-
Posts
121 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Olgierd
-
Chodzi mi o to, że to jest forum o prawie a nie o biologii. Rasa to pojęcie z zakresu systematyki. Systematyka to pojęcie albo Boskie (dla tych, którzy wierzą w Boga) albo darwinowskie (dla nie podzielających tej wiary). Żaden przepis nie powinien wkraczać w kwestie biologii, określać genotypu zwierzyny. Dodam może też, że regulamin jakiejkolwiek organizacji społecznej nie jest prawem, a zatem nawet ZKwP może co najwyżej regulować los piesków, które należą do właścicieli, którzy są zrzeszeni w tym stowarzyszeniu. I nie pisz, że nie wiadomo o co mi chodzi tylko pisz, że po prostu tego nie rozumiesz.
-
[quote name='medira']Mialam nadzieję udowodnic bardziej prawnie,że bez rodowodu to kundel.[/quote] Nie ma prawa na taki temat. Nie może być prawa na taki temat. Niech nas ręka Boska broni, gdyby parlament chciał uchwalić takie prawo ("Nikt nie może być pewien swego życia, zdrowia i majątku dopóki obraduje Parlament Jej Królewskiej Mości")...
-
O tym czy na ogrodzeniu terenu musi być tabliczka itd. może stanowić odpowiednia uchwała rady gminy, najsensowniej dowiedzieć się w urzędzie. Zawsze jednak właściciel psa ponosi odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez zwierzę i to niezależnie od tego czy zwierzę było pod nadzorem czy też nie było pod nadzorem, chyba że nie ponosi winy za szkodę. Na 99% w takim przypadku powiedziałbym, że sąd uzna winę polegającą na tym, że psy nie były zabezpieczone. Do tego dochodzi odpowiedzialność wykroczeniowa z art. 77 kw bądź nawet art. 160 kk - w zależności od tego co się stanie. Nie mieszkamy wprawdzie w Anglii i nie ma mowy o prawie przejścia - ZCTW tam nie wolno zabraniać nikomju przejścia przez pole albo łąkę - ale wejście na cudzy teren nie stanowi naruszenia jego własności, a na pewno nie jest naruszeniem przepisów, przez które naruszający narażałby się na "wyjęcie spod prawa". Zaznaczam, że mowa tu o sytuacji, w której wszystko jest OK i po prostu postanowił sobie skrócić drogę, bez złych zamiarów (pomijam rozważania o drodze koniecznej itd.) To jest chyba problem stosunków sąsiedzkich - i zdroworozsądkowego podejścia do tego czy te 11 ha ulegnie jakiemuś uszczerbkowi czy też nie jeśli paru sąsiadów sobie przejdzie po trawie czy też nie. Jeśli się to nie podoba najprościej będzie ogrodzić teren i tyle, zawsze będzie taniej niż płacić ew. odszkodowania.
-
[quote name='paula_!99o']podobno w niektorych miastach nie trzeba placic podatku za psa ze schroniska[/quote] No we Wrocławiu na ten przykład tak jest. Ja nie płacę ;-)
-
[quote name='Msand']wrócili do "uciążliwego" sąsiada - kazali mu podrzec paszkwil, dac nam spokój i zająć się czymś bardziej owocnym w życiu (...) W razie kolejnych "donosów" - olewają sprawę.[/quote] I o to chodzi, i o to chodzi - normalne, życiowe podejście do sprawy. Dlaczego na tyle rzadkie, że się dziwimy? Przecież tak powinno być w każdym banku ;-)
-
[quote name='Mido']Olgierd moze i pies jej nic nie robi ale kaganiec powinnienes zaklada swojemu psu bo cie baba lekka reka zalatwi i wtedy nie bedzie wesolo. Wystraczy ze wykorzysta przepisy przeciwko tobie.[/quote] Nie powinienem bo nie muszę, a przepisów nie da się wykorzystać "przeciwko" komuś tylko korzysta się z nich tak jak jest napisane. A ręki lekkiej to ona nie ma. Pomijam sprawę gróźb karalnych itd. [quote name='Mido']Z tego co piszesz wnioskuje ze rodzice mieszkaja w bloku a wiekszosc miast i wspolnot w polsce ma w regulaminach,rozporzadzeniach ze pies ma byc na smyczy i w kagancu i czasem ze musisz sprzatac po nim(tak jest u mnie) i wtedy nie ma ze piesek jest lagodny wezwie policje a jak beda sluzbisci to sie zalatwia na cacy [/quote] Nigdzie nie napisałem, że moi starzy mieszkają w bloku. Nie mieszkają. Jeśli mówisz o wspólnotach mieszkaniowych - to sobie mogą pisać co chcą. Zaś co do prawa miejscowego we Wrocławiu - jest jak jest. Co do "służbistów" to jest właśnie postępowanie skargowe i na policji i w SM w sprawie nadużycia - bo to o czym piszesz to jest nadużycie. Ja wiem kiedy pies ma chodzić w kagańcu a kiedy nie musi. A sąsiadka moich rodziców tego nie wie.
