-
Posts
231 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by IN_
-
[quote name='PATIszon']Jest to dobry pomysl. Taka suczka powinna przebiec mu kolo nosa i zniknac za zakretem, a wtedy Ty ruszasz za nia w poscig.:cool3: A moze ktos z rodziny/znajomych moglby psa troche nakrecic, jakims smakolykiem, zabawka, a potem mu uciec. Ty ruszasz po minucie od znikniecia i nakrecasz psa do biegu.[/quote] Z suką będzie ciężko... brak jakiejś znajomej która by biegała przy rowerze... Ale spróbuje z "przynętą"... w niedziele bede na wsi to poproszę Tatę, żeby z gryzakiem polatał ;-) [quote name='PATIszon']No ale jakos psa trzeba wybiegac, to chyba lepiej zeby byl przywiazany do roweru niz biegal luzem. :niewiem: No i wybieraj raczej odludne miejsca, zeby Ci sie nie napatoczyl zaden nieusmyczony, "lagodny" piesek.;)[/quote] A no właśnie... A miejsca wybieram, wybieram... czasem dość popularne...ale już dawno nauczyłam się wstawac w środku nocy z psem na spacer ;-) [quote name='PATIszon'] Zdaje sie, ze pisalysmy w tym samym czasie.....:razz:[/quote] Hehe.... Powinna być tabliczka "zajęte - inny użytkownik w trakcie pisania..."
-
[quote name='SH']Z kolei jeśli psiak jest agresywny... to jazdę z nim na rowerze jednak odradzam... szkoda ryzkować życie... w skrajnym przypadku nie pomoże żaden kask ani ochraniacze.[/quote] Zmęczony pies, sp okojny pies... niewybiegany agresor to chodząca furia, będzie się rzucał na wszystko. A jak się codziennie go pomęczy, olewa chyba, że już coś go ewidentnie "wkurzy"... Z psem jeżdze w miejscach odludnych albo ludnych ale koło 2 w nocy w środku tygodnia ;-) Poza tym pies zna komendy i wykonuje je dopóki nie zostanie "zaczepiony". Fakt, jak już "coś" go zaczepi to geny robią swoje i odzywa sie w nim bestia... ale bestia nosi kaganiec a ja mam oczy dookoła głowy... Zresztą ostatnio mieliśmy taką sytuacje, że zaatakował nas labek. My sobie grzecznie z rowerkiem a tu coś pędzi na nas. Mądra mamusia pozwoliła dziecku prowadzić pieska - dziecko na oko z 7 lat, piesek na koło 50 kg ;-) Na pewno bym się z Frodem nie pchała w środku dnia do najbardziej popularnego parku w okolicy ;-) Cenie sobie moje zdrowie i doceniam również siłe mojego psa... już raz mi na nogę gipsik założył... a to tylko przypadkiem w zabawie wpadł mi na nogi... Tak czy siak pies musi mieć ruch bo wtedy jest spokojny. Luzem go nie puszcze w mieście bo znam jego możliwości... Rower wydaje się dość rozsądny.
-
[quote name='zasadzkas']A co tu taka cisza u Was? Nie pisałam bo zawsze byliście, ale teraz... Odezwij się :lol:[/quote] Co u nas... Frod się odchudza ;-) Przekroczył magiczne 40 kg i teraz bidak ma wydzielane jedzenie. Po kastracji wzrósł mu apetyt a ja przyzwyczajona, że pies zawsze jadł ile chciał (mieścił się w dziennych normach) dlaej mu dawał ile chciał ;-) Okazało się, że w pewnym momencie Frod zjadał z wielkim apetytem dwa razy tyle ile powinien (karma typu activ) ;-) No ale wiecie... zima, piesek może być nieco grubszy ;-) No ale wiosna przyszła i stwierdziłam, że koniec, basta, Frod ma być chudy jak patyk i już. Jest duży, ciężki to niech niepotrzebnym sadłem stawów nie obciąża. Teraz zapewniam mu więcej ruchu... zimą jakoś się rozleniwiliśmy. No ale z nastaniem wiosny Frod poznał co to rower, w weekendy spotyka się z innymi psiakami w typie bull i zaczyna się w TOW bawić... I ku mojej wielkiej radości zaczął się znów bawić z sukami! Miał już etap, że każdy pies, niezależnie od płci, to wróg... a teraz się chłop wyciszył nieco, uspokoił i docenia towarzystwo panienek ;-) Baaa, potrafi nawet zignorowac ich agresywne zaczepki :-) Normalnie dumna jestem! Facetów dalej nie lubi ale to chyba mu już zostanie, przywykłam, taki pies i już - genów się nie przeskoczy. Niedługo zaczniemy ćwiczyć wp z oponką - szelki już do nas idą... Przez tą zwiększoną dawkę ruchu postanowiłam mu mimo odchudzania zmienić karme na acane sport - ma więcej kalorii ale też różne dodatki na stawy... Tylko jakie maleńkie porcyjki się jej daje, Frod jest zrozpaczony ;-) Ale mam wrażenie, że mimo to już mu odrobina ciałka ubyła. Dziś sprawdzimy bo wieczorem mamy w planie wizytę u weta w celu zakropienia paskuda frontlinem, to i przy okazji zważymy ;-) A teraz kilka