Gosia ja też już nerwowo nie wytrzymuję.
U nas dzisiaj gorąc, cudownie, i oczywiście Gizmol znowu mnie zaskoczył. Szok. Ten co wody nie znosi, kałuże i bajora omija szerokim łukiem nie chciał dzisiaj wyjść z wody. Na błoniach gdzie chodzimy podniosły sie wody gruntowe, rozlewiska na kilometr, a ten najpierw jedna łapka potem druga i w długą pełnym galopem w wodzie po pachy. Nie mogłam go stamtąd wyciągnąc, tak mu się spodobało.