-
[quote name='hohufka']Skoro tylko miotełką, to może są to jedynie amory ;)[/quote] Brrr... jakbyś ją zobaczył to nie wygłupiałbyś się ;-))) błeee... nie dość, że straszna to jeszcze durna. Nie, ona mnie serdecznie nienawidzi, najfajniej kiedy się wścieka - prawie po zawał - a ja ją na spokojnie punktuję.[/b]
-
Wojna z sąsiadami to zawsze trudna sprawa, moi na szczęście nic nie marudzą (a mój Wielce Czcigodny Pies potrafi narobić rabanu jak ktoś łazi na schodach albo coś się dzieje za oknem) ale trudną osobowość ma sąsiadka moich rodziców. Otóż sobie ubrdała, że do starych mogę wejść tylko jak pies ma kaganiec bo to niebezpieczny pies - wygraża mi, tłucze mnie miotełką, po prostu rozróba na całego. Raz już nawet nasłała dzielnicowego. Najlepsze, że podczas tych awantur Boss znudzony stoi mych stóp i nie ma na babę ochoty nawet popatrzeć. Co do kamer - na pewno nie zaszkodzi, podobnie jak operacja "nikogo nie ma w domu". To jest dowód - pod warunkiem, że sąd go dopuści (nie chce mi się wdawać w proceduralne dywagacje). Nagrywanie ciszy ;-) nie ma sensu bo jaki masz dowód, że ta cisza to akurat "tu i teraz"? ;-) Inna sprawa, że nawet ci Twoi "dobrzy" sąsiedzi widzę troszkę jak Poncjusz Piłat - "ja wiem, ja widziałem ale po co mi problemy". Nie podoba mi się to.
-
To nie do końca tak, oczywiście istnieje pojęcie ekcesu intensywnego oraz ekscesu ekstensywnego (wiem wiem, brzmi jak jakieś zboczenia ale tak to się nazywa ;-) ) ale jeśli chodzi o użycie nawet niebezpiecznego narzędzia do odparcia napadu to pozytywnie wypowiedział się Sąd Najwyższy w wyroku z 9 kwietnia 2002 r. (IV KKN 289/99). Zaznaczam, że chodzi o odparcie ataku a nie pobicie inkasenta bądź poszczucie go psem, co znów może być zakwalifikowane pod art. 159 kk (i na to też orzeczenie, tym razem SA w Gdańsku z 11 października 2000 r., II AKz 383/00).
-
Obowiązek powieszenia tabliczki może wynikać z prawa miejscowego obowiązującego na obszarze danej gminy; tak jest np. we Wrocławiu. Interpretacja art. 77 kw jest przez organa b. twórcza (aczkolwiek udało mi się ostatnio zmusić UM do wszczęcia postępowania skargowego w sprawie straży miejskiej oraz podobnie w sprawie policjantów) aczkolwiek jak sądzę w takiej sytuacji brak tabliczki można podciągnąć pod niezachowanie nakazanych środków ostrożności.
-
Jeśli ma skaner to może sprawdzić. Po zachipowaniu psa poszedłem go zarejestrować w UM, dowiedziałem się wówczas, że urząd dostępu do bazy nie ma i lepiej, żeby piesek i tak miał blaszkę u obroży. Stąd moja myśl, że na dziś ten chip to pic.
