Jump to content
Dogomania

Huskuś

Members
  • Posts

    465
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Huskuś

  1. Wczoraj dostałam info od Jacka Garncarza - wykład się odbył, a przebadanych 18 psów. Czyli nie tak źle jak się wcześniej wydawało, że będzie. :) Pozdrawiam Hania
  2. Właśnie tak sobie pomyślałam, że do mnie czasem jeszcze dzwonią osoby o szczenięta. No i są to osoby, które nie interesuje Husky z rodowodem, a tym bardziej pies na wystawy. Sądzę, że pewne osoby sprawiające wrażenie "bardziej odpowiednich" na właścicieli Husky mogła bym odesłać do Bezdomnych Szpiców. Ale nie każdy chce adres strony. Więc na jaki telefon mogy by takie osoby zadzwonić, żeby uzyskać informacje o adopcjo psa z BS? Zresztą zaraz wrzucę ogłoszenie o BS na szczecińskie serwisy i nie tylko szczecińskie. Tyle, że mam obawy, że dziewczyny zostaną zawalone mailami od nieodpowiedzialnych ludzi. Ale spróbuję coś wymyślić, żeby Ci najbardziej nie pasujący do Husky Wam się nie podłączali. Chyba postraszę ich moim przewodnikiem. ;) Pozdrawiam Hania
  3. Niestety rasa Husky przez swoją specyfikę dąży cały czas do zwiększenia populacji. Jak sądzę głównie kundli huskopodobnych. Jeśli chcemy, żeby było coraz lepiej a działalność dobroczynna nie kończyła się na szukaniu nowych domów dla rosnącej w nieskończoność populacji Husky i pseudo Husky, sądzę, że należy zrobić: 1. Wprowadzić nakaz chipowania wszystkich psów. 2. Karać właścicieli psów błąkających się wysokimi mandatami. Nie ważne czy chcą odebrać psa czy nie. Pies zachipowany jest w bazie i koniec - mandat musi zabulić. Do tego dorzuciła bym jeszcze zbieranie kup - ja mogę zbierać po 4 psach. A idąc na spacer wdeptuję w kilka "min". 3. Zmusić Allegro do nie sprzedawania zwierząt. 4. No i jeszcze zamknąć giełdy psów. A jeśli chcemy aby ta rasa kiedyś stanęła na nogi, to: 1. Postulować do związków aby robiły coś w celu promocji psa rasowego (w tej chwili robi się wystawę psów w celu promocji psa rasowego, po to żeby oglądający poszli na parking pod wystawą i kupili kundla podobnego do rasy) i ucinały łby pseudohodowlom za namnażanie pod egidą związku. 2. Zmienić nomenklaturę. Pies podobny do rasy i pies bez rodowodu, to psy w typie rasy. Pies, którego można nazwać rasowym, to pies z rodowodem. Jeśli ktoś ma jeszcze pomysły, proszę o dopisanie. Niestety szukanie jedynie nowych domów, to tylko mały ułamek. Kończąc na szukaniu będziemy mieli tylko coraz większą ilość bezdomnych psów szukających nowych domów. Oczywiście dobrze, że BS istnieją. Ale to tylko ułamek tej roboty. Pozdrawiam Hania
  4. [quote name='peppermint'] Gdyby naprawdę zmniejszył się popyt na rasę nie byłoby nieustannie 4 stron z Husky na allegro. Kto jak kto, ale pseudohodowcy są najbardziej wrażliwi na zmiany w tej materii i zapewniam Cie, że gdyby interes przestał się opłacać pierwsi by się zwinęli.[/quote] Sądzę, że większość tych z Allegro, to przypadkowe mioty. Suczka zwiała z cieczką i urodziła w połowie albo w 1/3 Husky. Ile z tych psów tylko przypomina Husky? A ile wogóle nie przypomina, a podstawia się zdjęcia innych? Sądząc po tym ile razy są kradzione zdjęcia ze stron hodowli, to można się spodziewać, że nie wiadomo co jest sprzedawane jako Husky. Ulotki wrzuć na jakąś stronę, to kto będzie chciał sobie ściągnie. Pozdrawiam Hania
  5. [quote name='troglodytes']Świetny pomysł z założeniem tego wątku tutaj. Myślę jednak, że nie będzie zbyt wielu czytających. Posiadaczy rodowodowych husky nie interesuje los tych "w potrzebie". A może się mylę ??? [/quote] Zauważ, że wiele rescue jest tworzonych przez hodowle psów z rodowodem. Hania
