Jump to content
Dogomania

gadzik

Members
  • Posts

    237
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gadzik

  1. Zmorcia już się trochę uspokoiła. Przestała kąsać więc jest szansa na pozbycie siniaków (w tej chwili wyglądam jak ofiara przemocy w rodzinie:roll: ). Dla odmiany drugą noc z rzędu narobiła w nocy w domu chociaż późno wróciła z dworu. Nie wiem czemu. No chyba, że to efekt kradzieży "psiego przysmaku" czyli arbuza. Zara chociaż za kawałeczek jest w stanie narazić się na wszystko z tłumaczeniem, że kolejnej rzeczy nie wolno na czele. Na razie mamy krótką listę zakazów, czyli: nie kąsać rąk, nie kraść prania, nie kraść ze stołu, nie pić wody z sedesu:mad: , nie próbować kąpać się ze mną (Zara kocha wodę ponad wszystko) to chyba nie wiele jak na tak dużego psa prawda?
  2. 28.06 zaczynamy ze zmorą szkolenie. Co prawda podstawowe komendy wykonuje bezbłędnie (jeśli tylko jest żarełko w nagrodę) ale to jej gryzienie rąk jest okropne. Jak czegoś nie chce wykonać to po prostu łapie za rękę i zadowolona:mad: trzeba jej to pod okiem fachowca wybić z głowy;) . Dzisiaj poznała moją siostrę. Nie wiem czy to efekt przeżyć z ostatniego czasu czy to taka nieśmiała panienka ale obszczekała ją zza domu i w ogóle nie chciała dać się pogłaskać - oczywiście do momentu pojawienia się ciasteczek w ręce
  3. Tak dużo lepiej po prostu koło piątej wystawiamy ją na dwór i śpimy dalej. Już chyba wiem dlaczego chcieli się jej pozbyć. Ona nie zna żednych wymagań, nie wie, że należy się dostosować do pewnych norm i stawianych ograniczeń. Jak jej się coś nie podoba to łapie za ręcę, co na początku można odbierać jako próby prowokacji do zabawy ale jeśi tylko nie dostaje tego co chce albo wymaga się od niej czegoś co jej się nie podoba łapie i to mocno:shake: . dzisiaj nie wytrzymałam. Chciała się ze mną szarpać praniek, które zdejmowalam z suszeni i na "nie wolno" oczywiście złapała mnie za rękę tak mocno, że automatycznie dostała w pysk - cóż odruch bezwarunkowy. Efekt był taki, że próbowała mnie użreć jeszcze mocniej ale niestety została sprowadzona do parteru i p.rzytrzymana do póki się nie uspokoiła. Ten pies rządził w domu. Ciężka będzie z nią przeprawa ale trzeba ją opanować, bo ten szczenior już teraz waży 38 kg, a jak dorośnie i dalej taka będzie to nikt nad nią nie zapanuje. Byłyśmy wczoraj na szczepieniu. za miesiąc jeszcze jedno. Ustaliłyśmy od razu, że pazury obcinamy razem ze sterylką, po co ją dwa razy ciąć skoro można wszystko za jednym zamachem
  4. Trochę zdjęć. Zara po przyjeździe [IMG]http://foto1.m.onet.pl/_m/ceea5c6f298ef8dd305802116700f4d1,5,19,0.jpg[/IMG] [IMG]http://foto0.m.onet.pl/_m/20e2e3c2c3202dfc2899bf9012bb7f00,5,19,1.jpg[/IMG] nawet nie zdążyłam jej odpiąć smyczy. Liczyła się tylko micha z wodą. I jeszcze jedno ze zwiedzania terenu [IMG]http://foto0.m.onet.pl/_m/7b13214affc3e617e296d217f9336550,5,19,0.jpg[/IMG] I po dzisiejszej porannej zabawie z piłeczką [IMG]http://foto1.m.onet.pl/_m/c415829637976238144422069960c735,5,19,0.jpg[/IMG] [IMG]http://foto3.m.onet.pl/_m/25538c91f7879c561a06dbf26da02f53,5,19,0.jpg[/IMG]
  5. Mam wesoło! [B]Halbina[/B] moje dwa psiury nie chciały czekać aż się pozbieram i pójdziemy na spacer i postanowiły same sobie zrobić spacerek, tylko, że się zgubiły i szukam ich od 12.05. Bongosek jest psem pracującym w dogoterapii, więc każdemu mógł dać się złapać byle tylko ktoś go przytulił, a mała wariatka to straszny dzikus, po trzech miesiącach mieszkania z moim ojcem jeszcze obchodziła go szerokim łukiem (to jeden z tricolorków z lasu od Kariny). Mała od biedy coś upoluje (myszy i krety wyłapywała na ogrodzie regularnie) a Bongo to straszna ciapa, jak coś byla nie tak albo smycz się zaplątała to stawał i wył rozpaczliwie żeby go ratować. Szukamy ich dalej gdzieś są na pewno. Wracając do młodej zmory (chyba jej zmienię imię) opanowała już siad bardzo dobrze i warowanie idzie coraz lepiej ale "do nogi" to dla niej jak dla mnie matematyka:oops:. No ale przecież nie można od niej wymagać wszystkiego od razu. Na początek musimy ją oduczyć łapania za ręce, bo nie ma czucia i robi to zdecydowanie za mocno. Bongo delikatnie zahacza kiełka o mój palec i prowadzi mnie tam gdzie chce a ona jak kłapnie, to od razu mam ochotę jej oddać:diabloti:. To zadanie na najbliższych parę dni.
