Jump to content
Dogomania

Olgierd

Members
  • Posts

    121
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Olgierd

  1. Heh to jest odwieczne pytanie o to czy przedsiębrane środki nie są zbyt uciążliwe i nie prowadzą do nałożenia obowiązków sprzecznych z ustawą. Nie słyszałem o rozstrzygnięciach nadzorczych uchylających tego rodzaju uchwały gmin - być może dlatego, że wojewodowie mają to w nosie - ale nie słyszałem też o tym, aby któryś z niezadowolonych psiarzy skorzystał z art. 101 ustawy o samorządzie gminnym. Wniosek: łatwiej pomostować niż działać własnoręcznie. Co do uchylania zakazów sprzedaży alkoholu - jest różnica polegająca na tym, że są przepisy rangi ustawowej odnoszące się do tego zagadnienia.
  2. Tak, tak... to pokrzywdzony będzie musiał iść do sądu i zeznawać pod groźbą sankcji za składanie fałszywych zeznań w jakich okolicznościach doszło do zdarzenia. A "sprawczyni" będzie mogła przedstawić kontrdowody, takie jak: 1) zaprzeczenia ("ja w ogóle nie mam psa"), 2) świadków (drugi sąsiad powie, że to facet zaatakował psa), 3) alibi ("w tym czasie byłam z psem na Majorce" plus bilety lotnicze), 4) wyolbrzymienie ("wysoki sądzie, to jest najgroźniejszy pies pod słońcem, gdybym go nie upilnowała to odpowiadałabym z art. 156 kk"). Tak więc najważniejsze to złożyć sprzeciw w odpowiedniej chwili - i tyle.
  3. Uwaga natury formalnej: to jest nakaz wykroczeniowy, nie karny, a zatem art. 506 kpk powinien być stosowany odpowiednio (por. art. 94 par. 1 kpw). Uwaga natury praktycznej: oczywiście warto mieć dowody na poparcie sprzeciwu, ale jednak wniesienie go powoduje wszczęcie całego postępowania dowodowego, a więc jednak będzie konieczne udowodnienie winy obwinionego. Uwaga natury teoretycznej: nie będzie wyroku nakazowego wykroczeniowego w sprawie o kradzież 25000, nie wydaje mi się także, aby był możliwy w sprawie karnej, zwłaszcza jeśli jedynym świadkiem jest pokrzywdzony (art. 500 par. 3 kpk).
  4. ... ad vocem... może teraz w komisji sejmowej dopiszą jakieś "inne rośliny"? ;-)
  5. Jakbym był z Warszawy to rzuciłbym hasło blokady - "burki na barykady!" - stado szczekających czworonogów na Wiejskiej to medialny temat - ale we Wrocławiu to co najwyżej można psa przez Urząd Wojewódzki przegnać ;-)
  6. Kurka, faktycznie głosowali jak jeden mąż... Co do belgów w typie ONów - jeszcze większy problem będą mieli np. posiadacze czechosłowackich wilczaków a nawet - na uparciucha - haszczaków, które są w typie wilka, a ON z daleka to wilka jak diabli przypomina... Ogólnie kuriozum wynikające wyłącznie z tego, że w Unii E. czyli Polsce uważa się, że wszystko co się rusza trzeba opisać w ustawie. A ja tu kiedyś dostałem ostrzeżenie za to, że uśmiałem się nad pytaniem o wzór kagańca. Kolejna nowela do tej ustawy opisze ten kaganiec, a MSWiA rozporządzeniem określi jego wzór i parametry...
  7. Haha no tak, idą ciężkie czasy dla molosów... Na pewno na dziś jest jeszcze 11 - MSWiA nie zmienił rozporządzenia - a co się dzieje w parlamencie to Bóg jeden wie... Ze zdziwieniem dostrzegam, że ekspertką od tych spraw została Teresa Liszcz, widzę, że ona to zna się na wszystkim (ostatnio czytałem jej kuriozalny artykuł o zmianach w kpc, łza się w oku kręci).
  8. Powinno być tu: [url]http://www.senat.gov.pl/k5/pos/prace.htm[/url] ale nie ma.
  9. OK ja rozumiem system dobrowolnego ubezpieczenia - sam kiedyś myślałem o tym, żeby wykupić polisę na mojego łobuziaka. Mówiąc o właścicielach miałem na myśli skutki starcia z właścicielem, nie z psem. To był rzecz jasna żart (ale już nie żartuję, bo zaraz dostanę kolejną czerwoną kartkę ;-)
  10. Dodam, że obowiązkowym ubezpieczeniem powinni być objęci niektórzy właściciele psów a nie same psy ;-) mówię tak po mojej potyczce z właścicielką rottweilera.
