Jump to content
Dogomania

malutka

Members
  • Posts

    203
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by malutka

  1. malutka

    Anglia

    Nansi, cos nieprawdopodobne wydaje mi sie dojazd do Angli w 13 godzin. Autem osobowym- 3 kierowcow z predkoscia nie spadajaca ponizej 120km/g z Ladku do granicy polskiej14 i pol godziny. Dodatkowo jeszcze w POlsce po roznych drogach pare godzin dochodzi. Tak ze nie wiem jak oni robia ponad 1000 km w takim czasie. Pozdrowienia Malutka
  2. malutka

    Anglia

    Nie wiem o co chodzi Wam z ta rejestracja, nigdy nie musialam, ani nawet nie wiedzialam o czyms takim..... Psa i tak i tak kiedys zarejestrujecie u Weta, a oprocz tego ma czipa wiec jest w bazie europejskiej. Ja tylko wyslalam maila do firmy ktora zaopatrzyla mnie w czipa i miala moje polskie dane, powiadomilam o przeprowadzce, zmienili dane i podziekowali za wiadomosc. Skoro pies ma numerek to wazny jest na cala europe, tylko zeby wlasnie te dane byly na czasie. Zadne inne rejestracjie nie sa potrzebne, no chyba ze w klubach, KC itd. Co do imprez to kurcze jakos teraz cisza.... w moim klubie i dzielnicy a dokladnie w polnocnym Londynie. Za to namowilam TZ na biwak z psami pod koniec lipca jedziemy na 4 dni wlasnie tu.. [url]http://groups.msn.com/DimasDoggyWorld[/url] [url]http://pg.photos.yahoo.com/ph/ancomuk/album?.dir=ba99[/url] [url]http://freddieaust.homestead.com/2005/Dima/Dima.html[/url] Tylko zdjecia narazie,ale co dziennie organizowane sa ranne i popludniowe zajecia z psami pod opieka wyszkolonych trenerow, ja zalicze agility, plywanie z psem i ratownictwo wodne, taniec i tropienie i ze dwa wyklady na temat behawioryzmu, oczywiscie wszystko w atmosferze biwakowej, z piwkiem, ogniskami moze nawet gitara.... Ach a ja juz myslalam ze za stara jestem na namioty... A o imprezy porzadnie sie wypytam psiarzy... Pozdrowienia Malutka
  3. malutka

    Anglia

    Nie wyrabiaj zadnego unijnego, i tak Ci zabiora. Wymienisz Polskie na Angielskie, i juz. Szwagier wymienial takie stare zoltawe, rozmyte , jeszcze z czarno - bialym zdjeciem, tlumaczone na rosyjski na prawko angielskie i nie bylo zadnego problemu. Dostal ladne ,plastikowe UK unijne. SZkoda kasy, tu i tak trzeba zaplacic za wymiane 38 funtow. A i owszem do otwarcia konta potrzebujesz potwierdzenia adresu, moze to byc rachunek za prad, czy telefon, ale najlatwiej i najszybciej jest za pokazaniem Prawa Jazdy. Zamienienie prawka trwa dwa tygodnie, a rachunkow 3 miechy. Pozdrowienia Malutka
  4. malutka

    Anglia

    Na wjazd do Polski trzeba tylko ksiazeczke zdrowia z waznymi szczepieniami.... Przypomnialo mi sie jak zima przed Wigilia po 14 godzinach podrozy podalam celnikowi najpierw paszporty psow a potem nasze ludzkie. Celnik otworzyl paszport Guinessa popatrzyl sie na mnie i powiedzial "zdecydawanie pani lepiej wyglada po goleniu":lol:, Do Bohorowskiego paszportu nawet nie zagladal, a nasze tylko przekartkowal. Kawalarz jeden. Co do tych obrozy przeciw kleszczowych to watpie czy bylyby uznane na granicy angielskiej. Oni lubia papierki i potrafia sie przyczepic o jedynke ktora napisana po polsku 1 dla nich wyglada jak 7,angielska jedynka wyglada jak I, polska 7 z poprzeczna kreska wyglada jak 4, polska 4 kojarzy im sie z 9 itd... kwestia szkoly i do przegadania. Naszczescie przy psich paszportach niezdazylo mi sie nic podobnego, za to przy personalnych dokumentach. Moje prawko mialo date mojego urodzenia 1944, az taka stara nie jestem:mad: POzdrowienia i wysokich lotow zycze. Malutka
  5. malutka

    Anglia

    W UK sa kleszcze, moje naszczescie jescze nie zlapaly, ale mojej mamy kot mial. Ja wlasnie zaopatrzenie kropelek robie w Polsce, tu sama wizyta to 30 funtow plus kropelki. Chociaz mozna w zologikach kupic jakies proszki, kropelki i tabletki, ale nie wiem czy dzialaja, nigdy nie probowalam. Ja nawet smycze , obroze, i zabawki wykupuje w Polsce, no taka piekna obrozka skorzana, z podszewka, cwiekami i ladnym szwem to wydatek 20-50 funtow w Polsce 60zeta. Roznica jest. Ach jak ja te swoje siersciuchy rozpieszczam....
  6. malutka

    Anglia

    Placi sie za auto i zwierzaki, smieszne bo zawsze mozna np, te 10 osob upchac :evil_lol: na te pol godziny.
  7. malutka

    Anglia

    W euro tunelu przy rezerwacji w tabelce ilosc osob powinno byc okienko Pets. Z Angli sie nie placi za przewoz, tylko przy powrocie, tak ze moze to okienko wyskakuje tylko przy return. Oplata 30 funtow za psa.
  8. malutka

