-
Posts
231 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by IN_
-
Kilka UFOt [IMG]http://img150.imageshack.us/img150/6038/img5588mmas4.jpg[/IMG] [IMG]http://img293.imageshack.us/img293/4603/img5589mmgb1.jpg[/IMG] [IMG]http://img135.imageshack.us/img135/5610/img5592mmws9.jpg[/IMG] [IMG]http://img143.imageshack.us/img143/338/img5594mmkr3.jpg[/IMG] [IMG]http://img146.imageshack.us/img146/4394/img5595mmlz3.jpg[/IMG] [IMG]http://img149.imageshack.us/img149/4899/img5596mmxl6.jpg[/IMG] I kilka starszych fot... ostatnich na których Frod jest jeszcze w posiadaniu pięknego zestawu jaj. [IMG]http://img139.imageshack.us/img139/6039/obraz001mmjc2.jpg[/IMG] [IMG]http://img144.imageshack.us/img144/9123/obraz012mmps0.jpg[/IMG] [IMG]http://img299.imageshack.us/img299/9282/obraz013mmyp8.jpg[/IMG] [IMG]http://img148.imageshack.us/img148/668/obraz016mmbu3.jpg[/IMG] [IMG]http://img165.imageshack.us/img165/6210/obraz036mmnp9.jpg[/IMG] [IMG]http://img156.imageshack.us/img156/4499/obraz041mmwq7.jpg[/IMG] [IMG]http://img157.imageshack.us/img157/7372/obraz042mmja1.jpg[/IMG] [IMG]http://img180.imageshack.us/img180/9789/obraz048mmtb7.jpg[/IMG] [IMG]http://img154.imageshack.us/img154/2148/obraz050mmcs7.jpg[/IMG] [IMG]http://img299.imageshack.us/img299/2837/obraz061mmfv1.jpg[/IMG] [IMG]http://img293.imageshack.us/img293/4016/obraz062mmrn9.jpg[/IMG] [IMG]http://img98.imageshack.us/img98/8650/obraz066mmfo0.jpg[/IMG] [IMG]http://img291.imageshack.us/img291/3081/obraz072mmgx0.jpg[/IMG] [IMG]http://img175.imageshack.us/img175/1073/obraz092mmwl0.jpg[/IMG] Jak widać na powyższych zdjęciach, Frodo posiada pięknego... francuza.
-
Jest taka piosenka... bodajże Kur. Chyba najlepiej oddaje obecną sytuację Froda: " Ajajaj! Nie mam jaj!(...)" Ciągu dalszego pisać nie będe ponieważ nieletni tu zaglądają... ale uważam, że nawet i ciąg dalszy refrenu pasuje do Frodka ;-) A więc jak już to łądnie ujełam, Frod nie ma jaj. Narkoze zniósł rewelacyjnie, komplikacji nie było. Weterynarz stwierdził, że chłop z niego szczupły a to dobrze... Ale po zważeniu dzieciątka się nieco przeraził (no co, tylko 37 kg... całkiem maleńki piesek) i uznał, że do 40 może tyć ale później będzie się trzeba zacząć martwić. Więc w najbliższym czasie czeka nas comiesięczna kontrola wagi. Hihi a ja chciałam Frodka troche na zimę podtuczyć, bo na zdjęciach nie widać ale mu i żeberka troszke sterczą i kregosłup odrobinke wystaje (ja tam takie lubie, ale zimą bym musiała szkielecik ubierać)... Zresztą moja kuzynka, która widziała go jak był małym wypierdkiem, widząc go teraz stwierdziła, że ma boki zapadnięte i że go głodze ;-) Kurcze, niezagłodzony będzie ważył pod 50 kg ;-) Na razie Frod czeka niecierpliwie na zdjęcie szwów, no bo nie może się z nimi bawić, latać i skakać, a jedynie spokojnie spacerować. No i musi nosić to UFO na głowie, które za nic nie chce spaść czy dac się zjeść. Przez ów dziwną, plastikową kryzę, miewa "zawieszki". Staje, przygarbiony jakby miał 10 wad postawy na raz, i spod oka zerka na kołnierz... i tak stoi przez 10 minut. Podejrzewam, że robi do niego "złe oczy" w nadzieji, że ten się przestraszy i ucieknie ;-) Niestety kołnierz jest nie czuły na groźne miny Froda. Ja za to jestem czuła na ten koszmarny kawałek plastiku, który albo w środku nocy jest mi wbijany w twarz, albo pies wciska mi go w szyje, próbując przytulić się pyskiem do mojej twarzy (nigdy nie pozwoliłam się lizać więc Frod się jedynie przytula ;-)). Dziś rano obudziłam się z twarzą przytuloną do wielkiego kawałka plastiku zajmującego moją poduszkę ;-) Swoją drogą po co kładzie łeb na poduszkę jak i tak jej przez plastik nie czuje? Kwestia przyzwyczajenia? Ze niby głowa zawsze ma leżeć na poduszce... Równie nieprzyjemne jest jak wchodzi pod kołdrę z ów plastikiem... Cóż jeszcze tylko kilka dni. A swoją drogą to na kołnierz musielismy poczekać. Bo u weta sięskończyły te dla dużych i bardzo dużych psów... a my mieliśmy być mieszańcem AST ;-) Niestety standartowe nie pasowały, bo Frod ma szyjke nieco masywniejszą a pyszczek nieco dłuższy... Na szczeście w sobotę rano mieli już kołnierze dla psów dużych ;-) Jak ktoś będzie kiedyś potrzebował taki dla molosa to służe ;-) Powiem, że humor mi dopisuje, jestem szcześliwa, że go wykastrowałam! Wcześniej się bałam tej narkozy i przez to zwlekałam i nie myślałam o tym tak "ciepło". Zawsze byłam zwolennikiem kastracji, u mnie w domu pozbawiłam możliwości "rozrodu" 4 szt. zwierząt, znałam jej dobre strony... ale ten strach jakoś mnie zniechęcał. A teraz! Tylko czekam aż Frod przestanie siuśki lizać, do suk ciągnąć... może nawet się zrobi odrobinke spokojniejszy wobec psów i może chętniej będzie ćwiczył... Wszystko poszło dobrze! Niech te brzydkie hormonki juz z niego "wyparują"!
-
No dobra... mykam do domku... czyli pewnie do Internetu nie "zajże" aż do poniedziałku :-) A zostało nam tylko jutro... i dzień "próby". Obawiam się, że moje już siwiejące włosy posiwieją jeszcze troszke. Ehhh ta narkoza... Ale musze wytrzymać... bo minie troszke czasu i Frodowi będzie lżej (nie tylko na ciele, a i na duchu). Już mu suki się po nocach śnić nie będą, a na spacerkach będzie chciał się bawić a nie gwałcić ;-) A tu jeszcze z jajcami (żeby nie było, było zimno i się nieco obkurczyły ;-) na codzień zdają się być większe i obrzydliwie sinoszare) [IMG]http://img255.imageshack.us/img255/6861/obraz046myb7mzj4.jpg[/IMG]
-
[quote name='Jonquil'][B]IN[/B] Skomentuję z twojej wypowiedzi tylko ten jeden fragment. Masz agresywnego psa, zdajesz sobie sprawę, że każdy pies powinien się wybiegać, dlatego robisz wszystko, żeby swojego psa także nie pozbawiać tej przyjemności. Nie masz posłusznego psa, bo inaczej nie musiałabyś czekać do 24, żeby go spuścić ze smyczy. I nagle, kiedy podlatuje do ciebie york, nieposłuszny tak samo jak twój pies, właścicielka nie może go odwołać, ty szarpiesz się ze swoim psem - grozisz jej, że spuścisz swojego. Przykro mi, ale tego nienawidzę. Nie potrafisz tonem "nieznoszącym sprzeciwu" poprosić ją, żeby zabrała swojego psa, bez grożenia?? W takim razie nie pytaj się "czy Pani mogłaby" - mów "proszę odwołać psa" tak jabyś wydawała komendę swojemu psu. Prosisz grzecznie, ale stanowczo. Zapewniam, że to lepiej działa niż groźby. Niechby ci się w tym czasie wyrwał pies - ktoś mógłby cię oskarżyć o celowe działanie.[/quote] Zazwyczaj takie rozmowy trwają dłużej, ale wolałam napisać w skrócie. "Groźbe" stosuje jak już jestem na maksa wkurzona, bo ów przykładowa Pani moje wyraźne żądania olewa. Niestety niektórzy uważają, że to nic złego, że ich mały psiak rzuca się na wszystko i dopóki nie zagroże, olewają mnie. Miałam już sytuację, kiedy Froda ugryzła foksterierka. Jej właścicielka uważała, że nic się nie stanie... jej sunia jest spokojna. Już z daleka prosiłam, żeby przywołała biegnącą do nas sukę, nie zrobiła tego. Ostrzegłam, że mój pies nie "lubi" innych. Baba stwierdziła, że to suczka więc jej nic nie zrobi. Kilka razy powtórzyłam, żeby ja zabrała... Skończyło się tak, że jej łagodna suka rzuciła się na Froda. Ja musiałam trzymać swojego psa za szyję, żeby np. łapą tej małej nic nie zrobiła... A mała rzucała się na nas biegając w kółko... oczywiscie w koncu capneła Froda. Cała sytuacja trwała jakieś 5 minut...czemu? Bo Pani nie potrafiła złapać swojej suki. Takich zdarzeń miałam mnóstwo. Z dużymi i małymi psami. I mam tego dość - dlatego jak widze, że moje prośby nie skutkują to groże. To zazwyczaj przemawia do ludzi. Niestety, do takich rzeczy trzeba się czasem posunąć.Wole czasem zagrozić i ustrzec mojego psa przed pogryzieniem... Co do grzeczności czy niegrzecznosci mojego psa... fakt, daleko mu do ideału, cały czas trenujemy. Zdaje sobie sprawe z tego jaki jest i staram się dostosować "srodki ostrożności" do jego charakteru. Wiem kiedy uda mi się go odwołać a kiedy nie. W nocy, gdy jest pusto i dookoła nie biega 100 psów, wykonujemy dużo bardziej "skomplikowane" ćwiczenia niż tylko przywoływanie ;-) Ale wiem doskonale, że w środku dnia, np. na takim Polu Mokotowskim, na polecenie "do mnie" przyszedłby 8 raz na 10... pozostałe dwa pewnie poleciałby do suki albo psa. I dlatego go nie puszczam! Czemu jak ktoś ma małego psa to stwierdza, że jak nie posłucha go "to się nic nie stanie". A gdyby po groźbie mój pies się wyrwał... to wybacz, ale był na smyczy i w kagańcu... a tamten ani smyczy, ani kagańca i mimo próźb nie odwołany...
-
[quote name='nomu']Zaintrygował mnie tytuł galeri:lol: A może zniewieścieje :crazyeye:[/quote] ;-) Jak zniewieścieje to będe mu kokardki na głowie wiązać (przylepiać taśmą klejącą) i uszyje mu piękne ubranka-sukieneczki. A w różowym mu bardzo do pyska więc nie ejst tak źle... będzie miał różową, tiulową spódniczke baletnicy...A i zmnienie mu imię na Frodosława czyli Froda ;-) Bedzie urocza ;-)
-
Napisałąm całą odpowiedź... i jak zwykle mi ją skasowało. Więc jeszcze raz ;-) [quote name='mmbbaj']Psy agresywne mają obowiązek chodzić i w kagańcu i na smyczy! Uważasz, że jeśli twój pies ma kaganiec to nie może zrobić krzywdy? A jeśli kaganiec mu się zsunie, odepnie lub uwolni się z niego w jakiś inny sposób? :diabloti: I zupełnie nie rozumiem dlaczego uważasz, że godzina 24 to twoja godzina na wyprowadzanie psa? Inni nie mogą? Mój ostatni spacer z psem to godzina 23, ale czasem zdarza się, że z jakiegoś powodu przesunie się właśnie na 24-tą i wtedy mam wychodzić ze strachem, że to godzina spuszczania ze smyczy psów agresywnych? Bardzo ci współczuję , że twój pies jest taki i, że z tego powodu ma wiele ograniczeń, ale uważam, że nie masz prawa narażać innych! Rozwiązania, które wybrałaś są tylko półśrodkami![/quote] A więc tak. Frod nie ma żadnych szans na zdjęcie kagańca. Po ów kaganiec jechałam na drugi koniec naszego pięknego kraju. Jest czeskiej firmy, która robi sprzęt właśnie dla takich psów... sprzęt najwyższej jakości. Jeśli Frod nauczy posługiwać się palcami, których nie ma, wtedy będzie mógł ów kaganiec sciągnąć. Domyślam się, że jakiś nylonowy kaganiec za 15 zł mógłby spaść z pyska. Ten jest mocny, sztywny i kosztował 10 razy tyle, właśnie dlatego, że nie spadnie! 24 - 1 w nocy nie jest moją godziną... Po prostu wtedy nikogo w parku nie ma... Mieszkam w dzielnicy "emerytów i rencistów". I z tego co widze od dobrych kilku lat, nikt po parku się nocą nie włóczy. Jak dotąd nie natknelismy się na innego psiak w nocy... a co jeślibyśmy się natkneli. Cóż, przywołałabym mojego psa do mnie i zapieła na smycz. Tak się wg mnie powinno postępować zawsze, nawet jak się ma mega łagodnego pieska. [QUOTE]IN, caly problem polega na tym, ze geny bullowatych nie znikna nagle przez socjalizacje. Teraz jest moda mowic, ze wszystko zalezy od wychowania, ze zaden pies nie jest z natury agresywny itd - ale pies nie rodzi sie jako biala niezapisana kartka. To sa dlugie lata selekcji...[/QUOTE] Wiem o tym ,wiedziałam kiedy brałam Froda i dlatego tak mi zależało na prawidłowej socjalizacji. Uważam, że w przypadku psów o takiej psychice i charakterze, prawidłowa socjalizacja jest bardzo istotna. Dzieki niej mój pies potrafi wysyłać i odczytywać CS i nie zdarza mu się warczeć na psa, który ich używa. Jest psem agresywny i bardzo dominującym... ale psa który mu się podporządkuje nie ruszy, tak jak i sam potrafi się podporządkować (np. 15letni kundelek mojej mamy ma wyższą pozycje od Froda). W przypadku psów pochodzących z dobrych hodowli, po rodzicach z dobrą psychiką, socjalizacja może na prawde pomóc. Bullowaty pozostanie bullowatym, ale będzie używał swojej "przewagi" tylko jak zajdzie taka potrzeba. Niestety rodzice Froda są NN i podejrzewam, że zostali raczej rozmnożeni przez jakieś "dresiki" "na" wygląd a nie "na" psychikę. Efektem jest przerośnięty Frodo z nienajlepszą psychiką i charakterem. Co do kastracji... cóż, wcześniej nie była możliwa. Najpierw wodobrzusze, krzywica, totalne zagłodzenie. Jak już się utuczył i krzywica jako tako się "naprostowała" to niestety odporność była kiepska i Frod łapał każdego wirusa wystepującego w okolicy. Przechodzilismy wszystko, od zasmarkanego nosa, po zapalenie jelita. Frod ma 14 miesięcy i licze na to, że do czwartku pozostanie w dobrym zdrowiu... jak nie to dostane cholery ;-) Już chce mieć to za sobą. Wiem, że może nic się nie zmieni... no poza buzującymi hormonami i pragnieniem dorwania jakiejkolwiek suczki ;-) To drugie utrudniło nam wszelkie szkolenia grupowe... bo Frod jedynie się prężył, wypinał klate i serenady odśpiewywał zamiast skupić się na "równaj" ;-) [QUOTE]Ty nie, prawda? ;-) Tak, uważam za półśrodki. Rozumiem oczywiście, że In chce aby jej pies miał nieco fajniejsze życie. Gdyby to był mój pies też bym chciała! Tylko po to, przede wszystkim szukałabym pomocy u fachowców aby stłumić tak dużą agresję. Nie każdy właściciel napisze o swoim psie - pies morderca, In - napisała. Uważam, że 20 minutowa zabawa z nim na smyczy i nocny spacer nie rozwiązują problemu.