Jump to content
Dogomania

Eruane

Members
  • Posts

    2030
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Eruane

  1. [quote name='tomekihobbit']Eruane Gdzie odczytałaś, że może to być na terenie schroniska (?!) przecież, to absurd. Co innego pod egidą np. schroniska Mysio- pysio zrealizować można dużo pożytecznych rzeczy. To daleka(?) przyszłość, bo sytuacja jest jakby to ująć - dość skomplikowana. Nie piszę tu z kim prowadziłem rozmowy na temat „odpowiedniego miejsca” np. a prowadziłem. Kto ma wiedzieć – wie. Tu nie jest miejsce jak i na określanie precyzyjne planów po pozytywnych mam nadzieje rozstrzygnięciach. Wiadomo, że głównie chodzi o sfinansowanie w początkowej fazie właśnie odpowiedniego zaplecza. To są bardzo duże środki, dużo większe aniżeli przygotowano na modernizację schroniska. A jak... bozia pomoże i te będą większe Przykro, że nadal uważasz-postrzegasz mnie i Nas tu tyrających za bandę dyletantów i pół główek, lub wyciągasz pochopnie wnioski. Nie jestem dzieckiem, pewne rzeczy dobrze wiem, jeśli nie wiem - posiłkuję się fachowcami – jeszcze mi nie odbiło na umyśle. Nie sugeruj uprzejmie proszę działań, które sam uznałbym, za co najmniej szkodliwe, tym bardziej, że adwersarzy mamy dość (a śmiem twierdzić po pewnych zdarzeniach) - wrogów. To nam nie pomaga. Nie służą naszym psom domniemania, że chcemy je wykorzystać w celach terapeutycznych, bo to kolejny absurd. Wiele można zrobić, byle mądrze, to prawda. A wiele będzie - mam taką nadzieję możliwe i to co się nie udawało i to co w tym grajdole uznawano i uznaje się za abstrakcje, herezje. Podobnie jak za niemożliwe (prozaiczna sprawa schroniskowa) twierdzono, że wyprowadzenie wszystkich schroniskowych naszych psów na spacery. Wychodzą, a i zdarza się, że kilka po kilka razy i bez tłumu wolontariuszy, a tylko dzięki dobrej organizacji pracy, podziału obowiązków i nie oszczędzania siebie. My amatorzy/ opiekunowie zawsze oczekujemy na profi wykładnie, ale … jakoś dajemy sobie radę, w dość skomplikowanej i trudnej rzeczywistości nawet, kiedy praktycznej pomocy brak a głów gadających mnóstwo. Na podjęcie współpracy gwarantującej zachowanie wszystkich zasad i w pełni profesjonalnym wymiarze przyjdzie czas. I powtarzam [I]jak się da[/I] innymi słowy, jeśli nie stanie się nic, co nam w tym przeszkodzi a jeśli już to stanie się to w sposób obiektywny, bez nikczemnych podstępów i gry nie fair.[/QUOTE] Odnośnie "nie oszczędzania siebie" - nie robisz tego za darmo, a przy tym masz jeszcze dużo czasu na pisanie na forum. Przypuszczam też, że dlatego byłeś tak pilnym wolontariuszem (a miałeś na to czas), bo przecież już wcześniej chciałeś pracować w schronisku jeszcze za PUK, z tego, co mi wiadomo. Masz też publiczne podziękowania na forum za nadgodziny. Nie mogę znaleźć takich samych podziękowań dla innych. Gdyby wolontariusz miał nadgodziny i nie przyszedł do schroniska to byłoby już źle. Innych krytykowałeś za "pilność" w pracy w tygodniu i nie udzielanie się w godzinach pracy w schronisku - no jak mogli! Fajnie, że psy mogą wszystkie w jednym dniu wyjść z boksów, mam nadzieję, że to nie wpływa na czystość boksów i karmienie, skoro, jak mówisz tak niewiele ludzi się tym zajmuje. Bo jak sądzę, nadal nosicie wiaderka i pracujecie w tym samym systemie bez jakichś udoskonaleń. Miałam nadzieję na współpracę, a tu tajemnice, wrogie podejście na dzień dobry, bo się pojawiłam. :) Jeśli piszesz i wiesz, o czym piszesz - dogoterapia powiązana ze schroniskiem, napisz czytelnie - jakie psy mają brać w niej udział, w jaki sposób ma to być powiązane ze schroniskiem, kto ma te psy szkolić i po co ma to być powiązane ze schroniskiem. Napisz, jakie szkolenie "pozytywne" psy miałyby przechodzić, kto miałby je realizować i za co, a również po co. W pewnym schronisku wprowadzono program nie socjalizacji ,a szkolenia, nie wymienię nazwy i wiele specjalistów neguje to, jak to wygląda, a tym samym schronisko traci renomę. Nie miej, proszę, pretensji o interpretację czegoś, co zostało niejasno sprecyzowane. Domyślam się, że jednak paru rzeczy nie wiedziałeś, nie musisz się znać na wszystkim i teraz możesz próbować atakiem na mnie wybrnąć ze swojego błędu, zupełnie niepotrzebnie. A wystarczy pogadać, zapytać, współpracować po prostu. Przecież lepiej, że