-
Posts
198 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Lady
-
Ja też czasami klepnę moją, jak dostaje "napadów głuchoty" :wink:
-
Legionowo... pomyśle nad tym :wink:
-
Czy lubię swój oddział...? zastanówmy się... Gdyby ludzie w nim pracujący nie odznaczali się takim hamstwem, nie rzucali słuchawki gdy do nich dzwonię, nie przerywali rozmowy gdy ja jeszcze nie skończyłam, nie odpowiadali mi na pytania tak jakby sprawiało to im ogromne cierpienie, nie patrzyliby na mnie tak jakbym wciąż im zawadzała, nie zaczynaliby każdego zdania przeciągłym westchnięciem, nie wyglądaliby jakby kynolagia ich G obchodziła i gdyby choć raz na rok sprawdzali e-maila to bym lubiła! :)
-
To dziwne... A masz może w domu więcej zwierząt? Czy ktoryś z nich nie zrobił tego wcześniej? A może był u ciebie ktoś z wizytą z innym pieskiem?
-
Chyba, że on nie jest reproduktorem, to nie ma problemu.
-
Np. jeżeli będziesz zapewniała innych, że tak jest :) Wiem, że wiele psów wylatywało już za takie coś, więc lepiej z tym uważać...
-
Trzymam kciuki! Jeśli piesek z rodowodem pokrył suczkę bez papierów może być usunięty ze związku. Chyba, że do niego wcale nie należy i nie ma praw reproduktora, a to już zupełnie inna bajka.
-
Karmienie raczej nie powinno wpływać na wypadanie sierści. Najwyżej przez złą żywność sierść może zrobić się bardziej matowa lub coś w tym rodzaju. Z tą sierścią naprawde nie jest dobrze. Może to oznaczać, że np. szczeniaki później będą linieć, mieć podszerstek itd. Zapytaj się "hodowcy" dlaczego tak jest, bo jeśli np. ojciec szczeniaków jest nieznany to one mogą później w małym stopniu przypominać yorki. :-?
-
I chyba tak też zrobię...
-
Ja też nie widzę nic złego w tym, że pies śpi w łóżku. Lady od szczeniaka śpi ze mną, ale to ja alfuję i jestem przekonana, że jedno nie kłóci się z drugim
-
Iwono, zajżyj na strony chodowli yorków i znajdź zdjęcia szczeniaków. Porównaj je z tymi co widziałaś. Małe yorki faktycznie mają inną sierść z tego powodu, że jest krutka i czarna, ale ona nie wypada! Jeśli ich matka miała sierść w miare normalną to nie powinno być problemów. Chyba że ojciec jakiś taki nijaki...
-
Szczeniaki... dokładnie nie wiem kiedy będą, bo Laduśka między ostatnimi dwiema cieczkami miała odstęp 9-miesięczny. Jeśli i tak będzie teraz to cieczka wypada na koniec lata; ciąża 2,5 miesiąca, przy matce przez następne 2,5 m-a, więc do odebrania były by na styczeń, ale czy tak będzie z tą cieczką... (?) Teraz gdy Lady zajęła 2 miejsce zastanawiamy się czy ją obcinać (trochę szkoda), ale chyba i tak na więcej wystaw nie pójdziemy. Zdjęć na razie nie mam (z tej wystawy), ale znalazłam w internecie jedno z wystawy Warszawskiej, na którym trochę nas widać. Jak tylko wyszperam adres strony to wam podam.
-
No, wróciliśmy Nie było źle. Lady w pociągu zachowywała się świetnie położyła się na siedzeniu przy oknie i podziwiała widoki. Nawet nie pisnęła. Kiedy przyszedł konduktor, ona po prostu spała. Nie wiem czy wogóle ją zauważył, ale bilet oczywiście mieliśmy. Dobrze trzymaliście kciuki, bo na wystawie zdobyliśmy srebro!
-
Iwono, skoro te psy mają "puch" to jest z nimi coś nie tak. Mojej też nic nigdy nie wyczesywałam... :-?