  6. Fajnego psa sobie wzięłam, ze skłonnościami do alkoholu:crazyeye: . Doszła wieczorem do wniosku, że skoro nie może wziąć moich pierniczków, to na pewno podzielę się z nią moim zimnym piwem,które mi się marzyło przez calą drogę powrotną w tym upale. Zresztą sama się poczęstowała:mad: .Cieżka to była noc! Młoda przez godzinę próbowała wpakować się do łóżka przed północą zrezygnowana poszła spać ale "dziecko" o piątej juz się nudziło, a skoro ona się nudzi to dlaczego my mamy spać. Cały czas pcha się do domu. Przed chwilą weszła razem z drzwiami balkonowymi:angryy: (zostawiłam na uchylnym a ona je wyłamała). rano w szale radości chciała mi podbić oko, musimy szybko oduczyć ją skakania na powitanie, bo jest na to za duża. Ale jest z niej bardzo mądra dziewczynka. Na trasie z Warszawy do Katowic nauczyła się co znaczy "nie wolno" i "z powrotem" - pół psa, które przelazło z bagażnika na siedzenia szybciutko wracało na swoje miejsce. No i mamy początki nauki siadania i warowania. Siad już jest ładnie jak na dziesięć minut nauki, z przerwami, przez pół dnia ale przy warowaniu sprawdza jeszcze, czy jednak nie da się porwać tego jedzonka bez położenia brzucha na ziemi. Z Lambą jest już ok. Wczoraj musieliśmy je zostawić same na chwilę i chyba Bunia pokazała Zarze kto w tym domu rządzi, bo mała schodziła jej z drogi i miała uślinione ucho i pół karku. Teraz już biegają razem. Z kotami jest już też lapiej próbowała rano wczołgać się za rudzielcem pod samochód ale chyba mam za niskie auto;). [B]Beka [/B]nie powiedziałaś mi, że ona tak chętnie bierze lakarstwo. nastawiłam się jak na przeprawy z moimi psiurami a tu zero problemu. szkoda tylko, że Bongoska i Viki z nami nie ma bardzo mi go przypomina, też jest taka ciapowata. Mam nadzieję, że poznają się jak najszybciej, chociaż już nie wiem gdzie jeszcze mogę ich szukać:-(
  7. Ok. Udało mi się dostać do komputera. Jesteśmy już w domku. Zara poznała otoczenie i prawie całe towarzystwo, niech tylko jeszcze Bongo i Viki się znajdą i będzie komplet. Bałam się reakcji na kota, ale to dla młodej straszne potwory a w dodatku na "dzień dobry" rude, większe potworzysko chciało się przytulić i trzeba było ratować się ucieczką:lol: . Wyczesane futerko biega teraz po domu. Już próbowała porwać moje pierniczki ze stołu.
  8. Ok, jestem po rozmowie z TZ. Zgodził się na kolejnego psa pod jednym warunkiem (bo taka była zresztą moja motywacja) pies będzie mógł stanowić "drugą zmianę" dla mojego Bongoska. Już wyjaśniam szczegóły. Mój Bongo [B](Camara[/B] pamiętasz "mastifa pirenejskiego" z Korabiewic?[B])[/B] adoptowany w wieku ok 10-12 miesięcy "wychował się" na doskonałego psa terapeutę. Rewelacyjnie sprawdza się w dogoterapii ale przydałby się psiak, który ewentualnie mógłyby zastąpić czasem Bongoska na zajęciach lub jeździć razem z nim. Mała jest w tym wieku, że można nad nią popracować, tylko czy będzie się nadawała - TZ stwierdził, że mam sobie wybić z głowy pomysł wzięcia do domu piątego psa jeżeli ten, którego teraz przywiozę nie będzie się nadawał do zajęć, więc jak widzicie musi to być bardzo dobrze przemyślana decyzja, a jakoś nie jestem fanem labów, wolę miśki.
