-
Posts
173 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Perfetia
-
Tak więc wygląda aktulanie Mop zwany Zuzią w swoim naturalnym środowisku, czyli na fotelu. Psica jest na prawdę przesłodka i przegrzeczna :lilangel: Chadzamy juz na spacereki bez smyczy i nawet jeśli właśnie poznaje się z nową koleżanką lub kolegą, przylatuje natychmiast jak ją wołam, z rozwianymi na wietrze uszami. Nie przychodzi tylko wtedy, kiedy jest zajęta wygrzebywaniem spod śniegu następnego ochłapa, lub kaczej kupy :angryy: W lecznicy robi furorę, bo mimo, że miała płukane bardzo zapalone uszy i USG (pół godziny przywiązana do stołu), to nadal chodzi tam chętnie i wita się ze wszystkimi lekarzami podając łapkę. Niestey trochę jeszcze do lecznicy pochodzimy, bo mała ma ropomacicze i jest nieoperowalna aktualnie (rytm serca 50). Ale bierzemy antybiotyki, ropomacicze nie jest duże i mamy bardzo dużo nadziei i wiary, a wiara przenosi góry, nie? :cool3: Nasz Pan doktor powiedział, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat raz zdarzył mu się taki cud, żeby wyleczyć (ew. zaleczyć ) ropomacicze. Więc najwyższy czas, aby zdarzył się drugi, nie?
-
Jeszcze odrobinkę cierpliwości :cool3:
-
No, to teraz jeszcze raz krótkie podsumowanie. Z Mopem vel Zuzią sprawa ma się następująco: Jak juz pisała nanini uszka bolą i zapachy z siebie pod niebiosa wysyłają, ale leczymy. Z tą cieczką, nie cieczką, na razie mam obserwować.. Psy są bardzo do niej BARDZO przyjacielskie (kto by pomyślał, że ogolone szarobure suczydło - nienajmłodsze już- taką furorę w Stolycy zrobi. Wczoraj napastował ją bradzo piękny efektowny Collie). Na razie nie myślę nic więcej, żeby nie zapeszyć. Gule na plecach (wielkości pomarańczy) - zostały zdiagnozowane jako rezerwa żywieniowa, ale dla pewności wybieram się jeszcze do dr Jagielskiego (bo ma jeszcze Mopidło małą brodawkę na kuprze, no i w ogóle żeby obejrzał pannę), ale pierwszy wolny termin był dopiero na sobotę. Dziura w brzuchu została obejrzana i zaopiekowana, znalazłyśmy jeszcze małą rankę przy uchu. Ale już się bardziej lubimy. :multi: Zuza odzyskuje dobry humor i nawet (po krótkim zastanowieniu) czasami pozwala nam na spacerach dla odmiany pójść tam, gdzie ja chcę.
-
No, w końcu dostałam się do komputera. Bardzo, bardzo dziękuję wszystkim, którzy brali czynny bądź potencjalny udział w łapaniu, przechowywaniu i transportowaniu Zuzi do Wawy. :Rose: Zuzia jest przecudowna, przesłodka, przeuparta i ma mnie prze gdzieś (mam nadzieję, że jej tak nie zostanie). No może przesadzam, jako maszyna do głaskania na napęd nożny się sprawdzam :lol: (jak próbuję przestać jestem drapana o więcej). Na wejściu zaanektowała fotel (jedyny mebel w moim mieszkaniu służący do siedzenia) zaszczycając przygotowane dla niej posłanko zaledwie niedbałym spojrzeniem. Chyba chciała mi dać do zrozumienia, kto tam sobie może urzędować. :roll: Dzisiaj wybieramy się do Pana doktora celem dokonania kompletnego przeglądu. Niedługo zdjęcia z nowego domku.
-
Jak tylko mu się uda dojechać, to na pewno zostanie.
-
[quote name='Frotka'] Perfetia - czyli podoba Ci się MOP. No to bardzo się cieszę (bo mnie też). :shiny:[/quote] Frotka - Mop podoba mi się OGROMNIE :loveu: Chociaż ja już chyba jestem na tym etapie, że gdyby sie okazało, że pod futrem Mop ma pięć nóg i dwie głowy, to też doszłabym do wniosku, że bardzo słusznie i w zasadzie każdy normalny pies tak mieć powinien. :roll: Nie moge się jej już doczekać. Acha, przejrzałam topic i doszłam do wniosku, że rzeczywiście nigdzie nie napisałam, co dalej będzie z Mopem, po dowiezieniu jej do Warszawy. A mam nadzieję, że będziemy sobie żyły razem długo i szcześliwie. :razz:
-
:loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: Śliczności! ja też częstno zastanawiałam się, jak wygląda PON bez futra, no i okazuje się, że jak .. niezadowolony PON. :lol: Po prostu pod kłakami nie ukryje się już jego stosunek do otaczającego świata, który ma w .. poważaniu..:roll: Ale mimo to będziemy pewnie hodować kłaki, żeby odrosły dłuugie (wtedy mniej widać jak cudowanie przerabia karmę :lol: ). Chociaż na widok takiego wypakowanego kuperka aż ręce same wyciągają, żeby poklepać. :loveu:
-
Ano Mopiszon nadal czaruje w Zakopanem. :roll: Mimo ogromnego wysiłku i zaangażownia zarówno ze strony Frotki, która chyba cudem zorganizowała transport Zakopane - Kraków, jak i mimo uporu Jayo, żeby czekać na Mopa w Krakowie aż do skutku, uniemożliwiły dojazd tak przez mnie pożadanej Panny nasze swojskie, zaśnieżone polskie drogi i rozkraczona na trasie ciężarówka. :shake: A Mop nadal czeka na transport w Zakopanem.
