Jump to content
Dogomania

wiosna

Members
  • Posts

    3333
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by wiosna

  1. Ehh, cholera, pospieszyłam się. Rozmawiałam z Wetem, umówiłam Sokratesa, i co? I po pół godzinie okazało się, że Sokrates ma krwawą biegunkę.. Dobrze, że moi Weci polecili mi tydzień go poobserwować i operacja miała i tak odbyć się dopiero w piątek. Z Sokratesem nie jest dobrze. Rano był słaby - jeszcze słabszy, niż zwykle. Kupa jest praktycznie wodą i krwią, krwi jest sporo. Dostał antybiotyk i leki osłonowe, jeśli w ciągu kilku godzin choć troszeczkę się nie poprawi to wsiadam z nim w auto i jadę do Kliniki. Po głowie chodzą mi kroplówki, boję się, żeby się nie odwodnił. Biedne to psisko potwornie :shake: Postaram się możliwie na bieżąco Was informować, ale jakbym się nie odzywała, to - jak zawsze - jestem pod telefonami. Kciuki mocno potrzebne!
  2. Może warto wstawić zdjęcia do pierwszego postu? Na pewno łatwiej byłoby je znaleźć wtedy. Umówiłam Sokratesa (i Crazy też) na piątek rano.
  3. Ja nie wiem, czy Wy o tym wiecie, ale od jakiegoś czasu zbieramy dla Was helpery - obroże i smycze ;) Zbiórka trwa do końca września, później wyślę Wam paczkę. Może moglibyście pomóc w rozreklamowaniu akcji? Pozdrawiam ciepło :loveu:
  4. To nie jest tak, że ja - założyciel wątku - się nie przejmuję. Ale nie mam możliwości pomocy. Kiedy sprawa była świeża, a oko - jak sądzę - było jeszcze do uratowania, zaproponowałam Dei, żeby Aramis przyjechał do nas bez pieniędzy, obiecałam poczekać na pieniądze za hotel tak długo, jak długo będzie trzeba (!). Jedyne zatem, co byłoby na szybko do pozbierania, to pieniądze na leczenie oka. Dea powiedziała, że nie chce takich zobowiązań i długów. Rozumiem, ok. Ale wiadomo jak jest z miejscami w takich hotelach. Wtedy dwie osoby zostały "przeskozone" i Aramis mógł przyjechać, teraz - od trzech miesięcy - kolejka stoi. Ja nie jestem tu decyzyjna i sama nic na siłę nie zrobię. Zaproponowałam ile mogłam, teraz już nawet gdyby miejsce było, na taki układ pójść nie mogę bo w tej chwili sami nie mamy pieniędzy. Leży mi Aramis na sercu, naprawdę. Ale nie da się na siłę. Dea, nie odbierz tego jako złe. Chociaż ja uważam, że Aramis już od trzech miesięcy mógłby być zdrowy - o ile było to możliwe. Teraz nie wierzę, że cokolwiek da się z okiem zrobić, nawet nie wiemy, jak to teraz wygląda. Nie ma dobrych zdjęć, nie bardzo jest nawet jak ogłaszać. Ja wiem, że warunki schroniskowe, że mało czasu, że to i tamto.. Ale można było inaczej :roll: To Wasze decyzje, co z psem się stanie. Ja nadal jestem gotowa przyjąć go gdy tylko będzie miejsce, jeśli ktoś by w to wątpił. Na dogo nie takie rzeczy się robiło, a ten wątek.. jest całkowicie martwy. Szkoda psa tylko ;(
  5. Goniu.. trzymaj się kochana. Smutne to strasznie :-(
