-
Posts
186 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by SAGITTARIUS
-
@Aleksandra Znasz na pewno taka piosenke-wiersz Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej bodaj "Nic dwa razy sie nie zdarza..." Nie zdarzy sie drugi raz to samo.Ale...to TY musisz byc bezwglednym przywodca tego quasi stada.Racje ma Speed ostrzegajac,ze azjata jest nieprzewidywalny.Tak,to prawda,natura stworzyla go do innych zadan niz ozdabianie nam zycia w mieszkaniu i na spacerach.To pies w ktorym drzemie moc i pewnosc siebie.To pies do zdan specjalnych.Znam ta rase z bliska-przed laty namowilam kolege,by zaczal je hodowac.Ma swietne psy.I trzyma od lat z nimi sunie kundzie ze schroniska,dosc nikczemnych gabarytow.Nigdy jeszcze nie poniosla uszczerbku...ale Tomek ma wlasniie oczy dookola glowy,nie pozwala na pewien typ kontaktow,kontroluje i "zawiaduje" emocjami psow pod wzgledem tzw. igraszek. Ja takze od lat mam male psy i kolosy wilczarze.Ale nie pozwalam na zabawy w mieszkaniu!Zas na dworze NIGDY nie stykam zabawowo nastawionych mlodzikow z doroslymi.Kiedy sie zamierzaja rozbrykac wraz ze starymi,to rozdzielam,zamykam jedne albo drugie.Rosnacy pies zawsze ma kruche kosci.Niewazne jakiej jest rasy.Moja corka przygarnela ostatnio kundelke rudaska ze schroniska,urody mini wilczarza zreszta,ze stojacymi uszetami.Mala bardzo zaniedbana,nie wiadomo gdzie wzrastala,co jadla.No i juz w pierwszym tygodniu doszlo do "awarii"-suczka zapatrzona na bawiace sie ze soba za ogrodzeniem mlode konie,radosnie popedzila wzdluz plotu,i wpadla majac odwrocona lepetyne na metalowy wspornik czy cos w tym rodzaju.Chrup!trzasnelo,przednia lapa zlamana w dwoch miejscach...uderzenie nie bylo wcale silne,ale ta mala zle odzywiona istota,po prostu prawdopodobnie ma bardzo slaby kosciec.Tkwi teraz w gipsie-coz za nuda! Pasja miala dodatkowe obciazenie brakami zywieniowymi w mlodosci...musiala byc o wiele slabsza niz przecietny pies.Dlatego tak sie stalo.Jej krzywe lapy nie trzymaly calego korpusu jak powinny.Byc moze nawet umiesnienie partii grzbietu nie wyksztalcilo sie nalezycie. Na pewno nowej suczce nie bedziesz mogla zezwalac na figle w mieszkaniu.I hamowac jej zbyt "wydziczone" zapedy .Ramzesa tez musisz stymulowac na biezaco ,bacznie obserwujac .Gdy suka dorosnie,bedzie juz sprezysta i jak to chart polski niezwykle zwinna i zwrotna,o stalowej wytrzymalosci partii karku a co za tym idzie,i grzbietu.Przeciez one potrafia przytrzymac w biegu wieksze od siebie zwierze!Nic sie wtedy nie stanie w szalenstwach na powietrzu.Oczywiscie zakladamy,ze Ramzes bedzie normalnie zzyty ze swa towarzyszka,ze jego psychika bedzie stabilna w dalszym ciagu. Czeka Cie zadanie na pewno nielatwe,mozna uznac ze to nawet wyzwanie...
-
Przerazajace. Modle sie,modlimy sie wszyscy umiejac i nie umiejac...
-
Przemeczyla sie na wyjezdzie.?.licze ze teraz odpocznie pod dobra (mam nadzieje)opieka,i organizm zniweluje wysilek...moze emocje byly zbyt intensywne...Trzymam mocno wszystkie palce!
-
Przytulam Cie mocno...niepotrzebne slowa.
-
Moje zeznanie radosne:Larry (Sagittarius SOLARIO) CWC,CACiB,BOB,BOG 3-wystawiany wprawna reka Kasi Szlachcikowskiej...zas dowieziony na wystawe dzieki Karolowi Skowronkowi... Kasienko,Karolu,bardzo serdecznie Wam dziekuje! Niestety nic wiecej nie wiem o innych-osobiscie nie bylam,ale licze ze sie odezwa naoczni swiadkowie... Gratuluje Frodo& Patyk ,gratuluje Mila!Spokojnych snow dzisiaj...
