Jump to content
Dogomania

SAGITTARIUS

Members
  • Posts

    186
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by SAGITTARIUS

  1. Nima sponsora... ora et labora!
  2. Jakby moja wiedziec,to by sama zlapac... alisci wciornosci!sponsor rzadszy jednorozca...
  3. To ja proponuje najsampierw jaka lapanke (ew.lowy staropolskie z chartami) na sponsora urzadzic...
  4. Tomku Amsterku!wyslalam Ci maila na ten jakze goracy temat...sama tez rzezbie zeby sie przeniesc stad...Tylko chyba trzeba niowy topic zalozyc!
  5. Moje wiecej spia,glebszym snem.Ale na powietrzu,spacerach,nie widac nic.Jedza tak samo jak jadly(tzn.w wypadku moich chetnie baaardzo),dopiero gdzies w 3/4 niektore grymasza czy nie dojadaja porcji,ale wtedy to juz i tak z reguly widac ciaze nieuzbrojonym okiem. Czasami-ale to nie kazda-maja napady zlego humoru,i "ustawiaja" innych czlonkow swej gromady-wlasnie zaraz jakos w drugim tygodniu,przypominaja chyba w ten sposob,ze nalezec im sie bedzie wieksze niz dotad terytorium.To zachowanie manifestuja tylko suki "alfa",bo te mniej pewne statusu sa tylko bardziej senne.Ale to chyba mozna zauwazyc w wiekszym stadzie,gdzie jest wyrazna hierarchia ustalona,a ja od kilkunastu lat mam stale kilka suk i 2-4 samce "na stanie",wiec relacje miedzy zwierzetami sa bardziej wyraziste.
  6. ROTTI KOCHANY KURCZACZKU !KOCHANY SLABIACZKU! Boje sie ze utoniesz w tej powodzi dobrych zyczen...ale nic to...i tak dasz sobie rade rowniez z tym problemem-jesli umialas zgromadzic wokol siebie tylu zyczliwych ludziskow,to masz w sobie sile i magie...a takie osoby przeciez nie sa jadalne dla jakichs tam rakow.Wiele dobrych osob wygrzebalo sie,spotka to tez Ciebie.Ciesze sie ze masz na biezaco oparcie.Wymyslilam,ze bede co miesiac zasilac Cie jakas suma po wyslaniu pierwszego przekazu,co tuz przed Swietami zrobilam-i sadze,ze inni Twoi przyjaciele postapia tak samo,bo wazna jest cyklicznosc pomocy.Cholernie wzruszam sie wlazac na Twoj topic,i cholernie dobrze wiedziec,ze jest nas cala gromada.NIE DAMY CIE ROTTI! TYlko blagam,nie pal papierosow...wiem ze chrzanie jak stara ciotka-ale przeciez te papierochy nigdy nie byly Ci naprawde potrzebne!!!Tak silna osobowosc jak Twoja nie potrzebuje takiego "wsparcia"...ani takiej trucizny! Rotti-musisz nam starczyc na dluzej! Swiateczne usciski ode mnie i merdactwo od wszystkich wilczarzy (a stadko powiekszylo nam sie wczoraj...i obawiam sie,ze na Twa czesc...beda mialy imiona na litere "R"!) Baska i wilczasie
  7. Dziekuje za zdjecia Naomi-wiecie co,kolejny raz podziwiam,jak malutki whippet potrafi OD RAZU byc piekny!Bo inne charciory to sa w takim wieku albo pocieszne,albo lekko pokraczne-trudno mowic o nich,ze "sa piekne",,zas whipki to "umieja" od razu!Zwlaszcza te,ktore wlasciwie przyniosl zajaczek w wielkanocnym podarku...Mala ma juz rzezbiona glowke,klasycznie nosi uszki...wygina cialko jakby byla wyrzezbiona cala przez zdolnego artyste...slowem:"podziwiajta mnie albo spadajta"!Ja podziwiam!I zdroweczka zycze!
