I-w-o-n-a
Members-
Posts
389 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by I-w-o-n-a
-
http://kliker.pieski.eu.org/Praktyka/zalatwianie.html
-
Szczególnie na takie piskliwe dźwieki :)
-
To w co bawisz się z psem zależy od waszych (twoich i psa) możliwości i chęci, gdyż obojgu wam ta zabawa powinna sprawiać radość. Pies doskonale wie kiedy ktoś "oszukuje" :wink: Może to być aportowanie, przeciąganie sznurka itd. Często jest tak że dla psa nagrodą staję się czynnośc którą go wcześniej nauczyliśmy, np. dla mojego psa jest to skakanie przez moja nogę. Pies strasznie to lubi, dlatego po prawidłowym wykonaniu komendy moge go tym nagrodzić i pozwolić mu przeskoczyć noge. Jedno ale - nagardzać zabawą można i trzeba ale raczej jak pies opanował dana komende, np. kiedy umie przejśc przy nodze zetke (z regulaminu PT) to możemy go nagradzać zabawą. Ale jeżeli dopiero uczysz psa chodzenia przy nodze to nagardzanie zabawką jest dośc trudne i niepraktyczne - trudno bowiem nagardzac psa po przejściu 2,3 kroków. Poza tym - jeśli pies zrobi błąd przy zetce a ty go nagrodzisz za całośc to nagrodzisz go również za ten błąd, dlatego tak ważne jest wcześniejsze dobre nauczenie komendy. Na poczatku nauki lepiej nagradzać smakołykiem. Nie zapominaj także o nagordach życiowych, tj. otworzenie drzwi na dwór, spuszczenie do innego psa, pozwolenie obwąchania krzaczka, wejście na kanape, pozwolenie zjedzenia obiadu it itd. Tych sytuacji jest naprawde dużo i grzechem jest nie wykorzystanie ich.
-
Ona nie udaje że nie słyszy tylko po prostu nie jest nauczona przychodzenia na komende.
-
Obedience to "posłuszeństwo inaczej". Zobacz tutaj : http://www.take.pl/~fish/obedience/
-
Szczęściara :D w Wawie masz w czym wybierać :wink: Zależy co cie interesuje - PT, obedience czy agility. Z klikerowych ośrodków masz Alternatywe i Graf. Potem klub Fort który zajmuje sie agility, Russ, Cavano (agility).
-
Albo pójść z pieskiem (lub bez) do jakiejś szkoły dla psiaków i spytać sie czy możesz z nimi współpracować - tak ja zaczełam 8) Oglądanie pracy dobrych trenerów daje baaardzo dużo. Oprócz tego zacznij jeźdźić na zawody - obedience, PT czy IPO. Zobacz jak ludzie pracują z psami, ucz się od najlepszych. Czytaj jak najwięcej, również anglojęzyczne książki. I nie tylko ksiązki o psach konkretnie, ale także książki poświęcone uczeniu sie zwierząt, pamięci, motywacji itd, np. Sadowskiego, Skinnera. Nie koncentruj się na zdobyciu papierka, tylko na poszerzaniu swojej wiedzy.
-
A co, rodowodowy ma inny mózg czy coś ? :lol: :lol: :lol: Szkolić możesz każdego psa, tak samo każdy pies może zdać egzamin ZK. No chyba że chcesz z jamnikiem robić IPO :wink:
-
Niestety widać to bardzo wyraźnie ...
-
Znalazłam to w książce Antoniego Brzezichy : "Treserem może być kandydat, który sam wyszkolił co najmniej po jednym psie na stopień towarzyszący (PT I,II,III), specjalistyczno-obronny (PSO) i wartowniczo-stróżujący (PWS) oraz obronna-sportowy (IPO) na ocene conajmniej dobrą. Ponadto musi odbyć staż asystencki przy doświadczonych instruktorach na 8 ćwiczeniach różnych stopni zbiorowego szkolenia psów." Tak było kiedyś. Jak jest teraz to nie wiem...
-
Szkolenie psów nie zawsze jest różową bajeczką.... rózne psy się trafiają, różni ludzie. Szkolenie psów to przede wszystkim uczenie ludzi. Uwielbiam prace z każdym psem, niestety nie moge tak powiedzieć o ludziach. Poza tym - psia psychika jest dośc skomplikowana. Aby być dobrym trenerem musisz nieustanie nad sobą pracować, czytać, rozmawiać z ludźmi itd itd. To nie jest tak że zrobisz sobie kurs i już będziesz świetnym trenerem. Ta praca wymaga dużej cierpliwości, szczególnie jeśli musisz po raz 50 mówić właścicielowi tą sama rzecz. Już nie wspomne o tym że kiedyś przez głupote przewodnika oglądałam przez 2 minuty zęby owczarka niemieckiego w odległości 2 cm od mojej głowy... Ale poza tym to świetne zajęcie :D życze sukcesów. A tak w ogóle - trenowałas już jakiegoś psa?
