-
Posts
112 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by scadia
-
Łobuz też się nie cieszy jak idziemy na spacer...:( Jak widzi, że biorę szelki do ręki to zaczyna się trząść i chowa się pod łóżkiem. Czasem ubieram go dając nagródkę i na rękach wynoszę a na dworze już jakoś to idzie (zauważyłam, że dużo chętniej wychodzi wieczorami ), ale czasem nie chce iść tak bardzo, że nie chcę go zmuszać, żeby nie zniechęcił się jeszcze bardziej.
-
Nie mogłam się oprzeć, żeby nie napisać. Nikusia, Twoje doświadczenia są identyczne jak i moje i mojego Łobuza. Wziełam go do domu jak miał już 4 miesiące. Nigdy nie był zbyt ufnym psem, ale kwarantanna poszczepienna i zima sprawiły, że i ja dołożyłam swoje 3 grosze do jego nieudanej socjalizacji tak z ludźmi jak i psami. Teraz już jestem mądra, ale wtedy był to mój pierwszy pies, który potrzebował opieki innej niż poprzedni "Burek" (mojego taty ;) ). Od kiedy go mam przeczytałam tysiące książek o psychice psiej, tych mądrych i trochę mniej. Rozczytywałam się w metodzie Dr Bacha i nawet zamówiłam takie specyfiki, ale nie miałam odwagi testować ich na psie - więc ja byłam królikiem doświadczalnym ;) Na chwilę obecną wydaje mi się, że ponieważ moje Łobuziątko ma juz ponad półtora roku to niewiele da się zrobić. On panicznie boi się WSZYSTKICH psów i na spacerach omija je metrowym łukiem. Do ludzi musi się przekonać, żeby dać się pogłaskać (na spacerach nie ma o tym mowy, jedynie w domu, gdzie czuje się pewnie). Zresztą nie martwi mnie zbytnio jego podejście do obcych. Wiem, że nie udałoby się go ukraść. Jak ktoś wyciąga do niego ręce - On ucieka. Wczoraj do domu mojego chłopaka, gdzie spędzamy połowę naszego życia ;) przybył nowy mieszkaniec - prezent pod choinkę dla jego siostry - goldenek. Jest to pies, który pozytywnie przeszedł test na psa do dogoterapii i chciałabym to wykorzystać :) Planuję po świętach przedstawić go Łobuzowi i zobaczymy, co się będzie działo. Musi się jakoś przełamać, bo nie będę Łobuziaka zostawiała w domu za każdym razem jak będziemy jechać do domu do goldenka. Zauważyłąm też, że jak biorę psa ze sobą do pracy na cały dzień (pracuję w biurze rachunkowym, gdzie na codzień przewija się pełno różnych ludzi), to trzeciego dnia zachowuje się zupełnie inaczej - przestaje się trząść, biega po firmie i każdego zaczepia. Niestety nie mogę go tam często brać, bo On za bardzo wymaga ode mnie uwagi - nie potrafi zająć się sam sobą. Do BEREK: Zastanawiam się od dobrego roku nad suczką dla towarzystwa Łobuziakowi. Rozmawiałam już na ten temat z weterynarzem i powiedział, że z jednej strony jest to dobry pomysł, że pies się przyzwyczai i może trochę "rozkręci" ale możliwe też, że bardziej zamknie się w sobie. Co Ty o tym myślisz?