-
Śliczna, Ja na początku też chciałam psa bez rodowodu bo "za połowe ceny". Jeździłam po mieście i oglądałam te maleństwa, jednak jakoś mi nie "pasowały" - jedne były długie jak jamniki i po prostu brzydkie, a poza tym całkowicie nie reagowały na żadne wołanie człowieka, nie zwracały na niego uwagi, inne miały wstrętnych właścicieli, typowych rozmnażaczy dla zysku. Szczeniaki były nie raz trzymane w okropnych warunkach, w pomieszczeniu po prostu śmierdziało, a obok szczeniąt przewalały się dziesiątki zaniedbanych, wyliniałych i z pewnością zapchlonych psów innych ras. W dodatku owa "hodowczyni" powiedziała, że wykąpała te maleństwa. Choroba gwarantowana. Zdecydowałam zadzwonić do PRAWDZIWEJ hodowli i porównać pieski. To były zupełnie inne stworzenia; piękne, zadbane i zabawne. Zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia i wtedy wiedziałam, że jeden z nich będzie mój. Z początku nie myślałam o wystawach; samo jakoś tak wyszło Zainteresowałam się kynologią, "uświadomiłam" sobie jej walory i zapragnęłam, aby wniosła coś do rasy yorkshire terrier. To "coś" to np. perfekcyjny, miły pyszczek, gdyż jak widać u psów p. Zwolińskiej, yorki mają często niezbyt ładne pyszczki Nie mówie, że psy bez papierów są złe, ale ja jakoś nie miałam do nich szczęścia...
-
Witam wszystkich, Właśnie wróciłam z wystawy w Bytomiu. Poszło świetni. Ocena doskonała, SREBRNY MEDAL i DRUGIE MIEJSCE!!! :D :D :D To nasz pierwszy sukces. A poza tym Lady zdobyła miano suki hodowlanej.
-
Taką torbę to ja mam, tylko ona nie za bardzo ją lubi... Gosia, a żebyś wiedziała, że yorczki są groźne (zależy jakie). Np. u mnie w bloku jest jeszcze jeden taki a'la york, który nikomu nie da się dotknąć, leci za ludźmi i gryzie po kostkach. Muszę jeszcze dodać, że to zasługa jego właścicieli... :-? Przypominam o kciukach :lol:
-
Gaja, raczej za mnie, bo ona to ma nerwy ze stali, a jak ja się zdenerwuję to wszystko się zawali :wink:
-
Arwen, nie wiem czy mogę ci pomóc, bo nigdy nie znalazłam się w takiej sytuacji. Wydajemi się jednak (jeśli to pies małej rasy), że można by było umieścić go w jakimś pudełku a'la kojec wyścielonym gazetami. Mój wujek jechał pociągiem z Wa-wy do Katowic ze szczeniakiem sznaucerem olbrzymem. Obiecuję, że sę go dopytam o szersze szczegóły podróży.
-
Dzięki wszystkim, możliwe, że przed wystawą już nie wejdę na forum, więc już teraz napisze: TRZYMAJCIE ZA MNIE KCIUKI!!!
-
Co do olejku to jest OK
-
Niestety są :( Widziałam na własne oczy
-
Ciekawe, czy mnie będzie pytał... :wink:
-
Ja polecam Bieszczady... Chciałam jeszcze powiedzieć, że jeśli ktoś wybierałby się w góry z pieskiem na Słowacje to stanowczo nie polecam. Tam wogóle nie liczą się z psem i traktują go jak przedmiot! Na całym moim pobycie na Słowacji spotkałam chyba 3 pieski i to jakieś przyjezdne. Jak popatrzyć po wsiach to tam nie znajdzie się ani jednego psa. Ja nie wiem, co oni mają do psów. Jeden gospodarz domku zaproponował nam, aby na noc zamknąć psa (yorka!) w komórce! Nie mam słów...
-
Chyba jednak nie kupię kagańca. Tak sobie myślę, że to zbędny wydatek, a nawet nie wiem, czy ona będzie umiała usiedzieć na miejscu w kagańcu. Będzie się niepotrzebnie denerwować i to przed wystawą. Jeżeli ktoś się przyczepi to najwyżej Lady wsadzi się do kontenerka, a może nawet będzie wolała tak jechać...