fotek... [IMG]http://img85.imageshack.us/img85/3159/img6168mmva0.jpg[/IMG] [IMG]http://img84.imageshack.us/img84/8616/img6179mmbg5.jpg[/IMG] [IMG]http://img144.imageshack.us/img144/3473/img6191mmeg1.jpg[/IMG] [IMG]http://img85.imageshack.us/img85/8862/img6256mmsm0.jpg[/IMG] [IMG]http://img144.imageshack.us/img144/5069/img6305mmmk1.jpg[/IMG] [IMG]http://img85.imageshack.us/img85/4734/img6331mmil3.jpg[/IMG] [IMG]http://img84.imageshack.us/img84/9995/img6354mmcg9.jpg[/IMG] [IMG]http://img144.imageshack.us/img144/3919/img6374mmxc9.jpg[/IMG] [IMG]http://img85.imageshack.us/img85/9533/img6385mmue8.jpg[/IMG] [IMG]http://img144.imageshack.us/img144/7140/img6394mmku7.jpg[/IMG] [IMG]http://img85.imageshack.us/img85/1286/img6395mmxa0.jpg[/IMG] [IMG]http://img85.imageshack.us/img85/893/img6414mmsz9.jpg[/IMG] [IMG]http://img84.imageshack.us/img84/8335/img6416mmxq6.jpg[/IMG] [IMG]http://img144.imageshack.us/img144/1795/img6419mmbn8.jpg[/IMG] [IMG]http://img144.imageshack.us/img144/70/img6505mmvg2.jpg[/IMG] <edit 23.03> Wczoraj przy okazji "zafrontlajnowania" u weta Frod zostła zważony... I chudnie!!! Chłop ma już tylko 37,5 kg!!! To praktycznie tyle ile przed kastracją! No ale jeszcze musi troche nad sylwetką popracować, żeby panienki na plaży się za nim oglądały... Ale jesteśmy na dobrej drodze!
-
PATIszon - dzieki... Frod zna podstawowe komendy jak stój, gee, ho i "dalej" - na które rusza... No nie powiem, że wykonuje je perfekcyjnie ;-) Kierunki mu się czasem poplączą ale na powtórzoną komende już wie, że poszedł źle... Staje też zawsze z pewnym opóźnieniem (ale on wszystkie komendy wykonuje w ten sposób... nawet siad, pierw na mnie zerknie a dopiero potem usiądzie)... Ale nie jest tragicznie. W czasie jazdy, oczywiście pedałuje, też staram się go zagrzać... ludzie zerkaja na mnie jak na debilke, kiedy jade sobie pokrzukująć "Dalej Frod! Tak jest, dobry pies... biegnij, biegnij" ;-) [quote name='SH']Może pomogłaby rywalizacja z innym psiakiem pracującym przy rowerze? :hmmmm: Taki bieg równoległy ;)[/quote] Eeee pewnie by pomogła ale ja nie zaryzykuje... Frod jest agresywny, choć ostatnio zaczął na nowo się z sukami dogadywać... ale bieganie przy innym psie jednak mnie troche przeraża.
-
Potrzebuje rady jak zachęcić psa do ciągnięcia rowerka. Psiak ma wystarczająco siły, to przerośnięty AST i naprawde pociągnąć potrfi...tylko nie mnie na rowerze. Wcześniej troche chodziliśmy na linie do canicross, takie tam nocne wycieczki po mieście... i problemów nie było. Załapał momentalnie, że może ciągnąc a nawet jest to wskazane... A na rowerze d***... Wczesniej nigdy przy rowerze nie biegał, nie był uczony, że trzeba ostrożnie postępować i nieciągnać. Do tego chłopak, cóż, lubi sobie poszarpać smycz i na spacerkach musze mu co chwilę przypominać, że smyczka ma być luźna. Więc w momencie kiedy postanowiłam go na rowerek zabierać wydało mi się naturalne, że łatwiej będzie go nauczyć ciągnąć rower niż grzecznie biec obok. I tu mnie bydle zaskoczyło, bo w momencie kiedy Pani siada na rower, pies nagle uznaje, że najlepiej biec przy jej kolanie (żeby tak na komende równaj na spacerze potrafił). Bałam się, że chłop będzie skakał na mnie, uszkodzi mnie, wciagnie w jakieś rowy czy pod koła samochodów... a tu nic ;-) Grzeczny pies. I w sumie nie było by tragedii gdyby nie fakt, że Froda to bieganie nudzi. Nie wystarczy mu to, nie sprawia przyjemności. Jak chodzilismy na linie i mógł mnie ciągnąć to szedł przed siebie jak dziki, to było fajne, to była zabawa... Na rowerze też powinno się spodobać... a chłopak nawet jak pociągnie 3 metry to szybko się reflektuje, ogląda na Panią i zestresowany staje - zachowuje się tak jakby zrobił coś złego. Komendy podstawowe zna, używaliśmy ich wcześniej. Próbowałam chodzić przy rowerz i pies ciągnął... przestaje kiedy ja siadam na rower. Sprzęt ma porządny, z tej strony nic mu nie powinno przeszkadzać... Macie pomysł jak go zachęcić?
-
Hmmm a mój pies bawi się sam... Oczywiście woli ze mną, ale ja nie zawsze chce (bo on chce zawsze). Wtedy zabiera zabawke i idzie bawić się nią sam. Piłeczki sobie podrzuca i biega za nimi, sznurki memla, rzuca, goni, lata z nimi w pysku po całym mieszkaniu. Ale u nas jest jedna zasada - zabawka jest jedna na raz, reszta schowana... i wymieniam. Wtedy te zabawki się nie nudzą, jednego dnia jedna, drugiego druga, i tak dalej...