napiszę wcześniej, że coś jest złym pomysłem z punktu widzenia behawioru psa czy szkolenia, niż skrytykuję po fakcie, jak już działanie będzie wdrożone. Chyba, że w ogóle wymaga się milczenia w tej kwestii. Jeśli jest szansa na sponsora, bo rozumiem, że takiego szukasz lub z takowym rozmawiasz...chyba - tak wynika z wypowiedzi - to niech to będzie sponsor, który pomoże w rozbudowie schroniska, w utrzymaniu dobrostanu psów, nie dogoterapii, bo to jest zupełnie nie powiązany z opieką nad psami w schronisku temat. Dogoterapia jest w Kielcach realizowana, ludzie ciągle się kształcą, wszyscy ze sobą współpracują, żeby to było profesjonalne (i podkreślam, że współpraca jest miła :)), a każdy pies jest przygotowywany do pracy z osobami z innym typem schorzenia, więc nie widzę powodu, aby tworzyć jakieś niejasne tajemnice i wrogie nastawienie. Nie miej proszę pretensji do mnie twierdząc, że "sugeruję" działania w schronisku, ktore uznałbyś za szkodliwe. To, co napisałeś , samo sugerowało pomysł takich działań, nie muszę domyślać się, czy masz odpowiednią wiedzę na temat dogoterapii, bo i skąd masz mieć. Napisałam więc, co o tym myślę i widzę, że zrobiłam coś strasznego - jesteś barczo czuły jako, jak się określiłeś, amator na udzielanie Ci jakichkolwiek rad. :) Natomiast ja Ci rad nie udzielałam, jeśli już, to ustosunkowałam się do Twojej wypowiedzi, a na forum wolno to robić. Jeśli martwisz się o opinię schroniska w oczach innych, po prostu staraj się uważać, jak opisujesz konkretne pomysły i to wszystko. Mniej kwiecistej mowy, więcej faktów. Nie musisz od razu "zagryzać", jak to ująłeś w innej wypowiedzi, tych, którzy Ci pokłonów nie biją - bo watpię, żeby po tym, co tu przeczytałam chodziło tylko o "zagryzanie" tych, którzy psów nie lubią. Wiesz, ja z chęcią "zagryzłabym" parę osób, które pracują przy zwierzętach, a nie szanują innych zwierząt, np. kotów itd. Myślę, że ogólnie czas skończyć czas zagryzania się w schronisku w jakiejkolwiek postaci. W sumie i tak nie wiadomo, na czym Twój pomysł polega, bo jest to owiane tajemnicą, a to też nie sugeruje nic dobrego. Zastanawiam się też, czy Twój pomysł nie jest bynajmniej naszym pomysłem, który staramy się dograć od paru miesięcy. W sumie rozmawiałyśmy na temat realizowania pewnych przedsięwzięć może z niewłaściwymi osobami, może powinnyśmy Ciebie zapytać, bo widzę, że prowadzisz równoległe tajemne działania, które mogą się opierać na naszym pomyśle. No niefajnie... To tak odnośnie gry nie fair. Tak czy inaczej, nadal proponujemy naszą pomoc, program mojej koleżanki, profesjonany i zatwierdzony przez sławę w dziedzinie szkolenia. Mamy też częściowo zakupiony sprzęt. I oczywiście stos korespondencji, która póki co nie dała pozytywnych rezultatów. Jeśli pracujemy nad tematem na marne, na marne też są wydawane pieniądze, to prosiłabym o informację (nie tu, bo tu rzadko bywam i szkoda czasu na przebijanie się przez wiersze itd), tylko nie od pracownika schroniska, a od szefostwa schroniska. Wtedy sprawa będzie jasna, nie będziemy nabijać nowych kosztów, bo czas ucieka i musimy dać znać pani Rugaas, jak sprawa wygląda. Na ten wątek już nie wchodzę, bo bez sensu jest cały usiany dziecinnymi wierszami i kłótniami, tekstami o wojenkach i koktailach mołotowa (a czy ktoś się zastanawia, kto to czyta?). Mam nadzieję, że zacznie normalnie funkcjonować i będzie dla ludzi, nie dla paru osób, skończą się dziwne podchody, "zagryzania" i każdy zajmie się tym, na czym się zna i bez żenady będzie się potrafił przyznać, że na czymś się może po prostu nie znać. Pozdrawiam.
  2. [quote name='tomekihobbit'][B]Miejsce jest ważne[/B]; ulica, ludzie, chodniki niedawna przeszłość i złe skojarzenia - kiepska mieszanka = wypróżnić się i zmiatać.[/QUOTE] Fakt, miejsce ważne, ale większe prawdopodobieństwo, że nie skojarzenia są przyczyną lęku, lecz brak socjalizacji. Illa, jeśli masz taką możliwość, przyślij mi link na priva albo lepiej na [EMAIL="eruane@interia.pl"]eruane@interia.pl[/EMAIL] do filmu z zachowaniami psiaka, bo tu rzadko bywam, może będę mogła jakoś pomóc. Najgorsza sytuacja jest wtedy, gdy pies mieszka w centrum i nie ma możliwości przywyknąć do bodźców stopniowo. Jeśli przyjmuje jedzenie, to już nie jest tak źle, przynajmniej jest jakiś punkt zaczepienia.
