Jump to content
Dogomania

Miła

Members
  • Posts

    111
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Miła

  1. [quote name='lavinia']jasne, słoneczko :lol: :lol: opowiem i będę opowiadała do znudzenia, bo to skarb, taki dom czy domek ;) fajny ;)[/quote] No i co Lavinio, opowiesz wszystkim jak to było z tym fajnym domkiem w Magdalence? Chyba się do tego nie palisz. No to może uświadomimy ludzi, że domek w Magdalence miał być za miesiąć, że nie 2 hektary a 2000 m, że pani Normana, a właściwie Boriasza, bo tak na niego wołano, w ogóle na oczy nie widziała, że już w trakcie zaczęła się zastanawiać co to jest borzoi i czy da sobie z nim radę i była szczęśliwa jak się okazało, że Boriasz trafi do innego domu. A trafił do .... no właśnie , do Nikki :multi: . Pomimo działań Lavini , osoba opiekująca się Boriaszem uznała, że Nikki i jej dom są odpowiednim miejscem dla Borka. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Lavinia nigdy nie miała nic wspólnego z Normanem vel Boriaszem. Została tylko poproszona o zamieszczenie ogłoszenia o Borku - Norku i telefonu do dziewczyny,u której borzoi był. Mało tego Lavinia widziała Normana tylko na fotkach. Wszystkie , więc jej opowieści o tym jak w Borku się zakochała, jak jest jej i tylko jej i jak to ona podejmie decyzję, gdzie "mały" ma mieszkać były zwykłym [B]kłamstwem[/B]. :mad: Czas przełożyć tę pannę przez kolano i sprawić jej porządne lanie. Zamiast naprawdę pomagać psom wypisuje niestworzone historie. Może ten czas, który spędza przed komputerem poświęciłaby raczej swoim psom, bo jak widziałam, szuka chętnych, którzy wyprowadzaliby jej psy na spacery kilka razy w tygodniu. I to też jest ciekawe, że owa pannica za takie samo przewinienie ruga tu innych właścicieli psów, którzy nie mają dla swoich czworonogów czasu. No cóż, to tylko mały ułamek tego co naprawdę towarzyszyło adopcji Normana. Ta historia, choć ma dobry koniec, utwierdziła mnie w przekonaniu, że niektóre osoby na tym forum zapominają, że w adopcji chodzi o dobro psa.
  2. Tolerancja wobec suchych karm jest dość indywidualna. Nasze psy po Acanie mają luźną kupę, niestety nie tolerują jej zbyt dobrze. Za to wspaniale im służy Purina z jagnięciną. Jednak nie obędzie się u nas bez mięsa. Nasze jedzą je surowe i gotowane z makaronem lub ryżem z warzywami. Oprócz tego jogurty lub biały ser. Problemu z oczami nigdy nie mieliśmy.
  3. W Kępnie jest sunia, która miała dwa mioty.
  4. No chyba mnie prowokujesz do zabawy w szukanie błędów. Gwarantuję Ci, że i u Ciebie takowe by się znalazły. A jeśli pomyślę jeszcze, że czepiasz się szczegółów, bo niczego innego nie potrafisz to aż mnie śmiech bierze. Teraz znikam. Porozmawiamy w poniedziałek. Opowiesz nam jaki to fajny domek Normanowi znalazłaś.
  5. [quote name='lavinia']Miła "szczel" sobie wypad do słownika, może się czegoś nauczysz. wszechwiedząca :evil_lol:[/quote] Ja wiem co to znaczy specyficzny. Jesteście nie do podrobienia. I teraz podejrzewam, że mam do czynienia z osobą młodziutką, która powinna bawić się czymś innym, a nie internetem.
  6. [quote name='lavinia'] Norman to pies specyficzny i aby jego adopcja była w pełni udana, trzeba dokładnie sprawdzić wszystko, a to trwa. [/quote] A do niedawna uważałaś, że borzoi jest taki jak każdy inny, duży pies.