-
[quote name='Sonika']Nie wiem, czy zauwazylas, ale *luthien* napisala, ze rowniez do niektorych ludzi jest agresyna, a kogos juz nawet ugryzła. Tu chyba nie ma wątpliwosci, ze szkolenie musi byc? Agresja do innych psow jest czesta i nie az tak tepiona przez spoleczestwo, agresja do ludzi, to juz inna bajka.[/quote] Nie wiem czy zauważyłaś ale ja też doradzam szkolenie - tylko w specjalnych warunkach. Pies niestety kiedy jest całkowicie rozproszony wiedzy nie przyswaja i takie zwykłe szkolenie może wiele nie dać. Poza tym szkolenie z "gryzienia" ludzi psa nie wyleczy... tu potrzebny behawiorysta a nie osoba co nauczy pieska siad i równaj. Zresztą ugryzła faceta, który trzymał pieska na rękach... może chciała ugryźć psa i nie trafiła? Psy często reagują agresją na inne pieski trzymane na rekach.
-
[quote name='Sonika']Tak, ale mozna szkolic idywidualnie. Wtedy szkolenowiec moze isc z nami na miasto, zobaczyc jak suka reaguje, co nalezy zrobic, jak zaczac dzialac. Trudne zadanie, ale osoba znająca sie na psiej psychice na pewno pomoze, a juz na pewno doradzi(nie twierdze, ze ma chodzic na szkolenie przez pol roku, czasami nawet kilka lekcji wystarczy, aby cos zrozumiec) Wszystko zalezy od psa i własciciela. Suka sie w koncu nie rzuca na psy od szczeniaka, tylko od tamtego zdarzenia.[/quote] Ja chodziłam indywidualnie... nic to praktycznie nie zmieniło. Bo problem się pojawia tylko przy innych psach ;-). Tak czy tak pies będzie musiał ćwiczyc przy innych psach - bo sama obserwacja na spacerku zachowania nie zmieni ;-) Bez psów będzie ok, przy innych psach już problem - więc ćwiczyc trzeba przy innych psach, wtedy kiedy ten problem występuje. Dlatego naprawdę polecam szkolenie "wyjazdowe" gdzie pies przebywa ciągle w grupie psów. Wtedy jest spora szansa, że po kilku godzinach zobojętnieje i będzie mógł przy nich ćwiczyć.
-
[quote name='Sonika']Co do szkolenia, musisz koniecznie isc! Pisalac, ze rzuca sie juz rowniez do ludzi,a takie zachowanie juz nie jest akceptowane i powinno być "tępione" Jesli nie chcesz, aby Twój pies jeszcze bardziej zdziczał, to sama tu nic nie załatwisz.[/quote] Sonika to nie takie łatwe... mało który szkoleniowiec zaakceptuje na grupowym szkoleniu psa, który rzuca się na inne, straszy je, przeszkadza i nie daje im się uczyć (sam oczywiście też nic nie łapiąc)... Wiesz jak przerażone były goldenki i labki kiedy Frod się na nie non stop przez bitą godzinę rzucał? Przecież to też nie jest obojętne dla ich psychiki... Szkolenie jest potrzebne, napewno... ale w momencie kiedy pies jest jakąś wiedze w stanie przyswoić a nie kiedy przez bitą godzinę szarpie się na smyczy, warczy, szczeka... aż ma pianę na pysku. Ja nie jestem specjalistką, mogę tylko pisac to czego doświadczyłam sama ze swoim psem, który przypuszczam, że jest bardziej nawiedzony od suki luthien (z tymże na ludzi się nie rzucał, kilka razy zawarczał ale spokojnie i ostrzegawczo). Ja bym zaczęła od sprawdzenia czy suka się nieco nie uspokoji po dłuższym przebywaniu w jakiejś grupie psów... Jeśli masz znajomych z psami, którzy może zechcą Ci pomóc - spróbuj. Umówcie się na kilka godzin. Ubierz suce kaganiec, na smycz ją i niech przebywa z psami. Mój pies po paru godzinach zaczyna ignorować psy - tylko przy konfrontacji atakuje... ale jeśli pies go nie zaczepia tylko przechodzi dwa metry obok to jest spokojny... i wtedy można czegoś go uczyć.
-
[quote name='*luthien*'][B][I]bo ta zgryzliowsc wobec suk zaglebila jej sie jeszcze bardziej w glowie:roll:. Po tym zdarzeniu jeszcze ze 2 razy rzucily sie na nia sucz, ktore biegaly luzem. chyba jakies bezpanskie[/I][/B][/quote] Ja mam agresywnego psa... wprawdzie u niego to nie efekt jakiegoś wydarzenia tylko geny... Ze szkoleniem też mam problem bo on nie jest w stanie nic robić, cały czas próbuje się rzucać na inne psy... Ale zauważyłam jedno... jeśli długo przebywa z tymi samymi psami lub w otoczeniu dużej grupy psów - obojętnieje. Zaobserwowałam to na zawodach bullowatych gdzie dookoła full psów. Najpierw rzuca się jak głupi, potem mniej, aż w końcu udaje że nie widzi. Tak samo było na spotkaniu bullowatych - za dużo na raz żeby na każdego się rzucic wiec trochę wyluzował i ku mojej radości był przychylnie nastawiony do suk (wczesnie atakował 90% psów i suk)... od tego czasu z sukami się zaczął bawić... Pisze to wszystko dlatego, żeby Ci doradzić "wyjazdowe" szkolenie. To się może wydać kłopotliwe, bo jesteś z psem non stop w otoczeniu innych psów... ale może pomóc. Normalnie szkolenia trwają godzinkę, dwie... akurat tyle czasu psiak się uspokaja. Ja teraz na majowy weekend się wybieram (byłam już raz na weekendowym)...