    Anglia

    Bupa jezeli chodzi o ludzkie zdecydowanie najlepsza, nawet nie wiem ile kosztuje, praca mego TZ funduje. Mozna sie dogadac wlasnie z pracodawca, wtedy mozna np. podzielic koszta , lub chociaz odjac od podatku. Co do zwierzakow to jest naprawde ich duzo o roznej rozpietosci cenowej. To chyba od psa zalezy, ja mam bezkomfliktowe , zdrowe psy i place najtansza stawke w Tesco, za dwa psioory wychodzi 16 miesiecznie, i pokrycie kosztow leczenia to do 2,500 funciakow rocznie, i 1 000 000 funtow na szkody wyzadzane przez psy ( wypadki , pogryzienia, leczenia poszkodowanych itd) przed skonczeniem 8-go roku przerzuce je na wyzsza stawke, wiadomo starsze psy moga wymagac troche wiecej leczenia. Najlepszym ubezpieczeniem jest Pet Plan, ale tu stawka wynosi 40 funtow za psa za miesiac, drogo... Kastraty i Posterylki jak najbardziej moga startowac w obidience i agillity, w sumie to tylko moj dran i kumpel Misiu ( tak Chorwata kundel przygarnienty przez Polakow mieszkajacych w Angli) maja jaja w naszej szkolce. I smieszne jest to ze uwielbiaja sie nawzajem, a bezjajowe ignoruja. Zreszta w ogole w Anglii trudno spotkac psa niekastrowanego. Wszyscy Weci na dzien dobry strasza rakiem macicy i prostata nawet u szczeniakow, tak ze przy pierwszych szczeniecych ogledzinach juz sie umawia na sterylke, wiadomo ze jest to nabijanie kasy:razz:, ale lepiej zlikwidowac problem zanim powstanie co nie :lol: Ladna pogode dzisiaj mamy :eviltong:, 27 stopni tylko szkoda ze siedze w robocie. Pozdrowienia Malutka
  9. malutka

    Anglia

    Ja sterylke mojej suni juz w Anglii robilam, w okolicy( Polski) byly mocne braki pozadnych wetow, i niechcialam tez Tesciowej zmuszac do 'ponad' opieki, zreszta chcialam byc przy suni, i miec oko na caly zabieg i rekonwalenscencjie. troche drozej niz w Polsce, bo 104 funty za 8 kg suki, tak ze z dozyca to moze byc duzo wiecej, tu na kg licza;). Sluzba zdrowia, czy ktos mowil o Angielskiej sluzbie zdrowia??? Mieszkam tu juz tyle lat i pierwsze slysze???:crazyeye: Nie no zartuje sobie, ja juz w Angli sama sie prulam tylko 8 szwow, bo kolejka w poczekalni pomimo ze na godzine umowiona byla przynajmniej na caly dzien, po usowaniu moich przepieknych zebow madrosci pod narkoza, w minute po przebudzeniu kazali mi sie ubrac i wyjsc, zemdlalam wychodzac przez glowne drzwi szpitala, dobrze ze mama byla ze mna i zrobila chaje. Pomylili mojej mamie tabletki, jedne gwaltownie obnizajace cisnienie do polykania tylko podczas migreny czyli 1 na 2 tygodnie, z tabletkami do brania po dwie - trzy razy dziennie na osteoporoze. opisali je na odwrot, tutaj maja naklejki ktore drukuja podczas odbierania lekow. Efekt, po dniu kuracji mama w komie, cale szczescie ze jej TZ szybko zareagowal, bylabym sierota.:placz: Przestrzegam wszystkich uwazac na lekarzy w Anglii, najlepiej miec prywatne ubezpieczenie w Bupie czy PPP, koszt zalezy tylko od rodzaju ubezpieczenia. Oprocz tego ja i tak w Polsce robie sobie regularnie badania, starch mi tutaj robic, juz mi mowili o cewniku, a mialam tylko zapalenie pecherza. Tzn nie moge tez tak ich gnoic , bo specjalisci sa naprawde dobrzy przede wszystkim pediatrzy, tylko Ci GP, ktorzy wiedza wszystko po lebkach i nic. O Dentystach nie wspomne, powiem tylko spojzcie na zeby Anglikow? Sorki ale kiedykolwiek mowi sie o angielskiej sluzbie zdrowia to mi wlosy na karku stoja, im czesciej mam z nimi do czynienia tym czesciej choruje i proporcjonalnie odwrotnie. Tak ze u GP nie bylam juz ze dwa lata i zgadnijcie co- nie chorowalam. Uff cale szczescie ze Polska tak niedaleko. Pozdrowienia Malutka
  10. malutka

    Anglia

    Kamila, moja sucz byla szczepiona 29.09 krew byla pobrana 25.10, czyli w nie pelne 30 dni po szczepieniu, Bohor po 21 dniach mial badania po pierwszej w zyciu szczepionce i tez jest OK.W Defrze nic nie pisza o 30 dniach, przynajmniej ja nie znalazlam, wspominaja ze zalerzy to od producenta szczepionki. Wydaje mi sie ze nie trzeba sie martwic na zapas, w koncu wyniki sa OK, W Angli raczej sie nie szczepi przeciwko wsciekliznie, wiec jezeli sie podrozuje to sie szczepi pierwszy raz, i pierwsza szczepionka dopiero wyzwala te anty ciala po jakims czasie. W koncu szczepionka na wscieklizna daje pelna odpornosc na ponad dwa lata, i przeciez te coroczne szczepionki to tylko bustery. Wazne aby szczepionka byla przed badaniem krwi, warto zadzwonic do Defry i sie wypytac. Pozdrowienia Malutka
  11. malutka

