-
Posts
506 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Leni
-
RATLEREK babulinka znaleziona w lesie WRACA DO SWOJEGO DOMU! :)
Leni replied to siekowa's topic in Już w nowym domu
Przesadzacie :)) na stare lata mało kto grzeszy urodą :lol: -
Czy ten pies zawsze był w tak dobrej kondycji? Bo jak na psa żywiącego się resztkami jest niezłym grubasem :roll: jezeli jest dokarmiany codziennie, to przyzwyczaił się do "stołówki" i zapewne dlatego pojawia się w tej okolicy jak bumerang. Moim zdaniem na bezdomnego nie wygląda - za czysty i za gruby (chyba, że zdjęcia są nieadekwatne do stanu psa) ;)
-
W Warszawie sterylki laparoskopowo wykonuje dr Dariusz Radajewski (Gocław, Umińskiego 16). Moja ciotka sterylizowała u niego 6 letnią mopsicę, nacięcie około 2 cm, zagoiło się w mig, moja mopsia również korzysta z usług pana dr. Radajewski ma dobrą rękę do płaskonosych (sam hoduje buldogi angielskie). Polecam, bo ma wiedzę i jest przesympatycznym człowiekiem.
-
[quote name='zonia']Leni czy Ty jesteś wolontariuszem na Paluchu , czy tylko bawisz się cytując innych?[/QUOTE] a ciebie skąd tu przyniosło, hę?
-
TCHÓRZ NA WYBORACH Po owej porażce zwierząt Wszczął się w ich armiji nierząd. Zwolona wojenna rada; Z rady zwada: Każdy każdemu się żali, Każdy przed każdym się chwali I każdy winę na każdego wali, Tchórzowi tylko wszyscy pokój dali. Obywatel tchórz w rządzie nie zasiadał Ani wojskowo nie służył, Więc w politycznym życiu się nie zużył. Ufny w niepokalaną swą przeszłość, tak gadał; "Obywatele! Czas jest przystąpić do kwestii: Czemu przypiszem klęski tej kampanii? Czy, że na wodza brak nam zdolnej bestii? Nie! ale my ulegli przesądów tyranii. Grzesznym przodków obyczajem Nie tym buławę oddajem, Których zasługa i talent wyniosą; Ale tylko mamy w cenie: Ci drapieżne urodzenie, Tamci rogate znaczenie, A owi socyjalne tłuste położenie. Otóż dowódcy nasi, przypatrzcie się, kto są? Lew prezes, istny pańskich ideał nałogów; Radca zubr, już dziad, ledwie goni resztką rogów; Niedźwiedź mruk. niech no stanie przed wojskiem, co powie? Z lamparta byłoby coś, ale mu pstro w głowie; Że pułkownik wilk sławny, toć tylko z rabunków I z procesu, co zrobił owemu jagniątku; A o kwatermistrzu lisie Lepiej przemilczeć, zda mi się, Niźli zazierać do jego rachunków: Sam się nie tai, że skory do wziątku. Pominiemy odyńca; pan ten tylko pragnie Skarbić żołędzie i spoczywać w bagnie, Przywyklejszy doń niż do marsowego kurzu. Co się zaś tyczy osła, ten był i jest błaznem". - Gdy tchórz tak gadał, rada, wrąc entuzyjazmem, Gotowa za krasomowstwo Dać mu naczelne wodzowstwo, Odezwała się nagle w jeden głos: "Żyj, tchórzu!" On, stropion krzykiem tym wśród perory, Zmięszał się, owszem, dał czuć najwyraźniej, Że był w gwałtownej bojaźni. Dopieroż rozruch: "Precz z nim, fe, tchórz, a do nory!" Szczęściem tuż była; wskroś sarkań i śmiechu Wpadł w nię i rył bez oddechu. Aż gdy na sążeń czuł się pod podwórzem, Rzekł do siebie z ironią czystego sumienia: "Ot proszę, co też to jest przesąd urodzenia, Obrano by mnie wodzem, żebym nie był tchórzem". Adam Mickiewicz r. 1832 :p
-
Ewa, bo niestety żyjemy w Polsce, w kraju układów, układzików i kumoterstwa. Tak było, jest i będzie i tylko naiwni mogą wierzyć, że coś się zmieni na lepsze :roll:
-
[IMG]http://psy.warszawa.pl/podstrony/pozegnania/mikus1.jpg[/IMG] Cytuję: "Żegnaj mały Mikusiu... po 4 miesiącach pobytu w schronisku został zagryziony przez zdesperowanych, nieszczęśliwych jak on towarzyszy z przepełnionej paluchowej klatki... Maly piesek Mikus nr.2307/09 zostal zagryziony przez kolegów z klatki 6 stycznia br. W schronisku był od września,4 miesiace, niby nie długo, ale...... Najpierw stracił ogon, teraz - zycie."