-
Pozwolenie na posiadanie charta w terenie poza miastem
SAGITTARIUS replied to Aleksander's topic in Chart Polski
@ Aleksander To byly wlasnie moje wilczarze...jesli Ci sie miejsce hodowli i wystroj domu nie podobal,to wiedz ze nie jestes w tym osamotniony-bo mnie tez tu sie nigdy nie podobalo jak idzie o warunki na hodowle...i wlasnie robie wszystko by zmienic to miejsce na lepsze. @Rotti Zaczerwienilam sie prawidlowo,ekhm...khm...w ogole dziekuje wszystkim za uznanie.Robie co moge by dac wyraz wznioslym uczuciom,ktore we mnie buzuja na widok chartow... -
No i jeszcze na ul.Skladowej (okolice dworca)sa 2 charty-deerhound i wilczarz,a takze Pani Borzojka Iskra -dawniej wlasnosc ksiedza Zeleznego,ktory cale lata hodowal w Niemczech charty polskie,zas umarl juz w kraju rodzinnym...to sa psy moich przyjaciol Karoliny i Jaska Plucinskich,oraz Piotra Chlopockiego (Iskierka staruszka)
-
Pozwolenie na posiadanie charta w terenie poza miastem
SAGITTARIUS replied to Aleksander's topic in Chart Polski
@ Chimera Juz dzis dzwonilam,ale nie odbierali-moze jakis spacerek uskuteczniali.Ja jutro sie nateze i napisze co nieco o Laudzie-to bylo PRZEMADRE zwierze!Dzis mi juz banda nie daje siedziec i sie dogomanic-oni sa glodni,to juz ICH pora,musze wiec isc i miski szykowac-bo zakluja mnie ostrym wzrokiem i zadrecza okropnymi jekami.Niektore ziewaja jakby ktos otwieral bardzo zardzewiale zelazne furtki(kilka jednoczesnie) -
Artystyczne doznania w dlugie zimowe wieczory
SAGITTARIUS replied to Anna.'s topic in Chart irlandzki
Mala Rotti-Dotti juz w nowym domku,w Czechach.Ale bedzie podrozniczka wielka-kupilo ja malzenstwo dyplomatow,ktorzy czesto sa "przerzucani" w rozne strony swiata.Niestety nie bedzie zapewne wystawiana.Ci panstwo mieli juz ode mnie 2 wilczarze i nie dali sie "skusic" do wystepow...tak naprawde to nie maja po prostu zupelnie czasu na tego typu "obowiazki". -
Artystyczne doznania w dlugie zimowe wieczory
SAGITTARIUS replied to Anna.'s topic in Chart irlandzki
aaaaa...dzieki za oswiecenie co do przycisku-nie wiedzialam o tym i pewnie o wielu innych innosciach tez nie wiem,co wyjdzie w praniu... co do Pereza to obawiam sie ze zostanie,bo chyba takie kalectwo nie pozwoli mu utrzymywac sie inaczej jak tylko z doraznych kradziezy na terenie w poblizu domu.Moze bedzie tez rabowal wilczarzom z misek?staram sie je z nim oswoic...ale nie wiem czy to sie sprawdzi...wlasnie dostalam maila z Danii,wlasciciel mlodego psiaka Sagittarius COMMANDANTE pisze,jak jego bardzo lagodny slodki misiaczek zmienil sie w aniola smierci ,wpuszczony na podworko z kokoszkami! -
Artystyczne doznania w dlugie zimowe wieczory
SAGITTARIUS replied to Anna.'s topic in Chart irlandzki
sorry za blad-mialo byc "chcialam 3 grosze" a nie "chilam 3..."-glowa planuje,palce wykonuja,ot co...koordynacja do bani. -
Artystyczne doznania w dlugie zimowe wieczory
SAGITTARIUS replied to Anna.'s topic in Chart irlandzki
Moje mile,moze bysmy tak czegos doznaly artystycznie,bo cos nam topic skreca w inna strone...a ja jeszcze chilam 3 grosze o Perezie-bo przed chwila rozdarl sie,ze chce amciu,i kornie pobieglam po jadlo.Cpal az sie dusil.Potem wzruszyl me serce matki zastepczej nastepujaco:posadzony na galazce w wolierze po raz pierwszy utrzymal sie i nie spadl!!!I to trzymajac sie tylko jedna nozka-bo druga ma paskudnie krzywa.Trzepotal potem skrzydlami zapewne w samozachwycie-i slusznie-a ja-no coz-bilam brawo oczywiscie. -
Artystyczne doznania w dlugie zimowe wieczory
SAGITTARIUS replied to Anna.'s topic in Chart irlandzki
Moje kochane uczynne i zyczliwe i litosciwe kobitki...musicie wiedziec jedno:Skowronek pomyka z szybkoscia zgodna ze swym nazwiskiem.Nawet moja corka,z figury chartopodobna,zasapuje sie,jak za nim biezy.A potem cos pod nosem bulgocze.I co Wy na to? -
Hej hej,witamy Wladcow Trawiastych...i Frodopatyki hurtem razem zusammen ,bosmy wczesniej tego nie zrobili.Niech Wam jako i nam milo i rozrywkowo a pozytecznie tu bedzie!
