Jak juz sie uporam z jednym problemem zwiazanym z moim malym Łobuzem to zaraz pojawia sie nastepny. (przynajmniej nudno nie jest ;) )
Odkad wzielismy malucha - On spi z nami w lozku. No i rzeczywiscie cala noc przebiegala bezproblemowo az nie minely ze 3 tygodnie jak go mamy. Zaczelo sie od 2 szczekniec kilka dni temu. Takich bez powodu, moze cos tam uslyszal za oknem. Ale teraz jest juz coraz gorzej. Budzi nas co pol godziny szczekaniem, jakby sie ktos conajmniej wlamywal do mieszkania! Wiec cierpliwie go glaszczemy, mowimy ze nic sie nie dzieje i zeby poszedl spac, jednoczesnie nasluchujemy czy jest jakis powod, ze szczeka no i nic?? Dzisiaj juz sie smialismy, ze moze po mieszkaniu chodzi duch kota, ktorego mielismy jakies 15 lat temu ;) Sama nie wiem. Wiem za to, ze nie jest to szczekanie ze strachu, bo tamto u niego brzmi calkiem inaczej. To jest szczekanie takie, jakby ktos sie krecil przy drzwiach wejsciowych a On alarmuje, ze intruz ma sobie isc. Nie wiem co mam robic, bo rano trzeba wstawac do pracy a takie uciszanie psiaka cala noc jest conajmniej meczace...