Jump to content
Dogomania

malutka

Members
  • Posts

    203
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by malutka

  1. malutka

    Anglia

    pewnie ze dam znac,fajne imprezki sie szykuja. Pozdrowienia Malutka
  2. Mam psa i suke, obydwa "wola" mnie od TZ, jest to dlatego ze ja im daje pokarm, ja je szkole i chodze na spacery. TZ jest weekendowy, suka sie go slucha ale pies jest calkowicie gluchy na polecenia TZ. Do miziania pies woli do pana, a suka do mnie. Suka jest mala delikatna i chyba woli delikatniejsza reke, pies duzy i woli pozadne klepniecie od moich laskotek. No cuz ja je karmie i ja wymagam, TZ niekarmi ni nie wymaga. POzdrowienia Malutka
  3. malutka

    Anglia

    hereford troche daleko ode mnie, zreszta w sobote mam bardziej lokalne psie imprezy i jako ze moj klub bedzie pokazywal sztuczki i psy to sie pojawie ale w Hartfordshire. W polowie czerwca jest obidience organizowany na Leisester Sq. Ma byc okolo 400 psow, ja tez bede z klubem i co 2 godziny mamy pokazy 15 minutowe z Liniowym obidience, nie wiem jak to bedzie wygladalo, jak narazie wiem ze bedzie TV krecila jakies demo i centrom Ladku bedzie totalnie zapsione, no i bede miala mozliwosc podrozowania metrem z psem. Zaczal sie okres piknikow, pokazow i wystawz psami. Co weekend uczestniczyc w takich imprezach i sie zapsic jeszcze bardziej. Moze sie skusze i wystartuje w jakims konkursie??? Smieszne sa bilety na te imprezy, cale dwa funty i to tylko za psa. Drugiego bede chowala do torebki a co zawsze te dwa funty moga byc przezanaczone na piwko:lol:. Zarty zartami ale lato bedzie ciekawe, dla psiow i dla mnie. Pozdrowienia Malutka
  4. malutka

    Anglia

    No mieszkanie nie tak calkiem moje, pol spoldzielcze , druga polowa do mamy nalezy, a taki program maja ze mozna kupic polowe, za druga placic czynsz, a po latach wykupic calosc. Nie mam zamiaru tu zostawac tzn. w tym mieszkaniu, szukam lokum (domku z duzym ogrodem) poza Ladkiem w celu zakupienia i zapsienia. Jak narazie dla osob zostajacych tu najdluzej to najlepsza opcja, nie nabija sie kieszeni landlordow tylko placi na swoje. Co do tutejszych burakow-Polakow, bo tez tacy sa to jedna wielka pomylka, wstyd za nich, w parkach przy laweczkach pojawily sie potluczone butelki po wyborowej, puszki po tyskim i pudelka po caro i sobieskich, przeklenstwa sa na miejscu codziennym u buractwa. No ale sa tacy i tacy, anglicy zaczynaja ich rozrozniac, i cale szczescie. Pozdrowienia Malutka
  5. malutka

    Anglia

    No pewnie ze tu lepiej, nie musze sie martwic o kase, a wcale za nia nie pedzimy, wrecz odwrotnie jestesmy bardzo rozrzutni. Do POlski nie daleko, tak ze jak nam sie teskno robi to nawet na weekend mozna poleciec, pogawetki ze znajomymi to przez skype z winkiem lub piwkiem, oprocz tego b. duzo znajomych nas odwiedza, wyczekuja promocji i fruwaja. Jakos samotnie sie nie czujemy, wcinamy polski chlebek zagryzany swojska kielbasa i kiszonymi ogorkami. Kiedys tego nie bylo. Polski slychac wszedzie, polska prase kupic tez idzie, no chyba ze sciaga sie przez internet, satelita i czujesz sie jak w Polsce, mnie tylko gor brakuje, swierkow, kosowki i sniegu, ale nie bylabym goralka gdyby mi tego nie brakowalo. Pozdrowienia Malutka
  6. malutka