    Anglia

    Oj dawno mnie tu nie bylo, ale to z niecheci do pisania, walnelam taki dlugi post, siedzialam nad nim chyba godzine, wyslalam, a ze bylo pozno w nocy to nie sprawdzilam czy sie wyswietlil. Nastepnego dnia sprawdzam, a go niet. I ogarnela mna totalna niechec do pisania...... Ale sledze watek caly czas. Kamila chcialam zasugerowac miedzy innymi nie puszczanie pary z geby landlordowi o psie. Przeciez tu landlorda spotyka sie tylko dwa razy w zyciu, przy podpisywaniu kontraktu i przy wyprowadzce, a jak juz chacjenta wynajeta przez agencje to nawet nie zna sie landlorda. Na moim skromnym osiedlu nie mozna miec ani kotow ani psow, w moim samym bloku na 18 mieszkanian jest 8 kotow i 6 psow, w bloku obok 10 psow na 12 mieszkan, a kotow sie nie doliczylam. Owszem raz zdazylo sie ze spoldzielnia napisala list do wszystkich ze doszly do nich sluchy ze niektore psy biegaja luzem, chodzilo akurat o Asta - wtedy jeszcze szczeniora, gdzie pancia wtedy z ludzkim osseskiem nie mogla wychodzic z Alfiem co dwie godziny na siusiu bo albo miala synka na cycku, albo musialaby malucha ubierac , przebierac itd,( przeciez nie moze bobasa zostawic) aby wyjsc na 5 minut. Sasiadka sie wkurzyla, bo szczenior wracajac sie ze sikania ( tu musze zaznaczyc ze wlascicielka psioora stala na otwartej klatce) naskoczyl na sasiadke aby sie przywitac i pobrudzil jej spodnie. Druga sprawa byly koopki tego Asta na trawnikach, problem znikl, jak ktos:cool3: pomyslowy pare koopek zebral i wyzucil jej na wycieraczke:diabloti::oops::diabloti:. Spoldzielnia juz makulatury nie przysyla a grono osiedlowych psow powiekszyla sie o shi-tzu. Tak ze spoldzielnia niby zakazuje, ale zdaje sobie sprawe ze wiekszasc mieszkancow ma zwierzaki i dopuki sa kontrolowane ignoruje swoj wlasny zakaz. Tak ze zle nie jest. Przeciez Dog to dog, no cuz ze troche wiekszy , ale tak mu ladnie z pyska patrzy. Musicie tez pamietac ze sasiedzi w Angli nie wtracaja sie w cudze sprawy, az glupio mi sie przyznac ale do tej pory nie rozpoznaje wielu z mojego bloku, a mieszkam w tym mieszkaniu od 1993 roku. Tu nikt nikomu do gara nie zaglada, oprocz How are you, hi i buy nie gada sie. Kazdy pilnuje swojej prywatnosci, nie pepla sie. Jak pies szczeka w dzien to trudno, byle nie za duzo decybeli, w nocy od 11 do 7 jest cisza nocna, i owszem gdyby halas byl nie do zniesienia to nie przyjdzie sasiad tylko zadzwoni po policje, dlatego wazne jest powiadomienie sasiedztwa o imprezach czy remoncie z bombonierka albo winem przed faktem. Ach znowu sie rozpisuje, przypomnialo mi sie jak ja oduczalam moje psioory szczekania na byle co przez zamkniete drzwi, i metoda dzialajaca na moje siersciuchy bylo chwalenie za powiadomienie ze cos zauwazyly. Bieglam do drzwi, otwieralam je na 3 cm i chwalilam. Teraz juz jak tylko dziawkaja dre sie z innego pomieszczenia ze wiem, i cisza jak na mozu, przychodza po pochwale. Marta sprobuj, moze zadziala. Dobra wysylam, aby mi tylko tym razem wyswietlilo... Pozdrowienia malutka
  12. malutka

    Anglia

    Co do tych zwierzolubnych landlordach. Moze warto poszukac mieszkan nieumeblowanych, landlordowi lzej bedzie wynajac takie mieszkanie bo pies nie zniszczy mebli bo ich niema. Takie meble bardzo latwo samemu skompletowac z drugiej reki, gazet i pchlich targow za grosze. Na poczatek nie musza byc przeciez nowki niesmigane. Z czasem mozna zainwestowac. Rok temu podarowalam naroznik, i stol, kumpel za friko oddawal lozko, kanape, lodowke i pralke. Tak ze naprawde z meblami nie ma problemu a i mieszkania sa tansze i wydaje mi sie wlasciciel takiego mieszkanka skorszy na zwierzaki. Ot taki pomysl Pozdrowienia Malutka
  13. malutka

    Anglia

    No wiecie co do tych podatkow to nie mam zadnego pojecia, mam podwujne obywatelstwo i moga mnie polaskotac a TZ ma rezydenta i tez moga mu naskoczyc, szwagier jest juz tu od dwuch lat , skarbowka jeszcze sie nie przyczepila, ale ma udowodnione zamiary osiedlenia sie w UK na stale, jakies rachunki telefoniczne , internet itd na swoje nazwisko, zmienil prawo jazdy na angielskie, pozbywajac sie tym samym polskiego. Dla skarbowki to wystarcza, mozna sie tez wymeldowac z polskiego adresu, Z moich znajomych jeszcze nikt nie byl proszony do skarbowki , tak ze mysle ze nie trzeba sie tym absolutnie martwic. Panstwo wymyslilo walke z wiatrakami, a przeciez nie maja prawa sprawdzic w angielskiej skarbowce co kto ile zarabia, to tylko sprawa pracownika, pracodawcy i skarbowki.Do danych dotyczacych zarobkow nikt nie ma prawa zagladac. Tak ze z mojego punktu widzenia pracujac w Angli - polskiej skarbowce mozna nalgac ze zylo sie na czyjs koszt, zwiedzajac, uczac sie , nabierajac swiatowej oglady i tyle, oni nie maja jak sprawdzic czy sie pracowalo i jakie byly zarobki. jak dla mnie jest to jeden kit na wode, co poniektory naiwniak zglasza zarobki poza granicami Polski tylko na swoja niekorzysc, skarbowka naprawde nie ma jak sprawdzic Polakow za granica. Pozdrowienia Malutka
  14. malutka

    Anglia

    Ok potrzebna tylko pieczatka weta i nazwa, zadnych naklejek nie potrzeba, jak moje psiaki nocowaly we Francji ze wzgledu na brak odrobaczenia, to mily francuski wet tylko wpisal drontal i ilosc podana w milgramach, oraz godzine i date podania i nie bylo problemow. Zawsze mozna miec przy sobie telefon weta ktory to wykonywal, oczywiscie powiadamiajac go o mozliwosci telefonu z Angli lub Francji aby potwierdzic odrobaczenia i szczepienia. Kiedys babka w Calais dzwonila przy mnie i straz graniczna z wetem sie dogadali a pies przejechal bez problemu ( cos w paszporcie sie niezgadzalo) Apropo tych prac, ja teraz podwujnie trenuje bordera, u Dimy i u jego bylego pracownika ktory juz zdobyl 'staz' i dziala na swoja reke,cos mi sie wydaje ze chlopak za pare miesiecy bedzie rozrywany bo tez jest dobry.Na Slowacji szkolil psy policyjne i ratownicze, oraz te w schroniskach, a co smieszne gadalam ostatnio z Zakopianskim Toprowcem ktory ma Bordera ratowniczego i wspolnie z tym chlopaczkiem - Rolandem jezdzili w Alpy na doksztalcenia psow ratowniczych. Tak ze mysle ze do roku bedzie potrzebowal ludzi do pomocy. POza tym w schroniskach brakuje ludzi, prawie wszyscy zaczynaja na woluntariacie, a koncza na pelnoetatowycgh stanowiskach, trzeba tylko wykazac sie sercem i pasja. Niestety dla mnie taka praca skonczyla by sie nerwowka i placzem po nocach. Co do tresowania to zamalo wiem, ale ucze sie , obserwuje i moze kiedys bede miala wystarczajaco wiadomosci. Moze zalozymy swoja szkole?:) i salon psiej pieknosci, ciac i kapac potrafie, zeby i kamien usowam, pazurki tez pieknie obcinam, a kapie sie prawie razem z psami.Co do tresury to siad , waruj i zostan mam opanowany.:cool3: Tylko brakuje mi talentu oratora, za chole...e nie potrafie sciagnac uwagi ludzi, bo psy na polska kielbase zawsze sciagne.;) Dziewczyny priawa macie. Pozdrowienia Malutka
  15. malutka

    Anglia

    Okolice Burns Oak, Hendon, Hamstead Heath, czyli polnoc ladku. Jezli chcesz to zapraszam na trening w ramach spektatora, zawsze mozna sie wlaczyc, zreszta mam dwa psy i zadko biore dwa, tak ze moge odstapic jednego. Moj TZ chodzi ze mna tylko w soboty jak ma wolne, a przez lato to bedzie trudna sprawa. Pozdrowienia Malutka
  16. malutka

    Anglia

    Poszukiwana osoba do pomocy przy opiece psow w mini hoteliku, przy spacerach i treningu w Londynie. Moj trener Dima potrzebuje pomocy oczywiscie za zaplate od zaraz. Im wczesniej tym lepiej, z tego co wiem trzeba wyspacerowac okolo 30 psow dziennie na dwa trzy razy, dopilnowac psow u niego w domu, a prowadzi domowy hotel, czyli nakarmienie, wyczesanie i trening. Dima prowadzi treningi w czwartki i co druga sobote, oraz szkoli psy w RSPCA ( choc nie wiem czy akurat w schronisku potrzebuje pomocy) Transport jego wlasny, mozliwosc kwatery i wyzywienia. Placy nie znam, chociaz watpie aby byla wysoka. Praca raczej dla osob znajacych sie na czworonogach, cos w rodzaju stazu i przygotowania do angielskiego stylu pracy przy psach. Zainteresowanych prosze o priva, podam kontakt do Dimy, acha angielski podstawowy wymagany, chociaz po rosyjsku tez mozna sie dogadac. No to wiadomosci z ostatniej chwili, pomyslalam ze ktos z Was moze sie zainteresuje. A dla tych co beda w Ladku w czerwcu to 17 na Leicester Square jest prezentacja i obidience psow z okolic Ladku przez caly dzien, ciekawa impreza, ja zapewnie tez bede, nie opuszcze takiej imrezy. Mamy super wiosne, leje, leje i jeszcze raz leje, co weekend, w tygodniu pokazuje sie slonce, a media kracza ze susza i braknie wody, narazie jest zakaz podlewania ogrodkow i mycia samochodow, nie rozumiem bo leje. Spacery to koszmar, ja pod drzewem a psy hasaja, potem dwie godziny suszenia lap, bo grozi to wilgotna i nieprzyjemna posciela. Auto cuchnie mokrymi psami, mieszkanie cuchnie mokrymi psami , wszystkie buty przemoczone, stala wystawa kurtek suszacych sie na drzwiach i moj marudzacy TZ, on na spacer nie pojdzie bo mokro, a od tygodnia mowi ze sie odchudza i musi byc aktywny fizycznie. Ach te chlopy. Ja chce tej suszy o ktorej bebnia od miesiaca, niestety ni slychu ni widu. Oj Kochani przygotowujcie sie na wilgoc, bardzo duzo wilgoci i mzawki co 5 minut 24 godziny na dobe. Ach ta Anglia, dobrze ze chociaz maja lanego guinnessa bo chyba bym zwariowala. Pozdroqwienia Malutka
  17. malutka