  8. DOMINIKA-widze ze moj priv chyba do Ciebie nie dotarl-wobec tego podaje Ci moj mail-adres tu: sagittarius_polska@wp.pl No i baaardzo sie uciesze ze zdjec malej,tez chce sie czyms ponasladzac-w koncu swieta ida,no nie?Dla kazdego cos milego... I od razu bardzo Ci dziekuje!
  9. Joj!A ja to od macochy???Tez kcem! Please...please....bo bedem nudzic! Ciekawska Baska
  10. ROTTI... Dzis wspieram Cie mysla...a siebie tym co czytam tutaj o checi pomocy od tylu swietnych osob...jutro pojde na poczte by dac wymierniejszy wyraz mojego pragnienia,bys pokonala zmore choroby.Wierze ze bedziesz umiala umocnic sie psychicznie tak,by dac totalny odpor!Wierze ze pomoze Ci w tym Twoja tesknota za wlasnymi psami.Wracaj i do nas,kochana dziewczynko,przytulamy Cie cala moca serc.
  11. charciara : O tym w rodzicielskim zacietrzewieniu nie pomyslalam...zreszta,bylam przekonana,ze mnie-badz co badz Matce Polce,dziecie AZ TAK nie podskoczy...no to posialas we mnie ziarno niepokoju... ale z latami na szczescie wspomnienia bledna i mozna sie z wieloma zaszlosciami pogodzic,a nawet zrozumiec. Nawet mozna sobie przypomniec,ze tez sie bylo dziecieciem-cieleciem-buntowszczykiem.
  12. No nie wytrzymam!jak tyle tu o tatuazu(dokonywanym z reguly WIOSNA),to muuuusze sie i ja wypowiedziec.Sama jestem przeciwniczka tego typu zdobienia grzesznego ciala,ale moja beztroska I BARDZO zakrecona w swoim czasie cora,podziargala sie rozniscie tu i tam w quasi celtyckie wzorki.Przerazona i zniesmaczona jak na rodzica przystalo,wyglaszalam co i rusz plomienne negacje,az wreszcie dziecko chcac mi widac dziob zamknac a i podlizac sie sprytnie,wydziargalo se wilczarza(leb).Pokazalo mi toto nie bez satysfakcji wywolujac u mnie stan zapowietrzenia...resztka glosu wydobylam z siebie:"Tez mi wilczarz!jak od konkurencji!". Bo i paskudna ta glowa byla...jakis dyletant ja robil... Zlosliwie sie usmiechajac czekam,az moje dziecko poprawi jakos ten exterrier...na razie brak kasy.Ale moze jeszcze w tym zyciu sie doczekam.
  13. Ja tam to wszystko wkulam i jeszcze do tego zrozumialam,zdalam egzamin na asystenta,odrobilam kilkanascie asystentur...i stwierdzilam,ze jesli nawet zostane sedzia,to ukradne jeszcze wiecej czasu moim wlasnym psom...po to jedynie,by oceniac cudze..strace czas na wyjazdy-co jest meczace;doprowadze do rozpaczy rodzine-bo bedzie uwiazana do psow moich wtedy gdy ja pojade "rozstawiac po katach" cudze....Ilosc antagonistow moze niemile wzrosnac...wzrok moze mi sie pogorszyc...ego moze mi sie rozdac do niebezpiecznych rozmiarow ...wyszlo ze asekurant i tchorz jestem,ale wilczarze sobie to chwala!I tak zawsze jest dla mnie jakas trauma opuszczanie ich z powodu koniecznosci wyjazdu i powierzenia pieczy nieszczesnej rodzince czy znajomym. Jesli to wszystko Wam nie stanowi,to hajda w madre ksiazki,to tylko pare miesiecy nauki,no i radze duzo fotografowac,obserwujac ruch chartow i prace ich ukladu kostnego-taki "zywy atlas anatomiczny"to jest to.Bardzo milo tez podczas asystentur jest pomagac sedziom na ringu,mozna ich pytac,zapamietywac-kopalnia sa wiedzy wszelakiej,i z reguly chetnie sie dziela ta wiedza.Ale naprawde trzeba samego siebie zapytac-dlaczego i po co chce zostac sedzia?zdarzylo mi sie slyszec zenujace wypowiedi-"bo ktos musi w koncu dop...konkurencji"-a fe a fe! Wiem,ze charty sa fascynujaca,kolorowa grupa,i trudno z kolei sobie odmowic proby zostania ekspertem od ich wygladu...i ich spraw,bardziej specyficznych niz u innych ras.
