Jump to content
Dogomania

Marka

Members
  • Posts

    2509
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Marka

  1. Ja to się zastanawiam dlaczego ona na tym przednim podwórku musi stać na łańcuchu - przecież mogłaby tam sobie biegać, niekoniecznie mieszkając w budynku jak Murzyn i Lulka - przecież ona już dawno jest z nimi zgrana, krzywdy nikomu nie zrobi, a dla jej figury to byłoby zbawienne...
  2. [quote name='Aggie']a jak Kazik do innych psów?[/quote] Na ostatnim spacerze zrobiliśmy taki mini-test na jego stosunek do psów - próbowałam go podprowadzić pod bramę, za którą były Murzyn i Lulka - Kazio nawet chciał podejść, ale jak zobaczył, że one drą na niego pyski - to tak ze dwa metry przed bramą zawrócił, napisał coś od siebie na płocie ;) i podszedł w drugą stronę - on nie szuka z nikim zwady - pies na medal :p
  3. No to faktycznie nic z tego. Pamiętam, że Sebastian (pracownik schroniska) zawsze mówił, że "[I]Ratana psy nie lubią[/I]" - i coś w tym jest, bo to nawet nie on jest agresorem - on z jakiegoś powodu wyzwala agresję innych psów (z suczkami jest OK).
  4. Niestety nie mam, bo kąpałam ją sama i jedną ręką ją myłam, a drugą podawałam smakołyki - więc trzeciej mi zabrakło :lol: [IMG]http://i33.photobucket.com/albums/d98/ekspo/Psy/Molly/Molly10.jpg[/IMG] [I] Ale nuuuuudyyyy....[/I] :cool3:
  5. POWAŻNIE?!? No to już piszę!!!!!!!
  6. serce mi się kraje jak odwiedzam tu Dorkę - ona nie zasługuje na schronisko, naprawdę...:shake:
  7. Jak zmierzyć cierpienie schroniskowego psa? Jakiej użyć miarki? Czy bardziej cierpi ten, co zaszyty w najdalszym kącie budy nie chce podnieść nawet głowy na Twój widok, czy może ten, co dzień po dniu wydeptuje beton pod kratami boksu, oczy wypatrując za człowiekiem - swoją Wielką Nadzieją..? [B][I]RATAN[/I] [/B]to pies z gatunku tych drugich. W sochaczewskim schronisku mieszka od lat i NIGDY się z tym nie pogodził... Swoje cierpienie próbował ukoić na wiele sposobów - piszczał i zawodził, swoją budę poogryzał jak jabłko, wykopał sobie pod nią dziury w piachu - ale tam też nie ukrył się przed swoim smutnym losem... Jaśniejszym momentem w jego schroniskowej egzystencji był czas, kiedy dzielił przestronny boks z rudą jak on koleżanką. Ale tamta była młoda i piękna - szybko znalazła dom. Rudy ma ok. 5 lat i widać nie jest aż tak piękny, żeby przez trzy lata pobytu w schronisku ktoś zechciał go mieć... A on byłby świetnym stróżem, przyjacielem, mógłby pracować nawet za kota (bo [I][B]Ratan[/B][/I] świetnie łapie szczury..!) - to bardzo energiczny i inteligentny pies - tylko czy ktoś go wreszcie "zatrudni"..?? [IMG]http://img182.imageshack.us/img182/7606/p1010632ky4.jpg[/IMG] [IMG]http://img444.imageshack.us/img444/3537/p1010595to8.jpg[/IMG] [IMG]http://img526.imageshack.us/img526/4920/p1120089tt2np3.jpg[/IMG] [I][B]RATAN[/B][/I] (zwany "Szczurołapem" ;)) przebywa w schronisku "Azorek" pod Sochaczewem ( [URL="http://www.schronisko.sochaczew.prv.pl"]www.schronisko.sochaczew.prv.pl[/URL] ) - tel.: 692 659 026 do p.Rafała 692 005 758 do p.Małgosi 668 432 419 do p.Zyty lub [EMAIL="tinyzoo@wp.pl"]tinyzoo@wp.pl[/EMAIL]
  8. wczesna wiosna w tym roku - może i sezon na adopcje przyjedzie wcześniej - i mała opuści wreszcie schronisku..? :sadCyber:
  9. ...i tu Beny jest jej idolem - on ją nauczył łazić po rowach melioracyjnych :lol: [IMG]http://i33.photobucket.com/albums/d98/ekspo/Psy/Molly/Molly05.jpg[/IMG] [IMG]http://i33.photobucket.com/albums/d98/ekspo/Psy/Molly/Molly06.jpg[/IMG] - ona chętnie prowadzi go tam, gdzie uważa, że powinien pójść :evil_lol: [IMG]http://i33.photobucket.com/albums/d98/ekspo/Psy/Molly/Molly07.jpg[/IMG] [IMG]http://i33.photobucket.com/albums/d98/ekspo/Psy/Molly/Molly08.jpg[/IMG] - i chętnie ubrałaby nawet jego kantar :biggrina: [IMG]http://i33.photobucket.com/albums/d98/ekspo/Psy/Molly/Molly09.jpg[/IMG]