  7. xxxx52 ja nie jestem niewyżytą 12 latką. Mam swoje lata. Pierwszego charta kupiliśmy w rok po śmierci naszej ONki Brity, stąd w naszej hodowli zawsze, któraś z suk to Brita. A amstaf też był w naszym życiu przez dobrych kilka lat, ale nie jest to rasa mi odpowiadająca, więc nigdy więcej, pomimo wielu miłych wspomniej amstafa u nas nie będzie. Szczeliłaś kulą w płot, bowiem znana jeste w środowisku ze stałości uczuć do borzoi i whippetów. :diabloti: Akucha - ależ wręcz przeciwnie - jestem wielką zwolenniczką wystaw jako wspaniałych spotkań z innymi hodowcami, również innych ras. Gdzie powiedz mi, przeczytałaś, że mam aż tak nacjonalistyczne podejście "wystawy tylko dla chartów"? A zdanie o Lavinii wyrobiłam sobie czytając jej posty. I proszę mi nie mówić, że wyrobić zdanie o człowieku można tylko znając go osobiście. Wypowiedzi bowiem, również na Forum, świadczą o poglądach i cechach człowieka je wypowiadającego.
  8. [quote name='Gonitwa']lavinia, pies na wystawy czy do kochania? Jakie mają do tego podejście potencjalni właściciele?[/quote] No czyś ty oszalała?! Na jakie wystawy?! Jak tu pozwolić na takie barbarzyństwo.:crazyeye: /ironia rzecz jasna- dla niewtajemniczonych/
  9. [quote name='Mraulina'] -te panie nie chą tego psa. [/quote] Dokładnie! Tyle, że Lavinia tego nie rozumie, bo kieruje się zasadą " kto nie jest z nami jest przeciwko nam". Już kiedyś w historii pewini ludzie / naród / tak postępowali. Podobna natura czy jak? :evil_lol: A swoją drogą, (ja ciągle przy naturze borzoia, bo temat bardzo mi odpowiada) jeśli Lavinio przyznałaś mi rację, że rasa to nie tylko wygląd ale i psychika i zachowanie to dlaczego potem piszesz, że wszystkie psy dużych ras tak się zachowują. Toż to bzdura. W swoim życiu miałam już owczarki niemieckie, miałam amstafa i mam wreszcie borzoie. Wszystkie rasy duże i silne, ale każda z inną psychiką i do każdej inaczej trzeba podejść, żeby zyskać w psu tej rasy oddanego przyjaciela.
  10. No niestety Blanko, chyba nie warto w ogóle przekonywac wielbłąda, że ma garb, on i tak nosi tak wysoko nos, że swoich pleców nie widzi. Szkoda lavinio, że bardziej niż na psach zależy Ci na medialności. Nawet nie wiesz, a może wiesz, a głupio sie do tego przyznać ilu psom pomogła Blanka i dla ilu jej dom był tymczasem, nieraz i dość długim tymczasem. Nie wiesz ilu psom pomogłam ja. Między nami jest taka różnica, że my pomagamy i nie rozpisujemy się o tym, a ty dużo o tym gadasz. Czas postawić sprawę jasno. Norman nie jest do adopcji. Sama napisałaś, że się w chartach zakochałaś a Norman jest Twój i tylko Twój więc po co ta cała szopka. A jeśli uważasz, że wiesz o borzoiach wszystko to jesteś nie tylko wielbłądem , jesteś najzwyczajniej ... dośpiewaj sobie resztę. I naprawdę, dla dobra Twoich psów nie życzę Ci by Norman szybko dorósł i stał się dominującym , chcącym objąć władzę psem, choć jeśli ma charakter po tatusiu to tego sie nie ustrzeżesz, a Norman nie ustąpi dopóki reszta zwierząt zupełnie mu się nie podporządkuje. Ja staram sie ludzi edukować pod względem charakteru i potrzeb borzoia. Ten kto słucha wyciągnie wnioski, ten który jest mądrzejszy jak jajo od kury sam skazuje się na kłopoty. Twój wybór.
