Jump to content
Dogomania

Madziara

Members
  • Posts

    1291
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Madziara

  1. Myślę, że chyba tak. Magnus jest "kamikadze" - pcha się nawet do 10 razy większych psów i o dziwo nic mu nie robią, nawet czasem się pobawią... Chyba jest na tyle bezczelny, że są w szoku i się bawią hihihi (żartuję)
  2. Psychicznie? Magnus jest twardziel :) Mało co go rusza... A Gucia ile ma? I co to za rasa? Może się dogadają? Chciałam się nawet przejść do psiego przedszkola, bo o takowym słyszałam, żeby mały pobawił się trochę wśród równolatków (czy raczej równomiesięczniaków? hihi). Ale nie bardzo wiem, gdzie takie jest...
  3. Napisałaś "moja" - znaczy że suka, mi chodziło o samce :)
  4. Zgadzam się z tym, że pilnować zwierza trzeba. I ja go pilnuję, ale nie jestem bezbłędna - wpadki też się zdarzały. Piszę szczerze i tyle, a ty na mnie za to najeżdżasz. Znasz choć jednego właściciela, któremu pies nie zniknąby z pola widzenia na chodźby 5 minut? Nie sądzę... Takie jest życie.
  5. Tiaaa, przeczytałam co napisałaś. Natomiast ty chyba nie , mój pies generalnie jest grzeczny, jak wiem, że w okolicy są suki z cieczkami, to chodzi na smyczy, ALE JAK JUŻ NAPISAŁAM PIES MA LEPSZY WĘCH NIŻ WŁAŚCICIEL i szybciej "czuje" cieczkę. Czasami nie udawało mi się go upilnować, bo co na swoim podwórku się dzieje, to wiem, ale na 15 sąsiednich nie. Poza tym mnie skolei leczą właściciele suk w czasie cieczki przywiązujących je np. pod sklepem i zostawiających samopas... Albo barany, które wiedzą, że w naszej "paczce" są psy i podłażącymi specjalnie im pod nosy z cieczkową suczką...
  6. Dixi, a ty właściwie co masz za pieska? Nie masz fotki :( Pozdrawiam
  7. Hihihi, no i mamy zgodę :) Swoją drogą też nie przypuszczałam, że orientujesz się w hodowlach. Troszkę odebrałam dogomanię jako "zlot wszystkowiedzących dzieci" i się usztywniłam.
  8. Madziara

    Kołtuny

    Moim zdaniem jednak trzeba przycinać na stojąco, widzisz na bierząco, czy "nie przesadzasz" z cięciem. Poza tym w pozycji "na czterech łapach" będzie pupil chodził. A i "na stojaka" można od dołu (możesz ewentualnie łapę trochę unieść - da radę)
  9. Sorki, ale u mnie jeżeli był "ryj" to na mojego psa... Poza ty czy rasowy, czy kundel, czy wnęter ciuchnąć czasem może...no chyba, że go w życiu ze smyczy nie spuszczę...
  10. Hihihi, małe miniatury wyglądają jak szczury...i te ogonki hihihi ale faktycznie są śliczne, poza tym mają takie mięciutkie krecie futerko. Fufa (Santina) była kryta, ale niestety nie załapała :( a szkoda.. A ja albo m\dostałam oczopląsu, albo mojemu broda i łapki rosną w zastraszającym tempie :) Przez dwa tygodnie solidnie obrósł (grzbiecik niestety też)
  11. Murka, mój pies już nie ucieka :) W młodości już się wyszalał... Wprawdzie wtedy obiecywałam mu wiele razy, że go w końcu wykastruję, ale na groźbach się kończyło. Teraz w niedługim czasie będę go kastrować ale z zupełnie innych przyczyn :)
  12. PATIszon, Taką samą definicję przeczytasz odnośnie ogierów (tzn. z wyjątkiem tego fragmentu o bokserach)... i faktycznie tak jest u większości, ale są też wyjątki potwierdzające regułę... zresztą sam napisałeś "często" - ale nie zawsze. Mój piest jest akurat zdrowy psychicznie, nie ma żadnych odchyleń od normy: nie jest agresywny, nie jest niespokojny ani nerwowy. Mój pies to "wybitny luzak u psów". Owszem, nie da się pogryźć, czy stłamsić, ale sam pierwszy ie atakuje...chyba, że jakiś pies zaatakuje któegokolwiek z członków "jego stada". Jak jego psy atakują stara się unikać walki (potem się nasłucham, że mam psa cykora:() Natomiast stada broni perfecto.
  13. Na którymś forum przeczytałam o przedszkolu dla psów w Gdańsku. Możecie coś więcej mi powiedzieć na ten temat?
  14. Madziara

