-
Posts
711 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Magija
-
a zdjęcie Remisia w abażurku jakieś będzie?
-
[quote name='jola od jadzi']Trzymam kciuki za Bubeńkę żeby szybciutko doszła do siebie. A i oczywiście pozdrawiam serdecznie Martę i Marka:evil_lol: Jadzia :loveu: Bubulka słabiutka, do tego wymioty dodatkowo ją osłabiają. Ja jednak wolę popanikować niż potem coś przeoczyć, zatem dziś znowu moja zielona strzała zawiozła Bubunię do lecznicy by zatrzymać rzyganko. Te zrosty w środku i to duże przez to cięcie nie dają mi spać. Tam zostałą u tego dziada jeszcze jedna sunia... Strasznie się o nią martwię bo to słoneczko takie wątłe i dodatkowo teraz takie chudziutkie znowu i smutne :cry: Wycierpiały się te biedne suczki matki ona to przecież dziecię jeszcze a już matka wielokrotna ;( zaraz Wam pokażę, jak bardzo chciała pochodzić po trawce i jak wygląda w kaftaniku co jej wczoraj zrobiłam. wieści z przed chwili Słoneczko się uśmiecha i chodzi bo wrócił Maciuś, do tego odtańczyła taniec dupki, choć bardzo niemrawie, no, ma po co żyć :)
-
oj to Remiś migusiem dotarł do domu jak to dobrze, ze już śmiga, Iza, cieszę się bardzo, ze wszystko poszło dobrze. Remisiu, nie lizaj jajeczek to kołnierzyk pójdzie precz :*
-
Bubulka już dochodzi do siebie, próbuje dreptać, cięcie ma ogromne, od mostku aż do dolnej części brzuszka. Operację zniosła bardzo źle, mimo intubacji doszło do niewydolności oddechowej, serduszko stanęło. Dzięki Bogu była pod najlepsza opieką i wszystko skończyło się dobrze. Ja mimo, ze ubłagałam być razem z nią nie wytrzymałam i musiałam wyjść bo bałam się, że spanikuję. Operacja trwała 1,5 godziny, Bubulka ciężko się budziła, zostałam z nią i z moim kolegą Krzysiem w szpitalu do 19 jeszcze, tak na wszelki wypadek. Teraz czuwamy przy niej. W środku byłą masakra, zrosty po cesarkach tak wielkie, że przyrosło wszystko do śledziony. Stąd tak duże cięcie. Nie mogę przestać myśleć o tym, że mimo, ze tak ciężko znosiła narkozę i tak ją krył i rozmnażał a potem karmiła szczeniaczki mimo takich cieć. Najchętniej pojechałabym do niego i wykastrowała dziada na żywca. witam nową ciocię Bubulki i dziękuję raz jeszcze za sprawdzenie domku w Czeladzi:loveu:
-
będzie dobrze, wszak to tylko nacięcie moszny i wyjęcie zawartości;) szybko pójdzie i Remiś szybko dojdzie do siebie. Będziemy o Was myśleć, bo my akurat będziemy dojeżdżać jak u Was na pewno będzie już koniec
-
jestem, przepraszam za milczenie kochane cioteczki! Wyniki badań krwi są bardzo dobre, tylko jakiś parametr podwyższony, świadczący o życiu wewnętrznym, w związku z tym oba buldogi zostały poddane odrobaleniu, co nie było sprawą prostą, ale za pomocą sztuczek się udało. Jutro sterylizacja o 14, bardzo się denerwuję, nie wiem czy usnę w ogóle dzisiaj. W związku z tym dziś dzień był w całości poświęcony Bubie i psom pozostałym, najpierw szkolenie, w którym Buba sobie troszkę pouczestniczyła i dzięki temu wiemy, ze ona doskonale wszystko umie, tylko jej się nie chce, potem konkretna wyżerka w postaci wołowiny i kurczaka z kluskami, po której Buba uzyskała kształt iście kulisty, więc doskonały, potem 4 godzinny spacerek, na którym było strasznie blisko zrobienia kupy, jednak panna w końcu poszła spać na podkładzie i wróciliśmy do domu strasznie zmarznięci ;) A teraz zarzucę Was zdjęciami, partiami niestety bo po 5 w poście, więc cierpliwości z serii uśmieszki z serii miłostki z serii nie skrzywdzę nikogo
-
Oj Iza ja nie wiem co ja mam pisać Odbyły się wizyty, krew wczoraj oddana, dziś wyniki, po obiadku będę wiedzieć co w psie siedzi. Strasznie się gryziemy, bo o ile dom z Warszawie jest w stanie myśleć o innym buldożku, choć z bólem serca, tak Pani z Czeladzi sprawdzona przez Madzię nie bardzo bo już ja strasznie kochają (Iza, wizyta wypadła na 6+) Nie pisałam tego wcześniej ale mój Maciek Bubę strasznie pokochał i to jest główny powód dla którego cięzko mi pisac cokolwiek. Wiem, że będzie nam strasznie ciężko ale musimy podjąć decyzję dobrą dla Buby nie rzywdząc przy tym ani ludzi ani psa. Pytanie co zrobić? Mamy na to pewnie jeszcze kilka dni, bo po badaniach krwi natychmiastiowa sterylka, z cipki nieładny wyciek, więc będziemy ciąć jak najszybciej, potem trzeba będzie już ostatecznie się okreslić, bo inaczej nie można.