  11. Odnośnie relacji borzoi - inny chart ( w końcu wszystkie są takie same, niczym się nie różnią, po co więc aż 13 ras?). Kolega, który jest chyba również na tym Forum, ma spore stadko borzoi, które żyje ze sobą dość zgodnie. Jakiś czas temu wbrowadził do stada greyhounda. Pies zdawałoby się gabarytami przypomina borzoia, nie powinno więc być problemów. Niestety problemy są i to takie, że Tomek uważa, że więcej czegoś takiego nie zrobi. Grey często jest pogryziony - to borzoie go temperują. Nie odpowiada im jego żywiołowy charakter. Grey zachęca borzoie do zabawy, ale to co dla jednego jest zabawą dla drugiego jest ingerowaniem w jego prywatność, zbyt nachalnym wstawianiem się w oczy. Kłopoty gotowe. Podobnie ma się z whippetem. O ile zwrócimy uwagę na parę rzeczy psy te mogą [B]koło siebie[/B] mieszkać. Chodzi nieraz o drobiazgi. Na spacerach whippet biega zupełnie inaczej niż borzoi. Whippet lubi rywalizację , gonitwy, przecinanie sobie drogi, co skutkuje zderzeniami. Wszystko w porządku jeśli whippet zderzy się z kimś o podobnych gabarytach. Jeśli zderzy się borzoiem kontuzja raczej jest gotowa. Spuszczone borzoie najczęściej biegną obok siebie ot tak byle do przodu. Młode psy często w takich przypadkach się podgryzają i nie zawsze mają wyczucie. W takim przypadku często mogą się stać zagrożeniem dla dużo mniejszych od siebie psów. Nigdy nie spuszczamy razem whippetów z borzoiami. Unikamy w ten sposób zbędnych kontuzji. Whippet w domu włazi jak małpka, wszędzie. Chodzi po parapetach, wskakuje na szafki w kuchni, ławę w pokoju. Od czasu do czasu whippet dostaje głupawki i traktuje mieszkanie jak tor przeszkód - biegają na przełaj, nie patrząc, że gdzieś tam leży borzoi. Pierwszy raz , gdy whippet przebiegnie po borzoiu ten drugi wyda z siebie ostzregawcze warkniecia, za drugim razem może zaatakować. Jedzenie. Każdy borzoi u nas ma swoją miskę. Z tego co zauważyliśmy taki układ najbardziej odpowiada borzoiom. Borzoi nie lubi, gdy inny pies przeszkadza mu w jedzeniu. Whippety zawsze jedzą wspólnie. Nwet jeśli postawisz tyle misek ile whippetów to one i tak będą jadły razem przenosząc się po kolei od miski do miski. Takich niuansów jest wiele. Czy borzoi może mieszkać z innym psem, innej rasy? Oczywiście, że tak, ale właściciel takiej mieszanki musi wiedzieć o charakterach obu psów i różnicach ich dzielących, różnicach dla borzoia często nie do pokonania. Każdy borzoiarz Wam powie, że borzoi najlepiej się czuje we własnym towarzystwie. A jeszcze do Lavini. Norman mieszka teraz z Tobą i twoimi psami bez problemu, ale nie zapominaj, że nie ma on nawet 1,5 roku. Kłopoty mogą pojawić się po 2 roku życia, może ciut poźniej. Norman dojrzeje i poczuje się dorosłym, świadomym swej siły samcem. Nie darmo się mówi, że rasa to nie tylko wygląd to również, a może przede wszystkim psychika, charakter i zachowanie. Takich niuansów
  12. Jeden z moich psów w mieście nosi kaganiec kiedy idzie ze mną, ponieważ nie znosi organicznie właśnbie ONów. Ja mam naturę dmuchania na zimne. Wolę zakładać kaganiec niż potem pluć sobie w brodę. Borzoi to nie bestia, ale bardzo silny i niestroniący od walki z innymi samcami pies. A czy może zagryść? A sądzisz, że pies, który został stworzony do polowania na wilki tego by nie potrafił? Częściej jednak borzoi zadusza swoją ofiarę lub ją przetrąca ( np. zająca). Kiedy byliśmy we Francji borzoi zadusił latającego luzem i obszczekującego go obcego charcika włoskiego. Tak jak bywa groźny dla obcych samców, tak nigdy nie bywa agresywny w stosunku do ludzi, ale zachowuje jednak w stosunku do obcych dystans czy nawet niufność. W stosunku do rodziny czy znajomych bywa nawet za bardzo wylewny w uczuciach.