-
[quote name='magda**']Perfetia miejmy nadzieję, że Mopka już dzisiaj trafi do Ciebie i nie będzie trzeba się martwić o domek tymczasowy w Krakowie!!! Wiem, że przezorny zawsze ubezpieczony, ale nie zapeszajmy. Trzymamy wszyscy kciuki z całych sił :kciuki: :kciuki: :kciuki:[/quote] Dzięki Magda!
-
Namiary na mnie - tel: 022 822 23 82 lub 604 220 779 - muszę znikać z netu. Bardzo, bardzo prosimy jeszcze raz o trzymanie kciuków!
-
Jak już pisała Frotka, jest transport Zakopane - Kraków. :multi: Frotka jest już w drodze po Mopa do Zakopanego. Ale - na wszelki wypadek - droga jest długa, różne rzeczy (tfu tfu) mogą się zdarzyć. Czy gdyby coś z transportem poszło nie tak - czy znazłby się ewentualnie [B]dom tymczasowy dla Mopa w Krakowie[/B] - Frotka Mopa u siebie zatrzymać nie może - ma pod opieką chore szczeniaczki, w tym również na nosówkę. MOp ma jeszcze osłabioną odporność, bliższy kontakt z nosówką mógłby być dla niej BARDZO niebezpieczny. Tak jak pisałam - najprawdopodobniej dom nie będzie potrzebny, ale .. Dom byłby potrzebny maksymalnie do przyszłej soboty - jeżeli dzisiaj miałoby się nie udać, ja po prostu przyjadę do Krakowa - niestety wcześniej za względu na pracę nie mogę.
-
Zgodnie z ostatnimi informacjami Mopica nie chce dać się złapać a Frotka robi co może. Niezmiennie mocno trzymamy kciuki. :kciuki:
-
to ja jestem siostrą nani ni nanini zaczęła mi się skarżyć, że ma wrażenie, że sobie mnie wymyśliła :roll:, więc niniejszym udowadniam, że istnieję. Topik śledzę na bieżąco, ale w pracy - więc rzadko mam czas, żeby coś napisać. Aktualnie bardzo niepokoję się o losy Mopa i Frotki, mając koszmarne wyrzuty sumienia, że nic więcej zrobić nie mogę (a samo martwienie się zawsze wydawało mi się jakieś mało efektywne). :shake: Nie pozostaje nic wiecej niż trzymanie kciuków z całych sił.
-
[quote name='nani ni']To teraz ja: [img]http://paulina.welt-beste-weine.de/turnblanke1a.jpg[/img] [/quote] Cudowne zdjęcie - przednie łapy za tylnymi i ten wdzięcznie wypięty kuperek! Aż się ręce wyciągają, żeby poklepać! :lol: O psie mówię oczywiście. :wink:
-
A mogło być tak wesoło :cry: :lol: :lol: :lol:
-
No to mamy, drukuję i nie dzwonię już, żeby głoopa z sibie robić. To nie można było tak od razu o macki zadbać? :roll:
-
:o :o :o A tego przed chwilą nie było? Zaczynam działać. :wink:
-
To, że tam byłam o niczym jeszcze nie świadczy. Przypominam ci, że szukałyśmy również Piotrkowskiej, podobno najdłuższej ulicy w Polsce i też jej nie znalazłyśmy. :roll: A nie masz gdzieś w papierach powystawowych adresu? A na pamięć to pestki podobno dobrze robią. I orzechy laskowe. :D
-
A tu się wymieniacie informacjami! :D Poproszę adres dokładny, bez bodajże, to będziemy wiedziały, jak trafić. :wink:
-
Zgłasza się zatem macka pierwsza :wink: Pociągi już mniej więcej sprawdziłam, ale dokąd, dokąd z dworca się udać? :hmmmm: :hmmmm: Oddział w Łodzi nie ma strony internetowej :o ? Dogomaniaccy poniarze, ratujcie! :modla:
-
Dorotko, :cry: :cry: :cry: Trzymaj się. Kora na pewno jest przy Tobie. Tylko teraz trochę inaczej. J.
-
Dokładnie tak ! Dlaczego tylko nie odnosisz tego do siebie? :o
-
Mój psiur jest psem stanowczo naparapetnym. :wink: Swoje ma dwa okna od strony ulicy, jedno na piętrze (lepsza perspektywa ogólna :look3: ) i jedno na parterze w kuchni (lepsze rozpoznanie szczegółów no i można na blat kuchenny zajrzeć, co tam się do żarełka szykuje :wink: ). W samochodzie pies podróżuje wyłącznie na półce pod tylną szybą, w wyniku czego do kierowców z ciężkim butem ma swoje ale (jak taki gwałtownie zahamuje... :shocked!: ). Przy remoncie mamunia wygłaszała do ekipy przemówienia: "NIE nie panowie :nono: - nie ten parapet!! SZERSZY!! Jeszcze co najmniej 10 centymetrów. Inaczej pies mi będzie spadał jak mu się przyśnie!" :o :o :D
-
fakt, jest czego żałować :cry: Można by mu tu ciachnąc, tam podfryzować .. A tak tyle materiału się marnuje.. :evil: :evil:
-
Mylisz sie moja droga... :roll: To lewek afrykański, owszem, ALE!!! --> z ciachniętym ogonkiem (żeby był bardziej zwarty), chodzący przy nodze (aby nie latał po krzaczorach i cennego futra sobie nie wyrywał), oraz po dokładnie sprawdzonych rodzicach - taki odhodowany w Europie, bo w Afryce to i korupcja jest i nie sprawdzisz dokładnie pochodzenia, a toż to może jakiś potworek się okazać!!! :2gunfire: 8) Straszna ignorancja tu panuje, doprawdy :D