Jump to content
Dogomania

Belga

Members
  • Posts

    361
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Belga

  1. [quote]Bo to nie możliwe, żeby nagle bez powodu zaczeły sie zagryzać, cos musiało się stać. Pozatym, agresorki nie odbierały sygnałów uspokajających- nie przyjeły do wiadomości, że Księżniczka sie poddaje... [/quote] Stało się to, że pozostałe suki zaczynają dorastać! Właśnie brak reakcji na poddańcze gesty jest charakterystyczny dla suk - samce z zasady je respektują. Generalnie w psim świecie obowiązuje jedna zasada - [B]im bardziej się różnią, tym lepiej się zgadzają[/B] - najlepiej jeśli różnią się wszystkim, tj. płcią, wiekiem, rasą, wielkością. I nie ja to wymyśliłam! Oczywiście nie ma regyły bez wyjątku.
  2. A ja niestety znam dwa domy, w których jedna suka zagryzła drugą i wystarczył do tego moment nieuwagi właścicieli. Wspólne życie psów ras bojowych jednej płci niesie wielkie ryzyko konfliktów - przecież w końcu tak były selekcjonowane. Ja od wielu już lat mam trzy psy i niema między nimi nawet najmniejszych kłótni, ale są dobrane w taki sposób, by możliwie zminimalizować ryzyko - samiec hovawart, suka owczarek belgijski i samczyk mały kundelek. Żyją w absolutnej symbiozie, bo kto z kim miałby tu walczyć o przywództwo? Nigdy natomiast nie adoptowałabym drugiej suki o podobnej wielkości i temperamencie jak OB, ani żadnego kolejnego samca, bo sielanka z całą pewnością by się skończyła! Uważam, że odpowiedni dobór zwierząt mających spędzić całe życie pod wspólnym dachem to wielka odpowiedzialność i nie może to spontaniczne, ale bardzo dobrze przemyślane.
  3. Jeżeli żadnej nie oddasz, to z pewnością skończy się tragicznie! Suki (w przeciwieństwie do psów) nie odpuszczą nigdy! Prędzej czy później będziesz miał którąś na sumieniu! Pozatym co to za los dla tych suk - życie w wiecznym stresie?! Kompletując stado trzeba mieć na uwadze szczęśliwą egzystencję psów, a nie zaspokajanie własnych ambicji i zachcianek! To co opisałeś jest straszne, ale przecież było do przewidzenia! Czytając to ja też dostaję szczękościsku!!!
  4. Bardzo dziękuję za wiadomości, Gaja bardzo zapadła mi w pamięć i serce! Gajowa, widzę, że Twoja parka jest odwrotnością mojej - mój Fred (wychowywany przeze mnie od sczeniaka) zachowuje się tak jak Gaja, a Belga (sunia po przejściach) - tak jak Twój Norton - nie odstępuje mnie na krok i uwielbia pieszczoty. Wynika z tego, że nie ma reguły, ani ze względu na płeć, ani sposób wychowania. Zawsze myślałam, że sunie są bardziej przytulaśne i towarzyskie niż psy. Pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanych Świąt! Magda, Belga, Fred i Gawroszek
  5. Ależ przyzwyczai się z całą pewnością! Trzeba tylko zapewnić mu spokój i cierpliwie czekać. Tak to jest z biedakami po przejściach. Ale przecież szczenięta bez przejść też wymagają cierpliwości - i to jakiej! Za to wiem z własnego doświadczenia, że nie ma większej nagrody niż widok takiego "trudnego przypadku" już po resocjalizacji, kiedy zaczyna zachowywać się pewnie i spokojnie. Warto na to czekać nawet bardzo, bardzo długo!:-D
  6. Czekam z niecierpliwością!
  7. A wiesz, że ja też tak myślę!;-) Masz wspaniałych Rodziców!:)
  8. Czy z okazji zbliżających się Świąt możnaby się dowiedzieć, co słychać u Gaji???
  9. Ależ ja też cały czas Wam kibicuję i bardzo się cieszę z nawet najmniejszych postępów Aszocika! Kasie, masz moje najwyższe uznanie!:)
  10. Ja mam sukę "schroniskową" i psa "ulicznego". Myślę, że sprawa spacerów jest bardzo indywidualna. Moją sukę zaczęłam spuszczać ze smyczy po około 3 miesiącach wspólnego życia i nigdy nie próbowała uciekać, natomiast psiak jest już ze mną od pół roku i wiem, ża jak tylko puszczę go w lesie, to popędzi w chaszcze. On ogólnie jest posłuszny, ale ma silny instynkt myśliwski, toteż w lesie zapomina o całym świecie i nie ma szans go przywołać. Dlatego chodzi na spacery na długiej smyczy, co jest dosyć męczące, bo bardzo ciągnie, no ale nie widzę innego wyjścia. Nie sądzę, by pomogło tu szkolenie, bo on już świetnie zna komendę "do mnie", lecz instykt jest silniejszy.
  11. Zachowanie Gai bardzo przypomina mi moją Belgusię - OB, która mieszka ze mną już 7 lat. Mimo usilnych starań nigdy nie udało mi się nauczyć jej zabawy piłeczką (chociaż to belg). Moja sunia także wieczorami nie wychodzi z domu, chyba, że razem ze mną. Ciekawa jestem, czy Gajunia będzie bardziej reformowalna? Pozdrawiam serdecznie!
  12. Ta sprawa i mnie dręczy od dawna, więc przyglądałam jej się nieco bliżej. Okazuje się, że podobno nie ma podstaw do karania takich sprzedawców. Związek, jako organizator wystawy może tylko zabronić handlu na jej tetrenie, natomiast straż miejska każe mandatami za handel na chodnikach, ale nie z samochodu, bo to już nie leży w jej gestii - dlatego szczenięta trzymane są w przyczepach lub bagażnikach. Oczywiście przy dobrej woli Związek mógłby skontrolować ten handel i ukarać swoich członków, lecz jak wiadomo jest to towarzystwo wzajemnej adoracji i nikt się z tym nie wychyli! Policja oczywiście ma dużo poważniejsze zadania niż ściganie wykroczeń o tak "niskiej szkodliwości społecznej". Natomiast TOZ bez policji właściwie nic nie może zrobić, bo tylko policja może wystawić wniosek o ukaranie do sądu grodzkiego. Zatem zgroza i bezsilność!!! :evil: :cry:
  13. Bidulka napewno się boi, że zostanie wywieziona z tego raju! Moje suczydło też długo panicznie bało się wsiadać do samochodu, a nawet wychodzić poza naszą posesję, a "potrzeby" także załatwiała w różnych dziwnych i raczej nieodpowienich miejscach, na szczęście z czasem to wszystko mija!
  14. Chrupku, gratuluję decyzji i życzę Ci tyle radości ile ja mam za sprawą mojego Gawroszka! Cierpliwości, wwszystko się ułoży. Gawroszek początkowo w nocy rozpaczliwie wył, a teraz śpi jak aniołek i jest słodki!
×
×
  • Create New...