-
Ja bym radziła nauczyć od nowa pozytywnymi metodami. Choćby dlatego żeby "rozwinąć" psa i samego siebie :), przekonać się że można "inaczej". "Stare" rzeczy były uczone mniej lub bardziej siłowo i konkretne komendy mogą kojarzyć sie psu ze starym sposobem pracy (przymusem). Jeśli wcześniej coś było niedopracowane to lepiej prace zacząć od początku
-
Problem możesz rozwiazac na dwa sposoby - management czyli pilnowanie psa i niedpouszczenie do niechcianej sytuacji np. zakładanie kagańca lub branie na smycz (w przypadku zjadania odpadków lub poprzez prace nad konkretnym zachowaniem. Co kto woli.
-
Taaak, a jak bedzie miał już 12 miesięcy to wtedy będzie już musiał rzucać się do gardła :lol: :lol: :lol: Według mnie każdy pies MUSI lubić ludzi - WSZYSTKICH, bez wyjątku. Zamiast szkoleniem obronnym niech przeciętny właściciel zajmie się uczeniem podstawowych komend :)
-
Trudno powiedziec dlaczego pies tak sie zachowuje - może po prostu lubi auta? :wink: Tak czy siak musisz zmienić zachowanie psa - czyli nauczyć go że zamiast szaleć ma grzecznie siedzieć. Bedzie siedzieł jak bedzie mu sie to opłacało. Najpierw uczysz siad daleko od ulicy, potem coraz bliżej. Ważne - staraj się nie przechodzić z psemw ogóle przez ulice zanim go tego nie nauczysz. Każdy taki "wyskok" tylko pogłębia nawyk bo pies wprawia się w zachowaniu. A halti jest świetne. Ale słuzy tylko do kontrolowania psa. Zachoanie możesz zmienic tylko poprzez trening. Więcej o halti: http://kliker.pieski.eu.org/Praktyka/obroze_uzdowe.html
-
Dobrze socjalizowany i wychowany pies w ogóle nie powinien przejawiać takich zachowań :wink: A pewnośc siebie psa nie ocenia się po jego agresji lub jej braku - to tak na marginesie. Przypadek ONa jest bardzo prosty - pies nie jest pewny siebie, przejawia agresje ze strachu (brak socjalizacji). Czuje sie pewniej "na swoim". Dla mnie ta sytuacja wcale nie jest śmieszna, bo gdy twój pies zacząłby przed tamtym uciekać to zadziałałby instynkt pogoni i sytuacja mogłaby wyglądać nieciekawie. Malgos - skoro twój pies nie ma predyspozycji do szkolenia obronnego (brak pewności siebie) to po co go szkolisz do PO ??? Masz psa agresywnego ze strachu i uczysz go atakować ludzi ? Brawo... brak słów :evil:
-
Podstawowym błędem u ludzi jest to że nie wykorzystują sytuacji nagradzających psa. I tak nagrodą nie musi być smakołyk czy zabawka, ale również otworzenie drzwi na pole, odpięcie smyczy, pozwolenie na zabawe z innym psem, wejście na kanape, przywitanie się z goścmi itd. Okazji jest naprawde sporo, nalezy tylko się zastanowić czy to coś jest rzeczywiście nagrodą dla psa. Co do nagradzania smakołykiem - przy początkowej nauce nagardzasz każde waruj, potem tylko dokładne warowanie, potem dokładnie i szybkie warowanie itd. - czyli zwiekszasz kryteria. Jesli masz super waruj to nardzasz tylko czasem smakołykie, ale zawsze musisz psa nagrodzić - czy to sytuacja zyciwą czy chocby miłym słowem i uśmiechem. Kiedy masz dobrze zrobioną komednę nagradzasz psa smakołykiem rzadko i z zaskoczenia - żeby pies nie wiedział kiedy dostanie smakołyk. Wtedy zawsze bedzie wykonywał komendy myślać "siad?! dobra siadam, dostane smakołyk? nie, dobra to nastepnym razem... o powiedziała waruj! teraz dostane, nie ? a może teraz?" itd :D
-