    Anglia

    Podatek za psa istnial pod nazwa Dog Licence, na poczatku lat 80 zostal zlikwidowany w calej GB. Kamila i Dog, ja tez swego czasu, a mieszkam w Ladku od 1991 chcialam wrocic do Polszy, i wrocilam na cale 16 miesiecy 5 lat temu, z praca bylo trudno, za grosze, zylam wrecz z oszczednosci. W Polsce zdazylam wychodowac pierwsze siwe wlosy, chajtnac sie, i zaadoptowac sunie. Wropcilam do Angli bez grosza, a mama mowila ze mi sie tam nie uda, ach trzeba bylo sluchac. Pomimo doswiadczenia zawodowego , b.dobrego angielskiego itd, pracy nie bylo, a jak byla to pracowalam pod takimi zwierzchnikami ze noz mi sie w kieszeni otwieral. Juz nie mowiac o polityce...... Owszem marzy mi sie powrot do Polski na stale, ale pod warunkiem ze bede na wczesnej emeryturze, albo wygram loterie, a ja naprawde nie potrzebuje wygorowanych wygod. Rozumiem ze za pare miesiecy mozemy organizowac piknik dogomaniacki na na wyspach. Trzeba pisac petycje do Krolowej o ladna pogode. POzdrowienia Malutka
  7. malutka

    Anglia

    Z tymi podatkami to sprawdze, zalezy to chyba od county, w Londynie zniesli te symboliczne oplaty( cale 5 funtow za rok) juz dawno temu. Pozdrowienia malutka
  8. malutka

    Anglia

    Odrobaczenie musi byc pomiedzy 24h a 48godzine przy przekraczaniu granicy angielskiej, ja swoje odrobaczam po poludniu w dzien przed wyjazdem, tak ze przy przekroczeniu granicy jest to okolo 30ktoras godzina po odrobaczeniu. Jak narazie trafialam na nieciekawa pogode podczas wyjazdu z zakopanego, sniezna zawierucha tak ze w krakowie bylam az w 3 godziny, z samego Krakowa to 14godzin do ladku, z przystankami pol godzinnymi mniej wiecej co 3-4 godziny. Jechalam tunelem, z francji do GB biora po 30 funtow od psa, a sama cena przejazdu zalezy od godziny, i czasu kiedy sie bilety rezerwowalo, im wczesniej tym taniej. Jezeli ktos sie wybiera w trase to moge poradzic aby jechac polnoca Niemiec, absolutnie nie pchac sie na A4, i przez Bawarie, nietety autosrada nie jest najlepsza, non stop ja remontuja i jedzie sie przez gory co zwalnia cala podroz, korki tez bywaja. Trasa troche dluzsza , ale szybsza i wygodniejsza. My jezdzimy szybko, wskazowki nie schodza ponizej 120km/h, to zaleta europejskich autostrad, zreszta ograniczenia predkosci zaczynaja sie dopiero w Holandi ale to i tak do 120km/h. Cala podroz nie wychodzi drozej jak 120 funtow od osoby w dwie strony+60 za psy, prawie tyle samo co lotem dochodza dojazdy do lotnisk, taksowki itd. Pozdrowienia Malutka
  9. malutka

    Anglia

    Podroz autem angielskich po Europie nie jest zla, Ladek- zZakopane to 17-18 godzin. Kierownica poprawej stronie przeszkadza tylko w wyprzedzaniu, ale sama jazda autostradami wcale nie taka zla. Trzymasz sie swojego pasa i prujesz. Lotem trwa tylko troche krocej: dojazd do lotniska w moim przypadku 1h, na lotnisku dwie godziny ( z psem 4h) przed odlotem, sam lot 2-2.30 h, odbior bagazy 40min-1h ( odbior psa +2-3godzin) dojazd z lotniska do domu nastepne trzy godziny.Do tego dolaczyc ewentualne przerwy na posilek, toalete, oddanie czyjegos bagazu aby swoj odzyskac, stanie w kolejce do odprawy, przerobienie kolek od walizki, poklocic sie z taksowkarzem, zgubienie na terminalach, no kilkanascie kilometrow biegiem w calym osprzecie z bagarzem po korytarzach lotniska gdzie temperatura nie spada ponizej 25 stopni. Jednym slowem duzo nerwow, a czasowo wraz z przygotowaniem naprawde wychodzi pelny dzien i dwa razy tyle nerwow, koszty b. podobne do jazdy autem, jezeli jedzie sie w dwie osoby. Pozdrowienia Malutka
  10. malutka

