-
Posts
1700 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Saint
-
Jeden z moich kiedyś zjadł całe opakowanie kremu nivea :evil_lol: Powymiotuje, powymiotuje i mu przejdzie - ważne, żeby miał stały dostęp do wody ;) Odnośnie agresji - napisz w jakich sytuacjach atakował (najlepiej ze wszystkimi szczegółami) i kogo dokładnie i jak się Ci ludzie zachowywali przed atakiem ;) Pomożemy ;)
-
Ulala.. Ciężkie zarzuty tu padają.. [B]warsawmoo[/B] - ja bym się dobrze zastanowił zanim bym tutaj komuś zarzucił działanie wyłącznie dla pieniędzy, bo to jednak poważne oskarżenia ;) Odcinając się może od personalnych wycieczek: To, że niektóre schroniska nie chcą wydawać psów na DT nie jest niczym nowym.. W Swarzędzu nawet wolontariusz nie ma co marzyć, że psa na DT dostanie. Z tego co tutaj wyczytałem, Pani Wanda daje psy na DT, ale osobom zaufanym.. Co świadczy tylko o tym, że naprawdę zależy jej na losie swoich psów - prosty związek przyczynowo-skutkowy, którego ślepy by nie zauważył.. Zbójini - tak czytam Twoje ostatnie posty tutaj.. i osobiście również nie dałbym Ci psa. Skoro było Ci za ciężko skontaktować się z przytuliskiem, skoro Weronika miała Ci szukać osób, które zajmowałyby się psem podczas Twojej nieobecności.. Zachowujeszi się, jakby wszyscy tutaj mieli Cię wychwalać za ofertę DT.. Tutaj jednak jest troszkę inaczej. Temu 'darowanemu koniowi' zagląda się w zęby dość dokładnie, i nie tylko w zęby..
-
Wet w schronisku stwierdził, że to zanik mięśni - ja najchętniej zweryfikowałbym tą hipotezę (jakoś nie mam to schroniskowego weta zaufania), ale niestety wejście na teren schroniska z kimś 'z zewnątrz' kto pieska by przebadał jest niemożliwe ;) Chodzi tylko o tylną, lewą łapkę - pojawia się okresowa kulawizna - właśnie taka zaraz po wstaniu, po tym jak za dużo się naskacze ;)
-
No to mnie podniosłaś na duchu :multi: Pozostaje pytanie, czy zanik mięśni jest powodowany urazem, czy jest wynikiem dziedziczenia - miejmy nadzieję, że powstał od urazu, bo rozumiem, że dziedzicznego się wyleczyć nie da? Pozdrawiam ;)
-
Piesek jest w schronie i tam ma małe szanse na wyleczenie.. Dlatego chcę go wyciągnąć i leczyć i szukać mu domu - po prostu chcę wiedzieć na czym stoję ;) Karmi - a mogłabyś opisać jak przebiegało leczenie i rehabilitacja? ;) Pozdrawiam
-
Niestety nie wiem co mogło być przyczyną, ponieważ pies jest aktualnie w schronisku.. Zatem nie można wykluczyć żadnej opcji. Rozumiem zanik mięśni jest nieuleczalny? Na ile pomóc może rehabilitacja i wspomaganie HMB?
-
Witajcie! Jak radzić sobie z zanikiem mięśni w tylnej łapie u młodego, około 2-letniego AST-a? Można leczyć farmakologicznie, czy nie ma skutecznej terapii, a pozostaje jedynie rehabilitacja, masaże? Pozdrawiam Saint.
-
Nigdy nie używaj ogrodzenia elektrycznego..
-
Nigdy nie kupuj beagle! Czyli jak to jest naprawdę...
