-
Posts
2509 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Marka
-
Dziewczyny kochane, poczytajcie to, co było pisane wcześniej - kilku psich znawców, wypowiedziało się, że raz zabranych szczeniaków nie można już suce pokazywać! To jej nie pomoże i nie przypisujcie jej ludzkich odczuć - ta suka, w tak fatalnym obecnie stanie psychicznym, w stanie totalnego braku zaufania do człowieka, jak zobaczy szczenię na ludzkich rękach to nie pomyśli sobie "o, fajnie, szczeniak nakarmiony, wesoły - no to spoko, nie ma się czym martwić" - ona pomyśli - a raczej poczuje "ludzie mają moje szczenię! ono jest w niebezpieczeństwie! muszę go bronić za wszelką cenę!" - po wydaniu jej szczeniaka będzie szczęśliwa, będzie go wylizwyać - a jak wyobrażacie sobie odebranie jej z powrotem pieska?! Nawet gdy się to przemocą uda, to suka oszaleje po raz drugi z rozpaczy i utwierdzi się w przekonaniu, że ludzie robią jej krzywdę, bo znowu zabierają jej dzieci! A jeśli do tego znowu zacznie się wytwarzać pokarm, który być może suka już traci - to co? znowu kilka dni straszliwego bólu sutków?! Arka - dlaczego uważasz, że szorki to taka tragedia dla niej? Jak ją inaczej "odłowić" do jakichkolwiek badań? Ona teraz podejrzewam jest chwytana za pasek kagańca - a będąc stale w tym kagańcu nie chce pić!!! To chyba lepiej, żeby miała szorki? Doddy - moje psy biegały na treningach z przyczepionymi linkami do obroży i żaden się w nic nie zaczepił -czasem któryś tylko nadepnie na taką linkę... Ale nie będę się spierać... Kasiek - wg cennika tej kliniki w Radości doba hospitalizacji kosztuje tam 20-40 zł - to chyba nie jest tak strasznie drogo, zważywszy, że może to uratować zdrowie psychiczne tej suki? Jak widać na zdjęciach mają tam wspaniałe wybiegi na powietrzu!
-
[quote name='doddy']luźna linką może się gdzieś zaplątać i coś sie jej stanie.... [/quote] dlatego powinna to być linka bez "pętli" na końcu... co do SGGW - to są tam, z tego co pamiętam, tylko dwa naprawdę duże boksy - i do tego trudno upilnować, żeby pies był ciągle w tym samym... (jak był tam "mój" ON-ek to dwa razy go przenosili - jak przyjechały suczki do sterylki z Palucha to musiał oddać duży boks... no i to towarzystwo tych płaczących suczek... :( )
-
[quote name='ARKA'] Nie wiem jak z ta suka jest-czy dzika i juz nic nie da sie naprawic czy taki strach ze zachowuje sie jak 'dziki pies'. Specjalista psycholog psi powinnien ja koniecznie ocenic![/quote] Moja treserka-behawiorystka pytała, jak suka zachowywała się przed odłowieniem - Deszczowa mówiła, żeby była Ok, nawet widząc, że biorą jej szczeniaki - to sytuacja zabrania szczeniąt, znalezienia się w potrzasku (ona tak tą klatkę odbiera) w nieustannym zagrożeniu ze strony ludzi, którzy ją do czegoś zmuszają i zadają ból - wywołało taką reakcję... Teraz tylko przestrzeń i spokój mogą ją uratować...
-
Ja jutro jestem od rana do dyspzycji, ale niestety nie prowadzę samochodu... Mogę służyć tylko rękami do pomcy - jakby co, Deszczowa zna mój numer.
-
hej! Strasznie się zmartwiłam stanem psychicznym tej suni i znowu dzwoniłam do mojej "psiej wyroczni" - powiedziała, że uważa, że jeśli stan rany nie jest tak groźny, że trzeba non-stop sukę obserwować i badać, tylko można to robić jakby doraźnie, to zdecydowanie konieczne jest przeniesienie jej z tego miejsca - albo do dużego boksu albo wręcz na ogrodzoną posesję, gdzie suka mogłaby biegać w szorkach, z przypiętą cały czas linką (na potrzeby "odławiania" jej do badań). Bo sytuacja jest na tyle groźna, że suka może się już z tego nie podnieść (tzn. po prostu "sfiksuje" na dobre... :( ). Dlatego trzeba to zrobić, nawet kosztem dłuższego leczenia rany... Więc teraz pytanie: [b]czy ktoś ma możliwość załatwienia pobytu dla tego psa np. w hotelu z boksami z opieką lekarską [/b](lub też posesję, na której ktoś by się suką opiekował, a lekarz by ew. dojeżdżał)?!? Pieniądze są - więc można pokryć koszty. [b]Bo teraz to już jest walka o zdrowie psychiczne tej suki!!![/b] Ludzieńki - pomocy!!! A co do picia - suka najprawdopodobniej nie pije z powodu... kagańca! Pytanie - czy ona pozwoli go sobie zdjąć bez usypiania?...