    Anglia

    Tak z tymi godzinami to sie pomylilam:oops:, Ladek - Londyn to Ladek zdroj dokladnie. Pozdrowienia Malutka
  11. malutka

    Anglia

    Mnie tez pan z Krgo tak mowil, zapewne dlatego ze osoboscie psa nie mozna sprawdzic, tylko za pomoca sturdessy. No temperatura +8 nie jest taka zla, zawsze mozna kaftanik albo sfeterek zalozyc. Sylwia -kora, nie laduj sie z ponad bagazem do lotu, skasuja Ci drugie tyle, ja za 3kg nadbagazu zaplacilam okolo 300zeta,istnieja firmy przewozowe, nawet niektore autokary biora bagaz za owiele taniej. Gdzies widzialam firma ktora przewozi za 1 funta za kg. Znajomy wlasnie sie wraca do Polski i wraca sie autokarem, no coz ma do przewozenia dobytek zgromadzony tu przez 4 lata, kilka waliz i pudel z ksiazkami samolotem nie oplacaloby mu sie, dobytek nie jest tyle wart. Pozdrowienia Malutka
  12. malutka

    Anglia

    Aha, ja mozliwe bede jechala do Polski we wrzesniu, to sa narazie tylko plany, oczywiscie z psami, jeden z tylu, jeden na kolanach, nie wiem czy bedzie nas jechala dwujka czy trojka, jak dwujka to mozemy wziasc trzecia osobe z malym bezproblemowym psem ( bezproblemowy dla tego ze nie wiem jak moj Bohor bedzie reagowal na obcego psa) Ale jak narazie sa to plany i nie wiem czy beda wykonalne czy nie, to jednak pol roku przed nami, a nawet urlopow nie mamy zabukowanych. Jak bedzie cos konkretnego to oczywiscie powiadomie. POzdrowienia Malutka
  13. malutka

    Anglia

    Ja lecialam lotem o 10:40 bodajze, na miejscu musialam sie dostac do kargo 4 godziny wczesniej, bylam 3godziny wczesniej, bardzo mily pan zprawdzil papiery, wszystko bylo OK, oprocz klatki, za biska o te 4cm, ja wplacz, on na to ze podzwoni do sklepow i sprobuje znalezdz odpowiedznia, i znalazl, moj TZ taksowka jezdzil po wa-wie, niestety nie znamy stolicy i udalo mu sie ta klatke zakupic, o 9 rano Guinessa z klatka oddalismy do kargo a sami pedem na okecie, niby to 15 min od kargo, w Ladku juz ponad dwie godziny pozniej, ja pedem do autobusu, Lot laduje na terminale 1, a odbior psa na 4, to sporyb kawalek,zostawila TZ po odbior bagazu a sama na terminal 4, 40 min pozniej jestem pod recepcja PETS, pracuje tam mila Polka, chwile gadki i psiak jeszcze nie dojechal bo kierowca odbiera zwierzaki z kazdego terminalu i dowozi do Pets, czekalam dwie godziny i suncie mi dowiezli, nawet zadzwonili po taksowke ktora dowiozla nas z sunia do domu , bylismy tam przed 17, (no i godzina roznicy w czasie czyli na polski czas przed 16) Suncia lekko zestresowana, ale po pol awiomarinu nie wariowala. Podczas lotu prosilam stiuardesse o sprawdzenie psa, zeszla pod poklad i zdala relacje. Psiak byl cicho ale zestresowany. Sam kapitan zapewnil mnie ze temperatura jest +8 pod pokladem i psiak jest w ciemnosci aby pomniejszyc strach ( oprocz malych podlogowych wyciszonych lampek) Nie bylo tak zle, ja chyba bylam mocniej zestrachana niz pies. Koszt owszem duzy ale jak dla mnie jak najbardziej oplacalny. Nie mialam wtedy auta ktore by pokonalo podroz Polska-Anglia sprawnie. Teraz juz tylko samochodem. POzdrowienia Malutka
  14. malutka

