Jump to content
Dogomania

Jonquil

Members
  • Posts

    309
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Jonquil

  1. Przepisy są różne w różnych krajach. W jednych nie można wystawiać suk z cieczką, w innych znów można pod pewnymi warunkami, tzn. suka nie może się poruszać po terenie wystawy, ma siedzieć w klatce i być wypuszczona tylko na czas wejścia na ring. Ja myślę, że żaden właściciel suki nie jest perfidny i nie wystawia suki w cieczce na złość właścicielom psów. Czasem ludzie nie chcą ponosić ryzyka finansowego. Dużo wcześniej płacą za wystawę, przygotowują sukę, muszą często wydać grube pieniądze na fryzjera, a tu na dwa dni przed wystawą taki feler ... cieczka. Może dla niektórych wydatki, jakie ponoszą na wystawy to drobnostka. Ale dla niektórych to spory wydatek i duże ryzyko. Zwłaszcza, że jest jeszcze coś takiego jak ciąża urojona, w czasie której też nie można wystawiać suki. Nie dlatego, że jest to zabronione prawem - tylko po co, jak suka źle się prezentuje. Naprawdę trochę zrozumienia dla właścicieli suk i trochę obiektywizmu w tej sprawie. Ja myślę, że znalazłoby się jakieś dobre rozwiązanie.
  2. No z tym zatruciem to ja bym się tak całkowicie nie zgodziła z Flaire. To wszystko zależy, jaki czynnik spowodował zatrucie. Mnie kiedyś rozłożyło w godzinę po zjedzeniu nowalijek (musiały być nieźle sypane). Czyli zwykła trucizna dostała się do krwi. A jak wiemy są trucizny, które działają natychmiast :diabloti: Zgadzam się, że zwykły roztrój następuje znacznie później, ale jeśli ten majonezik bardzo długo leżał poza lodówką ... to już nie był zwykły majonezik .. a jajeczko ... mogło już zawierać trochę siarkowodoru i reakcja organizmu też byłaby natychmiastowa. Jedno mnie dziwi .... zapach musiałby być odrażający :crazyeye:
  3. Ayshe - hodujesz owczarki? Czyli rozumiem, że nigdy nie łamiesz regulaminu związku ani regulaminu wystaw zakazującego podwójnego wystawiania. Na wystawach nikt z rodziny nie biega na około ringu i nie nawołuje twoich psów? Przepis jak każdy inny, może każdego owczarkarza należałoby wtedy wyrzucić z ringu? To jest właśnie chory snobizm. Zauważamy łamanie prawa u innych, ale nie u siebie.
  4. No coż, na pewno się z tobą nie zgodzę w kwesti sterylizacji czy to suki czy psa. Moja poprzednia suka przechodziła straszne ciąże urojone, nabawiła się guzów, a potem miała przerzuty na płuca. Moja obecna suka po pierwszej cieczce miała ciążę urojoną przez dwa miesiące i żadne najlepsze środki nie pomagały. Pozostały guzy, na szczęście jest młoda i organizm sobie na razie z tym radzi. I sterylizacja w takich przypadkach jest wg mnie jak najbardziej porządana. Dla mnie ważny jest mój pies a nie hodowla. I denerwuje mnie niesamowicie zasłanianie się tekstem "że moja suka jest hodowlana" albo "to jest reproduktor". [I]"Może zacznijmy podejmowac świadomie decyzje i zaakceptujmy fakt, że psy i suki to nie maskotki, tylko zwierzęta. I nie ma nam byc z nimi TYLKO miło i przyjemnie, ale czasami jest trudno i trzeba jednak podjąc jakiś wysiłek. i czasami Jonquil zaakceptować tę biologię."[/I] Zgadzam się. I uważam, że przepis zabraniający wystawiania suki w cieczce jest durny. Biologię należy zaakceptować, a nie z nią walczyć.:diabloti: A swoją drogą, dla mnie mój pies to nie tylko zwierzę, to członek rodziny i tak go właśnie traktuję.
  5. No chyba, że suka miałaby akurat początek cieczki i twój pies mógłby nie przeżyć jej obrony. Uprzedzam wszelkich chętnych na takie postępki, że suki broniące dostępu do swojej cnoty potrafią być naprawdę agresywne. Poza tym znowu jakieś czepianie się, suka jest gotowa do amorów przez kilka tygodni w roku, a pies cały czas, może to jego trzeba zabezpieczać? Ja z moją suką nie mogę zbliżać się do innych psów jeszcze dwa tygodnie po cieczce. I chociaż wiem, że już do niczego by nie doszło, to mam dosyć ciągłej walki mojej suki z nachalnymi psami. To nie suki stanowią problem tylko niewychowane psy i ich właściciele, którzy uważają, że takie zachowanie jest naturalne, zgodne z biologią i nie mają ochoty temperować swoich psów.