-
[quote name='Berek']Słowem: lepiej, żeby było gorzej - ale żeby było gorzej WSZYSTKIM, jak rozumiem... :wink:[/quote] Nie ukrywam, że też odniosłem wrażenie, że to po prostu jakaś prywatna wojenka Pana MB, który lokalne problemy ze Szczecina chce przenieść na ogólnokrajowe forum. Ja nie czuję się jednak winien temu, że Szczecin ma takie odwieczne problemy z władzami, że prezydent (***) i oszust, że radni szaleju się opili!
-
[quote name='MB']"ciszej na tą trumną" - no to nie jest trumna Olgierdzie :lol: - mnóstwo ludzi się zainteresowało pozytywnie tym projektem i prawnicy też już się znaleźli. Nie jesteś jedyny w Polsce.[/quote] Ciekawe, że ludzie, którzy na tym forum mają coś do powiedzenia w kontekście pies/prawo a Ty i tak swoje. No więc cóż, korzystam z prawa dydaktyka, który parę lat męczył się ze studentami na Wydziale Prawa i Administracji UWr. i pozwolę sobie wystawić ocenę za Twoją pracę semestralną. [quote name='MB']Ktoś się oburzył, że to prawo spowoduje, że pies ma chodzić wszędzie na smyczy (za wyjatkiem terenów bezsmyczowych). Ale moi drodzy w zawetowanej ustawie też tez tak było. I w każdej nastepnej tak będzie. [/quote] Ja Cię rozumiem w ten sposób: skoro nie mogę być mądrzejszy do przynajmniej będę pierwszy? Antycypując, że każdy inny projekt musi być gorszy od tego, który Kwaśniewski zawetował, chcesz "na wszelki wypadek" od razu przykręcić śrubę? A zastanowiłeś się nad prawotwórczym charakterem takiego weta? Nie jest wprawdzie tak silne jak wyrok TK ale czasem trudno jest podpisać ustawę, która wcześniej została zawetowana. Lufa. [quote name='MB']do lasu i tak nie ma się prawa chodzić bez smyczy i kaganca. Bo jak nie, to Ci myśliwy psa zastrzeli - tak jest obecna sytuacja prawna. Każdy z Was kto chodzi z psem do lasu i tam go puszcza łamie to prawo. Ale lobby myśliwych jest bardzo silne.[/quote] To jest oczywiście jakaś demagogia, jakbyś zapoznał sie ze zrozumieniem z przepisem, o którym mówisz zauważyłbyś, że musi łącznie być spełnionych bodajże 5 warunków, żeby można było zastrzelić psa. Jakbyś dobrze odrobił zadanie domowe, wiedziałbyś, że nawet są postępowania karne związane z nadużyciem prawa przez myśliwych. Z litości nie przepisuję tego co przedpiścy napisali o bzdurach w odniesieniu do aktów prawa lokalnego w innych miastach. Lufa. [quote name='MB']Jak nie pojawi się nowe prawo, pod którym się podpiszemy, to pojawi się inne bardzo złe prawo. Raczcie to zrozumieć.[/quote] Znaczy się mamy się podpisać pod Twoim projektem - złym projektem, co sam niniejszym przyznałeś - tylko dlatego, że jeśli posłowie nie zaakceptują Twojego złego projektu to ktoś inny wymyśli swój bardzo zły projekt? Lufa za logikę, piątka za szczerość. [quote name='MB']Na serwerze jest już nowa wersja prawa (przeczytajcie ja), po poprawkach prawniczych. Będzie jeszcze nowa po poprawkach legislacyjnych. Na pewno w przeciagu kilku tygodni zakończymy tę pracę.