-
Posts
787 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by HUSKYTEAM
-
hehe no to widzę, że u Was wesoło... tak się składa, że u nas też dziś powiększamy stado. Nocka z głowy, jak nic, bo księżniczka się ociąga niesamowicie. Dam znać jak coś się urodzi, w końcu akurat mam kompa w sali porodowej ;-) więc mogę zdawać relacje "on-line" Pzdr i 3mam kciuki za Wasze futrzaki!
-
OK, temat nieaktualny, bo mi juz się odechciało cokolwiek organizować. Jeżeli ktoś z Was chce, to możemy sobie zrobić ognisko, porozmawiać amatorsko o bieganiu w zaprzęgach (w końcu Ewaka masz rację, głupio nazywać się szumnie "maszerem" jeżeli się dysponuje kilkmoma mniej lub bardziej przypadkowo zebranymi psami) i porozmawiać o dupie Maryny... Miejsce zaproponowane przez Floyda jest OK, szczególnie, że codziennie tam przejeżdzam ;-) Możemy się spotkać koło 19:00. Nocleg u nas też jest, jakby ktoś chciał to zapraszam. Jeszcze słówko do Ewaki: Magda prowadzi ze mną hodowlę o przydomku HuskyTeam, z klubem o tej samej nazwie działąjącym w okolicach Szczecina nie mamy NIC wspólnego. Nie jesteśmy klubem i nigdy takim czymś nie będziemy, wszelkiego rodzaju "kluby" omijam w życiu szerokiem łukiem. A co do Twojej wypowiedzi to wyluzuj, nie żywię do Ciebie urazy - po prostu różnica zdań i tyle. :P Pzdr
-
Billa, mam prośbę. Zanim kogoś zgnoisz to złap za słuchawkę i zadzwoń do tej osoby z prośbą o wyjaśnienie sytuacji. Telefon do Pani Teresy jest na stronie Eskimoskiego Domku, wyjaśnij o co chodzi a nie pisz, że ktoś robi przekręty zanim tego nie potwierdzisz. Bo ostatnio to się ciut za często u nas zdarza (że wspomnę tylko oskarżenie x.Jankowskiego o pedofilię - jakoś nie widziałem specjalnej chęci przeproszenia tej osoby przez media, które zmieszały z błotem jego imię). Przy wystawianiu kilku psów mozna się pomylić numerkami - chyba to nie oznacza chęci zrobienia przekrętu?
-
Primo: Nitor Nivalis - WIELKIE WIELKIE dzięki za profesjonalne wystawienie naszej Wenuski, która uratowała honor rodziny ;-)) Po dwóch ostatnich wystawach wyciągnąłem następujące wnioski: jeżeli Wenuskę wystawia Nitor Nivalis, jest złoto. Jeżeli Herkę wystawia Gosia i Kropki, to też jest złoto. Jeżeli ja wystawiam cokolwiek w krawacie z różową panterą, to nie ma złota ;-) Dziewczyny raz jeszcze dzięki - aż miło było patrzeć!