[/QUOTE] MMbbaju, chyba nie zauważyłaś ""... dzięki czemu muszę się teraz produkować. Użyłam zwrotu "pies morderca" (w "") bo mnie bawi. To takie popularny zwrot używany w brukowcach typu Fakt. Widzisz, to tak jakby każdego człowieka nazywać mordercą... Tylko dlatego, że mógłby zabić. Chyba to troche nielogiczne. Mój pies jak dotąd nie zabił i nie ugryzł innego psa. Sam ma kilka blizn pozostawinych przez pieski biegające luzem... on jednak nigdy nikogo nie tknął. To dlaczego w gazetach piszą o "nim" pies morderca, dlaczego ludzie go tak nazywają? Przecież nikogo nie skrzywdził. Ma swoich kolegów (np. boksera, psa niekastrowanego) z którymi się bawi i nic mu nie robi. Ma starszego kumpla, który lubi na niego powarczeć i czasem nawet capnąć, i jakoś też mu nic nie robi, nawet jeśli Szumek go od miski odgoni. No i te dwa koty, które czasem dadzą mu po pysku też żyją. A tchórzofretka, która jest mniejsza niż Frodzi łapa? Która lubi złapać go za fafla lub ucho i mu tak dyndać, kiedy Frod z futrzana ozdobą biegapo mieszkaniu? Żyje... Dlatego bawi mnie ten zwrot, bo wiem, że Frod mordercą nie jest. Wiem też, że byłby potencjalnie do tego zdolny, tak jak w okreslonej sytuacji każdy człowiek byłby w stanie zabić. I daltego używam go w cudzysłowiu, który ma pewne znaczenie. [QUOTE]Z tak agresywnym psem potrzebna jest praca z fachowcem! I na pewno jej pies miałby o wiele większą możliwość wyładowania swojej agresji gdyby zapewnić mu możliwość dużej dawki ruchu i pracy na zajęciach szkoleniowych. W takiej sytuacji na pewno byłby szczęśliwszy, a jednocześnie nie stwarzałby sobą zagrożenia dla innych! A ja tu czytam o takiej socjalizacji i naukach na własną rękę.[/QUOTE] Zadam Ci pytanie? Czy ja pisałam, że Frod nie był i nie jest szkolony? Raczej nie... bo nie mam zwyczaju kłamać ;-) Frod od "pieluch" chodził na szkolenia. Czasem tylko dwa razy w tygodniu na grupowe, czasem nawet 6 razy w tygodniu, w tym indywidualne, a nawet na weekendowe wyjeżdzał. Naukach na własną ręke? Gdzie ja o tym pisałam... chociaż fakt, ćwiczymy też sami, uważam to za konieczne... właśnie w nocy, kiedy moge go spuścić. Co do dawki ruchu to też o to dbam. Nie spuszczam psa i nie siadam na ławeczce z piwkiem w ręku. Sczerze mówiąc uważam, że mimo pewnych ograniczeń, mój psiak ma większą dawke ruchu niż te psiaki, które latają luzem bez smyczy. Bo np. któy z nich ćwiczy high jump, tug of war czy canicross, albo w ciepłe weekendy pływa i bawi się w rzece po kilka godzin. Raczej niewiele. Coż, niedługo zaczniemy powoli ćwiczyć weight pulling lub chain pulling. A jak hormonki po kastracji się uspokoją to wrócimy na grupowe szkolenia. A jesli będziemi mieli takie szczęście i charakterek Frodka po kastracji się nieco uspokoji to może zaczniemy również bawić się w agility... Więc droga MMbbaju, wydaje mi się, że po prostu "spojrzałaś" na nas jak na "typowych" wielbicieli psów w typie bull. Niestety nie można uogulniać, nie noszę dresików, nie straszę ludzi swoim psem, a nawet rozumiem, że mogą się go bać i staram się im schodzić z drogi... choc najczęściej to niepotrzebne bo nawet okoliczne babcie lubią Frodka i często go zaczepiają. Biorąc Froda wziełam na siebie dużą odpowiedzialność i staram się jej sprostać. Czytałam wiele książek o psychice, wychowaniu, szkoleniu, cs'ach, o rasie... Od szczeniaka chodze z moim psem na szkolenia. Od szczeniaka przyzwyczajam go do życia w "świecie" ludzi. Mój pies podróżuje po całym kraju ze mną pociągiem, pksem, jeżdzi po mieście wszelkimi środkami komunikacji, czasem nawet taksówkami. Potrafi się zachować w knajpie, czy pośród tłumu ludzi. Jest oswojony z dziwnymi dźwiękami, od huków, grzmotów po szelesty, nawet przyzwyczaiłam go do chodzenia po uginającej się i hałasującej blasze (a co tam, mieliśmy okazję więc przez kilka dni nad tym pracowaliśmy). Niestety mój pies jest agresywny wobec innych psów... ale to nie znaczy, że jest dzika bestią, rzucającą się na wszystko co widzi. I jeszcze do KAŚKI... zapraszam do Parku Dreszera... Całą noc świecą latarnie, a ów "park" jest "ogromny", tak że stojąc na jednym końcu widzę doskonale drugi koniec ;-) I dlatego właśnie tam go puszcam. Bo widzę z daleka czy ktoś się zbliża czy nie (chociaż najwyżej jakiś pijaczek się czasem zatoczy) i mogę spokojnie przywołać psa do siebie... Zresztą Frod jest zajęty i raczej nie zwraca wtedy uwagi na otoczenie ;-)