  6. [quote name='peppermint'][COLOR=green][B]HUSKY POTRZEBUJĄ POMOCY[/B][/COLOR] Nie ma co ukrywać, [SIZE=5][COLOR=red]z adopcjami [/COLOR][/SIZE]psów, zwłaszcza [COLOR=red][SIZE=18][SIZE=5]H[/SIZE][SIZE=5]USKY, jest[/SIZE] [SIZE=5]obecnie DRAMAT[/SIZE][/SIZE][/COLOR]. [/quote] Dramat obecnie jest również ze sprzedażą Husky na teren Polski. Sądzę, że jest już tyle "Husky", że Polacy udławili się tą rasą. Problem głównie polega na tym, że te psy są rozmnażane byle gdzie i cała masa wiejących suk z cieczką i psów za sukami. Wiecie przecież jaki jest Husky. Nawieje, przygrucha dowolną suczkę i są kolejne "Husky". A polska nomenklatura, to nazywanie kundelków nazwą rasy do której sa podobne. Sądzę, że i to należało by także zmienić. Tak samo jak powinna być zabroniona sprzedaż zwierząt na aukcjach i giełdach. I to nie tyle, że psów z rodowodami. Ale zakaz wogóle. Bo dlaczego utrudniać sprzedaż hodowlom, skoro ułatwia się ją "hodofcom"? Na Ebayu nie ma sprzedaży zwierząt i nikt z tego powodu włosów nie rwie. Dlaczego nie zrobić tego z Allegro? A czemu właściwie służą giełdy zoologiczne poza robieniem zbiorowiska wszelkiej zarazy? Wszyscy mają internet i można dać ogłoszenie do gazety. Na dokładkę pełno serwisów ogłoszeniowych, gdzie nie ma licytacji "kota w worku". Niestety będzie coraz gorzej, bo każdy może dostać "Husky" za darmo. Do mnie dzwoni masa meneli (mieszkam w Szczecinie) - dosłownie ludzie spod budy z piwem i sepleniące bezzębne i niegramotne baby. Bo sobie ubzdurali, że stać ich na pieska rasowego, bo kolega menel dostał gdzieś za darmo "Husky". Potem gdzieś te psy jeszcze rozmnożą, polezą na giełde i sprzedadzą za 300 zł 4-5-ciotygodniowe, bez odrobaczeń, na szczepienia też w tym wieku nie wydadzą, z zaropiałymi oczami i Bóg wie jeszcze czym. Picia będzie a picia za takiego szczeniaczka. Samoczynne rozmnażanie Husky nigdy się nie skończy. Rozmnażactwo "Husky" przez meneli z premedytacją skończy się, jak ani grosza za te psy nie będą mogli wziąć. "Nie wiemy czy to wina zastoju, mniejszego zainteresowania Husky czy może chorej działalności „hodowców” – pewne jest jedno [B][COLOR=green]SZUKAMY DOBRYCH DOMÓW DLA HUSKY DO ODDANIA."[/COLOR][/B] Niestety będzie coraz gorzej. :( [COLOR=green][COLOR=#000000][quote] [/COLOR][B]KAŻDY MOŻE POMÓC[/B][/COLOR] Wystarczy, że pomogą nam Państwo rozreklamować serwis. Wystarczy powiesić ulotkę , której wzór umieścimy później – jeśli znajdą się osoby chętne do pomocy w ich roznoszeniu. Najlepiej taką ulotkę wieszać w lecznicach weterynaryjnych, na przystankach autobusowych, sklepach i innych miejscach które wpadną do głowy.[/quote] Obawiam się, że to nie zmieni problemu Husky. Będzie ciągle narastał. Mam od lat link z mojej strony do BS, także link z "Przewodnika...". Jedynie co może uratować cokolwiek, to ustawodastwo. Wprowadzić naklaz chipowania wszystkich psów i walić mandaty za włóczęgostwo psów, za kupy na trawnikach i chodnikach i pilnować tego. Najpierw będzie ból ale potem wielu się zastanowi, czy będzie pilnować psa za wszelką cenę (podwyższy płot, nie skuści ze smyczy), czy pozwoli mu wiać. W cywilizowanych krajach nie ma takiego problemu włóczęgostwa i rozmnażania ile wlezie. Sądzicie, że pies u Niemca będzie latał po całym kraju i płodził dzieci, że narobi kupę na chodniku lub trawniku i właściciel pójdzie sobie dalej? W uświadamianie ludzi już nie wierzę. Akcji uświadamiających już była cała masa. Na pewno coś dały. Kto jest mądryi chce wiedzieć, to już wie. Inni stoją tak jak u nas pod wielkim domem towarowym z trzema rozpaczliwie wyglądającymi, brudnymi i zalepionymi Husky z karteczką, że zbieram na jedzenie dla psów, a sezonowo jeszcze mają w kartoniku tak zabiedzone szczeniaczki, że ludzie chyba z litości kupują, żeby nie zdechły. Pozdrawiam Hania
  7. Związek Legionowo widać nieprzytomny. Oczywiście badania będą na wszelkie choroby, a nie tylko na PRA. Poza tym sądzę, że każdy kto przyjdzie zrobić to badanie zostanie przyjęty przez Jacka Garncarza. Obawiam się, że te badania okażą się wielką klapą. W tej chwili raptem są zgłoszone dwa Samoyedy i jeden Malamut. A taki był raban wśród Husky, że nic się nie robi. ;) Pozdrawiam Hania Świercz
