Kalina
Members-
Posts
193 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kalina
-
Operacja Majki wyniosła 126zł. Czy ktoś jeszcze zechce sie dołożyć? Zapłaciłam ale teraz nie mam na jedzenie dla zwierzaków...
-
Majka juz po zabiegu. Wybudza sie powoli. Guzior wycięty i nawet jego zdjęcie zrobione zeby było na pamiątkę... Skóra jest mocno ponaciągana i sunia ma koniecznie ograniczyc chodzenie przez najbliższy tydzień. Ale zniosła wszystko bardzo dobrze. Aż wetka pochwaliła ją, że jak na taki wiek to jest w bardzo dobrej formie.
-
Kudłaczek ODSZEDŁ ZA TĘCZOWY MOST...
Kalina replied to anielica's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Byłam własnie u wetki z Majką na zabieg i dowiedziałam sie, ze test kliszowy Kudłaczka wyszedł dodatni. Czyli trzustka pracuje a chudość psa jest efektem wyniszczenia... -
Bez większej nadziei ale podniosę.
-
Jutro Majeczka idzie pod nóż. Na brzuchu urósł jej olbrzymi, twardy, czerwony guz. Nie da się go objąć jedna ręką... Tiger i anielica widziały na własne oczy to paskudztwo.... Sunia juz dzis wieczorem nie miała siły wejsć ani zejsc po schodach na spacer. Nie kładła się bo guz ją boli... Jesli ktoś zechciałby wesprzec zabieg finansowo- prosze o pw. Ja sama nie jestem w stanie nic zapłacić.
-
Kudłaczek ODSZEDŁ ZA TĘCZOWY MOST...
Kalina replied to anielica's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tiger i anielica pojechały z Kudłaczkiem na rtg. Moja wetka juz widziała wyniki, ale zdjecie jest konieczne aby ocenic czy parametry trzustkowe są pierwotną czy wtórną przyczyną jego stanu. -
Kudłaczek ODSZEDŁ ZA TĘCZOWY MOST...
Kalina replied to anielica's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziewczyny, bardzo was prosze, jedźcie z nim jutro o 12-tej do NOE do mojej wetki na Wierzbową... Ona ma cudowna rękę, ostatnio wyciągneła krzesimowskiego szczeniaka z krwotocznego zapalenia jelit...:crazyeye: Morfologie robi na miejscu takim super hiper kombajnem z drukarką. Jak z biochemią- nie wiem... Tiger, moze przywieźć Ci jeszcze dzis Duphalyte`a i glukoze dla niego? -
Kudłaczek ODSZEDŁ ZA TĘCZOWY MOST...
Kalina replied to anielica's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Anielica, pewnie nie widziałyście bo wtedy była obok akcja z wyciaganiem Reksia z budy ale ja pare metrów dalej głaskałam Kudłaczka przez kraty a on nic. Nawet ogon mu nie drgnał. Tylko patrzył na mnie bez cienia nadziei. I poryczałam przy tym boksie okropnie bo widziałam, ze ten pies nie wierzy w odmiane losu dla siebie. Na koniec wkurzył mnie tylko weterynarz bo powiedział: na co pani taki stary pies, on ma chorą watrobę, trzeba go leczyć... :angryy: -
Kudłaczek ODSZEDŁ ZA TĘCZOWY MOST...
Kalina replied to anielica's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kudłaczek jest juz u anielicy i tiger. jest tak smutny jak to sobie mozna tylko wyobrazic. Głaskałam go przez kraty a on nawet nie podniósł ogonka do góry. Leżał na betonie jak ścierka. Gdy pracownik załozył mu smycz - nie chciał isc. Wzięty na ręce zsiusiał sie ze strachu. Potem przy recepcji przytulił sie do mojej nogi i tak stał. Nie chciał wsiąśc do auta, ale wsadzony na tylne siedzenie jechał bez problemów. Jest makabrycznie chudy. Skóra i kosci. i kłaki... W schronie mówia, ze ma chorą wątrobę, alat ( czy aspat, nie pamietam ) ma 500 przy normie do 50-ciu. Będzie wymagał ponownej diagnozy, morfologii, biochemii i, jeśli to sie potwierdzi, karmy hepatic lub l/d. Bardzo chciałabym zobaczyc jego zdjęcia po 2-3 miesiącach gdy juz będzie odchuchany... -
Teraz kotów jest juz ok. 30 ale to tez sporo. jesli ktoś chce wspomóc wpłatą to zapraszam do mojego podpisu. Trzeba kliknąc, wejsc na strone mojej fundacji i tam na str. głównej w dziale "o fundacji" jest nr konta. Bardzo dziekuję wszystkim ew. sponsorom.
-
AlmaMater, w budzie to nie bardzo ale z możliwoscia wychodzenia do ogrodu kiedy będzie chciała. Ona potrafi nasikac i narobic na podłoge jeśli wystarczająco szybko z nia nie wyjdę. Oczywiscie każda, nawet najmniejsza kwota jest mile widziana jako wirtualna adopcja Majki. Ona naprawde potrafi sporo zjeśc. A jeszcze jest Rzapka... mojej suni nie liczę bo moja... Teraz jest wysyp kociąt i zasypało mnie całkowicie . Mam tego razem z moimi 48 sztuk , w tym 4 matki z kociętami. Nie daje rady tego utrzymać. Krótko mówiąc: Majka do wirtualnej adopcji, nawet wielokrotnej!