-
[quote]Hahahaha... Ewaka nikogo nie chciała zgnoić prawdopodobnie. Według mnie wytłumaczyła wam małą różnicę pomiedzy wystawcą a maszerem.Każdy lubi to co robi.Ale jesteście obrażalscy[/quote] buu, a mnie wcale jej tekst nie rozśmieszył, jakoś nie mogę w nim odnależć tonu żartobliwego. Każdy chyba wie, jaka jest różnica między maszerem a handlerem, i wszelkie komentarze są w tym wypadku zbędne. Natomiast w wypowiedziach widoczna jest przede wszystkim chęć udowodnienia, że wszyscy wystawcy guzik się znają na zaprzęgach (a jestem pewna, że to nieprawda), i uzurpują sobie jakieś prawa. :evilbat: :evilbat: :evilbat: No wiesz, zawsze możesz podejść do kogoś, kopnąć go w tyłek, po czym trochę powyzywać. Kiedy ten ktoś się rozpłacze czy obrazi, po prostu stwierdzasz, że koleś nie zna się na żartach.... Można i tak... Poza tym ten fragment dotyczący tego, o czym mieliby rozmawiać ludzie na ognisku jest po prostu żenujący i naprawdę obraża wszystkich, którzy mieliby ochotę przyjść na spotkanie. Z drugiej strony, może jest tak, że niektórzy mają ciężki dowcip, albo tak wysublimowane poczucie humoru, że zwykli szaraczkowie wystawcy- pseudomaszerzy nie są w stanie tego pojąć. NigdyNigdy dobrze mówi - niektórzy mają za mało problemów. Pozdrawiam Magda z HuskyTeam
-
A w sprawie ceny, zachowania itd. to polecam lekturę topiku "Czy malamut jest odpowiednim psem dla Ciebie" autorstwa TANANY. Rewelka![/b]
-
Cześć, Aż mi się przykro robi jak niektórzy próbują zniechęcić człowieka do zakupu psa. Sami sobie nie radzicie ze swoimi czy jak??? Ja pierwszego psa miałem 2 tygodnie przed narodzinami dziecka, drugiego, kiedy mieszkałem jeszcze w bloku i tylko snułem plany jeżdzenia w zaprzęgach, trzeciego jak zaczynałem budować domek a czwartą suczkę odebrałem 3 tygodnie przed narodzinami miotu w naszej hodowli. Śpieszę donieść, że żyje, jestem zadowolny, psy mi nie uciekają i nie planuję ich rozdać po schroniskach. Idąc tropem niektórych porad najlepiej zainwestować w telewizor, kapcie i kombinować, jak tu dożyć starości bez narażania się na jakąkolwiek odpowiedzialność ;-) Pilip - przemyśl dobrze swoją decyzję, poczytaj o razie i wyciągnij wnioski. Jeżeli możesz się pogodzić z faktem, że a) nie będzie możliwości puszczania psa luzem i że b) nie będzie się on nadawał na struża, to nie ma problemu. Pies to zmiana trybu życia, ale jeżeli jest to zakup przemyślany i uzgodniony z innymi domownikami, to są z tego same plusy. [quote]Wiem że pieniądze nie powinny być w takich rzeczach brane pod uwagę ale może znacie jakąś hodowlę husky gdzie za szczeniaczka nie chcą więcej niż 500zł[/quote] No więc tu jest problem, bo generalnie sprawa wygląda tak, że koszt zakupu psa jest tylko częścią wydatków, jakie trzeba ponieść w związku z jego rośnięciem i utrzymaniem. Dlatego jeżeli Cię nie stać na zapewnienie odpowiednich warunków, to zrezygnuj. Powiedzmy sobie szczerze, że za 500 zł nie kupisz dobrego szczeniaka z hodowli (nie dotyczy sytuacji wyjątkowych takich jak dobra znajomość z hodowcą itd.) - 500 zł to koszt niebieskookiego wyrobu huskopodobnego na bazarze albo koszt wyrośniętego szczeniaka, który się "zastał" w hodowli. Pzdr
-
