-
Posts
1373 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by AMFI
-
Na Twoim miejscu moolek przekonsultowałabym leczenie z innym lekarzem. Skoro ivomec nie daje efektu, może nie warto szprycować nim suki - ten lek to bomba na muchę. Ivomec nie jest oficjalnie dopuszczony do użytku w Polsce i jakieś przyczyny tego są - przde wszystkim skutki uboczne przewyższają efekty leczenia. Ja skoncentrowałbym sie na wcieraniu amitrazy, cześciej i w większym stężeniu niż zaleca lekarz.
-
Pewnie, że przypadek - to po prostu nowy przybytek hodowlany cioci Staffki....wg mnie on tylko pokornie pokazuje, że ma jasne podniebienie - wiadomo :wink: , będę niezwykle łagodny i grzeczny... :evil_lol:
-
Ależ Tufi, staffiki są niezwylke grzeczne, nie to co wstrętne bulle :wink:
-
"...to katastrofa jest śmieje się świat..." nie żeby do Twego psa... przypomniał mi się cytat z mojego ulubionego artysty :evilbat:
-
TEŻ mi się takie rozwiązanie bardzo podoba :angel: O tu o tym pisałyśmy, faktycznie niefortunnie wyraziłaś się "dokrywanie" - ale wiemy o co chodzi - krycie w jednej rui dwoma samcami. A co nie jest zabronione jest dozwolone...........
-
---- :D :D :D ---- :roll: :roll: :roll: Okropne NIEZDECYDOWANIE :-? Ps.Fakt kazdy ma swój autorytet,ale taka NAGLA zmiana myslenia :o :wink: Pozdrawiam :D Jakie niezdecydowanie? Jestem ZA ale pod kontrolą 8) :D
-
oj, cos mozna kupić, nawet na dogomanii np jest także niezła pozycja dotyczaca ogólnie hodowli, ale ma też rozdział o rozrodzie autorstwa dr Ściesińskiego. Niestety nie pamietam tytułu. Ale jest w ksiegarni którą mam w pracy przez ścianę, więc jak bardzo bedziesz chciała, to sprawdzę :wink: pzdr
-
:o No nie wiem, może wypowiedzieliby się na ten temat specjaliści od genetyki. Ja spotkałam się do tej pory z opinią, że lepiej wybrać zinbredowanego, wybitnego psa niż tak samo wybitnego niezinbredowanego. Z dwóch podstawowych powodów : zinbredowany lepiej (silniej) przekaże swoje wybitne cechy potomstwu oraz jeśli niekorzystne cechy nie ujawniły się u psa zinbredowanego to jest większa szansa, że nie jest on nosicielem tychże. O niezinbredowanym nic nie wiemy. Inbred, oznacza najprościej mówiąc większą homozygotyczność osobnika, czyli jednorodność genetyczną. Osobnik zinbredowany będzie z większym prawdopodobieństwem przkazywał potomstwu zarówno swe wady jak i wybitne cechy. Daltego jak napisał(a) bachar nieszczególny zinbredowany osobnik bedzie silnie przekazywał swą nieszczególność, a wybitny swą wybitność :wink: :lol:
-
SUUUUUUUUPER :angel: chyba fotomontarz :santagri:
-
Tak a'propos staffików, śniegu i kubraczków z polarku.... Dodam tylko, ze foty pochodzą ze Skandynawii no comments
-
:cunao: mam coraz większą ochotę spróbować... (oczywiście w odległej przyszłości) :cunao: :kciuki: Wszystko się zgadza, a cel : w jednym miocie szczeniaki po dwóch psach :o 0X
-
TEŻ mi się takie rozwiązanie bardzo podoba :angel:
-
Dokładnie TAK Piszą tu ludzie o doborze par do kojarzenia, o dopasowaniu eksterieru, analizie pochodzenia... wszystko pięknie. Życzę tylko, żeby zawsze te pochodzenie było takie jak w rodowodzie...
-
Kontrola pochodzenia, czyli zbadanie próbki krwi osobnika i porównanie jej z danymi domniemanych rodziców (z bazy)
-
a co powiesz o podgryzaniu uszu i czasem nosa ;-) pozdrawiam Krzysztof Jeśli chodzi o podgryzanie, to raczej tego nie robi, może czasem leciutko, ale zdecydowanie oddaje się pasji lizania. Naprawdę robi to z wielką radością, zaangażowaniem i dokładnością :loveu: Co do nosa, to nie zauwazyłam aby interesował ją ten organ.... :shake:
-
Jak najbardziej się zgadza - nie napisałam, że powstały mieszańce, tylko miot mieszany - miałam na myśli, że szczeniaki były ewidentnie po dwóch ojcach. Co do umaszczenia, to nie były to geny po pra, pra-dziadkach - rodzice to czekolady (recesywne geny bb), a niektóre szczeniaki czarne (Bb)- po kryjacym jako pierwszy czarnym samcu. I jak piszesz - wszystko było by ok, gdyby przetestowali DNA i podali faktycznego ojca do rodowodu. Ale ludzie najwyraźniej nie mają pojęcia o takich rozwiązaniach: w tym przypadku jechali do reproduktora dość daleko i sama właścicielka psa, podobno duża znana hodowla, zaproponowała rozwiązanie wątpliwego problemu w postaci poprawienia drugim psem :o A potem się okazuje, że do przegladu miotu łatwiej schować podejrzanie umaszczone szczeniaki niż zastanowić się rozsadnie co z tm zrobić. A wszystkie takie dywagacjie rozwiązało by obligatoryjne badanie na pochodzenie: i wtedy mozna bynawet jak w Stanach - jedna ciąża a "dwa różne mioty" :wink: :D :D :D Skad inąd ciekawe rozwiązanie hodowlane - naprawdę mi sie podoba !
