malutka
Members-
Posts
203 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by malutka
-
Ja szczepienia u Bohora ma dokladnie 17 lutego rok po roku, Guiness ma co roku o dwa dni wczesniej, 21.09.2004, potem 19.09.2005, teraz miala czyli o miesiac wczesniej 24.08.2006. Nie mozna przekroczyc roku bez szczepionki, jak wczesniej to nie ma sprawy.W samej Anglii szczepionka na wscieklizne nie obowiazuje, a jezeli juz ktos szczepi to co dwa lata....wymyslili sobie tylko do paszportow takie glupoty aby ludziom utrudniac zycie, sami wetci sie z tego smieja. Czy sie chwalilam ze jestem w trakcie kupowania domu? Jak wszystko pojdzie po mysli to przed swietami zamieszkam w Kent. Sprawy papierkowe trwaja 10 tygodni minimum a za soba juz 1 tdzien, tak ze zapraszam na parapetowe. Pozdrowienia Malutka
-
Eno Kamila nie panikuj:lol:, teraz podejdz do weta i popros o wpisanie tej daty badania pulawskiego do paszportu, patrz sie na rece aby byla odpowiednia data i odpowiednia pieczatka:mad:. Jezeli prom masz o 2:10 w nocy to szczepilabym 32 godziny wczesniej, czyli 24h nazad plus przyzwoita godzina przyjecia weterynarza. No chyba ze wet zgodzi sie na pozne spotkanie. Orobaczajac psa 32 h wczesniej nadal Ci zostaje 16 h na przekroczenie granicy czy opoznienia. Wszystko bedzie dobrze zobaczysz. Pozdrowienia Malutka
-
Ten wpis weta odnosnie przeciwcial moze byc kiedykolwiek , a nawet rok pozniej, moja suka miala 6 miesiecy pozniej, zreszta i tak wpisane blednie, poprawiane przez francskiego weta kolejne pol roku pozniej. Dla potwierdzenia trzeba miec te swistki z Pulaw. Co do tego potwierdzenia o zdrowiu psa i mozliwosci podrozowania. Moj powiatowy upieral sie ze za kazdym razem trzeba podbic, moja osobista "ufna"wetka ze tylko jak pies jest transportowany przez firme bez twojej obecnosci, ( takie zaswiadczenie aby firma i wlasciciel byli na czysto w razie czego), Panowie z Kargo znowu mowili ze pieczatka tylko jak leci samolotem..... angielscy weci o tym nic nie wiedza, tzn w przypadku psow i innych zwierzat domowych nic takiego nie obowiauje, chyba ze wywozone sa hurtowa i do rzezni.... Ja tylko raz Guinesse podbijalam przed lotem do GB. Od tamtej pory tylko odrobaczenie,odpchlenie i nie ma problemu, zreszta ostatnim razem i tak w sumie tylko machneli reka, zerkajac na paszporty od niechcenia. No to kiedy spacerek???? pozdrowienia Malutka
-
Shrek , nie wiem jaka dawke, kotu dalam jedna tabletke i byl naprawde mocno osowialy....co do 50 kg to troche mniej niz przecietny czlowiek , dalabym jak pisza 2-3 tabetek. Pies jak jak bedzie spokojny to i zasnie, raczej chodzi chyba o zrelaksowanie niz uspienie. No chyba ze zafundujesz mu naprawde dlugi i wysilkowy dlugi spacer, ale to i pies i Ty bedziecie spac. przypamnialo mi sie jak rok temu, z 10 miesiacznym wtedy Bohorem pojechalismy do Walii i ja tak bardzo sie balam o problemy w hotelu, wiecie szczeniak niezmordowanego bordera.... Rano wycieczka po gorach, popoludniu spacer po plazy, wieczorem nie moglam sie dobudzic psa idac na obiad poza teren B&B, wlascicieelka hotelu miala po godzinie sprawdzic czy pies piszczy lub potrzebuje spacerku , a psioor nawet nie zauwazyl jak obcy wlazl do pokoju ( a bardzo nieufny byl) na zawolanie podniosl lepetyne i zasnal na siedzaca:diabloti:. I ktos kiedys mowil ze bordery nie potrafia spac. Teraz mokra cholere mozna przenosic i nie zauwazy.Spacer i wykanczajaca kapiel w wannie:evil_lol:. Pies jadl na lezaco. A jeszcze go szczotkowanie czeka ... :diabloti:. Wracajac do tematu mysle ze kalms nabezpieczniejsza opcja jest, zrelaksuje,uspokoji, pies nie bedzie myslal i zasnie. Przede wszystkim jest ze tak powiem lekiem naturalnym tak ze skutkow ubocznych niet, no opcja nocna jeszcze jest ale nie uzywalam, wydaje mi sie ze to tylko zwiekszona dawka jest. Dziewczyny 7L/h to taka stawka dla poczatkujacego w Anglii calkiem spora. Ja smialo sie moge przyznac ze zarabiam okolo 900L na miesiac pracuje na prawie 3/4 etatu, praca malo ambitna ale ja kariery nie bede robic(planowane potomstwo) zreszta