[quote]MOŻECIE SOBIE NAZYWAĆ CO CHCIECIE I JAK CHCECIE, to w końcu tylko spotkanie i zabawa. Ale to takie trochę naduzycie semantyczne.[/quote] hehe, ale jakby spojrzeć od tej strony, że to Jacek rzucił hasło, to semantycznie wszystko będzie ok., bo można chyba powiedzieć, że Jacek jest maszerem..., może jeszcze nie tak doświadczonym jak ewaka, ale zawsze, ewentualnie przyjmijmy, że to metafora:))) [quote]MOŻECIE SOBIE NAZYWAĆ CO CHCIECIE I JAK CHCECIE[/quote] okazuje się ,ze nie można, bo zaraz pojawia się ostra krytyka, zupełnie dla mnie nie zrozumiała. [quote]Stastystycznie rzecz ujmując, rozumiem, że na spotkaniu będą głównie osoby wystawiające psy, więc po co robić cyrk i wprowadzać ludzi w błąd?[/quote] ojojoj, impreza (która pewnie i tak się nie odbędzie...) nie ma globalnego charakteru, nawet pewnie w gazecie lokalnej nie będzie wzmianki, więc nie dojdzie do profanacji:) Poza tym, spotkanie miałoby się odbyć w gęstym, ciemnym lesie....:)) Tak sobię myślę, że czytając Twoje wypowiedzi, osoby wystawiające psy mogą poczuć się dotknięte. Bo niby dlaczego maszer z prawdziwego zdarzenia nie mógłby przyjść na takie spotkanie, śmiem twierdzić, że obecność takiej osoby uświetniłaby ognisko:))) Pozdrawiam Magda z HuskyTeam
-
Dokładnie, samo życie. W końcu Polska to kraj białych niedzwiedzi i ojczyzna wódki, dlatego lepiej cieszmy się, że udało się wyrwać niektórym tak dobry materiał hodowlany, spisany przez zagramanicznych na straty. [quote]A reasumujac i tak moja Kleopatra kasuje wszystkie te wasze/nasze psiaki [/quote] Roon, Ty lepiej miej się na baczności i wykup dobrą polisę na życie swojej kotce. Wczoraj dostałem smsa z informacją, że szczeniak od nas, który nie wykazywał absolutnie żadnych negatywnych uczuć w stosunku do ptaszków hodowanych przez właściecielkę nagle, w wieku roku, przypomniał sobie o swoim instynkcie łowcy... totalny dramat polega na tym, to były to jakieś papużki-unikaty. No ale nic, pióra w sumie ładnie wyglądają bez papużki, a papużkę zawsze można wypchać jakimiś szmatami i będzie się prezentowała jak nowa. A więc Kleopatro, pamiętaj, że nie znasz dnia ni godziny ;-)
-
Jeszcze ja, jeżeli pozwolicie ;-) Cały dowcip polega na tym, że niepotrzebnie rozmowie towarzyszą napięcia i "przygadywanie". Jestem na 100% przekonany, że winę za całe zamieszanie ponosi... pieprzony internet. Jak się spotykamy na wystawach, to przecież normalnie gadamy, nie ma problemu. Co więcej, pewne napięcia powstałe w necie daje się szybko i przyjemnie rozładować "in real", np. jak to miało miejsce z ReiMar czy Agą (A&Sh) ;-) Druga sprawa jest następująca: zakładam, że wszyscy obecni na forum i na wystawch to profesjonaliści i PRAWDZIWI hodowcy. Prawdziwość owa polega na tym, że psów nie hodujemy dla pieniędzy (nie mylić z tym, że psy powinny na siebie zarobić) a dla satysfakcji. I to jest super.Natomiast czy to jest Winterfrost, Ciukci, Nitor Nivalis, Villarica, Syberyjska Rapsodia czy ktokolwiek inny, to przecież nie jest winą hodowcy, że pies wyrósł taki a nie inny! Jasne, wkładając całe lata doświadczenia można tak kombinować, żeby mioty były w jakiś sposób przewidywalne, i dlatego pewne hodowle mają materiał lepszy niż inne. Ale to są tylko spekulacje, czego najlepszym dowodem jest wypuszczanie totalnych bubli przez