-
Hodowca tak, ale czy Ty wiesz co kupujesz? Czy rodzice w rodowodzie (głównie ojciec) to na pewno rodzice danego osobnika? Mam sąsiadkę, hodowczynię jednej z popularnych ras - właśnie oddaje miot. Jeden z piesków ma umaszczenie, którego nie mógł odziedziczyć po rodzicach - jak zaczęłam drążyc temat, okazało się, że sukę tego samego dnia pokryły dwa samce - najpierw jeden ale ponieważ w czasie krycia nie doszło do "zczepienia" poprawiono drugim - tym razem poszło wszystko OK więc, podano drugiego do rodowodu. A szczeniaki - mieszane! Kontrola pochodzenia oznacza, że badasz, czy dany osobnik jest potomkiem danych osobników. W przypadku DNA pewność = 99,99% testy na wady - owszem ale to juz tylko etyka... testów na pochodzenie nie podmienisz...
-
Napewno jest to cech recesywna i raczej warunkowana przez więcej niż jedną parę genów. :( Trzeba by było przeanalizować kilkanaście miotów to dało by się to określić znacznie bardziej dokładnie, :wink: Wyglada, ze masz rację: ....Siberian Huskies are an example of breed with this type of blue eye... The mode of inheritance is unknown, but since the blue eyes can be single or a pair and an individual eye may be half-and-half, there is probably more than one gene involved.
-
Zgadza się - to kosztuje. Ale czy można prowadzić prawdziwą pracę hodowlaną nie mając 100% pewności co do pochodzenia zwierząt? W hodowli koni ras czystych takie badania są obligatoryjne - po prostu bez nich zwierzę nie będzie uznane za rasowe. W chwili obecnej badanie pochodzenia na podstawie polimorfizmu białek krwi i markerów DNA kosztuje ok 115 zł. Z tego co wiem w Poznaniu robią pochodzenie u psów - nie wiem jaka może być cena, ale nie sądzę aby była wyższa, tym bardziej, że u psów robi sie tylko DNA. Myslę, ze związek kynologiczny powiniem dążyć do wprowadzenia tego badania jako obowiązkowego do wydania rodowodu. A eliminacja z hodowli osobników, nosicieli genów wad i chorób genetycznych, na podstawie wyników testu DNA przyspiesza wyeliminowanie tych schorzeń w stopniu nieporównywalnym z innymi metodami. Tym bardziej, że w większości przypadków takie informacje są zatajane przez hodowców. A i do etyki lekarzy można mieć wiele jak się słyszy jak się "załatwia" badania na dysplazję... :-?
-
Bo najbardziej zainteresowani wystawami czy zawodami nie są tym zainteresowani :lol: a czemu to można sobie tylko dośpiewać :( Tak myślałam. :cry: I myślę, że to samo dotyczy kontroli pochodzenia...
-
Zgadza się - archiwum X. Ale można robić coś, aby nie było to aż takie archiwum X: 1. wprowadzić obowiązek potwierdzenia pochodzenia na podstawie badań DNA 2. wprowadzć obowiązek testowania osobników przed przyznaniem uprawnień hodowlanych w kierunku wad wrodzonych charakterystycznych dla gatunku lub rasy - w przypadku wielu z nich takie testy DNA są już opracowane - mając wyniki z uznanego laboratorium nie dywagujemy, czy ta wada to wpływ środowiska czy geny.
-
ja dodałabym jeszcze identyfikację na wystawach - w końcu po co są tauaże? tylko po to aby łatwiej było ustalic właściciela jak piesek zginie? Na przegladach hodowlanych u innych gatunków zwierząt, czy zawodach sportowych - mam namysli konie - identyfikacja jest podstawą, aby zwierzę wpuścić "na ring" czy na teren zawodów. Może wyjaśnicie mi dlaczego nie robi się tego w przypadku psów?
-
Ten sam genotyp maja jedynie bliźniaki jednojajowe. Natomiast rodzeństwo z jednego miotu może nie mieć wcale wspólnych genów: oczywiście to sytuacja hipotetyczna, raczej nieczęsto ma miejsce, bo jak wiecie w trakcie tworzenia komórek rozrodczych materiał genetyczny bardzo się miesza (losowy rozdział chromosomów + crossing over w obrębie chromosomu), dlatego mamy taką różnorodność osobników, naewt z jednego miotu.
-
Oj, Bunia uwielbia nam wszystkim wylizać uszy przed snem i na pobudkę i jest to nie tylko "nawet przyjemne" ale wręcz bardzo przyjemne... :wink: