Honda wiek psa ma raczej mały wpływ na jego podatność na szkolenie. Oczywiście lepiej uczy sie szczeniaki bo nie trzeba odkręcac błędów popełnionych przez właściciela. Odbieganie od psa aby zachęcic go do przyjścia jest bardzo dobrą metodą, ale nigdy nie zapinaj psa od razu - kiedy pies podbiega do ciebie to ma dostac nagrode a powrót do domu czy zapiecie na smycz nagroda napewno nie jest. Proponuje ci zrobić bezwarunkowe przywołanie, tak aby pies nawet nie zastanawiał się nad komemdą. Robi sie to bardzo fajnie - wybierasz jakies polecenie np "chodź". Ćwiczysz w domu az pies zacznie przybiegać do ciebie w średnio rozpraszającej styuacji, dopiero potem ćwiczysz na polu w mało rozpraszającym otoczeniu, Powoli (a nawet BARDZO POWOLI) utrudniasz psu zadanie. Metoda świetna ale polecenie nie może byc wydawane kiedy nie jestes pewna czy pies przyjdzie czy nie. Pies po usłyszeniu "chodż" MUSI do ciebie przyjść. Zawołanie raz psa kiedy ten nie przyjdzie do cofnięcie się 2 tygodnie do tyłu. Także komendę "chodź" wydajesz tylko podczas ćwiczeń, na polu wołaj inaczej.
Więc do rzeczy - trzymasz psa na smyczy, masz pełną kieszeń smakołyków, stoisz przed psem. Mówisz "chodź" i dajesz psu smakołyk. Cofasz sie o krok i znowu mówisz "chodź" (możesz tez nagrodzić słowem) ale najwazniejszy jest smakołyk. I tak sobie ćwiczycie w domu, potem przenosicie się na pole, potem wołasz psa kiedy biega luzem w mało rozpraszającej sytuacji itd. Gwarancją powodzenie jest wołanie psa tylko wtedy kiedy jesteśmy na 100% pewni że ten przyjdzie. jesli ćwiczysz codziennie po 15-20 minut to po 2-3 miesiącach masz psa odwołalnego od wszystkiego.