Jump to content
Dogomania

gadzik

Members
  • Posts

    237
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gadzik

  1. [b]Małgośka[/b] według mnie się nadaje. Zresztą polecił mi go psi fryzjer, który zobaczył w jakim stanie jest sierść Bongosa i gdyby nie to, że i pies i ja traciliśmy cierpliwość przy wyczesywaniu kołtunów obyłoby się bez nożyczek. Ale Bongoś mnie co chwile łapał za ręce i uciekał :-? a ogon to już w ogóle był dramat :evilbat: Pokazał mi też jak go używać. Sota już napisała - wbić u nasady włosa i delikatnie podciągać do góry. Potem wystarczy poprawić szczotką :D . Cały pies , kręcący się, łapiący ząbkami za ręce, uciekający + drugi zazdrośnie wpychający się pod ręce to jakieś trzy godziny roboty, przy tych gabarytach. Mniejszy pies nie zajmie tyle czasu. Filcak kosztuje u mnie 25 zł.
  2. Mgd_a bardzo mi przykro. Chyba miałam tu dzisiaj nie zaglądać :( Właśnie na kolanach leży mój Czarusiek, a na biurku obok monitora leży mój kocurek Kajtuś - oba nerkowce i na samą myśl, że to mógł być, któryś z nich...
  3. Ja mam ten pierwszy model. Działa idelanie i gdyby ktoś sobie nie pomagał nożyczkami :oops: piesio nie miałby braków w futrze na ogonie :lol:
  4. Sota kupiłaś "filcak" czy coś innego? Jeśli filcak (to chyba potoczna nazwa) to do kołtunów jest rewelacyjny. Używałam go na Bongosie, bo jego futro po schronisku było straszne a kudły na ogonie były zbite w jednen kołtun. Nie powycinasz mu całej sierści (chyba, że pomożesz sobie nożyczkami i powycinasz mi dziury :oops: ). On tylko rozcina zbitą sierść a potem trzeba poprawić normalną szczotką tzn. taką jaką pokazał sheltomaniak i po koltunach :D
  5. gadzik

    pies i studia:)

    To zależy od psa. Mój staruszek miał się ze mną wyprowadzić do domku z ogrodem i po trzech dniach na sam dźwięk samochodu skomlał, tak bardzo chciał wrócić do mieszkania. W efekcie został w mieszkaniu z moją siostrą. A na studiach bywa różnie. Są dni prawie wolne, a są bardzo intensywne, szczególnie dwa pierwsze lata. No i wiele zależy od kierunku studiów. Do tego dochodzi "życie studenckie" w akademikach, bo chyba tam będziesz mieszkała :roll: . Może być ciężko ale przecież nic nie jest niemożliwe :wink:
  6. Madziara przykro mi :( Już powoli zaczynam się bać otwierać ten topic. Na szczęście mój kocurek wcina suchą karmę więc z dietą nie ma problemu :D Czarek też się lepiej czuje ale za miesiąc znowu badania :( Tufi Czarkowi na początku na diecie wyniki znacznie się poprawiły więc bądź dobrej myśli
  7. [b]Maniol_ka [/b] twoja przynajmniej szarpała się z tobą tą szmatą, a mój łobuz ani szmatą ani piłeczką nie chciał się szarpać a na koziołka reaguje bardzo żywiołowo i grzecznie za nim biega
  8. Czarek je Renala RC a ja tym Ipakitine karmiłabym kota, bo suche to on nie bardzo chce jeść. Dzisiaj robimy próbkę diety kociej dla nerkowców ale jak nie będzie tego chciał jeść (podobno są też puszki) to muszę wymyślić coś innego niskobiałkowego do czego wrzucę Ipakitine a kleiku żadnego kotu raczej nie wcisnę
  9. Tufi ale karmisz go normalnie czy specjalną niskobiałkową dietą. Nie znam Ipakitine zupełnie czytałam tylko ulotki. Mój kocurek jest nauczony jeść puszki i mięsko a to raczej nie jest w tej chwili wskazane. Czarek jest na diecie dla nerkowców więc Ipakitine mu nie daję
  10. Czemu człowiek jest momentami taki bezsilny :( W piątek po południu odebrałam wyniki badań moich kotów. Mój kocurek ma chore nerki. Problem w tym, że nie wiem czy uda nam się go przerzucić na dietę dla nerkowców. Kurcze tak bardzo zajęłyśmy się chorym Czarkiem, że nikt nie pomyślał, że Kajtuśka może dopaść ta sama choroba. Mam poteżnego doła. W dodatku wczoraj Fila Brasilero pogryzł mi Bongosia, musieliśmy szyć uszko :cry: Macie jakieś doświadczenia z Ipakitine, bo moja wet stwierdziła, że nie ma zbyt dużych doświadczeń ze stosowaniem go w praktyce
  11. Madziara odnośnie dobrze wyposażonej lecznicy zgadzam się z Flaire, ale też dużo zależy od weta. Z własnego doświadczenia wiem, że to nie zawsze idzie w parze. Dwaj weci leczyli przez 5 lat mojego psa, z czego 2 lata leczyli mu ropny wyciek z nosa "na oko" do czasu aż się wściekłam na dobre. Teraz jeżdzę do lecznicy bardzo dobrze wyposażonej w niezbędny sprzęt, z laboratorium piętro wyżej. Weci mają doskonałe podejście do zwierząt i do właścicieli :wink: Nie mówią, że trzeba zrobić tak czy inaczej. Podają właścicielom alternatywne rozwiązania i ich skutki. Podpowiadają rozwiązania najlepsze dla zwierząt, żeby ich nie męczyć. W przypadku mojego Czarka oficjalnie powiedzieli, że jeśli chcę aby pies lepiej się czuł - dieta dla nerkowców ale nic więcej. Stwierdzili, że już lepiej nie ruszać zmian nowotworowych, bo zrobimy więcej szkody niż pożytku. W jego wieku każdy zabieg w narkozie to ogromne zagrożenie (17 lat). Bonga też wyleczyli ze wstrętnego świeżba ale na moje i ich ryzyko zastrzykami, których nie powinno się raczej stosować u psów ale nic innego nie pomagało. Ale to wszystko oparte szczegółowymi badaniami i pełną współpracą i konsultacjami ze mną.
  12. gadzik