  8. Dorzucę jeszcze, że podczas tego spotkania, które organizuje pan Jakubowski w sobotę o 16-stej (wspominałam wcześniej) będzie wykład Jacka Garncarza pt. "Dziedziczne choroby oczu u psów". Pozdrawiam Hania
  9. [quote name='NigdyNigdy']Tylko właśnie do tego dążę.... Skoro twierdzą, że chore psy można używać do hodowli tylko ze zdrowymi sukami, a chorych suk nie powinno się rozmnażać wogóle to.... Bądźmy uczciwi- niech napiszą na stronie, że psów nie trzeba badać, bo niewiele to zmienia w ich użytkowości hodowlanej (ale to spowodowałoby pewnie stratę dużej części przychodu z tych badań). Pomijam absurd stwierdzenia, że samce chore tak, a suki chore i nosicielki nie. Idąc za ich radami, wszystkie samce urodzone po takim reproduktorze będą zdrowe, a wszystkie suki będą nosicielkami. Dlaczego więc, suki nosicielki nie powinny być, według ich teorii, rozmnażane skoro mogą zrobić o wiele mniej szkód w rasie niż chory reproduktor (ilość urodzonych szczeniąt, ale również możliwość przekazania potomstwu przez suke nosicielkę tego zdrowego chromosomu, a nie koniecznie chorego, co w przypadku samców jest niemożliwe). Eh.... Gadu gadu, a i tak wszystko, prędzej czy później, sprowadza się do pieniądza....[/quote] Kasiu, jeszcze w sobotę rano bym to samo wykrzyczała co Ty. Dziś już tylko powiem to co usłyszałam od właścicielki dwóch entlebucher sennenhundów. Otóż ta osoba ma psa i suczkę tej rasy, Rodowody w tej rasie przeryła wzdłuż i w szerz. Oczywiście bada co się da. Ma sukę, która nie jest nosicielką PRA ani chora. I kryłą ją psem, który jest nosicielem. Mają inny sposób dziedziczenia niż u Husky. Ale z takiego skojarzenia nie wyjdzie żaden chory. Będą natomiast nosiciele. Zostawiłą sobie suczkę z tego skojarzenia, pies jest u jej znajomych. Coś tam pojechało za granicę. Twierdzi, że będzie trzymać rękę na pulsie i nie dopuści do tego żeby w dalszych pokoleniach pojawil się jakiś chory. W Husky jest oczywiście niemożliwe takie postępowanie przy tym co się robi z tą rasą - bagno. W Husky nosicielki nie powinny być rozmnażane, bo nawet jak pokryjesz czystym psem, to połowa samców po takiej suce i tak będzie ślepła (dziedziczą na 50 % chory X po matce i Y po ojcu, a ten X decyduje o wszystkim w X-linked PRA). Natomiast jak pokryjesz chorym psem czystą sukę, to tak jak napisałaś wszystkie dzieci będą zdrowe, ale wszystkie suki będą nosicielkami. Psy wiadomo X odziedziczą po matce zdrowej, po ojcu "pustaka" Y, więc będą zdrowe i nie będą tego niosły. No i tak na prawdę w tym układzie tylko psy będą się nadawały do hodowli, a suki na kanapę. Więc w Husky, Samkach i innych z tego typu dziedziczeniem, takie kombinacje wogóle nie mają sensu. No chyba, że chce się wyhodować dobrego psa, a suki sprzedać jako pety. Mam nadzieję, ze ktoś nas jeszcze rozumie, :) A jak widać myślenie OptiGenu sięga w tym momencie tylko następnego pokolenia. Choć ja nie twierdzę, że nie może się zdarzyć taka sytuacja, że hodowca będzie chciał mieć syna psa pod każdym względem idealnego poza PRA. Uważam, że takie wybory powinny być zostawione hodowcom - przynajmniej tym co myślą, a nie eksperymentatorom i namnażaczom. I przede wszystkim uczciwym, a nie takim co i tak pchną takie suki do hodowli za 2,5 tyś., zamiast za 600 zl do kochania i nie hodowania. Co do Laboklinu i innych laboratoriów w Europie, to nie robią od kilku miesięcy testów na PRA, bo OptiGen podal ich do sądu. Sprawa ponoć ciągnęła się póltora roku czy dwa. A chodziło o to, że OptiGen opublikował w jakimś czasopiśmie chyba mapę genów. Nie wiem dokładnie ale coś co pozwoliło innym na robienie tych testów. OptiGen wygrał sprawę, dostał już lub ma dostać odszkodowanie. Ponoć zapowiedział, że jeśli tamte laboratoria chcą, to może im sprzedać licencje. Ale jakiś czas to jeszcze potrwa. Pozdrawiam Hania