  13. Tyle, że borzoi jest dwa razy większy od ONa i widziałam jak nieduży samiec borzoia potrafił położyć na łopatki w 3 sekundu owczarka właśnie. Reasumując poprzednie moje wynurzenia. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że suka borzoika jest prawie dla każdego, samiec wymaga jednak bardziej doświadczonej w obcowaniu z psami osoby, która wykarze jeszcze chęć zdobycia wiedzy o rasie od osób bardziej od niej doświadczonej w obcowaniu z tymi zwierzętami.
  14. Borzoie to psy w zasadzie bardzo zrównoważone i spokojne, w domu wręcz flegmatyczne. Potrafią cały dzień przespać ale na dworze ukazują cały swój charci charakter. W tej rasie jest widoczny bardzo mocno dymorfizm płciowy i to nie tylko w różnicy wielkości i bujności owłosienia, ale i w charakterze. Suki to w większości przypadków bardzo spokojne ugodowe psy, choć i między nimi zdarzają się osobniki o silnej osobowości gotowe bronić swego stada na śmierć i zycie. Borzoie psy to odwrotność suk. Tu cześto zdarzają się osobniki, które w momencie zagrożenia nie stronią od walki z przeciwnikiem. Przy czym nadmienić trzeba, że czasami moje samce zauważają niebezpieczeństwo tam gdzie ja go nie widzę. Nasze psy biegają razem, ale kiedy tylko zauważam cieczkę u suki momentalnie ją odstawiam, żeby wykluczyć spięcia samców między sobą o sukę. Zdarzało się też nie raz, że przewodnik stada ustawiał młode , niesforne psy, które biegały i bawiąc się robiły zbyt dużo zamiezania, które przeszkadzało samcowi w sjeście. Nigdy, powtarzam, nigdy nie zdarzyło się u nas walki psów, pogryzienia, rany, ale uważam, że tylko dlatego, że mając tak duże stado tych psów znamy je doskonale i potrafimy przewidywać zachowania naszych psów. Borzoi to nie zabaweczka. To mocny fizycznie i psychicznie pies i musi znać swoje miejsce w szeregu. Tylko wówczas jest posłusznym oddanym przyjacielem, przyjaznym do ludzi i w granicach rozsądku do innych zwierząt. Muszę zrobić małą przerwę w pisaniu i powrócimy do tematu.
  15. [quote name='Kostek']tylko co to za roznica ze jedna ma borzoike druga whippetke?pisalas "Może nie tolerować też innych zwierząt lub suk, które mają zbyt, jak na borzoia , ognisty temperament" no to na chlopski rozum 2 borzoie to gorzej niz jeden...wiec ja naprawde nie rozumiem tej rekomendacji nikki no bo przeciez ma suke borzoike co moze sie zle skonczyc[/quote] Chłopski rozum? No to ja już rozumiem dlaczego Lepper ma takie poparcie na wsi. Powiedz mi proszę jak borzoika może mieć zbyt duży temperament jak dla borzoia? I jeszcze jedno. Whippet i borzoi to dwa , różne psy o różnym temperamencie i charakterze. Widać, że znasz obie rasy bardzo dogłębnie. I prawda, dwa samce borzoia to naprawdę wyzwanie tylko dla wytrawnych hodowców lub miłośników tej rasy.
