-
Posts
742 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by bachar
-
Z maliniakami, to nie do końca jest tak. Napewno są twardsze od ON-ków, ale i u nich dużą rolę w szkoleniu odgrywa ciętość i popęd myśliwski, co nie zawsze współgra z twardością. Podobno ciężko się z nimi żyje pod jednym dachem :diabloti: , mają ogromny temperament i tendencje do destrukcji. W zasadzie nadają się do domu z ogrodem. Zawsze myślałam, że to ON-ki mają syndrom nadpobudliwości ruchowej a tu się okazało, że nie tylko.
-
Trzeba się liczyć również z tym, że mogą wystąpić drgawki padaczkowe. Należy bezwzględnie zgłosić sprawę do oddziałowego sądu koleżeńskiego. Co innego nie zauważyć wady, a co innego nie poczuwać się do odpowiedzialności za wyhodowane maleństwo po postawieniu diagnozy.
-
Bo pracę o takiej porze wymyśliły "skowronki" :lol:
-
To mógłby być tatuaż niemiecki. Mają z reguły dwie litery.
-
Trzeba napisać lub najlepiej zadzwonić do odpowiednika naszego ZG w Pradze. Zapewne znajdą namiary na hodowcę. Tak było z naszą yorkusią.
-
Podejrzewam, że może to być pies czeskiej hodowli. Napewno mają tatuaże bez liter, czterocyfrowe i w prawym uchy. Psiaki, które ja sprowadzałam miały, w porównaniu z tatuażami katowickimi, bardzo duże i właśnie zielone cyfry. Kiedyś w centrum Katowic moja koleżanka znalazła yorka z takim tatuażem, też okazało się, że jest czeski - sprowadzony przez pośrednika.
-
A mój pies jest tatuowany przez oddział warszawski, ma 14 miesięcy, tatuaż w lewym uchu, litera A + cztery (4) cyfry :lol:
-
Oddział warszawski ma w niektórych tatuażach 4 cyfry + litera
-
Rodowód trzeba zeskanować i dodać do poczty jako załącznik.
-
A mnie jak zaczęłam wychodzić z dwoma czarnuchami obcy ludzie zaczęli mówić z daleka "dzień dobry" :evil_lol: :lol: , ale np. w Zakopanem przed wystawą kobieta mnie "zbluzgała" za posiadanie takiego psa. Aż się pierwszy raz w życiu wkurzyłam i pożyczyłam (mam na myśli życzenie) pogryzienia przez jamnika :angryy: . Jak zawsze zachowuję spokój, tak wtedy wydarłam się na całą okolicę. Moja sucz zalizuje wszystkich na śmierć, ale kilku nieodpowiedzialnych właścicieli zrobiło swoje. Ciekawe, że zagryzienia przez inne rasy, nie mówiąc już o kundlach, nie są tak nagłaśniane. A wracając do Zakopanego poszliśmy później na Krupówki i cały czas słyszałam teksty, że to psy mordercy. Co się natłumaczyłam, to moje. Dzieci ją obściskiwały a rodzice stali obok z paniką w oczach.
-
Tego typu rasy były inaczej selekcjonowane. Psy myśliwskie miały mieć charakter pozwalający każdemu myśliwemu wziąć je w "pole", co nie oznacza że nie oszczekują obcego (nie używają tylko tak szybko zębów). Oszczekiwanie obcej osoby, to również forma obrony terytorium. Znam kilka psów myśliwskich, które nie ustępują charakterem owczarkowi i są to w dużej mierze wyżły. Wyżeł niemiecki szorstkowłosy miał być w założeniu psem wszechstronnytm od myśliwstwa do obrony włącznie. Airedale terrier również z powodzeniem jest szkolony w IPO. Swego czasu ogromna liczba cocker spanieli była bardzo agresywna (również te rodowodowe), wynik nieprzemyślanych kryć i błędów charakteru rodziców, ale mimo wszystko bardzo szybko można było z bardzo miłego i spokojnego psa uzyskać zdecydowanie dominujące i gryzące jak niektórzy to określają "bestie".
-
Pies nie jest koczownikiem. Stado wilków i innych psowatych ma ściśle określone granice i w przypadku przekroczenia jej przez inne stado może wywiązać się ostra walka, do momentu kiedy druga strona da sygnał do odwrotu i ucieczki.
-
Trzeba wychodzić z dwoma rottkami jednocześnie:lol: , wtedy już nikt nie śmie się odezwać - wszyscy schodzą z drogi :lol: . A tak na poważnie, to niestety media zrobiły straszną opinię rottkom. Na posesji obok robotnicy budują dom, zero reakcji na trzy szczekające ON-ki, natomiast jak wybiegły moje dwa rottki było tylko słychać: "o ku...a rottweilery". A one pewnie zalizałyby ich na śmierć. No cóż rasizm w czystej postaci, ale my się staramy skierować ludzkie myślenie na właściwe tory a pomaga mi w tym skutecznie moja psina. Ze stoickim spokojem znosi pieszczoty obcych ludzi, ale ile się trzeba naprzekonywać, że to nie ludojad;) .