    Kołtuny

    Tiaaa, jak coś pomożemy hihihih
  15. Ja też nie... a czemu akurat na lewą (tzn. że środkiem na zewnątrz)? A może z braku myślenia się komuś czacha odwróci? hahaha
  16. Z moim nie mam tego typu problemów. Chodzi ze mną zawsze o każdej porze i w każdą pogodę (tylko szczeniak się na deszcz buntuje, ale też chodzi) :)
  17. Tiaaa ale wszystko jest kwestią kompromisów.
  18. jest jednostronnym wnętrem, ale co z tego? Ze względów zdrowotnych? Kto ci takich bzdur nagadał? To tak jak z kryciem suk "dla zdrowia". Sorki, ale ja bzdur nie łykam.
  19. Fakt, faktem większość ludzi uważa, że sterylizacja to krzywda dla zwierzęcia, a później... no cóż nie zawsze na tylke szybko się zorientują, że coś jest nie tak... i już po zwierzaku. Przyznam się szczerze, że ja też nosiłam się z kastracją mojego psa i... noszę się dalej. Chociaż powinien mieć jajka wycięte. Ale już postanowiłam, że jak wrócę na uczelnię (po nowym roku) to go "wytnę", bo chcę to zrobić u zaufanej osoby gdyż wiąże się to w jego przypadku "z grzebaniem w bebechach" :)
  20. Katerinas, Napisałam "wydzielenie" nie wyznaczenie. Czytaj uważnie
  21. Można próbować, czemu nie? Ale niestety nie zawsze daje to wymarzony efekt. Psy myśliwskie, z instynktem łowczym, ciężko jest "naprostować". To całe pokolenia hodowli w celu osiągnięcia takiego efektu... ciężko to zmienić jednym "fe" i zostań :( Owszem, po wielu próbach tego typu możemy dojść do wymarzonego efektu, ale tak naprawdę największy problem i obawy są do młodych psów (mogą się zgubić, coś sobie zrobić), a tego typu zabiegi trwają dość długo... Nie mówię, że nie jest to niewykonalne, ale jest to trudne. A co do tego nieszczęsnego zająca... nie mam sumienia odwoływać "dziadka", tymbardziej, że pogoni z 5 minut i ma dość, a zająca i tak nie złapie :)
  22. Napisałam przecież, że to moja wina, ale niestety mój pies był strasznym "rozpłodowcem" i nie byłam w stanie go upilnować (niestety). Na codzień był grzeczny i karny, ale jak poczuł jakąś "cieczkową sukę" to dawał dyla... jak wiedziałam, że suki w okolicy mają cieczki, to chodził na smyczy, ale te pierwsze dni... no cóż pies ma lepszy węch niż ja :( A nie mogę go przecież cały rok prowadzać na smyczy! Pies musi się wybiegać!!! Tylko, że jest pewne ryzyko, że "dorwie" suczkę z cieczką. Takie życie :(
  23. Hihihi nie wiem czy ma to coś wspólnego z rasą...mój sznaucerek miniaturka nie załatwia się w domu od skończenia 2-giego miesiąca (tzn. czasem musię zdarzy, ale wie o co chodzi). A jego matka w wieku dwóch lat potrafiła się zlać w domu (no chyba, że "dobre geny" odzidziczył po ojcu ;). Miniatury, które znam są z reguły "ciężko myślące", a ten jest nawet kumaty ;) Może ma dobrego nauczyciela - mojego 9-cio letniego staruszka ;) który mu jakoś po psiemu wszystko tłumaczy, nie wiem... ale chyba nie ma reguły..
  24. Moim zdaniem pies nad tobą dominuje. Broni miski, bo jest "przewodnikiem stada" i ma do niej prawo. Musisz wyprowadzić go z błędu, niestety bez karcenia się nie obejdzie. Osobiście jestem zwolenniczką "kija i marchewki" - OCZYWIŚCIE KIJ JEST TYLKO METAFORĄ. Polega to na karceniu psa za złe zachowanie i nagradzaniu za dobre. Naucz psapodstawowych komend takich jak siad czy nie rusz (fe!!!!!), zostań i zostaw (oddaj). Zanim dasz psu miskę, każ mu usiąść i "zostać" , jak dostosuje się do tych poleceń spokojnie daj mu miskę. Najlepiej dominację przy jedzeniu ćwiczy się z kością czy innym przysmakiem - dajesz mu kość, po czym mówisz siad (jak już oczywiście rozumie) "zostaw" (to też musi umieć) i zabierasz. Jak cię zaatakuje (proponuje grube rękawiczki zanim się nie nauczy) karcisz (może to być klaps gazetą - nie boli, a straszy. I tak do skutku. Jak odda kość bezproblemowo - nagradzasz przysmakiem. Nigdy nie kończ ćwiczeń nie mając kości w ręku - pies inaczej czuje, że wygrał. No i w życiu codziennym nie daj się zdominować. Pies musi się dostosować do twoich komend i musi czuć twoją przewagę. ALE CO NAJWAŻNIEJSZE NIE MOŻESZ SIĘ GO BAĆ !!!!!!!!!!! INACZEJ NICI Z JAKIEJKOLWIEK TRESURY
  25. Patioszon, Nie rozumiem waszego "jechania" na rozmnażanie kundli. Napisałam o niekontrolowanym rozmnażaniu, co niestety w wypadku mojego psa niezbyt wychodziło (nie miałam czegoś takiego jak kalendarz cieczek na moim osiedlu i kilku kolejnych). Wszystko zależało od właścicieli suki - czy upilnowali (nie zawsze byłam w stanie dogonić psa, który od małego "trenował" biegi za rowerem i samochodem - ja nie). Natomiast jeśli chodzi o świadome rozmnażanie, to nie sądzę, żeby rozmnażanie psa "bo jest rasowy" a bez możliwości zbytu (nieutytułowani rodzice, matka tylko z normą hodowlaną) miało większy sens niż rozmnażanie "kundli". Widziałam wiele rasowych psów, nawet z dostarczonymi rodowodami w schronisku. Nie ma reguły, jaki pies nie znajdzie domu. Poza tym obecne rasy, cała ich różnorodność powstały przez kojarzenie ze sobą bardzo różnych osobników i dalej chów w danym typie. Nie wiem, czy masz o tym pojęcie?!?!?!?! A czy wiesz ile przy okazji "kundli" powstało?!?!?!?! Tylko nie mów, że to w imię "wyższego dobra", żeby mogła powstać piękna rasa. Hodowca na początku nie miał pojęcia czy coś z tego wyjdzie, to tak jak spacer z zawiązanymi oczami...
×
×
  • Create New...