-
Posts
2866 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by BeataSabra
-
zapaść tchawicza - czy operacja pomoże?
BeataSabra replied to iza_szumielewicz's topic in Laryngologia
[quote name='iza_szumielewicz']Beatko, bardzo trzymam kciuki!:p:p:p Kochasz ją, a o na to wie. I będzie chciała żyć dla Ciebie.[/quote] Kocham ją bardzo.... Bez niej wszystko straci sens..... Sabra cały czas jest na kroplówkach..... Chudnie w oczach. -
[quote name='Tweety']a tak liczyłam na dobre wieści...ale te może dopiero przed nami[/quote] :-(:-( Jestem przygotowana na najgorsze. Wkurzyła mnie moja znajoma dzisiaj szczeliła tekstem pt. Lepiej uśpić...... Ciekawa jestem czy by była taka mądra jak by o jej psa chodziło :angryy:. Czy bo tak od kopa poszła uśpić...... Sąsiadka znowu palnęła że głodzę Sabrę.......... Nic tylko sobie w łeb palnąć:placz:
-
Oddać kota z powodu nocnych rozrób............?? Mam w tej chwili dwa swoje koty 8 lat i kota kilkumiesięcznego który ma głupie pomysły..... Przebiega po mnie tranzytem czyli jak śpię to robi sobie skrót Gryzie mnie po nogach paca łapą po twarzy jak śpię..... I wiele innych rzeczy. Mam również koty tymczasowe. Nie pamiętam nocy którą bym cała przespała cały czas jestem w czuwaniu czy któreś nie ma biegunki nie wymiotuje....... Na dodatek mam psa w ciężkim stanie który wpada w bezdech..... Jestem ciągle śpiąca zmęczona. Ale żadnego zwierza nie oddam na poniewierkę........ Nie komentuje tej sprawy...... Wole tego nie robić.....
-
[quote name='fona']To zupelnie jak na sggw. czy tak trudno zostawic jakies info dla wlasciciela? No naprawde Trzymam mocno kciuki.[/quote] Obawiam się że info zostało zostawione.... Ino druga strona nie wykazała się..... Psice mi "gal anonim" wyprowadził do poczekalni i powiedział :"Trzeba przyjść jutro" i tyle Pani doktor jest bardzo solidna bardzo się stanem Sabry przejmuje.
-
zapaść tchawicza - czy operacja pomoże?
BeataSabra replied to iza_szumielewicz's topic in Laryngologia
[quote name='Eruane']Kazik lepiej. Chodzi chwiejnym krokiem, nie może podnieść nogi, jak siusia, ale lepiej i ból mniejszy. NIestety, tak jak przewidywałam, osłabienie organizmu uderza w to, co najsłabsze. Kaszel stopniowo wraca. Kazik zacząl sobie też wygryzać kontuzjowany staw. Przyglądałam się dokładnie skórze, wygląda na to, że oberwał jeszcze po łapach i po pachwinie. Zlokalizowałam prawdopodobnego agresora, choć ciężko mi uwierzyć, bo to dość lękliwa suka. Właściciel i tak siene przyzna. A po śladach na Kaziku można się domyślić, że ten pies gryząc, wiedział co robi. Tak naprawdę kazika uratował tłuszczyk na pupci (kręgosłup) i to, że koło stawu kieł wbił się ukosem. Sądzę, że niestety po tej akcji pojawia się liczne problemy zdrowotne, wcale nie związane z samymi ranami po pogryzieniu. :-( Kazik ciągle w stresie i boi siewychdozić na dwór. Chodzę z nim i resztą psów sama, uzbrojona po zęby. :angryy: Pocieszam się tylko, że to był ONek, bo jakby jakiś większy, to kaplica. Beatko, co z Sabrą???[/quote] Współczuje. Sabry stan zdrowia zaczął się pogarszać po pogryzieniu przez boksera (prawdopodobnie był to katalizator ......) Co z Sabrą :-( Waży 23 kg w zeszłym tygodniu ważyła 25,5. Nie jest dobrze. Prosimy o kciuki...... -
Dobek Benek Juz W Nowym,cudownym Domku!!!!!!!!!!!