[/quote] Na tę chwilę nie chce mi się sprawdzać - ale w ciemno pytam: są tam jeszcze te pola golfowe? Bo rozumiem, że jakieś zmiany są? Aha to teraz tak - jeślibym się podpisał tydzień temu to pod którym projektem? Tym czy tamtym? Chroniącym pola golfowe i zmuszającym złe psy do siedzenia w klatkach - czy nowoczesny projekt "kagańcowy"? Odnoszący się serią do paru przepisów kodeksu karnego czy ogólnie wspominający o możliwości ponoszenia odpowiedzialności karnej? To dość istotne różnice, wolałbym mieć znajomość prawa, które mam poprzeć. Aha - na marginesie - za takie przekręty problemy ma Aleksandra J.... ale co tam, rozumiem, że "inne rasy i pola golfowe" to coś innego niż "inne rośliny i czasopisma"?! Lufa. [quote name='MB'] Jestem psim behowirysta [/quote] Czy egzaminki na Dobrego Pieska będzie się zdawało przed behawiorystami? A może behawioryści będą wydawali certyfikaty uprawniające do egzaminów? A może powołajmy Powiatowe Komisje ds. Orzekania o Rasach Psów, w składzie którego obok behawiorystów zasiądą prawnicy? Jakbym miał jakąś obietnicę (na piśmie!) to może nawet poparłbym ten projekt ;-) Już widzę te tytuły "przychodzi Rywin do schroniska" ;-) Tak czy inaczej: lufa. Ponieważ ocena końcowa to niedostateczna, proponuję od razu poprawkę, oto pytania: - jak wygląda wykonanie ustawowych przepisów o ucinaniu psom uszu? - jak wygląda wykonanie ustawowych przepisów o chowaniu psów z "listy"? - jaka jest maksymalna prędkość dopuszczalna na terenie zabudowanym? - jaka jest sankcja za przeklinanie w miejscach publicznych? - ile osób zginęło w wypadkach samochodowych w Polsce w 2004 r.?
-
[quote name='Mrzewinska']"Mozemy zadac odszkodowania na drodze cywilnej. sad nie uwzgledni anszych strat moralnych."[/quote] Nie wiem co cytowany prawnik miał na myśli. Jeśli chciał powiedzieć, że w sprawie wykroczeniowej sąd nie może orzekać o odszkodowaniu cywilnym - to jest to prawda, wykroczeniówka z założenia ma być szybka i prosta. Ale jeśli chcemy zmieniać kwalifikację czynu z wykroczenia na przestępstwo tylko dlatego, żeby ułatwić ewentualne dochodzenie roszczeń odszkodowawczych - to mnie się to po prostu nie podoba, jakby cel przerastał środek. Jeśli jednak uważamy, że życie wymaga zaostrzenia kar i traktowania pogryzienia psa przez psa jako przestępstwa, którego dopuszcza się właściciel - to jest to dość poważny temat do dyskusji (acz najsamprzód do sprawdzenia orzecznictwa pod kątem art. 288 par. 2 kk). Co do wysokości odszkodowania - i owszem, nie może mieć ono charakteru przysparzającego, zatem dopuszczalne jest wyłącznie dochodzenie go do wysokości poniesionej szkody. Nie widzę jednak szczególnych przeszkód wniesienia powództwa o naruszenie dóbr osobistych i zażądania stosownego zadośćuczynienia, które niechby i wynosiło 100000 złotych.
-
[quote name='Mrzewinska']W koncu pies atakujacy suke nie jest normalnym zwierzeciem, chcecie go rehabilitowac???? [/quote] Zatem - igła? Odpowiedzialność za tego ast ponosi jego właściciel. Mam po sąsiedzku psy, które są agresywne wobec wszystkich ludzi i psów, ale właściciel potrafi go upilnować. Gnojek, którego pies pogryzł suczkę Kaśki jest głupim dupkiem i powinien dostać za to po dupie (był kiedyś kontrowersyjny projekt przywrócenia kar cielesnych za wykroczenia popełnione przez nieletnich - jednym słowem: batożenie), ale czy aby pies powinien iść pod igłę? Decyzję o uśmierceniu własnego psa ze względu na agresję mam za sobą - po niezliczonych walkach w domu - na szczęście "dałem mu szansę" i zamieniłem najwyższy wymiar kary na cięcie pod ogonem. Udało się. A z innej beczki: mam wrażenie, że zły belg to coś znacznie poważniejszego niż zły ast - mój półkrwi Malinois atakował w sposób przebiegły i inteligentny - i chyba dlatego bullshitterierów nie bierze się do służb, a-a?