najsławniejsze hodowle. Mam nadzieję, że nie zarzucicie mi stronniczości, ale przyznam się, że bardzo kiedyś spodobało mi się podejście Żanety Żmudy do konkurencji. Ona umie się skupiać przede wszystkim na zaletach danego egzemplarza - efekty jej polityki widać po wynikach, które mówią same za siebie. Nie mówmy też, że pies ma WADĘ jeżeli jest słabiej kątowany, ma jakieś drobne minusy, których mógłby nie mieć żeby być tym idealnym. Przy tym wszystkim należy pamiętać, że żyjemy w Polsce. A w kraju, w którym karma dla psa jest droższa od żarcia dla człowieka i w którym zgłoszenie psa na wystawę kosztuje 10% średniej pensji jest moim zdaniem usprawiedliwione, że materiał hodowlany nie może być dobierany dowolnie (czytaj - kupienie dobrego szczeniaka z rewelacyjnego skojarzenia jest praktycznie nieosiągalne finansowo) i że nie każdy może sobie pozwolić na niewypuszczanie miotów tylko dlatego, że jego suka jest "nieco słabiej kątowana". Pzdr
-
Kurcze, fajne, naprawdę. Tyle tylko, że wygląd to jedno, budowa drugie. Żeby dobrze ocenić anatomię naszych futrzanych braci, trzeba by ich ogolić na łyso i nigdy nie trenować ;-) No bo kilka cech z "wersji wystawowej" można śmiało przeistoczyć w wersję "wyścigową" (np. poprzez trening) i odwrotnie, a inne zupełnie źle ocenić bez dobrego i szczegółowego macania psów (nawiasem mówiąc, ilu sędziów to robi? mam wrażenie, że większość raczej udaje, że coś sprawdza - ale być może się mylę) [quote]Aha, to co pisałam nie miało być złoślwe[/quote] No nie wiem, nie wiem... chyba się obrażę na śmierć. Będzie musiała ciężko pracować żeby się jakoś odegrać w Krakowie ;-) [quote]no i tyle to ja nawet wiem ze stop ma bardzo wazna role w przystosowaniu do zimowych warunkow[/quote] A jakże! Pomyśl sobie, jak duży opór powietrza stawia mocny stop u psa wyścigowego. Stop powinien być wręcz wypukły, jak u Bedingtona Terriera.. w ogóle pies powinien przypominać z profilu spadającą kroplę wody, po przekroczeniu 50 km/h powinno nastąpić złożenie uszu a przy 100 km/h powinien się wysuwać ogon aby zwiększyć aerodynamiczny docisk tylej osi ;-) Roon zajmij jakieś strategiczne miejsce na ringu w Kraku... najlepiej w cieniu, blisko budki z napojami i z widokiem na kiosk sędziego. Pzdr
-
[quote]Reszta ogarnia mnie trwogą, tym bardziej,że według mnie ( może się myle) dużą role na wystwach odgrywa kolor psa a nie jego budowa[/quote] Jeżeli chodzi o kolor to wiem to najlepiej ;-) bo wystawiam białego. Skala oceny waha się od totalnego zachwytu do kompletnej porażki. Przyznam się, że od jakiegoś czasu bardzoej mnie ciekawi co kolejny sędzia o nim napisze niż to, jakie miejsce zajmie. [quote]Zazwyczaj jak Ciukci są w Polsce to oni "dokopują"[/quote] Nie bierz tego do siebie, po prostu wymieniłem kilka przydomków, które miałem okazję idzieć na wystawach. Osobiście w tej chwili gdybym chciał mieć kolejnego psa w hodowli, to albo bym zostawił coś po swoich skojarzeniach albo przywiózł jakąś "świeżą krew", tak jak Ty. Więc nie złość się, bo rozumujemy podobnie jeżeli chodzi o hodowanie. [quote]Kilka lekcji fizyki i będziesz do przodu[/quote] Aga, to nie jest odpowiedź na pytanie. Wytłumacz mi to jak umiesz najprościej, ale wytłumacz... po prostu na długich/śrfednich/krótkich