  16. [quote name='lavinia']Miła, chociaż już mi się nie chce, ale jednak Ci odpowiem odkąd mam Normana, przekopałam przez mnóstwo informacji o Borzojach, byłam również na stronie Twojej hodowli i czytałam o rasie. Generalnie, charty są podobne do wielu innych ras ze swej grupy, a te rasy akurat znam i to dobrze.... [/quote] Grupa X to same charty. Tak gwoli sprawiedliwości. A w ogóle to nie tyle mi chodzi o Nikki co o to jak traktujesz ludzi starających się o adopcję psów, które do adopcji zgłaszasz. Kilka osób już mówiło, że nawet nie odpowiadasz na ich telefony. Nikki jako taka z powodu posiadania borzoiki co nieco o tej rasie już wie, ma też wiedzę o behawioryźmie psów i traktuje psy jak psy , nieuczłowieczając ich. Nie chodzi o to, że masz dać Nikki Normana bez sprawdzenia, ale o to, że tylko obiecujesz i nic nie robisz. Wiem od osoby, która starała się też o Pirata, że również nie doczekała się telefonu z Twojej strony. Jeśli nie mając nigdy do czynienia z borzoiem uważasz, że wiesz o nim dużo to gratuluję samozadowolenia.
  17. Tyle, że ona ma borzoikę, a to troszkę inna sprawa. Z resztą pisząc to co napisałam raczej starałam się oddać charakter samca borzoia. Ja mam i borzoie i whippety i proszę mi nie mówić, że whippet nie jest żywiołowy. Trudno nazwać whippeta zwłokami. Samiec borzoia to nie łagodna owieczka. Zawsze kiedy mamy szczenięta whippetów, które nie szanują niczyjego spokoju i uwielbiają wskrabywać się na wielkiego śpiącego borzoia oddzielamy maluchy od samców. Mam z borzoiami do czynienia od 12 lat, sama wyhodowałam ich trochę i mam ich kilka. Wiem co potrafią i czego potrzebują. Ale skoro jesteście mądrzejsi - proszę bardzo. Powtórzę jeszcze raz borzoi samieć nie stroni od walki - przyjmie każde wyzwanie innego psa.
  18. Lavinio, to ja ponoć nie czytam ze zrozumieniem, ale Ty przebijasz mnie na głowę. W którym miejscu napisałam, że staram się o Normana? Chyba wyraźnie napisałam, że wypowiadam się o nim tylko z powodu tego, że to pies po moim reproduktorze i jako taki mnie interesuje oraz dlatego, że słowa jakie tu padły o jego hodowcy są poprostu kłamstwem. Norman nie interesuje mnie jako reproduktor ponieważ mam jego ojca i półbrata. Może to kogoś zmartwi, ale Norman na zdjęciach pokazanych przez Lavinię nie przedstawia się zbyt dobrze, być może się jeszcze rozwinie, ale jak dla mnie ma za słaby front , jest długonożny, wolałabym by był dłuższy i miał łagodniejszą linię grzbietu. Takich borzoi nie używam w swojej hodowli. Jest jeszcze jeden fakt, o którym pewnie mało kto wie lub pamięta. Norman nie ma pełnego rodowodu, jest na KW czyli tzw. Księdze Wstępnej, a to mnie już zupełnie nie obchodzi. Przypatruję się ze spokojem tym dywagacjim o adopcji ( a tak, ze spokojem, bowiem ktoś taki jak Lavinia i jej kółko różańcowe nie jest mnie wstanie orbrazić lub wyprowadzić z równowagi ). jestem ciekawa pod jakim kątem będziesz wybierała Lavinio nowego właściciela Normanowi - rozumiem bowiem, że jesteś wielkim miłośnikiem borzoi ( no tak , wszak zazdrośnie nie chcesz wypuścić Normana z rąk - jest Twój i tylko Twój) i ich znawcą. Wiesz jakie mają potrzeby i jaki charakter ma dorosły samiec. Z pewnością wiesz, że borzoi pies dorasta w wieku 2 do 4 lat i staje się dość ... hm despotyczny. Zaniepokojony o swoje stado , również ludzkie, niestroni od walki, a jest groźnym przeciwnikiem, bo jest niezwykle silnym psem. Często nie toleruje innych samców w domu. Może nie tolerować też innych zwierząt lub suk, które mają zbyt, jak na borzoia , ognisty temperament i np. przeszkodzą mu w śnie. Borzoi atakuje bez ostrzeżenia. Jest wspaniałym towarzyszem , ale tylko w odpowiedzialnych rękach. Człowiek, który weźmie Normana musi wiedzieć, że za kilka miesięcy Norman może właśnie tak się przeistoczyć -z miłego psiaka w pewnego swej siły psa. Niezadowolony, niepoinformowany nowy właściciel może być nieszczęśliwy z takim psem, a co za tym idzie Norman też będzie nieszczęśliwy i być może znów będzie musiał zmienić swoje miejsce zamieszkania. Jeśli to prawda, że Norman ma trafić do domu z whippetem to czy nowy właściciel wie, że whippet jest zbyt żywiołowym kompanem dla borzoia i że jako taki nie może z borzoiem pozostać sam na sam, bo zdenerwowany borzoi może mu przetrącić kark? Pewnie wie, bo jako znawczyni borzoi Lavinia szybko uświadomiła nowego chętnego na Normana. I jeszcze jedno. Żal mi Normana, który trafił w tak maniakalne ręce. Walka o swoie idee przesłoniła Ci lavinio cały świat, przesłoniła Ci nawet psy i ich dobro, liczy się tylko idea dokopania hodowcom i tym myślącym inaczej niż Ty.