juz probowalam i stwierdzilam ze stres i walka codzienna z metrem, pracownikami, dlugimi godzinami pracy nie jest warta duzych zarobkow. Zreszta wystarczy ze jedno z nas ta kariere robi...Druga sprawa ja z Anglia jestem zwiazana dosyc mocna, to moja druga ojczyzna, nie jestem tu zarobkowo, tak ze nie pracuje aby maksymalnie oszczedzac i ta kasa ws sumie jest na przyjemnosci. Do Polski nie planuje wrocic na stale , moze dopiero na emeryture, albo jak wygram na loterii, jest jeden powod - nasze kacze rzady, zreszta nie tylko kacze, dopoki biurokracja, lapowkarstwo, syf i ubostwo nie opuszcza kraju, moja stopa tam nie zawita na dluzej niz miesiac. Owszem tesknie, ale bilety sa tanie tak ze weekendowe wypady nie sa straszne, zreszta dwa razy do roku jezdzimu do Polszy na dluzej i czasami to jesty za dlugo, znajomi i rodzina odwiedzaja nas regularnie, da sie zyc, zreszta po pol roku same/i zobaczycie, poznacie nowych ludzi, pare razy pojedziecie do Polski, znajomi nie beda miec dla Was czasu ( no coz oni tez musza robic na zycie) tylko rodzina przez pierwsze dni jest mocno podniecona waszym przyjazdem, potem zauwazycie brud i smrod, biedote i problemy, i niebedziecie sie mogli doczekac powrotu do Anglii. Zreszta robcie sobie prasowki WP, Interii i Onetu co rano, po tygodniu bedzie wam sie chcialo rzygac. No i oczywiscie codzienne artykuly dotyczace emigracjii, ach to jest zabawa i doping. Nauczcie sie tylko patrzec na Polske z dystansem, ale okiem biernego uczestnika, i zrobcie porownanie z Anglia ktora tez nie jest krajem cieplego mleka i miodu ale jednak roznica jest kolosalna. Moj kuzyn meczyl sie tu przez dwa lata, prawie mi w depresje chlop popadl, ulozylo mu sie niedawno i na pytanie kiedy do Polski jedzie zgrabnie odpowiada na nastepne rodzinne wesele, bo po co kiedy indziej.... Zreszta tak jak to moj dziadek gada, on swoj dom wybudowal i wykonczyl w 30 lat kombinacjami ,znajomosciami i lapowkami. Tu by to zrobil w dwa lata, i ile by zycia zaoszczedzil. Ale reklame robie emigracji, zaraz listy goncze za mna pojda.... Dobra koncze bo piwo sie skonczylo a tu jeden delikwent jescze mokry czeka na szczotkowanie. Pozdrowienia malutka
-
No Shrek wlasnie przeszukalam apteczke i mam 3 nazwy lekow w tym dwa podalabym psom: Kalms i Lanes quiet life, one sa ziolowe, troche walerianki i melisy. Kalms podawalam kotu przed wetem i bylo ok. Lanes Quaiet life tez ziolowe ale nietestowane przeze mnie na siersciuchach tzn dopyskowo, bo na Haloween i 5th of November ( sztuczne ognie) mam postac zapachowych olejkow. Trzecia opcja chyba dosyc ostra jak dla psow to Travel sickness Relive, Moja mama kiedys wziela i obudzila sie dopiero na Dominikanach....:evil_lol:. Chyba wszystkie te leki dostepne w kazdej aptece za pare pensow ale najlepszy chyba pod wzgledem zaopatrzenia to Boots. Powodzenia.... w razie czego na Hendon chyba mam jeszcze dwie tabletki aviomarinu. Pozdrowienia Malutka
-
Kurcze , myslalam ze szukanie domu to bedzie sama przyjemnosc, a narazie to tylko wielki problem, piekny dom, wspaniale pokoje, duzo swiatla, podjazd lub garaz, a odrodek na szerokosc domu i 3 metry trawy wzdluz, pies nawet niemialby gdzie nogi podniesc. No zdazaja sie kornerploty, z calkiem fajnymi ogrodkami, ale niestety w srodku tynk do zmienienia bo smierdzi curry i syf i brud wszedzie. Ja niewiem jak ludzie moga z domu zrobic smieciowisko i jeszcze sa w stanie sie tym chwalic oprowadzajac po chalupie. Domku znajdz sie, kurcze sobota i niedziela zwiedzanie domkow ( to az 1,5 godziny w jedna strone jazdy) tak ze caly dzien w Kent, psy pod opieka szwagra, a nam sie marzy ogrodek, matrini na lezaczkach i sapiace psy u stop. Do tej pory jest kawa w drodze , klotnia z TZ bo nie w ta droge wjechalam, agenci ktorzy dzwonia w jak nieodpowiedniejszym momencie, sikanie w krzakach, telefony w ktorych baterie wysiadaja po godzinie,duchota, nieciekawe okolice, albo domy za 500 000 funtow. Kurde w Polsce jest latwiej, kupujesz dzialke, budujesz i wprowadzasz sie....Mam juz serdecznie dosc, psy obrazone