  3. [quote name='tomekihobbit'] aha...mam nadzieje, że po remontach, modernizacjach ruszymy z kyno, lub jak kto woli dogoterapią :) schronisko wzorcowe, innowacyjne otwarte ale i wychodzące na świat i ludzi, dzieci z nadpobudliwością psychoruchową, autystycznych, ludzi przewlekle chorych....będziemy robić - jak się da[/QUOTE] Nie chodzi o to, żeby coś robić tak, jak się da, przynajmniej w tym wypadku, ale żeby to robić profesjonalnie. Nie mieszajmy pomocy psom w schronisku z dogoterapią, bo to są rzeczy, które przeplatać się nie powinny. Fundacje były właśnie tym poruszone , że za PUKu reklamowno schronisko prowadzoną tam dogoterapią. Schronisko to miejsce, gdzie pojawiają się psy chore, po przejściach, niejednokrotnie niepewnej psychiki. Środowisko pracy z osobami chorymi musi być sterylnie czyste, szczególnie biorąc pod uwagę niejednokrotnie osłabioną odporność ludzi, zajęcia powinien prowadzić terapeuta oraz ewentualnie przeszkolony doterapeuta,a pies powinien być po specjalnych szkoleniach, testach i egzaminach. Do tego, z mojego doświadczeni i nie tylko mogę powiedzieć, że dzieci niepełnosprawne często boją się szczekania i grupy zwierząt w pobliżu. A dla psa praca w dogoterapii wcale nie jest frajdą. To wszystko nie jest łatwe, wymaga kolejnych wolontariuszy, odpowiednio przygotowanego miejsca (a tu i tak miejsca za mało), pieniędzy itd, przy czym i tak absolutnie nie powinno być prowadzone w schronisku. Za to właśnie był krytykowany między innymi PUK. Psy naszych znajomych dogoterapeutów pracują w przedszkolach, w różnych ośrodkach, ale nie w schronisku. Natomiast, jeśli jakiś pies ze schroniska będzie miał właściciela i ten właściciel będzie chciał iść w kierunku dogoterapii, a pies przejdzie testy, potem kolejne szkolenia - na pewno będzie to reklama dla schroniska. Póki co zgłoszono nam kilka psów pod kątem szkolenia w dogoterapii i procentowo tyle samo odpadło póki co rasowców, co psów z adopcji, bo nie rasa się liczy, ale socjalizacja, psychika, przeszkolenie i zdolności przewodnika. Z programem Turid Rugaas ciągle czekamy na akceptację. UM w ostatniej odpowiedzi ujął sprawę tak - nie ma schroniska, więc nie ma programu. Tak więc po konkursie przypuszczalnie trzeba znów uderzyć z pismami od początku, bo bez pism nie będzie to nic profesjonalnego, nic, co będzie stanowiło oficjalny program pod egidą tak sławnej w świecie szkoleniowym osoby, jak pani Rugaas. Jednak ona byłaby mocno niezadowolona, gdyby dowiedziała się o idei łączenia pomocy psom z dogoterapią w schronisku. Bardzo leży jej na sercu dobro psów, a przy tym dysponuje ogromem wiedzy i na temat psów schroniskowych i dogoterapii. W pobliżu miejsca, gdzie obecnie prowadzi wykłady jest spory psi azyl i tam odbywają się już bardzo fajne zajęcia z psami. Kilka z tych psów widziałam na seminarium i byłam pod wrażeniem. Co do samego szkolenia "metodami pozytywnymi", o którym pisałeś w innym miejscu, rozumiem, że miałeś na myśli wzmacnianie pozytywne? Szkoleniowców, którzy tym się zajmują jest u nas bardzo niewielu. Teraz mamy szczególnie ograniczoną ilość wolnego czasu, mam nadzieję, żę za jakiś czs to się zmieni. Program Turid nie obejmuje tzw. programu kursu. Taki kurs pies powienien przejść z właścicielem, z nim tworzyć więź, nie z tymczasowym opiekunem itd. Trzeba uważać, bo coś, co pozornie może wydawać się proste, jest bardzo trudne w rzeczywistości. Nie bez kozery uczymy się teorii i praktyki długimi latami. Tłumacząc tak na skróty kwestię szkolenia w schronisku - badania wykazały, że każde szkolenie ( i mówię tu o wzmacnianiu pozytywnym, bo o awersji nawet nie wspomnę) podnosi poziom hormonów stresu, który to poziom u psów schroniskowych jest i tak wysoki. W efekcie tego psy mogą sprawiać problemy tuż po adopcji, czyli w momencie, gdy hormony znów zaszaleją. Dodatkowo psy przywiązują się do swoich przewodników. Dlatego o niebo lepiej jest stworzyć program szkolenia dla psów już z ich właścicielami, co dodatkowo wzmocniłoby więź tych ludzi z psami i nauczyłoby ich komunikacji z podopiecznymi, czego często nie potrafią. Szkoli się właścicieli, nie psy. Psa szkoli właściciel. Podczas szkolenia pracuje się nad kreatywnością psów - nie każdy właściciel chce mieć kreatywne zwierzę w domu - to może stanowić dodatkowy problem w zależności od trybu życia psiego opiekuna i psa. Dlatego lepiej pozostawić decyzję przyszłemu właścicielowi, jak chce z psem pracować i w jakim celu, a potem ewentualnie mu w tym pomóc. A w schronisku tworzyć program odstresowywania psów, socjalizacji lub resocjalizacji bardzo szeroko pojętej. I to miałyśmy w planach od samego początku, o tym mówiłyśmy na kursie dla wolontariuszy, to też było uzgadniane z Turid i ona program zaaprobowała, ale też na to póki co nie mamy zgody UM, przynajmniej do momentu powstania "nowego" schroniska.