-
To, że pies zaatakuje na [B]własnym![/B] terenie nie oznacza, że jest niebezpieczny dla otoczenia. Moje psy są wystawiane, sędzia może im "grzebać" w zębach. Tak samo spokojnie zachowują się na spacerach, ale swojego terenu pilnują. Mam nadzieję nigdy się nie przekonać do jakiego stopnia mogą się posunąć w swoim działaniu. Również uważam, że prawo własności jest święte. Miałam ostatnio taką sytuację, że drzwi wejściowe mojego domu (ze względu na bliski powrót dziecka ze szkoły) nie były zamknięte na klucz. Na wybiegu trzy szczekające ON-ki, tabliczka na furtce i....pani odpisująca licznik wody zaraz po zadzwonieniu do drzwi poprostu bez pytania przez nie weszła. Pierwsza na parterze była rottweilerka (łagodna jak baranek), ale czy owa Pani miała prawo pchać mi się do domu bez pytania - obojętne czy drzwi są zamknięte na klucz, czy nie. Słowem się nie odezwała na temat psa (zresztą nic się jej nie stało, poza strachem pewnie). A gdyby hipotetycznie w innym domu był inny i inaczej reagujący pies...to również byłaby wina właściciela, że bronił swojego mieszkania przed intruzem? Moim osobistym zdaniem [B]nie[/B]! Ja nikomu do domu i na zamknięty teren nie wchodzę i życzyłabym sobie tego samego od innych.
-
Radziłabym nie mówić: "mój pies nigdy by czegoś takiego nie zrobił". Pozostawiony na własnym terenie (obojętne - mieszkanie, czy posesja) napewno będzie bronił terytorium przed intruzem. Jest tylko zasadnicza różnica - jamnik co najwyżej wygryzie kawałek łydki, a duży pies może zagryźć. Z tego co widziałam na zdjęciach, to nie był zmasowany atak aby na miejscu zabić ofiarę. Ten mężczyzna miał czas aby od miejsca gdzie go zaatakowały psy, przebiec kilka(naście), - dziesiąt metrów i starać się przecisnąć pod ogrodzeniem. Według mnie, ta osoba poprostu utknęła między kratami i niestety sądzę, że on-ki ją poprostu kąsały. Nie rzuciły się od razu do gardła w celu powolenia przeciwnika na miejscu aby następnie dokonać konsumpcji. Nie bronię tutaj psów i ich właścicieli ale: [B]psy były bez opieki od godz.16.00 31.12.2005 r do godzin rannych w poniedziałek 02.01.2006 r., czyli wychodzi jakieś 1,5 dnia a nie kilka dni.[/B] [B]Wg. policji i prokuratury właściciele psów nie ponoszą odpowiedzialności za zagryzienie człowieka.[/B] Nasze kochane pieski domowe mają mocno zakodowany instynkt stadny i w momencie wtargnięcia na ich teren intruza działają jak dzikie psowate. Należy przegonić delikwenta poza swój rewir, a jeżeli się nie da go przegonić, to niestety należy go unieszkodliwić.
-
Wg. komendy wojewódzkiej policji w Katowicach - właściciel miał pełne prawo wypuścić psy na dobrze ogrodzony i oznaczony teren. Winę ponosi osoba, która wtargnęła na pilnowaną przez psy posesję.
-
Moje sześć bichonków nie wykazuje żadnej agresji, czy dominacji w stosunku do człowieka, jak również do innych zwierząt. Nie są w jakiś nienormalny sposób "nadruchliwe". Poprostu wesołe, żywotne zwierzątka. Nie brudzą się bardziej niż czarne psy, może tylko lepiej ten brud na nich widać. :lol: A wracając do moich maluchów, jest ich trójka. Jedna dziewczyna i dwójka chłopaków. Na zdjęciu jest właśnie męska część miotu. Dzisiaj kończą trzy tygodnie.
-
Na terenie posesji pozostawały już tylko biodra i nogi, Zjadły więc to, co leżało w zasięgu pyska. Psy były same od godz. 16.00 w sobotę do rana w poniedziałek. Prawdopodobnie nie zostaną uśpione. Prokuratura nie wystąpi o ich uśpienie!