Ale sie temat rozwinął :D Tylko za bardzo nie rozumiem sensu tej dyskusji. Komu wygodniej klikać ten klika. Znam psy które są świetnie uwarunkowane na 'OK'. Mój też słowo 'OK' traktuje jako zaznaczenie prawidłowego zachowania. Moje uwagi są takie - jesli człowiek nauczy się mówić słowo mechanicznie - bez emocji, tym samym tonem itd. to pies warunkuje sie tak samo szybko jak na kliknięcie. Nie ma tu żadnej różnicy. Jednak kiedy pies jest dalej ode mnie gdzie jest głośno to dźwiek klikera jest przez niego dużo lepiej wychwytywany. Na słowo 'OK' również reaguje, ale nie tak samo - zawsze jest ten ułamek sekundy zastanowienia -"to było to słowo?" Róznica nie jest duża, jest minimalna ale jest. Inna kwestia - w klierze najwazniejsze jest pozytywne wzmacnianie, machanizm, dzieki któremu uczy się psa konkretnych zachowań. Jest to niejako sposób na życie z psem. I to jest najważniejsze, a nie sam kliker. Pewnej początkującej osobie, która jakoś bez entuzjazmu podchodziła do klikania, poleciłam uwarunkowac psa właśnie na 'OK'. Lepiej jej po prostu było się przestawić na słowo. Potem i tak sama stwierdziła że chce kliker bo jej wygodniej, ale przekonała sie o tym sama. Kolejna sprawa - dźwięk zaznaczający zachowanie powinien się odróżniać od innych dźwięków. Ale zauważcie jedną rzecz - na początku pies reaguje na klikanie obcej osoby, szybko natomiast uczy się że tylko moje kliknięcie daje nagrode. Nie reaguje na klikania innych osób. Tak samo z komendami - pies umie komendy ale niekoniecznie reaguje kiedy komedne wydaje obca osoba. Pies postrzega świat wszystkimi zmysłami, nie tylko słuchem. Kiedyś robiłam próbę - pies uwarunkowany na 'OK'. Podczas rozmowy z potoku słów 3 razy mówie 'OK' nie patrząc na psa - pies nic. Dopiero po zaakcentowaniu słowa 'OK' lub popatrzeni się na psa pies zareagował. Na kliker reaguje nawet kiedy jest w drugim końcu mieszkania. Kliker jednak bardziej sie wyróznia niż słowo. Ale też nie jestem pewna czy pies tak zareagował bo był słabiej uwarunkowany na 'OK'. Także mam propozycje aby zakończyć tą rozmowę, chyba że ktoś znajdzie badania których ja nie moge nigdzie znaleźć :evil:
-
Ok, Flaire. Ale na co zareagujesz szybciej - na mechaniczny, wyraźny dźwiek czy na słowo ? Oczywiście wszystko jest kwestią uwarunkowania, ja jednak szybciej reaguje na klakson auta niż słowo "auto!" :wink: Mowa jak to mowa zawsze musi byc przetwarzana przez mózg, a kliknięcie "zalicza" tylko rdzeń kręgowy. Poszukam dokładniej w moich papierach to może coś znajde bo miałam fajny artykuł o reagowaniu na bodźce. Wiem że kiedyś było coś robione z gołebiami ...? Poszukam to może coś znajde ciekawego. Co do timingu - oczywiście jest to najważniejsza rzecz w uczeniu :) W każdym razie timing czyli szybkośc klikania ćwiczy się. Na poczatku jest on tragiczny, potem coraz lepszy. Faktycznie trzeba trenować aby mieć szybki refleks. Myśle że jakby sie ktoś uparł to także mógłby trenować timing słowny :) Mi po prostu klikać jest wygodniej, bo w tym samym czasie moge z kimś rozmawiać i komuś tłumaczyć dlaczego tak a nie inaczej :)
-
Jedno ale - mechaniczny dźwięk (jaki wydaje kliker) jest szybciej "rozszyfrowywany" przez układ nerwowy :) Poza tym psu łatwiej "złapać" dźwięk klikera - bo jest on niepowtarzalny, prosty, zawsze taki sam. Człowiek praktycznie nie jest w stanie wymawiać słowa "dobry pies" zawsze tak samo - z tą samą intonacją, z tą samą głosnością itd. I najwazniejsza sprawa - czasami po prostu nie zdążymy otworzyć ust aby wypowiedzieć "dobry pies". A dobry timing to podstawowa i najważniejsza rzecz w szkoleniu klikerowym - masz to zachowanie jakie wyklikasz. Już na początku, ucząc targetowania, sporo osób robi błąd bo klika jak pies już odsuwa nos od targetu a nie jak dotyka. Mi czasami też zdarza się spóźnić z klik :oops: Więc tym bardziej nie wyobrażam sobie jak można zdążyć ze słowem.
