Jump to content
Dogomania

dorotak

Members
  • Posts

    1099
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by dorotak

  1. dorotak

    SZNAUCERY(ŚREDNIE)

    No, to jest oddzielne ćwiczenie, więc trzeba je wykonać. Ale dla psa wystawowego, który "profesjonalnie" pokazuje uzębienie, to żaden problem. Zwłaszcza, że na egzamine, gdy kolega chciał dokładniej pokazać zgryz swojego psa panu sędziemu, to usłyszał "proszę pana, mnie poprawność jego zgryzu zupełnie nie interesuje, chodzi tylko o sprawdzenie, czy pies da sobie spokojnie podnieść fafle" ;-) To była również nasza pięta achillesowa. Właściwie do końca nie mamy tego nauczonego tak na blachę. Całe szczęście, że udało mi się być w parze z naprawdę dobrym psem i ćwiczył szybko i sprawnie. No i w sumie za to zostawanie jest mało punktów - tylko 10. Więc w najgorszym razie tylko tyle można stracić ;-). Pozdrowienia
  2. dorotak

    SZNAUCERY(ŚREDNIE)

    Myśmy z Atosem praktycznie przygotowywali się sami. Niestety kurs (oficjalny, ZK) był tak prowadzony, że gdybym miała na tym bazować, to pies by niczego nie umiał :-( Natomiast na szkolenie poszliśmy, jak Atos miał 2,5 roku, "już" się trochę uspokoił ;-) i przede wszystkim chodziło o to, aby poćwiczył wśród innych psów. I dlatego Madziorka musisz to wziąć pod uwagę. W sumie nie jest tak trudno nauczyć psa tych wszystkich wymaganych komend. Ale żeby temperamentny sznaucer skupił się odpowiednio i chciał je wykonywać gdy wokół są inne psy... To jest dopiero wyzwanie i nad tym należy równie ciężko pracować co nad poszczególnymi komendami. Dlatego (zwłaszcza, że jak piszesz, Denis ma typowy temperament sznaucera ;-)) koniecznie poćwiczyłabym z nim w grupie. Czyli najpierw doszlifowanie komend u siebie. A potem wykonywanie ich w obecności innych psów. To nie musi być regularne szkolenie - może być po prostu grupa znajomych z psami. Ale po prostu na szkolenie zawsze ktoś przychodzi, a z takim umawianiem się, to paru razach większości się odechciewa :-( No wiec nasza trenerka chyba uważała, że pies "się domyśli". To znaczy jeśli umie zwykły siad i waruj, to jak wydasz komendę w marszu to pies ją wykona. Z mojego doświadczenia wynika, że tak nie jest ;-) Chociaż zawsze można powiedzieć, że nie dość dobrze nauczyłam komend "siad" i "waruj". Więc napiszę Ci, jak ja uczyłam Atosa (sama). Atos szedł przy nodze, ja w lewej ręce trzymałam smakołyk. Na polecenie siad trochę zwalniałam, odchylałam rękę ze smakołykiem nad nos psa (tak jak przy uczeniu zwykłego siad, tyle ze pies z boku a nie przed Tobą), Atos siadał, dawałam mu smakołyk, polecenie "zostań" (u nas jest to wystawienia palca wskazującego) i odchodziłam dalej. Na początku jest trudno to skoordynować i musisz się na chwilę zatrzymać, ale stopniowo dochodziliśmy do tego, że ja sadzałam psa machając mu ręką ze smakołykiem, ale nie dawałam smakołyka, pokazywałam "zostań", odchodziłam i po chwili przychodziłam do psa i mocno nagradzałam. Stopniowo wycofywany był smakołyk w ręce (nagroda dopiero po całym ćwiczeniu) i oddzielne pokazanie "zostan" - zostawał tylko znak optyczny w postaci machnięcia ręką nad nos. No a w końcu sama komenda. Podobnie uczyłam z "waruj" - czyli smakołyk podawany bardzo nisko, aby pies zawarował. Trzeba uważać, żeby się nie potknąć i nie zabić, jak się chwilkę idzie w kucki ;-), ale da się zrobić. Ciekawa jestem, jak inni uczą? Aha, koszt 3-miesięcznego szkolenia w ZK (soboty i niedziele po ok. 2 godz.) u nas wynosił ok. 400zł (w tym jest już opłata za egzamin). Pozdrowienia
  3. dorotak

    SZNAUCERY(ŚREDNIE)