  6. Jestem przeciwna rozmnażaniu bezsensownemu psów, niezależnie czy są to rasowe psy czy kundle. Ale jakiś chory snobizm wyczuwam w waszych wypowiedziach.
  7. A moja suka uwielbia się pastwić nad piszczącą zabawką. Fakt - doprowadza mnie to do szału, więc dostaje zabawkę tylko wtedy, gdy chcę jej sprawić radochę. Nie widzę powodu, by sądzić, że taka zabawka może nauczyć szczeniaka niereagowania na piski innych maluchów. To by znaczyło, że tygrysica, która w młodości szybko nauczyła się zdobywać pożywienie (a co za tym idzie nasłuchała się pisków zabijanych przez nią zwierząt), nie będzie potem reagować na piski swoich młodych :crazyeye: :shake: Uważam, że jest to ściśle związane z instynktem myśliwskim psa. Piszczenie zabawki przypomina piski zabijanej ofiary. Nie odbierałabym jednak psom umiejętności rozpoznawania, czy dany osobnik jest z tego samego gatunku czy może być potencjalną ofiarą. Niektóre rasy (powiedzmy to sobie szczerze) zostały wyhodowane na morderców. Co nieznaczy, że są niebezpieczne dla ludzi, czy innych psów. Ale postawcie przed moją suką kurczaka albo królika :diabloti: :angryy:
  8. Rozszerzenie pamięci wirtualnej: Mój komputer (prawy klawisz)- właściwości zakładka "zaawansowane" na górze wydajność - przycisk "ustawienia" zakładka "zaawansowane" na dole jest pamięć wirtualna przycisk "zmień" pamięć wirtualna uzależniona jest od wielkości wolnego miejsca na twardym dysku a nie pamięci RAM ja przy miejscu na dysku c: 3 GB mam ustawione na pamięć wirtualną rozmiar początkowy 768, a maksymalny 1536 Problemy raczej wynikają z tego, że jest za mało wolnego miejsca na dysku c:, niestety windows jest wymagający, szczególnie winxp i potrzebuje dużo wolnego miejca. Moje rady: katalog "moje dokumenty" umieszczać na innej partycji wszystkie gry oraz programy, które nie muszą być na c:, wgrywać na innych partycjach
  9. Wygląda Jak reklama :cool3: Ja nic nie kupuję, szkoda pieniędzy. Nic nie działa. Może w pierwszym tygodniu lub zaraz po cieczce, ale poza tym najlepsze preparaty nic nie pomogą. Sukę trzeba po prostu pilnować. Porządna smycz (nie jakieś tam flexi - bo w razie czego to można się tylko w to zaplątać) i suka na krótko. U nas też lata sporo psów, duże na ogół gdzieś mają właściciela, więc proszą o odciągnięcie psa, a z małymi sama sobie radzę. Raczej za blisko nie podchodzą - boją się mnie :diabloti: No i spacery jak najdalej od miejsc, w które zazwyczaj chodzą psiarze.
  10. Ponieważ czytam Was z dwóch dni naraz, to cofnę się do rozmowy o flexi i linkach. Ponieważ o flexi powiedziano już dużo, więc trochę o lince: KATASTROFA! :cool3: Mnie szkoleniowiec uczył, że linkę trzyma się za koniec, a reszta ma się ciągnąć po ziemi. Ja na ogół z lenistwa puszczałam ją całowicie. Fakt, że nie stosowałam linki do chodzenia na spacery a raczej chwilowo do nauki komendy "do mnie". I tak pies sobie biegał po polu z 10 metrową wlokącą się linką za nim. A jak potrzebowałam go odwołać (oczywiście morda w ogóle nie zwracała na mnie uwagi) to biegłam do linki i przyciągałam ją do siebie. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak przy tej metodzie często można leżeć na ziemi. Raz stałam na asfalcie, pies obieg mnie dookoła i zobaczył zająca. Pognała jak strzała, a ja tylko poczułam linkę zaplątaną wokół nóg i jak długa leżałam na ulicy. Od tej pory nie używam linki. ps. suka w końcu nauczyła się przychodzić na komendę, ale w dziwny sposób i nie polecam go nikomu. Raz jak nie przyszła skończyło się to szyciem łapy i papraniem się z zerwanymi szwami przez kilka tygodni. Ciągła zmiana opatrunków i odlepiania gazy od krwawiącej ciągle rany. Jakoś (nie pytajcie się mnie jak) zakodowała sobie to w głowie i od tamtej pory jest grzeczniusia nawet jak jesteśmy w lesie. Przychodzi na każde zawołanie (ok, nie jest to typowa komenda "do mnie" bo nie siada przede mną, ale podchodzi na tyle blisko, żeby móc zapiąć smycz)
  11. Jonquil

    waruj !

