Jump to content
Dogomania

Aleksandra

Members
  • Posts

    315
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Aleksandra

  1. Co do szkoleniowca, to się zgodzę z Tilią - DOBRY powienien zawitać u Aleksandra w domu i popatrzeć na "całokształt". Marcin - u Was jest stado i to ustawione przez Was i Surmę na odpwiednich dla siebie pozycjach (nie ukrywam, że dla mnie wzorcowe, choć przyznaję, że jedyne stado cp jakie widziałam :wink: ), Wy i Miśka niektóre zachowania macie automatyczne i ta całość sprawia, że w miarę jest porządek. A z tego co pisze Aleksander to w jego przypadku trudno z opisu stwierdzić, czy to jest bunt nastolatka u Amora, który ławto zdusić parę razy rąbąwszy delikwentem o ziemię, czy problem jest nieco poważniejszy i trzeba zmienić cały system funkcjonowania domu i rodziny... Dobry fachowiec będzie w stanie to ocenić.
  2. Chyba musisz przenieść pytanie do działu "podróże"...
  3. Ja też chodziłam do Kaśki i własnie z niej jestem zadowolona. Według mnie najważniejsze jest żeby właściciel miał dobry kontakt z instruktorem, bo to JEGO (właściciela) ma instruktor wyszkolić, nie psa. Więc jak nie ma porozumienia, to całe szkolenie na nic.
  4. No właśnie, tyle niepochlebnych opinii teraz na temat Russa, a ja byłam taka zadowolona te dwa lata temu... chyba wszystko zależy od instruktora, na jakiego się trafi... :-?
  5. Chyba RUSS kiedys prowadził zajęcia na łąkąch przy Kabatach, zaraz obok tej dużej górki. Ale nie jestem pewna, czy to ciągle aktualne...
  6. Marcin, ja niewiele oglądam TV, więc szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia o czym mówisz, ale postaram się pogadać z przyjaciłóką, która taką twórczością zarabia na chleb, może będzie wiedziała która agencja to robiła, wtedy można spróbować namierzać skąd brali zwierzęta do zdjęc...
  7. Ślicznota. :D Ale podobna do Paśki....
  8. Biedna Ela.... Oby jak najszybciej juz mogła wyjść....
  9. Judyta - ale piękne stworzenie!! (no i Ty oczywiście też, bezdyskusyjnie! :D )
  10. Bagi ja też proszę o zdjęcia! :D
  11. Aleksandra

    Krakow

    Bagi, możesz się zawsze położyć obok i udawać że protestujecie przeciw czemuś. Albo za czymś :lol:
  12. Aleksandra

