-
Posts
776 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Magdalena1
-
a okaze sie ze to zamrozony palec Gosiaczka od focenia na dworku :lol: chyba bysmy wtedy Ciebiemieli na sumieniu :lol:
-
Gosieńko nikt nic nie pisze,bo naprawdę to jest baaaardzo trudne.. Prosimy ślicznie o kolejną podpowiedź :roll: Ucałuj ode mnie Axia :loveu:
-
hehe,świetna zabawa.. a moze suszone daktyle lub wlasnie pierniczki..albo grzyby. matko jaka rozbieżność w moich odpowiedziach :lol:
-
nie no,jak dla mnie marchewka bomba :lol: :cool3:
-
Asiaczku ja też gorąco Ci gratuluję
-
Ty lepiej uważaj z tą :mad: bo kto Ci bedzię te kiepskie fotki robił :lol:
-
Gosiu bardzo się ciesze i mam nadzieję,że na Twym topicu zostane już na dłużej.. wiesz jeśli chodzi o moje focenie to zatrzymało sie trochę :lol: a to czemu?! bo się dowiedziałam paru przezabawnych rzeczy :razz: że np mam zepsuty autofocus(pewnie był już popsuty odkąd go dostałam) więc ostrość nastawiam zawsze tylko i wyłacznie ręcznie..myslałam,że tak trzeba :lol: a tak zdziwiona byłam czemu wszystkim tak wyrażne zdjęcia wychodzą,a mi tylko od czasu do czasu :lol: do tego coś musze mieć z przysłoną.wychodzi,że mam bardzo małą :crazyeye: .nie wiem czy też nie jest popsuta czy tak ma ten aparat..bo w studio zdjęcia prześwietlone wychodzą :lol: a podobno jest to profesjonalny aparat :lol: więc jak widzisz same problemy:razz: śmiechu warte,ale biorę się niedługo ostro a podniesienie troszkę mojego poziomu w foceniu,które jest niskie :mad:
-
witam wszystkich gorąco..szcególnie Ciebie Gosiu,bo udało ci sie stworzyć coś co zaniknęło jakiś czas temu na yorkach :( właśnie przejrzałam parenaście stron wstecz i mogę powiedziec jedno.. CUDO. Ty to masz talent do focenia. Twoje zdjątka wyglądaja jak z bajki,a niektore jakby wprost wyjetę z rzeczywistości.co kto lubi.. ja jestem zauroczona.. eech:oops:
-
mała poprawka 12 luty to niedziela ;) a ja bede,dla mnie to pretekst do spotkań ze znajomymi yorkofiołkami :loveu:
-
uczę się charatkeryzacji więc takie tematy obce mi nie są.. ubiór powinien też być zgodny z Twoim typem urody... ale myślę,że do merlaka możesz jeszcze poeksperymentować np z pastelową(delikatną,przypruszoną szarościa)zielenią lub błekitem. ;)
-
Pani Marzeno serdecznie dziękuję za tak szybką odpowiedź... antresola jest dla nas problemem,wiem również,że właśnie przez takie rozwiązanie pare osób może nie zgłsić swoich pieseczków :( wielka szkoda. jednak pomysł godzinowy wydaje mi się tu nic nie rozwiązać,yoreczki są na tyle specyficzną rasą,że takie rozwiązanie nic nie zmieni. a to dlatego,iż wymagają długiego przygotowania już na samym miejscu.wystawcy przyjezdżają jak tylko wcześnie się da,by mogli mieć wygodne miejsce ze wszystkimi rzeczami(a z reguły jest mnóstwo akcesorii ,łącznie ze stołami) i zająć się mozolną pracą wizualizacji pupila ;) . tak więc uważam,że godzinowe podzielenie i tak dużo może nie zdziałać,a Pani nie potrzebnie tylko czas straci :( gdyż yorkomaniaki i tak przyjeżdzają jak najwcześniej sie da,bez względu na to,o której ich pies wychodzi na ring. cały problem wynika własnie przede wszystkim z faktu,iż yorków zawsze jest multum. pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuje za tak szybki odzew
-
ja mam małe pytanie i sugestię.. zmartwiło mnie jedno :-( . Otóż, po raz kolejny widzę,że yoreczki są na ringu na antresoli. nikt o tym nie pisał,ale dla nas (osób,którym swiatem są yoreczki) jest o problem. Gdyż jak wiadomo rasa ta jest jedna z najliczniejszych na prawie każdej wystawie. Ring na antresoli jest dużym utrudnieniem :( trudno się przemieścić,trudno rozstawić się z rzeczami,przez to,iż moża na ring dostać się tylko z jednej strony,nic nie widać,ani nie słychać. przepraszam,że tak o tym akurat piszę,ale każdy widzę przedstawia swoje pomysły..u nas problem jest właśnie z ringiem na antresoli. dlatego proszę przemyślenie i rozpatrzenie sprawy ringu dla tak licznej rasy jak yoreczki. nowy dwór zawsze miło wspominam,teraz jednak przykro mi,że utworzył się problem samej organizaji dla nas przy ringu. z góry dziękuję
-