    Madziorko, tak jak napisała Amiga - od początku tego roku obowiązuje nowy regulamin PT. Możesz go znaleźć np. pod adresem http://www.zkwp-rzeszow.org.pl/szkoleniaPT.htm Główną zmianą w stosunku do starego jest właśnie zastąpienie zmian na odległość przez komendy wykonywane w marszu. Akurat w przeciwieństwie do Amigi, uważam że to jest trudniejsze ;-) Amigo, oczywiście trzymam kciuki za Wasz egzamin. Myśmy z Atosem zdawali dwa tygodnie temu. Atos zdał najlepiej z całej grupy - 196pt ;-) W każdym razie porozmawiaj ze swoją trenerką jak u Was wygląda egzamin - nam nikt nie kazał się meldować sędziemu, nie sprawdzał tatuażu ani nie przeprowadzał "próby charakteru". Od razu jeden piesek z pary szedł na zostawanie a drugi zaczynał chodzenie przy nodze. Gratulacje dla Bastera i Amigi za zdobycze wystawowe! Powodzenia
  4. Oj tam, kłócić. My tylko wymieniamy uwagi na temat zrozumiałości i jednoznaczności języka użytego w regulaminie PT ;-) A kciuki będziemy trzymać mocno! Pozdrowienia
  5. Obiecuję, że już ostatni raz na ten temat ;-) Flaire, ja to doskonale rozumiem i nie tego się czepiam. Chodzi mi o to, że po takim wstępie następuje opis koziołka. Wymagania na poszczególne stopnie są opisane przy poszczególnych ćwiczeniach. I oczywiście im wyżej tym trudniej. Natomiast to są ogólne zasady. I po takim wstępie o pozytywnym wyniku jest wyszczegółowione właśnie, że na tym egzaminie - zawodach między innymi wymagany jest aport koziołka opisanego kształtu. No to w takim razie na jakim egzaminie nie jest (bo to pytanie się naturalnie narzuca)? Tego się czepiam, ale już tylko retorycznie ;-) Dla mnie EOT. Pozdrowienia
  6. Ja nie dostałam żadnej książeczki - tylko wydruk komputerowy regulaminu od trenerki. I mam wrażenie, że nie ma w nim zdania "Do rozpoznawania przedmiotów..." W ogóle przy uwagach dotyczących aportowania jest właśnie punkt 1. natomiast nawet wysilając wzrok nie znalazłam nigdzie punktu 2. Więc nie wykluczam, że tekst, który dostałam może nie być kompletny :-( Ale ten myślnik zmienia sens zdania! Tu w ogóle jest jakiś błąd, bo albo miał to być dywiz (krótka kreseczka) i wtedy tłumaczenie jest takie, jakie napisałam, albo rzeczywiście myślnik (co sugerują spacje po obu stronach), ale nawet wtedy taka konstrukcja oznacza wtrącenie, wyjaśnienie a na pewno nie alternatywę (którą mogłoby oznaczać słowo "lub" albo zwykły przecinek). Egzamin PT można zdawać przy okazji zawodów PT. I o to według mnie chodziło we wspomnianym fragmencie. Nie chcę się więcej spierać, bo jakoś specjalnie mnie ten problem nie pasjonuje. Nie pierwszy to regulamin, w którym zapisy są tak sformułowane, że dopuszczają wiele interpretacji. Chciałabym tylko w tej sytuacji zapytać (nawet retorycznie). Jeśli wykładnia byłaby taka, jak mówisz, to jaki sens miałoby to skomplikowane zdanie "Pozytywna ocena aportowania uzależniona jest od stopnia egzaminu" i dalej szczegółowy opis koziołka? Skoro wynikałoby z tego, że zawsze, na każdym egzaminie, wymagany jest aport koziołka opisanej postaci, a jedyną różnicą jest to, czy jest on przyniesiony z domu czy dostarczony przez organizatora? Wtedy należałoby po prostu bez takich zawijasów napisać, że "Przedmiotem aportowania musi być drewniany koziołek (tu szczegółowy opis koziołka)". Pozdrowienia