Saint replied to z_pastorowej_sfory's topic in Beagle
Artykuł jak artykuł.. nic odkrywczego - natomiast póki co, radzę pisanie na tematy wychowawcze, szkoleniowe i behawiorystyczne sobie odpuścić - chyba jeszcze na to za wcześnie ;) -
Ja niestety odpadam jako DT :-( Niedługo będzie u mnie ast również z depresją, choć nie tak zaawansowaną, dodatkowo z problemami zdrowotnymi - zanik mięśni :-( Chciałbym pomóc temu biedakowi :-( W każdym bądź razie.. nie zapominajcie, że piesek potrzebuje doświadczonej, delikatnej i cierpliwej ręki.. nie chcemy przecież, żeby jego stan psychiczny się pogarszał.. ;) Trzeba się dobrze zastanowić i dogłębnie prześwietlić każdy potencjalny domek.. ;)
-
Uważasz, że człowiek może być źródłem witamin dla psa? :lol: :lol: :lol:
-
Jeżeli zoopsychologiem nazywa się kogoś, jedynie po studiach podyplomowych - to nie dziwię się, że jest ich tak kiepski poziom w Polsce. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że absolwenci takowych studiów mają często wrażenie posiadania unikalnej wiedzy i szerokich kompetencji - a w gruncie rzeczy, parafrazując pewne mądre powiedzenie - nawet nie wiedzą, czego nie wiedzą. ;) Odnośnie Fishera - oczywiście, przyznał się do popełnianych błędów (paru? jakże delikatnie go oceniasz..), rozwijał się, ale to nie powód, żeby go rozgrzeszać ;) W Polsce Smyczyński jest taką rodzimą klasyką - a wg. jego rad szkolą aktualni chyba jedynie starzy, nierozwijający się szkoleniowcy pod egidą ZKwP.. Pozdrawiam ;)
-
DT to najlepiej domowy, tak jak Andzia mówi, albo kojec, ale wtedy opiekun musi mieć świadomość, że kilka godzin dziennie będzie musiał pieskowi poświęcić ;) ale domowy DT to byłoby najlepsze wyjście ;) jeśli byłaby taka potrzeba - służę pomocą odnośnie wychowania takiego trudnego pieska - internetowo, bo internetowo - ale zawsze ;)
-
Póki co pobieżnie przeczytałem wątek i moja rada jest taka: Zabierzcie go od nich jak najszybciej! Każdy dzień u tych ludzi wpływa coraz gorzej na zdrowie, kondycję, a przede wszystkim na psychikę pieska. Trzeba mu przeprowadzić coś w rodzaju terapii behawioralnej (i to zaczynając od samych podstaw..) i starać się, aby psinka stopniowo otwierała się na ludzi i zaczęła wchodzić w interakcje z otoczeniem :( Bo takie zamknięcie się w sobie może być powodowane depresją - AST to pies, który szuka kontaktu z człowiekiem - w chwili, gdy całe dnie siedzi sam w budzie - dla niego to jest tragedia.. dobrze byłoby zastosować terapię w oparciu o tzw. model poznawczo-behawioralny, a w szczególności o teorię Lewinsohn'a - jest to teoria, według której przyczyny depresji, leżą w niskim poziomie pozytywnych wzmocnień, które do tej pory docierały z otoczenia. Tutaj szczególnie korzystny byłby trening oparty o zdobywanie nowych umiejętności (przede wszystkim socjalizacja, posłuszeństwo itd.), a które to umiejętności byłyby bardzo mocno sygnalizowane pieskowi jako pozytywne i pożądane. Taka 'terapia' może wymagać czasu, a przede wszystkim będzie wymagała ogromnych nakładów cierpliwości - ale warto.. bo można uzyskać naprawdę dobre rezultaty, jeśli tylko podejdzie się do sprawy z zaangażowaniem i będzie się w stanie poświęcić pieskowi odpowiednią ilość czasu. Pozdrawiam Saint.