-
[quote name='KAŚKA']I dlatego dziś lub jutro mam rozmowę w sprawie pogryzienia mojej psinki przez asta. Namiary na dzielnicowego już mam. Trzeba go jeszcze złapać, bo on wciąż w terenie. Zobaczymy, co wymyśli. [/quote] Minimum to grzywna z art. 77 kw, jeśli sprawca dodatkowo drażnił psa - art. 78 kw. Później spokojnie możesz dochodzić roszczeń odszkodowawczych (zbieraj wszystkie rachunki związane z leczeniem, za taksówki itd.) przed sądem cywilnym. Oczywiście procedura może troszkę trwać i kosztować ale skrócić sobie drogę można zawezwaniem do próby ugodowej przed sądem (art. 184 kpc) - wówczas odpada całe postępowanie dowodowe, warunek: solidnie przestraszony sprawca.
-
[quote name='calessandra']Olgierd masz rację prawo jest, a teraz powiedz do ilu porozrzucanych przepisów musiałeś sięgnąć by to pokazać. A nie łatwiej było by stworzyć jedną ustawę jasno wskazującą jaki istniejący przepis w jakiej sytuacji ma zastosowanie. [/quote] O pieskach służących np. w BORze albo Straży Granicznej mówi się w przepisach dotyczących tych służb - to powiedz mi, czy to są bardziej sprawy związane z psami czy ze służbami? Czyli BORówki powinny zainteresować się ustawami o psach? O odpowiedzialności deliktowej czytamy w kodeksie cywilnym - mamy szatkować kodeks i przeklejać poszczególne przepisy do różnych ustaw? Nie mówię już o przepisach karnych gdzie kk to jest chyba 30% wszystkich przepisów karnych w Polsce - reszta gdzieś rozpirzona. [quote name='calessandra']Może przy tej okazji prawo zostanie zaostrzone, powstanie kilka nowych regulacji, czy sądzisz, że to będzie miało złe skutki. [/quote] Tak sądzę, podstawowy zły skutek to śmiech na sali - vide "parszywa jedenastka" albo zakaz ucinania psich ogonów. [quote name='calessandra']coś w tym całym systemie nie działa, skoro każdego dnia słychać o pogryzieniach czy zagryzieniach. Jakie więc widzisz rozwiązanie, jeśli nie nowa ustawa, to co?? [/quote] Proponuję ustawowo zakazać psom gryzienia ;-) to jest chyba jednoznaczne rozwiązanie i nie będzie dyskusji ;-) [quote name='calessandra']ale co ma zrobić starsza pani napadnięta przez agresywnego psa ? [/quote] "Poczekaj poczekaj pieseczku, tylko wyciągnę Dz.U. Nr 666 poz. 12341 z późn. zm. i wskażę Tobie pieseczku słodki normę, która stanowi, iż czynisz źle" - ewentualnie, jeśli pieseczek będzie wyposażony w pana można podmienić "pieseczka" na "pana" [quote name='calessandra']I uznając wszystkie uwagi merytoryczne które na tym forum zostały poczynione, nadal uważam, że zmiana polskiego prawa w zakresie posiadania i odpowiedzialności za psa, jest konieczna.[/quote] A ja myślę, że opisałaś przykład BRAKU EGZEKUCJI PRAWA a nie lukę w prawie. Luki nie ma - policja powinna odebrać zgłoszenie, przyjechać, zrobić porządek. Jeśli tego nie zrobiła - można złożyć skargę do Inspektoratu przy Komendancie Wojewódzkim. Zrozum, ja się zgadzam, że są cholerne problemy, ale wizja, że uchwalenie kolejnych stosów papierów i wypełnienie nimi kolejnych Dzienników Ustaw załatwi te problemy - to naiwność.