  10. Przepraszam za lekkie opóźnienie, ale dzisiaj wyszedł ode mnie przelew 45 zł dla suni z bazarku.
  11. [quote name='enia']Tak sie zastanawiam co by z nią było gdyby nie Marka i Mycha?[/quote] Jeśli w ogóle udałoby jej się dorosnąć, a nie zdechnąć na jakąś nosówkę/nużycę/inne cholerstwo - to w wieku pół roku przyczepili by ją na łańcuch i tak przeżyłaby kilka lat jako wpół dziki pies, rodząc co pół roku szczenięta... Na polskich wsiach cywilizacja miejscami dotarła [B]tylko[/B] w postaci prądu :razz: * * * A my z Molly wczoraj ćwiczyłyśmy jedzenie wspólnej kości - to znaczy ona obgryzała swój koniec, a ja swój trzymałam w ręce, odrywając ze swojej strony kawałki mięsa (ja, wegetarianka! :evil_lol:) i dając jej, żeby skojarzyła, że z człowieka podczas takiej czynności płyną wymierne korzyści i warto z nim współpracować :p Postęp jest taki, że można ją przy jedzeniu (czy to z miski czy gryzieniu kości) głaskać "po całości"- i mała już nie warczy. Następnym etapem będzie podchodzenie do niej w trakcie jedzenia ze smakołykami, potem dotykiem, itp. [IMG]http://i33.photobucket.com/albums/d98/ekspo/Psy/Molly/Molly03.jpg[/IMG]
  12. [quote name='Olga132']śliczna jest ta mała ale już chyba tak nie warczy przy jedzeniu, co?[/quote] Teraz Molly nie ma możliwości warczeć, bo karmię ją trzymając miskę w rękach - jak mnie odstraszy to pójdę razem z tą miską ;) jak troszkę zwolni to tempo jedzenia (na razie zmiana jest minimalna) to będę ją karmić z ręki (bo na razie kurczaka zjadłaby mi razem z ręką :lol:), potem wprowadzimy rękę w misce, itd. Wczoraj ćwiczyliśmy jedzenie kości w mojej bliskiej obecności i z delikatnym dotykiem tyłeczka w tym czasie, dzisiaj także głaskanie grzbietu przy jedzeniu kości + wymiana: kość na kawałeczek parówki. No i przede wszystkim - [B]dzisiaj byłyśmy na zajęciach z psiego przedszkola (organizuje je Agnieszka Nojszewska - [URL="http://www.dobrypies.pl"]www.dobrypies.pl[/URL] ) - Molly uczyła się koncentracji na przewodniku, komendy siad i spacerowania na luźnej smyczy bez ciągnięcia. A przy okazji także cierpliwości, bo Molly to pojętna uczennica tylko trochę niecierpliwa ;) Takie psie przedszkola to świetna sprawa - mam nadzieję wyadoptować Molly gdzieś w Warszawie lub okolicach licząc na to, że jej nowi opiekunowie będą kontynuować jej edukację :p[/B] Poza tym sunia ogólnie łagodnieje - wspaniale działa na nią łagodny dotyk - ona chyba w ogóle nie kojarzyła człowieka z taką przyjemnością - głaskanie i masowanie bardzo ją uspokaja (potwierdziła się teoria, którą przekazali nam w szkole - że [I]ssakom do rozwoju dotyk jest potrzebny tak samo jak jedzenie i spanie[/I] :p)
  13. tylko wytłumaczenie że ten pies czeka na kogoś naprawdę wyjątkowego może usprawiedliwić fakt, że ciągle mieszka w schronisku... :shake:
  14. [IMG]http://i33.photobucket.com/albums/d98/ekspo/Psy/Molly/Molly04.jpg[/IMG]