moja Toya w okresie świąt złapała okropnego wirusa :angryy: wyszło na to,że odpowiednikiem jest właśnie grypa żołądkowa. objawiało się to przede wszystkim wymiotami. okazało się,że ogólnie musiała być jakaś epidemia,bo sporo psiaków i ogromnych i małych,bez różnicy na wzrost często przychodziło własnie z takimi objawami w ostatnim czasie. weterynarz zajął sie tym natychmiast...antybiotyk czyli przez trzy dni jeżdziliśmy na zastrzyki.. teraz jest zdrowa jak ryba.. wydaje mi się,że u Ciebie może byc problem takiego nie doleczenia..skoro się powtarza i ciągnie,np nie dopilnowanie..albo całkiem inny problem.. tak jak Maciek pisał,zrób badania.. nie można się sugerowac opinią jednego weta..tym bardziej,że choróbsko się powtarza. życze szybkiego powrotu do zdrowia ;)
-
ja na pewno ryzykować przy takim maluchu nie będę.. prze tylelat nei miałam problemów ;) upilnowałam całe moje stadko :cool3: problemów zdrowotnych (suczych ;) ) też nie miały ..tfu tfu odpukać ;)
-
Ja mam trzy suki.duża suka Sonia jest moim pierwszym collie podobnym psem ;) kupionym całkiem przypadkowo..powiem,że ona panicznie boi się wystrzałów,tzn ona ogólnie jest tchórzliwa.. :( duużo pomogło nam szkolenie.. zwykłe PT (jednak chodziłam dla pewności dwa razy ;) ) teraz potrafię nad nią zapanować.. dawniej w czasie jakiegokolwiek huku umierała,trzęsła się,dyszała..wyglądała tragicznie.. teraz jakimś cudem(po szkoleniu) znalazłyśmy wspólny język.. udaje mi się odwrócić jej uwagę,zająć czymś innym..stać się bardziej atrakcyjna od jakiś tam głupich strzałow.. pokazuje jej,że mam możliwość powroty do domu,ale chcę by wiedziała,że strzał to nic złego..wogóle nie zwracam,ani nie zmieniam zachowania jak strzelają..idę dalej gdzie miałam iść..mowię tym samym tonem co wcześniej..wtedy Sonieczka czuje,że naprawdę nie jest tak źle..oczywiście tego lęku już całkowicie nie wyeliminuję ale jest wielka różnica przed tym całym szkoleniem. nie trzęsie się,nie dyszy.nie jes na żadncyh środkach uspokajających już.jak jest w domu porpstu sama cichutko idzie sobie do łazienki (jej drugi pokój :lol: )i śpi :razz: a na dworzu jak pisałam chcę by wiedziała,że przy mnie jest bezpieczna. za to moje yorczyce nic sobie ze strzałów nie robią..obie są dosłownie na nie głuche ;) jak są w domu to robią co robiły,jak na dworzu to mają swoje sprawy do załatwienia :cool3:
-
Julitko,ja moge tylko jedno dopowiedzieć. ze względu na to,że tez mam w domku póltora kilowego szkraba to tez nad sterylką myślałam. wiesz równiez,że posiadam trzy suki..i tu mam porównanie..bo jest duża suka collie podobna..no i dwie yorczyce.. oczywiscie gdyby sonia miala zdrowe serce i byla mlodsza(11 lat) to bez wahania bym się podjela narkozy i sterylki..jednak odwagi nie mam..ale dzieci nie miala i miec nie bedzie.. jawa jest suka hdowlana wiec o sterylce u niej nie myslalam ;) no i ta moja kruszyna.. i wlasnie ze wzgledu na jej wielkosc sterylki nie robie..poprostu boje się..raz narkoze miala,ale chwilowa przy zabku.. a jesli chodzi o sam fakt cieczki.to porownywalnie z duza suka collie to nie ma dla mnie zadnego problemu..toya jest tak malutka ze psy praktycznie sie nia tak bardzo nie interesuja,za to duza suka tak..i tu mam problem,czasem wyjsc na zewnatrz nie moge bo juz adoratorzy czekaja. u mnie mimo,ze teren zabudowany to ludzie puszczają sobie pieski same na dwór i one tak lataja po podwórkach,ulicach itp. straszne. jednak jak już mowiłam z malutką nie ma takiego strasznego problemu przy cieczce,żebym ja miała narażac na narkoze i to poraz kolejny..a naprawde,ja akurat jakis ogromnych problemow przy jej malo widocznej cieczce nie mam.. to moja opinia i oparta na moim doswiadczeniu tylko ;)
-
widzisz,cieszę się,że sama doszłaś też do tego,że to bzdura :wink: dziękujemu z Toyuszką za komplementy :shiny: Twja malutka też urocza :laugh2_2:
-
widzisz..są ludzie,którzy nie zdają sobie sparwy lub nie chca by do nich docierało na co narażają swoje pociechy... tak juz jest..niektorym wydaje sie ze pieniadze na tym zbija,co juz w parze nie idzie z miloscia.lub ze suka msui miec raz szceniaki dla jej dobra..bzdura .no bo jak tu pogodzic z milosc z ryzykowaniem zycia naszego malenstwa?!
