Dziękuję za tak miłe powitanie! :)
Już od pewnego czasu po cichu rozglądam się za sunią dla Fleczerka (goldena). ;) Jest okrutnie zajmujący... ;) nauczył się zwracania na siebie uwagi przez "marudzenie"... czyli takie pojękiwanie z oburzeniem, jak jest ignorowany. A wszystko to jest objawem psiej nudy ;)
Z Czarusiem (labradorem mamy) chwilę się pobawi, ale ten zaczyna po pewnym czasie uciekać od Flecza, z powodu bólu stawów. A Figuśka? ;) To już nie te gabaryty. Czasem coś pobiegają, ale niunia raczej go unika, bo to straszny szałaput jeszcze, a ona jest taka delikatna *.*
Bywaliśamy na psich wybiegach, ale to cała wyprawa do Bydgoszczy... a miłośnikiem jazdy samochodem zdecydowanie nie jest ;)
Sumarycznie: potrzebna kompanka zawsze i na zawsze ;)
Tylko mąż musi mi do tego dojrzeć ;)