    psia eutanazja

    Mnie też może niedługo czekać trudna decyzja. Czaruś ma 17 lat. Od około dwóch lat walczymi z chorobą nerek. Do tego doszedł czerniak śluzówki dziąsła, przez którego pies ma grunkowca złocistego zatok. Najprawdopodobniej ma przerzuty. Na razie walczymy i ja i pies. Ma dużą wolę życia, zresztą wet twierdzi, że jak na niego patrzy, na to jak się zachowuje, to nie powidziałby, ze to taki schorowany psiak. Jednak wiem, ze kiedyś najprawdopodobniej nadejdzie ten dzień...
  13. Dzięki dziewczyny ale to, że mamy dobrego weta nie zmienia faktu, że jak pies w zeszłym tygodniu się przeziębił, dostał groaczki i się trząsł cały czas zaczynałam świrować, bo nigdy nie wiadomo jaka jest przyczyna. Na szczęście moi weci mają całodobowe dyżury i już zdażało mi się dzwonić po 22, bo Czaruś zagorączkował. To bardzo pomaga. Także Kenduś istnieją ale trzeba na nich trafić Na szczęście mnie się udało, moi maja fantastyczne podejście do psiaków i widać, że pracują z zamiłowania a nie dla kasy. Madziara oby suńce poprawiło się jeszcze bardziej. :kciuki: za dobre wyniki małej.
  14. Ja musiałam zmienić weta, bo poprzedni w wieku 14 lat zaczął Czarka leczyć na zasadzie, że już i tak długo nie pożyje :evil: , przynajmniej zaczęłam odnosić takie wrażenie :roll: Zmieniłam, zrobili psu wszystkie niezbędne badania i zabiegi mimo wieku ale z należytą ostrożnością. Czaruś ma 17 lat a wet jest zdziwiony, że nerkowiec z innymi chorobami, w tym wieku może być taki wesoły i energiczny :D
  15. gadzik