-
Ja mam dość! Protestuje! Nie chce już więcej! Mój pies się nade mną znęca! Bije, męczy, morduje! Gipsu juz się pozbyłam i świat powinien być znów piękny i różowy (jak dla mnie może być biały)... Gdyby nie ta cholera, ten mój pies, to bydle co samo siebie nie potrafi kontrolować! Musze kupić sobie strój pozoranta żeby móc bezpiecznie przebywać w pobliżu tej pokraki... Co mi zrobił? A no postanowił mi ręke odgryźć! Jakieś 10 dni temu Frodek skakał do patyczka który mu trzymałam (praktyka czyni mistrza i potwór skacze coraz wyżej). I oczywiście co zrobił? Nie wcelował w patyczek. Dobrze, że się od razu chłop zorientował i kłów we mnie nie wbił. Przywalił mi tylko tymi smoczymi zębiskami i przejechał po dłoni. Efekt - sina i zapuchnieta dłoń, obolała, obite ścięgno i początkowo niemogłam ruszać palcami. Ale minęło... opuchlizna już praktycznie zeszła, reka nie sina a żółta jest, jest znów prawie pieknie. I co zrobiłam? Oczywiście poszłam się pobawić z pieskiem patyczkiem (zastanawiam się czy osoba 27letnia nie powinna szybciej "łapać" i uczyć się na własnych błedach? moża ja z tych opornych). I co? Już wiecie pewnie... A no mam spuchnięty kciuk, a na opuchliznie dwie rany cięte (chyba, bo szarpane nie są). Co dalej? Co nowego wymyśli ta moja paskuda? Wciagnie mnie pod koła samochodu? Zrzuci w przepaść? Kark mi przetrąci? Ja już nie wiem... bawić się z nim czy nie? Co druga zabawa konczy się chwilowym, nietrwałym kalectwem... na szczęście...
-
[quote name='Samturia']e tam... moja Łapa ma już na kkoncie trzy zepsute smycze... co tam... pani kupi nową...[/quote] Phiii u mnie średnio idzie jedna smycz na miesiąc... ostatnio kupiłam taką "porządną" za 60 zł... przetrwała dwa. Zaczynam się przychylać do kupowania psu "markowych" rzeczy. Obroża MAG'a, którą kupiłam jakoś na początku wrzesnia nie nosi najmniejszego śladu zniszczenia i podejżewam, że wytrzyma następnych pare lat. Chyba i smycz taką trzeba będzie kupić (niestety przez internet).
-
[quote name='DORRAG']Bardzo ładnie tutaj wyszedł:loveu: Ale żeby Pańcia takiego wielkiego byka musiała ratować:lol: ale masz przygody z Frodkiem:lol:[/quote] Bo to dziecko w ciele wielkiego byka ;-) On niby jest taki dorosły, straszny, itd... ale zachowuje się na codzień jak szczeniak. Jak go freta użre w nos, bo ja zaczepia, to ucieka do Pani, żeby go "utuliła"... tak biedny, mały ;-) Dobra, ciąg dalszy weekendowych zmagań z wolnością. Udało mi się sfocić zająca grasującego po łące ;-) [IMG]http://img141.imageshack.us/img141/4748/img5766mmzr1.jpg[/IMG] Czyżby coś widział? [IMG]http://img135.imageshack.us/img135/9307/img5780mmng5.jpg[/IMG] Pęd ku wolności... [IMG]http://img155.imageshack.us/img155/6715/img5782mmum0.jpg[/IMG] Iiiii wychodzi na prostą.... [IMG]http://img170.imageshack.us/img170/9594/img5784mmme0.jpg[/IMG] Ścina zakręt... [IMG]http://img149.imageshack.us/img149/2861/img5785mmia8.jpg[/IMG] I zbliża się do mety! [IMG]http://img329.imageshack.us/img329/3825/img5786mmsk9.jpg[/IMG] Jeszcze tylko kilka metrów... [IMG]http://img156.imageshack.us/img156/6637/img5787mmua9.jpg[/IMG] Ostatni skok... [IMG]http://img156.imageshack.us/img156/3154/img5788mmru3.jpg[/IMG] I mamy zwycięzce! [IMG]http://img224.imageshack.us/img224/3734/img5789mmvz4.jpg[/IMG] A oto i on!!! [IMG]http://img99.imageshack.us/img99/6426/img5791mmtw4.jpg[/IMG] Uśmiech szczęśliwego psa... [IMG]http://img136.imageshack.us/img136/7392/img5794mmpd0.jpg[/IMG] Łapy, łapy, cztery łapy. A na łapach pies... kudłaty? [IMG]http://img149.imageshack.us/img149/6408/img5797mmwd1.jpg[/IMG] [IMG]http://img172.imageshack.us/img172/6100/img5798mmhj7.jpg[/IMG] [IMG]http://img245.imageshack.us/img245/9026/img5799mmob0.jpg[/IMG] C.D.N.