-
A ja to znalazłam w internetowym wydaniu gazety "Miejscowa" (ukazującej się w Jabłonnie, Legionowie, Nieporęcie, Serocku i Wieliszewie) - artykuł pt. "[i][b]Najważniejsza jest cena[/b][/i]" z 4-03-2004: [i]"[b]Fundacja, wobec której powstały zarzuty o brak należytej opieki nad bezdomnymi zwierzętami ma się nimi opiekować ... przez kolejny rok[/b] Urząd rozstrzygnął przetarg na wyłapywanie i opiekę nad bezdomnymi zwierzętami. Wygrała fundacja „Centrum Ochrony Środowiska” z Chrcynna. Oferentów było dwóch, a o wyborze zdecydowała cena. Za 250 zł schronisko ma utrzymywać psa do końca życia. Według obrońców praw zwierząt ta suma wystarczy na dwa – trzy miesiące opieki, później psa trzeba będzie uśpić. Od ubiegłego roku bezdomne zwierzęta wyłapane na terenie miasta trafiają do schroniska w Chrcynnie. Wcześniej miasto przez kilka lat korzystało z usług przytuliska w pobliskim Józefowie. Teraz miasto zapłaci schronisku w Chrcynnie jednorazową opłatę, uzgodnioną w przetargu. W tym roku będzie to… 250 zł na jednego psa. Według działaczy Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, to zwykła sprzedaż. – Gmina pozbywa się problemu i nie interesuje się losem zwierząt. Za te pieniądze można utrzymać psa tylko przez 2–3 miesiące, wydając te pieniądze wyłącznie na pożywienie. – A co ze szczepieniami, lekami, czy sterylizacją? – pyta Maryla Chojnacka, działaczka TOnZ. W ubiegłym roku z Legionowa trafiło do schroniska w Chrcynnie ok. 80 psów. Według kierownika placówki, większość z nich znalazła nowe domy. – Dysponujemy listą adoptowanych zwierząt wraz z adresami. W bieżącej kontroli tych adopcji pomaga nam jedna z radnych – opowiada Aleksander Rogala, naczelnik wydziału komunalnego. Zupełnie inną opinię o tych adopcjach mają działacze Towarzystwa. – Adopcje rozpoczęły się dopiero wtedy, gdy sprawą zainteresowały się media. Wcześniej w dokumentach placówki były wpisy jedynie o kilku tego typu przypadkach – wyjaśnia Chojnacka (pisaliśmy o tym w GM z dnia 15.01.04 r. – przyp. red.). Przekonuje, że zwierzęta znikały ze schroniska w niewyjaśnionych okolicznościach. – Nie ma wpisów mówiących o eutanazji. Gdy pytaliśmy, gdzie są te zwierzęta, pracownicy schroniska mówili, że… uciekły – mówi Chojnacka. Zresztą działacze TOnZ mają więcej zarzutów wobec placówki w Chrcynnie. W raporcie z kontroli przeprowadzonej na początku stycznia stwierdzono m.in., że w schronisku nie są przeprowadzane sterylizacje i kastracje, brakuje odpowiedniego zaplecza weterynaryjnego, nie ma nawet boksu do kwarantanny dla chorych zwierząt. – Sprawę skierujemy do prokuratury – zapowiada Chojnacka. Tymczasem miasto, nie zważając na zarzuty Towarzystwa zamierza podpisać umowę z fundacją. – Placówka spełnia wszystkie wymagane prawem normy, a my dysponujemy kompletem niezbędnych dokumentów, w tym opinią powiatowego lekarza weterynarii – wyjaśnia Waldemar Cieplak, zastępca prezydenta Legionowa.[/i]"
-