  10. Odczyt Jacka Garncarza i badania podczas klubówki w Nowym Dworze Mazowieckim dojdą do skutku. Odczyt będzie o 16-stej w sobotę na terenie wystawy. Badania w niedzielę podczas wystawy w godzinach od 12:00, chyba dop końca wystawy albo przynajmniej w granicach rozsądku. :) Zgłosiło się już parę Samoyedów i Malamut. Niestety Husky milczą. Mam nadzieję, że dlatego, że wszyscy już badania porobili. :) Ja zrobiłam przedwczoraj 4-rem psom. Ale bardzo żałuję, że nie mogę jechać na tę klubówkę na odczyt. Jeśli ktoś jest zainteresowany badaniami, to proszę przesłać mi następujące dane do certyfikatu: Dane potrzebne do wystawienia certyfikatu: 1.. Imię z przydomkiem 2.. Rasa 3.. Kolor 4.. Płeć 5.. Data urodzenia 6.. PKR 7.. Numer tatuażu 8.. Chip 9.. Imię i nazwisko własciciela 10.. Ulica i numer domu i mieszkania 11.. Kod 12.. Miasto 13.. E-mail 14.. Telefon kom. 15.. Telefon domowy E-mail i telefony do wiadomości osoby, która będzie się tym zajmować, żeby byla możliwość szybkiego kontaktu. Mój mail: [EMAIL="polnocnywiatr@dnx.pl"][COLOR=#800080]polnocnywiatr@dnx.pl[/COLOR][/EMAIL] Pozdrawiam Hania Świercz [URL="http://www.polnocnywiatr.dog.pl/"][COLOR=#800080]www.polnocnywiatr.dog.pl[/COLOR][/URL]
  11. [quote name='nefcikowa']Nie róbmy komedii - każdy miot przynosi hodowcy dużo pieniędzy[/quote] Hmmm.... Z tym każdym bym polemizowała. Oczywiście niektórzy powiedzą, że jestem nienormalna ale ja tam widzę same straty finansowe. Na razie mam prawie 4 tysiące strat na miocie. :) No i zdemolowany przedpokój. I dwa półroczne szczenięta w domu. Oczywiście odjęlam to co odzykałam. Nie mówiąc już o tym, że jeden pies został sprzedany na raty, bo normalnie już się nie dało w tym kraju. Sądzę, że teraz jest okropny zastój na sprzedaż Husky, bo ludzie wolą kundelki, którym dopasują rasę. A w sprzedaży pomaga mi "Przewodnik dla przyszłych wlaścicieli Husky..." - oczywiście przepędzać ludzi, a nie sprzedawać. :) No i to, że mówię ludziom prawdę jaka jest rasa. Na pewno nie kupi ode mnie nikt, to sobie powie, że mój pies będzie latał luzem po lesie - a takich większość chętnych. Natomiast osoba, która kupiła ode mnie psa ponoć pisała maile do wielu hodowli i powiedziała, że byłam jedyną hodowlą, która przedstawiła również problemy, jakie może mieć właściciel tej rasy. We wszystkich innych odpowiedziach miała super, ekstra, pies uniwersalny, nie mam z niczym żadnych problemów, a pozam tym są najlepsi. I na szczęście ludzie ci nie doznali szoku, że mój pies lata po mieszkaniu jak opętany i zagląda w każdą szczelinę. A że ciągle ktoś jest w domu, to nie zdążył prawie nic zdemolować. A że mają chęć do biegania i skakania przez ławki :) z psem, to jest OK. Miałam okazję sprzedania psa z przymknięciem oka byle by się tylko pozbyć. Ale jakoś nie sadzę abym została obojętna w momencie, jak pies wyląduje za tydzień w schronisku. Niektórzy znają historię na szczęście nie doszłej sprzedaży mojego psa do Austrii. Nie jedną miałam ofertę typu, że mamy ogródek, więc potrzebny pies, żeby sobie tam polatał albo mamy koło domu las - pies tam sobie pójdzie na spacer. Nawet nie było po co mówić o cenie przy takich układach. Na szczęście wiele osób jest w stanie na trzeźwo przemyśleć moje maile czy rozmowy i jeśli nie czują się na siłach w wyprowadzaniu psa na spacer na smyczy i zapewnieniu mu ruchu, to rezygnują z poszukiwania szczeniąt tej rasy. A sądzę, że wielu hodowców sprzedało by psa z pocałowaniem ręki bez żadnej sensownej informacji. Ostatnia oferta to dziadek lat około 70. Zapewniał mnie, że lubi spacery i ma czas dla psa, bo jest na emeryturze, więc może się opiekować takim psem. Moj mąż, który wcisnął by każdemu psa byle się pozbyć, nawet tym razem powiedział, "co myśli, że Husky będzie się nim opiekował?" ;) Ja juz nie wiem, gdzie w tym kraju można znaleźć normalnych ludzi do sprzedania Husky. To rasa za zakup której w dużej części w tej chwili biorą się ludzie, którym się