dystansach biegają psy tak dalekie od wzorca hodowlanego, że nie wiedzę związku między kątowaniem i wydajnością ruchową. Nie wspominając o psach typu Eurodog, które są anatomicznie po prostu inne. Tyle tylko, że w statyce psy o dobrym, proporcjonalnym kątowaniu wyglądają po prostu efektowniej, ich wygląd jest optycznie bardziej zbliżony do wilków - to moje zdanie. !!! PLIZZ rozmawiajmy w przyjaznej atmosferze, ok? !!! I jeszcze jedna uwaga do SH: [quote]Cechy takie jak rzeżba głowy czy wielkość uszu są raczej wadami estetycznymi i ich ocena może zależeć od gustu[/quote] Kilka miesięcy temu byłaś zdania, że wielkość uszu jest uzasadniona przystosowaniem do ekstremalnie niskich temperatur i że ich wielkość MA znaczenie. Rzeźna głowy, długość kufy też. To w końcu jak??? ;-)
-
Wyniki z ringu Siberian Husky (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
HUSKYTEAM replied to Nitor-Nivalis's topic in Wystawy
Błąd jest u mnie - wpisałem ocenę bez zerknięcia w kartę oceny, więc przepraszam, zaraz wyślę zmianę na serwer. Ale i tak najbardziej cieszy mnie fakt wpisania przez sędziny następującego "minusa" Jokera: "zbyt mocno kątowany". Yeah, będzie DOBRY materiał na poprawianie kątów u stromych suczek ;-) Aga dzięki za zwrócenie uwagi! -
[quote]A on teraz mieszka w okolicach Warszawy?[/quote] to rzeczywiście mamy niezły matrix, :o chyba że to nie chodzi o tego psa, którego nazwa juz padła?? ale tak w sumie, to przecież cały świat jest globalną wioską....majorka-warszawa, to tylko kilka godzin lotu.... pzdr
-
[quote]Tak jak pisze SH oczywiście nie ma psów bez wad[/quote] Oczywiście. Szkoda tylko, że ani razu na tej liście nie przeczytałem o zaletach któregoś futrzaka. Może każdy widzi tylko zalety o swoich psów i nie chce się chwlić ;-) ? Przy okazji mam pytanie do SH: wyjaśnij mi, jaki wpływ na walory użytkowe ma słabe kątowanie psa i dlaczego "stawia pod znakiem zapytania jego walory użytkowe"? Pytam poważnie, bo jak dotąd nie widzę właśnie związku między wytrzymałością lub prędkością a kątowaniem kończyn a nikt mi jeszcze na to pytanie nie odpowiedział - więc padło na Ciebie ;-) Jako, że rozmowa prowadzona pod tym tematem przyprawia mnie o ciężki ból głowy spowodowany nieodpartym wrażeniem, że słucham polskich parlamentarzystów z kolejnej komisji śledczej śpieszę wyjąsnić, że tajemniczy pies, o którym tyle się tu piszę to Winterfrost's HAKUNA MATATA. Komu dokopał, że tyle złego o nim piszecie? ;-) [quote]Osobiście najbardziej razi mnie u husky słaby ruch, brak kątowania / trochę przesadnie napisane ale tak zaczyna być / i fatalny stop tzn prawie jego zanik u niektórych egzemplarzy[/quote] Proponuje na spokojnie przemyśleć powyższe słowa... Ja ze swojej strony tylko powiem, że jak dotąd psy z polskimi przydomkami dokopały już między innymi psom z takich stajni jak Karnovanda, Ciukci, Oumiak, Kivalina czy Hydrargium... a wystawcy zagraniczni nie przyjeżdzają juz raczej po pewne CACIBy do polski. Więc chyba nie jest aż tak źle i warto uszanować pracę kilku prawdziwych hodowców polskich, a zamiast realizować się na listach dyskusyjnych spróbować coś wyhodować samemu. Mnie optymizmem nastraja to, że oprócz czołowych polskich przydomków znanych wszystkim tu obecnym zaczynają pojawiać się naprawdę rewelacyjne psy od mniej znanych, ale ambitnych hodowców(Nitor Nivalis, Sądeckie Pieszczochy czy Seven Heaven) - i nie jest to dziełem przypadku. Tradycyjnie życzę więcej optymizmu - sztuka polubienia konkurencji jest jedną z najtrudniejszych, ale dającą bardzo dużo satysfakcji. Polecam. Pozdrawia wiecznie uśmiechnięty i lubiący wszystkich 8)
