Jump to content
Dogomania

AMIGA

Members
  • Posts

    19549
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by AMIGA

  1. Nie byłam tu chwilkę, no i oczywiście zalałam łzami wzruszenia całą klawiaturę. Co za cudowne wieści - Bajeczko, Luno i Cala Rodzino - bądźcie razem zawsze szczęśliwi :loveu:
  2. Trudno się tak wypowiadać z wyglądu. Mój Bonuś wcale nie wyglądał na Cuschingowca - nie byl wcale łysy, nie miał rozdętego brzuszka. Ale charakterystycznymi objawami jest bardzo łapczywe picie i częste siusianie. Myslę, że gdyby psiak miał Cuschinga a piszesz,że od 5 lat ma wyłysienia, to bez leczenia Vertorylem by już dzisiaj nie zyl
  3. Jaka slicznota!! Teraz napewno znajdzie kochajacy domek.
  4. [quote name='CZARA']NATKA współczuję bardzo:( Mój CZARUŚ odszedł 1września i do tej pory nie mogę się ogarnąć....[/QUOTE] Mój Bonuś odszedł 26 lipca, ale smutek i żal nadal tak samo piecze :-(
  5. Chyba nie można tak mysleć, że nie ma szans na leczenie. Jest pewne, że nie ma szans na wyleczenie, ale trzeba mieć nadzieję, ze leczenie znacznie przedłuzy okres choroby. I jeśli pies tylko nie cierpi, to warto
  6. Kochany Dziadzio, oby mu sie trafił najwspanialszy dom.
  7. Natka wiem, że słowa nic nie pomogą, ale bardzo, bardzo Ci współczuję. Jedyna pociecha w tym całym smutku to to, że już biedak nie cierpi. Czesiu [*]
  8. Bogowie, nie wiem co mam powiedzieć. Mogę tylko mocno trzymać kciuki, żeby biedak wygral walkę z tym ch....m Cuschingiem
  9. [quote name='DoPi']Olu, gratulacje , kolejne maluchy w domkach. Teraz Tobie należy się odpoczynek . " Dychnijciez se troske";)[/QUOTE] Naprawdę tak uwazasz? Bo są osoby. które tego nie rozumieją :-( To nawet nie tylko chodzi o moj odpoczynek., tylko muszę posprzątać po maluchach. Mój pokoj i kuchnia są dokumentnie zasikane. Wszystkie kocyki i prześcieradła i inne podklady też nadają się do gruntownego odczyszczenia, bo nie nadążałam z praniem przy tych lejkach. Zreszta nie muszę Ci chyba tlumaczyć, bo Sama mialaś czeredkę siurków w domu. No i na koniec jeszcze mam parę spraw do zalatwienia, ktore wymagaja mojego wyjscia z domu na dlużej. A niestety przy nowych szczeniaczkach jestem dokladnie uziemiona przed jakiś czas w domu, bo nigdy nie wiem jak się zachowa Amiga. Ona niby przyjmuje szczeniaczki spokojnie, ale nie daj Bóg jak ma jakąś zabawkę, czy kosteczkę do gryzienia, a maluch się za bardzo zbliży, to Amiga potrafi nieźle dziabnąć
  10. Moj Bonuś był leczony przez prawie 3 lata. Ale chyba wazne jest w jakim momencie choroba została rozpoznana. I czy to jest Cusching przysadkowy, czy nadnerczowy. Bonuś byl na początku leczony Mitotanem a nie Vetorylem. Ale bardzo źle go znosił, przestal kompletnie jesć. A wiadomo, ze ten lek wchłania się tylko z jedzeniem. Maluszek z 9 kg schudł w efekcie końcowym do 4 kg. Potem, kiedy przeszliśmy na Vetoryl było przez długi okres naprawdę świetnie. Z tym,że choroba sprawia spustoszenie w organiźmie - siadają nerki, stawy, wątroba i właściwie wszystko :-( Mój Bonuś mial jakieś neurologiczne objawy - najprawdopodobniej jakiś guz mózgu i to bylo ostateczną przyczyną jego odejścia :-(
  11. Ojoooj, to trzymam w środę kciuki no i trzymam kciuki za wspaniały nowy dom
  12. [quote name='Becia66']Cieszę się że mała już w Rzeszowie w swoim domku. :lol: Jakby co, to mogę iść na poadopcyjną :razz:[/QUOTE] Będę wdzięczna - za jakiś czas :-)
  13. [quote name='weszka']Już my znamy Twoją stanowczość i asertywność ;):loveu:[/QUOTE] Ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii
  14. O Boże. Jaka to okropna choroba. Jak ona niszczy cały organizm!!! Trzymajcie się tam dzielnie i mocno trzymam za Was kciuki