wydaje, że stać ich na psa rasowego (bo sobie mogą pozwolić na wydanie 200 zł jednorazowo albo ktoś im wciśnie kundelka podobnego do Husky za 20 zł), a nie stać ich wogóle na psa ani psychicznie ani fizycznie ani finansowo. Przeraża mnie to gdy hodowca mówi, że każdy miot przynosi zyski. Nie wiem czy jestem tak wymagająca w stosunku do kupujących, czy tak nieudolnym sprzedawcą. Sama osobiście znam osobę, którą bardzo lubię. Nigdy nie miała problemów ze sprzedaniem szczeniąt, choć inni w jej rasach siedzieli ze szczeniętami. Ale potrafi kupującym powiedzieć, że jak kupią psa z rodowodem, to będą na 100% chodzić do weterynarza tylko raz w roku na szczepienie. No i tego typu farmazony. Jakoś dziwne, że jeszcze nikt z kupujących potem nie zamordował tej osoby. :) A wielu jest bardzo zadowolonych z zakupu. Mam wrażenie, że wiele osób lubi takie obietnice i widać, że łapią się na to. Niestety miała już sporo psów zwracanych i szukających nowego domu z powodu "alergii dziecka" (sądzę, że średnio co 4-ty). A hoduje spokojniejsze rasy niż Husky. Pozdrawiam Hania
  12. Widziałam jeszcze Bursztyna na wystawie w Poznaniu. Był w takiej dobrej kondycji. Ja oczywiście zawsze muszę sobie popłakać jak umiera pies z pokolenia Luny. No i oczywiście teraz tak samo. :( Niestety czas jest nieubłagany. Bursztynek miał szczęśliwe życie i długie. Hania
  13. Niech się dobrze dziewucha chowa. :) I nie dziękuj. ;) Hania
  14. [CENTER]Legitymacyjne naszego Tadeuszka. [IMG]http://free.of.pl/p/polnocny_wiatr/puppies/2007/2007-10-07_Tadeusz_legitymacja_1_140.jpg[/IMG][/CENTER] Pozdrawiam Hania
  15. [quote name='Eskimoski Domek']A ja Hanie bardzo dobrze rozumie.Są to jej pierwsze szczeniaczki,na które na pewno czekała z ogromnym utęsknieniem i bardzo by chciała by wszystko było w najlepszym porządku.[/quote] No coś w tym jest. :) Pierwszy był Kret i dzięki temu już tym razem odszedł nam koszt kojca, gumolitu pod kojec i mam jedną mate antypoślizgową (aka jak na podłogę do lazienki czy na basen). Na gumolicie szczeniaki wogle nie mogly stanąć na nogi. Co prawda mata ta została już zęściowo wyżarta przez Kreta. :) Także już zdobyłam małe doświadczene przy odchowie Kreta. Oczywście laci się za brak dośwadczenia. Doradcow mam na liście "Genetyka i hodowla" i wśród hodowców, więc czytanie książek odpadło. :) Czasem jakiś tekst z netu się nawinie. [quote name='Eskimoski Domek'] Panika i strach,by szczeniaczkom i ich mamusi nic się nie stało doprowadza nas niejednokrotnie do obłędu..[/quote] No mże nie do oblędu. Ale wiem, że jestem w sanie zrobić znacznie więcej błędów niż doświadczony hodowca. Pozdrawiam Hania
  16. [quote name='Miśka']Hania, widzisz. Ja robiłam suce badania (progesteron, wyrzut LH+cytologia), tyle ze nic on nam nie powiedział, a raczej więcej namieszał (sam wet, naprawdę specjalista w dziedzinie rozrodu zgłupiał brzydko mówiąc) bo suka miała tak nietypowy obraz obu + jak do tego dorzucic zachowanie jej i samca (a dokładniej dwóch "testera" i tego który miał kryc). To na prawdę nie jest regułą że "Progesteron prawde Ci powie"...[/quote] No ale pomińmy wyjątki takie jak Bajka i okaże się, że u wiekszości suk powie prawdę. :) Ja mam późne krycia u Shadow. Teraz dzień plodny jej się zaczął 19-go dnia. A progesteron strzelil z osiemnastego dnia na 19 jak torpeda. Fart, że uparłam się zrobić adanie dzień po dniu, bo wetowie mówili, że można poczekać jeszcze dzień. Tempo wzrostu progesteronu u różnych suk bywa różne. Zresztą co cieczka o tempo mioże być inne. U nas rok temu bylo znacznie wolniejsze. A wet u nas od rozrodu mówił, że przyjżdża do niego hodowca z Shar Peiami, które kryją się koło 30-stego dnia cieczki. I u takich zazwyczaj ilość wymazów i progeseronów idzie w nieskończoność. A bywają przecież sui, ktore pokryte w 6-sty dzień cieczki rodzą szczenięta. Ja tam wolę długi termin. :) Przynajmniej zdolalam się pzygotować psychicznie na szczeniaki. Nie mówiąc już o przekonywaniu mojego męża, ktory nie chce szczenaków. Pozdrawiam Hania