    Anglia

    Ja w cenie badania mialam kuriera, wtedy to kosztowalo 260 +oplata za weta. Sam chip kosztowal mnie 40 plus wysylka i uslugi weta. Widze ze ceny sie zmienily,ale tez wtedy nie bylo pewne czy laboratorium w Pulawach jest na liscie DEFRA. Tak ze dla mnie to wogule byla niepewnosc i strach ze bede musiala do Niemiec lub na Slowacje jechac, no i oczywiscie koszta proporcjonalnie wieksze. Do kosztow przyczynily sie tez telefony do Defra i angielskich wetow ( cale 300 zeta:shake:) Dziwie sie z ta trudnoscia odseperowania antycial, jakos nacioganiem mi to pachnie, albo niekonsekwencja laborlatorantow. Przeciez to jest bardzo prosty wyczyn.:crazyeye: Pozdrowienia i Wesolych Swiat Malutka
  15. Sytuacja z wynajeciem mieszkania nie powinna byc trudna, czy jest sie lokatorem czy osoba wynajmujaca. Spisuje sie kontrakt i za wszystkie poniesione szkody placi, albo uistrza sie wiekszy depozyt. Ja do wynajetej kawalerki sprowadzilam szczeniaka ze schroniska, sralo toto i sikalo, na szczescie po kuchni , gdzie zakupilismy lineloum aby wlasciciel sie nie denerwowal, co smieszne nie powiadomilismy o tym wlasciciela i jak ten przyszedl po czynsz to ubawil sie niezle, i pierwszy raz zostal na kawe i ciacho. Mala wybawil, i sam mowil ze to dobrze, bo na parterze latwo o zlodziei, zreszta obok byl sklep calodobowy i pijaczynki robily sobie stolik z naszego parapetu. Odkad pudelnica zamieszkala z nami, zaden wielbiciel zlotego napoju nie odwazyl sie zagladac w okna, psa nie bylo widac ale glos sie roznosil przynajmniej jakby to byl kaukaz. Dozorca mial tylko problem, bo podczas kwarantanny pies nie chodzil na spacery , a ja chcialam nauczyc mala do zalatwiania sie na polu, mieszkalismy w kamienicy i bylo tam podworko takie obetonowane, z koszami , trzepakiem, 4 na 4 metry, byla zima i pozwalalam tyam niuni sie zalatwaic, oczywiscie sprzatalam ale nie za kazdym razem, odczekiwalam az koopcia zamarznie i szufelka ktora chowalam za koszami zdrapywalam, ciec nadal mial problemy, dla mnie niezrozumiale, bo dzieci tam nie wychodzily, ewentualnie panie na trzepanie. No ale coz, sa tacy i tacy. Mysle ze dobrze skonstrulowany kontrakt, i zaliczka powinna pozwolic na trzymanie psa w wynajetym mieszkaniu, ale trzeba brac pod uwage ze wlasciciel moze byc uczulony i wtedy jest inna bajka. POzdrowienia Malutka
  16. Nathaniel, pies przy pierwszyr razach powinien odskakiwac z podkulonym ogonem , chodzi o zaskoczenie, typu, gawedkujemy sobie przyjemnie i cicho w bezpiecznym miejscu popijajac winko, a tu nagle cos niespodziewanie robi BOOO, tez podskoczysz i szare komorki zaczna dzialac w szybkim tempie. U psa tak samo, koncentracja sie wzmacnia, pies musi zaczac myslec samodzielnie bo nie wie co sie stalo. Po paru razach skojarzy wlasnie to nieprzyjemne zaskoczenie z sytuacja w jakiej byl, sytuacji bedzi unikac, bo bedzie mu sie kojazyla z nieprzyjemnoscia. Ktos mi bardzo dawno temu opowiadal o tresowaniu psow policyjnych i mysliwskich, niezbyt humanitarna technika ale podobna, trener , pies i osoba trzecia z proca albo wiatrówka z sola, pies robil cos czego nie powinien i dostawal w pupe z procy albo sola, tez zaskoczenie i niewiedza, bo trener tego nie zrobil , i nie wiadomo z kad ten bol przyszedl, po paru razach pies kojarzy to z czynnoscia jaka w danym momencie wykonywal i unika sytuacji. Talerze dzialaj aw ten sam sposob, tylko nie zadajesz bolu, chodzi o sam dzwiek. Przetestowalam to na sobie, tzn na TZ, poprosilam go aby robil rzeczy za ktore go zawsze opierniczam, nie wiedzial ze beda talerze, i tak siedzial z dziarskim usmiechem na sofie palac papierosa, popiol urosl na pare centymetrow, wiec mu mowie ze zaraz spadnie na kape i bedzie trzeba prac, on na to ze dobrze wie ze ma popiol i ma zamiar go strzepnac, i tak