-
Ja mam psa agresywnego, nawet bardzo. Jest ze schroniska (czyli pochodzenie nieznane) ale mam go od szczeniaka, więc miałam napewno wpływ na jego zachowanie. Jako, że on jest z "ras agresywnych" (taki przerośnięty AST) starałam się bardzo od małego go socjalizować z innymi psami. Jeździłam codziennie na Pole Mokotowskie, bo tam zawszem, nawet zimą była gromadka psów, raczej dobrze wychowanych. Frod biegał z nimi, bawił się, cieszył... do 7 miesiąca życia. Wtedy zaczął powoli dorastać i zmienił się w "psa morderce". Na początku jeszcze nie było źle, zaczął chodzić na smyczy częściej, biegał tylko w parkach, gdzie z daleka widziałam czy inny pies się zbliża i mogłam go zawołać i złapać. Rósł i robił się gorszy. Zaczął biegać luzem tylko późnym wieczorem. Potem z przypiętą smyczą. Potem na 10 m lince ciągnącej się po ziemii... potem już trzymałam koniec... do czasu aż się okazało, że muszę na niej stać bo tylko trzymając mam kłopoty z utrzymaniem (brak uchwytu)... No i ja, która uważałam, że kaganiec jest fee, że to męczenie psa, że nie może się obronić... zaczełam wyprowadzać Froda tylko w kagańcu. Postarałam się kupić jak najwygodniejszy (kłopot z dobraniem na niego odpowiedniego, ze względu na kształt głowy)... i Frod się męczy. Czemu chodzi w kagańcu? Ponieważ za dużo psów biega luzem. Ja nie mam nic przeciwko psą bez smyczy, ale tym posłusznym, które zawołane przez właściciela przychodzą do niego. Niestety takich psów jest niewiele, większość olewa fakt, że Pan woła. I wygląda to tak: Ja: Czy może Pani zawołać pieska? Pani: On nic nie zrobi... Ja: Ale mój może coś zrobić... Pani: Eee tam... Ja (wkurzona, bo szarpie się z psem zeby go utrzymać, a wokół biga rozszczekany york): Niech Pani zabierze tego psa bo puszcze swojego! Pani (teraz przestraszona dla odmiany): Chodx tu, chodź tu... I zaczyna się pogoń za pieskiem skaczącym wokół mnie i niedającym się złapać... To taka standartowa scenka rodzajowa z mojego i Frodziego życia. Także pies,niezależnie od wielkości, nie powinien biegać bez smyczy jeśli nie wraca na przywołanie. Dla mnie jeśli kaukaz jest posłuszny, niech biega luzem. "Znam" niesamowitą pitbullke, która chodzi _zawsze_ bez smyczy... przy nodze właściciela, oddalając się jedynie na siusiu. Nie podchodzi do psów i udaje, że ich nie widzi nawet jak stoją pół metra od niej. Wzroku nie spuszcza z właściciela, nie wyprzedza go nawet na pół kroku i wykonuje każde polecenie. Więc niech sobie biega luzem, nie szkodzi tym nikomu... a taki mały psiak, niby niegroźny, może utrudniać innym życie. Ja rozwiązałam sprawę agresji mojego psa i wybiegania się w warunkach miejskich na dwa sposoby. Po południu na jakieś a jakieś 20-30 minut zdejmuje mu kaganiec i na smyczy bawimy się w skakanie do gryzaka czy patyków. Troche się zmęczy. A wieczorem a raczej w nocy, tak koło 24 idziemy do parku, gdzie beiga sobie luzem w kagańcu. Mi jest przykro, że Frodo jest taki jaki jest. To nie jego wina, nie moja wina... ale jego życie jest mniej wesołe i mniej przyjemne. W czwartek Frod będzie wykastrowany... mam cicha nadzieję, że to mu nieco pomoże, że troszke się cofnie w tym "agresywnym" rozwoju... Są kraje gdzie nie ma "przepisów" co do tego jak mają chodzić psy... a w krajach tych schroniska są puste, pogryzienia są rzadkością i psy nie wpadają tak często pod samochody. Ludzie są inni i prawo jest inne. Kary za szkody spowodowane przez psa są ogromne, więc wszyscy wiedzą, że jeśli chcą mieć psa to muszą go dobrze wychować i odpowiednio pilnowac...
-
Frodeczek w czwarteczek pozbędzie się jajeczek. Ciekawe czy coś ze swej "męskości" straci ;-)
-
Widziałam wczoraj "siostre" Pigi!!! No praktycznie identyczna suka! Budowa ta sama, głowa ta sama, tylko troszke bardziej łaciata! Nos też niedopigmentowany... Różniła się jedynie tym, że na główce miała łatki jasnobrązowe, rozłożone symetrycznie na oczach i uszach. Nie zdziwiłabym się gdyby one były z jednego miotu, w końcu ile takich psów chodzi po ulicach Warszawy.