  17. [quote name='Miśka']Mają, mają. I właśnie za ten długopis chcą 10 zł...[/quote] W Szczecinie dwóch wetów ma takie. U nas też kosztuje to 10 zł od szczonka. I nawet za starą Shadow zapacilam tyle. :) Pozdrawiam Hania
  18. A wracając jeszcze do progesteronu i wymazów. w tej chwili nie wyobrażałabym sobie jechać 500 czy 700 km na krycie i nie zrobić badania. Albo ściągać kogoś z reproduktorem do mnie i także na chybił trafił. Nawet moja wetka, która zjadła zęby na hodowli i ma w kojcu także psy, jadąc na krycie gdzieś dalej bierze ze sobą kubeczki progesteronowe i sprawdza, czy suka "dowiozła" cieczkę na miejsce krycia. Zdarzają się przecież suki, które mają zaburzenia cieczki w skutek stresu związanego z podrożą. I jeśli raz się udało pokryć bez problemu, to nie znaczy, że następnym razem uda nam się, jak się przetelepiemy kilkaset kilometrów. Sądzę, że na temat badań przed kryciem mogą wiele także powiedzieć właściciele reproduktorów, do których przyjeżdżały suki nie w terminie, a właściciele nie kwapili się do wykonania badań. Pozdrawiam Hania
  19. [quote name='Cyraneczka']Generalnie przy porodzie nigdy nie było komplikacji, więc odchodziły koszty kleszczyków, [/quote] No to zaraz dojdziemy do porodu kleszczowego. ;) Kleszcze typu pean nie służą usuwaniu problemów ale ich zapobieganiu. To kleszcze naczyniowe zaciskowe. Zdjęcie [URL]http://www.kolme.pl/img/narzedzia/58.jpg[/URL] Przy porodzie przydają się do zaciśnięcia na pępowinie. Można oczywiście zawiązać nitkę (jak ktoś odbiera porod sam, to raczej nie jest w stanie zawiązać nitki szczeniakowi na pępku) lub zacisnąć paznokciem pępowinę albo dać suce robić co chce. Ja tam jakoś nie poczuwam się do tego aby dawać robić co chce. Zazwyczaj do porodu powinny wystarczyć takie jedne kleszcze. U mnie szczenięta rodziły się co pół godziny i co godzinę, więc zdążyłam wszystko zrobić - zacisnąć pean, obciąć pępowinę zajodynować kikut, wytrzeć szczeniola, zważyć i oczywiście dać suce do karmienia i wylizania. No i zdezynfekować nożyce i pean. Pozdrawiam Hania
  20. [quote name='HUSKYTEAM']Szczepienia można dostac za 30 a nie 45 złotych,[/quote] Też bym tak chciała, tyle, że nie mam nikogo kto by mi chciał za tyle szczepić. [quote name='HUSKYTEAM'] odrobaczanie kosztuje 2 zł jeżeli się wie gdzie,[/quote] Powiem szczerze, że nie odrobaczyłabym takich maleństw przy pierwszym czy drugim odrobaczaniu jakąś toksyczną pigułą ani pyrantelum. Pyrantelum może był dobry 10 lat temu, jak nic innego nie było. [quote name='HUSKYTEAM'] Kosztowne są komplikacje, z tym się zgodzę. Ale przecież tyle krzyczą niektórzy o badaniach itd że własnie Ci nie powinni miec komplikacji. [/quote] Tak, masz rację, bo oni sobie właśnie wybadali badając progesteron albo oczy, że suce szczeniak w przyszłości stanie w poprzek dróg rodnych przy porodzie. :shake: Oj Jacku, Jacku. :loveu: Pozdrawiam Hania
  21. [quote name='mortikia']Przerażają mnie ceny, o jakich tu piszecie. U nas jak do tej pory były trzy mioty szczeniąt- dwa malamutów i jeden siberianów, w sumie 17 szczeniaków;). Porody odbierałam ja- żadnych komplikacji, wszystko bez zarzutu. [/quote] No niektórzy mają szczęście. Ja też uważam, że w porodach miałam farta. Jak rodził mi się jeden szczeniak, to udalo mi się go wyciągnąć. A przecież często przy jedynakach poród kończy się cesarką. Za taki miot "jednoosobowy" buli się jak za zboże, bo wiele kosztów, które rozłożyły by się na kilka szczeniąt. Na dokładkę Shadow rodzi wielkie konie - 54-58 dag. Z tego co się orientuję, to sporo na Husky, więc zawsze ten poród będzie trudniejszy. Choć teraz poszło nam gładko. I sądzę że także dzięki jednemu z homeopatykow podanych dwa tygodnie przed porodem, tydzień przed i w czasie porodu. W czasie porodu wręcz widzialam jak suce