bo weekendy nie ich a zawsze byl wypad na conajmniej pol dnia do lasu, parku, nad jezioro itd, bajzel w domu bo brak sil na robienie porzadku zreszta po ogladnieciu paru domkow stwierdzilam ze u mnie najwiekszy balagan to dla anglika sterylka, zreszta i tak zostawiam te stare smieci:diabloti:. Shrek co do usypiaczy to nie mam pojecia... raz Guinessowi przed lotem dalam pol aviomarinu( guinessa to cale 8 kilo wagi) ale nie wiem jak to dzialalo, nie mialam juz do niej dostepu...stewardessy mowily ze wszystko OK, ale one maja z gory przykazane ze wszystko OK. Na podroz autem psy nie dostaja nic, sniadanko przed podroza i papu po podrozy, One wiedza ze w aucie sie spi, i nie marudza, no suka sie domaga pieszczot i tyle. Obydwa sa przyzwyczajone do jazdy, zawsze na koncu maja nagrode dlugi spacer i nowe atrakcyjne papu. Tesciowa im nagotuje watrobeczek, plocek i serduszek, a jak sie wracaja to dostaja puche. Tak ze jak dla nich to nagroda... Slyszalam o tych homo...costam...tycznych srodkach na uspokojenie i zrelaksowanie psiakow. Jakies zapachy w formie olejkow, choinek i perfum. Na wymioty ponoc sie daje imbir, lub herbatke imbirowa, w jaki sposob nie wiem. Pozdrowienia Malutka
-
No wiesz Shrek, ja w Polsce w Zakopcu gazduje, tam mendelejew unosi sie 100 m np i tylko zima,a do zakopianki mam daleko tak ze moj nos jest przewrazliwiony,poprostu nienawidze zapachu spalin. Ja wczoraj zaliczylam otwarcie nowego roku w psiej szkolce, Bohor zostal promowany do najwyzszej klasy:shake:, wedlug trenera ma uzdolnienia ale jest leniwy i ma humory( ja to samo w podstawowce slyszalam 20 lat temu:evil_lol:) dotego dowiedzialam sie o imprezie psiejskiej w Hampstead Heath The Heath and Hampstead Society Calling all dogs Sunday 15th October at 2:30 pm At the Sports Ground, Hampstead Heath Off Lime Avenue (at the end of Well Walk cross East Heath Road) Once again, we are calling all Hampstead Dogs to give you advance warning of an unmissable event By special demand, following last 5 years’ success, we are giving you another wonderful opportunity to meet expert dog trainer Dima Yeremenko, the headmaster of the Good Boy Dog School and the author of Dog Training book “Dima’s Dog School”. He will demonstrate just how easy it is to behave impeccably, and how to make everyone think that your owner is well behaved too. No accompanied dogs allowed, we know it’s a bore, but please bring your owner! Moze ktos z Was zawita, zapraszam. Pozdrowienia Malutka
-
Londyn do jazdy autem to naprawde sztuka, raz dojechalam do centrum i nigdy wiecej, ja sie poruszam po 3 i 4 zonie, nie jest zle jezeli nie jezdze po trasach zapchanych w godzinach szczytu.TZ rano i wieczorem pokonuje trase 36km z 4 zony na polnocy do 5 na poludniu, zajmuje mu to do godziny i 15 minut, najczesciej szybciej, troche poza godzinami szczytu, ta sama trasa metrem i pociagiem obojetnie o jakiej porze to minimum 1,5 godziny, w niewygodzie i pocie nie tylko swoim ale i innych ( jedyny plus to mozna czasami poczytac) a autem wychodzi taniej i z muzyka, i klima, i nikt ci za koszule nie zaglada.( nie przejezdzajac przez 1 zone ma sie rozumiec) Ja zakupy robie raz na 2 tygodnie ( oprocz chleba , owocow i mleka) Cale zakupy waza z 40 kg, bez auta ani rusz, inaczej codziennie obladowana siatami musialabym latac, no i sie busic, bo nie wszystko pod nosem dostane. No ale to zalezy od gustow i gusciczkow, nas jest dwoje do auta, w porywach troje- szwagier, TZ zabiera pasazera na trasie do pracy i z powrotem, dziela sie kasa, i jak trzeba to pasazer bierze swoje auto i sie wymieniaja. Weekendy sa spontaniczne, nie trzeba planowac podrozy , mozemy zabrac stolik i krzeselka na piknik, tone gier i zabawek, psy i pchly i znajomych i jedziemy kiedy my chcemy a nie wedlug rozkladu jazdy. U nas auto jak najbardziej sie sprawdza, a wychodzi taniej niz trawelkartka dla TZ i dla mnie pojedyncze bilety. Oszczedzamy tym kase i przede wszystkim czas ( to tez pieniadz) Szrek mam nadzieje ze jezdzisz z maska na twarzy, w ladku wdycha sie calego mendelejewa. pozdrowienia Malutka