  6. Wieści, wieści! Psisko nam się uspokaja, znacznie mniej się boi i spokojnie daje się już głaskać - tak Patrykowi jak i mi. Ewidentnie chłopak przekonał się, że my krzywdy nie robimy i można z nami swobodnie przebywać. Na smyczy też chodzi już znacznie lepiej. Niesamowicie pozytywny psiak z niego. Taki wdzięczny, dostojny, naprawdę kochany. Jest przemiły. Z psami i wszelkimi innymi stworzaniami dogaduje się iście po sokratejsku - jest pełen spokoju i dobra, takiej wyrozumiałości. Dzisiaj byliśmy na spacerku z Kubusiem i Rudzikiem i ani przez moment panowie nie dyskutowali ze sobą. Odrobaczyłam go i odpchliłam - koszt to 15 + 25zł. Transport z Olkusza przez Gliwice kosztował 150zł (309km), za wizytę nie zapłaciliśmy nic. Trzeba jednak możliwie najszybciej uzbierać na operację - najpilniejsze - oczko, które trochę przez tę powiekę ropieje, do tego guz i brodawki. Nie możemy długo czekać z tym, bo oko nie jest w najlepszym stanie. Sokrates nie ma biegunki, nie wymiotuje, jest w złej kondycji, ale, jeśli tak mogę to ładnie i mądrze określić, jego stan jest stabilny. Umówiłam się z Weterynarzami, że poczekamy kilka dni, tydzień - właśnie po to, żeby zobaczyć czy nie ma jakiejś ostrej infekcji. Nie ma, zatem do dzieła! Nie wiem, czy na wątku Kubusia padły jakieś ustalenia odnośnie jego "posagu", a nie mam jak teraz tam zaglądać bo muszę lecieć szyć zamówienia. Do tej kwoty dojdą jednak pieniążki, jakie przekazali nam Magda i Michał będąc u nas (150zł - odpchlenie Kubusia i wrześniowy pobyt). Proszę Was o możliwie szybką decyzję i wiadomości. Koszt transportu do Gliwic postaramy się wziąść na nas, ewentualnie składając się jakąś częścią z Sokratesem i Crazy, która też pojedzie na operację oczka i guza. Nie wiem, kiedy tutaj zaglądnę, proszę więc jakby co o telefon lub smska.
  7. Pierwszy poranek przywitał go wczoraj - w Olkuszu byłam w czwartek, ale dopiero wczoraj weszłam na forum i napisałam co i jak. Sokrates jest z godziny na godzinę spokojniejszy, mnie się już nie boi, Patryka prawie też nie. Chodzi za mną krok w krok, jest strasznym przytulasem, chyba czasem nawet zapomina o swoim gabarycie i chciałby wejść na kolanka albo schować się w kieszeni. Mam wrażenie że odkrył, że przy mnie nic mu nie grozi i dlatego trzyma się mnie jak tylko może. W boksie spędza czas spokojnie, sporo śpi, dużo też je, ale to bardzo dobrze. Niech chłopak sił nabiera. Teraz już muszę lecieć, jak znowu znajdę chwilę to się odezwę.
  8. jestem, dotarłam. Nie przeczytałam wszystkiego wstecz, jeśli są do mnie jakieś konkretne pytania (na które odpowiedzi nie będzie w tym, co zaraz napiszę) bardzo proszę o kontakt telefoniczny - 500 16 25 35 lub 506 935 278. Opiszę wszystko, bo nie wiem co zostało opisane. Kilka dni temu Molly bawiła się z Grisem zabawką - bez żadnych szaleństw, jak na nią całkiem spokojnie, właściwie leżąc naprzeciwko siebie i podskubując zabawkę raz jedno, raz drugie. W pewnym momencie Molly zaczęła piszczeć, cofnęła się i za chwilę przestała. Coś się stało, nie stawała na łapkę. Wystraszyliśmy się bardzo , wyglądało to naprawdę niewesoło. Wieczorem Molly właściwie "chodziła" tylko na przednich łapkach. Pojechaliśmy do Kliniki, zrobiono kolejne rtg - okazało się, że łapka jest zwichnięta. To, co niewesołe, cco zresztą wiemy od początku, to że nie ma szansy na wyleczenie całkowite. Cały tył ciała jest słaby, źle rozwinięty. Jeśli chora byłaby tylko jedna łapka, możnaby ją operować, jeśli druga - możnaby leczyć. Ale nie można operować psa w takim stanie, bo ona się po operacji nie pozbiera - reszta ciała jest zbyt słaba. Mój Wet nie proponował mi uśpienia Molly. Powiedział, że proponowałby to w przypadku większości innych psów w takim stanie, bo wymaga to od nas - nie od niej - wielkiego poświęcenia, na jakie