    Pies po prostu chce zwrócić na siebie twoją uwagę. I jakimś trafem wie, że osiągnie to, jak zrobi coś czego "nie wolno". Może za mało uwagi jej poświęcasz? Za mało z nią pracujesz? Próbuj uczyć jej jakiś komend, czegoś prostego i nie wymagaj za dużo, ale zmęcz psa. Potem sam będzie cię unikał ;-) A propos nazw komend - Kiedyś czytałam śmieszną historię, jak kobitka jechała w windzie z policjantami, którzy mieli ze sobą psa. I oni to tego ONa "usiądź", no i pies wykonał siad. Kobitka sobie pomyślała - jacy ci policjanci mili dla tego psa - nie ostre "siad" tylko grzecznie "usiądź" do niego mówią. Okazało się, że pies był psem tropiącym i siad był uczony na komendę "usiądź", żeby mu się z komendą "ślad" nie myliło :lol:
  12. Popieram Aluzję - termin w marcu jest tragiczny i nie tylko dla tych psów mieszkających na dworzu. Myślicie, że psom przebywającym w mieszkaniach to jest tak ciepło jak wyjdą na dwudziestostopniowy mróz? Takie wypieszczone piecuchy to dopiero szybko łapią różne infekcje. Dzisiaj musiałam zamówić ciucha psu, bo za chwilę nie będzie miała sierści. No i kto teraz z nią będzie wychodził? przecież ludzie na widok dużego psa w kubraczku posikają się ze śmiechu. Ale zapowiadają jakieś obrzydliwe mrozy a moja ma na dodatek cieczkę, więc nie może biegać. A poza tym lubię sobie ponarzekać. Ja w ogóle nie miałam jechać, ale mnie Czapla namówiła.
  13. No to bez spacji MissAmerica - trzeba kombinować
  14. Flaire proponuję Miss America ... po domowemu nadal mogłaby misia junior zostać hihihi ;-)
  15. Honda je dużo tylko wtedy, gdy ma cieczkę. Poza tym najczęsciej kręci nosem na to, co ma w misce. Za to chętnię zagląda mi do toreb i lodówki. Co do aportu ... w domu to urodzony aporter. Ciągle bawi się taką jedną piszczącą piłką i mi ją ciągle przynosi, najczęściej wtedy, gdy nie mogę się z nią bawić np. myję się lub pracuję. Szturcha mnie wtedy tą piłką, a ja ją odrzucam, żeby mieć chwilę spokoju. No a mojemu psu przecież o to chodziło. Jak dzika biegnie po zabawkę, wraca i znów mnie szturcha. Do upadłego, aż w końcu wpadnę na to, że to się nigdy nie skończy jak nie przestanę tej piłki odrzucać i przestaję reagować na szturchanie. Na dworzu nagle zmienia się drastycznie. Jak jej coś rzucę to poleci powącha i ma to gdzieś za przeproszeniem. Albo czeka aż to podniosę i znowu rzucę. A ja przecież nie muszę się uczyć aportowania, a czasem tak się czuję. Na dworzu mój pies ma tysiąc innych ciekawszych rzeczy do robienia np. nasłuchiwanie czy przypadkiem ktoś nie trzepie dywanów albo nie strzela z petard, co by szybko zareagować i się ulotnić.
  16. Flaire - słodziak, taki akurat do schrupania :lol: :lol: :lol: A ja właśnie co - też jestem po formacie i zdążyłam właśnie uruchomić z telefoniczną pomocą miłego pana z serwisu mój zacinający się router. Najlepszy numer był, jak mówię do niego, że przepnę telefon i podłączę tam modem. I gadam do niego, przepinam i gadam .... i nagle tekst "no przepiełam telefon i tutaj też dobrze działa .... działa ... eee" i się okazało, że po odpięciu telefonu nawijam do siebie, bo przecież nie pomyślałam nawet, że go rozłączam. Ale u mnie to norma, szczególnie ostatnio. Tak mi się właśnie przypomniało kilka dowcipów o komputerach i blondynkach ... ehhhh Puściutki komputer ... aż żal coś instalować.