  14. Jedyne co tej modnisi zrobie,to zaspiewam meksykanska piesn o podrzynaniu gardel!
  15. Zapomnialam dodac,ze usilowala mi zasugerowac,iz to co wykonala to PONCHO-na czesc jednego z przodkow linii amerykanskiej,ktory ongis spedzil mile czs w Meksyku otoczony Conchitami i innymi Mercedes.
  16. Uprzejmie donosze,iz przed chwila okazalo sie,ze posiadam w domu zenskiego (?) klona niejakiego Arkadiusa...moja szara Auri zaanektowala cichcem nowy piekny koc,wygryzla w nim dziure mniej wiecej na srodku,ozdobila intrygujacymi rozcieciami tu i owdzie,po czym nasadzila to sobie na barki i tak mnie przywitala,gdym uslyszawszy jej holubce wpadla do pokoju oderwawszy sie od kawki na Dogomanii!Jest zdegustowana moim slownictwem i brakiem entuzjazmu... Wszystko to dlatego,ze jest prosciucha z kojca,mieszkajaca w domu dopiero kilka miesiecy.Nie wie,ze porzadny wilczarz na pokojach nie moze tracic czasu na taka proznosc jaka jest moda damska!Tfu!
  17. No to jedna moja suka sie poplakala,ze grozi jej szczeniakom,ze stara zrobi z nich flance w ogrodku... Oj Johnny,Johnny...widzisz cozes narobil swa trzezwa skadinad uwaga?wiosna przyszla i my wszyscy dowcipkujemy przy kazdej okazji(a i bez niej tez)...bo co to za wiosna,gdy trzeba sie dowcipami ocieplac patrzac na ten sakramencki deszcz za oknem?
  18. A wiec wszystkiego co najlepsze-zdrowych pasji i zdrowych chartow,zadowolenia z siebie i bliznich-przynajmniej niektorych;slowem-nieustajacej urody zycia i wlasnej -zas dzisiaj wielu pysznych smakolykow przed noca -a niechby i tych niezdrowych! Spiesznie oddalam sie spelnic toast za Was obie.STO LAT!
  19. Uprzejmie a niesmialo zapytuje...a co Rotti ma?imieniny,urodziny,czy egzaminy? Czy wyjazd efektowny jaki?uchylcie rabka tajemnicy,jesli laska. Chetnie sie wypowiem tematycznie...i okolicznosciowo...
  20. A u nas ma sie na burze!Powietrze smakuje jak szampan z niebylejakiego rocznika...Psy na podworku brykaja ,a co gorsza od czasu do czasu zawodza chor....na co ja odpowiadam slowami uznawanymi za bardzo obrazliwe.Niestety wyklinam sobie a muzom-oni wiedza lepiej,ze cos wisi w powietrzu,i sa bezwiednie nieznosni.Chcieliby do lasu,powariowac i tak dalej,ale mnie dzis naszedl taki bol kregoslupa ze nie wiem co ze soba zrobic. Jestem od dzis na szczeniarzynskim (to znaczy na urlopie macierzynskim na szczeniaki)-ale na razie nic sie nie dzieje,i lepiej niech poczekaja te male az mnie troche mniej bedzie bolalo! Ale wiosne wokol widac juz bez watpienia prawdziwa...mozna to poznac tez po wrzaskach okolicznych dzieciakow,sa w zupelnie innej tonacji i nateeniu nie mowiac juz o czestotliwosci.Jako rowniez liczba przekupniow kupczacych zielonymi wydartymi przyrodzie dobrami (bazie,galazki z paczkami,bukszpan)zwielokrotnila sie wydatnie w ciagu ostatnich dwoch dni.