Kochane! Rozmawiałam z moim kochanym fachowcem-behawiorystką od psich zachowań o suni i jej dzieciach - oto czego się dowiedziałam: Arka ma rację - absolutnie nie należy suce pokazywać szczeniąt ani na chwilę! to tylko wzbudzi jej niepokój i agresję - będzie chciała się do nich dostać, nimi zająć, obronić je przed ludźmi i generalnie bardzo pogorszy to sprawę. Nienajlepsza jest sytuacja z tym małym boksem - on faktycznie wzmaga jej strach - bo nie ma gdzie uciec. Żeby nabrała zaufania do ludzi musi minąć trochę czasu, dlatego, jeśli to nie będzie kolidowało z podawanymi lekami - dobrze by było przez kilka następnych dni podawać jej środki uspakajające - bo teraz trudno będzie jej nabrać zaufania do ludzi, jeśli kilka razy dziennie ktoś do niej wchodzi, na siłę zabiera i zadaje ból (normalny pies nie lubi lekarskich zabiegów - a co dopiero on w jej stanie!). Dlatego lepiej by było, gdyby ona nie zdawała sobie do końca sprawy co się z nią dzieje... Szczenięta są w takim wieku, że już sobie dadzą radę, można je karmić nie tylko mlekiem, także ryżem i kurczaczkiem. A to już tylko ode mnie: Kochane, musimy być dobrej myśli -ja mam nadzieję, że jak suńka po kilku dniach zorientuje się, że tu nikt nie robi jej krzywdy, to się uspokoi. Tak było z dalmatynką po wypadku, która trafiła do Sochaczewa - jeszcze kilka dni po przywiezieniu robiliśmy jej zdjęcia, a ona nam wturowała nieustannym warczeniem, z łebkiem opuszczonym nisko do podłogi... Po kolejnych kilku dniach - bardzo się uspokoiła, na dworze - przy bardzo spokojnym podejściu i łagodnym przemawianiu - dawała się pogłaskać, a potem wsadzić na kocyk i przenieść do samochodu, jak już jechała do nowego domku... Tutaj może być podobnie, ale na razie trzeba by suczkę uspokajać farmakologicznie. Pytanie tylko: czy tak można w jej stanie?
-
CZY W TYM TEMACIE SĄ JAKIEŚ NOWE WIEŚCI?
-
to forum to [url]www.owczarek.pl[/url] dobrze by było żeby ktoś bezpośrednio zaangażowany i znający sprawę od podszewki opisał całą tą historię - bo jest naprawdę niezwykła... :cry: :cry: :cry: * * * o, widzę, że Doddy była pierwsza! A może ktoś zna moderatora tej strony? - bo boję się, że temat na forum zniknie - a warto by go było dać na pierwszą stronę! :help1:
-
Tak, mi też ostatnio ręce opadły do samej ziemii, jak od młodych, wykształconych, zamożnych ludzi, których stać by było na sterylizację suki, usłyszałam, że oni dla jej zdrowia planują ją "dopuścić"! :evil: :evil: :evil: (dodam, że suka jest kundelkiem nie podobnym do niczego i szczenięta z niej nie byłyby specjalną atrakcją...) A ostatnio na spacerze zaczepił nas chłopak z pytaniem czy nasz bernardynowaty to pies czy suka, bo on ma psa i chciałby do "dopuścić" (żeby sobie piesek ulżył :evilbat: ) Takie durne programy utwierdzają podobnych ludzi w przekonaniu, że mają rację... To się chyba powinno karać! A z drugiej strony ta sama telewizja zaraz obok publikuje materiał taki jak ten: [url]http://www.tvp.pl/telekurier/kur_44.wmv[/url] szkoda, że żaden idiota z tej redakcji nie umie dodać dwa do dwóch - wyszło by im wtedy, że sami się do taki nieszczęść przyczyniają! :evil:
-
Boże, dziewczyny - ale byłyście WSPANIAŁE! Kasiek - dzięki temu, że zwróciłaś uwagę na tą suczkę - URATOWAŁAŚ JEJ ŻYCIE! A być może i wszystkim tym psiakom! To była wspaniał akcja! Deszczowa - trzymaj się, kochana! Jakbyś potrzebowała rąk do pomocy - dzwoń!!!
