Witajcie !!!!
Wprawdzie wątek o linieniu foksa, ale momentami było o wychowaniu sobie właściciela ( przez basseta).
Moge coś dodać od siebie.
'88 roku miałam zakupić doga niemieckiego. Mama się niezgodziła po porzednich dwóch w rodzinie.
W bloku podrastała wtedy Sora , kilku miesięczna BH. Kiedy , podkradła się do mamy i uprowadziła klapek, mojej rodzicielce zabłysły oczy - ma być basset. O ja nieszczęśliwa, uległam , nie wiedziałam co biorę sobie na głowę. Ponieważ byłam już pół roku bez psa, zgodziłam się. Przez miesiąc wychodziłam swoją suczkę. Przez następne dwa patrzyłam jak rośnie przy swojej mamie.
No i była. Mama ją zobaczyła po pracy. Koniec. Mieliśmy już załatwione następne 11 lat. Dodam, że ja byłam studentka, siostra miała kilkanaście lat, a mamie brakowało dziecka. I tak zaczęła rządzić nasza nowa siostrzyczka Tania. Spała z mamą na poduszkach, siedziała na kolanach, siedziała na fotelach. Jadła nasze obiady (tak, prośba mamy - zostawcie coś Tańce - każy po pół kotleta , a sunia zjadała w końcu dwa).
Przyszły święta Wielkanocne. Sunia sie podkradła i zwędziła kurczaki z ławy. Dostała w dupę ??- nie, moja mamcia promienna - jaka sprytną ma psice. O bieganiu po mieszkaniu, uciekaniu w żartach przez sunką na stół nie wspomnę.
I jeszcze jedno. Sunia rosła , nabierała ciała. Mieliśmy meble , w starym stylu, na nóżkach. I kiedy sunka nie chciała czegoś zrobić lub coś zmajstrowała , wchodziła pod meble. Klinowała się i pokazywała garnitur ząbków.
Tego ja nie strzymałam, wydarłam sunię za kark i wtedy po raz pierwszy dostała w skórę. Wtedy też postawiłam się rodzicowi i Tanieczka 7 miesięczna poszła na PT1. I zdała. Wszelkie zakusy na wolność dziwczynki podpierałam zaleceniami tresera.
Niestety mogłam ingerować tylko do czasu wyprowadzki. Następne 8 lat Sunieczka królowała niepodzielnie przy boku mojej mamy. Mój pies (właściciel to ja)moim nie był.
Obiecałam sobie , że następna psica czy piesiec, będzie wychowany inaczej. Nadal patrzę z sentymentem na bassetki ( chociaż Tańki nie ma już kilka lat), ale w międzyczasię tzn w poczatkach 90 lat znalazłam swoją psią miłość Gończego Polskiego i taki pewnie kiedyś u mnie zamieszka.
Przepraszam za ta zbyt długą dygresję a la basset .