  9. Hej! Czy ktoś może udzelić mi odpowiedzi na moje pytania, to bardzo istotne informacje dla mnie.
  10. Jaka ona jest w stosunku do ludzi, dzieci i innych psów (czy nie za szybko na takie pytania skoro sunia jest w szoku?), no i kotów oczywiście.
  11. Niestety taka jest rzeczywistość. Mam to na codzień od paru lat odkąd mieszkam na wsi. Kto to widział trzymać trzy psy w domu, chodzić z nimi na spacery regularnie, biegać z nimi po ogrodzie i łąkach z piłeczkami i frisbee. O regularnych kąpielach nie wspomnę. W dodatku teraz już wolę nie wiedzieć co o mnie myślą, bo moje psy gdzieś zaginęły i cała wieś plus okoliczne obok są całe oplakatowane. Nie zmienisz tego myślenia, a w każdym razie będzie ci bardzo ciężko
  12. Dziewczyny, tak na poprawę nastrojów i może na zachętę dla przyszłych opiekunów zobaczcie czego "wielki brat" zdążył przez tydzień nauczć Vikę. [img]http://foto.onet.pl/upload/47/17/_615120_n.jpg[/img] [img]http://foto.onet.pl/upload/39/64/_615121_n.jpg[/img] [img]http://foto.onet.pl/upload/8/17/_615122_n.jpg[/img] Malutka już nie boi się dotykania i spacerków ale zdecydowanie woli przebywać w domku, na dwór tylko siusiu i szybciutko na kanapkę. Za to doskonale potrafi się upominać, że trzeba wyjść:evil_lol: A tu już sama panna [img]http://foto.onet.pl/upload/39/46/_615123_n.jpg[/img] i aparat się rozładował:oops:
  13. zapomniałam o najważniejszym. Jako, że nie potrafimy sie zdecydować na konkretne, mamy księżniczkę trojga imion : Viktoria (Viki) Gremlinssa (Gremi - ma uszka jak gremlinek) Issa (wena twórcza w trakcie drogi powrotnej do domu). Jeszcze tylko musimy kupić czerwome posłanko, bo to które ma teraz do księżniczki nie pasuje;) :lol:
  14. Ok dotarłam. Wiedziałam, że będę znowu odbierała psiura spod Warszawy:razz: ale cóż, jak się chce mieć psa to nic nie stoi na przeszkodzie, tym bardziej jakieś 300 km:diabloti: . Mała jest rewelacyjna. Przeżyła powrotną drogę do domu bardzo fajnie. Grzecznie leżała sobie w pudełeczku, troszeczkę nasiusiała i chyba ma chorobę lokomocyjną ale w porównaniu z Bongosem, jak jechał do domu, to nic nie zrobiła:evil_lol:. Psiaki przywitały ją trochę chłodno ale wieczorem już wujek Bongo chodził za nią i wylizywał pyszczek. Ciocia Lamba do wczoraj traktowała ja jak powietrze ale wczoraj, jak wujcio spłoszył małą starając się zachęcić szkraba do zabawy rzuciła się na niego z furią, co będzie straszył maleństwo:evil_lol: . Mała z psiakami dogaduje się już teraz rewelacyjnie. Nas się trochę boi, warczy jak chcę ją wziąć na dwór, dzisiaj rano grzecznie poszła z innymi siusiu na podwórko ale potem się czegoś przestraszyła, zaczęła się strasznie wyrywać i skomleć . jak chciałam ją wziąć na ręce. Ale bardzo ciekawie spogląda i strzyże uszkami ja widzi, co robią moje psiaki ze mną (Lamba to mój ładniejszy cień, gdzie ja tam i ona:lol: ) więc myślę, że koduje i za niedługo sama będzie przychodziła. Na razie merda ogonkiem na widok cioci Lamby i wujka Bongosa. Jedno muszę stwierdzić, będzie z niej niezłe ziółko jak dorośnie;) wczoraj już zostałam obszczekana jak wchodziłam do domu:crazyeye:, a w sobotę w nocy, jak już zgasiliśmy światło mała wygoniła Bongosa z jego skóry pod kominkiem i sama sie na niej wyciągnęła i w dodatku zabrała mu jego kość:evil_lol: . Jest rewelacyjna. Dobra kończę, bo musimy jechać do pana doktora odrobaczyć się troszeczkę;)
  15. Termin mi z jednej strony pasuje, z drugiej nie bardzo. Chciałam wziąć malucha w piątek wieczorem albo w sobotę rano żeby być przez te dwa dni przy moich psiakach i przy małej jak będzie poznawała nową rodzinkę. Muszę przedyskutować ten temat. Może pojedę po nią do Końskich w piątek po południu albo w sobotę rano. Jeszcze dam znać i konkretnie odpowiem.