  4. Colaczek się już odnalazł! :) Ktoś go wcozraj przygarnął i dziś przeczytał ogłoszenie. Przynajmniej tym razem się udało. Ostrzegajcie wszystkich, żeby pilnowali teraz psów przy tych wystrzałach.
  5. W okolicach Nowin, przestraszył się wystrzałów i uciekł owczarek collie. Psiak nie mieszka w tych okolicach, przyjechał w odwiedziny, nie zna terenu. W tej chwili trwaja intensywne poszukiwania. Każdego, kto zauważy psa, proszę o zawiadomienie właściciela te. 531 414 565. Z góry dziękuję za przekazanie informacji dalej.
  6. Właśnie to ten słodziak!!:) Pamiętałam właśnie, że byłaś z nią na spacerze i tylko tyle. :) Andzia, miesza mi się już, muszę chyba wolne wziąć. :) Jutro będą dziewczyny ode mnie u psów. Mam nadzieję, że uda się zrobić kolejne zdjęcia. Będą miały opiekę, ja niestety muszę pracować.
  7. [quote name='andzia69']Eruane - to jest sunieczka, bardzo przytulasta, lubiąca wchodzić na kolanka:) Siedziała z "moją" czarnulką - ale czarnulka jest po sterylce i wycięciu guza z listwy mlecznej i w tej chwili jest w gabinecie razem z rudą sunieczką - również po sterylce;)[/QUOTE] Ale to nie ta sama suczka, co siedziała wśród suczek po zabiegu w sobotę. Chyba, że później miała zabieg. Te po zabiegu wyprowadzaliśmy osobno, są w kubraczkach. :) Co wet powiedział o tym guzie?
  8. Boks zdaje się 17. Wydłużone kundelkowate. :) Aga chyba prowdziła psiaczka, więc może będzie więcej wiedzieć? Backbone, poznajesz psiaka? [IMG]http://img821.imageshack.us/img821/9322/dscf7956.jpg[/IMG] [IMG]http://img594.imageshack.us/img594/7052/dscf7957.jpg[/IMG] [IMG]http://img163.imageshack.us/img163/6572/dscf7964.jpg[/IMG] Przepraszam, że zdjęcia wrzucam na raty i z opóźnieniem, ale dużo pracy mam w tym tygodniu.
  9. I jeszcze takie zestawienie czwórki: [IMG]http://img545.imageshack.us/img545/3299/dscf7940.jpg[/IMG] Wszystko śliczne, małe, kieszonkowe. Tylko jeden psiak na tyle wycofany, że trzeba mu poświęcić więcej pracy. Wszystkie łagodne. W przypadku wilczka dodam jeszcze, żez to co ma na pyziorku białe, to umaszczenie, nie wygląda to na siwiznę, psiak może mieć kilka lat, ale jest młody. Moje psiaki mają identyczne umaszczenie.
  10. Ciąg dalszy boksu nr 4 (chyba :) ). Kolejny żywiołowy zwierz. Chyba suczka. Muszę tu dziewczyny ściągnąć, które prowadziły maluszka. Stworzonko fajne, aczkolwiek mniej pozorne od reszty, więc tym bardziej ujmuje. ;) [IMG]http://img413.imageshack.us/img413/2309/dscf7927n.jpg[/IMG] I ślicznotka, czarna z lekko brązowawym odcienienm, przypominająca małego pointerka. :) Bardzo ładna, drobiutka, zgrabniutka i miła. [IMG]http://img705.imageshack.us/img705/6020/dscf7929.jpg[/img] [IMG]http://img18.imageshack.us/img18/6938/dscf7930.jpg[/IMG] I ślicznota, zgrabna, smukła o ślicznym pyziorku. [IMG]http://img686.imageshack.us/img686/8374/dscf7925p.jpg[/IMG] [IMG]http://img96.imageshack.us/img96/8823/dscf7936c.jpg[/IMG]
  11. I boks, zdaje się, nr 4. :) Maluszek, którego nazywam Dziewczynkiem, bo wszyscy się mylą i maja go za dziewczynkę. :) Przestraszony, ale już nie tak, jak ostatnio. Nie było starsznie ząbkami, za to odrobina przytulania juz była. :) Postawiony na ziemi, zwykle nadal trzyma się jednego miejsca lub się kładzie, ale powoli robi postępy. Jest słodki, miniaturowy. :) [IMG]http://img337.imageshack.us/img337/8063/dscf7933g.jpg[/IMG] [IMG]http://img413.imageshack.us/img413/2707/dscf7932w.jpg[/IMG] Okazało się, ze plac zabaw na terenie schroniska może być przydatny. Otóż Maluszek dużo pewniej czuł się na wysokościach. :) :) [IMG]http://img705.imageshack.us/img705/1983/dscf7924.jpg[/IMG] [IMG]http://img810.imageshack.us/img810/7081/dscf7921b.jpg[/IMG] [IMG]http://img715.imageshack.us/img715/8303/dscf7923.jpg[/IMG]
  12. Baranek jest boski, więc myślę, że przyszły właściciel go pokocha całym sercem. A tu kolejny psiak nieśmiałek Wilczek z boksu z przodu - bardzo wrażliwy, kochający ludzi, ale lekko wycofany (co doskonale widać na zdjęciach), jednak szybko się przełamuje: [IMG]http://img41.imageshack.us/img41/2763/dscf7944.jpg[/IMG] [IMG]http://img257.imageshack.us/img257/36/dscf7946p.jpg[/IMG] [IMG]http://img151.imageshack.us/img151/4524/dscf7950.jpg[/IMG] [IMG]http://img718.imageshack.us/img718/4804/dscf7951a.jpg[/IMG] [IMG]http://img146.imageshack.us/img146/7894/dscf7952.jpg[/IMG]