-
Uważajcie nadal na kleszcze. Niby zima się zbliża a one żyją i mają się dobrze. Po niedzielnym spcerku po lesie zdjełam z Froda 5 kleszczy.
-
[quote name='IN_']Tylko się zastanawiam ... czy pozwolic mu pływać? Czy nie jest już za zimno?[/quote] to się nazastanawiałam... a Frodo moje zastanawianie się miał gdzieś i sam się do rzeki władował. Jako, że poziom wody dużo wiekszy to chłopak zejścia nie mógł znaleźć. I co zrobił? Rozpędził się, skoczył i zrobił wielkie "plum". W kagańcu. Jak już się wynurzył na powierzchcnie to chyba uznał, że troche chłodno i chciał wyjść. Ale chłopak nie pomyślał, że jak nie można normalnie wejść to tym bardziej normalnie wyjść się nie da... I Pani musiała rzucać wszystko, aparat, statyw, inne bzdety i biec na ratunek. Na szczęście udało się odratować topielca i wyciągnąć z rzeki... W podzięce Frod wytarł się w moje spodnie, po czym zrobił mi prysznic, otrzepując się wprost na mnie ;-) Głupek! Potem musiałam uważać, bo on przy każdej okazji pchał sie znów do wody. Na szczęście skakć już nie miał ochoty i rozglądałsię tylko za zejściem. Teraz kilka fotek: Przed skokiem... [IMG]http://img92.imageshack.us/img92/1977/img5711mmkt8.jpg[/IMG] A tu już po... mokry ale szczęśliwy [IMG]http://img317.imageshack.us/img317/8527/img5721mmca3.jpg[/IMG] [IMG]http://img198.imageshack.us/img198/7126/img5722mmsh6.jpg[/IMG] [IMG]http://img196.imageshack.us/img196/7069/img5724mmpg6.jpg[/IMG] I ulubione zajęcie - kopanie dziur! [IMG]http://img174.imageshack.us/img174/3001/img5730mmts1.jpg[/IMG] [IMG]http://img142.imageshack.us/img142/3499/img5731mmli3.jpg[/IMG] [IMG]http://img292.imageshack.us/img292/2192/img5732mmhq1.jpg[/IMG] [IMG]http://img225.imageshack.us/img225/1096/img5733mmqu7.jpg[/IMG] [IMG]http://img291.imageshack.us/img291/7678/img5734mmwb8.jpg[/IMG] [IMG]http://img153.imageshack.us/img153/9841/img5735mmla8.jpg[/IMG] [IMG]http://img247.imageshack.us/img247/1773/img5736mmtt4.jpg[/IMG] [IMG]http://img247.imageshack.us/img247/5760/img5739mmay7.jpg[/IMG] [IMG]http://img138.imageshack.us/img138/169/img5745mmmc6.jpg[/IMG] Kiedy w dziurze mieści się już psi łeb praca jest zakończona (czyt. mozna kopać następną dziure) [IMG]http://img140.imageshack.us/img140/9343/img5754mmdf1.jpg[/IMG] Po pracy należy oczyścić nos [IMG]http://img87.imageshack.us/img87/708/img5747mmqq3.jpg[/IMG] Wygląda na to, że piach mu smakuje... [IMG]http://img157.imageshack.us/img157/2346/img5759mmld8.jpg[/IMG] Ten wyraz pyska z wiekiem mu się nie zmienia ;-) [IMG]http://img246.imageshack.us/img246/6595/img5761mmfq8.jpg[/IMG] Do tego potwora ja się nie przyznaje... [IMG]http://img317.imageshack.us/img317/3708/img5764mmgc2.jpg[/IMG] Tu już nieco lepiej [IMG]http://img348.imageshack.us/img348/4076/img5769mmqb2.jpg[/IMG] A tu już wygląda jak grzecznym mały piesek [IMG]http://img450.imageshack.us/img450/831/img5778mmxn1.jpg[/IMG] [IMG]http://img141.imageshack.us/img141/838/img5779mmbs2.jpg[/IMG] Uff... na razie tyle... dużo tego jest.
-
[quote name='Ola&Kora']Hehehe :p :p :p Madry psiaczek! Bez kagańca ani rusz :p A jak tam twoje zdróweczko? ;)[/quote] Eeee tam mądry... głupek z niego. Siedziałby cicho to pewnie bym nie zauważyła ;-) A moja nóżka już jako tako. Kuśtykam tylko odrobine, tempa nabrałam i moge wyprzedzać staruszki z laskami ;-) Chociaż jak tak ide w swoim tempie (szybkomarsz z wydłużonym krokiem wojskowym ;-)) to mnie szybko zaczyna kostka boleć. Ale co tam... A na weekend za miasto, nad Liwiec. Szkoda, że długich spacerów robić nie będziemy mogli... ale zawsze Frodowi zostaje sama działka. Porządnie ogrodzona, z myślą o nim ;-) Zwsze jak tam przyjeżdzamy to Frod wypada z samochodu i na najwyższym biegu robi "runde honorową".... czyli trzy szalone okrążenia wokół domu, na pełnych obrotach ;-) Radość z niego aż paruje. Niesamowicie to wygląda. Dla niego to czysta ekstaza! Bez smyczy! Bez kagańca! Wolność (zamknięta na 4 tyś. metrów...ale co tam). Tylko się zastanawiam ... czy pozwolic mu pływać? Czy nie jest już za zimno?