  21. :P No to ja jeszcze szybko kogo na fotkach widac:pierwsza ,pyzata panna,to moja "Rincha"(rincza)-czyli Garrincha,nazwana tak na czesc bardzo slawnego pilkarza,zas jego przezwisko znaczy "Strzyzyk"-mama go tak wolala jak byl dzieckiem,bo byl tak skoczny jak ptaszek zwany strzyzykiem.I Rincha tez wiecznie skacze i hopsa,wiec MUSIALA sie tak nazywac.Dalej Gaberbocchus-syn Margo i niezyjacego juz niestety Maximilliana-ma ok.17 mies.na zdjeciu,ten szczesciarz na codzien ma gdanskie meble!(nie bez dumy dodam ze nie tknal ich nigdy...a trudno to pojac!)-w skrocie wola sie na niego Gaber oczywiscie,mieszka z przygarnieta mala bezowa sunia,ktora wyglada jak jego latorosl.,oboje sa rezydentami u mojej przemilej pani doktor Gromskiej (Gaber to jej czwarty z kolei wilczarz ode mnie).Nastepny jest 10 mies.Irlandczyk Garrett (Calcara Easca)-pies,na ktorego narodziny czekalam ...i czekalam...i kiedy powiadomiono mnie o urodzinach miotu,to zaniemowilam...potem zaniemoglam...(finansowo!ha,ha!)a dopiero potem osmielilam sie cieszyc.Przylecial w olbrzymiej klatce z Dublina i od poczatku byl niezlym dzikusem,ale tak ujmujacym,ze wyjatkowo tym razem nie przeszkadzalo mi to zbytnio-w koncu to facet,a im sporo trza wybaczac,zwlaszca gdy sie podobaja...hi,hi.No i SOLARIO zwany Larry--syn Santera i Rari,sfotografowany w wieku bodaj 13 miesiecy,bardzo jeszcze "smigly ,blady i pryszczaty-"chcialam rzec,nastolatek z wygladu.Teraz wyglada bardziej chedogo-ale to taki typ co pozno dojrzeje-w ogole slodkie kochane i zgodliwe chlopie w stadzie-co to jak sie komu postawi ,to sam sie sobie dziwi.Wygodny wiec w "pozyciu"i obsludze w tak licznym stadzie.Ale ostatnio zaczyna przejawiac lawinowo rosnace zainteresowanie plcia przeciwna-beda wiec zamieszki,ani chybi!Ponizej lepetyna jego ojczulka,Santera,przedobrego i wyrozumialego dla wszystkich jegomoscia,ktory panowanie nad soba traci tylko "w obliczu miski"(pelnej),i smyczy wreku(za spacer to i ta miche odda)Przedstawilam czesc stada,reszta jak sie film wyrobi w aparacie...
  22. Tilia-dziekuje za umieszczenie c.d.moich potforkoof...opisze pozniej who is who-teraz musze ruszyc w gary,bom dopiero co dotarla do domciu. w ogole to:a dyc sie nie denerwuj ktoras tam wystawa z rzedu-ni ma o co larmo robic,jeszcze sie Dru zorientuje ze to jej debiut,i dopirusko bydzie parada! (przepraszam za quasi gware,ale tak czasem mam,jak dzien byl ciezki) Charciara-ona ci to jest,gdanska szafa jako zywo!Ino nie moja-buuuu! Twoje zas wyrko zdobne w splatane charty snic mi sie bedzie...ale to nie bedzie senny koszmar!Bo tyle chartow w wyrku to wiecie co to jest?Ogrzewanie ekologiczne-ot,co!Kiedys tak to okreslila Wiesia Kluska-w czasach gdy jej domiszcze bylo jeszcze w nieustajacej budowie,spytana o ogrzewanie,powiedziala,ze ma najlepsze z mozliwych-ekologiczne wlasnie-do snu nakrywa sie borzojami!