-
[quote name='Mrzewinska']Olgierd, moze by sie obylo jednak bez obrazania tych, ktorzy maja inne zdanie[/quote] Przepraszam Zofio, nie obrażałem (tj. nie chciałem, jeśli ktoś poczuł się urażony - niniejszym przepraszam solennie) - lecz cytowałem klasyka. Klasyka, który przedkładał odgórną odpowiedzialność nad swobodę i wolność. Dla mnie przedstawiony projekt jest zgodny z zasadami leninowskimi - i tyle. Z poglądami - jak Twoje - mogę dyskutować, pokazywać słabe punkty, pytać wreszcie czy w ogóle potrzebujemy jeszcze jakiegoś prawa. Ale, ad rem - raz jeszcze: [quote name='Mrzewinska']Moim zdaniem pies, ktory w publicznym miejscu nie atakowany zagryzie czlowieka, nie moze pozostac przy zyciu.[/quote] Jest takie prawo, już jest. Ile razy trzeba je napisać? [quote name='Mrzewinska']A wlasciciel, ktory do tego dopuscil, powinien wyladowac w wiezieniu. Na dlugo,[/quote] Dlaczego od razu w więzieniu i to na długo? Jestem przeciwnikiem ogólnej nieodpowiedzialności - ale pozbawienie wolności za zagryzienie psa przez psa? Tu jest bardzo wiele niuansów i wątpliwości, ciśnie mi się mnóstwo porównań na usta... [quote name='Mrzewinska']Moim zdaniem pies, ktory w publicznym miejscu - ot, w parku bezmyczowym, na ulicy, wyrywa sie wlascicielowi i zagryza drugiego psa, powinien byc zabity, a jego wlasciciel tez powinien poniesc jak najostrzejsze konsekwencje.[/quote] Jest takie prawo. Projekt - i Ty? - przewidujecie bezwarunkową śmierć jeśli pies "niesprowokowany" blablabla. Ale przecież Ty wiesz najlepiej - bo kto wiedzieć może lepiej od Ciebie?!? - że w świecie psów to nie jest takie proste, że przekładanie języka psów na język ludzi, przekładanie emocji psich na ludzkie nie jest proste. No chyba że mówimy tak dosadnie jak Ty - "oko za oko, ząb za ząb, śmierć za śmierć". To był Hammurabi, tysiące lat temu. Dziś mamy nieco inne standardy i uwierz mi, że jeśli nawet przekonasz sejm, żeby takie prawo uchwalił i jakoś przekonasz prezydenta ;-) żeby je podpisał to takie prawo nie uchowa się przed Trybunałem Konstytucyjnym. Przypomnę, że Rzecznik Praw Obywatelskich od jakiegoś czasu bije w prawo odstrzeliwania psów i kotów w lesie - chociaż diabli wiedzą dlaczego po prostu przepisu tego nie zaskarży. [quote name='Mrzewinska']Moim zdaniem obrazasz wszystkich egzaminatorow,jesli kazdy egzamin jest dla Ciebie korupcjogennym. [/quote] Niestety, codziennie życie przynosi tego rodzaju wiadomości - a to na prawo jazdy, a to na uczelni przekręty. Po co rozszerzać potencjalną szarą strefę? Przecież w tak błachych sprawach będzie jeszcze mniejsze ryzyko, ostracyzm społeczny... [quote name='Mrzewinska']No to niech kazdy broni sie sam - zadnych przepisow, zadnych uregulowan, Twoj pies zabije mojego, to ja mam wolny wybor - przyniesc mu smakolyki na dzien dobry albo zabic jego Ciebie przy okazji tez. Albo - to chyba lepszy pomysl - kogos, kogo kochasz najbardziej, co mam sobie zalowac. [/quote] A to jest akurat D.E.M.A.G.O.G.I.A. Zofio, popatrz: w dziale "prawo" jest dyskusja o legalności kopiowania uszu i ogonów, stan prawny jest jasny, jest jakaś wykłania jakichś instytucji, powołana z imienia i nazwiska rzeczniczka pewnej organizacji społecznej w cytowanej opinii umywa ręce... Kolejny martwy przepis, nad którym ludzie biją pianę i obrzucają się błotem. Są też prawem przewidziane kary za posiadanie psa z osławionej "parszywej jedenastki" - znam ludzi, którzy takie pieski posiadają ale w życiu nie pomyśleli o spełnieniu prawem przewidzianych obowiązków. Zofio, od uchwalania kolejnych praw świat lepszy nie będzie. Edukować przez przepisy też się niebardzo da - jedyne rozwiązanie to drakońskie kary i rozgłaszanie tego w przekaziorach: dziesięć tysięcy grzywny za nieposprzątaną kupę, rok w zawiasach za szczekającego psa, dożywocie za pogryzienie...[/url]
-
[quote name='hohufka']A ja nie rozumiem, jak to jest możliwe, że tak nieprzemyslany projekt jest powszechnie promowany na różnych forach internetowych poświęconych psom :-? Co gorsza, z niepojętych powodów, spotyka się on z szeroką akceptacją ze strony właścicieli/hodowców...[/quote] Hmm W.I. Lenin mówił kiedyś coś o "pożytecznych idiotach" - może stąd ten dziwny "ciąg lemminga"? Przypomnę, że dyskusja nie dotyczy parków bezsmyczowych ale sadzania do więzienia, uśmiercania i odbierania psów właścicielom, tworzenia kolejnych korupcjogennych egzaminów i zaświadczeń.