nachylajac sie nad lawa, popiol wyladowal na dywanie, a talerze z halasem na lawie, Moj luby podskoczyl, zaklal i zaczal myslec:), to znaczy wypytywal sie o co chodzi, ja sobie poszlam nic nie mowiac. Nastepny raz, podobna sytuacja, TZ je tosty z serem i keczupem, a keczupu wali za duzo i zawsze polowa jest na talerzu jezeli trzyma tosta nad talerzem, najczesciej keczup laduje na chodzniczku:angryy:, przyuwazylam ze akurat spadlo mu i buch talerzami, zas podskoczyl, zaklal, pogrozil piescia, i wymagal wytlumaczenia, ja na to ze dobrze wie o co chodzi, i zna odpowiedz tylko musi pomyslec. Kapnal sie ze chodzi bo zobaczyl i przeczytal instrukcje, ale zastanawialo go to, a poniewaz ludzia sa inteligetniesi od psow ( to tez coponiektorzy:)) to mogl przeczytac. Choc chyba nigdy nienauczy sie jesc nad talerzem, zaczal byc ostrozny i stara sie nienabrudzic. Czyli talerze dzialaja. A odglos jakie robia to chyba zmarlego z grobu zaskocza. Sam psa talerzami nie trenuje, twierdzi ze nie moze wypatrzyc odpowiedniago momentu, a na rzucanie smycza pies zawsze siada. Pozdrowienia Malutka Tak to sa talerze Fishera, ale np. moj instruktor ma zwiazane bryloczki , metalowe metaliki, klucze, uszczelki i dzwoneczek zwiazane wszystko drucikiem i tez robi kupe halasu i dziala, Talerze ciagle gubil, bo rzut ma daleki. A tak to i kolorowe i glosne, oczywiscie nie az tak ciezkie aby psu zrobic krzywde gdyby np. znalazl sie na torze lotu ustrujstwa. pozdrowienia Malutka
  17. Jest to trudna metoda, i naprawde trzeba miec wyczucie, ja kupujac talerze dostalam 80 stronowa instrukcje obslugi, i porady trenera. Jak narazie system dziala, tak ja wspomnialam wczesniej, metoda jest nieskuteczna u psow nerwowych i strachliwych, mozna wady poglebic, choc znam osoby ktore znow tym sposobem okreslily psom co im wolno a co nie , i psy robily sie bardziej pewne siebie znajac swoje ograniczenia. Do tego naprawde potrzeba wyczucia, i ja zanim rzuce to zastanowie sie pare razy, nie chce aby pies nabyl lekow. Mam za to czytelne i nie potargane listy, tylko pare szcekniec gdy ktos podchodzi do drzwi a nie polgodzinny halas, dla mnie ten system jest niesamowity, dziala i pies sie uczy w bardzo szybkim tepie. No i mozna rzucic dalej jak pies jest oddalony o kilka dobrych metrow, wyprobowalam to pare dni temu gdy park byl pelen cieczkowych zapachow i pies zrobil sie gluchy na komendy. Rzucilam moze ze trzy razy, pies nagle ozdrowial i slyszal nawet jak szeptalam. Bardzo polecam , ale tez pod warunkiem ze przestudjuje sie instrukcje. Pozdrowienia Malutka
  18. Uzywam tej metody i polecam jak najbardziej, akurat nie rzucam kluczami ani miska, mam do tego specjalne akustyczne talerzyki. W tym momencie jestesmy przy zakazywaniu latania za wiewiorkami, pies juz sie zastanawia i walczy sam ze soba, czy pobiec czy zostac przy panci. To samo bylo ze szczekaniem pod drzwiami jak ktos przechodzil, z targaniem listow, warczeniem na samotnie spacerujacych okaptorzonych panow ( nad tym tez nadal przacujemy) Wyniki sa efektowe, ale trenujac w ten sposob to trudna sprawa, rzucamy w celu zrobienia chalasu tylko w odpowiednim momencie, i tylko kiedy pies sie tego nie spodziewa. Pies kojazy wtedy nieprzyjemny odglos z rzecza ktora robilo, wiec rezygnuje z robienia niporzadanej rzeczy. Obserwacja psa non stop, ale mozna wielu rzeczy oduczyc, zjadanie roznego rodzaju scierwa z podworka, obsikiwanie ukochanych drzewek w ogrodku ( oczywiscie musi byc miejsce gdzie pies moze sie spokojnie zalatwic) Obgryzanie mebli, kapci, skaknie na ludzi i na psy , kopanie dolkow, i ganianie dzikich zwierzat. Naprawda polecam ta metode, pod warunkiem ze sie jest cierpliwym i konsekwentnym. Pozdrowienioa Malutka Nie wolno tego stosowac przy psach nerwowych i strachliwych.
  19. malutka