większości ludzi nie stać. Molly dostała leki przeciwbólowe i przeciwzapalne. Nie spodziewaliśmy się, że tak szybko się pozbiera - dlatego mowa była o wózeczku i dlatego tak pilnie. Zaskoczyła nas jednak znowu, bo teraz chodzi praktycznie tak, jak przed wypadkiem, naprawdę jest już znacznie lepiej. Leki będzie dostawała jeszcze przez dwa dni. Jeśli chodzi o moją nieobecność tutaj i mój czas dla Molly - mnie nie ma na forum właśnie dlatego, że jestem z psami. Ja uważam za znacznie ważniejsze bycie tam, niż pisanie tutaj, dlatego kontaktuję się z Clo przez telefon a tutaj zaglądam, gdy mam czas całkiem wolny. Zdjęcia oczywiście mogę wysłać, choć obawiam się, że mogłyby zaginąć lub nie wrócić, a są moim zdaniem ważne. Jeśli taka jest decyzja to ja porostu proszę o adres i informację, co mam do zdjęć dołączyć.
  9. Ehh, biedna malutka. Dobrze, że jest pod dobrą opieką, trzymam kciuki aby szybciutko wracała do zdrowia. Wspominaliśmy sobie ostatnio z Patrykiem nasze "byłe" psiaki, i Divulkę maleńką, taką kochaną :loveu: Divi, wymiziaj ją od nas koniecznie :)
  10. Ja też nie spodziewałam się takiego szybkiego domku, tym bardziej jestem Wam ogromnie wdzięczna. Państwo przyjechali do nas wczoraj, no i zakochali się, Faguś dał się przekupić i chwilę później już sam domagał się miziania i jedzenia. Będzie mieszkał teraz w Opolu jako pies domowo-ogrodowy. Cieszę się bardzo, naprawdę fajny domek mu się trafił. Trzymaj się, Faguś. Brakuje nam teraz takiego radosnego skoczka. Zmieniam tytuł wątku i raz jeszcze BARDZO WAM DZIĘKUJĘ!!
  11. Basia, przepraszam Cię bardzo - Was wszystkich również. Jestem na Dogomanii naprawdę rzadko, ostatnio nawet, jeśli rzadko to na trzy minuty, nie zaglądałam już od dawna na wątki naszych psów. Ja zdecydowanie wolę pójść z psem na spacer niż pisać jak pies się ma, bo to moim zdaniem jest ważniejsze, ale naprawdę tutaj nie zaglądałam od tak bardzo dawna. Przepraszam :oops: Lando można powiedzieć, że się ustabilizował, nie robi już tak wyraźnych kroków, jak na początku. Niestety nie ustabilizował się jeszcze na poziomie całkowitego braku agresji. Właściwie nie agresji, bo - odpukać - nic nie stało się ani mi, ani Patrykowi, chociaż zdarzały się ciągle akcje np ze skakaniem i ostrzeganiem. Od jakiegoś czasu na spacery chodzimy we dwoje, asekurując Lando na dwóch smyczach, i wierzę, że przyniesie to rezultaty, bo Lando przestanie próbować robić coś, czego robić i tak się nie da. Ogólnie Lando zrobił się pieszczochem. Ja mam przed nim rezerwę,, Lando nie jest psem, którego czochram bez jakichkolwiek hamulców. Na spacerach jest to głaskanie - daje się normalnie dotykać po karku, grzbiecie i spokojnie również po głowie. To, co bardzo istotne się zmieniło - Lando nie traktuje już wyciąganej ręki jako zagrożenie. Zostały w nim odruchy bronienia się, myślę, że wiele z nich jest spowodowanych po prostu strachem, wyrytym złym skojarzeniem ruchu ręki z tym, co miałoby za chwilę nastąpić. Kilka dni temu byłam w Olkuszu, wyciągnęłam z tamtąd Sokratesa. I teraz trochę bardziej rozumiem sytuację Lando. To, co tam zobaczyłam uświadomiło mi jaki koszmar Lando przeszedł. Rozmawiałam też niedawno z osobą bardzo dobrze znającą się na psiej psychologii właśnie na temat Lando. Niestety sens tej rozmowy nie dawał mi dużej nadzieji na "całkowite