-
[quote name='Mrzewinska']Czy nie ma mozliwosci - to pytanie do prawnikow - do wprowadzenia przepisu, ze psy mozna nabywac tylko w miejscu wyhodowania?[/quote] Zofio, taka możliwość oczywiście jest. Pytanie: jak będzie wyglądało wykonanie prawa, czy aby znów nie zafundowalibyśmy sobie przepisów, z których wszyscy się śmieją. [quote name='Mrzewinska']Czy nie ma mozliwosci wprowadzenia od 2007 r na przyklad, by kazdy mogl sie zastanowic nad tym co robi - zwiekszenia podatkow od nowo nabywanych psow, zostawiajac w spokoju te, ktore juz mamy, wprowadzenia podatku rowniez na wsi? [/quote] Obawiam się, że różnicowanie wysokości opodatkowania psów ze względu na czas nabycia skończyłoby się w Trybunale - z wiadomym skutkiem. Zaś podatki na wsi... jest poważniejszy problem KRUS, od czasu do czasu władza z wiadomym skutkiem bierze się za łatanie tej dziury. Proponuję, żebyś Ty została emisariuszem rządu, który powiadomi chłopów, że "Unia dała to tera Unia se weźmie" i dlatego będą bulić pięć dyszek rocznie za psa ;-) [quote name='Mrzewinska']I zwolnienia od podatku tylko psow wysterylizowanych, niezaleznie czyja sa wlasnoscia i gdzie przebywaja?[/quote] Rzecz w tym, że jest to podatek gminny i w zasadzie gminy mogą takie regulacje wprowadzać. [quote name='Mrzewinska']Potraktowanie jako przestepstwa, nie jako wykroczenia dopuszczenie by pies pogryzl czy zagryzl psa w publicznym miejscu?[/quote] A zastanawiam się czy pod pewnymi warunkami nie dałoby się ścigać tego za zniszczenie rzeczy. Zaś co do kwoty 250 zł jeśli chodzi o kradzież - cóż, można żądać obniżenia bariery ale powinna odnosić się do wszystkich rzeczy...
-
[quote name='Marmasza']Tyle, że z tym też jest różnie. Np. do Wolińskiego Parku Narodowego (od strony Międzyzdroji) jest zakaz wprowadzania psów w ogóle. Może chodzi o żubry, ale one są za ogrodzeniem... [/quote] W rozporządzeniu w sprawie WPN z 1996 r. o psach nie ma mowy, być może to miejsce to strefa ochrony czynnej albo ścisłej - o czym jest w ustawie?