  19. Ja czytam ze zrozumieniem, jedynego czego nie rozumiem to zasad i idei jakie kierują pewnymi osobami na tym Forum. A nie przyszło Ci do głowy, że Pani, która była właścicielką Normana nie jest właśnie bez skazy. Może to ona tu postępuje nie fair. A czas niestety w sprawach adopcji goni, bo pies powinnien jak najszybciej znaleźć się w docelowym domu a nie przyzwyczajać się do Ciebie a potem przeżywać ponowny stres związany ze zmainą warunków. Penie, że nie należy robić tego na łapu capu, ale skoro jest tylu chętnych to powinno się jak najszybciej podjąć decyzję i wybranej osobie przekazać psa, a nie robić akcję na Forum a potem czekajcie tatka latka aż spodoba mi się podjąć decyzję.
  20. [quote name='Dorothy'] moje zdanie jest takie - hodowla psow to nic innego jak sposob na zarabianie pieniedzy, inaczej- biznes- inaczej- kasa- inaczej- forsa szmal - kosztem istnien psich (zreszta nie tylko, bo tez konskich krowich i innych, z tym ze te psie jakos szczegolnie snobistyczne) bawienie sie w Pana Boga - stworzyciela, ktory potem handluje jak przekupa tym co powolal do zycia. Nie wmowicie mi ze hodowcy hoduja bo kochaja te setki szczeniat ktore produkuja. [B]Oni je produkuja dla kasy.[/B] A ci co je kupuja czesto robia to ze snobizmu, bo fajnie miec taka "rase". Albo inna. Modnie. Kase widac, szmal az bije od rasowca. Wszystko to blichtr i podwojne dno, pokryte prawem przepisami instytucjami organizacjami ZH i PZHK i BLABLABLA i wystawami, championatami innymi podobnymi.. Marna czesc z tych ludzi to naprawde milosnicy, a pewnego hodowce szanuje bardzo bo przestal byc hodowca mowiac- nie moglem dlucej patrzec, jak koncza niektore moje szczenieta. Zaluje ze powolalem te istnienia do zycia." Stawiam, ze gro tych co niby kupuja rasowca bo : " Kupując psa rasowego na ogól wiemy, co kupujemy. A kupujemy psa o eksterierze i psychice, jaka nam odpowiada." wcale sie nie zastanawia nad psychika tego psa, tylko nad wlasnym ego i widzimisie, nie mowiac ze glownym powodem zakupu jest wyglad tego stworzenia, a drugim wartosc, o jaka wzrosniemy w oczach sasiadow. Takich co to kupuja rasowego psa doskonale znajac specyfike rasy to chyba mozna policzyc na palcach. Hodowla to nie zadne milowanie rasy, hodowla to zawod. wiec moze nie opowiadajmy o milosci... w biznesie milosc sie liczy tylko jak jest po drodze. jesli hodowcy zaczna robic cokolwiek dla ratowania bezpanskich psow ze schronisk, ulic, podworek, psow brzdkich i nierasowych, kundli i burkow (jak robi to Neris, uklony dla Neris) a nie tylko mnoza w nieskonczonosc psie byty, to bede ich bardzo szanowac. Norman do gory!!!![/quote] Fanatyzm gorszy od faszyzmu. Czy piszę bzdury? A sprawdziłaś ją w takim razie i innych chętnych na Normana czy może dajesz sobie czas. A jeśli chodzi o Pirata to słyszałam , że w tamtej adopcji odbywają się podobne jaja jak tu. Piszesz, że hodowca nie ma wpływu na los wyhodowanego przez siebie psa. To idiotyczne! A wcześniej rzucacie się na hodowców, że nie interesują się losem wyhodowanych przez siebie zwierząt, że tylko zależy im na pieniądzach. Swoją drogą mnóstwo chartów lub ich mieszańców w potrzebie znalazło dom właśnie przez hodowców tej grupy psów.