    Anglia

    Po krociutkim wypoczynku w Szkocji, a wcale sie nie czuje wypoczeta. Co najwazniejsze pogoda nam sie udala, o co w Szkocji trudno, tylko jeden dzien lalo. Mam dziwna przypadlosc, gdyz jako goralka, prosto z Zakopanego, klimat gorski mi sprzyja i jestem w swoim zywiole. Po paru godzinach pobytu w Edinburgu, pierwsze co zrobilam to udalam sie na sklepy w poszukiwaniu przynajmniej podwujnego polaru , ewentualnie kurtki zimowej, gdy wszyscy wokolo mnie ganiali w krotkich spodenkach i sandalach. W koncu bylo te 15 stopni. Ale przemarzlam, uch kaptorzasta bluza, dwie warstwy bluzeczek na co jeszcze skorzana kurtka, i bluza meza, a ja dygotalam nawet w sloncu. A gory porownywalne do bieszczad, czyli wcale tak niewysoko, ale nad morzem polnocnym z nieustajacymi wiatrami. Jak patrzylam sie na chrzesniakow w krotkich spodenkach i potem na czole to naprawde sie dziwilam. Dzieciaki mieszkajace w szkocji od dwuch lat, 4 i 5 lat, chodzace do szkockiego przedszkola, w domu wychowujace sie po polsku przeplataja slowa polskie z angielskimi tak idealnie, ze jak jedno powiedzialo I promise mamusiu, I will not kick mojego braciszka ever again to sie posikalam. Apropo nalogu, pierwsze co zrobilam po przyjezdzie to wypranie niedopranych przez szwagra posikanych wykladzin przez psy( jednego dnia niestety zostaly na 12 godzin bez opieki), wymizianie psiakow i pol godzinny nocny spacer, spedzeniu paru godzin na spanie wpadlam na dogo, to chyba nalog kompletny. Dopiero potem wypralam suke , ktora musiala zostac oblana kilka razy przez psa. A poniewaz spi na poduszkach, to pierwsza noc przespalam w oparach moczu Bohora. Tak to jest, mala sunka ktora sie zalatwia pod nie-kontrola szwagra i pies ktory bardzo szybko musi poprawic swoim zapachem, bezposrednio leje na mala. Jak szwagier spal w moim lozku z tymi zapachami nie wiem, ale u niego lenistwo chyba wyzsza cnota jest jak wygoda i komfort. Dla tych co czytali Browna pochwale sie ze odwiedzilam kaplice Roslynn, naprawde imponujaca, nie zaleznie co w Kodzie o nie niej pisali. Polecam goraco. Co zauwazylam w Edinburgu to mala ilosc psow, a jak juz to Bordery. Ludzie tam mieszkaja w mieszkaniach, domki sa dla nielicznych moze to sie z tym wiaze, dlatego pomimo ze jest tam pieknie postanowilam ze nigdy tam nie bede mieszkac. Wiecie jak to jest czlowiek sie prawie zako****e w miejscu i marzy o tym jak by to bylo gdyby sie tam mieszkalo, no coz ze wzgledu na psy, i polnocne wiatry bede tam tylko w wizytacjach. Znowu sie rozpisalam , ale to uzaleznienie. Pozdrowienia Malutka
  18. Ale mam tok myslowy, przede wszystkim jestem za swiadectwami dobrego psiego obywatela, ulgi parkowo-smyczowe. Wysokie kary za depozyty pozostawiane przez psy, za szkodliwosc obojetnie, czy pogryzienie, spowodowanie wypadku, czy jakakolwiek szkode matrialna, czy jest to pobrudzona kurtka, czy podkop pod plotem. Warto tez podniesc ceny u wetow, za wszystkie zabiegi oprocz obowiazkowych szczepien, wtedy mozna oposcic cene za sterylke. Przede wszystkim posiadanie psa bedzie kojazone z duzymi kosztami, wlasciciele moze wtedy beda zwracac uwage na ich bezpieczenstwo. Wracajac do wczesniejszego postu, chodzi o psy wiejskie,i nie tylko np. stroze posesji, no cuz logicznie sa to psy paracujace, pilnuja dobytku, zaganiaja bydlo wiec sa to pracownicy ktorzy pracuja za karme i dach, uwazam ze powinny powinny byc ubezpieczone (OC). Taki rolnik placi ubezpieczenie od swojej trzody, a pies to pies, burek lancuchowy. Gdyby musial zaplacic co rocznie te pare set zl. pies wzrasta na wartosci, trudniej bedzie sie zdecydowac na rozrod takiego psiaka, bo to dodatkowe ubezpieczenie dla szczeniakow. Poza tym pies bedzie pilnowany aby nie lazil bez obecnosci wlasciciela po drogach i lasach stwarzajac niebezpieczenstwo. Oczywiscie te wszystkie propozycje opieraja sie na jednym - oznakowaniu psa. Pozdrowienia Malutka
  19. Pani Zofio, wlasnie tak w Angli system dziala, na podstawie ogromnych kar, i czasami uspienia psa. Z tad nie ma ograniczen aby pies chodzil na smyczy lub w kagancu, to jest wybor wlasciciela. Mamy ostatnio psa w parku ktory sie rzuca na wszystko co ma 4 lapy, wlasciciel robi wszystko aby mu pomoz w zachowaniu, kiedys wychodzil wybiegac psa tylko w nocy, teraz juz w dzien i na smyczy, zaprosilam go na sobotni trening, przyszedl, pies musial tylko wysiedziec przez dwie godziny na smyczy w towarzystwie psow trenujacych. Po godzinie przestal szczekac, i z lekka ignorowac psy waletajace sie wokol niego. Pare takich sesji i pies nie bedzie atakowal czworonogow, oprocz tego wszyscy regularni psiaze pomagaja wlascicielowi i na spacerach podchodza na odleglosc paru metrow aby pogadac o pogodzie a pies jest zmuszony do przebywania w towarzystwie przyszlych kumpli. Pies mieknie. Nie tylko wlasciciel robi wszystko aby pies byl mily, ale bezinteresowni ludzie ktorzy cala checia chca pomoc. I znowu tu wchodzi mentalnosc Anglikow ktrzy sa bardzo prywatni i nie w tracaja w prywatne sprawy, ale wsrod psiary ( jakies 50% populacji) kontakty miedzyludzkie sa calkiem inne, pies zginie to caly park szuka, pies chory to wszyscy dzwonia do wetow, ale jak pies pogryzie lub zatakuje czlowieka to inna sprawa, omijany jest z daleka, wlasciciel izolowany na maksa, oczywiscie jezeli nie daje sobie pomoc. Wzyscy zdaja sobie sprawe z olbrzymich kar, ja nie raz wracalam ze spaceru roztrzesiona po sytuacji kiedy moj pies pobiegl za dzieckiem na rowerze, pomimo ze szkolony, ale tez nigdy nie ufam psu do konca, a zdaje sobie sprawe ze gdyby przewrocil dziecko w formie zachecenia do zabawy to ja jestem odpowiedzialna za siniaki, podarta sukienke, czy zepsuty rower. Co do tych godzin bezsmyczowych to wydaje mi sie niewykonalne, ludzie pracuja na rozne zmiany i nie moga dostosowac trybu zycia do godzin parku. Przeciez w tych godzinach w parkach beda przebywac inni ludzie, pogryzienia czy zastraszenia tez beda, prawnie niby godzina bezsmyczowa, ale psy tez nie wiedza ze w tych godzinach maja byc grzeczne czy posluszne. Warto sie zastanowic wlasnie nad szkoleniami i swiadectwami ktore pozwola na wybieganie psow czasie wygodnym dla wlasciciela. Znowu bedzie wybor wlasciciela, wybiegany pies ktory nie rozniesie mieszkania, albo pies smutny i zestresowany. Takie szkolenia, albo chociaz egzaminy przy gminie by w tym pomogly, ludzie szkola albo na wlasna reke, albo wysylaja na szkolenia , a egzaminator np dwa razy do roku sparawdza umiejetnosci psa, wydaje swiadectwo i wlascicel z psem zadowoleni moga latac po parkach. Oczywiscie jakies inne rozwiazanie dla psow wiejskich- pracujacych, np. nie moga wychodzic poza teren rolnika. Dokoncze za pare minut, musze zmienic lokacje z domu na prace. Pozdrowienia Malutka
  20. malutka

    Anglia

    Karjo, no wiesz w Polsce tez wedrowalam, zawsze jakis wypad weekendowy sie organizowalo, bedac tutaj tez nie jest trudno, zakochalam sie w Walii, w tym roku chyba tam nie dojade, a w Szkocji mam znajomych i czas spedzam w Edinburgu, a kiedys planuje polnocna Szkocje, mozna jakis wspolny biwak zorganizowac.:lol:, to tylko 6 godzin jazdy z Ladku,a i zorze polarna mozna dojzec. Pozdrowienia Malutka
  21. malutka