-
Tak, to typowy przykład stanowienia prawa pod urzędasów - nie pod ludzi. Przynajmniej nie ma nadużycia - 2 miesiące temu miałem sytuację o tyle ciekawą, że strażnik nie usiłował się ze mną nawet spierać czy mam psa dużego czy nie (we Wrocławiu jest tak jak kiedyś w Szczecinie) ale wmawiał, że w moim mieście każdy pies ma mieć obowiązkowo i smycz, i kaganiec. Niekompetencja i nieuctwo - tym gorzej, że prowadzące do nadużycia władzy. Obawiam się jednak, że marzenia o ustawowym powściągnięciu rajców gminnych to marzenia ściętej głowy, ruszenie tematu musiałoby skończyć się masakrą. Na marginesie powiem (za "Polityką"), że w 2004 r. w wypadkach samochodowych zginęło w Polsce 5700 osób, mamy też najwyższy wskaźnik ofiar w ogólnej liczbie wypadków (11:100). I to wszystko pomimo jasnych, przejrzystych przepisów, gromady inspekcji, organów i policji zajmujących się kontrolą, ściganiem, prewencją, systemu szkoleń, punktów karnych... [/b]
-
[quote name='Marmasza']Tyle tylko, że prawo lokalne (a to dotyczy np. obowiązku prowadzania na smyczy lub/i w kagańcu) jest całkowicie dowolnie tworzone przez władze miasta czy gminy. I jadąc z psem do innego miasta nie wiem, czego mam oczekiwać. [/quote] No cóż, dotyczy to bardzo wielu dziedzin - innych niż kagańce i smycze - gdzie gmina może po swojemu regulować pewne sprawy. Vide obowiązki właścicieli psów w parkach narodowych - oprócz tego co jest w ustawie o ochronie przyrody mamy też regulacje szczegółowe w rozporządzeniach dotyczących poszczególnych parków. Zatem przed wizytą w TPN muszę też sprawdzić czy pies ma mieć smycz i kaganiec. Aczkolwiek być może sensownie byłoby wyznaczyć [b]górne[/b] granice obostrzeń w ustawie, tak aby radosna twórczość rajców nie zmierzała do totalnego skrępowania właścicieli czworonogów?
-
Większość z tych spraw jest uregulowana - odpowiedzialność za szkodę w kodeksie cywilnym, obowiązek prowadzenia na smyczy i/lub w kagańcu, a także chipowania i legitymowania się zaświadczeniem o szczepieniu w uchwałach gminnych. Jest nawet przepis w kodeksie karnym, który mówi o odpowiedzialności karnej dla właściciela psa, który kogoś pogryzie. Jest zakaz urządzania walk psich w ustawie o ochronie zwierząt - i to dwa razy!!! - art. 6 ust. 2 pkt 15 oraz art. 16 - o odpowiedzialności karnej mówi art. 35 ust. 1 (jeśli zwierzę zostało uśmiercone) art. 35 ust. 2 (postać kwalifikowana) i art. 37 (za samo organizowanie walk - jeśli zwierzę nie zginęło). Jest też możliwość orzekania o przepadku zwierzęcia PRZEZ SĄD w przypadku popełnienia przestępstwa z art. 35 ust. 1 oraz przepadek z urzędu jeśli sprawca popełnił przestępstwo z art. 35 ust. 2. To oznacza, że WSZYSTKIE przepisy, nad brakiem których lamentujemy SĄ i OBOWIĄZUJĄ - jeśli pies zagryzie psa to właściciel może stanąć przed sądem, jeśli organizowane są walki psów - można spotkać się z karą, jeśli pies zagryzie człowieka - można iść do więzienia, jeśli człowiek pobije psa - j.w. Jest grzywna za utrzymywanie psa rasy uznanej za agresywną bez zezwolenia (art. 37a). Wystarczy stosować. [/url]
-
[quote name='Mrzewinska']To jak, jesli walki psow sa zakazane, to nie powinno byc prawa orzekajacego przepadek psow uzywanych do walk, czy trzymanych w tak koszmarnych warunkach jak te pod Otwockiem???[/quote] Na marginesie: nawet jeśli z kradzionego pistoletu kogoś zabijesz, o przepadku narzędzi przestępstwa orzeka sąd. O ile pamiętam projekt przewidywał konfiskatę psa także za bieganie bez kagańca albo brak chipa. Jeśli sprawa ma się ograniczyć do tabliczek przy wejściu do parków będzie to kolejna zabawna tabliczka, którą urwą urwisy. OK, przyjmijmy tak: jest problem dzikich psów i jakoś trzeba go rozwiązać. Jednak przedstawiona propozycja nie rozwiązuje żadnego problemu, raczej powoduje ich nawarstwienie. Słaba jakość merytoryczna, niski poziom legislacyjny, niespójność, brak precyzji, momentami karygodne lekceważenie dorobku państwa prawa. Nawet w imię najszczytniejszych zamiarów nie wolno z tego rezygnować.