-
Ktoś tu się musi znać - jak rozpoznać po sutkach u suki, czy są duże, bo suka się wielokrotnie szczeniła, czy dlatego, że aktualnie karmi? Pomóżcie!
-
Kora, z tym Wołominem to nie jest dobry pomysł - mieszkałam kiedyś w tych rejonach bardzo długo - oni nigdy nie mieli schroniska - mają ponoć tylko przytulisko dla ok. 30 psów, a wyłapywanych w tej okolicy wg statystyk jest 200-300 psów rocznie - pytanie - co się potem dalej z nimi dzieje?! Wiem, że na Paluch nie odwożą - bo jak kiedyś byłam na Paluchu ze szczeniakami z działek z tamtych okolic, to mnie Paluch chciał odesłać właśnie do Wołomina... No chyba, że Celestynów?
-
KOKSIK w swoim domku, czyli koksiobezozakoceni :-)
Marka replied to deszczowa's topic in Już w nowym domu
:angel: :angel: :angel: szkoda tylko, że tak mało jest takich ludzi... Powodzenia mały!!! -
KOKSIK w swoim domku, czyli koksiobezozakoceni :-)
Marka replied to deszczowa's topic in Już w nowym domu
ludzie to mają pojęcie o psach... Pewnie, tak sam z siebie umie chodzić bez smyczy i rozpoznaje światła - jak zielone to idzie, a jak czerwone to stoi! :motz: Maluszku - trzymaj się! :fadein: -
Dziewczyny, widzę, że tu są fachowcy - a ja potrzebuję pilnej rady - słyszałam od znajomej hodowczyni ON-ków, że wiele psów źle trawi kaszę jęczmienną i że zdecydowanie lepiej jest podawać kukurydzianą (a konkretnie zmielone ziarno kukurydzy), szczególnie, jeśli nam zależy na tym, żeby pies przybrał na wadze. Czy możecie to potwierdzić? Czy macie jakieś doświadczenia z takim wypełniaczem?
-
Dopiero wpadłam na ten wątek - ale cudak! Psina jest po prostu czadowa! Eurydyka - nie martw się, na pewno kogoś znajdziesz, bo psiak jest nieprzeciętny :) A czy on będzie się dobrze czuł sam w domu? Na początku prawie na pewno nie - bo będzie zagubiony w nowym otoczeniu i bez człowieka, który go pogłaszcze i uspokoi na pewno będzie czuł niepokój - dlatego najlepiej, żeby ktoś go wziął przed weekendem - wtedy sobota i niedziela będą na przystosowanie do nowego miejsca i poniedziałek nie będzie już taki straszny :) Trzymam kciuki, żeby się udało! PS. Chrupek - jesteś :lilangel:
-
Boże, przeczytałam to wszystko i aż się trzęsę z wściekłości!! Co za sk.......yństwo!!! (bardzo przeprasza, ale jak to inaczej nazwać?!?) Zreasumujmy: Podejrzane schronisko, które przyjmuje duże ilości odłowionych psów, za które płaci gmina Legionowo (i inne?), a które potem w tajemniczych okolicznościach znikają (raport "Anioła") - czy dlatego, że psy nie są odławiane - tylko kradzione, a ponieważ zwykle są rasowe - to i szybko potem sprzedawane?! - czy może dlatego, że na terenie obiektu urządza się zabawy rekreacyjne typu paintbool, na których być może nie strzela się z farby...?!!! I gmina Legionowo, która ma pod swoim bokiem schronisko w Józefowie, na które z jakiś powodów nie łoży - podpisała bowiem umowę z inną, tajemniczą placówką... Dlaczego? Czy tylko dlatego, że być może płacą tylko za "odłowienie" psa, a za utrzymanie już nie? Czy może także dlatego, że zyskami z tej tajemniczej działalności szef schroniska dzieli się z jakimś urzędnikiem gminnym?! I na koniec - psy tam przebywają ponoć w tragicznych warunkach - dlaczego policja czy straż miejska nie reaguje? Przecież to jest łamanie praw zwierząt?! A może policja i straż miejska nie mają w tym interesu?!! To jest temat na dziennikarskie śledztwo!! Dogomaniacy - jeśli ktokolwiek z Was ma jakieś znajomości w mediach (prasa, radio, telewizja) - zaalarmujcie ich! Ta sprawa śmierdzi na odległość!!!
