przepraszam,ze sie wtedy uniosłam,ale niektore osoby tak na mnie naskoczyły jakbym chyba zabiła tego psa :-( i mnie to zabolalo,bo byl moim najwiekszym szczesciem w zyciu.
chyba jednak wybiore psa,przeczytalam mnostwo ksiazek na temat psów,dogów też.nigdy bym nie uderzyla psa.Wiem co to znaczy wstawac po kilka razy w nocy kiedy chce wyjsc na spacerek jak jest mały,jak chce gryzc meble,jak narobi w domu,jak nie zawsze sie słucha.Moja cane corso,byla słodziutka jakos szczeniaczek (pozniej z reszta tez)ale nigdy jej nie pozwalalam wejsc sobie na glowe,a mordke miala sliczna,ale sie nie dalam :-)
od poczatku jej pokazywalam i dawalam do zrozumienia co moze a czego nie.i bylam w tym bardzo konsekwentna.wiec mysle ze z dogiem tez sobie poradzę.
gdy moja cane byla jeszcze malutka(pamietam ja doskonale malutka,nagrywalam kasety z nia,zdjecia itd.) to od malego szczeniaczka zachowywala sie tak dostojnie,przychodzil ktos do domu,to z pelna rezerwa do nich,oczywiscie mila itd.lizała,ale bez przesady.podobalo mi sie to ze nie skakala na ludzi czy to na spacerze czy w domu jak przychodzili goscie.po prostu warowala ciagle przy mnie.az sie wszyscy dziwili ze taki grzeczniutki szczeniaczek.na spacerach to samo,wpatrzona we mnie jak obrazek.no taki prawdziwy piesek obronny od małego ;-)