-
wiesz,różnie to bywa..w takim razie miała szczęście,że ak dobzie zniosła poród.. Ty jednak masz maleństwo jeszcze.. suczki rodowodowe sa rozmazane po uzyskaniu statusu suki hodowlanej,jak mają conajmniej 18 miesięcy. (status suki hodowlanej moga dostac po skończeniu 15 miesięcy od conajmniej dwoch roznych sedziow ,w ym na jednej miedzynarodowej wystawie) musisz jednak rozumieć,że nie wszyskie małe suczki mają tyle szcześcia.. dlatego warto się zastanowić czy chce ryzykowac zdrowie naszej najukochańszej pprzytulaneczki. ;-) to tak z mojej strony. ja nie wiem co bym zrobila,jakbym si eczula jakby cos mojej Toyuszce sie stalo,bo zachcialo mi sie jednak ja rozmozyc..brrr..oczywscie wszystko moze pojsc dobrze..jednak ja nie zaryzykuje za bardz ja kocham :)
-
a ile Twoja sunia ma w tej chwili? jesli zdjecie masz aktualne to wyglada mi jeszcze na szczeniora:-D ja powiem tyle : sama ma suczkę,która waży półtora kilo i to właśnie zaważyło (jest rodowodowa,z własnej hodowli) że rozmażac jej nie będę.. tu trzeba własny rachunek sumienia sobie zorbić.. czy warto rozmażac takie maleńswto,narażać na różne nie potrzebnie komplikacje,dla kolejnych szczeniaczków,które nie będą przecież większe od niej(czyli kóło robi nam się zamknietę).. najczęściej przy rozmażaniu takich maleńswt występuje cesarka czyli potrzebna narkoza i znów chcemy narażać na usypanie takiego maleńkiego ciałka,kto wie jak to się skończy.brrrr. czy naprawde warto? sam przebieg ciąży dla tak malutkiego organizmu to nic przyjemnego. naprawdę warto sobie pomyślec czy chcemy nasze półtora kilo narażać na przeróżne sytacje,które nie oszukujmy mogą skończyć się śmiercią dla paru sczeniaczków? czy to jest tego warte? ja bym się zdecydowała na kupno kolejnego,a nei rozmażanie takiego szkraba.. tu naprawdę podpieram sie przede wszystkim na moim przykładzie.
-
Kochana Mariolko. zdjęcia sa ale na YL ;-) swredziłam,że tutaj one się gubią..i po paru dniach nie ma nawet po nich śladu,a sama wiesz ile to roboty :wink: :( ..a do tego nie mam całości stawki zdjęć.tak więc zdjęcia są razem z Twoimi na YL :calus:
-
czy byłby ktos tak miły i napisał lub zeskanował mi stawkę yoreczków ? baaaaaardzo prooooszę. :D 8) :D (jest ich około czterdziestu..wiem,że dla Was to może byc dużo :wink: )
-
Beata zgadzam sie z Tobą.. jednak co do wystaw i Toyeczki..hmm,my to kochamy i jeździc będziemy :wink: dla własnej satysfakcji,ale w tej całej dyskusji nie o to mi chodziło. mnie poruszył fakt powyższych postów,dlatego musiałam zareagować. chodzi o traktowanie w dziwny sposób psów( i nie tylko).. cały czas powtarzam i się dziwię dlaczego ludzie są tak rozgoryczeni,że te wszystkie psy są taaakie drogie,że w sumie to powinni je za darmo dostawać bo im sie należą.. a to boli..nie tylko ze względu na to,że sama bardzo duzo w kładam w tę moją pasję.ale tez że właśnie to są żywe zwierzętea i tak jak Edyta twierdzę,że powinny byc luksusem,może wtedy czlowiek by się parę razy zastanawiał jaki ma być ten pies czy na pewno tę rasę chcę mieć.. niech uzbierają,odkładają,myśla o tym jak o inwestycji niemalże na poziomie dziecka(przeprasza za to wyrażenie). wted będą ustatysfakcjnowani,a rasa będzie tylko na tym zyskiwać.