    Komendy

    [quote name='zakla']Pies pewnie byl na szkoleniui PT. Jezeli tak, to gdy ciagnie na smyczy mow mu ROWNAJ- czyli komende do chodzenie przy nodze;) PIes nie bedzie Cie wtedy okrazac tylko wyrowna do Twojej lewej nogi;)[/quote] Nie wiem jak u was szkolą ale ja kończę PT z psem i nie ma w słowniku komendy "równaj" tylko "noga" i pies ma się trzymaćprz nodze bez wzgledu na tempo przewodnika
  16. Rozmawiałam z treserem odnośnie mojej metody nauki aportu. Stwierdził, że dla niego to sztuczny aport ale Bonga instynkt łowiecki też jest w zaniku :lol: więc jeśli chcę to mogę go tak uczyć, no chyba, że nam etn aport nie jest do niczego potrzebny, to mogę mu odpuścić :-? Ale raczej tego nie zrobię, bo jesienią zaczynamy PTT a potem może jakiś egzamin :wink: Wczoraj ćwiczyłam wieczorem z Bongiem aport i nawet biegł po koziołka ale jak już go złapał w zębiska, to zapominał co znaczy do mnie :-? chba musimy jeszcze nad tą komendą popracować :D
  17. Kenduś :( :( :( Madziara nie poddawaj się my też walczymy
  18. Ewa dostałam instrukcję od Flaire, mam nadzieję, że się nie pogniewa, że ją cytuję [quote]Ja polecam do aportowania standardowy koziołek bądź też kołek. Zaczynasz naukę od podawania do pyska, natychmiastowego wyjmowania i nagradzania (pies jest w pozycji siad przed Tobą). Jeśli pies nie chce wziąć do pyska, możesz spróbować posmarować smalcem (ale ja radzę próbować bez) - jeśli otworzy pysk, żeby polizać - na chwileczkę wsuwasz do pyska z komendą "aport", natychmiast dajesz komendę "oddaj", wyjmujesz i nagradzasz smakołykiem. Ćwiczysz tylko to dopóki pies sam nie będzie otwierał pyska po aport. Nie przedłużasz okresu trzymania w pysku - natychmiast wyjmujesz z komendą "oddaj". To jest pierwsza część tej metody. Może to zająć wiele tygodni, ale jeszcze nie znam psa, który nie nauczyłby się brać czegoś do pyska na komendę. Jak juz będzie to umiał, zaczynasz drugą część, czyli dodajesz komendę "trzymaj" i bardzo, bardzo powolutku wydłużasz czas, który pies ma wysiedzieć z aportem w pysku. Na początku jest to ułamek sekundy, a pod koniec tej drugiej części, może to być powiedzmy 10 czy 20 sekund. Dopiero wtedy zaczynasz trzecią część - ale nie ma sensu, żebym Ci to opisywała dalszy ciąg teraz, bo te pierwsze dwie częsci to program na wiele tygodni. [/quote] Mój po dwóch dniach łapie kołek w zęby :D
  19. Maniol_ka to i tak masz dobry początek aportu moj psies wcale nie interesuje się aportem, który mam w ręku, a jak go wyrzucę do przed nas, to co najwyżej naleje na niego :evil:
  20. Mamy już 14 z 18 zajęć za sobą ale po PT chyba jeszcze co zrobię i spróbujemy zdać ajiś egzamin, tylko musimy się nauczyć aportowania. Szkoda, że macie tak wcześnie te zającia, my zaczynamy o trzynastej
  21. Katka mój Bogno miał wczoraj taki zabieg i dziś rano miał oczy mniej zaczerwienione po tym zabiegu niż przez cztery miesiące leczenie oczy kroplami i różnymi mazidłami.
  22. Moja sucz była wysterylizowana w wieku około trzech lat, niedługo po odchowaniu szczeniaków, nie wiem jak wcześniej wyglądało jej zabezpieczenie, czy przy każdej cieczce miała szczeniaki czy nie. W każdym razie sterylke miała we wrześniu. Do tej pory nie zauważyłam u niej żadnych zmian w zachowaniu, jak była tak i jest małym tajfunem, no może tyłek jej się trochę zaokąglił :wink: Nie wiem czy sterylka tak wpłynęła na twoją psicę, mój wet mówił, że są suki mniej i bardziej wrażliwe na wszystkie zmiany po sterylce, może twoja należy do tych bardziej wrażliwych.
  23. Ten na emblemacie to moj Czaruś, resztę zwierzyńca chciałam wstawić w podpisie ale okazało się to bardziej skomplikowane i nic z tego nie wyszło. Stałam blizej budynku koło tego dobermana, stal z nami jeszcze taki słodki kaukaz, no i ja z Bongosiem (to ten biały misiek). W niedzielę też macie zajęcia?
  24. DG to wcale nie jest takie proste miasto, ja się zawsze gubię :oops:
  25. Maniol_ka ten słodziak z kucykiem to nie mój piesek, to "ulubieniec" mojego pieska. Mój to tem duży biały w brązowe i szare łaty. W której grupie byłaś?
×
×
  • Create New...