Grześ już w nowym domu w Krakowie :). DOjechał po wielu perypetiach transportowych. Wczoraj odebrałam go z hotelu ok 13.00, bo o 15.00 miał jechac samochodem z Jayo. No i rozpętała sie śnieżyca nad Warszawą, kto ze stolicy to wie jak wyglądały ulice i transport samochodowy. Było takie piekło, ze Jayo nie wyruszyła w drogę bo strach było się wogóle ruszać. Grześ musiał zatem zanocować u Jayo, aby dzisiaj wyruszyć do Krakowa pociągiem. O 7.00 wsiedli do pociągu, po 2 godzinach pociąg nię popsuł. Opóźnienie rosło. PKP podstawiło drugi pociąg i Jayo z Grzesiem przesiedli sie do kolejnego pociągu. Jayo była dzielna, Grześ był jeszcze bardziej i już po 11.00 byli w Krakowie!!!
POtem dzwoniłyśmy do siebie z nową Panią która mi opowiedziala o tym jak Grześ ładnie jechał samochodem, jak obwąchał cały dom, jak olał kota, zjadł jedzonko i znalazł piłeczkę, którą rozpoczął zabawę na całego. Trzymajcie kciuki, żeby wszystko było dobrze! :)