  21. Może i nie ucichnie, pewnie, że jest dużo kundelków do wzięcia, ale są i rasowce jak Norman. Bywa, że są ludzie, którzy zakochali się w danej rasie, ale nie stać ich na kupno rodowodowego zwierzaczka - taka adopcja to dla nich świetny sposób na spełnione marzenia. Tyle, że na dogomanii przyznanie się w takim temacie do miłości do rasy i chęci posiadania takiego psa to zbrodnia. Od razu traktowanym się jest jak snob i pseudohodowca. Straszne.
  22. Pozwolę sobie odezwać się w tej sprawie bo uważam, że mam takie prawo i obowiązek. Jestem miłośnikiem i hodowcą borzoi od lat. Ponadto Daffi Biegacz Łukasza, wspomniany tu dużo wcześniej to był mój pierwszy borzoi. Norman Biegacz Łukasza jest po moim reproduktorze - jednym z najbardziej utytułowanych psów w Polsce, docenianym reproduktorze nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Hodowcą Normana nie jest kobieta, jak wcześniej pisano, ale mężczyzna. Mieszka z synem i czterema borzoikami. Borzoiki mieszkają w domu i biegają po hektarowym ogrodzie. Nie twierdzę, że Pan jest idealny - ma dość trudny charakter - ale jego psy wcale nie mają tak źle jak tu co niektórzy próbowali insynuować. Z poprzedniego miotu suka, która nie mogła dalej być z ludzmi, którzy ją wzięli wróciła do p. Włodka. Pan ma miot raz na 4-5 lat. Szuka psom domu i sprzedaje je z niewielkie pieniądze. Pani, która wzięła Normana wzięła go nie wcześniej niż gdy pies skończył 5 miesięcy. Do tego bowiem czasu wszystkie cztery szczeniaki, które się urodziły były u hodowcy. Potem pan sprzedawał je po ok 600 zł. Ten kto odchowuje duże psy wie, że hodowca nie tylko nie zarobił na tym miocie , ale stracił i to dużo. A teraz co do adopcji Normana. Kobiety - czy Wy się opamiętacie!!! W Waszym szaleństwie i "walce o sprawę" gdzieś znikło dobro psa. Przecież Norman mógłby mieć już dawno nowy, dobry dom. Dominika, która starała się o psa to odpowiedzialna osoba, która zna się na psach i ma inne priorytety niż zostać pseudohodowcą. Nikt z osób decydujących o losach psa nie pokwapił się nawet, żeby z nią porozmawiać. Naprawdę wstyd! I darujcie, ale mnie nie obowiązują jakieś Wasze założenia. Natychmiast powiadomię hodowcę o zaistniałej sytuacji.
  23. Śliczne maluszki. Nie mogę zrozumieć jak można tak bestialsko postępowac jak pierwsza właścicielka suni.
  24. Większość nie, ale część ma. We wzorcu jest napisane, że linia grzbietu ma tworzyć delikatny łuk, a u suk może być nawet płaska. U psów wysokość w kłębie powinna być równa lub nieznacznie większa niż wysokość od ziemi do guzów biodrowych, czyli do zadu. [IMG]http://www.charciara.republika.pl/lucky2.jpg[/IMG]
  25. Ale grzbiet nie powinien tworzyć garbu. Linia grzbietu powinna tworzyć delikatny łuk.
×
×
  • Create New...