BeataSabra replied to monikab's topic in Już w nowym domu
Poznałam wczoraj Rokiego jest super Dobkiem . Taki przytulasty cudny psiaczek. Cały czas mu się wydaje że jest szczeniaczkiem. Ślicznie daje buzi i dwie łapki na raz. Po Prostu Dobek Z Rewelacyjnym Charakterem. -
[quote name='mar.gajko']Spieszę donieść Paniom, iż mama Mafii zwana Biancą, od niedzieli jest w nowym domku. Ma do towarzystwa koteczkę syjamkę - i mamy nadzieję, że obie damy sie zaprzyjaźnią, choć syjamka wyraźnie zachwycona nowym kocim towarszystwem nie była ;). A Bianca! Dama w każdym calu. Bez stersu zwiedziła calutki dom i ułożyła się na wersalce na mięciutkim kocyku.[/quote] BARDZO SIĘ CIESZĘ :loveu::loveu: SUPER :multi::multi::multi::loveu:
-
MAM NA IMIĘ NALA. Jestem piękną czarno białą koteczką. Mieszkałam z moją mamą i rodzeństwem w śmietniku..... Mama mi mówiła że miała kiedyś dom ciepły w którym nie kapało na głowę i nie było mrozu.... Niestety to co piękne nie trwa wiecznie ..... Moja mamusia zaszła w ciąże nie została dopilnowana przez właścicielkę... Została wyrzucona z domu. Zamieszkała w altanie śmietnikowej gdzie urodziła mnie i braciszka i siostrzyczkę.... Mama była dokarmiana przez dobrą Panią niestety ta pani nie mogła nas zabrać do domu. Było ciepło więc nie martwiliśmy się tym zbytnio..... Ale robiło się coraz zimniej padał deszcz... W końcu złapał mróz i spadł śnieg – śnieg w kolorze mleka ale wcale taki jak mleko nie był- był zimny ..... Było nam zimno coraz zimniej..... Pewnego dnia przyjechali ludzie i chcieli nas złapać..... Baliśmy się strasznie bo niedobre dzieci robiły nam krzywdę.... Złapali mnie bardzo się bałam że rodzeństwa nigdy już nie zobaczę.... Następnego dnia przyjechali znowu przywieźli moich braci. Mamusie też złapali ale ona nie została z nami. Jesteśmy u takiej jednej pani ona jest naszym domem tymczasowym. Z początku strasznie się baliśmy.... Nie wiedzieliśmy że ona nam nic złego nie chce zrobić więc parskaliśmy na nią drapaliśmy... Ale ona tak naprawdę nie była zła było nam ciepło mieliśmy zawsze miseczkę z jedzonkiem i czystą wodą. Kupiła nam nawet zabawki. Z tego zimna rozchorowaliśmy się..... Braliśmy lekarstwa takie niedobre gorzkie tabletki i te okropne kłujące ..... Doktor na to mówił zastrzyki. Pewnego dnia nasz braciszek Zazu źle się poczuł .....Pojechał do doktora i do nas już nie wrócił..... Czuliśmy jego zapach w domu ale nie widzieliśmy go ona tak strasznie płakała.... Powiedziała nam że Zazu umarł.... Zostaliśmy sami ja i mój braciszek Mufasa. Jesteśmy już u niej długo bardzo długo.... Widzę że mój braciszek rośnie cały czas jest już taki duży –dużo większy niż ja Ostatnio wzięła nas do doktora..... Doktor bardzo długo mnie badał sprawdzał moje łapki kręgosłup i główkę... Powiedział coś takiego dziwnego że mam CHONDRODYSPLAZJE nie wiem co to znaczy..... Doktor powiedział że nie będę taka duża jak inne koty Powiedział że będę wolniej rosła że moje łapki nigdy nie będą całkiem proste... Że muszę do końca życia brać witaminy i preparaty na stawy.... Bo inaczej będę mieć zwyrodnienia- podobno zwyrodnienia bolą. Mimo to mam nadzieje że ktoś mnie pokocha i weźmie do siebie. Że da mi dobry dom do końca mojego życia – mam nadzieję że długiego. Że będzie ze mną na dobre i na złe. PRZYGARNIJ MNIE BARDZO CIĘ PROSZĘ [RIGHT][RIGHT]NALA[/RIGHT][/RIGHT]