-
Wiecie co jest najbardziej dojmujące? Buruś niestety nie jest tym pierwszym ani ostatnim, kończącym życie w tak okrutny sposób. Następne odejdą po cichu, bez rozgłosu w równie okrutny sposób.
-
............................
-
[IMG]http://www.psy.warszawa.pl/podstrony/aktualnosci2009/akt20091226sob/bur_gl.jpg[/IMG] Cytuję: "Burusia już nie ma... Właśnie otrzymałam cyniczną wiadomość ze schroniska, że Buruś zasnął w klinice po spacerze i że schronisko dziękuje wszystkimi za zainteresowanie tym psem... Buruś umarł w klinice zamiast w domu, przy bliskiej osobie, a takie godne dożycie chciało mu zapewnić kilka osób. Od kilku miesięcy ciężko chorował, jednak prawdziwe leczenie otrzymał w ostatnich dniach. Było już za późno. Miał nie tylko ciężkie życie, ale okrutną śmierć, w bólu, samotności, z dala od bliskich mu ludzi... To ludzie zgotowali mu taki los..." [url]http://www.psy.warszawa.pl/[/url]
-
Brawa dla Martynki i jej tymczasowej Pańci - sunia wygląda wspaniale :)
-
Też trzymam kciuki!
-
[SIZE="5"]Misiek z Palucha [SIZE="4"]cytuję : "od miesięcy chodzi z kością na wierzchu a dyrka, mówi ze tak musi być ze nie mogą nic zrobić (...)" NO COMMENT :roll:
-
Oby brak wiadomości, oznaczało dobre wiadomości ;)
-
Malutka, wskakuj na górę!
-
[quote name='Ewa i flatki']Czyli z Burusem jest w miarę dobrze? - nie schodzi w geriatrium bez opieki ? O to mi chodziło.[/QUOTE] [IMG]http://album.astral.pl/album/fotos/8718/21/7664/1.jpeg[/IMG] [IMG]http://album.astral.pl/album/fotos/8718/21/7664/2.jpeg[/IMG] [IMG]http://album.astral.pl/album/fotos/8718/21/7664/3.jpeg[/IMG] ...........
-
hop...........
-
[URL]http://www.psy.warszawa.pl/[/URL] 26 grudnia 2009 r. Ten dzień był zdominowany przez cierpienie Burusia... Zabrałam go na spacer i gdy zobaczyłam w jakim stanie się znajduje natychmiast zadzwoniłam do Pani Dyrektor. Gdy jej nie ma to trudno jest uzyskać pomoc i decyzje.... Powiem szczerze, myślałam o eutanazji. Patrzył na mnie pełnymi wyrzutu oczami. Nie uśpiłabym swojego własnego psa w takiej sytuacji - dla mnie eutanazja to absolutna ostateczność. Ale Buruś cierpi w samotności, bez swojego człowieka, bez przytulania, ciepłych słów i serdeczności tak potrzebnych w cierpieniu. Wtedy ono ma jakiś sens... Cierpienie Burusia jest spotęgowane koszmarem schroniska. Cierpi w samotności. Zapytałam opiekunów czy też tak uważają. Takie było ich zdanie... Pani Dyrektor zarządziła przez telefon aby zaprowadzić Burusia pod tlen do szpitala... Zaprowadzono go jednak do geriatrium, gdzie po prostu zmienił miejsce i znalazł się w obcym dla niego otoczeniu, nowym świecie, który niepotrzebnie wprowadzał dla niego stres, dodatkowe cierpienie... jakby go miał mało. Tak w samotności, daleko od swojego posłanka i miejsca, które uznał za dom, w nowym, nieprzyjaznym dla niego otoczeniu miał umierać? Pracownicy nie wykonali polecenia Pani Dyrektor i zamiast pod tlen przeprowadzili Burusia do geriatarium chcąc go ukryć przed wolontariuszami i pozbyć się kłopotu. Osoby przeprowadzające Burusia głośno śmiały się i żartowały - z czego... ? Z głupiej wolontariuszki, która ze złami w oczach prosiła o pomoc dla podopiecznego, z Pani Dyrektor, która bezsilna, daleko do schroniska usiłowała pomóc, z cierpienia psa, który umierał... Buruś potulnie szedł, ledwo szedł i zamiast odrobiny czułości otrzymał kolejną porcję cierpienia od tych, dla których jest tylko psem, dla których uczucia wolontariuszy to śmieszne fanaberie, którzy biorą urzędnicze, wysokie pensje za to, że tu są i przechadzają się po