  13. [quote name='eneda']Eruane może poświęcisz się kiedyś i przyjdziesz na cały dzień do schronu kieleckiego i pokażesz jak ogarnąć 100 psów w dwie osoby, nakarmić, napoić, wyprowadzić....itp. Ja karmię psy ok.3 h [oczywiście część musi zjeść przy nas, ponieważ niektóre się gryzą i nie dopuszczają innych do miski, odchodząc muszę mieć pewność, że każdy ma pełny brzusio]. Potem poję, z tym idzie szybciej, ale zawsze przystaję na mizianki do tych bardziej otwartych lub kucam pogadać do tych jeszcze wycofanych, tj. 1h. Potem biorę się za kupki, z racji zimy, też długo schodzi, ponieważ przymarzają..... W między czasie ktoś zawita, obejrzeć psa lub z darami....rzadko kiedy mam czas na wyprowadzenie psów, bo niebawem zaczynam drugie karmienie..... Nie mówiąc o wodzie, którą często zmieniam, bo zamarza. Proszę przyjdź i pokaż tę dobrą organizację pracy, bo widocznie jestem jakaś niedołężna i wszystko bardzo długo mi schodzi.....[/QUOTE] Piszesz, jakbyś tylko Ty pracowała w schronisku. Czy to prawda? Bo jeśli tak to tak być nie powinno. Powinien być wyraźny podział ról i obowiązków, żeby jedna osoba nie robiła wszystkiego. Enedo, dla mnie poświęceniem jest przyjazd na jeden dzień w tygodniu z racji pracy od rana do wieczora. Przy tym ze schroniska gnam do swoich zwierząt, które ktoś musi wyprowadzić i nakarmić, pobabrać się w gówienkach też muszę - to odnośnie tego, za co niektórzy szanuja ludzi ;). Oprócz tego mam masę telefonów w sprawie psów po adopcjach z problemami, muszę do nich jeździć i niezawsze jest to przyjemne, a na pewno męczące. Nikt tego za mnie nie zrobi. Nie zostawię pracy, żeby Wam pomóc w tygodniu, bo z czegoś muszę wyżywić moje zwierzęta. Inni też mają obowiązki. Który pracodawca da Ci ot tak wolne w tygodniu, żebyś mogła "uprawiać" wolontariat? I nie zapominajmy, że poza schroniskiem są kolejne psy, wolontariusze muszą pomagać też im, jest zima. Czy ci wolontariusze też są źli? Z chęcią natomiast podpowiem, co można usprawnić, jeśli w ogóle moje zdanie jest brane pod uwagę lub też nikogo nie urazi. Jak napisałam wcześniej, projekt schroniska, boksy są beznadziejne. To upośledza totalnie pracę. Ale z czasem wszystko zacznie się zmieniać - jeżeli ta uwaga była powodem Twojej złości, to nic już nie rozumiem. Wiadomo ,że karmienie zwierząt nie zajmuje 15 minut, to logiczne. To jest praca, ciężka, bo fizyczna i jak każda praca zajmuje wiele godzin. Nie każdy do takiej pracy się nadaje, nie każdy wytrzymuje. Poza tym nie powinny psów karmić wciąż zmieniające się, nowe osoby, więc z pomocą wolontariuszy w tym wypadku sprawa nie jest oczywista. Pracuję też fizycznie, wiem, jak to jest, jednak nie będę przez to zła na innych. Sama się na taką pracę zdecydowałam. Dodam, że nie powinnam nosić ciężarów, bo mam problem ze zdrowiem właśnie z powodu ciężkiej pracy, więc może kolejnym razem przy dostawie, jak będę, Ty ponosisz, ja powiem, gdzie położyć. W sobotę widziałam w schronisku kilka osób do pracy poza wolontariuszami. Każdy coś robił. Dostawy itd. może przecież obsługiwać choćby szefowa wolontariatu, jeśli nie kierowniczka schroniska. To wszystko można okiełznać. Tam jest kilka osób i z pewnością pomogą, trzeba z nimi porozmawiać i wszystko poustalać. Enedo, nie było moim zamiarem krytykować Twojej pracy, dobrze, że jesteś w schronisku. Aczkolwiek nie podoba mi się psucie atmosfery przez kogokolwiek na tym wątku i wśród wolontariuszy, zarzucaniem im braku chęci pomagania. Oni to robią za darmo i w ramach wolnego czasu, i chwała im za to. W weekend nie przyjeżdżają, żeby pobawić się z pieskami, bo piesków na codzień mają pod dostatkiem. Może daruj sobie jeden dzień z dyżuru w schronisku ot tak i przyjedź pomóc mi. A że jeden dzień psy zostaną bez jedzenia - no cóż. Moje by zostały, ale kogo to obchodzi, przecież to moje psy... Dodam, że poza schroniskiem na pomoc czekają kolejne zwierzęta, nie tylko psy i koty, o czym na wątku wspomniałam i pozostało to bez odzewu. A psów potrzebujących jest tak wiele, że mam co robić i z pewnością nie będę się pchała do pracy w kiepskiej atmosferze, jeśli takowa powstanie, choć szanuję ekipę schroniskową. Wolontariusz ze swojej pracy musi mieć choć odrobinę satysfakcji, bo poza tym nie ma nic, a jeśli całymi dniami ciężko się