-
A ja sie tak zastanawiam, skoro te zwierzeta zostaja sprzedane w sklepie, to podlegaja fakturze, jezeli podlegaja fakturze to podlegaja gwarancji. Hodowcy daja taka gwarancje- ubezpieczenie na przybajmniej 6 tygodni, a czesto i zycie. Wiecie o co chodzi, szczeniak okaze sie z wadami, chory lub nie ma tej odpowiedniej psychiki. Hodowca przewaznie takiego szczeniaka przyjmuje z powrotem ( chm tak powinno byc i naprawde zaangazowani tak robia) Sklep powinnien miec taka sama gwarancje, towar mozna zwrocic, zepsutych ziemniakow nie kupisz. (Sorry za porownanie) U psa choroba nie zawsze jest widoczna golym okiem, dlatego gwarancja powinna byc na minimum 6 tygodni. Kilka takich zwrotow i sie zastanowia czy warto dbac o szczeniaki, czy opylac je glodne i wychudzone. Sklep powinnien pokryc koszty leczenia, jakie wyszly by w ciagu tych 6 tygodni. ( oczywiscie szczepionki obowiazkowe) Wtedy mogliby wolac wygorowana cena za kundelki, ale gwarancja i ubezpieczenie jest prawem konsumenta, nawet przy zakupie zywego produktu, i w takich wypadkach powinno sie z tego korzystac. Nie mam dostepu do polskiego prawa i nie wiem jak to sie odnosi do handlu zwierzetami, wiem jak powinno byc, choc wydaje mi sie ze rolnicy kupujacy zwierzeta maja cos do powiedzenia na wadliwy towar, po co im krowa co nie da mleka, a nie sprawdzi inaczej jak przetrzymanie i obserwacja. To samo ze szczeniakiem, wlasnie ta obserwacja. Pozdrowienia Malutka
-
UTAAP, ale sie zgralismy, w tym samym czasie, odpowiedz o dentystach: Tylko do nich nie chodz, wrocisz bez zebow doslownie. Za Polakami sa naprawde duzo dalej.... szkoda slow, jak zobaczysz ten pozolkly sprzet sprzed z lat 50 to uciekniesz dalej niz widzisz. Nawet latexowych rekawiczek nie uzywaja. Zmienialam tu kilku dentystow i nie spotkalam sie jeszcze z nowoczesna aparatura i konkretna opieka, jak dentysta zostawil mnie na dwa tygodnie z otwartym kanalem, bez lekarstwa to myslalam ze umre. Prywatnie samo zagladniecie w uzebienie to 100 nie twoje. NHS pokrywa chyba 60-70% ale za byle jaka plabe algamatowa placisz 40 funtow poza tymi60-70%. Ja z kazdym zebem jezdze do polski, nawet na dwa dni. Trzeba zabulic ale wiem ze zeby beda solidnie zrobione. NHS pokrywa cala opieke szpitalna( nawet powiekszenie cycow pod warunkiem ze jest to poparte zaburzeniem psychiki i fobie zwiazane z malym biustem), wizyty u lekarzy i specjalistow tez z NHS pokrywaja, lekarstwa z tego co pamietam za kazde z recepty 6.50, warto sie popytac czy mozna dane leki kupic bez recepty, czesto sa tansze. Choinki pewnie ze mozna kupic i te prawdziwe ( L30-40) i sztuczne o wiele tansze czesto juz z przyozdobieniami. Jako ze tu panuje moda na wykladziny w kazdym pomieszczeniu to zywej nie polecam, dlubalam igielki do swiat wielkanocnych:mad:. Pozdrowienia malutka
-
promem to przeprawa od 1.5-2 godziny, w zaleznosci czy z Calais czy z Dunkierki, oczywiscie do Dower. Na promie psy nie moga opuscic samochodu, czyli okolo 2 h same zamkniete, bez mozliwosci sprawdzenia, tunelem szybciutko to idzie bo do 40 min, i siedzisz z psiakiem w aucie. Akurat latem ceny tunelu sa kolosalne, promu tez nie niskie ale wykupione w obu przypadkach duzo wczesniej sa tansze. Plus tunelu to szybkosc... promu to to ze faktycznie mozna "rozciagnac "nogi, zjezc cos cieplego, napic sie kawy , przespac sie i ogulnie odpoczac od auta, w tunelu spacery sa utrudnione bo ciasno, wiec nadal w tym aucia albo na masce:evil_lol:. Jedno i drugie jak dla mnie jest wygodne, psy w tunelu troche sie stresuja, jednak slysza ten halas, ale jest sie z nimi... na promie no coz co czlowiek nie widzi tym sie nie martwi, psy prawdopodobnie przespaly, po naszym powrocie zero dyszenia czy oznak stresu, Bohor nawet laskawie nie podniosl sie z siedzenia do powitania:-(, za to wystraszona byla paniusia zaparkowana przed nami Jaguarem, jak przechodzila kolo naszego auta Guiness ( takie cosik 8kgi czarne)obszczekala jej naramiennego lisa przez okna, na moje haslo ze w Angli moze jej zieloni to podpala. Mam nadzieje ze po Polsku nie zrozumiala. Raczej kierujcie sie cena, ja zaplacilam za prom 3 razy mniej niz bym dala za tunel, zima tunel byl tanszy. Pozdrowienia malutka
