Jump to content
Dogomania

Samba

Members
  • Posts

    749
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Samba

  1. A co, niepodobna wyszlam? Hmmm... Musze popracowac nad lewym profilem. :-?
  2. City city bang bang. A SAMBA to ogorek! 0X
  3. Jeny, jeny... Jak wejdziesz na http://www.chihauhau.republika.pl/jezyk.html to tam bedzie artykul o psim jezyku i do niego stosowne motto (nieskromnie dodam, ze motta do "ChiHauHau" tez wybieralam ja... 8) ), a obok motta ilustracja. Taki piesek z jezorem na wierzchu (ciekawe dlaczego??? :o ). No i ja zrobilam tego psa z jezorem, w szczegolnosci jezyk jest przesliczny, animowany, naturalnie psi, rewelacyjny i popadany w zachwyt. To oznacza, ze w tym miejscu powinnas popasc w zachwyt, a Ty nic!!! Kompletnie NIC!!! Jestem niezrozumiana przez wspolczesnych! Jak Norwid! Musze sie napic!!! :drinking: :drinking: :drinking: :drinking: :drinking:
  4. Ach nie, widocznie to bylo za gleboko zawoalowane. Just chcialam sie jezyczkiem pochwalic. Tymi recami go zrobilam. Tego jezyczka z psem w ramce. Ofcourse.
  5. http://www.chihauhau.republika.pl/jezyk.html
  6. Wpuszczasz Sambe do Swidra ? :o Jak pamietam Swider zawsze 'swiecil' 8)Sama sie nim taplalam :roll: i zawsze cus po takiej wyprawie na skorze przynioslam. :( To jakies insynuacje! Swierk wcale nie zanieczyszcza Swidra na swiecaco 8) Co najwyzej Mienia przynosi z mleczarni, ale tysz nie ostatnio. W kazdym razie my tez brodzimy i nic nam nie wyskakuje... A gdzie Twoj jezyczek!
  7. Konkretnie nie nos, tylko jedno fafle, albo jeden fafel, nie wiem jaki to ma rodzajnik... Ma taka zmiane na wardze, jakby jakis parchaty wyprysk. I zauwazylam tez na przedniej lapie przy lokciu. Wiem, ze rozne zmiany skorne (np reumatyczne) wyskakuja w okolicy stawow. Albo cos w Swidrze zlapala. Albo pod moja nieobecnosc wyzebrala troche wieprzowinki i sie uczulila... Laby to straszne zebraki, a mojej mamie serce sie kraje, jak Samba tak patrzy... Nic to, wlasnie ide pakowac ja do bagaznika (tego na poltora laba) i jedziem do lekarza na ogledziny.
  8. Normalnie pasmo sukcesow! Ja pamietam, jak jechalam na wakacje dziecieciem bedac (rok osiemdziesiaty) maluchem w skladzie: wujek (195cm), ciocia (160), moja mama (158), ja (lat szesc), Marcin (lat siedem) i Szeryf (mieszaniec wilka syberyjsiekgo i ON'a). Moj tata sie nie zmiescil i pojechal w pierwszej turze z bagarzami, czekajac na nas jako autoalarm bokser... My dzieci jechalysmy pod kocem, zeby udawac, ze nas nie ma wcale. Papieru nie bylo poza octem, wiec przynajmniej nie zabieral miejsca... Ech... I pamietam, jak rozbilismy nad jeziorkiem oboz dwunamiotowy, a Szeryf zostal przycumowany do namiotu wujkow. I w srodku nocy przyleciala jakas krowka czy inny wrobelek i Szeryf za tym pogonil... Silny byl jak diabli, a namiot wytrzymaly - urwal sie dopiero po kilku metrach. Przez pol dnia moj tata i wujek wbijali pal na dwa metry w ziemie, zeby juz wiecej Szeryf sie nie urwal :-))). Nastepnego dnia poszlismy sobie na obiadek jakies dwa kilometry dalej, a Szeryf, przycumowany do tego pala, zostal pilnowac obozowiska. Uszlismy z kilometr, gdy nagle ludzie idacy z naprzeciwka zaczeli sie dziwnie zachowywac. Jak kury przed autem. A to tylko Szeryf lecial z dragiem, koszac po drodze wszystko i wszystkich, ech to byly czasy...
  9. Wyscie chyba, z przeproszeniem, puntowi nie zagladaly! W bagazniku zmiesci sie spokojnie z poltora laba, lekko liczac! Nomen omen zaraz bede laba wiezc do weta, bo labowi cos wyskoczylo na samiuskim ryjku... Co do doga w samochodzie, to jechalam kiedys w korku pol godziny (znaczy sie stalam w korku), to mialam czas, zeby przyjrzec sie samochodowi, ktory jechal za mna. Wygladal jakos tak dziwnie, dopiero po jakims czasie dotarlo do mnie, ze w aucie jedzie dog. Patrzylam pod slonce i ten dog robil wrazenie, ze siedzi za kolkiem, a on po prostu cala przestrzen soba wypelnial. Na dodatek okazalo sie, ze on siedzial w bagazniku, a nie na tylnej kanapie. Mimo to siegal sufitu... Auto bylo spore, jakies volvo to bylo...