-
U mnie jest to samo! Namocze czyms chrupki i potem sa do wywalenia. Rosolkiem poleję - rosołek szybko zniknie a chrupki zostaja. Pomieszam chrupki z jakims innym jedzonkiem to zawsze sprytnie wygrzebie chrupki a reszte zjada (ma to chyba po mnie, bo ja tak samo wygrzebuje kielbaski z bigosu ;) ) W kazdym razie na dzien dzisiejszy sie poddalam i juz ugotowalam drobiowe serduszka z ryzem i marchewą. Jak go troszke podtucze to zrobie podejscie trzecie ;)
-
O! Bardzo chce, bardzo chce! :) Dziekuje CI bardzo! :)
-
I tutaj tez pozwole sobie poprosic o porade. Swojego czasu "nasza" pani fryzjerka psia zauwazyla u mojego psiska objawy choroby powodowanej przez pasozyty heliatella ( o ile pamietam tak sie to wlasnie nazywalo). Po wizycie u weterynarza i badaniach krwi i zeskrobiny w laboratorium okazalo sie, ze nie ma zadnych pasozytow (dodatkowo profilaktycznie zostal odrobaczony)ani zmian grzybicznych. Wystepowal taki jakby lupiez na skorze, dostalismy na to wspomniany juz szampon bayera i jakis spray nawilzajacy a do tego olejek (podawany do jedzenia na poprawe kondycji skory) i mnostwo lekarstw, m.in. na alergie. Zmienilismy tez karme na royala dla alergikow. Stan skory sie poprawil, lupiez zniknal prawie natychmiast, natomiast psisko ciagle sie drapie! Nie ma zadnych krostek, zmian na skorze, po prostu chodzi i sie drapie. Zauwazylam, ze jednym z najczesciej "meczonych" miejsc jest brodka, gdzie znajduje sie jego "wasik". To miejsce swedzi go najbardziej. Co ciekawe, mam staly kontakt z pania, ktora ma pieska z tej samej hodowli co moj Łobuziak ( tylko z miotu z dwóch lat wstecz) i on tez drapie bródke w tym samym miejscu! Tylko że jego nie swedzi nic wiecej a ja nie wiem, co mam robic. Wydalam juz majatek na weterynarzy, ktorzy mu nie potrafia pomoc. Moze macie jakies pomysly? Albo chociaz kontakt do weterynarza na śląsku (katowice i okolice), ktory ma głowę na karku? (innych niż dr Gierek na ceglanej i lecznica na brynowie, bo u czogały juz tez bylismy).
-
Dzisiaj ja zwracam sie do Was o pomoc. Moje psisko co prawda nie jest juz szczeniakiem, ale wazy tylko 2kg. Poraz kolejny postanowilam przejsc na sucha karme. Niestety znowu zaczynam sie martwic o moje malenstwo: stosuje metode 10 minut stojacej miski i potem ja zabieram. Nie podtykam mu jedzenia pod nos, nie piszcze nad nim. Nie dokarmiam go miedzy posilkami (wyjatkiem sa malenkie nagrodki,ktore dostaje przy zabawie i cwiczeniach). Przy ostatnim podejsciu do zmiany karmy na sucha wytrzymal bez jedzenia 4 dni. Od razu podalam mu spowrotem gotowane, bo uznalismy z weterynarzem, ze jest za malutki, zeby "glodzic" go dalej. Dzisiaj jest 3 dzien z drugiej proby i on ciagle uparcie nie je. Dziwne jest to, ze kiedy daje mu jedzenie gotowane to dodatkowo zawsze dostaje tez karme sucha i chetnie ja zjada, ale pod warunkiem, ze dostanie tez jedzenie gotowane. Ogolnie piesek jest zdrowy, wesoly. Co radzicie? Czy jest jakis sposob, zeby go przekonac do suchego jedzonka?
-
Moje psisko wazy 2 kilogramy. Jest najmniejszym yorkiem na moim osiedlu. Nie wzielabym mniejszego pieska. Moj juz jest wystarczajaco delikatny, niezauwazalny, potrafi sie wszedzie wcisnac. Na szczescie nie mam wiekszych problemow z jego zdrowiem, ale - tak jak mowie - jest tak delikatny i malutki, ze jak ide po mieszkaniu to musze zawsze patrzec pod nogi, zeby mu nie zrobic przypadkiem krzywdy, a o to niestety nie trudno.