  11. No comments: [url]http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050425/prawo/prawo_a_21.html[/url]
  12. Mój pies siedzi w domu sam od ok. 7:40 do 16:30, zdarza się, że dłużej (jak był chory to nie wychodził 24 h! - bo nie chciał...) Nie wiąże się to z żadnymi przykrymi konsekwencjami, mam wrażenie, że po prostu cały czas śpi (jak przychodzę to jest rozespany ale momentalnie biegnie do miski pić wodę - jakby przez poprzednie 9 godzin nie miał do tego głowy). Tak więc moim zdaniem pies może siedzieć w domu kiedy pan jest w pracy (bo co, mam zatrudnić dog-sitterkę?) Dodam jeszcze, że często wychodzimy tylko na dwa spacery dziennie ;-) aczkolwiek wówczas ten drugi jest od ok. 17.00 do 21.30 (jak wczoraj) ;-)
  13. Ja miałem w czwartek ciekawe przejście 200 m od domu. Idę z moim łebkiem, smycz króciutko, z naprzeciwka lezie babka z rottweilerem, znany mi z dalekiego widzenia: smycz w kieszeni, na szczęście kaganiec na mordzie. Rottek zobaczył mojego łebka, momentalnie zaatakował, no w dużym skrócie jakoś sobie poradziliśmy z rozpędzoną 50-kg masą. Babka jak sobie szła tak sobie idzie... spacerek... i z mordą do mnie "co pan kopie mojego psa? jak go pan uszkodził to pana obciążę!" Mówię kobiecie, że powinna psa na smyczy prowadzać, bo nie życzę sobie, żeby mój był atakowany; kobita "to co, mam za psem biegać? idę z psem na spacer, żeby się poruszał, to nie trzymam go na smyczy! JAKBY PANA PIES MIAŁ KAGANIEC TO BY NIC SIĘ NIE STAŁO!!!" Normalnie myślałem, że kobicie lutnę, bo to tak zwykle bywa, że głupi właściciel a pies tylko obrywa... Zgroza. Zapowiedziałem wariatce, że jak jeszcze raz ją zobaczę to zawezwę psy przez 997. Hint: Wrocław rejony ul. Długiej. Jeśli znacie kobietę - wyjaśnijcie w czym rzecz.
  14. A to ja z łobuzem też w Sowich (kiedyś mi nawet stadko muflonów nagonił "na strzał")i w Bielskich łaziłem sporo, w Stołowych też. Niestety jesienią zaczęły się problemy ruchowe no i 100 dni przestoju... Na szczęście piesek się podleczył, rower wykluczony ale jak tylko śniegi się skończą - zacznę znów polkę :-) (nie mogę się doczekać)...! PS a w Fabrycznej... to w sumie w Leśnicy jest ten piękny las, no i też wzdłuż Odry za Maślicami można poszaleć, za lotniskiem też...
  15. Mellows, a gdzie to Wy się tak rozbijacie? Jak mój Wielce Czcigodny Piesek był jeszcze zdrowy to ganialiśmy od Rędzina po Wyspę Opatowicką (żeby blisko woda była), nawet 60 km dziennie. Myślałem o tym, żeby kropnąć się w Góry Sowie - choć tam wody to wcale nie ma - ale z nawet podleczonym dysplatykiem to się nie da... :(
  16. Te rady to same mogą się zaczipować, bo najsamprzód powinni weteryniarzom o tym opowiedzieć. Jest wyznaczonych kilka gabinetów w mieście, gdzieś w sieci jest lista. Niefart, bo nawet na Skarbowców nie mają ani skanera ani niczego do czytania, nie mówiąc o nabijaniu (kabzy).
  17. Dobrze, jeśli Aport jest taką beznadziejną szkołą to proponuję na przyszłość Artemisa. IMHO ta nowa szkółka w Siechnicach działa za krótko, żeby cokolwiek o niej powiedzieć; a to, że wygląda okazale (podobno) jeszcze o niczym nie świadczy.
  18. Aha czyli pies podbiega do kogoś, jest zatrzymana przez właściciela - i to ma być dla niego złe doznanie? Właściciel powinien potrafić zatrzymać psa w każdej chwili, zarówno dla dobra psa, właściciela jak i postronnej osoby. Mówię to jako człowiek, który niestety średnio może zapanować nad takim pieskiem - mój się nie boi ale po prostu osacza, szczególnie starszych facetów. Powiem Ci, że są ludzie, którzy się po prostu boją psów i powinno być im oszczędzone szczęście przywitania się z "miłą suką"; pies wyczuwa strach i często traktuje to jako przyczynek do agresji. Zgadzam się z Tobą, że co pies to obyczaj (każdy pies ma swój świat) i metody powinny być różne, ale tak czy inaczej to nie pies ma sobie wybierać ludzi, do których podbiegnie a do których nie podbiegnie.