pracuje, żeby w weekend znów pracować i na koniec wyczytać ironiczne "poświęć się jeden dzień". A i jeszcze przy okazji, zajmując się sprawą pewnego psa gryzącego po adopcji, dowiedziałam się, że przy Warszawskiej chyba ktoś ma na tymczasie (?) psa od Ciebie, Enedo, i już go nie chce dłużej. Nie wiem za bardzo o co chodzi, ale przekazuję, bo pewnie ważne. Pies jest po wypadku. Tylko tyle wiem - jak będzie trzeba popytam. TomekiHobbit, przy psie zza blaszanych drzwi, po prostu trzeba siedzieć i CSować, ot wszystko. Feromony mogą się przydać - przy nich się bardziej wyluzował, kładł się obok mnie w budzie, ale nie zostawię w schronisku, bo są drogie, a ja ich niestety na codzień potrzebuję do kolejnych psów z takimi problemami. Ale może uda się je załatwić od kogoś, kto ich już nie potrzebuje. Temu psu po prostu potrzeba czasu i normalnej bramki, widoku na świat.
  14. [quote name='erka']Co do tego ON-ka i wszystkich psów bezdomnych, które są w tej chwili na ulicach Kielc, trzeba dzwonić do Wydz.Gosp. Komunalnej. W artykule z Echa Dnia z 1 grudnia, B.Opałka, dyrektor tegoż wydziału zapewniał,że miasto znajdzie miejsce dla bezdomnych zwierząt, a wszystkie interwencje należy zgłaszać na nr 41 37 67 668. Jestem bardzo ciekawa, jak oni mają zamiar to zrobić, w kazdym razie dobrze by było ich ponękać i zgłaszac wszystkie psy, o których wiemy.[/QUOTE] Wręcz trzeba dzwonić do UM w takich sprawach, chodzi o ewidencję zgłoszeń przypadków psów bezdomnych na ulicach, żeby nie było, że nie ma problemu.
  15. Einstein boski, a do spania w łóżku,jak widzę, dość szybko przywykł. :)
  16. Świetne zdjęcia. :) Psiak naprawdę bardzo ładny. :)
  17. [quote name='tomekihobbit']Dziwię się, że wszyscy pracowali i uczyli się bardzo pilnie zostawiając Martę SAMA! Nigdy tego nie pojmę i nawet tego bym nie podejrzewał. Dobrze, dostałem cynk od syna. Ludziory, opisałem zwykłą codzienność i są już braki, ponieważ bez oparcia wolontariuszy tak ilościowa obsada nie zapewni tego co być powinno ( przy tej ilości psów).[/QUOTE] Poprę Ewab, bo też niezabardzo rozumiem sens wypowiedzi. W schronisku są pracownicy i aktualnie nie jest to jedna osoba. Pomagasz bardzo, w sposób fajny naprawdę, ale żeby to robić niestety trzeba nie mieć pracy i jak sam powiedziałeś, to się wkrótce zmieni. Przecież pracy i szkoły się nie rzuci, bo trzeba pomóc w schronisku. Można to robić w wolnym czasie i każdy stara się tak właśnie postępować. Nie jest to coś godne pogardy. Obsada schroniska nie składa się z jednej osoby. Powiem tyle - nie jestem laiczką w pracy ze zwierzętami. Co rok z pomocą tylko jednej osoby pracuję przy ponad 500 zwierzętach na raz. Jest czyściutko, wszystko zadbane, nakarmione 2 razy dziennie, wyprowadzane na wybiegi, potem sprowadzane do wielu boksów i musi być segregacja, socjalizujemy zwierzeta, uczymy je, przeprowadzamy drobne zabiegi weterynaryjne itd. Robimy to we dwie osoby i nie zajmuje nam to całego dnia. Kwestia organizacji. Dlatego cierpliwości, wszystko się ułoży w końcu. Stopniowo schronisko zacznie działać, jak należy, choć wczoraj nie miałam się do czego doczepić. Fajna atmosfera, mogliśmy szybko robić, co do nas należy, wszystko uporządkowane. Mogę tylko pochwalić za sprawne działanie. Każdy starał się coś robić. Jak w końcu przebuduje się to miejsce, można to zrobić tak, aby ułatwić sobie pracę itd. Natomiast apeluję do wolontariuszy o niepodejmowanie pewnych działań bez konsultacji z szefostwem schroniska. Jest szefowa wolontariatu, proszę ją pytać o wszystko. Wyprowadzając takiego psa, jak Malamucio, musicie być pewni, że sprzęt, na którym go prowadzicie, wytrzyma, że pies Wam się nie wyrwie itd. To jest identyczna sytuacja, jakbyście wyprowadzali swojego psa - ponosicie za niego odpowiedzialność, więc musicie zadbać o wszelkie zabezpieczenia. Pies, który atakuje inne psy, nie powinien wychodzić z innymi na spacer, chyba że pod okiem kogoś, kto na pracy z takim psem się zna i w ramach resocjalizacji, że tak powiem. Tydzień temu ten psiak wąchał się z innymi pod kontrolą i nie było źle, teraz po jednym wyskoku będzie już znacznie gorzej. Ale takie wypadki w schronisku się zdarzają, jak i ucieczki psów z boksów itd. Wszystko z czasem, mam nadzieję , się uporządkuje. Wydaje mi się, że już teraz nie jest źle.