    Anglia

    Kurcze, nic nie znalazlam o tych superfastferries, chyba bedziesz musiala bezposrednio do nich dzwonic z zapytaniem, Z wywiadu tez nic sie nie dowiedzialam, wszyscy tunelem jezdza. Pozdrowionka Malutka
  20. malutka

    Anglia

    Coco z wywozem psa z Angli nie ma zadnych problemow, musisz miec tylko szczepienia wymagane w krajach europejskich, nie ma chyba zadnej roznicy miedzy wywozem szczeniaka a doroslego psa, mozliwe ze jak szczeniak za mlody na szczepienia musi miec jakies inne wymagania, ale tego trzeba sie dowiedziec w prawie panstwa do ktorego szczeniak bedzie jechal i panstw przez ktore bedzie przejezdzal, no chyba ze samolotem, to wtedy tylk omiejsce docelowe. Granic nie , niesprawdzaja psow ani paszportow, wjezdzajac do polski musialam pokazac tylko nasze ludzkie paszporty , pomimo ze psy ujadaly jak wilki. Marta, data musi byc pobrania probki, ta sama co na swiadectwie z pulaw. Kiedy to wet zobaczy i podbije nia ma roznicy jako ze najwazniejsze dane sa na pulawskim liscie i w paszporcie musze byc identyczne. Dla upewnienia zajze wieczorem do psiego pasz. Wet moze to wpisac na dzien przed wyjazdem psa,rok po zrobieniu testu, oczywiscie jak wszystkie szczepienia sa regularne i wpisywane do paszportu to paszport i dokument serelogiczny jest wazny. Ja w tym momencie mam i stare ksiazeczki zdrowia dla psiakow, i paszporty, w paszport wbijane sa szczepionki i odrobaczenia przed wyjazdem, a w ksiazeczkach wszystkie inne zabiegi i odrobaczenia. Boje sie ze miejsca w paszporcie braknie, dwa razy do roku ( tak planujemy) bedziemy jezdzic do Polski, albo europy. Pozdrowienia Malutka
  21. malutka

    Anglia

    [B]Tu zdjecia mlodego, :[url]http://lukrowi.pl/galeria/?p=2&id_section=568[/url] Pozdrowienia Malutka [/B]
  22. malutka