  10. Ja gryze sznurek. Nienawidze sznurka w zebach (1000 razy gorsze niz styropianem po szybie). A jak go gryze, to ta nienawisc skutecznie odwraca moja uwage od wszechobecnej siersci... Ale faktem jest, ze gdy szczotkuje Sambe codziennie, to w sumie mniej zostaje gdzie indziej. Uzywam takich gumowych lap-rekawic z wystajacymi antenkami. Gdy psica linieje, to przy czesaniu wylazi z niej ze 20 pelnych garsci siersci, albo i lepiej...
  11. Normalnie :wink: to my jezdzimy z Samba w bagazniku. Autko to punto, bagaznik ma taki wlasnie pod labradora. Problemem sa jednak wakacje, kedy trzeba zmiescic (na raz!) dziecko z fotelikiem, meza, mnie i Sambe, a do tego tyyyyyyyle bagazu... Zastanawialam sie nad takim bagaznikiem na dach, co to wyglada jak futeral na kontrabas, you know. Wtedy graty na dach, a pies nadal ma bagaznik. Czy pies siedzacy obok kierowcy (w miejscu przedniego fotela, na puchowej poduszce oczywiscie 8) ) nie bedzie samoistnie zmienial mi biegow??? Albo wyciagal kluczyki ze stacyjki, bo sie fajnie merdaja?
  12. Mi sie wcale nie wypsenlo, ja tylko cytuje klasyke. A wypoczynek bez psa ta raza, ale obiecalismy sobie, ze teraz codzienne spacerki nad Swiderek (chlupanie PLUS), a w przyszlym roku pojedziem na zaglowke i zapakujemy pse w walowke (zeby sie rymowalo). Nawet wymyslilismy, ze zdemolujemy przednie siedzenie (to obok kierowcy oczywiscie :D ) i Samba tam bedzie miala legowisko na czas jazdy. Ktos tak moze probowal? :hmmmm:
  13. Mayka, a na dlugo sie tak przeprowadzasz? Czy to tylko przejsciowe?
  14. Dzimdybry, zastalem Jolke? Wrocilam z wakacji i przywiozlam troche sloneczka w bagazniku, a Samba odtanczyla indianski taniec radosci na moj widok (na czas wyjazdu zostala w domciu z moimi rodzicami) i teraz sie boje, ze wywola tym tancem deszcz... W Sejnach widzialam trzy razy labki biszkoptowe i byly to conajmniej dwa rozne osobniki (bo plec mialy rozna...). Swoja droga ciekawa jestem ile labradorow jest w Polsce. Czy to jest liczba rzedu tysiaca czy raczej dziesieciu tysiecy egzemplarzy?
  15. To ja trafie lepiej, wyjezdzam jutro i wlasnie od jutra upaly! :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi:
  16. Wiesz co? Zapytaj Kayle, ona tez teraz w Niemczech siedzi i ma obcykane rozne sklepy wysylkowe psowe. Zaraz jej powiem, zeby zobaczyla ten watek :D
  17. Mowie Ci, sprobuj z KONG'iem. A potem opisz jak poszlo, jestem ciekawa rezultatow :D :D :D
  18. Dobrze, ze nie odwrotnie...
  19. Chabaz chyba listki pogubil z wrazenia... ps. Co to jest chabaz?
  20. Ooooo! Zemsta, zemsta, zemsta na wroga!!! Wiesz co? Zainwestuj w KONGa. http://www.kong.com.pl/ Nawtykaj, Aice, z przeproszeniem, w tego KONGa jakis smacznych rupieci (moze nawet poswiec jedne stringi :lol: ), bedziesz miala psa z glowy na dluuuugi czas. I roslinki zdaza odrosnac... Pod warunkiem, ze masz sad bambusowy w ogrodku :lol: Ale z KONGiem sprobuj. Podobno rewelacyjnie dziala.
  21. Taki suszony z apteki do kotlecika ogrodkowego, a w wiechciu powinnas znalezc na przydroznych laczkach i poletkach... U nas nad Swidrem widzialam...
  22. Z roslinkami i podjadaniem po ogrodku, to moze wyprobuj piolun? Herba Absinthii, jest cholernie gorzki, na maksa. Podsun jej zielsko, niech sobie uszczypnie, posiekaj, dodaj do mieska i porzuc gdzies w ogrodzie. Niech sie natnie. Stringow bym na wszelki wypadek piolunem nie raczyla :wink:
  23. Ja tez nie przechodze obojetnie, zawsze musze cmoknac :D :D (ona potem tak fajnie kicha...)
  24. "Sweet nose" czyli pocaluj psa w nos :)
×
×
  • Create New...