    Anglia

    Niestety nie bedzie mnie w poblizu tej hodowli, jade odwiedzic chrzesniakow, tak ze rece, nogi i umysl bedzie totalnie wykozytany przez 4- i 5-cio latka. Psy tym razem zostaja w domu pod opieka szwagra, ktory z lenistwa wystawi psy 4 razy dziennie na potrzeby fizjologiczne, ewentualnie troche szarpaniny. Rozbiegana para psow i dzieci w Szkocji zmusilyby mnie chyba do psychiatryka albo pod maszyne wegetacji. Dzieciaki podrosna, psy nabiora doswiadczenia to wtedy wspolnie mozemy wojowac z wikingami. Moje psiaki beda mialy 4 dni do myslenia, moze jak sie wroce zaskocza i beda posluszne:razz:.Nawet powrot planujemy na popoludnie co by psom wynagrodzic dlugim spacerem. O wszystkim mi wiadomych psich imprezach bede pisala. Pozdrowienia Malutka
  22. malutka

    Anglia

    Witam, jakos przez ostatnie dni stronilam od internetu, zaliczylam minimalistyczna wystawe, w Hitching, jakies 40 psow, tylko obidience, wybory rasowcow i nierasowcow, oraz 6 ciu nazgrabniejszych nog (chcialam TZ wystawic), zdazylam tylko na basic obidience guiness zajela 5 miejsce Bohor 6, tj na 9 suk i 10 psow. Porazka, ale za to zmobilizowalo mnie do konkretnych treningow, szkoda ze moje psy w domu lub na hali sa super, a na trawce ignoruja mnie totalnie. Przewaznie takie imprezy sa na swiezym powietrzu wiec pupa zbita. Ale za to tym co juz tu bytuja polecal jedna z wiekszych imprez w Anglii w przyszlu weekend info w linku:[url]http://www.allaboutdogs.org.uk/[/url] Mnie nie bedzie, wstyd sie pokazac z dwoma lobuzami, a poza tym wybieram sie na pare dni do Szkocji, co bylo wczesniej planowane. Nastepna impreza 20 maja, potem kilka w czerwcu, bede na biezoca pisala co i jak, jako ze dostep do wiadomosci mam od trenera, a ten ostatnio tez zapomina o ulotkach. Oczywiscie gratuluje Marcie, jak juz tu bedziesz to mocno wykozystam twoje sposoby na tresure, tak ze przygotuj sie na wycisk. Jakos treningi pod okiem tresera, literatura i moja wlasna logika nie wspolpracuje z moimi piesiami. Prawdopodobnie ja tu jestem winna, ale nie wiem dokladnie w ktorych momentach. Co najsmieszniejsze moja5-latka pudelnica nigdy konkretnie nie tresowana uczy sie w zaskakujacym tepie, a mlodek BC jest oporny na nauke, a wszyscy mi powtarzaja jakie to inteligetne psy. Bohor jest wyjatkiem, wyglad bordera a rozum jamnika. Ech.... Dam im odpoczac po spacerze i za godzine trenowanie przed kolacja i za kolacje. Watrobka wlasnie stygnie. POzdrowienia Malutka
  23. P. Mrzewinska, ja podalam tylko fakty jakie sa w Anglii, i owszem dzialaja, ale to tylko dlatego ze Brytyjczyci maja taka kulture, niestety u Polakow w wiekszosci jej brak. Przyklad z wczoraj, spaceruje po parku podbiegaja do mnie dwa piekne labki, bawia sie z moimi, po chwili dolacza pan z synem i po polsku do labkow cos krzyczy, ja odpowiedzialam po polsku zeby sie nie martwil , ladnie sie bawia, zaczela sie gadka szmatka, jeden z jego psow zrnie koopsko dwa metry ode mnie, na chodniku. Upomnialam pana ze za to jest kara i powinien posprzatac, na co on mi niemilo odpowiedzial, ze parki i tak sa sprzatane i zebym mu sie tu nie przemadrzala, bo i tak jestem z nowej emigracji, i nic nie wiem.Zacisnelam zeby i mialam dzwonic po dog wardena. Nie zrobilam tego , bo widze ze ignorant i nie mialam zamiaru z nim w dyskusje wchodzic, ale wiem ze jak nie ja , to za pare dni ktos zadzwoni. Absolutnie sie zgadzam z oznakowaniem psow, ale czy np SM czy policja bedzie wyposazona w odczytniki? W tym wypadku kazdy musial by nosic czytnik aby sprawdzic czy pies ma wlasciciela, ewentualnie wydac mandat. Jest to raczej niewykonalne, a np, taka blaszka jest dostepna bez zadnych dodatkowych uzadzen, wystarczy ze kazdy pies posiada taka blaszke i jest to poparte prawem, Pies nie posiada,to mandat na miejscu, lub wlasciciel musi udowodnic ze pies jest jego i np, zmienil obroze a oznakowanie ma w domu. W przypadkach gdy nieoznakowany pies zaatakuje lub spowoduje wypadek, to do schroniska. Taka blaszke niech wydaje gmina, za odpowiednia oplata, z odpowiednim numerem ktory z danymi wlasciciela bedzie w bazie danych, aby kazdy z sm, albo policja mogla sprawdzic psa. Posiadanie bazy, umozliwi sciaganie podatkow, podatki powinny byc w calosci przekazywane na cel zwierzat. Druga sprawa jest karalnosc i smieszne mandaty, bo one sa naprawde smieszne, mandat jest po to aby zabolalo w kieszeni, jak boli w kieszeni to czlowieka rusza, i robi tak aby ich unikac.Za pogryzienie mandaty dla wlasciciela a pies no cuz do uspienia, oczywiscie biorac pod uwage czy pies byl do tego prowokowany, czy bronil terenu w wypadkach psow strozujacych posesje i czy jest rozbawionym szczeniakiem. Pies musi byc pod kontrola wlasciciela, na spacerze nie powinien oddalac sie od wlasciciela poza zasieg wzroku, albo mozna okreslic dystans. Inaczej pies moze byc zabrany, lub wlasciciel obarczony mandatem. Kazda gmina powinna miec cos w rodzju zwierzecej policji, nie to co TOZ robi tylko osobna komorke ktora ma za zadanie sprawdzanie warunkow trzymania zwierzaka domowego. Cos nie