wyprostowanie" Lando. Jedyna jego szansa w tym, że znajdzie dom, gdzie ktoś będzie chciał i potrafił funkcjonować z nim zawsze biorąc pod uwagę ryzyko, zawsze mając jakąś asekurację. Chciałabym wierzyć, że stanie się tak, jak na filmach czy w książkach - że Lando zaufa komuś tak całkiem, pozbędzie się zupełnie swoich ryzykownych zachowań. Basiu, przesyłam rozliczenie na pw. Dopiero teraz połapałam się, że od jakiegoś czasu nie wpływają deklaracje Lando. Ja jestem ostatnio naprawdę nieobecna - poza wszystkimi normalnymi, codziennymi sprawami mam teraz ruzkuty dom i naprawdę ani chwili na wolne siedzenie przy komputerze. Nie pisałam, bo chciałam opisać wszystko naraz, wstawić też zdjęcia. Ale zdjęć narazie nie mam i nie chcę, abyście dłużej musieli na jakiekolwiek wieści czekać - zrobię i wstawię gdy będę mogła.
  12. [QUOTE]Wiosna, coś sensownego?[/QUOTE] Oj, tak!! Faguś dzisiaj pojechał do domku, własnego, stałego i cudownego! Nasz Fagusek, ahh.. aż mi się łezka kręci w oku, nie wiem, czy z tęsknoty, czy z radości.. :roll: Dziękuję Wam za akcję ogłoszeniową, jesteście cudowne. Bardzo bardzo dziękuję!! :Rose:
  13. Jestem wreszcie na wątku, dotarłam. Psisko bezpieczne, udało się, chociaż przeżył on koszmar. Aż trudno jest mi pisać o tym, co działo się wczoraj. Zdążyliśmy na ostatnią chwilę, i to ledwo-ledwo. Dziękuję Ci Ada-jeje za 'wejściówkę' - bez tego mogłabym stać pod bramą i do jutra, i nic by to nie dało. Dziękuję Lu_Gosi, która jak zawsze działa bez wahania. Wiesz dobrze, że bez Ciebie wiele osób by o psisku nawet się nie dowiedziało. I dziękuję Wam wszystkim. Może później postaram się opisać dokładnie całą sytuację - w tej chwili nie mam do tego ani czasu, ani - chyba przede wszystkim - nerwów. Konkretnie - Sokrates jest w złym stanie. Zrobiłam mu dzisiaj kilka zdjęć. Pies jest zagłodzony, z ranami, brodawkami, strupami, oczy zaropiałe i chora (wywinięta? źle zrośnięta?) powieka, guz na szyi. Guz na szczęście jest "związany" tuż pod skórą i nie wrasta w ciało, dlatego łatwo będzie go usunąć - wtedy też go zbadamy i zobaczymy co to. Fafle są mocno czerwone, wczoraj krwawiły. Odbyt jest duży i jakby napuchnięty. W samochodzie pies mi wymiotował - zwrócił parówkę, jaką dostał od Gosi.. dwa listki laurowe i trociny... Po pierwszych zdjęciach sądziłam, że pies jest w typie doga. Jego pysk jest jednak szeroki, znacznie szerszy, niż u dogów - raczej jak od mastiffa, tylko nie taki pomarszczony. Nie jestem więc pewna, do jakiego stopnia jest zagłodzony. Wczoraj był wystraszony potwornie. Cudem udało mi się wyprowadzić go z kojca - na szczęście pracowników nei było, więc nie zrobili tego za mnie. Chował się w krzaki, stawał dęba, gryzł smycz, robił wszystko, byle pozwolić mu się schować.Udało się, wskoczył w końcu do auta, dał się nawet pogłaskać. I tutaj dostam kolejnego "kopa". Sokrates bał się mojej ręki, a kiedy go pogłaskałam, był zdezorientowany, autentycznie zaskoczony. Nie spodziewał się niczego przyjemnego. Byliśmy w Klinice w Gliwicach. Wet na początku zapytała 'co to za staruszka masz?', a kiedy zaglądnęła mu w zęby zdziwiła się, powiedziała, że nie oceni ile on ma lat, bo zęby ma całkowicie "młode". Czy pies może osiwieć ze strachu?! Serce mi się ściska na samą myśl o tym wszystkim. Wstawiam zdjęcia, zobaczcie sami.