przynosi ulgę podanie tego i wkrótce bez wielkiego wysiłku pojawiła się główka pierwszego szczeniaka i zaraz potem wyszedł cały. [quote name='mortikia'] Plus oczywiście odrobaczanie i pierwsze szczenipienie. I to tyle. [/quote] Czyli ile? :) [quote name='mortikia'] Żadnych homeopatyków, progesteronów [/quote] Czyli masz szczęście. Też bym chciała mieć sukę, która kryje się regularnie w 12-sty dzień. Niestety takiej nie mam, więc zostają mi wymazy i progesterony. U mnie płaciłam w tym roku i w zeszłym za pierwszy wymaz 30 zł, za drugi 20, w szpitalu za progesteron 25 zł. Ale pobranie krwi różnie od 10 do 25 zł w zależności od weta i jego humoru. Raz nic nie zapłaciłam, bo brałam masę leków dla mojej staruszki i widać wet miał dobry humor. [quote name='mortikia'] i innych "cudów" ;) Kojca też nie kupowaliśmy, bo zrobiliśmy go sami. [/quote] My też nie kupowaliśmy - mój mąż zrobił rok temu. Ale trzeba było z czegoś to sklecić. Najpierw szukałam starej szafy. Ale nikt ze znajomych nie miał. Nawet dałam na szczecińską grupę ogłoszenie, że adoptuję :) starą szafę. Nie było chętnych do oddania. Znajoma pożyczyła mi kojec. Niestety stał w garażu i miał zapach pleśni. Natychmiast dostałam napadu kaszlu. Więc oddaliśmy kojec. Pierwszy plan, że kojec będzie z płyty ala wiórowej sprzedawanej w Castoramie. Nie pamiętam jak taka płyta się nazywa. Ale miała bardzo ostre te wióry, więc zdecydowaliśmy się na płyte meblową. Trzeba było kupić całą dużą, więc rozplanowałam wymiary kojca tak, żeby całą wykorzystać. Do tego jeszcze zawiasy, zasówki i listwy służące jako "odbojniki", żeby suka nie przygniotła szczeniąt. Wszystko razem kosztowało 250 zł. Ale sądzę, że ten kojec zdołałby przeżyć nie jeden miot, tak jest solidnie zrobiony. :) [quote name='mortikia'] Plus dojazd- Warszawa-Śląsk i powrót. [/quote] Bilety Asi i Laredo na trasie Warszawa Szczecin i spowrotem kosztowały 293 zł. Może dlatego, że Intercity i chyba pośpiech. Gnała tu jak szalona. :) Ale sądzę, że w dużej mierze dzięki temu, że ona przyjechała, a nie ja taszczyłam śliniącą się i jęczącą w samochodzie Shadow w końcu urodziły się 4 szczeniaki. [quote name='mortikia'] Ceny, jakie wydajecie na odchów miotu są wzięte z kosmosu... :lol:[/quote] Wiesz, ja znam osobę, która zapłaciła za podróż do reproduktora, za krycie i nocleg w Anglii 15 tyś. Uważam, że to jej wybór. Urodziły się jej trzy szczeniaczki. Drugim razem też wybrała się do Anglii z inną suczką, urodził się jeden szczeniaczek i po dwóch tygodniach zmarł. :( Nikt jej tych kosztów nie zwrócił. Ale dla niej to pasja i należy do tych "głupich" co chcą płacić, bo wydaje im się, że dzięki temu zdziałają w kynologii cuda. Pozdrawiam Hania
  22. Wygrzebałam post sprzed potopu ale dołączę moje trzy grosze. Jacku zazdroszczę Ci, że udaje Ci się za takie pieniądze odchować miot. Ja mam teraz 27 dniowe szczenięta i koszty (nieco zaniżone) dokładnie 1650,49 zł. Piszę zaniżone, bo nie liczyłam tego, że 6 razy darłam do apteki w Niemczech, żeby najpierw zamówić leki homeopatyczne, a potem je odebrać. Więc trochę na benzynę by się uzbieralo, choć mam raptem 57 km w jedną stronę. Nie liczyłam także do tej pory proszku i tego o ile wyższy rachunek za prąd będę miała (pralka chodzi na okrągło). Kryłam nie swoim reproduktorem, więc dojdą mi jeszcze koszty krycia. Z opłat związkowych dopiero zapłaciłam 25 zl. za kartę krycia, więc wszystko przede mną. Walczyłam długo o to aby suka miała pokarm - stąd homeopatyki (poza tym homeopatyki do porodu, jakby skurcze były za słabe oraz na oczyszczanie się po porodzie). Ampułki homeopatyczne na laktację kosztowały ponad 16 Euro. Niestety nie są tak skuteczne, jak się spodziewałam. Homeopatyki do porodu po 8,5 Euro za opakowanie. Oczywiście mogłam zaoszczędzić i tego nie kupować. Ale poprzedni poród, gdzie szczeniak wystawił tylko tylne łapy i musiałam go wyciągać za nie nie napawał