  15. Właśnie... miałam już w domu wygłodzone szczenięta ze schroniska, takie, które nie trawiły i przez to były ciągle głodne - ale mimo to żaden nie rzucał się na jedzenie tak jak Molly... :shake: Wg mnie gdyby [B]mycha[/B] jej nie zabrała - ta mała nie miałaby zbyt wielkich szans na tych starych kartoflach dożyć dorosłego wieku :shake: (BTW - jak tu się dziwić, że wiejskiej psy zabijają kury czy myszy - jeśli w misce mają tylko stare ziemniaki albo śrutę nie dojedzoną przez świnie - każdy kawałek mięsa to dla nich wygrana w totka :cool3:)
  16. [COLOR=#4c7ca5][COLOR=#4c7ca5][COLOR=Black]Molly ma bardzo dobry kontakt z Benym - to pierwsze szczenię, z którym nasz bernardyn się bawił (może dlatego, że oni są ewidentnie z tej samej gliny ulepieni :evil_lol:), Kola natomiast próbuje ją wychowywać surowo po swojemu (czyli np. bawić bez użycia zębów - ale dla Molly to na razie kosmos ;)). Molly dzisiaj pierwszy raz sama z siebie przyniosła mi zabawkę - oczywiście, żeby się przeciągać - bo typowe dla tego diablątka jest to, że uwielbia zabawy w szarpanie, a zdecydowanie mniej w aportowanie :razz: A tutaj postaram się zamiast zdjęć zamieścił Wam filmik - jak Molly je swoje drugie śniadanie - zobaczcie co ten piesek robi jak zobaczy miskę z ryżem i kurczakiem: [URL]http://www.zippyvideos.com/7702867807435786/molly_movie2/[/URL] (kadrowanie nie najlepsze - ale widać, że wszystko trwało kilka sekund... :shake:) [/COLOR] [/COLOR][/COLOR]
  17. :p Ja generalnie wychodzę z założenia, że wszystko co nas spotyka ma głębszy sens - i faktem jest, że sama się zastanawiałam po co właściwie biorę tego szczeniaka - przecież on nie jest chory, nie wymaga takiej troski i opieki jak większość przebywających dotąd u mnie szczeniąt - a tu wychodzi na to, że ten szczeniak też bardzo potrzebuje pomocy - tylko zupełnie innego rodzaju - i [B]bardzo się cieszę, że tym razem mogę się zmierzyć z takim wyzwaniem[/B] :p Tym bardziej, że Molly chyba dobrze rokuje - od wczoraj już wie, że mocne gryzienie mnie sprawia mi przykrość - i stara się uważać, a ja przerywam zabawę jak tylko mała posunie się za daleko. Molly wczoraj generalnie miała buntownicze popołudnie - szczekanie na mnie, gryzienie, wpychanie się na moje łóżko - ale już nauczyłam ją, że każda z nas ma swoje posłanko i jedna drugiej tam nie włazi (jako pomoc naukowa potrzebna była woda w butelce :eviltong:) - poskutkowało - całą noc przespała grzeczniutko na swoim posłaniu :)
  18. Kaziczek też jest niezwykle sprawny - pamiętam, że kiedy patrzyłam na niego kilka dni po operacji to zadawałam sobie pytanie "[I]i po co tak męczyć tego biednego psa - przecież on nigdy nie wstanie...[/I]" - ale na szczęście okazało się, że się bardzo myliłam - teraz Kazik biega, nawet podskakuje na tylnych łapach :multi: (tak mnie witał przy ostatnim spotkaniu :lol:), czasem tylko go "bujnie" przy zbyt ostrym zakręcie ;) Ale najbardziej zachwycająca jest jego miłość do ludzi - on każdego człowieka wita tak jak swojego ukochanego pana po długiej rozłące :loveu: To naprawdę kochany psiak.