tak, znecanie, lub zaniedbanie w kierunku do zwierzat to mandat i ewentualnie zakaz trzymania zwierzat. Taka policja szybko sie zorientuje ktore miejsca sprawdzac, gdzie zagladac, no przede wszystkim musi miec prawo odebrania psa czy kota od zaraz. Moze tez ograniczenie ilosci posiadania psow, np.do 4, w Anglii tez cos takiego bylo. Oczywiscie osobne pozwolenia na hodowle psow rasowych , ewentualnie na domy zastepcze czy dzialalnosc mini przytulisk, za posiadanie wiekszego grona bez ustalenia z gmina i TOZem duuuuze kary, jak sie suka komus oszczeni bedzie kara.Wlasciciel bedzie zmuszony pilnowac suki. Za np, topienie, czy innege pozbycie sie slepych miotow, kara i to nie tylko pieniezna zle zakaz posiadania jakichkolwiek zwierzat domowych czu gospodarczych. Owszem za pierwszy czy drugim razem mozna nie zauwazyc ze suka sie oszczenila a szeniakow niet, ale za ktoryms razem wlasciciel moze sie przejechac i np stracic swoje gospodarstwo. Edukacja nie tylko dzieci ale calego narodu. Kazdy weterynarz w swoim kodekscie zawodowym powinien miec za zadanie uswiadamiania wlascicieli czworonogow o rozmnazaniu, jego zapobieganiu i odpowiedzialnosci cywilnej wobec psa/kota na dzien dobry. Powinno byc naglasniane w mediach, u chodowcow, wystawach, ogulnie wszedzie gdzie mozliwe. Co do sterylki nie zabardzo sie zgadzam, to powinien byc tylko i wylacznie odpowiedzialnosc wlasciciela, bez sugestji tanszego podatku lub jego calkowicie zniesienia.Pies nie powinien byc luksusem a wyedukowany wlasciciel sam podejmie odpowiednia decyzje. Istnieja inne formy zabezpieczenia jak np sterylka chemiczna czy tabletki antykoncepcyjne. Znowu zgadzam sie z musem sterylki psow z listy agresywnych. Nielegalne hodowle tez istnieja w Anglii, tkzw puppy farms, psy owszem tansze, rodowodowe i nierodowodowe, maja lepsze warunki niz w Polsce ale dostaje sie fakture i musowo 6 tygodni ubezpieczenia, czyli gdyby szczeniak chorowal, to mozna zadac kase za leczenie- kilkakrotnosc wartosci psa przewaznie, albo zwrot psa i odzyskanie kasy. PO 6 tygodniach ludzi zadko sie decyduja na oddanie psa, a hodowca jest zmuszony poniesc duze koszty. Ja wiem pies jest traktowany jak towar, kazdy towar podlega reklamacji, dlatego nawet z puppy farms staraja sie dobro szczeniakow. Business to business, sprzedasz felerny towar to nie zarobisz. Wazna jest ta gwarancja, nielegalne hodowle moga sie na tym przejechac, business stanie sie nie oplacalny jezeli beda musieli zadbac o przychowek, cena tych szczeniakow wzrosnie, tak ze roznica miedzy rodowodowym a nierodowodowym bedzie mala, i ludzie beda sie decydowali na psiaki z tozowskich chodowli. Boje sie ze jezeli cos z tej propozycji nowelizacji prawa wyjdzie to tak samo nie bedzie przeztrzegane jak obecne. Brakuje organow wykonawczych a te ktore sa i tak olewaja. Pozdrowienia Malutka
  24. No coz, skusilam sie dodac moje trzy grosze. Mieszkam w Anglii i posiadam tu psy, zycie z czworonogami jest tu bardzo latwe: dostepne parki, prawie zadnych ograniczen jezeli chodzi opakowywanie psow w kagance, nawet na smyczy nie musza chodzic, tylko przy dwupasmowkach i autostradach. Nie musza byc szczepione, ani sterylizowane, poprostu pies jest pod odpowiedzialnoscia czlowieka i sam czlowiek musi sie z ta odpowiedzialnoscia uporac. Chodzi mi przede wszystkim o inna mentalnosc ludzi ktorzy traktuja swoje czworonogi jako czlonkow rodziny i sami wybieraja zabezpieczenia pupili przez szczepienia i regularne wizyty u wetow i spacerowania z psami na smyczy. Owszem sa wyjatki. XCos o prawie angielskim w skrocie, choc i tak ono jest monimalistyczne. Posiadacze zwierzat domowych musza: 1:oznakowac psa, nie musi to byc mikrochip, ale musi to byc blaszka z nazwiskiem wlasciciela, adresem i numerem kontaktowym. Chodzi o to ze jak pies kogos capnie lub spowoduje wypadek to wiadomo kogo po sadach ciagac. Bardzo droga imreza jezeli tak sie stanie. Oprocz tego wiadome kozysci, zagubionego psa latwo znalesdz. 2. Pies nie moze sprawiac zadnego niebezpieczenstwa dla ludzi i innych zwierzat. Dlatego np. w Wali, Szkocji, Lake District i innych miejscach gdzie wypasaja bydlo, owce, czy konie psy musza byc na smyczy, jezeli pies zestresuje zwierzaki farmer moze odstrzelic od reki, lub wezwac policje i zazadac uspienia. Oprocz tego pokrycie szkod. Ludzie sie do tego dostosowuja, chociaz ci ktorzy maja pelna kontrole spuszczaja psy, ze swiadomoscia ze moze cos sie zdazyc. Ja tez dalam psiakowi poganiac po Snowdonie, ale oczywiscie sprawdzajac wczesniej ze nie ma tam zadnych owiec. 3. Kazdy wlasciciel musi sprzatac po psie, czy jest to w parku czy na ulicy. Sa do tego przystosowane kosze na odpady, czesto z woreczkami, ale i tak wszyscy nosza swoje reklamowki, kara za nie sprzatniecie to jakies L80. 