-
MAM NA IMIĘ MUFASA. Jestem pięknym buro białym Kocurkiem. Mieszkałem z moją mamą i rodzeństwem w śmietniku..... Mama mi mówiła że miała kiedyś dom ciepły w którym nie kapało na głowę i nie było mrozu.... Niestety to co piękne nie trwa wiecznie ..... Moja mamusia zaszła w ciąże nie została dopilnowana przez właścicielkę... Została wyrzucona z domu. Zamieszkała w altanie śmietnikowej gdzie urodziła mnie i braciszka i siostrzyczkę.... Mama była dokarmiana przez dobrą Panią niestety ta pani nie mogła nas zabrać do domu. Było ciepło więc nie martwiliśmy się tym zbytnio..... Ale robiło się coraz zimniej padał deszcz... W końcu złapał mróz i spadł śnieg – śnieg w kolorze mleka ale wcale taki jak mleko nie był- był zimny ..... Było nam zimno coraz zimniej..... Pewnego dnia przyjechali ludzie i chcieli nas złapać..... Baliśmy się strasznie bo niedobre dzieci robiły nam krzywdę.... Złapali moją siostrzyczkę bardzo się bałem że jej nigdy już nie zobaczę.... Następnego dnia przyjechali znowu złapali mnie i braciszka... Mamusie też ale ona nie została z nami. Trafiłem z braciszkiem do takiej jednej pani ona jest naszym domem tymczasowym. W tym domu była już nasza siostrzyczka. Z początku strasznie się baliśmy.... Nie wiedzieliśmy że ona nam nic złego nie chce zrobić więc parskaliśmy na nią drapaliśmy... Ale ona tak naprawdę nie była zła było nam ciepło mieliśmy zawsze miseczkę z jedzonkiem i czystą wodą. Kupiła nam nawet zabawki. Z tego zimna rozchorowaliśmy się..... Braliśmy lekarstwa takie niedobre gorzkie tabletki i te okropne kłujące ..... Doktor na to mówił zastrzyki. Pewnego dnia nasz braciszek Zazu źle się poczuł .....Pojechał do doktora i do nas już nie wrócił..... Czuliśmy jego zapach w domu ale nie widzieliśmy go ona tak strasznie płakała.... Powiedziała nam że Zazu umarł.... Zostaliśmy sami ja i moja malutka siostrzyczka Nala. Jesteśmy już u niej długo bardzo długo.... Rośniemy tzn. ja rosnę bo Nala jest nadal malutka. Ostatnio wzięła nas do doktora zostaliśmy tam na noc – myślałem że ona nas już nie chce.... Bardzo się bałem kłuli mnie igłami i robili jakieś zdjęcia oni na to mówią RTG. Podobno mam chore płuca..... Mimo to mam nadzieje że ktoś mnie pokocha i weźmie do siebie. Że da mi dobry dom do końca mojego życia – mam nadzieję że długiego. Że będzie ze mną na dobre i na złe. Doktor mówi że za dwa miesiące mogę iść do nowego domu..... Ale ja już szukam PRZYGARNIJ MNIE BARDZO CIĘ PROSZĘ [RIGHT][RIGHT]MUFASA [/RIGHT][/RIGHT]
-
Przeżyłam było ciężko.......Bardzo ciężko Nadal nic nie wiem Wyczekałam się jak głupia godzinę na oddziale na lekarke po to żeby mi powiedziała że mam zejść na dół do ambulatorium i że do niej mam zadzwonić za tydzień. Sabra teraz śpi na łóżku pod kocem i kołdrą zimno jej. Jutro znowu z Sabrą jadę do weta będą wyniki krwi. Krew nadal czarna język nadal siny śluzówki nadal blade. Ona zasypia na siedząco. W poczekalni jak się położyła tak cały czas leżała. To nie jest normalne ona u weta nie usiedzi 30 sekund......