  23. :P Moje doswiadczenia z kryciami sa bardzo bogate.Gdybym miala opisac te najciekawsze,to i tak znudzilabym czytelnika. Rowniez niezbyt polegam na programach pomocowych lekarzy weterynarii,bo jest to nieslychanie indywidualna sprawa,szczegolnie gdy sie z suka wyjezdza do innego kraju.Badania wymazu wypadaloby robic od poczatku cyklu, a na to pracujac zawodowo wlasciwie nie ma czasu. Zludnym rowniez bywa obserwowanie reakcji suki na psa,nawet wlasnego.Ilez to razy pomagalam w kryciach przytrzymujac suke,pelna zazenowania i nawet buntu-no bo skoro sie tak broni,to chyba wie lepiej,ze to nie jest dobry dzien?Tymczasem z takich 'gwaltow" czesto byly liczne mioty.Gdyby zdac sie jedynie na widzimisie tej suki,to szczeniat nie mialaby nigdy.Byc moze inaczej zachowywalaby sie bedac czlonkinia jakiegos stada ?Zauwazylam,ze suki -jedynaczki w domu,silnie zwiazane z wlascicielami,rzadko sa bardzo zainteresowane kontaktem z samcem,staraja sie go uniknac za wszelka cene.Trzeba je wiec przekonac.Najlepiej pozbawic je w pierwszym rzedzie widoku ukochanej pani czy pana!Ludzie zreszta z reguly dziwnie reaguja na te psie gody.Zadaja zaskakujace,irytujace wlasciwie pytania,przeszkadzaja zwierzetom na rozne sposoby,wprowadzaja niestosowny zamet...Gdy pies bardzo energicznie "zabiera sie do dziela",to sa przerazeni,ze jest tak gwaltowny;jesli zas wykonuje wiele przymiarek i naskokow,to tez im zle,wyrazaja sie wtedy pogardliwie o jego kondycji itp.Ale do rzeczy:najlepszy obraz odpowiedniego momentu daje mi podgladniecie,jak wyglada damski"organ"-jesli jest to jeszcze bardzo silnie napuchniete,to jeszcze nie ten dzien...gdy juz obserwuje wyrazna wiotkosc ,a wiec zmniejszenie obrzeku,oraz blednacy coraz bardziej wyciek,to jest wlasnie to.Z odstawianiem ogona bywa bardzo roznie,ale w najlepszych dniach owulacji z reguly ogon robi sie bardzo tkliwy i ruchomy za najmniejszym dotknieciem.Nawet jesli suka samym zachowaniem nie manifestuje checi polaczenia z samcem,to taka reakcja ogona zdradza dobry etap owulacji.Tak wiec liczenie dni od poczatku cieczki na pewno nalezy stosowac i prowadzic notatki,ale nie mozna im na przyszlosc slepo zawierzac. Co do pomagania samcom,to jednak pierwsza sprawa jest zapewnienie spokoju ii bezpiecznych warunkow-jesli krycie ma byc w domu,to nalezy zadbac,by podloga nie byla sliska(ja rzucam stary gruby koc),jesli na dworze,to w spokojnym miejscu,nie na widoku nawet jesli to wlasne wlosci,bez nadmiernej ilosci osob,wlasciciela/lke najlepiej wtedy uraczyc kawa lub herbata...i zawolac pozniej by sobie zobaczyl juz slkonsumowane "malzenstwo".Najlepsza pomoca dla psa jest dyskretne przytrzymanie mu suki,jesli tylko ma on prawidlowe checi,to sam sie z nia polaczy.Nigdy nie pomagam w zaden inny sposob moim samcom,jestem po prostu niemal niewidoczna,staram sie jedynie wplywac uspokajajaco na suke.Sa wiec wlasciwie niezawodne i radza sobie tak jak im nakazuje psia natura.Natomiast bywajac z sukami na Zachodzie czesto bylam zaskoczona slabym popedem u psow,albo ich "fanaberiami"-np.jeden nie chcial kryc bez