  14. dziękuję Wam bardzo bardzo za obecność i ogłaszanie Fagusia. Dzisiaj miałam w jego sprawie telefon - pierwszy od czasów niepamiętnych:shake: Oby los w końcu i do Fagusia się uśmiechnął, bo psisko już u nas korzenie na dobre zapuściło. Dziękuję Wam bardzo!
  15. Mam coś dla Was - zdjęcia ze spacerku ;) [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kuba/1010060.JPG[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kuba/1010061.JPG[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kuba/1010062.JPG[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kuba/1010063.JPG[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kuba/1010064.JPG[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kuba/1010065.JPG[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kuba/1010066.JPG[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kuba/1010068.JPG[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kuba/1010069.JPG[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kuba/1010070.JPG[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kuba/1010071.JPG[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kuba/1010072.JPG[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kuba/1010073.JPG[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kuba/1010074.JPG[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kuba/1010076.JPG[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kuba/1010077.JPG[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kuba/1010078.JPG[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kuba/1010079.JPG[/IMG]
  16. Nie zdążyłam wczoraj już się odezwać, ale wczoraj właśnie była u nas Magda z mężem, poznali Kubusia i Kuba ich - i to spotkanie nie było przesycone lękami, jak to zwykle było przy obcych osobach. Początkowo oczywiście Kuba wszystkich obszczekał, ale po czasie zjadł wszystko, co tylko do zjedzenia było i nawet dał się głaskać! Ciszę się, że Kubuś trafi w takie ręce, jestem całkowicie o niego spokojna. Pakuj się, Kubiński, teraz Władek!
  17. Jestem, chociaż tylko na sekundkę - zmienię tytuł wątku, żeby można było przenieść. Domek dla Kiki naprawdę okazał się domkiem bardzo fajnym, jestem przekonana, że mała będzie tam szczęśliwa. Trzymamy kciuki oczywiście! Jeśli chodzi o siostry, to chyba tylko ostatnia - Prymulka - jest siostrą Molly. Pozostałe to malutkie w tym samym wieku, ale z drugiego miotu - jeśli się nei mylę. A prawdę mówiąc to myślałam, że Prymulka szybko domek znajdzie, z tym jej białym na pyszczku - cudowna jest! ;) Molly moim zdaniem można (ba, trzeba!) ogłaszać. Jeśli uda się jej pomóc rehabilitacją, to tak czy siak nie zrobi się z niej zdrowego całkiem psa, a jedynie troszkę załagodzi się skutki. Leczyć nie bardzo się da, nie wyprostujemy kręgosłupka. Dlatego domek potrzebny, domek pełen tolerancji i akceptacji takiej Molly, jaka jest. A, jak się okazuje coraz częściej, to normalnie wcoelone szatanisko ;) Chyba żaden jeszcze szczeniak nie okazał się takim gryzoniem, łobuzem i zaczepiaczem. Reszta psów normalnie przed nią ucieka, mała ma tyle energii, że szokuje swoją zawziętością, wieczną chęcią do zabaw i szaleństw, i gryzienia oczywiście wszystkiego i ciągle. Ma już na koncie kilka zabawek, kapcie, nasz bujany fotel i kabelek od słuchawek :mad: Ja uważam, że domku trzeba szukać jaknajszybciej - póki jest malutka i słodka. Później będzie coraz trudniej.