-
Witam, W związku z tym, że jest z nas spora grupa miłych ludzi ;-) to wpadliśmy na taki pomysł, żeby zorganizować imprezkę przy okazji międzynarodowej wystawy w wawie. Pomysł jest taki, żeby w wieczór poprzedzający wystawę spotkać się z terenie jakiegoś ośrodka z domkami do wynajęcia i zrobić imprezkę/ognisko. Jeżeli podłapiecie temat (dobry chwyt, co?) można by zarezerwować odpowiednią ilość domków i zrobić spotkanko... W każdym razie dajcie znać co i jak: jest jeszcze chwila czasu żeby zorganizować "akcję" od strony logistyczno-kwaterunkowej ;-)
-
[quote]No poczekaj, tak to zabrzmiało, jakbyś myślał, że mi to zwisa i powiewa... [/quote] Nie no skąd, raczej chciałem Ci dodać "ducha" bo coś wyglądałaś na zwątpiąną ;-) Troszkę może moja wypowiedź była narwana, ale mi po prostu skacze adrenalina jak się o takich rzeczach dowiaduje (późnej starości to ja chyba nie mam szansy dożyć hehe). Doskonale zdaje sobie sprawę, że jakakolwiek zemsta może spowodować dużo gorsze konsekwencje: w końcu Ty (czy osoba poszkodowana) prowadzisz normalne życie, masz rodzinę, psa/y i kilka przedmiotów, na których Ci zależy. Złodziej, i to taki z marginesu, tak naprawdę nie ma żadnych wartości, o które miałby się bać... i tu masz rację. Tyle tylko, że tacy ludzie są strasznie bojaźliwi zazwyczej (sprawdzone empirycznie, sam musiałem odzyskać szczeniaka po kradzieży - zanim się naradziłem co z facetem robić - sytuacja była debilna do kwadratu - to skubany uciekł do lasu) i przeważnie wystarczy takim "potrząsnąć". Broń Boże nie namawiam do używania siły czy jakichś rozwiązań drastycznych - chodzi mi po prostu o szybką i zdecydowaną reakcję, w sumie uzależnioną od sytuacji. Nie ma gotowej recepty na takie coś, ale wydaje mi się, że trzeba się wczuć w rolę złodzieja żeby mu utrudnić żywot (stąd propozycja akcji bazarowej) [quote]I tak Bogiem a prawdą to o wiele bardziej się o psy boję niż o siebie[/quote] Ech no dokładnie, coś w tym jest, znam to ;-) Kojce mam bardziej chronione niż dom... [quote]Powiedziałam mu, że kiedy/jeśli mu się uda, to chciałabym je znać, gdyż w przypadku jakiegoś dziwnego zniknięcia psa można by go (jakoś - jak ? ) sprawdzać[/quote] No tak, to już jest jakaś koncepcja. A jakby go się dorwało to można mu powiedzieć, że każde zniknięcie jakiegoś psa w okolicy będzie skutkowało natychmiastową rewizją u niego - to sam będzie psów pilnował ;-) Także proszę, nie wieszajcie mnie od razu za wypowiedzi na ten temat, po prostu uważam, że pozostawienie takich spraw "samych sobie" jest dużo większym złem, niż nawet najgorsze działanie. A żeby zakończyć optymistycznym akcentem, to wydaje się, że złodzieje i handlarze ukręcili bata na siebie samych: przez ich masową produkcję, w schroniskach jest huskich do wyboru, do koloru, i to najwięcej z niebieskiemi oczami. Więc nawet nie ma po co kraść!