    Krakow

    Gratulacje dla zwycięzców! :D
  13. SAGITT - wiem, teraz dopiero rozumiem błąd, który popełniłam. Bałam się, że coś się stanie Pasji na skutek kłótni, walki, nieporozumień z Ramzesem. Nie przyszło mi do głowy, że cokolwiek się może stać w innej sytuacji. O tą brutalną lekcję jestem bogatsza i postaram się wyciągnąć z niej wnioski, jeżeli kiedyś będzie drugi pies, niezależnie od jego rasy i wielkości... Bardzo współczuję Twojej córce, no i suczy oczywiście.
  14. Tak, tu tkwi mój olbrzymi błąd - ja im w ogóle nie powinnam pozwalać na takie zabawy w domu, wśród sprzętów, stołu, szafek itp. W ogrodzie, na trawie - proszę bardzo. Choć może w ogóle powinnam poczekać aż ona się wzmocni, może powinnam jej kompletnie zabraniać zabaw przez jeszcze kilka miesięcy. A nie tylko "ograniczać ruch". Ale cóż, jak czytałam to co wyprawia Arkia, albo o charcich szaleństwach u Bagi, to mi się wydawało niemal zupełnie statyczne i niegroźne, to że Ramzio sobie leży a ona po nim skacze... Nie ma biegów, ostrego hamowania, skrętów...
  15. Bagi - dobrze, że ludzie są ostrożni. Ale ja patrze tak jak Ty i jenn - myśląc w ten sposób to lepiej wcale nie wychodzić z domu.
  16. Jeszcze raz Wam bardzo dziękuję za rady. Co mogę dodać - wprowadzenie dorosłego psa może i nie byłoby niemożliwe, w końcu w rodzinie są oprócz Ramzesa dwa dorosłe psy, ale na pewno byłoby dużo trudniejsze. Dużo zależałoby od charakteru tego psa.... A co do CP - z Waszych wypowiedzi wynika, że każdy ma zupełnie inne wyobrażenie na temat tej rasy :o Oczywiście pokrywają się w jakiś sposób wypowiedzi ludzi, którzy CP mają, ale reszta - pełen rozrzut cech i zachowań.... :o Albo to dlatego, że jest ich mało, albo dlatego, że są niezbyt wyrównane.... Albo i to i to....
  17. Ciąg dalszy mojej przydługiej wypowiedzi: Bagi :D do pana Andrzeja dzwoniłam rano niemal dokładnie w tym momencie, jak Ty pisałaś post. Fliudy jakieś, czy cuś..... Zadzwoniłam na razie luźno, pogadać, szczeniaków jeszcze nie ma na świecie, nie ma zamówień na nie, nie pali się. Jak sami widzicie, po moich poprzednich wypocinach, jestem jeszcze trochę rozbita, ciężko mi zebrać myśli. Decyzja nie jest jeszcze podjęta, daję sobie czas. Bardzo żałuję jeszcze jednego - z odejściem Pasji straciłam jakąś część Ramzesa. Nie chodzi mi tu o jego tęsknotę za nią, chociaż ta jest olbrzymia, on jej bardzo szuka, liczy, że ona w końcu wróci, sprawdza "jej" siuśkowe miejsca na dworzu (za każdym spacerem), codziennie kilka razy obwąchuje leżące na balkonie jej posłanie, jakby liczył na jakąs informację, albo na to, że ją tam znajdzie (a on niechętnie wychodził na balkon). Chodzi o to, że on się przy niej bardzo rozruszał. Ci którzy mają molosy, albo mieli z nimi kontakt wiedzą jak wygląda codzienność z takim śpiochem... Przy Paśce Ramzes zaczął: chętniej ćwiczyć, entuzjastycznie (jak na niego) wykonywać polecenia, bawić się zabawkami (czego nie robił nawet jako dzieciak). Ja wiem, że zwierzętom nie należy przypisywać cech ludzkich, ale on wyglądał na bardzo dumnego, że jest od niej większy, "mądrzejszy", starszy. Przy niej wyglądał na rozluźnionego, choć nie od początku, przyznaję. Ale ostatnie tygodnie to była niemal sielanka.... Tym bardziej to boli. I tym bardziej, podobnie jak Malcie, Matrixowi, czy Tilii pojawia mi się pytanie, czy warto znów zaryzykować. Wiem jak może być doskonale i wiem, jak moze być tragicznie.