    Anglia

    ło matko ale się rozpisałam......:evil_lol:
  23. malutka

    Anglia

    Jak leciałam z Wawy do Lądku, BA sunia była zgłoszona, ze trzy razy podczas lotu pytałam się czy mogę zejśc pod pokład i zaglądnąc do niej, niestety pilot sie nie zgodził, sam osobiście mnie upewniał że w luku jest temperatura 8 stopni, Guiness oczywiście miała kąderkę , kocyk, i moją węłnianą bardzo drogą zresztą paszminę, tak w razie czego, Chciałam jej tez założyc moj sfeterek, ale mąż się uśmiał, i ze zrezygnowaniem powiedział, oj chyba nam dzieci rozpuścisz:lol: , Miła stuardessa zeszła sprawdzic co z sunią, zdała relacje :czy ten pies zawsze tak liże?: Musze powiedziec że byłam kłebkiem nerwów, sam odgłos silników w locku jest kilka razy głośniejszy, szczególnie przy stracie i lądowaniu, oj wypiłam dużo alkoholu. Sunia dostała pół aviomarinu, była bardzo szczęśliwa przy odbiorze. Marta co do Szkocji to ja chetnie, auto mam, nocleg w Edinburgu też, A zakochałam się w Szkocji i Wali, czemu sie nie dziwie bo góralka jestem, brakuje mi tam tylko świerków i kosówki... Co do hodowli to popytam się, na szkoleniu jest pare Borderów, wszystkie rescue, z odzysku że tak powiem. Jest tu bardzo dużo schronisk tylko dla Borderów, zaczeło siie to pare lat temu jak byłu popularne, wiele ludzi nioezdawało sobie sprawy że te psy potrzebuja dużo zaangażowania, i oddawali. Takze farmerzy się do tego przyczynili, psy sie w pracy nie sprawdzały i oddawali. Tu musze zaznaczyć ze wiekszośc walijskich hodowli są do pupy, nastawieni sa na zarobek, odsprzedają psi do sklepów zoologicznych , w sklepach psy są naprawde jakieś takie nie swoje. Szczeniaki o wiele mniejsze niz normalnie, socjalizacja tylko z zakupowiczami, siędzą w kojcach, nie wychodzą na pole i naprawde drogie. Rodowody mają , ale suki rodzą co pół roku i sa na maksa wycieńczone. W angli mówi się na nich Puppy farmers.<br><br>Wracając do Detania Kennels, no cóz mają rasowe i przybłedy ze schronisk, bardzo kochają psy, ale też rozmnażją nową rase Gremlins, BC z pudlami, jak dla mnie to ideał, bo mam i pudla i bc, psy przewspaniałe bo dwie nainteligętniejsze rasy, i nie wywołują alergii, ale jest to nadal krzyżówka. Nadal nie wiem co o tym myśleć.<br>Bohor jest synem Jupitera, i suki zaadoptowanej przez nich, suka ma papiery z odzysku po tatułażu. Ale była mała wojna, suka uciekinierka z pozwoleniem na rozród ale kojażenie było nie planowane, Bohor ma metrykę z sześcio miesiącznym opóżnienem, zdrowy jest, badania na oczy i biodra pozytywne, ale był to poprostu niedokońca przemyślany wybór, TZ zakochał sie w Blue Merle, chcieliśmy niebieski oczy , albo przynajmniej jedno, miał to być pies o zrównoważonym podejściu do pracy ale i pieszczocha, poprostu psa domowo- rodzinnego. Akurat udało się, i tak czekaliśmy dwa miechy, mieliśmu naprawde duzy ból po stracie ONka i decyzja była pospieszna. Też człowiek tak dużo na ten temat nie wiedział. <br>No ale nic pomoge jak będe mogła, popytam, pogadam i cos znajdziemy.<br>Pozdrowienia <br>Malutka<br>
  24. Moj szweagier ma powazne uczulenie na konie, do takiego stopnia ze kiedys jego dziadek przyszedl w spodniach ktore zakladal do robienia przy koniu, szwagier spuchl, zaczal sie dusic i wyladowal na pogotowiu. Niestety alergia pomimo lekow nie przeszla, wystarczy ze przechodzi kolo konia, albo fiakier jedzie w poblizu, Szwagier zaczyna kichac i kaszlec. Mamy troche smiechu z tego, Jego bomba atomowa nie zmiecie ale pierd konia napewno. No cuz ja w sumie tutaj na zachwalanie pudli, mam takowa i kilka alergikow przekonalo sie prez nia do siersciuchow. Nie gubi wlosa, nie slini sie, naskorek wyczesuje sie, chyba ze sie czesto kapie. Mozna przyciac na sznaucera, wcale nie musi byc puchem z bombelkami. Jak krociutko przycieta jest mniej roboty z szczotkowaniem. Madre to i wesole. Moj Tz ma uczulenie na pylki cala wiosne i lato. Psy po kazdym spacerze sa przetarte mokrym recznikiem aby zciagnac pylki. I tak i tak kicha .Lekarze tez mu odradzali posiadanie jakichkolwiek zwierzakow oprocz rybek, ma tez astme wysilkowa, czyli powinnien byc zamkniety w pokoju bez okien i wywietrznikow, nie zazywac zadnych sportow i wcinac tylko antyhistiamine na zmiane z inhalatorem. Niezbyt ciekawe zycie, a obydwoje jestesmy ruchliwi, lubimy spacery i wyjazdy na lono natury, tylko duzo chusteczek musimy z soba brac. Ja tez ma uczulenie na roztocze w kurzu, odkurzam co tydzien(:shake:), co kwartal pierzemy dywany, sofy i materace specjalnym specyfikiem. Jeszcze nie umarlismy, a zyc sie z tym da. Lekarzom ogulnie nie ufam. Pozdrowienai Malutka
  25. malutka