-
Bardzo zadko tu ostatnio bywam, ale temat bardzo mnie zainteresowal, miedzy innymi dlatego, ze ja rowniez od jakis 3 miesiecy powaznie mysle nad zakupieniem mu towarzysza. Myslalam o suczce, ale broń Boże w celu przyszlego ich potomstwa! Prawde mowiac planowalismy dziewczynke lub chlopca "pozbawic mozliwosci posiadania dzieci". Wiem, ze w przypadku dziewczynek jest to nawet wskazane ze wzgledu na rozne problemy zdrowotne zwiazane z ropomaciczami i innymi. Poza tym posiadanie przez ewentualna suczke potomstwa w moim przypadku nie wchodzi w gre. Wiem, ze to dwa miesiace z zycia wziete :) Myslimy o kompanie dla Łobuziaka, bo slyszelismy juz nie raz opinie, ze wesoly kompan moglby troche "rozruszac" naszego malego tchorza. Slyszalam tez opinie, ze wesoly psiak moglby go wrecz przytloczyc i Łobuz zamknal by sie w sobie. Dlatego tak ciezko nad tym mysle. Dodatkowo chcialam sie dowiedziec, czy ktos z Was ma dwa psiaki w mieszkaniu? Łobuz czesto z nami jezdzi samochodem, chodzi na zakupy, towarzyszy nam wszedzie! Jak beda zachowywaly sie dwa psiaki? Na wycieczkach, na spacerach? Nie potrafie sobie tego wyobrazic, bo nigdy nie mialam do czynienia z wlascicelami dwoch yorkow. Pomozcie :)
-
Bylam dzis u innego weterynarza, ktory potwierdzil opinie o chorobie. Jednak nazwal ja troche inaczej bo : heliatelioza (albo przez "ch", bo zapisywalam po wyjsciu na szybko) a wywoluja ja pasozyty heliatella. Tak czy siak w necie juz calkiem nic na ten temat nie ma. Pewnie opis bedzie mozna znalezc pod jakas mądrą łacińską nazwa. On tez zaproponowal frontline (kropelke na grzbiet) i poprosil, zeby przyjsc za 2 tygodnie to go calego spryska tym frontlinem w przychodni. Łobuziak skonczyl juz rok i strasznie sie zdziwil, ze taka choroba wystapila u rocznego psa, bo podobno to choroba raczej pieskow do 6 miesiaca zycia. Leczenie nie jest krotkotwale, bo kazal mi sie uzbroic w cierpliwosc i przygotowac sie na conajmniej 3 miesiace leczenia, wywalenie wszystkich jego ciuszkow i szeleczek (mozna uprac, ale takie ubranka po wygotowaniu na niewiele sie zdadza) bo pasozyty sa wszedzie tam, gdzie przebywal... Wszystko go swedzi, zwlaszcza kark i za uszkami i skora mu sie luszczy wszedzie - na lapkach, grzebiecie, wszedzie. No nic. Walczymy :)
-
Witam wszystkich! Strasznie dawno sie nie odzywalam i pewnie znowu zaraz znikne, chcialam Wam tylko zwrocic uwage na pewna chorobe skory, o ktorej dowiedzialam sie wczoraj, a o ktorej nie znalazlam nic na dogomanii. Łobuziak kilka dni temu zaczal sie drapac w okolicach uszek i karku. Zauwazylam, ze w tych miejscach zaczela mu schodzic skora - wygladalo to jak lupiez. Zauwazylam, ze taki sam lupiez powoli zaczyna obejmowac cale cialko. Swedzenie przypisalam choremu uszkowi, z ktorym w ostatnim czasie walczylam a lupiez - no nie wiem - wysuszeniem skory? Po kapieli objawy jakby sie nasilily. Chlejletieloza to malutkie pasozyty, ktore bytuja na skorze (najczesciej) yorkow, wywolujac swiad, luszczenie sie skory i niekiedy lysienie. Pasozyty uwielbiaja czysta i pachnaca skore yorka, dlatego kapiel wzmaga objawy. Zarazic sie mozna od innego yorka, u fryzjera (co wykluczam, bo fryzjer do ktorego zawsze jezdzilam sterylizuje przyrzady) lub wyniosl to z hodowli. W naszym przypadku podejrzewam opcje trzecia (nie ostotne, ze Lobuziak skonczyl juz rok, ta choroba podobno moze rozwinac sie dlugo po wyjsciu z "domu rodzinnego". Na wyleczenie polecono mi po prostu frontline - raz na 3 tygodnie przez 3 miesiace. Pojde jeszcze do innego weterynarza sprawdzic, co bedzie mi mial do powiedzenia :)