mnie optymizmem. Za opakowanie Drontal Junior zapłaciłam 70 zł (nie wiem czy wet na mnie zdarl czy nie ale nie miałam wyboru) - starczy jeszcze na drugie odrobaczenie. Tym razem nie musiałam budować kojca (mam zeszłoroczny). Dokupiłam drugie kleszczyki peana (25 zł), bo nie wiedzialam w jakim tempie będą się rodzić szczeniaki, a wiązanie niteczek trzęsącymi się rękami, to chyba niezbyt dobre. A ja sama odbieralam poród. Gumolit pod kojec też z zeszłego roku. Ale dokupiłam jeszcze jedną matę antypoślizgową do kojca (58 zł) - "piorę" jedną, a do kojca idzie druga. Działa świetnie również na siusiu - po prostu przez nią przelatuje. A zorganizowalam sobie kojec tak, że z jednej strony szczeniaki śpią i mają legowisko ułożone na macie, z drugiej jest ta mata odkryta z podłożonym prześcieradłem pod spód i na nią siusiają (przelatuje przez matę i wsiąka w prześcieradło). Royal starter 140 zł (cena klubowa). Kupiłam właśnie drugi worek. Na dokładkę suka zjada ponad pół kilo mięsa dziennie - niestety z mięsnego nie z masarni (ale ceny mięsa dla suki nie liczę). Wymazy i progesteron przed kryciem kosztowaly mnie 105 zl - nie mam reproduktora, który określi mi kiedy suka jest w odpowiednim okresie do krycia. Na dokłądkę fosforan wapnia. Suka miała mało mleka, więc kupiłam sztuczne (żadne nie jest chyba tanie) i butelki ze smoczkiem. Także poiłam sukę kozim mlekiem rozcieńczonym wodą i ziołami mlekopędnymi. Jednak okazało się, że szczeniaki lepiej reagują na kozie mleko niż sztuczne. Teraz piją kozie mleko. Razem do tej pory poszly 34 opakowania - cena opakowania od 3,29 do 4,29. Jak juz wiem co gdzie kupić, to jadę do Makro i kupuję po 3,35 za kartonik. Do tej pory oplaty za ogłoszenia były ok 80 zł. Ale wątpię aby na tym się skończyło. Większośc ludzi nie zdaje sobie sprawy jakie naprawdę ponosi koszty na odchowanie szczeniat. A jak się zaczynają różne powikłania, to cena idzie "w kosmos". Ja sobie wpisuję koszty w Excela. Może dlatego, że uczę dzieci Excela w szkole. ;) Ale przynajmniej wiem ile taka przyjemność mnie kosztuje, bo na zyski ze sprzedaży jakoś nie liczę. Raczej mogę się pomoclić abym jak najmniej do tego dopłaciła. Pozdrawiam Hania
  23. [quote name='Cavisia']Podejrzewam, że połamane miednice, to kwestia położenia się suki na szczeniaku. W hodowli to się rzadko zdarza, bo hodowcy tego pilnują, szczególnie po porodzie, kiedy szczenięta małe, a suka zmęczona jeszcze porodem.[/quote] No dokładnie tak jak piszesz. Zazwyczaj szczeniaki pilnuje się przez conajmniej 2 tygodnie dzień i noc. Moja sunia położyła się na jednym maleńkim szczeniaku. Darł się w niebogłosy. A że ona karmiła gromadkę, to jakby nie zauważyła, że na jakimś leży. Bo ogólnie jak czołgały się do cycusia, to wszystkie piszczały. Ja usłyszałam ten pisk i wyciągnęłam biedaka spod niej. Jak już byly większe, to nawet jak się położyła, to sobie co najwyżej postękał niezadowolony. Ale szczeniaki zostawały same w domu, tylko jak wychodziłam z suką. Teraz 25 dniowe kluchy nie dadzą się na sobie położyć, a mama coraz mniej się nimi interesuje, bo mają zęby i gryzą ją przy ssaniu, więc mogą zostawać same w domu ze swoją mamą. Ale i tak jak wychopdzę na dłużej z domu, to moja mama tu przyjeżdża. Pozdrawiam Hania
  24. Wszelkie preparaty dr-a Seidla wywołują u mojej suczki biegunkę. Mam dwa Flavitole - do niczego. Ładne opakowanie, wcale nie tanie ale moja suka ma nawet na szampon tej firmy uczulenie. Super działa Progen Active D. Drogie ale naprawdę ekstra. Nie żałuję wydanych pieniędzy. Żadnych problemów żołądkowych i szczeniaki także nie mają wzdęć po mleku matki. Miałam też taki fosforam, po którym szczeniaki miały wzdęcia, jak nakarmiłam nim suczkę.
  25. Kręciołek z naszych szczeniaczków. Znajdź dwie głowy na tym zdjęciu.;) [IMG]http://free.of.pl/p/polnocny_wiatr/puppies/2007/2007-09-06_1_140.jpg[/IMG] Pozdrawiam Hania
×
×
  • Create New...