-
Najchętniej osobiście bym do niego pojechał i z nim 'porozmawiał' :angryy: Odnośnie kastracji: W chwili, gdy problem nie leży w popędzie dominacyjnym, czyli nie jest to agresja dominacyjna w ścisłym tego słowa znaczeniu, taki zabieg raczej nie przyniesie pożądanych efektów. Dodatkowo trzeba wziąć pod uwagę zaburzoną gospodarkę hormonalną (pamiętajmy, że Neo nie jest już młodym psem) bezpośrednio po zabiegu, co może powodować wręcz pogłębianie się zachowań agresywnych - wtedy, może wykształcić się w Neo kolejny typ agresji powodowany złym samopoczuciem. Gdy pies jest młody, ma silny organizm - chwilowe zaburzenia w układzie hormonalnym są szybko rekompensowane i cały układ dość szybko wraca do punktu równowagi. Natomiast u psa starszego, cały ten proces trwa dłużej (co oczywiście jest logiczne - starszy organizm potrzebuje więcej czasu na regeneracje, niż silny i młody) - i ten czas, pomiędzy zabiegiem, a odzyskaniem homeostazy organizmu (czyli tego punktu równowagi) będzie tzw. huśtawką nastrojów, a chyba nie muszę mówić, czym mogłaby się owa huśtawka nastrojów objawić u agresywnego psa.. :-( Walczyliśmy do końca, nie poddaliśmy się po pierwszym ataku, nie poddaliśmy się po drugim.. Ja może i byłbym gotów ryzykować własne zdrowie i z nim pracować, jednak nie ma mnie 24h /7 dni w tygodniu w domu i pod moją nieobecność zajmowała się nim moja siostra - karmiąc go, wyprowadzając na spacery. W chwili, gdy zaatakował ją - niestety, ale nie podejmę takiego ryzyka, aby pozostawić ją z Neo sam na sam.. Dlatego najprawdopodobniej jeszcze dziś, mimo bólu serca - Neo będzie musiał być uśpiony. Od siebie mogę zapewnić, że nie będzie wtedy sam :-( Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy :-( Saint.
-
Efekt zapatrzenia w R=R ;)
-
Psy nie zdychają. ----- Tutaj nie znajdziesz entuzjastów swojego pomysłu. Tutaj wszyscy są zapatrzeni na akcję R=R. Tutaj część działa aktywnie na rzecz psów w potrzebie. Tutaj wielu zdaje sobie sprawę z tego, ile psów przebywa w schroniskach - w tym husky, czy alaskanów. Nie lepiej adoptować?
-
Witajcie! Podjęcie decyzji na temat dalszych losów Neo gnębi mnie od kilku dni. Z jednej strony za wszelką cenę chcę mu pomóc. Z drugiej - jest to świadome narażanie się na kolejne ataki. Do tej pory, za każdym razem, gdy atakował ktoś był na drugim końcu smyczy, Neo do tej pory nie przenosi agresji. Jednak w chwili, gdy zaatakuje mnie, a będę z nim sam, bądź jeśli zacznie przenosić agresję - może się to skończyć tragicznie. Neo nie może zostać komukolwiek oddany i to absolutnie nie wchodzi w grę. Byłaby to decyzja lekkomyślna. Odnośnie schroniska - poza problemami z przewiezieniem Neo - w żadnym schronisku nie znajdzie się osoba, która skupiłaby swoją uwagę tylko na nim i z nim pracowała, jak to ma miejsce tutaj, bo po prostu to jest niewykonalne technicznie i personalnie - pomijam już tutaj agresję Neo w stosunku do obcych. Kolejnym argumentem odrzucającym schronisko jest fakt, że w zamknięciu, z ograniczonym kontaktem z człowiekiem, bez pracy i umiejętnego szkolenia - agresja Neo będzie się jedynie pogłębiała. Do tego istnieje spore prawdopodobieństwo popadnięcia Neo w depresję, a agresywny w stosunku do ludzi AST (jak i każdy inny pies) z depresją jest absolutnie nieprzewidywalny i mówiąc najdosadniej - niebezpieczny. Zachowanie Neo jest o tyle niepokojące, że na CS'y on reaguje agresją. Powodem jest tutaj brak jakiejkolwiek socjalizacji w latach wcześniejszych. Nie mówię, że Neo nie jest psem, którego nie można wyprostować. Jednak w chwili, gdy Neo reguje agresywnie nie tylko na osoby mu nieznane, a również na osoby, które do tej pory poświęcały mu mnóstwo czasu i w których towarzystwie bardzo dużo tego czasu spędzał - pojawia się ryzyko, którego mimo wielkich chęci pomocy temu psu nie podejmę. To już prawie jak balansowanie na linie i igranie z losem. Niestety. Serce pęka, sen znika z powiek - ale chyba innego wyjścia nie mamy.. :-( Pozdrawiam Saint.