-
Dziewczyny ( i chlopcy :D ) mam pytanie: podczas ostatniej wizyty u psiego fryzjera zauwazono, ze jedno jaderko Łobuza jest bardzo twarde a drugie jak sie go dotyka to czuc, ze cos jest na nim narosniete. Tak jakby maly guzek, ktory jest przytwierdzony do jaderka. Nie widac tego golym okiem, trzeba "pomacac". Prawde mowiac przestraszylam sie nie na zarty! I tu moje pytanie: czy jest mozliwe, ze taka po prostu jego "psia uroda", czy cos moze byc nie tak? Pani fryzjerka polecila mi weterynarza w Chorzowie - Pana Fabisza - czy to dobry wybor?
-
A ja mam szanse przyjechac :) Moja mężczyzna ma w warszawie egzaminki 12 i 13 lutego :) I i tak musimy pojechac :)
-
Łobuziaczek mial wyrywanych 15 zabkow...:( bo mleczne nawet sie nie zaczely ruszac a stale wyszly juz w komplecie. Przezywalam to strasznie, mozecie sobie wyobrazic! Zawiozlam psiaka rano na 9:00 i czekalam na telefon po zabiegu. Jak bylo juz po pani z lecznicy do mnie zadzwonila, powiedziala ze wszystko jest w porzadku i zebym przyjechala za godzine. Psiaka dostalam wesolego, calkowicie rozbudzonego i wyrwane zabki w paczuszce :) Zaplacilam 100 zl. Nie martw sie, bedzie dobrze :)
-
Łobuziak uwielbia towarzystwo (zwlaszcza ludzi, ktorych zna - czyli nas :) ). Jak wracamy do domu to nie odstepuje nas na krok. Wlazi nam na kolana, w lozku kladzie sie jak najblizej, zeby sie zetknac swoim cialkiem z moim. Jak tylko zauwazy, ze gdzies wychodzimy to szybko wskakuje do swojej torby, bo moze akurat tez go wezmiemy. Nienawidzi byc sam :( Dlatego coraz intensywniej myslimy o koledze/kolezance dla niego :) Oczywiscie drugim yorku :) Co do rzadzenia to na szczescie jest calkowicie podporzadkowany ;) Nauczylam go kiedy mozna sie drzec w nieboglosy a kiedy nie. Kiedy powinno sie szczekac na obcych a kiedy nie. Kiedy mozna skomlec jak szykuje sniadanie a kiedy nie. I tym sposobem On dokladnie wie, kiedy robie sniadanie dla siebie (wtedy siedzi cichutko i czeka) a kiedy kroje jakies przysmaczki dla niego - wtedy slychac go na calym osiedlu ;) Oczywiscie tez go rozpieszczamy :) Jak uslyszy slowo "nagrodka" (chociaz nawet nie ma go za co nagradzac ;) ) to dostaje takiego szalu radosci, ze sobie nie wyobrazacie! :)
-
No dzisiaj my...:) Łobuz - metal [img]http://img.photobucket.com/albums/v463/scadia/gru04.jpg[/img] Po fryzjerze: [img]http://img.photobucket.com/albums/v463/scadia/fb806e1c.jpg[/img] No ide, ide, a dasz mi cos za to? [img]http://img.photobucket.com/albums/v463/scadia/11sty05.jpg[/img] Mmm...kosteczka! [img]http://img.photobucket.com/albums/v463/scadia/c03d471a.jpg[/img] [img]http://img.photobucket.com/albums/v463/scadia/b07011d8.jpg[/img]
-
Wind dlaczego nie polecasz? Kiedys malo tam nie trafilam z Łobuzem, bo jakas znajoma mi go polecila...