-
Zpowrotem w Anglii, podroz powrotna ok, kurcze tylko mi nikt nie powiedzial ze w poniedzialki na niemieckich autostradach same tiry jezdza.... ruch byl niesamowity i do tego lalo. A teraz niespodzianka... podjezdzamy do portu w Dunkierce, podajemy ladnie bilety, nasze paszporty i psie paszporty. Czekam az nas skieruja do Pet reception centre na sprawdzanie czipow, a oni prosto na prom nas zapraszaja, dajac nam tylko naklejke z psem na okno. No to sobie mysle pewnie w Dover beda psich odczytywac, przejezdzamy juz w GB przez kontrole , ja pokazuje na naklejke coby szanownie zeskanowli mi psiaki, a Ci dalej , do wyjazdu z portu nas kieruja. Psy nie zeskanowane dojechaly do Ladku, nawet nie zajzeli ile tam tych psow bylo, Guiness tylko szczeknela i koniec. Az sie wkurzylam, to ja przeplacam za paszporty, chipy, zostawiam psa na tuczeniu na wiele miesiecy w Polsce, dzwonie po laboratoriach i wetach, juz nie mowiac o nerwach jakie zjadlam,i blaganiu na kolanach wetki aby na odrobaczenie i zakraplanie przyjela mnie w niedziele w porze objadowej a oni mi machaja reka - jechac dalej. Tym razem Szanowny Polonez Caro z rejestracja polska plynal z nami promem.:razz:, do kolekcji brakuje warczyburga i syrenki....:cool3: Apropo aut, mam znajomego ktory kocha sie w autach, i jezdzi jak raidowiec, z jakies 10 lat temu zakupil za uciulane pieniadze stara biala skode, rozbijal sie ta skoda po calej Polsce i nie tylko, mial takie odpaly ze jednego wieczoru zdecydowal ze pojedziemy do WA-wy na impreze ( okolo 20:00), zaladowan nas i pojechalismy na impreze, tylko na 2 godzinki, aby z powrotem jechac do Zakopanego. No i kiedys mi sie przysnil ze jedzie do ladku wlasnie ta skoda. Rankiem wyruszam do do metra zaspana jeszcze i slysze pisk opon, ogladam sie za soba a tam biala skoda na polskich blachach, serce mi zamarlo i naprawde musialam sobie przysiasc na murku i z glupia mina sie zastanawialam , jak on mnie w tym ladynie znalazl. Oczywiscie to nie byl on, zbieg okolicznosci niesamowity, no i oczywiscie musialam do niego zadzwonic aby sie upewnic ze jest w Polsce, cale szczescie byl. Caly czas sie zapowiada i wcale bym sie niezdziwila gdyby zapukal w moje wrota, z tym ze auto lepsze a on do samolotu nie wsiadzie jak ma mozliwosc wojowac po europejskich autostradach. W koncu mi naprawili internet w pracy tak ze czesciej bede tu zagladala, i obiecuje psie imprezy i wszystkie inne zaleglosci. Pozdrowienia Malutka
-
Ja teraz w Polsce bawie, ale we wtorek sie poinformuje co do tych psiowych imprez. Kilka ma byc tyle wiem. No prosze dzisiaj u wetki dowiedzialam sie o Nowotarskiej wystawie czterolapnych gryzoni, jaka to impreza nam sie uszykowala na koniec urlopu. Jedziemy poogladac, psy tez moga powochac:evil_lol:. Pozdrowienia z zaplakanego Zakopca Malutka
-
Sklamalam, o pol baku, nadal jest w aucie, czyli wyszlo okolo 90 litrow, czyli jeszcze taniej, a rocznik to pazdziernik 2003. Psy w siodmym niebie, rozrabiaja i wyjadaja agrest z koszyka a ja mozolnie obrywam. Jeszcze pozeczki zostaly. Bohor nienawidzi krow bo wydaja dziwne dzwieki i biedactwo chowa sie za mnie, Guiness pewnie by zjadla z rogami. Duzo czasu poswiecam na reperowanie starej suki ktora wepchnelam tesciowej pod opieke. Ojejku, to dopiero koszmar, wczoraj konkretnee badania wykazaly niesprawnosc watroby i bedzie dietka na stare lata. W piatek pod narkoze do sciagania kamienia na zebach... kamien wiekszy niz same zeby, skora tez zapaprana, lupiez niesamowity, wyleniale miejsca, biedna ta staruszka oj biedna. Dzisiaj 3 godziny szczyglam, codzienne kapiele tez kurcze ponad godzine zajmuja, nie chce jej golic do lysa, dlatego mocze ja w odpowiednim szamponie. Ma pare dni na poprawe, najwyzej bedzie skinem. Dzisiaj mi sie pogoda popsula, niezdazylam po Tatrach pochodzic, moze sie poprawi... Dzieczyny nie przejmujcie sie , zawsze sie teskni, trzeba pare miesiecy do klimatyzacji, potem do Polski tylko na szybkie odwieziny a na urlop w cieple kraje , i bedzieci tesknic za Anglia, zobaczycie. Ide na zywca, pozdrowienia malutka
