-
Posts
237 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gadzik
-
Chciałabym odświeżyć trochę temat. Z kołtunami sobie poradziłam ale mimo witamin i innych specyfików sierść Bongosa nie ma żadnego połysku ani nawet jego namiastki. Nie wiem czy to nie jest przypadkiem spowodowane tym, że od miesiąca jest na antybiotykach.
-
U mnie też mial być jeden kotek ale okazał się, że to kotka :lol: i teraz są dwa kotki. Przecież tak turdno znaleźć dobry domek :lol: (ka zde tłumaczenie jest dobre)
-
[quote]on uparcie twierdzi, że koty są BE! i że w domu nie będziemy mieć kota[/quote] mój też tak mówił. W efekcie mamy dwa koty :D
-
[quote]Jeśli pies nie jest zarejestrowany w ZK, ani nie ma wszczepionego mikrochipa, czyli tak jakby go nie było to tak naprawdę jeśli ktoś płacić nie chce to nie zapłaci tego podatku i raczej nic go za to nie czeka... [/quote] To zależy od miasta. Do mojej siostry przyszli ze Straży miejskiej bo podobno ma psa a nie zapłaciła podatku. Niestety pies był w drzwiach pierwszy i musiała zapłacić. Z tego co wiem, jeśli mieszka się w domu jednorodzinnym to za jednego psa podatku się nie płaci, bo jest to pies stróżujący broniący posesji, za każdego następnego trzeba płacić. Tak jest przynajmniej u mnie, w dodatku Straż Miejska się nudzi i sprwadzają kto ile ma psiaków.
-
Mój Czarek jest na specjalnej diecie. Mgd_a czemu dieta od wetw się nie sprawdziła? Mój psiak czuje się po niej lepiej i wyniki badań się poprawiły
-
Też je chcialam kupić, bo te moje potwory "beczułki" ciągle gubią ale niestety nie mam jeszcze pełnej autoryzacji. Ciekawe czy będą jeszcze 10 dni? Podobno są dużo bardziej psoodporne ale niegdzie w sklepach nie można ich namierzyć.
-
Moje dwa psy kochają jeździć samochodem, jeden jeździł już od szczeniaka, suczka jeszcze pół roku temu była na łańcuchu ale jak ją wzięłam jazda samochodem odbywa się bez żadnych sensacji. Za to trzeci łobuz czyli Bongo już podczas pierwszej jazdy "zafundował" nam atrakcje i w ciągu czterech godzin w samochodzie (z trzema postojami po 20 minut) wymiotował chyba 20 razy :o Możesz sobie wypbrazić jak wyglądał samochód prze takim dużym psie. Teraz to jak znosi samochód zależy od dnia. Jeździmy przktycznie co tydzień do weta i w między czasie do różnych znajomych i raz jest dobrze a raz wykańcza go pięć minut. Mam tylko nadzieję, że z tego wyrośnie.
-
Mój Czaruś żyje i mam nadzieję, że będzie żył jeszcze długo ale myśląc rozsądnie mogę mieć tylko nadzieję ( :cry: prawie 17 lat, dwa lata stwierdonej choroby nerek + czerniak, na szczęście ma dużo energii i chęci do życia) ale to wcale nie wyklucza innych psów one nie mają go zastąpić, czy być wychowywane na jego podobieństwo, bo każdy pis jest inny. Co prawda juz teraz na samą myśl, że odejdzie rozklejam się ale wiem, że po jego stracie nie wytrzymam w domu bez psiaka "błąkającego się" pod nogami.
-
Ja mam problem z małym foksem i jego "milutką" właścicielką. Mój Czarek tp chyba najbardziej pokojowo nastawiony pies na całym osiedlu. Generalnie wszystkich psów się boi, a w sytuacji zagrożenia chowa się lub ucieka, a jak już zostanie zaatalowany to nawet się nie broni, w dodatku to średni pudel. Dość często biorę go na poranny spacer bez smyczy, bo wtedy są pustki nna ulicach, ale mamy pecha spotykać się z taką jedną z foksem i jej przyjaciółką z kundelkiem. Kundelek zawsze biega bez smyczy, foks zawsze na smyczy ale automacie. Kundelek przyjaźnie nastawiony w przeciwieństwie do tego drugiego. Moj Czarek na psy nie zwraca uwagi ale foksa boi się panicznie i omija go szerokim łukiem, a właścicielka jeszcze go puszcza, bo psa powinno się prowadzić na smyczy a jak na niej nie jest to jaj pies może go pogryźć :evil: A jej koleżanka to co :evilbat: . Ostatnio zobaczyła mnie po drugiej stronie ulicy z Bongiem i trzymała foksika tak króciutko, że biedam mało się nie udusił.