  18. Dzięki za rady i komentarze. Z drugim psem jest tak: najprawdopodobniej będzie. Decydując się na drugiego psa, wiele miesięcy temu, mialam sprecyzowane "życzenia" i plany co do jego obecności. Przez niemal rok poszukiwań właściwego psa miałam czas, żeby sobie to wszystko ugruntować. Obaw miałam wiele, Tilia tego najlepszym świadkiem, bo z nią spędziłam wiele spacerów i posiadówek rozmawiając na ten temat. Podobnie zresztą jak i z resztą Lukrowych, oraz całą masą bardziej lub mniej obcych "psich treserów", hodowców i właścicieli różnych ras, których zadręczałam mailowo i telefonicznie. O CP rozmawialiśmy również, potem pojawiła się Pasja, po dwóch chyba miesiącach była u mnie. Muszę powiedzieć, że nawet w najśmielszych marzeniach nie przypuszczałam, że będzie tak dobrze. Choć może w świetle niedzielnej tragedii to brzmi nieco dziwnie. Ale taka jest prawda. Ci którzy znają Ramzesa "osobiście" wiedzą, że mimo opanowania (jak na alabaja) to pies który konsekwentnie i brutalnie trzyma swoje porządki w domu. Oczywiście, jeżeli chodzi o inne psy. Znakomita większość problemów, jaka się pojawiła kiedykolwiek z nim, była wynikiem mojej nieuwagi/nieświadomości/zbytniego zaufania. A to jest pies, który myśli bardzo wolno i duże szanse są że można zapobiec jego reakcjom. Uczę się tego, niestety czasami na błędach. Z Pasją w ogóle nie było TAKICH problemów. Ramzes pokazał jej raz, że nie życzy sobie podchodzenia do jego miski, ona to zaakceptowała i problemy się skończyły. Trudno powiedzieć co by było za rok, dwa, trzy. Wszystko to, na co liczyłam, otrzymałam z nawiązką. Dlatego myślę znowu o drugim psie. Ale jakim. Oczywiście myślę o charcie, bo bakcyla połknęłam i koniec, tego nie muszę tłumaczyć. Nie uważam, żeby CP były delikatne, pod jakimkolwiek względem. Z tego co zdążyłam się o nich nauczyć, z lektur i obserwacji innych psów (no bo Paśka była nietypowa), to psy które mają być mocne i psychicznie i fizycznie. A co do dopasowania dwóch psów - moim zdaniem wielkość nie gra aż tak dużej roli, jak psychiczne dogadanie się psów. Dla mnie osobiście marną by było pociechą, że mam psy o takich samych gabarytach, które się w żaden sposób nie mogą zrozumieć, non stop wybuchają konflikty, ale nie szkodzi, bo w walce psy mają równe szanse. To by znaczyło, że jeden z nich musi odejść do innego domu, bo mimo zbliżonej wagi, któregoś dnia przyjdzie moment, że będą usiłowały sie pozagryzać i nie przestaną walczyć. Albo do końca życia będą musiały przebywać w oddzielnych pomieszczeniach. Takich przypadków jest mnóstwo, każdy z was je zna, nie będę przytaczać bo szkoda miejsca. Dlatego dla mnie ważne było, że miedzy Ramzesem i Pasją nie było konfliktów. Obserwowałam ich bardzo uważnie (mimo podśmiechujków wielu znajomych, że jestem przewrażliwiona i niedługo sobie wmówię dziecko w brzuch) i nie było między nimi niechęci. Myślę, że gdyby było cokolwiek co wzbudzałoby mój niepokój - Pasja musiałaby odejść z naszego mieszkania, z tym nie miałabym problemu, bo bardzo chciała ją mieć u siebie moja mama. Możliwe, że postąpiłam źle nie ingerując w ogóle w kontakty między nimi, bo doprowadziło to do sytuacji, że Pasja dosłownie wchodziła Ramzesowi na głowę, potrafiła go podgryzać dosyć mocno i była bardzo niedelikatna. Ponieważ nie było reakcji negatywnych z jego strony na takie zachowanie, a wręcz przeciwnie, zachęcał ją do takich zabaw - nie reagowałam, zgodnie z zasadą, żeby się w psie sprawy nie wtrącać, póki nie ma konieczności. Teraz mogę sobie gdybać. Tak samo jak na temat, czy gdyby była zdrowa, to nic by się jej nie stało. Może jest w tym mojej winy, że pozwalałam jej na za dużo ruchu, szczególnie w domu, gdzie wiadomo, że może się poślizgnąć, uderzyć w szafkę, o twardą podłogę. Może się stać cokolwiek... I stało się. Ludzie tracą młode, zdrowe psy w najgłupsze sposoby. pod kołami samochodu, we wnykach, na skutek błędów lekarzy. Nie wszytko jesteśmy w stanie przewidzeć. Ja mogę dołączyć do grona osób opowiadających historie w które się nie chce wierzyć, własnie typu, że matka zadusiła dwa szczeniaki, bo się na nich położyła, pies spadł ze schodów i się połamał i tak dalej. Tyle że jak się słyszy takie historie, to człowiek myśli, matko, jaka głupota, taki przypadek. Dobrze, że mnie nie spotykają takie. Do czasu aż spotkają... :(