  18. Ja normalnie uwielbiam ten wątek ;) Tu jest tak miło :loveu: Jak już Gonia napisała, w sobotę szykująnam się odwiedziny, Pani Magda będzie mogłą Kubolinka poznać - zapraszam Panią gorąco! I gorąco zapraszam też do ujawnienia się tutaj, na wątku! Ten Kuba to naprawdę niesamowity szczęściarz. Cudownie mu się wszystko układa. Ja prawdę mówiąc myślałam, że on tu z nami będzie długo mieszkał, a tu proszę, ledwie się chłopak rozkręcił, już się żegnać trzeba. Ehh, taka praca, cuż mam zrobić. Połowa mnie szaleje z radości, druga już chlipie z tęsknoty. Ale tak ma być, o to chodziło. Niechże Kuba spędza tę drugą połowę życia tak, jak każdy pies spędzać by chciał całe, należy mu się po tym wszystkim. Teraz życie otworzy się przed Władkiem, oby okazało się równie szczęśliwe. Władziu, czekamy tu na Ciebie!! :diabloti: :evil_lol: Ściskam Was gorąco, i Kubusia od Was wyściskam. No, wygłaskam, nie będę chłopaka przerażać zbytnim ściskaniem. Wracam do pracy, zajrzę znowu, gdy znajdę choć chwilę. A z tymi chwilami to ehh, nieszczęście.. Na dodatek zaczynamy właśnie remont - w sumie - pochwalę się, a co! Będziemy mieć ciepło w domu, koniec zimy nareszcie! Witaj cudowne, upragnione ogrzewanie :multi: [SIZE="1"]w końcu!! :roll:[/SIZE]
  19. Podwyżka ceny hotelu między innymi spowodowana jest podwyżką cen karmy, ale przede wszystkim tym, że my nie jesteśmy w stanie wydolić finansowo w taki sposób. Jeżeli chcemy utrzymać hotel i móc prowadzić go normalnie, mogąc poświęcić tym psiakom czas, to musi on być droższy. Jeśli nie podnieślibyśmy ceny,to nie wiem, jak miałoby to wyglądać, bo musielibyśmy więcej czasu poświęcić na przykład na szycie, albo jedno z nas musiałoby iść do pracy. Z pozoru może prowadzenie takiego hoteliku to złoty interes, ale my naprawdę ledwo przędziemy i na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie dawać żadnych absolutnie rabatów. A pamiętajcie, że Rudzik nie płaci "normalnej" stawki. Rudzik przyjechał do nas na samym początku, kiedy mieliśmy dwa miejsca przy budach. I tak pomieszkał przez bardzo krótki okres, później dołączając do Bennego. Miejsca 'budowe' bardzo szybko zlikwidowaliśmy, teraz Rudzik mieszka normalnie w boksie, chociaż cena została. Według cennika od bardzo już dawna opłata powinna wynosić 6zł/dobę (to cena dla małego psa z dostarczoną karmą), w tej chwili powinno być to 8zł. Mam ogromną nadzieję, że nie będziemy musieli zmieniać tej ceny. Ale - umówmy się - 7zł to nie jest wysoka cena. Doba w przeciętnym hotelu to 30zł. Da się znaleźć hotel powiedzmy za 12-15zł. Ale 7, to chyba tylko na Dogomanii. I nic dziwnego, że takich hoteli nie jest wiele :roll: Mi naprawdę nie jest wygodnie i bardzo proszę o spojrzenie z mojej strony. Opiekowanie się psami jest cudowną pracą, ale ja nie potrafię żyć powietrzem, moje psy także :roll:
  20. Proszę: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/f28/zumis-w-hotelu-prosimy-o-deklaracje-brakuje-pieniedzy-138709/"][IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/zumi/banner_zumi_02.jpg[/IMG][/URL] i malutki: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/f28/zumis-w-hotelu-prosimy-o-deklaracje-brakuje-pieniedzy-138709/"][IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/zumi/banner_zumi_01.jpg[/IMG][/URL]