-
Ja pokaże wam jeszcze raz moją pocieche - Frodka. Chłopak urósł ;-) Już 14 miesięcy ma... czyli minął jakiś rok od zrobienia tych fotek: [IMG]http://img87.imageshack.us/img87/4034/in12rf.jpg[/IMG] [IMG]http://img61.imageshack.us/img61/7233/in22md.jpg[/IMG] Przez ten czas Frodzki się nieco zmienił, ciałka nabrał, osiągnął wielkość średniego boksera, wyrósł na zapas. Ludzi kocha, psy nienawidzi. Jest kanapowcem, pieskiem "nakolannym" (on sobie nic ze swojej wielkości nie robi, pcha się każdemu na kolanka), kompletnym świrem. No to teraz prezentuje najcudowniejszego Froda (wiem, strasznie wygląda w kagańcu :-( ale za duzo ludzi puszcza swoje psy luzem i nie dociera do nich, że nie każdy piesek lubi obce, rzucające się na niego psiaki) [IMG]http://img209.imageshack.us/img209/3605/obraz012mmtt0.jpg[/IMG] [IMG]http://img205.imageshack.us/img205/7858/obraz046mmlm4.jpg[/IMG] [IMG]http://img92.imageshack.us/img92/1898/obraz050mmjq4.jpg[/IMG]
-
[quote=Gosia>>>;2320953][quote name='IN_']Niestety panuje moda na białe psiaki i białogłowe psiaki... jakoś sie bardziej podobają ludzią (ja osobiście uważam, że wyglądają zdecydowanie mniej korzystnie) [/QUOTE] Czy ta uwaa jest może skierowana do mnie?? Brutus jest u mnie nie ze względu na to, że jest biały, ładny czy jeszcze innych aspektów. Nie kierowałam się modą ani umaszczeniem, poczułam, że to ten pies i żaden inny a jeśli chodzi o konsekwencje posiadania psa z białą sierścią to zdawałam sobie z nich sprawę. [/QUOTE] Ta uwaga jest skierowana do wszystkich .To moje zdanie, które wyraziłam. Napisałam, że panuje moda na białe psy, że się one bardziej podobają niektórym, i że ja uważam je za brzydsze. Chyba mam prawo takie rzeczy pisać? Mam wrażenie, że Ty to odebrałaś mniej więcej tak: Jesteś głupia bo kupiłaś białego psa, a białe AST są gorsze! I teraz masz za swoje. Ciesyz mnie, że zdawałaś sobie sprawe z konsekwencji, biorąc białego psa. Niestety jakieś 70-80% białych AST ma kłopoty ze skórą... smutne jest tylko ,że większość ludzi biorących takie pieski o tym nie wie :-( Czy ten temat nie powinien być w dziale Weterynaria.
-
Większość białych AST ma AZS lub jakieś alrgie. Czemu - sama nie wiem. Ale faktem jest, że to nie jest prawidłowe umaszczenie tej rasy (wiecej niż 80% białego - pies niehodowlany). Niestety panuje moda na białe psiaki i białogłowe psiaki... jakoś sie bardziej podobają ludzią (ja osobiście uważam, że wyglądają zdecydowanie mniej korzystnie) i dlatego początkujący hodowcy chętnie wybierają i rozmnażają takie psy. Niestety w takich miotach większość psiaków wychodzi "dosć" biała... i kończy się to kolejnym miotem, którego połowa cierpi na AZS i inne problemy... Dobra, poza "narzekaniem" postaram się pomóc. Nie mozna chyba tu na forum dawać linków do innych for, więc napisze tylko jak się dostać do pewnego temtu "na temat". Znajdź forum Amstaff-Pitbull, tam w dziale Weterynaria jest temat "AZS (atopowe zapalenie skóry)" założony przez Done (też jest na dogo od niedawna, ma białą AST z AZS). Znajdziesz tam sporo informacji na ten temat. Ale ja na Twopim miejscu nie przyjmowałabym od razu, że pies koniecznie ma AZS. Pozbądź się najpierw pcheł i wykąp psa ze dwa razy np. w Nizoralu. Odchody pcheł bardzo często powodują uczulenie (mój pies prawdopodobnie też je ma). Karm psa jak dotąd. Możesz czymś smarować tą "wysypkę". Jeśli po kilku dniach od tych zabiegów przejdzie... masz przyczynę. Jeśli nie, zacznij wprowadzać dietę eliminacyjną. Proponuję tu gotowanie, wtedy wiesz dokładnie co dajesz psu. Czyli powiedzmy dwa tygodnie gotuj tą rybke z ryżem i marchewką i nie dawaj psu nic więcej. Jeśli wysypka zniknie możesz być dość pewna, że to alergia pokarmowa. Wtedy spróbuj dodać np. drób. Podawaj go kilka dni i oglądaj pieska. Brak wysypki, wprowadź wołowinę i znów to samo... Jeśli po drobiu wysypka się pojawi odstaw go i karm znów rybka. Po jakimś tygodniu-dwóch zacznij podawać wołowine... Ważne jest, żeby wprowadzać na raz po jednym nowym składniku i nie dawać psu nic więcej. To jest dość dobry okres na testowanie psiaka na alergie... nic sie chyba już nie pyli a przy AZS wystepują najczęściej alergie na różne trawy (nie zaobserwowałaś ich dotad?).
-
[quote name='Atena']Mogą byc dwa psy na gospodarstwo. Chyba, ze sie cos zmieniło.[/quote] Nic się nie zmieniło... tylko to ma być GOSPODARSTWO ROLNE! To, że się mieszka na wsi to nie znaczy, że się ma gospodarstwo.
-
[quote name='lamia2']Udało się koleżance dodzwonić do kierownika schroniska, na początku nie był skory do rozmowy (wiele osób dzwoni), ale po użyciu ostrych argumentów wyjaśnił: 1. sunia była używana do walk, jest bardzo agresywna w stosunku do innych psów, dlatego jest na łańcuchu [/quote] Ja nie chce być upierdliwa.... ale psy walczące zazwyczaj mają całkiem sporą kolekcję blizn na głowie. Te blizny nie są jakieś olbrzymie ale jest ich zazwyczaj sporo (takie plamki). U tej suczki ja wogóle blizn nie widze... Poza tym ma uszy, gdyby walczyła byłby mocno pocharatane. Mój uszaty pies od zwykłych zabaw ma na nich sporo blizn, a w tej chwili nawet dziure na wylot... Ja rozumiem, że może być agresywna i dlatego łańcuch... ale nie na sznurku "zaciskowym"... Przecież można założyć jej zwykłą obrożę!!! Na zdjęciach widac, że poza faktem skrajnego wychudzenia suka ma coś z okiem, wygląda jakby kleiło się od ropy. A swoją drogą czemu schronisko uważa, że oddanie agresywnej, jak się domyślam, nieobliczalnej (bo po walkach) pit bullki, starszej (w sumie niekoniecznie) kobiecie... Co ona wie o postępowaniu z agresywnym psem? Da sobie rade? Te psy nawet agresywne i źle traktowane są zapatrzone w swojego jedynego, ukochanego właściciela... ale jej właściciel pójdzie siedzieć. Czy jego matka sobie z nią poradzi? Ja napisze szczerze, że moja Mama sobie z moim psem nie radzi, a on nie walczył...