-
[quote name='Alicjarydzewska'][I][B]:razz:o rany ale miałaś przygodę :cool3:[/B][/I] [I][B]A jak samopoczucie bezjajecznego Frodka;)czy są jakieś zmiany[/B][/I] [/quote] No przygoda była! Co do zachowania... zmian kompletnie brak! Odnosze wrażenie, że już tak siuśków nie wącha i siusia raczej po to żeby się wysiusiać, a nie co 2 metry po kropelce... I na tym się kończy. Energi ma tyle, że go roznosi. W mieszkaniu praktycznie lata po suficie z obłędem w oczach. Na spacerku staram się go wymęczyć. Bawimy się w ukochane skaknie do patyków tak długo, że pies juz nie ma siły tyłka od podłoża oderwać. Wracam z nim do domu, radosna, że umęczyłam psa i spokojny będzie... a on pada już w przedpokoju na podłodze nieżywy... na pół godziny, po czym zaczyna biegać od sciany do ściany. Bieganie kończy w momencie kiedy nie może oddechu złapać i samie jak lokomotywa... po czym znów pół godzinki odpoczynku... Suki dalej kocha, psy dalej nienawidzi. Na weekend zabieram go nad Liwiec, może tam się troche zmęczy ;-) Dzis rano, zaspana szłam z psem na spacer. Ubrałam buty, zapiełam obroże, przypiełam smycz i narzuciłam kurtke. Wyszłam na klatke i patrze na Froda, który zamiast gnać na dół dziwnie się ociaga. Iddzie przy nodze, zerka na mnie podejrzliwie, myśle sobie "No pieknie, chory pewnie jest!". Wychodzimy z klatki, a psiur nie wystrzelił jak zwykle, tylko ładnie przymnie, staje i zerka dziwnie, nic nie wącha tylko się podejrzliwie gapi... W końcu bierze smycz w pysk, prz samej obroży, swoim starym, dziecinnym zwyczajem i rusza... I dopiero wtedy zorientowałam się, że zapomniałam kagańca ubrać!!! Froda jak widac też to nieco zaskoczyło ;-) Aż chłopak nie mógł uwierzyć i musiał odczekać chwile żeby sprawdzić czy to prawda ;-) Niestety, Pani Potwór, szybko naprawiła swój błąd i cofnęła się po kaganiec...
-
[quote name='Ola&Kora']No to sobie bigosu naważyłaś :eviltong: :eviltong: :eviltong: No ale jak tu nie kochać takiej krówki? :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: No i pies wychodzi z założenia że jak kocha, to wybaczy... :eviltong: :eviltong: :eviltong: No i w miłości jak na wojnie :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: A może byś tak na siłownie poszła? :cool3: Mięśnie byś se wyrobiła... :cool3:[/quote] No go sie nie da niekochac! Choćby był niewiadomo jak upierdliwy! A co do siłowni... chyba nie potrzebna ;-) Frodo dba o to żebym codziennie mięśnie ćwiczyła... Swoją drogą mamy szczęście, że ja akurat do silnych i "potężnych" osób należe... Jakbym była taką 45 kg, drobną dziewczynką... to nie wiem jakbym sobie z Frodkiem poradziła! Chyba bym co chwile lądowała na ziemi ;-)
-
[quote name='Ola&Kora']Ufff, właśnie przejrzałam całą galerię Frodosława :multi: [/quote] Gratuluje samozaparcia ;-) [quote name='Ola&Kora']I muszę powiedzieć że jestem zauroczona :loveu: :loveu: :loveu: Frodzio jest piękny :loveu: A taki był z niego bidulek, jak był malutki... Masz bardzo dobre serducho, że g przygarnęłaś :p Teraz jest wspaniały :loveu: [/quote] A no był malutki ale wyrosło mu się nieco... jak dla mnie za wspaniały się zrobił ;-) Wszyscy mówili, że taki zabiedzony, no nie urosnie tak wielki jak koledzy ;-) A cholernik się wziął i postanowił rozmiary krowy lub przynajmniej cielątka osiągnać. A że jest uparty jak stado osłów to osiągnął to co chciał i teraz taki zmutowany chodzi... I ku mojej rozpaczy ma siły tyle, że aż czasem przeraża... A wykorzystuje ją do nabijania mi codziennie nowego siniaka, do szarpania się w strone innych psów i doprowadzania mnie do nerwicy... Wspaniały?! To potfffór i tyle! Dobrze, że go kocham, bo inaczej to by było źle ;-) [quote name='Ola&Kora']Ale współczuję ci tego wypadku (przeczytałam o nim w wątku"jak mnie mój pies urządził"), to musiało być bardzo nieprzyjemne... Życzę szybkiego powrotu do zdrowia ;) P.S. Bede tu często zaglądać :p[/quote] Mam teraz pewne opory przed zabawą z Frodem... stałam się paranoicznie ostrożna. Boje się własnego psa.... może nie "boje się jego" a boje sie jego masy nad którą on sam czasem ledwo panuje. Dziś rano wpadł na mnie w mieszkaniu (musiał szalenczo gonić urojone zające, biegając po ścianach, meblach w mieszkaniu o powierzchni niecałych 40 m... współczuje sąsiadom pode mną)... stałam obok szafki, więc się chwyciłam... ale idiota znów by mnie wywalił! On ma w sobie tyle gracji!!! Ehhh szkoda gadać. Na szczęście juz kuśtykam w tempie w miare rozsądnym, boli tylko troche, więc żyć się da... Tylko chyba zimą będe musiała raki do butów przypinać!