  19. [quote name='calessandra']Jeśli suka z lękiem przed człowiekiem jest traktowana ostrymi szrpnięciami w momęcie kiedy pełna zaufania podbiega się przywitać to wybacz, ale to coś więcej niż nie dopasowanie metody szkolenia do psa.[/quote] Jeśli suka z lękiem przed człowiekiem podbiega do człowieka powinna być za wszelką cenę zatrzymana. Ludzie też się boją i mają prawo się bać, a suka jak mówisz bojaźliwa może napytać biedy. Ja mam podobny problem z psem - tyle, że mój się nie boi; a podbiec chce do każdego prawie napotkanego faceta.
  20. Pierwszy raz widzę, żeby ktoś narzekał na Aport. Faktem jest, że Maria i Waldemar potrafią przygadać aż w pięty idzie ;-) co spotkało niżej podpisanego, ale - bez przesady. Ten interes w Siechnicach to nowość, nie słyszałem o tym żadnych opinii, dobrych ani złych - może poczekajmy troszkę, niech parę wiader wody więcej upłynie w Odrze, dopiero będziemy mogli powiedzieć coś sensownego? I - żeby nie było niedomówień - u Tomoniów męczyłem się 2 miesiące z moim Wielce Czcigodnym Pieskiem, ale na egzamin nawet nie poszliśmy. Tak więc mógłbym narzekać, że "nie dopasowali" się do mojego łebka.
  21. [quote name='ZEMAT']chyba coś ci się pomieszało[/quote] Haha ;-)))) no jasne, przecież to był dowcip, prowokacja. Teraz ludzie chcą ustandaryzować wszystko (stąd te pytania np. "o definicję kagańca"), tak więc sobie pomyślałem, że przecież tematem powinna zająć się Nasza Unia E. Nie sądziłem nawet, że trafię w sygnaturę istniejącej dyrektywy ;-)
  22. [quote] Z tego co pamiętam wzór kagańca został określony w Dyrektywie z 11 sierpnia 1988 r. 88/452/EWG. Sprawa była także przedmiotem orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 14 stycznia 1994 r. (O'Hara vs. Sullivan, "Sprawa Kagańcowa") ;-)[/quote] [color=red][b]TAKIE PROWOKACJE SĄ NIE NA MIEJSCU[/b] I WPROWADZNIE W BŁĄD NIE JEST NA MIEJSCU BYNAJMNIEJ NA DZIALE PRAWO[/color][/b]
  23. Insomnia, bie daj się zwariować, babka ewidentnie chce Cię osaczyć i szuka dziury w całym. Tak czy inaczej ważny jest "klimat ogólnospołeczny", więc spróbuj może rozeznać się u innych sąsiadów co myślą o tej babce; jeśli ma opinię wariatki i wszyscy zdają sobie z tego sprawę, problemu chyba nie będzie (szczególnie jeśli jest nieszkodliwą wariatką). Co do szafek na korytarzu i jakiegoś tam mycia schodów itp. - podobnie: nie dajmy się zwariować. Przyjmij komisję z otwartymi rękoma (acz zastanawiam się czy musisz wpuszczać ich do domu...), zmęcz wcześniej psicę, żeby na pewno była grzeczna i nie zalizała nikogo na śmierć, pokaż, że jesteś po prostu młodą dziewczyną, która stara się jak może i jeszcze pomaga zwierzętom.
  24. Ja zdecydowałem się na ten zabieg ze względu na jego hiperdominacyjny charakter, wszczynanie bójek w domu o przewodnictwo stada. Stało się to 1,5 miesiąca temu - pies ma obecnie 23 miesiące. Efekt jest momentalny i jak dla mnie genialny: Boss przestał się czaić, nie ma już zamiaru rządzić, jest o 50% posłuszniejszy, nie ma kłapania dziobem ani warczenia. Momentami odnoszę wrażenie, że jakby zbyt wyłagodniał, ale to też może być sprawa dysplazji, która się objawiła 2 tygodnie po zabiegu...
  25. Myślę, że ten brak zaufania ludzi do Twego psa bierze się z tego, że widzą wielkiego "ludojada" z młodą dziewczyną; stereotyp jest taki, że dziewucha nie utrzyma psa, który będzie chciał zjeść człowieka. Z hałasami psimi zwykle jest podobnie, tj. jeśli pies nie jest totalnie szajbnięty - da się wyżyć. Mój jest bardzo czujny, każdy szmer na klatce schodowej wzbudza w nim instynkt stróża, kiedyś b. często szczekał - no i powiem tyle, że moi sąsiedzi byli zadowoleni "bo przynajmniej złodziej się przestraszy". A z tego, że się nawet 60-kg piesek otrze o czyjeś drzwi nie robiłbym problemu. Mój czasem stara się atakować drzwi, za którymi oszczekuje go doberman - i jakoś nie mamy do siebie pretensji. Wszyscy powinniśmy wrzucić na większy luz, takie są niestety uroki życia w blokowiskach.
×
×
  • Create New...