-
[quote name='Ania-Sonia']Frodo jest piękny i wyglada bardzo imponująco :multi: IN, jak go adoptowałaś to chyba nie spodziewałaś się, że taki byk z niego wyrośnie ;) :evil_lol: Podziwiam, że dajesz sobie radę bez kolczatki![/quote] No, nie spodziewałam się... Ja chciałam średniego pieska. A on taki zabiedzony, taki słabowity, "prawdopodobnie" miał niewyrosnąć na tak dużego jak inne AST. Taaaa, fakt, nie wyrósł na AST, wyrósł na coś sporo większego. Wzorcowy AST może mu pod brzuchem bez schylania się przejść (oczywiście troche przesadzam) ;-) Chłop dorównuje wielkościa średnim bokserą, tylko się troszke masywniejszy robi ;-) A co do kolczatki, to jestem strasznym przeciwnikiem, chyba, że jest stosowana zgodnie z przeznaczeniem na wyszkolonych psach do korekty. W przypadku Froda kolczatka to byłby najgłupszy pomysł na świecie, pies wyszedłby z tego z pokaleczoną szyją. Bo go nie interesuje, że boli, nie interesuje go, że się dusi, jak czuje potrzebe to pociagnie. Na szczeście nie jest tragicznie i w tej chwili Frod spaceruje na luźnej smyczy, raczej samemu pilnując żeby nie ciagnąć. Oczywiście do czasu kiedy zobaczy swojego największego wroga, albo ukochaną sunię, albo jakąś znajomą Panią, która go głaszcze. o luźnej smyczy zapomina też na spacerach z kumplem (kumpel wtedy też zapomina co to równaj i że ciągnąć nie wolno), bo przecież musi iść przed nim. Gorzej, że tylko ze mna chodzi w miare... z moją Mamą, Tatą czy bratem zachowuje się strasznie. Mama nie jest w stanie go kompletnie utrzymać. On zębami wyrywa jej smycz z ręki... totalna porażka :-( Tate szarpie tak, że ręce mu odpadją, z bratem to samo. Mój brat, który został z nim w sierpniu na kilka dni, powiedział, że nigdy więcej. Ja czasem używam całych sił żeby go w ataku furii utrzymać. I powiem szczerze, że jak jest w szelkach to już nie jestem w stanie... muszę poza trzymaniem stawać na linie. Na szczęście świr się troszke uspokoił i nie rzuca się na każdego psa. Potrafię już zapanować jako tako nad jego agresją i takie sytuacje się raczej nie zdarzają. Chyba, że go zaatakuje jakiś pies i nie ucieknie na jego ostrzeżenie (Frod raczej najpierw straszy). Dlatego w "obleganych" miejscach, w popularniejszych porach dnia Frod chodzi w kagańcu. Czyli rano czy szybkie siuśki po pracy... Ohhh nie przepada za nim, chociaż nie próbuje sciagać. Jedynie marudzi przed ubraniem.... potrafi zwiać na kanape i udawać, że on wcale na spacer iść nie chciał ;-) A kaganiec ma naprawde dobry. Wprawdzie skórzany, ale specjalnie dla takich psów, może w nim dyszeć i szczekać, nigdzie go nie ociera... pojechaliśmy po niego aż do Katowic ;-) Tylko, że wygląda w nim podobno jak krwiożercza bestia ;-)
-
I jeszcze troszeczke Frodzinki.... tym razem z ostatniego weekendu, z sobotnich zawodów w Rudce. Frod dostał na nich nową obróżkę, która ma 5 cm szerokości i nie wrzyna się tak tragicznie tej mojej śwince jak ciągnie. Pani kupiła też linke z amortyzatorem do canicrossu... teraz jeszcze pas i będe psa przyuczać do nordic walking... żeby tylko mi moich kijków nie zeżarł. [IMG]http://img145.imageshack.us/img145/3517/img5469mmae2.jpg[/IMG] [IMG]http://img214.imageshack.us/img214/1972/img5471mmlw1.jpg[/IMG] [IMG]http://img138.imageshack.us/img138/2528/img5474mmsvf5.jpg[/IMG]
-
Pies moich rodziców, 14,5-letni kundelek niedawno przeszedł babeszjoze. Było bardzo kiepsko przez dwa dni, ale jakoś wyszedł i teraz już jest zupełnie zdrów (nie licząc nowotworów, które go zżerają). Zarażonego kleszcza musiał złapać w okolicach Urla (przebywał tam od około 2 tygodni). Ale gdzieś od połowy września od kleszcze zaroiło sie też w Wawie. Na Mokotowie spadają z drzew. Już kilka wylądowało wprost na mnie (jeden na twarz mi spadł i rozpoczął spacerek). Nawet mój pies, który kleszcze nie łapie (taka właściwość osobnicza, o której już tu wspominano... chyba ma zbyt sztywną i bardzo twardą sierść) złapał jednego. Na szczeście wyrwany w zasadzie zanim się dobrze wbił. Do tego sporo też tego z niego pozdejmowałam, spacerowały sobie po psie nawet wiele godzin po spacerze. Także uważajcie... bo nawet w centrum wielkiego miasta jest perłno tego paskudztwa.