-
Waldek, no wlasnie! Z tym, ze ta kobieta miala w domu jedna suke, ktora rodzila, jedna malutka i drobniutka, ktora sie do rodzenia nie nadawala ( i chciala ja sprzedac za 3 tys) i jednego psa, do krycia suki. Szczeniakow tu nie licze. Z tego mi wychodzi ze albo jakims cudem suke odzyskala (ta do rodzenia, bo tamtej chciala sie pozbyc), albo po prostu sprawila sobie nowa i zaczyna wszystko od nowa...musze sie skontaktowac z ta pania z TOZ i z nia porozmawiac...
-
Wlasnie sobie chodziłam po allegro i az mna wstrzasnelo...! Nie wiem czy sie orientujecie, bo kiedys pisalam o tym na forum, że Łobuziak jest moim drugim pieskiem. Pierwszy - od Pani pseudohodowczyni okazal sie miec pelno wad wrodzonych, ostra padaczke, chore serduszko no i musielismy go uspic po niecalych 12 godzinach jego pobytu u nas w domu...Naslalam na kobiete TOZ, bo bylo wiadomo ze jest oszustka, ze to hodowla tylko dla kasy. Potem sie dowiedzialam, ze pieski jej zabrano...ale dzis co widze: http://allegro.pl/show_item.php?item=37109506 to jest aukcja tej Pani!!! (wlasciwie to jej syna, ktory wystawil ja dla niej). To jest jej numer telefonu i Ona znowu sprzedaje szczeniaki!!! POwiedzcie mi, bo nie wiem...ile trwa ciaza u yorka? Ile odstepu miedzy jedna a druga ciaza miala ta jej biedna suka, skoro ja bralam od niej dwumiesiecznego szczeniaka przed wakacjami? Moze ma inna suke? Nie wiem co robic? Noz mi sie w kieszeni otwiera, bo wiem, ze jestem bezradna, ale tak mi potwornie zal tych jej psow...!
-
Jak w rodzinie :) -czyli rocznice, święta, zyczenia i in
scadia replied to Panula's topic in Yorkshire terrier
Panula! Prze... prze... przepiękne!!! Strasznie wrzuszające, fantastyczne, odlotowe i niesamowite! Nic tylko drukować i powysyłać w ramach kartek na święta, bo w sklepie nigdy tak cudownych kartek nie mieli! Gratuluję pomysłu i rodzinki! Ach! Nie mogę się napatrzeć! "Niechaj Boże Narodzenie stopi wszelkie bólów lody, Niech usunie wszystkie troski i otworzy marzeń grody, Niechaj przy najlepszym zdrowiu życie szczęściem opromienia. Oto szczere są życzenia." Dla wszystkich bywalców Dogomanii, tych yorkowych i nie tylko wszystkiego naj na Święta i w nadchodzącym Nowym Roku ode mnie i Łobuziaka! -
Jak w rodzinie :) -czyli rocznice, święta, zyczenia i in
scadia replied to Panula's topic in Yorkshire terrier
My tez - troche pozno - ale sie dolaczamy :) Cudownego - psiego zycia dla Jerrego! Ode mnie i Łobuziaka!!! -
Moj yorczek wazy niecale 2 kg. Niewiele juz urosnie - byc moze wcale. Wiem, ze jak biega po ogrodku z psica - kundelka, ktora wcale nie jest duza bo ledwo siega mi go kolan to musze caly czas zwracac na nie uwage, bo Dianka niechcacy moze "przebiec" sie po moim malenstwie i tyle z tego bedzie. Z mopsem tez mam stycznosc - sa to bardzo ciekawe psy. Nie lubie w nich tego, ze rzeczywiscie potwornie gubia siersc, a ta ich siersc jest tak krotka i ostra, ze potem bardzo ciezko sie jej pozbyc z ubran. Do tego mops, ktorego znam (swoja droga tez sie wabi Łobuz ;) ) bardzo nie lubi jak sie go bierze na rece. Taki juz ma charakterek. I ma bardzo dziwny zapach...takiego...mopsa ;) Ja do tej pory nie moge nacieszyc sie tym, ze moj yorczek nie ma zadnego zapachu! Co do dylematu to chyba postawilabym jednak na mopsa - wlasnie dlatego, ze nie jest tak delikatny jak york (chociaz widzialam nie raz egzemplarze rodowodowych yorkow, ktore wazyly po 5 kg i byly naprawde duze!).