    Anglia

    Marta, poczytalam o Astra Bodrder Collies dopiero teraz, wczesniej nic o tej hodowli nieslyszalam, porostu nie szukalam nic w Szkocji. Musze powiedziec ze psiaki calkiem fajne, jak ja to mowie sportowy wyglad, krotszy wlos, typowe do pracy, tylko niewiem czy takie sie do Londynu nadaja. Bo w parkach owiec brak, za to sa jelenie, daniele i sarny, ktore naleza do krolowej i jak im wlos z karku spadnie to przekichane. Ja mam psiaka z Detania Border Collies, teraz juz juz za pozno, ale napewno sprawdzilabym wiecej hodowli, to tez byla taka zwariowana decyzja. Psiak jest super, po matce pracujacej a ojcu showowym. Wzrost i futro po tatusiu, a figura sportowa mamuski. Inteligencja i chec do pracy, ale z umiarem, 1i 1/2 intensywnego spaceru dziennie. W weekendy dluzej, raz w tygodniu 1 1/2 godzinne trening obidience plus co druga sobote 2 godziny, 30 min dzienne domowe szkolenie, no i non stop zaczepki i zachety do zabawy z mojej strony. Pies czasami pada i na nic reaguje, a jak na bordera to malo ma urozmaicen i pracy, poprostu lenia ma po tatusiu. Zostawiam go w domu oklolo 5 godzin dziennie, czasami dluzej, i jest OK, nie niszczy jak znudzony BC, czeka i chrapie, czasmi polki i szafy potwiera szukajac smakolykow. Wydaje mi sie ze bodrery z Astry to troche inna dzialka, stymulacja fizyczna i umyslowa non stop, no i potrzeba lowiecek, no ale Ty juz sama wiesz czego oczekujesz od swojego psa, i co mozesz mu zapewnic. Co do hodowli nie mam zadnych zastrzezen, raczej pozadna i zaangazowana w rozwoj borderów. Polecam, i nawet zastanowily mnie te weekendowe szkolenia, daleko bo daleko, jakies 7 godzin jazdy ale moze sie kiedys skusze. Pozdrowienia Malutka
×
×
  • Create New...