-
[quote]Własnie... Nawet gdybym znała, to nie mogłabym tu na forum podać, gdyż w obliczu prawa, skoro nie było sprawy (i skazania), to byłoby to oszczerstwo, prawda ?[/quote] Ja takiego podejścia nie rozumiem. Działając zgodnie z prawem RP może i nic nie możesz zrobić i faktycznie jesteś skazana na strach i możliwość utracenia psa jeżeli chcesz być "w zgodzie z prawem"... ale moim zdaniem jest coś takiego jak prawo ogólne, które głosi, że jeżeli coś nie jest Twoje - to tego nie ruszaj. Złodziej świadomie kradnie i świadomie, wg mnie, naraża się na konsekencje tego działania. To on czyni zło, Ty tylko reagujesz. Jeżeli sprawę odpuścisz, to przyczynisz się do tego, że będzie kradł dalej. Jeżeli gościowi wybijesz z głowy takie działanie, to może się następnym razem zastanowi? Podam Ci przykład: lato, kemping na Helu, większość ludzi pływa na deskach. Po pływaniu każdy zostawia sprzęt na plaży i idzie sobie odpocząć, coś zjeść... co pewien czas ktoś taki wraca i stwierdza, że sprzęt zaginął. Taka "akcja" miała miejsce przy mnie, kilka lat temu. Gwarantuję Ci, że chłopaczka, którego złapali deskarze na kradzieży nigdy więcej nie będzie próbował kraść - dostał kilka razy przedłużką od masztu po gnatach i zmienił zawód (zresztą po dziś dzień jest niepisane prawo natychmiastowej reakcji wszystkich deskarzy na próbe kradzieży sprzętu...) Gdybyśmy wezwali policję, sprawa by została umorzona i nic by się nie stało, złodziej by kradł dalej, bo by się czuł bezkarny. Trzeba pamiętać, że natura złodzieja jest taka, że jest leniwy (dlatego kradnie zamiast zarobić), więc jeżeli będzie widział w czymś duży problem, to odpuści... a najgorsze to dać się samemu zastraszyć. Druga sprawa to kwestia zbytu: jakiś czas temu poruszyłem problem kradzieży psów, który niestety został jakoś rozmyty - szkoda, bo jestem przekonany, że wiele z kradzionych psów dalibyśmy radę wspólnie odnaleźć. Trzeba pamiętać, że wspólnie tworzymy grupę specjalistów w dziedzinie psów V grupy: jeżeli komuś zginie reproduktor, to złodziej, który go użyje będzie przecież miał szczeniaki, które po nim odziedziczą wygląd (kształt głowy, sposób noszenia ogona, cechy charakterystyczne maski, ilość szczniąt w miocie w przypadku suki itd.). Oglądając zdjęcia "hodowców" na allegro, na giełdach itd. możnaby stwierdzić, przynajmniej oględnie, że dany miot jest po kradzionym psie czy suce. Moim zdaniem warto przynajmniej spróbować. [quote]Jest swiadek, jest sprawa. Nie ma swiadka, to nie ma sprawy.[/quote] No to postaw się w sytuacji pobitego, który nie miał świadków ;-)
-
Witam, [quote]Został ukradziony z posesji , następnie sprzedany komuś, a ponieważ znalazł się świadek, to po nitce do kłębka doszli do miejsca pobytu psa i został on odebrany naiwnemu kupcowi [/quote] No wszystko fajnie, ale co jest ze złodziejem? Bo jeżeli raz ukradł i sprzedał (i tak nie wierzę, że kupujący nie wiedział o tym, że pies mógł być kradziony) to ukradnie drugi raz. BARDZO proszę o informację na ten temat, bo naprawdę takie coś nie powinno uchodzić płazem złodziejowi. Jeżeli nic nie zostało zrobione, to jestem gotów osobiście odwiedzić zaradnego handlarza i raz na zawsze wyperswadować koleszce tego typu pomysły. To ważne!