-
[quote name='M10M']Zawsze możesz się pocieszać, że najgorsze już chyba za Tobą.....:roll: ;)[/quote] Obawiam sie, że niekoniecznie ;-) nastepnym razem moge coś złamac ;-)
-
8 listopada, rano, trafiłam na ten temat, przeczytałam kilka postów i pomyślałam, że zima się zbliża, slisko się zrobi i mam nadzieje, że moje ciele mnie jakoś nie urządzi... no, ale jeszcze troche czasu zostało. Tego samego dnia, po południu wyszłam z nim na spacer. Przeszliśmy się na pobliską uliczke, gdzie chciałam zobaczyć budynek w którym było mieszkanie do sprzedania, taki rekonesans czy wogóle je warto oglądac... Obok był nasz park, w którym w "nocnej" porze się z Frodem bawimy. To nie była ta pora, więc próbowałam Froda odciągnąć od parku... ale tak piszczał, stekał i jęczał... że się zlitowałam. I to był mój błąd! Nie wolno mieć w sobie litości ;-) Jako, ze to był krótki spacer w środku dnia to nie miałam ze sobą ani zabawek ani długiej linki. Pies był na około 1,5 smyczy i w kagańcu... i jak tu sie bawić? Pozwoliłam mu troszke do patyka poskać, wykopać jakąś dziure, próbować wejść na drzewo... i znów skaknie. Po jakimś czsie zauwarzyłam, że już troszke z sił opada, dobije go i wracamy. Wymyśliłam na koniec bieganie. Od drzewka do drzewka. Ja a za mna Froduś... To w jedną stronę, to zwrot i w drugą. Zabawa się psu podobała. Nagłe hamowanie, zawracanie, obracanie i gnanie... tylko, że ten ostatni raz Frod nie wyhamował. Ułamek sekundy, widze, że na mnie wpadnie... Owtieram oczy, leże, jest ciemno i w głowie mi huczy, Frod mnie szturcha kagańcem, nie wiem co się stało... dociera do mnie, że się przewróciłam. Podnosze ręke... smycz cały czas trzymam... i wtedy ten okropny ból... Od parku do domu miałam gdzieć 3 minutki na piechote, zajeło mi to godzine. Szłam płacząc i jęcząc z prawie 40 kg bydlakiem na smyczy, który nie kumał co się dzieje. Dlaczego prawie nie idziemy, czemu Pani płacze, czemu nie możemy podbiec kawałek?! Skręcony staw skokowy, krwiak, zastrzyki w brzuch! Nadal kuśtykam, kostke mam lekko spuchniętą, z "guzami", sztywną. Kochany piesek...a do tego okazało się, że tak kcoha Panią, że nie wychodzi na spacer z nikim innym! Taaa... zima się zbliża ;-)
-
No dobra... zdjęcia... zaczne od wierszyka, znanego, nieco zmodyfikowanego... Na tapczanie leżał leń, Nic nie robi cały dzień. - O wypraszam to sobie! - Jak to? Ja nic nie robię? - A kto leży tapczanie? - A kto zjadł pierwsze śniadanie? - A kto dzisiaj bułke z blatu złapał? - A kto się po pysku podrapał? - A kto dziś zgubił Pani bambosze? - O - o! Proszę! No a teraz ten mój leń [IMG]http://www.amstaff-pitbull.cyberdusk.pl/images/smiles/icon_wink.gif[/IMG] czyli seria Frodo odpoczywa - na kanapie! [IMG]http://img120.imageshack.us/img120/652/img5653mmpm5.jpg[/IMG] Żeby nie było, te poduszki nie leżą tam dla ozdoby - nie pasują do kolorystki wnętrza, ale chwilowo nie mam innych...a Frod jak śpi to woli mieć głowe na poduszce [IMG]http://www.amstaff-pitbull.cyberdusk.pl/images/smiles/icon_wink.gif[/IMG] [IMG]http://img149.imageshack.us/img149/8643/img5654mmpu1.jpg[/IMG] Czy zechciała by mnie Pani nie budzić tymi fleshami [IMG]http://img133.imageshack.us/img133/4739/img5656mmsh8.jpg[/IMG] Taki niewinny... [IMG]http://img154.imageshack.us/img154/5972/img5658mmqg4.jpg[/IMG] Rozmarzony [IMG]http://img157.imageshack.us/img157/1329/img5659mmjf0.jpg[/IMG] Co złego to nie ja... [IMG]http://img292.imageshack.us/img292/7113/img5662mmsy6.jpg[/IMG] Czas na drzemke... [IMG]http://img95.imageshack.us/img95/4194/img5665mmtc0.jpg[/IMG] Chyba będe potrzeował tabliczki z napisem "Nie przeszkadzać" [IMG]http://img137.imageshack.us/img137/5885/img5667mmgm1.jpg[/IMG] Zwiewam, tu spać nie dają... [IMG]http://img136.imageshack.us/img136/3567/img5668mmyn1.jpg[/IMG] Teraz tak zwany odpoczynek od odpoczynku, czyli rzecz nietypowa... Frodo na podłodze! [IMG]http://img137.imageshack.us/img137/5122/img5672mmer2.jpg[/IMG] No dobra, wole s[pać na swoim miejscu... [IMG]http://img218.imageshack.us/img218/9876/img5676mmmp0.jpg[/IMG] Kurcze... znów spać nie dają! [IMG]http://img146.imageshack.us/img146/1088/img5691mmus2.jpg[/IMG] Dobra, olewam