  17. Podniecają was takie wielkie groźne psy? r_2005 [I]"A czy taką niepożądaną sierść u AT można poznać już u maluszka 7-tygodniowego?" [/I]Nie jestem żadnym ekspertem, ale wydaje mi się, że nie za bardzo. Na początku pieski okryte są takim szczenięcym puchem i dopiero jak to schodzi i zamienia się na dorosłą sierść, wiadomo co z tego będzie. A poza tym witam wszystkich w tym [SIZE=3][COLOR=Red]przewspaniałym 2006 roku[/COLOR][/SIZE]!! (muszę to ciągle powtarzać, może się sprawdzi - na razie straszny dół się zapowiada) Mój pies za to paraduje po domu w majtkach, bo zachciało jej się amorów:diabloti:
  18. Wind - no co ty? A kto się interesuje stanem dróg na takiej wsi jak Płock? Ale jak ktoś ma łańcuchy to radzę zabrać. Zawsze bezpieczniej. No i jak nie przydadzą się po drodze, to od zjazdu na Nowy Ciechocinek mogą być już niezbędne ;-) A ma ktoś namiary na Dorotę? Ona już dzisiaj miała tam jechać, ciekawa jestem jak dojechała.
  19. Ja dzisiaj osiem kilometrów przez Płock pokonałam w ciągu godziny. I powiem wam, że cieszyłam się, że w ogóle dojechałam. Po drodze nie widziałam ani jednego pługa. Zresztą nasi dochodzą do wniosku, że po co odśnieżać jak pada - i tak zaraz będzie pełno śniegu. Przestanie padać - wtedy odśnieżą. Droga z Warszawy do Płocka może być jeszcze w miarę, ale droga z Płocka do Włocławka to "zapomniany świat", obojętnie czy z prawej czy z lewej strony Wisły. Ja już w tym roku pokonywałam 20 km po śnieżycy i po godzinie jazdy miałam już taką migrenę, że chyba się nie zdecyduję na podobną podróż.
  20. Od strony Warszawy to pewnie najlepiej do Płocka, potem do Włocławka i trasą na Toruń. Ale uprzedzam, że od Płocka to będzie tragedia, jak się jakiś cud nie stanie i ten śnieg się nie zniknie do jutra.
  21. A ja przepraszam wszystkich, szczególnie Dorotę, ale ze mnie straszny tchórz i w taką pogodę nie dojadę do Ciechocinka. Życzę wszystkim świetnej zabawy!
  22. Wind - świetne zdjęcie :) U nas w Płocku, też na rynku jest otwarte lodowisko, a ja gapa jeszcze nie poszłam pooglądać :( W ten weekend też raczej nie pójdę, ale do końca zimy jeszcze trochę czasu zostało. Życzę wszystkim [B]SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU !![/B] Widziałam, że z niektórymi to nawet spotkam się w Sylwestra :)
  23. No obawiam się, że tak. U nas jest przepis, że miejscach odosobnionych można spuścić psa ze smyczy bez kagańca. Niestety "miejsce odosobnione" zależy już od interpretacji władzy. W rozmowie telefonicznej przy okazji dowiedziałam się, że straż boi się zaczynać z dzieciakami, bo nigdy nie noszą dokumentów. A zawożenie ich na komendę i sprawdzanie tożsamości .... byli często pozywanie o łamanie przepisów o zakazie przesłuchiwania nieletnich bez obecności opiekunów itp. Ogólnie dowiedziałam się, że ja mam same obowiązki i zakazy a dzieciaki mogą robić, co chcą i nikt im nic nie zrobi. Jestem wstrętna, ale coraz mniej lubię dzieci. A zakaz stosowania kar cielesnych uważam za jakieś chore. Bo niejednemu przydałby się niezły łomot.
  24. Iii Już nie widzę swojego zdjęcia. Są jakieś nowe przepisy? Moja boi się petard od początku. Nie wiem jak było u Kariny, ale u mnie Honda usłyszała huk zaraz drugiego dnia po przyjeździe do miasta. Potem przez miesiąc nie chciała wychodzić na dwór, trzeba ją było wyciągać siłą. Teraz nie jest tak źle. Zauważam tylko, że niedługo ja będę nerwicą reagować na każdy strzał. Już zaczęłam opierdzielać dzieciaki. I zrobiłam coś strasznie nagannego, na osiedlu się nawet nie przyznam ... nasłałam na nas straż miejską ... poprosiłam ich o częstrze kontrole w związku z tymi strzałami. Nie wiem jak u was, ale w Płocku strzelanie poza 31.XII i 1.I jest zabronione.
×
×
  • Create New...