schronisku w "białych rękawiczkach". Na Paluchu jest dyrektor, zastępca dyrektora i liczni urzędniczy, biorący duże pieniądze, które mogłyby być przeznaczone dla psów... Pracuje Pani Dyrektor. Budżet Palucha jest uzależniony od liczby psów. Im więcej psów tym więcej kasy. Tak jednak stanowi statut, dający bezgraniczną władzę i absolutny brak kontroli, ta pozostałość komunistycznej rzeczywistości... Podobno jest zmieniany... przez schronisko... Pani Dyrektor pracuje ponad siły . Za siebie, za swoich pracowników, do późnych godzin nocnych. Oni opuszczają schronisko gdy wybije godzina bez względu na wszystko. Ale to Ona ich zatrudnia. zatrudnia ludzi, którzy się obijają, nie wykonują jej poleceń, a nawet sobie drwią.. Zatrudnia "prawą rękę", która wzywa policję na wolontariuszy, która w sytuacjach cierpienia psa i cierpienia jego wolontariusza mówi: "proszę się wynosić, to nasz pies i tylko my będziemy podejmować decyzje, a wam nic do tego...." Zatrudnia opiekuna, który wymyśla i używa przemocy fizycznej w stosunku do wolontariuszy... Zatrudnia aroganckiego pracownika biura adopcji, który odstrasza klientów... Topik, o którym piszę w poprzednim wpisie aktualności, był właśnie ofiarą "prawej ręki"... Dopóki tacy ludzie będę brali pensje na Paluchu nie będzie tu dobrze - na pewno nie będzie dobrze zwierzętom. Wolontariusze przecież dadzą sobie radę, a Ci, którzy się ślepo podporządkowują absurdom, bezdusznym zakazom i nakazom po prostu nie rozumieją problemu. Popatrzcie na cierpienie Burusia. [IMG]http://album.astral.pl/album/fotos/8718/21/7664/1.jpeg[/IMG] [IMG]http://album.astral.pl/album/fotos/8718/21/7664/2.jpeg[/IMG] [IMG]http://album.astral.pl/album/fotos/8718/21/7664/3.jpeg[/IMG]
-
Trzy w jednym:Horror,koszmar,tragedia-jutro kolejna rozprawa
Leni replied to BajkaB's topic in Już w nowym domu
[url]http://www.eswinoujscie.pl/component/content/article/4173.html[/url] Świnoujście Facet zagłodził psy w piwnicy, żaden z sąsiadów nie kiwnął palcem - przecież te psy musiały wyć z głodu. Prokurator rząda 4 miesięcy pozbawienia wolności za uśmiercone 4 psy (matka i jej 3 szczeniaki), a podobno ten skur.... (właściciel) już wcześniej źle traktował zwierzęta. -
Trzy w jednym:Horror,koszmar,tragedia-jutro kolejna rozprawa
Leni replied to BajkaB's topic in Już w nowym domu
Buda i warunki w jakich trzymana była suka ze szczeniakami, mówią same za siebie, że ten nauczycielski bubel vel babol w nosie miał co się z psami dzieje. Zastanawiające jest dlaczego chodziła do kościoła, ta pseudochrześcijanka... Niech teraz nie odwraca kota ogonem, bo kara musi być!!! -
Trzy w jednym:Horror,koszmar,tragedia-jutro kolejna rozprawa
Leni replied to BajkaB's topic in Już w nowym domu
U nas podobna sytuacja, tyle, że sprawca zostanie anonimowy... Taki mały off We wrześniu, w lesie pod Grójcem (45 km od Warszawy), moja ciotka znalazła 2 szczeniaki przy zwłokach matki, która była przywiązana drutem do drzewa (zmarła z pragnienia). Straż miejska z Grójca, jak również firma zajmująca się odławianiem psów wypięli się na nasze zgłoszenie (w sumie to i dobrze, bo psiaki pewnie by trafiły do Celestynowa i "zmarniały") 2 tygodnie trzeba było dzikusy oswajać, dokarmiać no i udało się je w końcu złapać. Ciotka nr 2 dała DT, znalazła się chętna pani do adopcji braci. Szczęście w nieszczęściu. Chłopcy: [IMG]http://lh6.ggpht.com/_WZ1pvAZ2S88/SvnU7fAfTuI/AAAAAAAACaw/30I76Dv_tj0/DSC_0425.JPG[/IMG] [IMG]http://lh3.ggpht.com/_WZ1pvAZ2S88/SvnU8Y0kjRI/AAAAAAAACa8/7O2CHkgXndk/DSC_0427.JPG[/IMG] -
...........