-
Kupiłam książkę "Collie długo- i krótkowłose" Evy-Marii Kramer, ale to bardzo ogólnikowa publikacja i niewiele tam znalazłam na temat pielęgnacji sierści - tak więc Diana - wielkie dzięki za podpowiedź! Pozdawiam.
-
Oficjalnie - to "Księżniczka", ale mówimy do niej Sulka vel Suleczka :D Fotka - hmmm, poza tym, że mam kiepski dostęp do internetu, to nie mam pojęcia jak to się robi... :oops: Co do szczotki - kupiłam książkę o kolakach - więc będę się fachowo dokształcać :)
-
Hej! Moja sunia jest "prawie" kolakiem :) i jest... kochaną przybłędą! Pozdrawiam.
-
Kochani, podzielcie się opiniami, jaka jest najlepsza wg Was szczotka do czesania sierści owczarka szkockiego? Mam przede wszystkim na myśli tą jego wielką grzywę. Ja używam szczotki typu zgrzebło, z tymi krótkimi, miękkimi "igieiełkami", ale mam wrażenie, że ona jest dobra do tych części kolaka, na których ma on krótszą sierść, a do grzywy i zadka się słabo sprawdza - strasznie się trzeba naharować... Może używacie lepszych "narzędzi"? A-ha, ważna kwestia - moja suńka to bardzo delikatna dama, więc zależy mi jednocześnie na poleceniu tych najdelikatniejszych przyborów... :-?
-
My też byłyśmy, ale sunia słabo uważała, więc postępy będą raczej niewielkie... :wink:
-
Ja daję podstawową dawkę ok. 22.00, a po godzinie (czyli na godzinę przed północą) sprawdzam reakcję - jak mocno śpią to OK, a jak się budzą na mój widok i wykazują aktywność (próbują wstawać, chodzić) to podaję jeszcze jedną dawkę. U mnie niestety też już się odbywają próby generalne, ale na razie stosuję tylko radio :-)
-
Hej! ja mam dwóch panikarzy w domu i w tym roku znowu podam Sedalin - bo psiaki są na niego bardzo podatne, zasypiają mocno i rano - jak jest po wszysktim - budzą się wypoczęte. Dla zainteresowanych - pozwalam sobie przekopiować tutaj fragment tekstu ze strony internetowej pewnej lecznicy, dotyczący tego tematu: "U zwierzaków nadmiernie bojaźliwych niestety trzeba zastosować środki farmakologiczne działające uspakajająco i nasennie. Obecnie na rynku jest kilka środków stosowanych w tego typu przypadłościach. Najczęściej używa się środek Sedalin zawierający promazynę. Jest on w formie tabletek lub żelu doustnego, który podaje się mniej więcej na godziną przed spodziewanym zagrożeniem. Innym środkiem jest diazepam, który występuje w weterynaryjnym leku Relanimal i ludzkim Relanium. Leki te są dosyć bezpieczne w stosowaniu u zwierząt młodych, nie obarczonych chorobami systemowymi. U zwierząt starszych powyżej 8 roku życia stosowanie ich bez wcześniejszego badania lekarskiego jest ryzykowne. Działanie tych leków wynosi kilka godzin i jest różne u poszczególnych osobników. Przy wybudzaniu mogą zaistnieć nieprzyjemne efekty uboczne a więc agresja, pobudzenie, szczekanie. Nie jest to ani częste, ani niebezpieczne więc tym bym się nie przejmował. Przeciwskazaniem do stosowania tego typu leków są choroby systemowe a więc niewydolność sercowa, wątrobowa, nerkowa. " Jeśli Wasze psiaki nie boją się zbytnio - to ja bym darowała sobie leki, bo przy zapewnieniu im bezpieczeństwa można wykorzystać tą "okazję" do przyzwyczajania psa do takich zjawisk - np. częstować go smakołykami, żeby sobie dobrze na przyszłość taką sytuację kojarzył. Ale jeśli psy zachowują się tak panicznie jak moje (biegają jak oszalałe, nie dają się przywołać, nie reagują na najlepszą kiełbaskę podstawioną pod nos, trzęsą im się wszystkie mięśnie i oczy wychodzą z orbit) to wiem już, bo pytałam doświadczonego tresera, że nie można ich tego "oduczyć" - pozastają leki. Cenne informacje na ten temat są także na stronie http://www.vetopedia.pl/index.php?mod=art&brn=article&pageid=12