  15. [quote name='Asior']Amiguś, W każdym razie jesteś bardzo bardzo kochana :*[/QUOTE] Tratatata. Mimo tego wyznania mówię stanowcze NIE :mad:;)
  16. Moja mała Oshin = teraz Sonia plakala w pierwsza noc. Jak ją ktos tulił, to udawało się ją ukoić i zasypiała, ale jak się budziła, to znów plakala. Ale już w dzień było lepiej. Zakumplowała się z sunią colaczką no i po jakimś czasie z kiciusiem. Najpierw podobno pacały się łapkami, ale potem kiciuś już małą pilnował. I już była komitywa. Podobno zrobił się z niej straszny obżartuch (u mnie w domu to Shogunek pędzlował w tempie swoją miseczkę i dokańczał potem jej jedzonko. Wszyscy w domu są w niej zakochani. Pan mi strrraaasznie dziękował za takiego wspaniałego psiaczka. Już widzę jaka ona bedzie rozpuszczona!!!
  17. [quote name='Nutusia']Amiga jest teraz jak kopciuszek - została w jednym pantofelku ;) Ale super, że dzieciaki domki znalazły - będzie miejsce na następne bidy - na tym polega moja radość również :)[/QUOTE] Nutusiuuuuuuuuuuuuuuu :mad::mad:Najpierw muszę przewietrzyć i zmyć dom po tych siuradłach i srajdach. Ja chcę dom z ogrodeeeeeem, wtedy bym bez oporów brała następne. Dzwonił wczoraj pan od Shogunka. Noc była niespokojna, maluch wciąż zmieniał miejsce. Ale mnie się od razu wydawało, że jemu jest tam za gorąco. Bo myśmy z agamiką ledwie wytrzymały w czasie wizyty przedadopcyjnej. Podobno nad ranem Shogunek dyszał jak miech. Pańciostwo więc poubierało się w sweterki a okno zostało uchylone. No i Shogun zasnął jak aniołek. No i następne zadanie wykonane - Oshin została dowieziona do nowego domku w Rzeszowie. W samochodzie najpierw darła się w transporterku jak najęta, jakby ją ktoś rozrywał po kawałku. A po jakichś 20 minutach usnęła i spała jak aniołek przez całą podróż. A jechałyśmy zamiast 3,5 godz. ponad 6 - takie były niesamowite korki. W nowym domku przywitała ją cała rodzina - właściciele, ich siostra, rodzice i zaadoptowany prześliczny młodziutki kotek w kolorze podobny do Oshin. Mała u mnie w domu od rana po odejściu Shogunka byla jakaś markotna, nie chciala nic zjeść. Trzymała się cały czas Amigi. Ale jak wpadła do nowego domku to od razu rzuciła się na miseczkę z karmą dla kotka i wypędzlowała miseczkę do czysta. Zwiedziła mieszkanie i zaczęła brykać najpierw z Amigą, a potem już z domownikami. Będzie dobrze :loveu: Muszę tu specjalnie podziękować DoPi :loveu:, która się zaofiarowała, że przechowa Shogunka przez te dni, gdyby jego domek okazał się nieodpowiedni
  18. A ja się nie mogę dodzwonić do pana od Shogunka, żeby spytać jak tam maleństwo spędziło noc bez "mamusi" i siostrzyczki. Czy bardzo płakalo? No ale może dobrze, że nie dodzwaniam się (Pan pewnie w pracy, a wiem, że tam mu nie wolno odbierać telefonów = pracuje tam, gdzie mój syn), bo pewnie byloby mi przykro jakbym się dowiedziala, że Shogun ma już "w nosie swoją dotychczasową pańcię. Oshin biefdaczka chyba tęskni za braciszkiem, bo zastrajkowala z jedzeniem rano i wciąż mi się pcha na kolanka, albo leży tuż przy mojej stopie. Kurcze, brakuje mi Shogunka, bo miałam dwa pantofelki cieplutkie a teraz mam tylko jeden :-(
  19. Shogunek w nowym domku. Już zdążył obsiurać dywan. Oshin samotnie obgryza gryzaczka i dziwi się, że nikt jej go nie zabiera. Jutro przy okazji mojego wyjazdu na Święto zawożę dziewczynkę do nowego domu w Rzeszowie.
  20. Bajeczko - no co ty. Już n[I]ie wymyslaj. Ja rozumiem, że chcesz jak najdłużej zostać u Nutusi, ale nie tędy droga ;)[/I]
  21. Cieszę sie razem z Wami z kazdej nawet najmniejszej poprawy zdrowia :-)
  22. I ja dziękuję za zaproszenie. To właśnie na te dwie biedy był ten śmieszny "bazarek uczciwości"? Bardzo mi się podobał pomysł :-)
×
×
  • Create New...