-
Ech...ja na szczescie nie mam problemow z dzieciakami, bo ogolnie moje osiedle jest na tyle duze, ze zawsze dam rade gdzies uciec. Ale bardzo niesympatycznym jest dla mnie fakt, ze wiekszosc nie znanych mi ludzi, ktorych spotykam na spacerze a ktorzy zagaduja mnie o pieska, nie pytaja o charakter psa, zachowanie w domu, jego wielkie serce i przywiazanie do mnie ale...cene. Niestety - na 10 spotkanych ludzi 8 pyta o cene psa. A ja wiedzac, jak latwy do ukradniecia jest malutki york mowie, ze nie wiem za bardzo, bo Łobuz zostal mi sprezentowany. No i niestety nie przyznaje sie ze to rodowodowy pies :( Wiem jak zawistni potrafia byc ludzie...juz wystarczy ze z czystej zawisci codziennie niszcza mi samochod ...:( Gdyby ktos mi zabral Łobuza to nie wiem jak bym to przezyla...:(((
-
Z tymi bulkami to tak juz jest, ze strasznie neca i chociaz brzuszek pelny, to chetnie taka cudza buleczke piesek sobie wrzuci na zab ;) Pies mojego taty - zwykly kundelek troche mniejszy od ONów uwielbia chodzic na dluuuugie spacery. Jako ze mielismy ku temu warunki, bo przy naszym osiedlu jest piekna przez nas nazywana "dolina trzech stawow", gdzie pies spuszczony ze smyczy moze bez obaw hasac do woli. Przy jednym ze stawow zawsze siedzi pelno "pol legalnych" rybakow. Oni - wiadomo - ze siedza tam czesto po kilka godzin to prowiant musza miec. A nasz "Burek" tak opanowal sztuke podwedzania im bulek (nie mowiac juz o suchym chlebie, ktory byl przez tate rzucany dzikim kaczkom), ze orientowali sie dopiero jak ten konczyl wcinac kolejna przekaske. No i na poczatku bylo to rzeczywiscie zabawne, ale po kilku takich razach, kiedy pies okazal sie byc niedoopanowania, tato musial chodzic na spacery w tamte rejony z...bulkami dla wedkarzy...;) na wszelki wypadek ;)
-
Czapeczki...jedną dla mojego maluszka dostalam w prezencie. (ma w niej zdjecie w galerii). To wcale nie znaczy, ze ubieram mu ja codziennie kiedy wychodzimy na dwor. Czapeczka lezy sobie spokojnie w szafie i po prostu sobie jest a ja nie mam zamiaru katowac nia psa. Dla mnie przegieciem jest psiak z "Legalnej blondynki". I rzeczywiscie, gdybym zobaczyla gdzies na ulicy taka "laleczke" to pewnie postukalabym sie w glowe. Ale z nami chyba nie jest tak zle...co? ;)
-
Łobuz ( Jesse ) ur. 01.05.2004 r. Moj słodki urwisek...!