-
Zdjęcia moich ostatnich maluchów: [img]http://www.z-palacu-cesarza.j.com.pl/zapowiedzi_miotow/bichonki1.JPG[/img] [img]http://www.z-palacu-cesarza.j.com.pl/zapowiedzi_miotow/bichonki3.JPG[/img]
-
Braki zębów - zejście z RINGU dlaczego?
bachar replied to katarzyna siotor's topic in Chiński grzywacz
Nie byłam na łódzkiej wystawie (chociaż miałam zgłoszonego psa) i nie mam z niej katalogu, a z tego postu zorientowałam się, że sędzia nie był z Polski. W tym przypadku niestety nie ma innego sposobu, jak poinformować oddział związku i kolegium sędziów, ale nie w formie protestu a jedynie informacji o zaistniałej sytuacji. Może pozwoli to na przyszłość uniknąć zapraszania ww. sędziego do naszego kraju. -
Braki zębów - zejście z RINGU dlaczego?
bachar replied to katarzyna siotor's topic in Chiński grzywacz
Otóż kolegium sędziów ma prawo zweryfikować umiejętności sędziego, jeżeli oceniany przez niego pies dostanie rażąco różniącą się od otrzymanych wcześniej przez tego osobnika ocenę. Była to do tej pory różnica dwóch ocen tj. pies dostający oceny doskonałe otrzyma nagle dobrą lub np. dyskwalifikację, ale niestety należy złożyć wniosek do kolegium sędziów. Może stąd tak mało ocen dobrych na naszych wystawach?:evil_lol: -
[quote name='Greven'] Poza tym zaczęła histerycznie reagować na mojego kolegę. Gdy wychodzi na chwilę z domu, Axa miota się przy drzwiach i skomle, później wita go, jakby wrócił z długiej podróży, cały czas dopomina się u niego - nie u mnie - pieszczot i zainteresowania. Gdy kolega zaczyna ją głaskać, znów odbiega niespokojnie, piszczy, wraca, odbiega... .[/quote] A to nie jest tak, że sunia stwierdziła zmianę we "władzach stada" i uznała , że to teraz kolega jest "szefem"? Ponieważ on nieświadomie faworyzuje swoją sunię (Księżniczkę), mógł (zupełnie nieświadomie) sprowokować całą sytuację. Pies nie myśli w relacjach właściciel=alfa i mój jedyny pan, ale w całym stadzie psio-ludzkim wybiera najsilniejszego psychicznie osobnika, któremu się podporządkowuje. Ponieważ Axa wyczuwa napięcie, stara się za wszelką cenę przypodobać przywódcy (w jej mniemaniu przywódcy).
-
A ja powiem jedno - przerąbane. Nie sądzę żeby problemem był pies (samiec). Pies domowy ustala hierarchię podobnie do stada wilków (samiec alfa, samica alfa). Niestety walki między sukami są o wiele gorsze i bardzej zażarte niż u psów. Może dojść nawet do zagryzienia konkurentki. Miałam kiedyś podobną sytuację. Na szczęście nie był to mój pies, tylko sunia kolegi na przechowaniu. Mogła zostać na stałe, jednak nie było jej to dane. Otóż była to sunia, która została zaatakowana w młodości (i brała udział) w bójce zainicjowanej przez trochę nienormalną sukę (rzucającą się na wszystkie psy w okolicy), która wydostawszy się z kojca zagryzła ciężarną ON-kę i poszarpała kilka innych. Została usunięta z hodowli, ale pozostałe suki nigdy już nie mogły ze sobą wspólnie biegać. Suczka, która trafiła do mnie mogła przebywać tylko z psem, z żadną suką się nie była w stanie zgodzić. Niestety musiała wylądować w kojcu (reszta psów mieszka w domu). Pomimo tego doszło do incydentu, poprostu rozwaliła kiedyś przęsło oddzielające wybiegi i rzuciła się na moje suczki - końcowy efekt bardzo mocno poszarpana dorosła suczka oraz 6 miesięczny szczeniak, no i moja rozwalona ręka. Żeby uratować swoje psy musiałam niestety wkroczyć z łopatą. Może brzmi to brutalnie, ale innego sposobu nie było. Sucz został szybko przeniesiony przez właściciela w inne miejsce. Cieszę się tylko z tego, że moje psy nie nabrały złych nawyków i nie gryzą się teraz wzajemnie. Wydaje mi się, że jednak któryś pies musi zmienić dom i ja niestety stawiałabym na prowodyrkę zajść. Kiedyś może zacząć atakować kolejną suczkę, jeżeli braknie obecnej "ofiary". Jednak to tylko moje zdanie i poza tym jednym incydentem nigdy nie miałam sytuacji, w której suki nie potrafiły się "dogadać". Pomimo tego, że mają charakterrrrki.
-
Gwoli ścisłości rtg stawów biodrowych z wpisem do rodowodu można wykonać, gdy pies ukończy 15 miesięcy. Można sprawdzić na stronie zkwp w "dodatkowych wymogach" do regulaminu hodowlanego. A testy są psychiczne, nie psychotechniczne.
-
A ja znalazłam jeszcze jedną chorobę, przy której występuje szczękościsk - tężec. Często choroba ta jest pomijana przy stawianiu diagnozy, zapewne z powodu wysokiej naturalnej odporności psa na bakterie tężca. Niemniej przytrafia się również psu.