to... [IMG]http://img171.imageshack.us/img171/4866/img5692mmix6.jpg[/IMG] Cięzkie jest mo moje życie... [IMG]http://img120.imageshack.us/img120/8887/img5693mmju3.jpg[/IMG] "Legowisko"... [IMG]http://img228.imageshack.us/img228/9639/img5697mmik8.jpg[/IMG] I seria druga.... Frodo na fotelu! Frodo na straży! [IMG]http://img72.imageshack.us/img72/6238/img5678mmvu0.jpg[/IMG] Zauważono jakiś ruch w strefie chronionej. [IMG]http://img138.imageshack.us/img138/4107/img5679mmus0.jpg[/IMG] Uwaga! Wróg się zbliża! [IMG]http://img378.imageshack.us/img378/3029/img5683mmjw8.jpg[/IMG] I akcja przy komputerze... poszłam siusiu... Eee... A co...? Ty tu siedziałaś?... A to sorry... niewiedziałem... [IMG]http://img452.imageshack.us/img452/7654/img5684mmcl6.jpg[/IMG] Dobra, dobra... zaraz schodze... [IMG]http://img396.imageshack.us/img396/6125/img5685mmlu9.jpg[/IMG] Ale w sumie... jak Ty się znów bawisz tym aparatem... to się zdrzemne... tylko chwilke i już mnie nie ma! [IMG]http://img359.imageshack.us/img359/8489/img5687mmtz7.jpg[/IMG] Mission accomplished... miejsce przejęte! [IMG]http://img283.imageshack.us/img283/567/img5689mmli9.jpg[/IMG] A i Frodo dba o porządek. Na blacie kuchennym poniewierała się sucha bułka... więc ją sprzątnął [IMG]http://img339.imageshack.us/img339/457/img5698mmkk7.jpg[/IMG]
-
[quote name='Ania-Sonia']No comments. Współczuję. Ale może widok takiego psa ich odstraszał...[/quote] Całkiem możliwe... ale ja bym chociaż z daleka spytaął czy jakoś bnie pomóc, można przecież zadzwonić po pomoc... Zresztą próbowałam zatrzymać samochód Straszy Miejskiej... machałam do nich... nie zatrzymali się! Na pewno mieli ważniejsze rzeczy do roboty. Dać kilka mandatów i ostrzeżeń... Wniosek: zawsze i wszędzie należy mieć sprawna komórke!!!
-
[quote name='Ania-Sonia']O rany!!!! [IMG]http://manu.dogomania.pl/emot/niespodziewanka.gif[/IMG] To cud, że Frodo trafił na taką twardzielkę jak Ty! A Frod pociągnął Cię na smyczy, czy staranował na spacerku?[/quote] Bawiliśmy się, biegalismy (Frod na smyczy).... No i Frod nie wyhamował i 40 kg pędzącej masy dosownie zwaliło mnie z nóg. Żeby było weselej to było w parku, było ciemno, ja miałam rozwaloną komóre... Leżałam na ziemi z 15 mniut zwijając się z bólu... do domu wracałam godzinę (normalnie tą trasę robimy w 3 minuty ;-)) płacząc po drodze... Co ciekawe... panuje całkowita znieczulica wśród ludzi w mojej okolicy. Każdy kto nas mijał odwracał dyskretnie głowe... A widać bylo, że rycze, że mam coś nie tak z nogą, że potrzebuje pomocy, że nie jestem menelem czy pijaczkiem... Cóż...
-
Frod czuje się świetnie... ja gorzej. Właśnie wróciłam do pracy po prawie dwóch tygodniach zwolnienia... Piękny, słodki, kochany Frod... wywalił mnie i upadając skręciłam bardzo mocno staw skokowy. Noga usztywniona, zrobił się krwaik i musiałam sobie serwowac swoje ukochane zastrzyki w brzuch (juz mam wprawe)... chodzić nie mogłam. Ogólnie było wspaniale i pieknie. W tym samym czasie mój brat wylądował w szpitalu, a Tatuś był na morzu. Została tylko cięzko pracująca Mama, która się rozdwajała między dwoje chorych, dorosłych bachorów. Po powrocie z pogotowia Frod miał być wyprowadzony prze kierowce Mamy, młodego, silnego chłopaka... Po 1 minucie wrócili... Frod z oporem dał się wywlec z klatki... po czym nie zrobił ani kroku tylko zaczął na chłopaka skakć (zaznacze, że Frod go znał i widywał dośc często, nie była to obca osoba dla niego, chodził nawet z nim i z moją Mamą (z dwoma osobami na raz bo szły dwa psy) na spacery). Wystraszył go bardzo... bo chłopak nie umiał ocenić czy pies to robi z agresja... zresztą co za róznica. Z moją Mama pies wychodził dosłownie na 3 minuty, leciał do najbliżeszgo krzaczka, robił siku i kupke, po czym wrzucał najwyższy biegi i zaciągał ją do domu (robil przerwy tylko na to, żeby rzucić się na jakiegoś psa)... No więc... już pierwszego dnia, płacząc z bólu, mimo skręconej kostki kuśtykałam z Frodem na spacer... Na szczęście był litościwy i jakoś mnie nie wykończył. Żyje! Chociaż nadal kuśtykam a kostke mam zmutowaną, cała w guzach i wypukłościach... Kochany piesek! Zdjęci wstawię później ;-)