-
Moja znajoma puściła swoją dobermankę (wyszkoloną) na początkującego pozoranta. Kiedy rozpędzona suka skoczyła na rękaw pozorant nie zrobił nic, stał jak słup. Efekt? Suka spadła z rękawa - coś jakby wbiegła w ściane :evil: Mogła sobie złamać kark. Zobaczcie sobie na pracę dobrego pozoranta - jak amortyzuje psa. Okręcanie psa wokół służy własnie do tego aby zamortyzować siłę uderzenia, a nie żeby popisac się wyszkoleniem psa jak większość sądzi
-
Tysha - pozorant wykonuje bardzo odpowiedzialną pracę. Musi doskonale znac psychike psów. Wiedziec na ile może w danym momencie sobie pozwolić. Niedoświadczony pozorant zrobi ci z psa bestie lub całkowicie go "zepsuje" - np. jesli uderzy psa kiedy ten nie jest na to gotowy. Również wypracowanie odpowiedniego, mocnego chwytu to zasługa pozoranta. Dobry pozorant potrafi świetnie pokierowac psem. Poza tym - psu trzeba umiejętnie podac rękaw. Psy które ścigają pozoranta lub biegną na niego z większej odległości biegną naprawdę szybko. Jesli pozorant nie zamortyzuje odpowiednio uchwytu psa to może mu np. złamać szczęke. Poza tym - pozorant musi mieć dobrą kondycję bo to troche męczące zajęcie. Musi również być na tyle silny aby mógł podnieśc psa na rękawie czy obkręcić go wokół siebie.
-
Taysha - szkolenie psów to zajęcie dla wyjątkowych zapaleńców. "Zaliczenie" kursu da ci bardzo mało. Najwięcej liczy się praktyka. Powinaś równiez przeczytać fachową literatura - nie podstawowe ksiązeczki (choć te również) ale przede wszystkim ksiązki bardziej "psychologiczne". Wiele osób chce być instruktorem bo wydaje sie im że to takie fajne, przyjemne i proste zajęcie - nic bardziej mylnego. Praca ta wcale nie jest taka wspaniała - choć dla mnie zawsze jest przyjemna. W każdym razie długo droga przed tobą :) Życze powodzenia
-
Słuchaj - ona boi się tego konkretnego dźwieku bata czy w ogóle głośnych odgłosów ? Jesli chcesz nad tym pracować to musisz przejśc bardzo długa drogę odwrażliwiania. Jest to wykonalne ale dośc trudne bo to długotrwały proces. Najtrudniej jest tak zabezpieczyć psa, aby normalnie nie słyszał odgłosów których się boi.
-
Napisze ci tak - pies uczy się cały czas, nie tylko na szkoleniu. Zawsze robi to co mu sie opłaca - jesli nie przychodzi do ciebie to znaczy że zabawa z innym psem czy wąchanie jest dla niego większa nagroda niż to co masz w ręce. Musisz znaleźć coś, abyś była dla psa bardziej atrakcyjna. Jesli uciekasz a on cię goni to świetnie. Wołaj i uciekaj. Nagradzaj czyś bardzo dobrym - dla każdego psa co innego jest nagrodą, poszukaj więc czegoś za czym twój pies szaleje. Zmniejszaj powoli dystans twojego biegu - najpierw biegniesz bardzo szybko (nie czekasz nigdy na psa, to pies cię dogania). Potem powoli zmniejszasz dystans, zwalanisz krok. Stopniowo dojdzies tylko do odwrócenia się. Potem wyeliminujesz to odwracanie i bedziesz miała psa który biegnie do ciebie pełnym pędem - na to gonienie zrób sobie osobną komendę - nie wymagaj aby pies siadał przed toba czy przy nodze - skoncentruj się na tym aby pies szybko i momentalnie do ciebie biegł bez względu na wszystko. Innym sosobem dla psów piłeczkowych jest rzucenie piłki za siebie w momencie wydawania psu komendy. Piłk powoli "opźniasz" - na początku rzucasz w momencie mówienia komedny, potem dochodzisz do tego że dopiero jak pies przyjdzie to rzucasz piłke zawsze ZA SIEBIE. I nie wołaj za często bo mu się to znudzi. I pamiętaj żeby nie wyrobić żadnych negatywnych skojarzeń - podejście do ciebie do zawsze wspaniała zabawa.