  19. [quote name='Aggie']kiedys Marka pisała że Huzar najlepiej by sie czuł w domu z ogrodem prawda? Tak sie tylko chcialam upewnić[/quote] Tak by było najlepiej - bo trzeba jednak liczyć się z tym, że za kilka lat to ciężkie psisko będzie miało problem ze schodami i na 4 p. w bloku nie wlezie :cool1: (choć parter w spokojnej dzielnicy mógłby załatwić sprawę ;)). Poza tym wiadomo - z mieszkaniem w bloku wiążą się spacery 3 x dziennie - a ja nie mam pewności jak Huzar będzie traktował psich kolegów na spacerach - suczki lubi, a co będzie jak spotka dużego samca? Tego nie wiem po prostu, a eksperymentować nie ma jak za bardzo. Na pewno wielkim pozytywem jest to, że on się bardzo stara być karny - więc w doświadczonych rękach pewnie po jakimś czasie chodziłby jak zegarek :p
  20. W nocy zawalczyła o swoją zwróconą karmę - a jakże :cool1: Teraz nie dopuszczam do takich sytuacji - ta mała musi się po prostu dobrze najeść i odżywić - żeby to jedzenie przestało być tak dramatycznie pożądane. Natomiast widać już pierwsze efekty jedzenia kurczaka z ryżem - w małą wstąpiła taka energia, że szok :evil_lol: , biega w te i we wte porywając zębami wszystko co się da, a ja staram się usilnie przekonywać ją, że bawić się można zabawkami, a szarpanie za ręce i skakanie z zębami do twarzy nie jest fajne. Na szczęście mamy w sąsiedztwie znajomą psią trenerkę, która właśnie rozpoczęła zajęcia psiego przedszkola - i w sobotę jedziemy z Molly na zajęcia - będziemy próbować okrzesać tego małego dzikusa :diabloti: PS. Molly jest już wykąpana - zniknęły te dziwne plamki z pyszczka. Była całkiem grzeczna - dzięki chrząstkom z kurczaka, na których się skupiała ;)
  21. No i się działo...! :diabloti: Na początek dałam Molly miseczkę z rosołem do picia, a za chwilę podeszłam do tej miseczki i... takiego wybuchu agresji u szczeniaka nigdy nie widziałam - ta mała postanowiła zawalczyć o ten rosół jak o własne życie - i nie myślcie, że przesadzam choć odrobinę. To poważny problem jeśli wiadomo, że sunia wyrośnie z czasem na dużego psa. Ale ja myślę, że ponieważ to jednak szczenię, to wszystko, co zrobił z jej psychiką ten degenerat da się jeszcze odkręcić. Swój posiłek suczka dostała więc porcjami z dłoni. Teraz szczeka na mnie, że chce jeszcze - a ja ją koncertowo ignoruję, mimo, że głos ma donośny i świdrujący :diabloti: [B]Jedno już wiadomo - Molly to pies dla kogoś, kto ma zacięcie treserskie i będzie z nią pracował, pracował, pracował.[/B]
  22. Molly znowu dziś wymiotowała - zwróciła całe drugie śniadanie... Poza tym rzeczywiście bardzo dużo pije i bardzo dużo sika - ale skórę ma elastyczną - nie wygląda na odwodnioną. Nie wiem, czy to wszystko kwestia skurczonego żołądka czy może powinnam się niepokoić. Suczka jest głodna, ale boję się dawać jej więcej jedzenia. Przejdziemy dziś na kurczaka z ryżem i zobaczymy co się będzie działo.
  23. Ludziska, halo, halo! - boskie kudłate stworzenie szuka domu..! :sadCyber:
  24. Noc minęła jako-tako - mała stękała, bo pozwoliłam jej za dużo zjeść na kolację i w końcu część tej kolacji zwymiotowała sobie na posłanko - i kiedy w nocy Kola weszła do sypialni to Molly postanowiła bronić tego jedzenia i suki miały "zębate spięcie" - ale jeden mój krótki ryk natychmiast zakończył konflikt :evil_lol: Dzisiaj rano podałam jej tabletkę na odrobaczenie - no i faktycznie było z czego odrobaczać (dobrze, że Twoja mama mycho na to wpadła, że tamta mogła nie zadziałać :D) PS. Mała już łobuzuje i faktycznie potrafi dać do pieca, a ja i tak mam wrażenie, że to zaledwie fragment jej możliwości :evil_lol:
  25. Też tak myślę - ona zapowiada się na psa wielkości goldena :p PS. Żadnej agresji przy jedzeniu u nas nie ma - tak jak widziałaś [I]mycha[/I] - pierwszy posiłek dałam jej z ręki, drugi podstawiając miskę pod pyszczek i podpychając ręką co lepsze kawałki - i Molly już wie, że ręka w misce karmi a nie odbiera jedzenie ;)
×
×
  • Create New...