-
Witam wszystkich. Dopiero teraz tu zajrzałam. Mój Czarek też choruje na nerki. W maju będzie miał 17 lat więc w leczeniu trzeba z nim postępować bardzo ostrożnie. Jest pod stałą opieką, co miesiąc badania itp. Na razie wystarczała mu specjalna dieta ale ostatnio okazało się, że dodatkowo ma czernaka śluzówki na dziąśle. Niby nie wygląda na swój wiek i nie zachowuje się jak chory pies ale... nie wiadomo co będzie dalej. Te diety są niskobiałkowe i biedaka ratuje przed wyglądem szkieletu futerko (to pudel). Już sama nie wiem jak mu jeszcze pomóc.
-
Nie wiem od czego to zależy ale moja Lamba właśnie taka jest. Nie odchodzi na spacerach a jak już się trochę oddali - max 3 m - to w panice zaraz wraca i wita mnie jakbyśmy się nie widziały nie wiadomo jak długo. Mam ja dopiero pół roku. Fakt,że ona ma trzy lata ale wcaje jej niczego nie uczyłam. Po prostu już taka jest ale to border a one podobno pilnują swojego człowieka.
-
co jest z tym labradorem?????pomozcie!!!!pilne!!!!!!!!
gadzik replied to kmaila's topic in Wychowanie
[quote]Moje psy wchodzą na kanapy, wchodzą pierwsze w drzwiach, jedzą pierwsze i żadnego problemu z dominacją względem domowników nie przejawiają[/quote] Moja suczka śpi ze mną. Oba psy z reguły w drzwiach są pierwsze, jedzą też zawsze pierwsze i wiedzą kto w domu jest górą. Na żadnych szkoleniach nie były i nie wiem czy będą, no może Bongo, nie mam z nimi absolutnie żadnych problemów. Nawet im nie przychodzi do głowy żeby warknąć, a co dopiero łapać zębami - zero dominacji. Ani jeden nie jest u mnie od małego i nie są jakoś specjalnie szkolone przez mnie, więc czy to aby nie rozpieszczenie w przypadku tego labka? Za przykład mogę podać psa od mojej babci: średniej wielkości kundelek (ze schroniska zresztą). Po trzech latach u niej pies rządzi i jak mu się coś nie podoba to gryzie, ale tylko swoją panią. Dochodzi do tego, że ją atakuje, gdy ona z kimś rozmawia i gestykuluje przy tym (łapie ją za ręce i to mocno), a ona się go po prostu boi i zawsze mu ustępuje (kilka razy ją pogryzł dość mocno). Moim zdaniem zachowanie psa uzależnione jest w ogromnym stopniu od postępowania właścicieli, a ztego prosty wniosek panie labko pozwoliły sobie wejść na głowę i teraz ponoszą tego konsekwencje. -
A co zrobić jeżeli smakołyki nie działają? Moja Lamba rzadko chodziła koło drogi bez smyczy, teraz już tylko na smyczy, mimo iż jest to droga niezbyt często uczęszczana. Dwa czy trzy razy wystartowała do samochodów nie reagując na nic (jest bardzo posłusznym psem i przychodzi na każde zawołanie w każdej innej sytuacji). Próbowałam ze smakołykami. Po jakimś czasie znów zaczęła i już nie wiem, co z nią zrobić.
-
Nareszcie może wybiegam moją Lambę, tylko że będę musiała przejechać przez całe Gliwice. Czekam na jakieś szczegóły.
-
U mnie też wywiesili podobną kartkę i nikt się do niej nie stosuje. Mój pies ma 16,5 roku i nigdy nie miał na pysku kagańca. To nie jest nieodpowiedzialność, po prostu ufam mojemu psu w 100% i wiem, że nic nikomu nie zrobi. W jakiejkolwiek sytuacji zagrożanie ucieka do domu, a ludzi na podwórku omija szerokim łukiem. Nigdy nie przejawiał jakiejkolwiek agresji i mam go prowadzić w kagańcu, małego pudlopodobnego psiaka? A co do tego, że pies w kagańcu na spacerze jest nieszczęśliwy to mogę to potwierdzi. mójpoprzedni pies spaniel po założeniu kagańca nie ruszył się z miejsca. Ja przeszłam całe osiedle, aon dalej stał w tym samym iejscu i nie chciał się ruszyć nawet po zapięciu smyczy. Ale za to po zdjęiu kagańca mianiał się w mły tajfun, było go wszędzie pełno.
-
Hej! Szukam toru dla mojego psiaka, bo energia go, a raczej ją, rozpiera. Skacze kiedy tylko ma okazję i myślę, że to byłoby dobre rozwiązanie, tym bardziej, że ona kocha każdą formę zabawy byle tylko za mną i w biegu. Może coś się znajdzie?