-
W pierwszej sytuacji moja siostra wracając ze spaceru chciała wejść z Neo do jego 'kojca'. Neo się postawił i zaczął wyrywać - pochyliłem się nad nim, aby go uspokoić - po chwili już czułem na przedramieniu jego zęby. Druga sytuacja, czyli atak na moją znajomą - spotkaliśmy ją w parku, Neo podszedł do wyciągniętej przez nią ręki, powąchał, po czym ją zaatakował. Wreszcie trzecia sytuacja - wracałem z Neo ze spaceru, spotkaliśmy moją siostrę przed domem - jak zwykle pogłaskała Neo, ten po chwili głaskania się na nią rzucił. W drugiej i trzeciej sytuacji nikt nie ucierpiał, moje przedramie na szczęście jedynie delikatnie uszkodzone ;)
-
Witajcie! Niestety, mam złe wiadomości. Neo sprawia coraz większe problemy wychowawcze. Po 12 dniach bycia u mnie po raz pierwszy mnie ugryzł. Następnie, po 2 dniach od tego ugryzienia Neo zaczął wykazywać agresję w stosunku do Weroniki i Denisa. Dostał jednak drugą szansę - zacząłem od początku łapać z nim kontakt uzupełniając procesy szkoleniowe i socjalizacyjne o kontrwarunkowania i technikę tzw. 'barowania'. Neo wykazywał chęć współpracy, ponownie złapaliśmy ze sobą kontakt i nic nie wskazywało na dalsze problemy.. Wczoraj na spacerze zaatakował moją koleżankę. Jednak w stosunku do mnie i mojej siostry nadal zachowywał się przyjaźnie. Dziś natomiast stało się coś, czego nigdy bym się nie spodziewał.. Neo zaatakował moją siostrę.. Póki co Neo nie przenosi agresji, jednak prawdopodobieństwo tego, że zacznie to robić jest takie samo, jak tego, że ta agresja jednak będzie przenoszona.. Trudno ocenić również to, czy ma kontrolę gryzienia - gdyż ugryzł mnie, natomiast zarówno atak na moją koleżankę, jak i na moją siostrę w porę udało mi się powstrzymać (zanim porządnie chwycił) - a chyba z wiadomych względów nie będę sprawdzał, czy takową kontrolę ma, czy nie. W związku z tym, że Neo atakuje każdego obcego człowieka, dziś zachował się agresywnie wobec mojej siostry, sprawia on realne zagrożenie. Na tą chwilę biję się z myślami nad dalszym losem Neo. Pozdrawiam Saint. P.S Zapewne część z Was zastanawia się, dlaczego nie pisaliśmy o tym wcześniej - już tłumaczę. Nie chciałem oceniać zachowania Neo na podstawie zaledwie kilku dni obserwacji. Chciałem dać mu czas, aby się zadomowił, złapał ze mną kontakt, aby ta obserwacja przyniosła wnioski możliwie jak najbardziej poprawne merytorycznie.
-
Kojot - odczytałeś PW ode mnie? :razz:
-
Ależ ja doskonale o tym wiem - za bandycką cenę 138zł! ;)
-
A to psu można kupić rodowód?