-
Dojechalam, 21 godzin z godzina czekania na prom i 2 godziny na promie. Z eurotunelem pewnie byloby 19 godzin, postoje co 4 godziny na 30 min.Od polnocnego Ladku do granicy w Olszynie 13 godzin i 55 minut. Cala trasa spalila nam niecale 2.5 baku ropy, czyli okolo 110-120 litrow ( okolo 100 funtow) Tym razem wyszlo 1073 mile ( troche pobladzilismy w Niemczech) ale sama podroz byla przyjemna i fajna pogoda i niezapchane autostrady,dopiero z granicy do Wrocka tluklismy sie po dziurach i dosyc wolno psulismy resory...:evil_lol: Francja elegancja, Holandia smierdziala obora, a Niemiec nawet niezauwazylam. Teraz wypoczywam, tak ze ograniczam internet tylko do godziny dziennie:diabloti: . No chyba ze bedzie lalo. Pozdrowienia Malutka
-
Moja podroz odbyla sie na przelomie 2005 i 2006, czyli nie tak dawno, owszem ceny poszly w gore, ale znowu nie az tak. Kurcze od nowa podliczlam ile wyszlo i wyszlo to samo, Czyzbym miala tak tanie auto, albo Ty tak drogie....;) Naprawde nie wiem jak wytlumaczyc ta roznice, nasz w trasie pali srednio 7 litrow na 100, w miescie 9. Trasa byla dokladnie 1714km. Pamietam bo akurat sprawdzalismy to auto poraz pierwszy na trasie i zapisywalismy pokoleji ile czasu zajmuje kazdy etap, ile kilosow i ile spalilismy,( karteczka nadal w atlasie)no i oprocz tego byl zaklad z osoba ktora co miesiac jezdzi i twierdzi ze nie dojedziemy do Polskiej granicy ( z centrom ladka) ponizej 15 godzin. Wygralismy obiad, na polskiej granicy w 14h i 15 min. Nawet mialam potwierdzone paragonami z godzina z ladku i zaraz po przekroczeniu granicy Polski. Zaznaczam ze podroz bez kosztow promu, czy eurotunelu. Moze z tad ta roznica? Nic zobaczymy jak bedzie jutro....kurka nie potrafie usiedzien na miejscu z podniecenia, jeszcze pare spraw do zalatwienia, upiekszenie sie i 4 rano w trase. Pozdrowienia malutka
-
Droga do Polski i z powrotem zima trzy osoby waga laczna okolo 210kg, dwa psy laczna waga 33kg i bagaze tego duzo bylo bo wyprawa na swieta, podarunki, zimowe ciuchy a z powrotem duzo walowy i ksiazek na 2 litrowego ropniaka o 100koniach i 16 cos tam, turbo ( ponoc wazne) wyszlo okolo 200 funtow bez eurotunelu. Po podliczeniu wyszla 100 na osobe w dwie strony. Okolo 2,5 raza tankowania na 50 litrow bak w jedna strone, trasa Ladek Zakopane ( takze sama trasa Krakow -Zakopane ciagnie duzo paliwa z wiadomych przyczyn, w jedna strone wyszlo 1065 mil) Tak ze trzeba liczyc czy benzyna czy ropa, ile pojemnosci ma silnik, jakie obciazenia, i jak sie jedzie- my prolismy powyzej prostej ekonomiocznej, obroty caly czas na 3000 obrotach i wiecej(i jeden 3 godzinny korek). Tym razem sie okaze ile latem z mniejszym obciazeniem, i ekonomicznie mozna droge pokonac. Tym razem trasa zaplanowana i juz troche znana. Pare lat temu moja mama robila ta sama trase, przeprowadzala mnie z Ladku do Polski benzyniakiem o pojemnosci 1,2. Zajelo jej to 28 godzin na ziane z partnerem i kosztowalo o wiele mniej. Powodzenia Malutka
-
to tylko waciki mozna przewiezdz:evil_lol:
-
Raczej wydaje mi sie ze to spozniona reakcja na wczesniejsze upaly, moj tez lnial w lipcu, potem 3-4 tygodnie przerwy i ponownie, niedlugo bedzie lysy, podszerstka ma minimalnie. Dodaje mu olejek z pestek winogron rano do posilku, oliwe z oliwek i enchiacee. W lipcu to pomoglo, teraz mam nadzieje ze tez chociaz dopiero 3 dni podaje. Bylam u weta i wszystko w normie, musi wyjsc aby ponownie na zime odrosnac. Szkoda ze drugiego pudla nie wzielam, problem mialabym z glowy. Chociaz dziennie 30 min poswiecenia na czesanie i odkurzanie to mala czastka z mojego zycia. Pozdrowienia Malutka
-