-
AMFETKA - ona w każdym oddechu echo... 12.08.2004-27.12.2012
IN_ replied to Dona__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
O Amfetka na dogo :-) Śliczne fotki wstawiłaś... W przyszłości jak obrabiasz to od razu w dwóch rozmiarach na dwa różne fora ;-) Tylko, ze i tak wtedy się czasem nie chce tyle wrzucać przez images. -
[quote name='Ania-Sonia']Piękne zdjęcia!!! Nie sądziłam, że drób może być tak miły dla oka ;) A Frodosław kurek nie gonił??? :cool3: :lol:[/quote] Prawda? Aż mi się marzy posiadanie takiej kury z czubkiem! Są genialne. A Frodo kurek nie gonił..... bo u nich nie był. Został i pilnował domku ;-) Czyli spał sobie pewnie gdzieś na słonku. Wolałam nie zabierać go ze soba na grzyby do nieznanego lasu. Chyba bym się zamęczyła z nim na smyczy lawirując pomiędzy drzewami. A puścić go w nieznanym miejscu, w którym nie mam widoczności na conajmniej 200 metrów w każdą strone... to ryzykowne ;-) [QUOTE]:hmmmm: i kto tu wyglada grozniej :evil_lol:[/QUOTE] Kuzyn ;-) Pies przecierz łagodny ;-) A swoją drogą to ów kuzyn ma 197 cm wzrostu... nawet Frodo się przy nim mały wydaje ;-)
-
Kilka Frodzich fotek z przed tygodnia [IMG]http://img135.imageshack.us/img135/8171/img5354mmlw8.jpg[/IMG] [IMG]http://img157.imageshack.us/img157/2668/img5355mmhk6.jpg[/IMG] [IMG]http://img132.imageshack.us/img132/957/img5356mmhp8.jpg[/IMG] [IMG]http://img156.imageshack.us/img156/6903/img5357mmoj8.jpg[/IMG] [IMG]http://img96.imageshack.us/img96/5001/img5361mmxw4.jpg[/IMG] [IMG]http://img301.imageshack.us/img301/3290/img5376mmxk1.jpg[/IMG] [IMG]http://img146.imageshack.us/img146/369/img5384mmqk5.jpg[/IMG] [IMG]http://img244.imageshack.us/img244/8985/img5399mmvc4.jpg[/IMG] [IMG]http://img147.imageshack.us/img147/5615/img5410mmza3.jpg[/IMG] [IMG]http://img86.imageshack.us/img86/7894/img5412mmit7.jpg[/IMG] [IMG]http://img90.imageshack.us/img90/2052/img5416mmwn3.jpg[/IMG] [IMG]http://img147.imageshack.us/img147/678/img5420mmky4.jpg[/IMG] [IMG]http://img95.imageshack.us/img95/7025/img5421mmoj8.jpg[/IMG] [IMG]http://img218.imageshack.us/img218/7588/img5422mmtj9.jpg[/IMG] [IMG]http://img98.imageshack.us/img98/6199/img5424mmeu7.jpg[/IMG] [IMG]http://img82.imageshack.us/img82/4108/img5441mmyj0.jpg[/IMG] [IMG]http://img86.imageshack.us/img86/9556/img5444mmot4.jpg[/IMG] [IMG]http://img136.imageshack.us/img136/6558/img5449mmqr7.jpg[/IMG]
-
[quote name='RomaiGruby']Kochani! Mysle ze to nie zla wola wlascicieli ale przepisy SANEPIDU nie pozwalaja na wpuszczanie zwierzakow. [/quote] Może zanim coś napiszesz to najpierw to sprawdzisz? Przepisy Sanepidu mówią tylko o zakazie przebywania zwierząt w miejscach w których przygotowywane są posiłki. Czyli mówiąc prościej "w kuchni". Mało jest knajp gdzie jedzenie serwuje się w tym samym pomieszczeniu w którym się je przygotowuje. Jeśli jakiś lokal nie życzy sobie obecności czworonogów powinien zamieścić odpowiednią informację (zakaz) przy wejściu... jej brak oznacza, że można tam wejść ze zwierzakiem. Niestety wielu ludzią nie chce zapoznawać się z przepisami...
-
autor: IN_ model: Frodek tytuł: "Aport" [IMG]http://img144.imageshack.us/img144/4972/img5160mmzq0.jpg[/IMG]
-
[quote name='sylwiaskalska']Dobra nie powstrzymałam się :oops: :oops: :oops: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=23841"][IMG]http://img205.imageshack.us/img205/5923/balance20and20tranquilityhg4.jpg[/IMG][/URL] A ja swojego kurdupla mówie "dziadzie" wtedy to ludzie patrzą :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:[/quote] Wow! Dzięki! Super banerek! Wiesz, że dziś myślałam o tym, że chyba będe musiała jakiś zrobić ;-) Ale wyczucie czasu!!! Uwielbiam jak psy mają komiczne imiona lub ich właściciele śmiesznie na nie wołają. Pit bull o imieniu Pudel, pekińczyk o imieniu Rambo albo charcik o imieniu Gruby - to jest to!!! A Dziadzie do małego super pasuje!!!
-
[quote name='sylwiaskalska']Ja zaglądne :multi: :multi: :multi: kurka ale jestem pod wrażeniem twojego "bąbelka małego" :) i jak zwykle wszyscy robią ładniejsze zdjęcia ode mnie :mad: :mad: :cool3: :lol: :loveu:[/quote] Hihi, bąbelek ;-) Zaczne tak na niego wołać! Już jak wołam Mały to się ludzie oglądaja ;-) A Bąbelek będzie jeszcze lepsze!!!