-
Artystyczne doznania w dlugie zimowe wieczory
SAGITTARIUS replied to Anna.'s topic in Chart irlandzki
A fe!dobrze ze jeszcze sniadania nie zdazyyyylaaam... -
Pozwolenie na posiadanie charta w terenie poza miastem
SAGITTARIUS replied to Aleksander's topic in Chart Polski
@ jenn Lauda nie zyje juz od kilku lat.Lezka (jej corka)byc moze tak.Postaram sie zlapac kontakt z Pawlem i Magda,jej wlascicielami-bylismy dawniej w przyjazni,wiec chyba uda mi sie dowiedziec czegos,moze wysepie jakies fotki Lezki?Kochany byl z niej stworek,wiem ze byla dla swej pani wrecz psem obronnym,tak zazdrosna o wzgledy...no coz,jedynaczke nietrudno rozwydrzyc,jak sie domyslasz... -
Artystyczne doznania w dlugie zimowe wieczory
SAGITTARIUS replied to Anna.'s topic in Chart irlandzki
Perez wpyla:jajka na twardo,miesko kurczaka surowe i gotowane,namoczona psia karme,ser bialy,gotowana marchewke...staram sie te dzdzownice czyms zastapic,bo nie mam tu gdzie ich ukopac,zreszta az na tyle meki nie zasluzylam-bo co do robali to...buuuee...brzydliwa jestem! -
Artystyczne doznania w dlugie zimowe wieczory
SAGITTARIUS replied to Anna.'s topic in Chart irlandzki
Qurna liczylam ze spytasz WHO IS PEREZ? Bo nie jest ci on psem...ani chartem(jak wiemy tu wszyscy,charty to wiecej niz "zwykle"psy)...mianowicie...oh my God...zeszlam na...SROKI! Perez jest mloda wiecznie glodna (i chyba dokuczliwa w przyszlosci)sroka z wrodzona wada jednego odnoza!Mam za swoje-karmienie na zadanie...przy dziecku sie tyle nie nalatalam! -
Artystyczne doznania w dlugie zimowe wieczory
SAGITTARIUS replied to Anna.'s topic in Chart irlandzki
...a bo to beda mialy jakies inne wyjscie?hi,hi...A tak na serio,to zglosze zaleznie od stanu finansow 2 lub 3,nie sadze by wiecej.Przygotowane raczej beda do "handlerow zastepczych"(bo ja naprawde jestem zdezelowana ) wiec chyba nie odwala jakies brykaniny-partaniny! Nie wiem jak Ty,ale ja zaraz karmie Pereza i ide spatuchny... -
Artystyczne doznania w dlugie zimowe wieczory
SAGITTARIUS replied to Anna.'s topic in Chart irlandzki
No to ja sie wzruszylam. DZIEKUJE! I chetnie Ci powierze ktores me wilczarstwo.A moze i dwa?a moze...MILCZ SERCE ... ( I miej serce,podstepny kulawy hodowco-co,chcesz biednego Tilaczka OD RAZU wykonczyc?) -
Artystyczne doznania w dlugie zimowe wieczory
SAGITTARIUS replied to Anna.'s topic in Chart irlandzki
Oj spotkac sie to ja bym chciala juz i zaraz...a co dopiero w Swierklancu.Ale,jak bonie-dydy,jam kulawa baba jest,i jesli moich stworow ktos ringowo -biegowo nie obsluzy,to ja tam tylko jako dekoracja mam sterczec ?chocby i z brzuchem pelnym porteru?Buuuu...uuuu... To ci bylby widok zalosny. -
Carry spoko.Konkurent Cerigena jest mlodszy tylko kilka dni...i choc Bozia dala mu piekna pszeniczna masc,to tak naprawde jest zielony...i on,i wlasciciel-zapewniam ze beda bardziej zestressowani niz Ty i Malec razem wzieci i w peczek spieci(duch poetycki z innego topicu przesiaknal).Zreszta Covini zwany Inio jest psem po przejsciach mozna powiedziec-czesc mlodosci spedzil niestety w nieodpowiednich rekach ,musialam wziac go z powrotem,i dopiero pan Zbyszek stal sie jego osobistym aniolem... Na wystawie beda na pewno baaardzo przejeci wszystkim ,bo pod tym wzgledem przyjdzie im...hmmmm...jakby tu rzec...dziewictwo stracic! Hi,hi...teraz usmiecham sie w zamysleniu...oczami duszy widze ta zalekniona gromadke przed pania sedzia...powinniscie sie wspierac,a nie traktowac "konkurencyjnie"-przeciez oboje macie swe jak najbardziej wymarzone psy...i kazdy jest najpiekniejszy...