-
[quote]Skoro walczą ze sobą to raczej nie uznaja cie za osbnika alfa[/quote] Nie nie, to nie do końca tak. Mówienie, że "to człowiek ma być alfą" jest bardzo często powtarzane w opisach dotyczących wychowania psów i takich mądrych książeczek, tyle tylko, że tu nie o to chodzi. Alfą sobie można być, i psy będą chodziły jak w zegarku dopóki: 1) w stadzie któraś z suk nie będzie miała cieczki 2) nie pojawi się jakieś żarcie Cały dowcip polega na tym, że jest fizycznie NIEMOŻLIWE, żeby przebywać w stadzie psów non-stop. A jak się zostawi dwa psy w podobnym wieku i o podobnym tempermencie, to w sytuacji 1) albo 2) będzie zadyma. Gwarantowana. Nieprawdą jest też: [quote]Twoje dwa psy bęsą walczyć i ten który wygra będzie alfą[/quote] W naturze tak, ale na wybiegu czy posesji dokąd ma odejść pokonany??? Jedyne co się stanie to poważna kontuzja, utrata oka, ucha lub kła u któregoś z psów + szycie różnych części ciała. Po co? Tak więc nie dawajcie takich rad, bo skończy się tylko poważnymi obrażeniami!!! Teraz konkrety, czyli co mogę poradzić od siebie: 1) W zaprzęgu nie ma problemu, bo jak psy pracują to nie w głowie im bitwy, poza tym w zaprzęgu się słuchają przewodnika, który z nimi jest NON-STOP. Nawet jak suka ma cieczkę to odpuszczają, sprawdzone empriycznie ;-) 2) Poza zaprzęgiem niestety jedyny sprawdzony sposób to: 2 psy=2 kojce+2 wybiegi. NIGDY razem jeżeli któraś z suka ma cieczkę. Wiem, że to nie jest za łatwe do ogarnięcia, ale taki już urok hodowania stada ;-) Pzdr i życzę wytrwałości. Gdyby się na siebie psy rzuciły to postaraj się złapać napastnika albo chroń głowę/kark napastowanego. Wymaga akrobatycznej sprawności i refleksu Lucky Luck'a ale się czasem udaje.
-
[quote]Stawka ta co zwykle , czyli suczka w klasie otwartej i pies w klasie weteranów[/quote] Hmm, czyli po prostu "zestaw wygrywający nr 1" ;-) To do zobaczenia pod ringiem!
-
[quote]Szaman po powrocie stwierdził, że bierze kąpiel i od razu sam wskoczył do wanny[/quote] Mam prośbę... pożyczcie mi Szamana na jeden dzień. Może jak moje brudasy zobaczą takie zachowanie to się nauczą, że po bieganiu wskazane jest umycie się a nie "legnięcie" w najchłodniejszej błotnej kałuży ;-) Żebyście teraz widzieli jak wygląda nasz "śnieżno-biały": ma biel na kawałku głowy i na czubku ogona, a resztę ciałka pokrywa wybitnie ciekawe umaszczenie brunatno-czarne... Pzdr
-
O dokładnie ;-) Dzięki!
-
Kasiu nic dodać nic ująć ;-) Ale problem jest ogólniejszy i sam nie wiem, jak z tym walczyć... bo przecież wśród 90% ludzi pokutuje opinia (zresztą skutecznie podsycana przez szmaciarzy, którzy handlują psami przed każdą wystawą i na bazarach), że tylko pierwsze 3 szczeniaki w miocie mają "papiery". W dodatku takie osoby jest ciężko przekonać, że jest inaczej. A kto za to m.in. winę ponosi? Ano np. oddziały ZKWP, które oficjalnie zabraniają sprzedaży szczeniąt wokół wystaw, ale na każdej wystawie jest kupę handlarzy żywym towarem. Dlaczego? Odpowiedz jest jak zwykle jedna: $$$. Przecież to właśnie ich obecność przyciąga zwiedzających na wystawy i napędza sprzedaż biletów. To samo dotyczy schornisk: gdyby ich nie było, nie było by problemu "gigantycznych kosztów utrzymania" tychże przytułków do zarabiania pieniędzy. Po prostu raz jeszcze typowo Polska komedia i okłamywanie ludzi. Najlepsze jest to, że taki dłogowłosy wynalazek, o którym piszecie, pewnie kosztuje z 600 zł (a 800 jak ma niebieskie oczy hehe)... a za niewiele więcej można przecież kupić psa z hodowli, z papierami.