obecnosci swego...hodowcy...trzeba bylo czekac az dojedzie z innej miejscowosci,tracic czas...Wiele z nich krylo "z reki",stymulowane dodatkowo,i konczylo sie to po prostu pobraniem nasienia i pozniej aplikowaniem go suce.Oczywiscie trudno wtedy doczekac sie miotu,moim sukom sie to nie udalo. Jeszcze na zakonczenie smiesznostka:kiedyys do mego Agloragha ,psa postury ponizej sredniej,aczkolwiek pieknego interchampiona,przyjechala wyjatkowo wielka "panna".Agliczek byl pelen zapalu,ale co sie wdrapal i zamierzal dokonac dziela,to sie zsuwal.Pomyslelismy o tym,by pomoc psom(suka byla bardzo chetna),i zapragnelismy jakos odjac pannie wzrostu...latem sporzadziloby sie dolki na jej tylne nozyny bez trudu...ale to byl luty,i wielki mroz-co zrobic?Doznalam olsnienia,przynioslam czajnik z goraca woda-wylalismy stosowne dzuiry w lodzie...lapy suki staly tam bardzo stabilnie,wesele odbylo sie blyskawicznie,wynikiem bylo 8 swietnych szczeniakow. Mam nadzieje ze nikogo nie zgorszylam tymi opisami...staralam sie by moja wypowiedz w tym temacie mogla byc realnie pomocna. Jeszcze jedna smiesznostka-bo juz wiecej nie bede wracac do tego tematu-kiedys przywiozl do mnie kolega psa na pierwsze jego krycie-zwykle robi sie odwrotnie jak wiadomo-suka jezdzii do psa-ale tutaj kolega chcial mi pomoc,bo mialam chorego wnuka i nie chcialam go zostawiac na dluzej bez opieki-no wiec puscilismy narzeczenstwo razem na podworze,psy poszalawszy i wykonawszy rozne przytupy i inne godowe lamance postanowily sie pobrac-tylko ze pies uparcie wchodzil suce na glowe...kolega kulal sie ze smiechu,co nie dzialalo wcale dobrze na wychowanka,suka juz zaczynala byc poirytowana...w koncu trzeba bylo na chwile ich rozdzielic,aby pies ochlonal i moze "przemyslal" to i owo.W tym samym czasie moje corka miala zaraz wyjsc z domu zabierajac na wystawe naszego wlasnego psa.Wpadlam na zbawczy pomysl i krzyknelam do Majki,by na chwile puscila na podworze tego naszego,to moze pokaze koledze,co i jak ma robic reproduktor...No i nasz rzeczywiscie z ogniem w oku dopadl suki z prawidlowej strony...oczywiscie corka go lagodnie odciagnela i poszli sobie do pociagu.Zas pies kolegi,wypuszczony ponownie (z kojca,gdzie go na czas przejscia tamtego samca zamknelismy),od razu wiedzial,z ktorej strony ma zaczac dzialania!Bylo to przekomiczne,bo mial mine "Och tak,juz wiem,juz wiem!"-za chwile stal juz,ladnie polaczony z suka,i tylko mrugal sobie oczami,przyjemnie zdziwiony swymi "umiejetnosciami".Miot urodzil sie jak sie patrzy!Z niego jest moja Pogoria i jej olbrzymi bracia.
  24. Cieszymy sie z powiekszenia Waszej psiej rodziny,zyczymy duuuzo zdrowia i pieknych dni razem a Ramzesowi i Pasyjce wielu ,wielu spokojnych godzin snu na kanapie! wilczarze chlopaki:Santer,Garland,Larry,Garrett,i dziewczyny:Yashika,Rari,Margo,Pogo,Auri,Rincha;staffik Duszka,i na koncu skromny maly jamniczek Plamka;a na jeszcze bardziej koncowatym koncu Baska
  25. mniam,mniam!przynajmniej trech wizerunkow nie znalam! Klaniamy sie bardzo ozdobnie w podziece! Baska i wilczasie
×
×
  • Create New...