  18. Żeby się wszystko unormowało, trzeba czasu. Co do Mistera Malamucia - no cóż wypadki się zdarzają. On jest sfrustrowany, potrzebuje ruchu, jest sam i spragniony kontaktu z innymi. Dlatego nie ma się co dziwić. Ważny jest sposób, w jaki psy się ze sobą spotykają na spacerze. Kartka ma być ponoć na boksie wywieszona, a dziś, grupa czekała aż psiak się wybiega i kolejny boks musiał cierpliwie czekać. Byłam na dzień dobry poinformowana o wszystkim, co wiedzieć powinnam. Więc wszystko było jak należy. A wolontariusze muszą pamiętać, że wyprowadza się jeden boks, wszystkie psy z boksu na raz. Wyjątki muszą być uzgodnione z osobą, która nad wszystkim w schronisku ma panować. Wiem, że większość wolontariuszy ma spore doświadczenie z psami, ale niekoniecznie wiedzą wszystko. Wystarczy jeden błąd i psy będą miały do siebie uraz na amen, albo zostanie wzmocnione ich negatywne zachowanie. A nie o to nam chodzi. Dlatego wszystko trzeba uzgadniać , konsultować itd. Jest szefowa wolontariatu, jest kierowniczka schroniska, są pracownicy. Jest się kogo zapytać. Z tymi drzwiami z blachy u Kłopotka bez dwóch zdań coś trzeba zrobić. Przeprowadzenie go do innego boksu to problem, nie da się tego zrobić aktualnie bez stresowania psa. Ale może dałoby się jakoś te drzwi przerobić? W tygodniu mało kto może pomóc w schronisku, bo ludzie pracują i uczą się. Niewiele można w tej kwestii zmienić. Szczególnie teraz, gdy się szybko ściemnia. Przyszłościowo planujemy przerzucić się z pracą nad psami na dni w tygodniu, poza weekendem, na ile praca pozwoli. Ale póki co, ciężko to zorganizować, tym bardziej jeśli oprócz pracy itd ma się jeszcze swoją menażerię, często gęsto dość liczną. Jednak każdy, kto będzie mógł jechać do schroniska, niech poświęci chwilę tym najbardziej lękliwym zwierzakom. Niech zapozna się wcześniej z CSami, weźmie saszetkę ze smakołykami i do dzieła. Nawet parę minut raz na jakiś czas, to lepsze niż nic. A zwiększa szanse tych psów na adopcję. "Jest już wiele psów którym trzeba generalnie poszerzać relacje z innymi ludźmi, światem i jego atrybutami - kontakty, żeby były tożsame jak ze mną, Martą, czy Agnieszką ,żeby wchodzili do boksów z nami, wyprowadzali psy ale DAJ MI ICH! Staram się aktywizować każdego kto tam jest np darczyńców, żeby psy miały więcej kontaktów przy mnie z innymi dwunożnymi drapieżnikami." Tacy ludzie, o których tu mowa są, ale niestety póki co w weekend. Pewnych przeszkód narazie nie przeskoczymy. Ale z czasem będzie lepiej. Dodam, że nie każdy dwunożny jest drapieżkiem. :)
  19. [URL]http://www.dogomania.pl/threads/31124-Schron-KIELCE-mini-goldenka-GAFA-odeszła-za-TM-*-*-*-czy-inne-też-odejdą?p=15911522&viewfull=1#post15911522[/URL] Następne foty psów z Dymin.
  20. [quote name='backbone']Psiaki z boksu nr 42 mnie przerażają, one się boją wszystkiego, łącznie z życiem chyba...[/QUOTE] Trzeba z nimi posiedzieć ile się da przy każdej wizycie. Dziś dziewczyny siedziały w większości boksów z tymi lękliwymi psiakami, ale czasu brakuje. Są jeszcze dwa psiaki do "przeróbki" - ONkowata, która wyskakuje za kratami, ale siedzi w kąciuku, jak się wejdzie do boksu (ją trzeba odwrażliwiać na dotyk i smycz, a pote mdalsza część roboty) i ONkowaty psiak(lub suczka) w boksie z boku (2 boksy wolno stojące obok siebie, psiak jest w tym po lewej) - on jest ogólnie do odwrażliwnia... Lękliwych jest znacznie więcej i u nich trzeba spędzić trochę czasu. Te, co źle reagują na smycz, z czasem się przerobi.