4 Kiedys byl podatek od psa, zwolnieni od tego byli emeryci i rencisci, ktorzy zreszta do tej pory maja darmowa opieke wetow. Kosztowalo to L5 za rok, za co dostawalo sie blaszke z numerem identyfikacyjnym i gmina w ten sposob mioala baze danych wszystkich czworonogow w swoim terenie. Zniesli to bo utrzymanie bazy i zrobienie blaszki bylo drozsze niz te L5 za rok. Caly buisness posiadani psa w Angli laczy sie z duzymi kosztami, moze nie samo wyzywienie bo ceny podobne jak w Polsce, ale jakiekolwiek zabiegi weterynaryjne to za otworzenie drzwi do przychodni to jakies L30, plus odroaczenie L30, szczepionki w zaleznosci od wielkosci psa to L30-100, sterylka to L100 w zwyz, kastracja L40 w zwyz, a gdyby to bylo usuniecie guza, czy leczeni dlugotrwale np, padaczki to wychodzi pare tysiecy. Do tego dochodzi ubezpieczenie, a prawie kazdy ma, w angli wystarczy ze pies patykiem porysuje komus maske samochodu, albo pobrudzi kurtke, nie mowiac juz o niebezpiecznych wypadkach to wlasciciel zawsze pokrywa koszty. Ubezpieczenie za malego psa to od L8-40 w zaleznosci od firmy. W niektorych ubezpieczalniach sa znizki na wykastrowane psy. Ludzie zadko sie decyduja na rozmnazanie psaikow, wiaza sie z tym duze koszty. Pies nie musi byc rejestrowany w zadnej bazie, jest to dobrowolne, ale pies jest zarejestrowany u weta, wet ma karte psa z info wlasciciela i na tej podstawie mozna dojsc czy pies jest zgubiony czy pozucony. Mentalnosc Anglikow nie pozwala raczej na pozucenie psa, jezeli juz maja jest to naprawde przemyslana sprawa , lacznie z rozpiska rocznego budzetu na psa. A tu co druga rodzina ma psa albo kilka, a 2 osoby z trzech kota. Jezeli rodzina zapracowana, i nie maja czasu dla czworonoga to wynajmuja osobe na spacery a sami ciesza sie pupilem wieczorami i w weekendy. Bardzo duzo osob powiedzialabym ze przynajmniej 30% ma psy ze schroniska. Na podsumowanie nie jestem pewna czy warto walczyc z prawem, ale sily te zuzywac na propagande dobrego psiego obywatela, czyli uswiadamiac ludzi ze posiadanie psa to naprawde duza odpowiedzialnosc. Tutejsze County organizuja w wiekszych parkach kursy, raczej treningi darmowe ktore maja za zadanie uswiadamic ludzi o obowiazkach wobec psa i spoleczenstwa, dla zachety ucza tresowac psa podstawowego posluszenstwa i organizuja egzaminy w trzech stopniach, oczywiscie za darmo. Kazdy chce sie pochwalic swiadectwem psa i ludzie to robia. Kursy odbywaja sie w soboty, zgarniaja kupe spacerowiczow z czworonogami, tak ja zaczelam przygode z obidience i klubem. Jest to zabawa, miejsce spotkania psiazy , ja nadal po roku uczeszczam i zgarniam nowych posiadaczy psow zapoznanych w parku i zapraszam na sobotnie spotkania. Gdyby Polskie gminy cos takiego organizowy, w sumie to musza tylko udostepnic teren, TOZ, albo ZK moze podsylac trenerow, napewno znajda sie zapalency ktorzy dwie godziny nawet co druga sobote udostepnia w celu uswiadaminia ludzi.ba nawet nie musza to byc zwiazkowi trenerzy wystarcza osoby ktore sie tym zajmuja i kochaja to. Chodzi o zmienienie mentalnosci ludzi. Nawet gdyby udalo sie zaostrzyc prawo, to Polacy sa znani z jego omijania, juz nawet nie dla swojej kozysci ale dla zasady. Brakuje wykonawcow tego prawa, w mojej dzielnicy jest 10 dog warden, nie spotyka sie ich w parkach, ale numer telefonu jest latwo dostepny i przy sytuacji gdzie grozny pies lata bez opieki wlasciciela, nie kwapilabym sie zadzwonic. Sprawa Polskich schronisk to druga sprawa, ja w 2000r wzialam z Krakowskiego schroniska czarno kulke cierpien, minely miesiace zanim ten puchaty bol doprowadzilam do jakiegos stanu. Szczeniaka wydali mi w ciagu paru minut, nie dali go zaobserwowac, nawet dotchnoc, ja tylko palce wskazalam na dwa nieszczescia za kratami, ktore przez ta krate zostaluy mi pokazane i z szyderczym glosem pracownica schroniska mi powiedziala to bierze pani ktoregos czy nie , bo ja nie mam czasu. I wzielam, podpisalam papierek ze wplacilam 50 zeta, choc nie musialam i na pytanie czy suczka byla szczepiona i o okolicznosci w jakich znalazla sie w schronisku dostalam odpowiedz ze tak, odrobaczona ma 8 tygodni i zostala znaleziona przy zdechlej suce w rynsztoku z rodzenstwem. Okazalo sie ze sunia miala 3 tygodnie, dostala konska dawke srodku na odrobaczenie i przez nastepne pare tygodni walczyla o zycie ale juz u mnie. Tak ze sytuacja polskich schronisk dla mnie jest zaskakujaca, niewazne ze jest tam duzo sierot, wazne jest to ze nie maja kasy na utrzymanie, pracownicy robia co chca, chwala Bogu za woluntariuszy. Panstwo, jako ze te zwierzeta sa Polskie powinno zwiekszyc budzet na te nieszczescia, w koncu to obywatele Polski zkazuje te biedactwa na cierpienia i jako ze Polska jest odpowiedzialna za swoich obywateli tak ze powinna tez byc odpowiedzialna za ich wyczyny i wlasnie porzucone zwierzaki, druga sprawa nikt nie patrzy na rece pracownikow, czyli brakuje wykonawcow. Rozpisalam sie i mam jeszcze sporo do powiedzenia, ale na dzisiaj zakoncze, odpopwiednie linki pojawia sie jutro, juz same oczy mi sie zamykaja. Pozdrowienia Mlautka
  25. malutka

    Anglia

    W czwartek wezme rozpiske,niestety w zeszly tydzien zaraz po treningu zwialam na chate tak mi w brzuchu burczalo tak ze nawet nie zdazylam wziasc ulotek, a z glowy nie pamietam kokretnych dat. Pozdrowuienia Malutka
×
×
  • Create New...