-
Artystyczne doznania w dlugie zimowe wieczory
SAGITTARIUS replied to Anna.'s topic in Chart irlandzki
ugh...grlouppp.brhbrbr...tylko nie od Lipnickiej!Porter o jakim mowie,to mocny ciemny napoj z piwnej rodziny,jedyny ktory znieczula mi paluszki przy pracach lepnych.NIE CIERPIE DOTYKU GLINY!!! Co do wypalenia,to fakt,warto sie o to pokusic,bo inaczej jedno krzywe spojrzenie starczy by sie figurstwo rozsypalo.Moze w Swierklancu cos ad hoc popelnie?o ile pojade.Pojechac to bym chciala by sie z Wami spotkac,ale wystawiac juz nie moge-kulawa baba jestem.A na klubowce nie wypada kustykac i sie potykac. -
Andrew Bran to pies chowu czeskiego,od Ewy Vobornikovej.Niezwykle sympatyczny i madry psicho,sporej urody sylwetki,bardzo dzielny w terenie.
-
Ze wzruszeniem czytam dobre slowa o mojej Jassi(wymawialam to z angielska -DZASSI-choc samo imie dostala po czeskiej JASAVIE-bohaterce opowiesci o slicznej klaczy).Zyla 10 lat-26.01.91-17.01.2002.Byla KIMS...NIe pokrylam jej nigdy-nie bylo zadnych chetnych na szczenieta!Nie chcialam ewentualnych szczeniat lokowac na sile a potem moze je odbierac.Zyla sobie jako towarzyszka wilczarzy,mieszkajac wylacznie w domu-miala swoj ulubiony fotel,o ktory cala banda zawsze toczyla boje-ale ona byla niewzruszona. Byla "osobka" niezwykla -mimo charciej natury cechowalo ja posluszenstwo!W terenie przychodzila na wolanie szybciej od wilczarzy!Tylko na poczatku spaceru nie bylo jej widac,a slychac-co chwila tetent dobiegal z innej strony,i ciemna strzala pomykala wokol idacych.Nie umiala biegac w kagancu!szla wtedy noga za noga,buntowniczo tracajac co chwile moja lydke "ubranym"pyskiem...no wiec go rzadko nosila.Byla czula ,zawsze radosna,spacer zaczynal sie od podskokow do mego ucha,ktore musiala machnac ozorem-takich radosnych hycniec bylo conajmniej kilka.Byla niezawodna organizatorka zabaw dla wilczarzat-raz pekalam ze smiechu,jak uczyla je ,jak podgryzac witki galezi zywoplotu,a potem po "wycieciu"tuz przy ziemi,szatkowac na podworku...zniszczyly w tydzien caly zywoplocik-na Na szczescie nie byl ze szlachetnych krzewow.Scinala tez umiejetnie liscie lopianow-takie gigantyczne,i z fasonem przynosila je pod dom,by na widok czlowiekapodrzucac je w powietrze jak najwyzej,wyskakiwac w gore i frunace lapac!Byl to balet jedyny w swoim rodzaju!wilczarze gapily sie z rozdziawionymi paszczami...one nigdy by na to nie wpadly!Jassi tez gdy wracalam do domu z nia pozno,i na dworcu ktos obcy podchodzil,sama z siebie poszczekiwala odstraszajaco...przy czym byla pozbawiona jakiejkolwiek agresji ! Na wystawach,po ocenie,gdy sedzia podawal mi reke,podskakiwala wysoko,chcac go polizac w twarz...oklaski pobudzaly ja do radosnych hopkow!ale nie byla wielka showmanka,nie wytrzymywala dlugo w jednej pozycji,nie lubila tez nudziarstwa jakim bylo bieganie w kolko i poddawanie sie ogledzinom. W domu byla goscinna i serdeczna dla wizytujacych,ale raz ugryzla pijaczka w lape,ktora wetknal przez okno(czesc domu stoi przy ulicy niestety)-nie zapomne jego wrzasku ,i oczywiscie nie bede go cytowala. Dlugo bym mogla mowic o mym niezapomnianym "Sledziku"(jak byla malutka,jej pyszczuniek przypominal sledzia wlasnie). Obecne deerhoundy sa solidniejsze,wydaja sie mi byc mniej zwrotne i gietkie,zreszta to juz inne linie krwi,wiec nie dziwota ze nie wygladaja tak samo.Ale na pewno tak samo potrafia bezszelestnie podejsc,gdy wyczuja strapienie czlowieka,i cichutko przytulic glowe do jego ramienia...to taki ciezar jakby usiadl motyl...takie ciche "jestem przy tobie"...