No ale bagaz zwiekszyli do 30 kg, szwagier sie wlasnie wrocil z Polski Skyeurope, torebka foliowa na paszport i dokumenty ale bagaz wlasciwy zwiekszony o 10 kg, moja kielbasa i oscypek zostaly w Polsce gdyz nie informuja o tym telefonicznie, no coz jeszcze tydzien i sie objem:eviltong:. tego co mi brakuje najbardziej w Anglii to polskiego jedzenia, ale odkrylam ze Waitrose robi chleb bardzo podobny do polskiego niestety cena nie z tej ziemi, cwiartka- to jakies pol kilo i kosztuje 2,5L, polski chleb tez mozna dostac, niestety jeszcze nie trafilam na swierzy, zawsze paro- dniowy a to juz cos innego. W sumie w samym ladku nie ma problemu z polskimi produktami, cenione sa wysoko i zawsze ofoliowane sterylnie, a to juz tak nie smakuje. Oscypki tez bywaja, ale oscypkowego smaku im brak, tych brudnych rak juhasow i redykow, zapachu gnoju i zeschnietej skorki. To nie to samo, choc w tepie w jakim Londyn sie zpolszcza to za pare miesiecy smak bedzie ten sam a ceny przystepne.Facet mojej mamy kupil gdzies na targu w centrum krakowska, cala kosztowala parenascie funtow, ale rano przyleciala prosto z Polski i naprawde byla pyszna, szkoda tylko ze czuc bylo za kazdym kesem jak polyka sie kolejnego funta...Jeszcze troche a ceny spadna. Sorki, ale chyba jestem glodna, podhalanski twarozek dzisiaj u mnie zawital, a wiecej nie moge musze dbac o linie:lol: i oszczedzac sie przed urlopem, zarla bede wszystko... a to szkodzi na figure... Pozdrawiam Malutka
-
Utaap, zszokowalas mnie totalnie ta firma, przeciez mozna ich zaskarzyc i podebrac z ich ubezpieczenia....Wyglada mi na to ze firma jest przewoznikiem paczek, a nie ludzi a co dopiero psow. Kazdy kurier lub przewoznik musi miec licencje na przewoz towarow no i ludzi ( w tym przypadku i zwierzat) Prawde mowiac to szkoda mi kierowcy , on jest tylko wykanowca sam przeszedl pewnie swoje rozumy. Biedny szczeniak, raczej przypuszczam ze chcieli go przemycic skoro w tak mlodym wieku, a do Angli nie przewieziesz zadnego psa obojetnie czy stary czy mlody bez dokumentacji. Wlasnie w sobote o tym rozmawialam z trenerem, byl wezwany do Dower bo ktos przemycil na wpol usniete charty 4? tez vanem po glupim jasiu, i przy zjezdzie z pociagu jeden sie wybudzil i dostal jakis drgawek. Kierowca sie wystraszyl i poprosil o adres weta w dower, wet zglosil zajscie do strazy granicznej, z wlascicielem psow nie dalo sie zkontaktowac, odebrano psy kierowcy i przebywaja w kennelu w odosobnieniu, moj trener probuje je z tamtad wydostac i wrocic do Rosji, inaczej psy zostana uspione, nikt nie zaadoptuje psa z kosztami 1,500 l za miesiac na pol roku utrzymania w kennelu. Wlasciciela niet. Psy mlode i maja do przyszlej soboty. Nawet mnie przez mysl przeszlo aby przetransportowac choc jednego ale dokad i jak go zabrac. Psy niesocjalizowane uzywane tylko do sportu....Trener mysli i szuka sponsora. W ostatecznym wypadku przewiezie je do Calais i tam przejda kwarantanne( bo tansza) PDSA sie wtraca ale kasy na to nie sypna...sa za uspieniem... Tak ze takie jaja dzieja sie z firmami przewozowymi i przemycaniem psow, mnie tez kiedys cos natchnelo i mialam pomysly ale balam sie tego ryzyka i wolalam zostawic suke pod okiem tesciowej. Chyba warto zaplacic te pare funtow wiecej i niestresowac sie, transport zawsze sie zalatwi, jest taka strona Londynek.com( albo PL) gdzie sie oglaszaja ze jada autem do lub z Polski i chetnie wezma pasazera, lub kierowce na zmiane, oczywiscie kosztami sie dzielisz. Pewnie tez mozna sie dogadac o psa. Tak apropo wczoraj jezdzilam po Kent i wracajac sie trasa prosto z Dower do Londynku A2 (M2) widzialam niesamowity widok, zoltego malego fiata na polskich blachach z olbrzymim zaladowanym bagaznikiem na dachu, a zaraz za nim Cieklo Cienko z przyczepa tez na polskich rejestracjach. Jechali ze 70 mil /h.Widac masowa emigracja, co smieszne ze ja wPolsce dawno nie widzialam Maluszka ( tego z chromowanymi zdezakami) one chyba ze 20 lat temu wyszly z produkcji. Utaap, jestes juz w GB to sie liczy, stresy za soba teraz lataj z psiakiem po tej deszczowej krainie i pij ale. Pamietaj ze na piwko zapraszam, poczekamy do wrzesnia az reszta sie zjedzie i pozadzimy parkami. Pozdrowienia Malutka
-