  21. A to Baranek z boksu bodajże nr 37. Wylękniony nieco, ukrywał się w budzie ,ale ostatecznie okazał się psem idealnym. :) ONkowaty, nieco otwarł się o typ kaukaza. :) Śliczny pies. [IMG]http://img814.imageshack.us/img814/1615/57895158.png[/IMG] [IMG]http://img703.imageshack.us/img703/6049/84902440.png[/IMG] [IMG]http://img526.imageshack.us/img526/6030/79256241.png[/IMG] [IMG]http://img98.imageshack.us/img98/3999/55228103.png[/IMG] Baranek jest łagodny, nie ruszają go psy rzucające się na siatkę 20 cm od niego, jest grzeczny, przy umiejętnym prowadzeniu bardzo fajnie chodzi na smyczy. W boksie jest bardziej lękliwy niż poza nim. Jeśli komuś zaufa, kompletnie się nie boi tej osoby, do reszty podchodzi z lekkim dystansem ale podczas spaceru przychodził na wołanie do każdego, choć jeszcze nieco ostrożnie. Mam momenty, że się zatrzyma i się boi, ale latwo go przekonać do dalszego marszu. To, co w jego przypadku ważne - to nie jest pies, który docelowo mógłby mieszkać sam w kojcu. Stresuje go samotnośc, nawet na spacerze wolał chodzić albo z psami albo z grupą ludzi, musi być stado - wtedy jest najfajniej.:)
  22. A po tarzanku w śniegu, dzikich skokach przyszła pora na odrobinę treningu, coby duży i silny piesek był mniej pociagowym psem. :) [IMG]http://img207.imageshack.us/img207/1248/malamcio5.png[/IMG] [IMG]http://img651.imageshack.us/img651/8431/malamcio6.png[/IMG] [IMG]http://img17.imageshack.us/img17/1577/99114554.png[/IMG] Dodam, że praca dziś szła sprawniej niż tydzień temu, wszystko się zaczyna fajnie układać. Psiaki najedzone, nawet niektóre nagródek nie chciały. :) Już po tygodniu jednym widać znów wielką poprawę w zachowaniu psów, są coraz pewniejsze siebie. Odwrażliwialiśmy dziś kilka psiaków na smycz. Powolutku jest coraz lepiej. Bardzo powoli robi postepi Kłopotek za tymi blaszanymi drzwiami. Zostało jeszcze kilka psów do oswajania z człowiekiem i spacerami, mam nadzieję, że w tygdodniu ktoś będzie miał czas z nimi posiedzieć.
  23. A to Mr Piekności schroniskowy :) i jednocześnie prowodyr bójek psich, coś między ONkiem a malamutem. Proszę nie wyprowadzać go zi nnymi psami, bo za mały jest teren do spacerów, żeby umiejetnie psa poprowadzić i nauczyć go unikać konfliktów. Będzie się nad tym stopniowo pracować. Tydzień temu wąchał się z psiakami i sztywniał nieco, ale ponoć w tygodniu dosżło do jakiegoś spięcia jednak, więc nie ma co warunkować mu brzydkiego zachowania. W stosunku do ludzi jest świetny. To duży, silny pies, nie dla osoby delikatnej. :) Ale też bardzo pojętny, szybko i chętnie uczący się. Pies dla kogoś, kto zapewni mu odpowiedni ruch. [IMG]http://img580.imageshack.us/img580/6921/52298370.png[/IMG] [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/504/29068915.png[/IMG] [IMG]http://img155.imageshack.us/img155/6061/82374083.png[/IMG] [IMG]http://img820.imageshack.us/img820/2266/63637327.png[/IMG]
  24. [quote name='adamo1974']moim skromnym zdaniem to zgłaszać do urzędasów z ratusza to oni majo obowiązek prawny opieki nad biednymi psami czy kotami jak pozwolili na tako sytuacje to niech teraz coś z tym bołaganem zrobią pozdrawiam[/QUOTE] Też uważam, że niezależnie od pomocy, jakiej się zdoła psom udzielić czy nie, do UM trzeba dzwonić i zgłaszać każdego psa, notować sobie, z kim się rozmawiało i kiedy.
  25. [quote name='tomekihobbit']Martwił mnie pies przy budynku, szczelnie odseparowany. Posiedziałem kilka razy w kąciku i obdarowując nie tylko spokojnym słowem ;) (na 100% przekarmiony:)) , "pogadaliśmy", oczywiście wie kto idzie, bo mu gwiżdżę ciągle to samo i już raz nie zwiał do budy, zaciekawił się. Wewnątrz; kilka razy wyszedł, jeszcze z bliska nie powąchał , z ręki zjadł - czekam aby odwrócić proporcje, żeby zainteresował się teraz mną a nie smakołykami. Uważam, że powinno się dać mu ujrzeć więcej świata. Ta izolacja sprawia, że jest tylko bardziej napięty. Spokojnie i powoli będzie ok dlatego czas przeszły - wierzę w niego:).[/QUOTE] Będzie dobrze, jak psiak ma takich gości w boksie. :) Tylko faktycznie te drzwi robią dużo złego. On się bardzo spina, jak słyszy, że ktoś przechodzi za drzwiami. Jak już je z ręki, to bardzo dobrze. Miał mało słomy, a sporą budę, wyłożyłam mu ją kocykiem. Mam nadzieję, że sobie koca nie zrolował w kącik i nie leży na deskach. Jedzenie w jego przypadku jest teraz główną motywacją do kontaktu z człowiekiem. Reszta przyjdzie sama. :) Jakieś pozytywne skojarzenia musi wreszcie mieć. Póki co sama obecność człowieka pewnie nie wiązała się z niczym przyjemnym.
×
×
  • Create New...