-
[quote name='Tweety']chyba wykrakałam tę rujkę u Teqilki:oops: jutro trzymamy kciuki!!!!!![/quote] Powiedziałam Tequili że na bara bara to trza zasłużyć.....:diabloti:. Chyba ją muszę do sterylizacji hormonalnie zablokować.... Zaraz porozdzielam leki dam kotom kolacje i znikam spać..... Wcześnie rano muszę wstać.......:placz::placz:
-
No pięknie Ciocie nas już nie kochają...... Mafia ma się chyba dobrze żadnych zażaleń reklamacji nie składają....... Nie pisałam bo cały czas zajmuje się Sabrą która postanowiła sobie umrzeć..... Chyba powoli ochota na umieranie jej mija....... Idzie to bardzo opornie Ale jest poprawa niezbyt wielka ale jest..... Jutro jedziemy do kontroli prawdopodobnie jej krwi utoczą i zrobią RTG..... Ja na 8 rano jadę do szpitala -oby mi w końcu powiedzieli albo w prawo albo w lewo mam dość czekania w niepewności.........Ponad miesiąc czekam.. DURNOWATA TEQUILA MA ZNOWU RUJE ......... DURNOWATA MAŁA CHCE TEQUILE ZAGRYŹĆ......... goopie koty
-
[quote name='AnkaG']wbc 25,2 rbc 6,11 hgb 15,2 hemetokryt 43,8 płytki 402 urea 205 - źle napisałam ze 400 :oops: Kreatyniny nie ma na wynikach. Badana była krew i mocz (białko jest w moczu). Podobno wszystkie wyniki poza mocznikiem w normie. Miała robione usg - stąd wiadomo o kamieniach. Za pierwszym razem kamień był wielkości orzecha włoskiego i wyglądał jak pumeks. Lekarz mówi że mogły sie nałożyć: kamienie i nieprawidłowa praca nerek. Możliwe że kamienie przytkały przewody. Będa operacyjnie usuwać kamienie jak mocznik spadnie. Sunia niestety jest z nadawagą. :shake:[/quote] Czy w moczu jest napisane z czego jest kamień?? Jeżeli nie to ja bym jeszcze raz mocz zaniosła do badania. Kamienie przytkały co mogło spowodować cofanie się moczu do nerek a z tym idzie infekcja i skok mocznika. Jeżeli kamień zablokował moczowód lub cewkę moczową czekanie z operacją nie jest dobrym pomysłem.. Ale to już wet wie co robić..... Oznaczcie jeszcze kreatynine i białko ilościowe z moczu (liczby nie plusy).
-
[quote name='AnkaG']Nie jestem w stanie przebić się przez cały wątek. Brat ma 13 letnią sznaucerkę mini. Kilka lat temu miała usuwany kamień z pecherza. Teraz ma znowu dwa kamienie. Miała byc operowana ale zrobiono wyniki. Mocznik ok. 400. :-( Nie wiem jakie leki teraz dostaje. Czy możecie coś doradzić na bazie swoich doswiadczeń?[/quote] Jaki jest poziom kreatyniny?? Czy piesio miał zrobione USG?? Rtg jamy brzusznej?? Z czego są te kamienie?? Możliwe ze cewka jest przytkana i mocz cofa się do nerek.....