  19. Jaki dumny siedzi! Rotti - jeszcze raz trzymaj się!
  20. Dziękuję Wam wszystkim za ciepłe słowa. Ja też nie mogę w to uwierzyć. Nie dociera do mnie że jej nie ma. Że teraz nie obsikuje mieszkania, że nie otwiera sobie szuflad, nie kradnie, nie rozrabia. Że jej nie ma. Nie mogę sobie darować tego co się stało, tego głupiego pecha! Ile razy ona przełaziła przez niego, on ją odpychał, czy dla zabawy, czy żeby mu dała święty spokój. Jak robił to za mocno to mu się odgryzała. Galopowali razem, on ją popychał, ona fikołkowała i nic się nie działo. W ciągu kilku minut starciłam moją córeczkę, na którą tyle czekałam. Wybaczcie mi ten dramatyzm, ale ja jeszcze się nie nauczyłam sobie z tym radzić. Była spełnieniem wszystkich moich oczekiwań - nie dość, że chart, to polski, ciekawska, łobuzica, pędząca do mnie co sił w krzywych łapach na każde zawołanie. Cały czas wpatrzona we mnie, gotowa ze mną sprzatać, prać, czytać, siedzieć przy kompie. Staram się nie mieć, ale jednak mam w sercu olbrzymi żal do Ramzia, że nie wyczuł, że za mocno. Wiem, że nie powinnam. On jaby to czuł, bo chowa się po kątach w mieszkaniu. Szuka jej, sprawdza te miejsca, w których ona leżała zawsze. Cały czas podkulony ogon. Wiem, że pretensję to ja mogę mieć do siebie, że namówiłam Bagi i Marcina, żeby mi ją oddali, zapewniając, że się nią dobrze zaopiekuję. Myślałam: przecież CP to mocne bydlaki, na wilki, a azjaty trzyma się i z jamnikami i ze spanielami. Nie wzięłam pod uwagę jak kruchą istotką będzie Pasja. Może zdrowy szczeniak CP jest nie do zdarcia. Ale ona ciągle nie była zdrowa.
  21. Pochowałam wczoraj moją Pasję.... Latała jak zwykle po mieszaniu i jak zwykle po śpiącym Ramzesie. A on ją po prostu w którymś momencie, zezłoszczony, złapał i przewrócił. I złamał jej kręgosłup. wszystko się działo niemal w ciszy, bez pisków, warczeń, jazgotu. w ciągu sekund. ona się prewróciła i nie podniosła. nie wiem, może gdyby była zdrowa, miała mocne te kości - nic by się nie stało. przecież oni się non stop kotłowali, przewalali, ona fikołkowała... może gdyby on ją pogryzł, zagryzł, gdybym widziała jakąś nienawiść i walkę między nimi byłoby mi łatwiej to zrozumieć. że jej już nie ma. może to głupie, co wypisuje. na razie zupełnie to do nas nie dociera. chodzimy po mieszkaniu i szukamy jej wzrokiem. na spacerze czekam aż wyskoczy z krzaków tym zwariowanym galopem. śni mi się, że ją głaszczę.
  22. Wirka :o super te Galerie z podziałem na hodowle! nie mam czasu, ale musze sobie wygenerować ze 2 godzinki na dokładny przegląd zdjęć! Rewelacja! Dla takiego lajkonika jak ja wszystko w jednym miejscu, bez linków, bez konieczności wchodzenia osobno na strony hodowli, podpisane zdjęcia SUPER! hmmm, nieśmiało pytam, czy mogłabym dołączyć Paśkę?? :oops: Derwal - Fiona ma duuuużo prostsze nogi niż Paśka, przynajmniej tak wychodzi ze zdjęć, porównamy w niedzielę.
  23. jenn to chyba ja się wyrażałam jak potłuczona, no własnie ja wiem, że oni razem mieszkają (ci psy), wybaczcie, coś z tym ciśnieniem chyba... :oops:
  24. jen, Ural to na pewno, tylko właśnie nie wiem, co z pozostałymi dwoma psiakami, co to za hodowle. Oni mieszkają dosłownie dwa bloki ode mnie, ale jakoś nigdy ich nie mogę spotkac na spacerze. Za to spotykaja ich inni psiarze i chodzą do tego samego veta co ja (i Tilia zresztą 8) ) Także w końcu ich na pewno dorwę :D
×
×
  • Create New...