-
BYła u weta przy zapaleniu oskrzeli. Wtedy wzieła antybiotyk ale nie całą serię bo zabrakło pieniedzy. Potem już nie.
-
Oczywiscie, że wiadomo. Majka jest u mnie. Czuje się średnio. Trzeba by było podleczyc serce ale na to nie ma środków. Szukam chętnych ( kilka osób) , które zechcą wirtualnie adoptowac Majkę. Niech to beda wpłaty po 10-20zł ale naprawde regularne. Przestałam juz liczyć na to, ze ktoś ją zechce.
-
Odpisałam już Agnieszce... Niestety, z ogromnym żalem musze zrezygnowac z niemieckiego domu dla Majki. Ona po prostu nie wytrzyma transportu.... Ma chore serce...męczy sie na spacerach... ma bardzo nierówny oddech... Nie darowałabym sobie gdyby sie jej cos stało w drodze.
-
Majka nadal jest u mnie. Obawaim sie, ze z jej adopcji nic nie bedzie poniewaz wymaga czestego wyprowadzania a poza tym potrafi nasikac pod siebie na legowisko. Nie moge tych i podobnych rzeczy zataić przed potencjanych nowym opiekunem.
-
Majka jest u mnie. Jest grzecznym, spokojnym psem. Niestety, nie trzyma moczu dłuzej niż 4 godziny dlatego musze z nią często wychodzić. Na szczęście, oprócz 3-ch dłuższych spacerów pozostałe wyjscia to tylko trawka przed blokiem i szybki powrót i to jej wystarcza. Nie wiem czy szukac jej domu. Nie ma zupełnie zainteresowania... Może jakis hodowca mógłby zapewnic jej dożywocie...ale obawiam sie, ze tu też sie łudze niepotrzebnie...
-
Dawno mnie nie było bo zasypało mnie kotami po kokardę. Z Majką jest duzy problem. Po pierwsze, sika pod siebie. na posłanko. Po drugie ...dostała cieczki...:roll: i teraz sika na sam widok psa. A Monika w miedzyczasie przygarnęła, na szukanie domu, niewielkiego rudego kundelka zgarniętego z drogi wiejskiej. I jest hardcore. Monika sie załamuje, płacze, nie wyrabia ze sprzątaniem. Podjełam sie przetrzymania Majki u siebie w łazience do końca cieczki. Na spacery będe ją wozic samochodem za miasto. Potem wytniemy sunię i ...trzeba jej na szybko znaleźć dom z ogrodem... Wiem, że tu sa tysiące psów w potrzebie. Znam sytuację z miau.pl bo tam jest identyczna a kto wie czy nie gorsza :( Ale temu psu trzeba pomóc koniecznie. Ja na pewno dam anons ze zdjęciem do Kuriera Lubelskiego i do lokalnej Wyborczej. Wystawię aukcję na allegro. Ale...moze ktos z podczytujących forum i szukających dla siebie psa albo ...moze nawet nie szukający a chcący pomóc jakiejś biedzie wzruszy sie losem Majki i zechce ją przygarnąć... Najlepiej byoby zeby mieszkała przy domu. mrozy jej nie przeszkadzały, na dworze czuje sie świetnie. No i wtedy mogłaby sikac sobie kiedy i ile chce... Prosze o pomoc. Boje się, ze w pewnym momencie sytuacja nas przerośnie... I oby ten moment własnie nie nadszedł... PS Murka, zmień temat. Majka nie jest niewidoma...
-
Podbijam Maję. Niech znajdzie dobry dom bo coraz bardziej przywiązuje się do Moniki a zostac tam nie moze...
-
Czy moge zrobic aukcję na rzecz Majki czy może regulamin forum nie pozwala...?
-
Podnosze wątek. Może ktoś mógłby wystawić aukcje suni na allegro? I jeszcze prosba. Skończyło sie jedzenie dla Majki. Czy mozemy liczyc na kolejne wsparcie? Sunia pochłania 700-800g puszki codziennie.... Ani ja ani Monika nie dajemy rady z utrzymaniem:(
-
Podbijam Majeczke do góry. Szukamy jej domu ale na razie nie ma chętnego. A suczysko jest przekochane... Wychodze z nia na spacery i widze ile w niej radosci, wigoru, chęci życia. Niech ją ktos przygarnie... Murka, zmień tytuł na bardziej adopcyjny
-
Oto najnowsze zdjęcia Majeczki :D
-
U suni wszystko dobrze. Leczymy oczka i zapuszczamy kropelki... I zaczynamy powoli szukać dla niej domku...
-
Słuchajcie...cuda dzieją się z sunią... :D Ona juz biega po dworze ( non stop na smyczy), szczeka na kawki, i.... uwaga....WCHODZI SAMA PO SCHODACH!!!! Gdyby ktoś z Lublina lub okolic chciał spotkać się ze mną i Moniką np. na spacerze z Majką to zapraszamy!