  16. Czytam i czytam i już myślałam, że o mnie zapomniałyście:mad: ale widzę, że jednak nie;) . Mam problrmy z netem w domu, a raczej chwilowy jego brak, więc muszę dojeżdżać do siostry stąd brak mojego udziału w dyskusji:roll: . Przyznam szczerze, że za duży dla mnie wybór. Po wstępnej rozmowie z P. Łukaszem wiem, że mała biała ciapa raczej odpada, bo może się z moją suczą nie dogadać (paskudnica, moja oczywiście, musi rządzić), więc może ta pierwsza na tym ślicznym bannerku? Myśle, że ona - jest słodka. Tylko mam bliżej do Końskich niż do Warszawy:roll: Którędy będziecie jechali, może przejmę malucha gdzieś po drodze? W razie czego jestem pod telefonem: 668 858 810
  17. Ok, mną już sobie nie musicie zawracać głowy. Przed chwilą rozmawiałam z panem, który bezpośrednio zajmuje się maluchami i już wszystko wiem, jesteśmy umówieni na kontakt w przyszłym tygodniu i prawdopodobnie na odbiór w przeszły weekend. Wiedziałam, że nie należy wchodzić na dogo przed kupnem psa:evil_lol:.
  18. Jak to nikt a ja;) Już mam błogosławieństwo TZ teraz muszę się dogadać z psami:mad: i niech się nie próbują buntować. Muszę tylko wiedzieć czy mała będzie w stanie bez problemu się dogadać z moimi, stąd moje pytanie o stosunek do innych psów. Już wysłałam priwa do Frotki, czekam na odpowiedź.
  19. Dziewczyny napiszcie mi coś więcej o maluchach, który jest do wzięcie, dokładnie skąd i jaki jest stosunek do innych psów. Cos mi się wydaje, że po raz kolejny zakup psa z papierami zostanie przesunięty:roll: bo zobaczyłam "złe" ogłoszenie
  20. Przpraszam, że odpowiadam z takim opóźnieniem (problemy z komputerem). Ten teren jest w Orzeszu, jakieś pół godziny autkiem z Gliwic. Wiem, że dojazd jest "malutkim" problemem dlatego rzuciłam propozycję do rozważenia. Ja mogę dojechać z moimi paskudami w każde miejsce, byle by w końcu było gdzie;)
  21. Dziewczyny musimy przejść do konkretów, bo inaczej nic z tych naszych skoków nie wyjdzie:razz: Jest duży, ogrodzony plac, a właściwie łąka, patrzę na nią z okna. Mało uczęszczana droga, po przeciwnej stronie las, po sąsiedzku stadnia koni:cool3: Można się z facetem dogadać, zrobić przeszkody, nawet nie trzeba by było ich chować, bo nikt nic nie ruszy ale trzeba kawałek dojechać. Co Wy na to???
  22. Myślałam, że będą lepsze wiadomości.:roll: Ok. Za moim domkiem sąsiad ma wieelką, ogrodzoną łąkę - jakieś tyś metrów, byłoby gdzie schować przeszkody (mam dużą stodołę) tylko to trochę daleko od cywilizacji. No i oczywiście musiałabym pogadać z sąsiadem na temat użyczenia terenu.
  23. Wróciłam na forum;) Dziewczyny działajcie, bo przez zimę z mojej suczy zrobiła się kluseczka:oops: Muszę ją szybko wybiegać, żeby mi wstydu nie przynosiła;):lol: no i oczywiście żeby się w końcu odczepiła od moich kapturów:evil_lol: [B]Wikaa[/B] widzę, że w końcu mam jakieś wsparcie z mojej rodzinnej "wiochy";)
  24. Ok już mogę spokojnie o tym pisać. Mój Czaruś we wrześniu przegrał walkę z chorobą. Trzy tygodnie później Kajtuś - jeszcze dwa tygodnie przed śmiercią miał w miarę dobre wyniki badań, choroba postąpiła bardzo gwałtownie. Kajtuś odszedł sam, nawet nie wiemy, w którym momencie, Czarusiowi postanowiłyśmy nie przedłużać cierpienia. Siostra musiała podjąć tę okropną decyzję. Najgorsze jest to, że mnie wtedy przy nich nie było, nie miałam możliwości pożegnania się z nimi. To okropne. Trzymam kciuki za was i wasze pieski. Walczcie jak długo tylko psiaki będą chciały, właściwie to one najlepiej wiedzą kiedy mają już dość, my musimy je tylko wspierać i być z nimi do końca. Przepraszam za takiego smutnego posta ale chyba jednak nie umiem jeszcze sopkojnie o tym pisać, tylko mi się wydawało, że już jest lepiej:-(
×
×
  • Create New...