  21. A może warto zrobić Zumiemu nowy banerek ? Ten "mam tydzień" trochę już długo wisi :lol: A Zumi jest coraz bardziej misiowaty ;) On się normalnie Uszatek powinien nazywać, to jest dosłownie niedźwiadek ;) Bardzo jest posłuszny i grzeczny, całkiem ładnie też chodzi na smyczy. Kurcze, ja nie wiem.. młode toto, ładne, takie "inne niż inne", a nikt się nie odzywa :shake: Może ogłoszenia w prasie ? Dziewczyny na Kubusiowym wątku chciały ogłaszać Kubulka w Nowinach Gliwickich, ja myślę że warto - gazeta wychodzi na tydzień, więc może ktoś go wypatrzy. Na Allegro psów są tysiące :shake: [QUOTE]Nowiny Gliwickie 2008, 44-100 Gliwice, ul. Zwycięstwa 3 Telefony, +48 032 231 47 60 (sekretariat), +48 032 231 44 13 (dzia reklamy) Fax +48 032 230 71 22, Prezes Zarządu i Redaktor Naczelny: Joanna Nawratil, Zespół Redakcyjny: Monika Foltyn - tel. 231-47-60, Małgorzata Lichecka - tel. 231-47-60, Adam Pikul - tel. 231-47-60, Andrzej Sługocki - tel. 231-47-60, Barbara Rozkrut - tel. 231-47-60, Jan Suchan (fotoreporter) - tel. 231-47-60, Biuro Redakcji - tel. 231-47-60,Biuro Ogłoszeń - tel. 231-44-13, [email]office@nowiny.gliwice.pl[/email] [email]gosiap@nowiny.gliwice.pl[/email],Księgowość - tel. 231-47-60 [email]halina@nowiny.gliwice.pl[/email] [email]zus@nowiny.gliwice.pl[/email][/QUOTE] Z transportem do Gliwic, jeśli nie jest to transport na już do weta to możemy jakoś się zorganizować i zabrać Zumiego przy okazji jechania do rodziny, albo zabierze go rodzina nas odwiedzająca. Kurcze, a chcieliśmy go wykastrować jeszcze i zaszczepić :shake:
  22. Renata, zobacz, czy możesz go zmienić. Chyba czasem dostaje się go na jakiś czas, a czasem nie - ja mój mogłam zniemić bez problemu, choć połapałam się po kilku dniach dopiero :roll: Kuba, szykuj się :) Do ostatniego sierpnia mamy 28 dni. Nie wiemy dokładnie, kiedy Pani Magda chciałaby go odebrać, ale.. 28 to nie dużo przecież ;) Ale się cieszę! Takie mało niuby adopcyjne psy, a trafiają w takie fajne miejsca. :bigcool:
  23. Jestem całkowicie rozłożona na łopatki! Nie zwykłam publikować korespondencji i bardzo tego nie lubię, ale po prostu muszę, bo żadne moje słowa nie pokażą Wam zaangażowania Pani Magdy. Ja nie mam już żadnych absolutnie wątpliwości, że ten nochal będzie miał najcudowniejszy dom pod całym słońcem!! [QUOTE]Dzień Dobry, Pisze w sprawie Kubusia, którego planuje adoptować we wrześniu. Proszę napisać jakie Kubuś ma przyzwyczajenia, co je, jaki pokarm powinnam mu kupić (suchy - jakiej firmy, puszki - jakiej firmy?), jakie ma ulubione przysmaki, gdzie i na czym śpi. Czy nauczony jest siusiać na podwórku. Gdzie w tej chwili mieszka - w mieszkaniu czy w domu z ogrodem. Czy zaakceptuje fakt, że nie ma nas w domu przez 8-9 godzin w tygodniu, kiedy wychodzimy do pracy. Czy niszczy meble, czy powinnam zabezpieczyć jakieś sprzęty? Czy ma książeczkę zdrowia. Jakie szczepienia w tym roku powinniśmy jeszcze załatwić. Co powinnam ze sobą zabrać, kiedy po Kubusia przyjedziemy samochodem? Przepraszam za taka długą listę pytań ale chce się jak najlepiej przygotować na przyjazd Kubusia. Myślę o nim codziennie. Pozdrawiam serdecznie Magda[/QUOTE] Idę go wymiziać!! :loveu::loveu:
×
×
  • Create New...