Katherine daja przewaznie 90-95% kredytu, w niektorych przypadkach nawet i 100%( przy calym jest oprocentowanie chyba 6.5%, chyba ze jest sie pracownikiem "panstwa" medycyna, edukacja, policja - inaczej Key workers)ja biore na 95% wartosci domu z mozliwoscia podwyzenia limitu kredytu o 15 000 jezeli cos znajdziemy pieknego i drozszego. Rozne banki obliczaja rozne wysokosci kredytu przewaznie jest to 4*roczna wyzsza wyplata +jedna nizsza wyplata ( oczywiscie na dwie osoby) albo 3.5 *wspolne dochody. Ja wiem ze tu domy sa bardzo drogie, dlatego ja szukam na wsi 30 km od londynu i faktycznie jest o wiele taniej. W szkocji w Aberdeen ceny domku szeregowego to 30-40 000, w Ladku to samo 300 -400 000. Jak bym mogla to juz dawno bym owce pasla w Szkocji:lol: Maja stawke co, w Polsce za pare lat tez tak bedzie, to nasza kochana Unia tak ceny winduje:angryy: Pozdrowienia Malutka
-
Narazie nie oferuje sie w drodze powrotnej jezeli chodzi o bagaz nadprogramowy, poprostu nie wiem czy dojedziemy.... w jedna strone....bede informowala juz z Polski, jedziemu w dwie osoby i dwa psy laczna niezbyt zywa waga osob 143kg +laczna bardzo zywa waga psow 34kg, krasnoludka z chomikiem na dzien dzisiejszy mozemy przetransportowac na wyspy:evil_lol:, krasnoludek powinnien miec prawo jazdy....wydany przynajmniej w Hobbitowie:lol:, nie bedzie prowadzil/a ale musi gadac, albo spiewac( casting w podrozy) Pozdrowienia Malutka
-
Lojejku ja nie strasze, tylko proponuje wszystkim co tu sie osiedlaja plan 3-letni, moze nawet roczny? Tak dla tych co chca tu troche dluzej posiedziec, warto zainwestowac w nieruchomosc bo po 3 latach jest zysk okolo 15 % a sprzedac zawsze mozna a za zarobek kupic cos w Polsce.Kredyt juz nawet po pol roku dadza pod warunkiem ze ma sie stala prace i podpisany kontrakt. Gadam tak bo zaluje ze wczesniej sie tym nieinteresowalam, a teraz po obliczeniach finansow kapnelam sie ze zamiast sama zarabiac, zarabiam na mercedesa osoby od czynszu, no w moim przypadku jest to skomplikowane, gdyz mam wykupiony udzial w mieszkaniu, a za rezte place czynsz, przy czym tez trace. Trzeba miec5% kredytu na depozyt i potem placisz raty tansze niz czynsz a mieszkanie z czasem jest bardziej twoje, sprzedasz zawsze drozej niz kupilas, co roku wartosc posesji rosnie o jakies 5-8 % wartosci, czyli wiecej niz inflacja i Bobs your uncle. Odliczam 10 dni do wyjazdu, lacznie z podroza 11 dni i bede w Taterkach i poznam w koncu nastepna pudelnice ktora zostala musowo zaadoptowana przez tesciowa, Sunia ponoc nie toleruje innych psow, coz bedzie musiala zakceptowac moje ktore sie tam czuja jak u siebie....a Guiness ma na wlasnosc owinieta wokolo brakujacego ogona tesciowa ktora obecnie jest wylaczna piescicielka Suni. Jest stres ale jakos sobie poradzimy. Ps. Mozemy zabrac male ( legalne:mad:) pakunki z Ladku do Tatr, jak ktos cos potrzebuje prosze zglaszac. pOzdrowienia Malutka
-
Kiwi, wlasnie przesledzilam caly watek , gratulacjie za przyjecie sunki pod dach na stale i calego twojego i twojej rodziny poswiecenia w calej akcji ratowania potomstwa pseudohodowcy. Tola jest piekna i zdjecie z Demonem w objeciach jest zaje.... nawet moj wybredny TZ byl pod wrazeniem. Mam pytanie dotyczace twoich zakupow w Anglii, jako ze mieszkam tu polowe zycia jeszcze na takie ceny sie nienatknelam , chcialabym zakupic takie zestawy dla potrzebujacych psow w Polsce, no w sumie to dla osob zajmujacych sie nimi, tylko nie wiem jakiej firmy sa i jak wygladaja. Do Polski wybieram sie autem za 10 dni wiec moglabym troche przewiezdz, smieszne bo zawsze moje psiaki zaopatrywalam w tego typu bajery w Polsce- wychodzilo taniej, ale skoro za funciaka tu mozna kupic to napewno oszczednosc bedzie, ( zle sie ogladam albo slepa jakas jestem, zreszta po zoologikach to ja nie laze tylko jestem ciagnieta przez moje czterolapy do dzialu z karma, od dzialu pielegnacji i kosmetykow zdzieram buty usilujac zachecic psaiaki do wyboru szamponu:lol:) Bede bardzo wdzieczna za info, i zapewne tym razem do zoologika pojde sama. Zycze samych wspanialych wrazen na nowej drodze z Tolka ( Biala tez do niej pasuje) Pozdrowienia malutka