-
wizyta u Pani Eweliny z Czeladzi umówiona, bardzo dziękuję Izie za pomoc w jej zorganizowaniu. Czekam z duszą na ramieniu. Jutro dwie wizyty. Dziś siądę i na poważnie już porozmawiam z moim mężem. Jutro tak jak pisałam badania krwi, dopiero po południu bo od rana mam pracę a ostatnio posucha więc trzeba łapać wszystko by choć trochę podciągnąć. Może uda się zrobić badania na cito - zobaczymy. Im bliżej decyzji tym coraz więcej nerwów, chciałabym już by to wszystko się ułożyło tak jak myślę. Buba jest wyjątkowa, to skarb, nieba jej przychylimy. Ktokolwiek zostanie jej opiekunem bedzie miał psa wspaniałego i kiedy zupełnie Bubcia się otworzy to śmiem twierdzić, że cudowniejszego psa na świecie nie będzie.
-
Ostatnia szansa dla Gacka-prosimy o kciuki i o DOM!
Magija replied to netti1's topic in Już w nowym domu
Gacusiu, ciocia Magija Cię kocha -
[quote name='edyta1421']Witam ponownie! Dziękuje za odpowiedz i zaproszenie. Rozumie że to jeszcze potrwa zaczym państwo zdecydują do jakiego domku pójdzie Bunieczka, jesteśmy cierpliwi nic na siłe. Proszę wygłaskać i wycałować sunieczke od nas, mamy nadzieje że do kogo kolwiek trafi to czeka ją tylko szczęście , radośc i dużo dużo miłości. Proszę o kontakt na E-mail - edyta.kmieciak@gmail.com Pani Edyto a Pani odesłała mi maila bo ja nie mogę znaleźć?
-
Próbuję dograć jeszcze wizytę u Pani z Czeladzi, nad Łodzią się już nie zastanawiamy, bo kazaliśmy im na spokojnie zastanowić się wraz ze wszystkimi członkami rodziny nad problemem z załatwianiem się. Tak na sucho, bez emocji i bez patrzenia na psa. Po prostu problem sikania i srania w odniesieniu do codziennego życia (wiem, wiem, fajnie to brzmi). Dziś dostaliśmy odpowiedź, ze mama do tego nie ma przekonania i być może zaczęło by ją to irytować. To bardzo dobry dom i wiemy, że psu byłoby jak w niebie i dlatego cieszymy się, że tak poważnie podeszli do sprawy. Znajdziemy im chyba innego buldożka. Jutro wizyta u Alex0603 a do końca tygodnia am nadzieję, ze wizyta u Pani Eweliny z Czeladzi dojdzie do skutku. I wtedy podejmiemy decyzję. Tak czy inaczej uważam, że każdy z tych domów może spokojnie czekać na swojego buldoga - bo wszystkie 3 są rewelacyjne i takich ludzi długo trzeba szukać, a nasze psy właśnie takich domów potrzebują. Czeka nas jeszcze z Maćkiem kolejna trudna rozmowa, pewnie nie jedna, ale obiecuję, że do końca tygodnia już coś postanowimy. Jutro Buba jedzie oddać krew honorowo i zobaczymy co w psie siedzi, umówimy sterylizację. Gameta - tak braliśmy i swój, ale to nie takie proste, na prawdę chcemy dla suni najlepiej i patrzymy z perspektywy czasu, nie tylko na to co tu i teraz. Obojgu nam trudno, ale podjęliśmy się opieki nad psem przeznaczonym do adopcji i mamy tego świadomość, choć serce krzyczy, trzeba też czasem posłuchać rozumu...
-
dziękuję wszystkim za ciepłe myśli skierowane w naszą stronę. Netti - Pucek zginął pod kołami auta, jakkolwiek to brzmi była to śmierć, której nie dało się przewidzieć, nie wybiegł na ruchliwą ulicę, przejechało go auto, które akurat ruszało. Pod klatką schodową, bo oni nie mają chodnika, tylko taką drogę przeciwpożarową... Przeżył szczęśliwie 15 lat... Podejmiemy decyzję odnośnie Buby do końca tego tygodnia. Bierzemy pod uwagę 3 domy i już nie chcemy mieszać sobie w głowach, dlatego wszystkich, którzy chcieli by buldożka zapraszam do kontaktu na pw, prześlę ankietę i zaproponuję inne psy w potrzebie. Iza, dziękuję, jesli moge zadzwoniłabym do Ciebie późnym wieczorem na tel stacjonarny.
-
[quote name='Yana']a co rozumiesz pod pojęciem "agresywne szkolenie" :crazyeye: to jak go szkoliliście ?[/quote] myśmy go szkolili tradycyjnie, czyli kolczatką i każde niepożądane zachowanie było kolczatką korygowane, każde pożądane chwalone.
-
dzięki Bogu jamnior nie nasz tylko teściów, jest to następca Pucka, który przeżył z nimi lat 15 i zginął w tragicznych okolicznościach pod swoją klatką schodową ['] Ja tam Tolka bardzo kocham, ale na stałe to ja tego szczekacza bym nie zdzierżyła, to czemu mnie ten gnój tak kocha strasznie? No czemu?