  7. Flaire, to jest zabawa słowami. Nie jestem prawnikiem i generalnie takie zabawy mnie nie interesują. Ale trochę czym innym (przynajmniej dla mnie) jest "egzamin-zawody" a czym innym "egzamin, zawody". W pierwszym przypadku chodzi o jedną zabawę tak nazwaną a w drugim o alternatywę (egzamin lub zawody). Tak jak w przypadku ubrania zwanego "spódnica-spodnie", które nie jest albo spódnicą albo spodniami, ale czymś powstałym niejako z połączenia tych obu ;-) A skąd pochodzi taka interpretacja????? Stopień egzaminu to PT, PTT-1, PTT-2. Ano z tego, że wszystkie cytaty pochodzą z jednego regulaminu - regulaminu PT I, więc nie mogą opisywać zachowania na egzaminie innych stopni (w sensie PT II czy PTT - czy jak się te wyższe stopnie nazywają). Ale, Flaire, to jest moja interpretacja. Tak ja rozumiem te postanowienia i tak usłyszałam od swojej trenerki. Tak też byliśmy oceniani na egzaminie (Atos aportował swoją piłeczkę). Co oczywiście nie musi niczego dowodzić ;-) Pozdrowienia
  8. No dokładnie tak jest ;-). Przecież (jak sama zacytowałaś) jest wcześniej napisane Pozytywna ocena aportowania uzależniona jest od stopnia egzaminu. Na egzaminie - zawodach PT obowiązują zasady... To jest właśnie inny stopień egzaminu. Pozdrowienia
  9. No chyba nie powinno, bo sędzia ma sędziować według regulaminu... :( Zaraz, zaraz. Nie mam niestety przy sobie w tej chwili regulaminu (więc nie mogę zacytować dokładnie), ale pamiętam, że NA EGZAMINIE do aportowania można używać dowolnego przedmiotu (piłki, zabawki itp.). Obowiązek koziołka jest na ZAWODACH PT. W starym regulaminie była tylko wzmianka, że aport powinien być ujęty za środek, w związku z tym za użycie piłeczki (która środka jakby nie ma ;-)) dostawało się punkty karne. W nowym regulaminie nie zauważyłam w ogóle takich zapisów. Pozdrowienia
  10. No wlasnie ;-) A do tego ukochany pan stal schowany w krzakach (a zwykle w czasie cwiczen chyba byl w zasiegu wzroku, prawda?). Pies czul, ze cos jest inaczej i musial sprawdzic, czy wszystko jest w porzadku. Naprawde strasznie mi przykro, ze sie Wam nie udalo, bo widze ile pracy i milosci wkladacie w Chipa. Teraz mozecie popracowac bez stresu egzaminu nad glowa. Egzamin podobno jest w polowie wrzesnia? To znaczy, ze juz zacznie sie nowy kurs. Wiec mysle, ze bez problemu bedziecie mogli przyjsc na te poczatkowe zajecia i zobaczyc jak Chip radzi sobie przy innych psach. Wtedy zdecydujecie, czy juz jest gotowy. Przy okazji jeszcze raz zapraszam Was i osobe od tej przemilej, przytulasnej labradorki ;-) na niedzielne zawody agility do Pecic. Wiecej informacji znajdziecie na stronie http://www.agility.prv.pl Zawody zaczynaja sie o 10.00. Zapraszam do obejrzenia na czym to polega, porozmawianiu z ludzmi z roznych klubow (beda na pewno przedstawiciele wszystkich klubow warszawskich). Pozdrowienia
  11. Mokka, chciałaś, żeby Ci pani w kasie podstemplowała dyplom? ;-))) Żartuję oczywiście, ale uważam, że takie sprawy rzeczywiście są w gestii osób z sekcji szkolenia. A co do kompetencji i udzielania "prawdziwawych" informacji, to niestety trzeba się do tego przyzwyczaić (nie tylko w ZKwP). I wierzyć tylko w słowo pisane (regulaminy itp.) chociaż też nie bezkrytycznie ;-) A czy on naprawdę jest Ci do czegoś potrzebny? Zadbasz o to przy IPO-3 ;-) Pozdrowienia
  12. Niestety nie tylko niewtajemniczonym tak się kojarzy :-( Po pierwszych zajęciach szkolenia PT (organizowanego przez ZKwP) zdecydowałam się i poszłam zapłacić za kurs. Pani w oddziale wypisywała kwitek i w pewnym momencie z wyraźnie wyczuwalną ironią spytała "czy pieskowi się podoba szkolenie?". Udałam, że ironii nie zauważyłam i odpowiedziałam, że oczywiście mu się podoba bo on bardzo lubi chodzić na różne szkolenia czy treningi. Uwierz mi, że pani spojrzała na mnie jak na osobę niespełna rozumu z wyrazem oczu mówiącym, że przecież SZKOLENIE NIE MA PRAWA PODOBAĆ SIĘ PSU. To jak jak ze szkołą i dziećmi. Chodzą bo muszą i nie mają prawa czerpać z tego przyjemności. Niestety, tak to jest dalej (mam nadzieję, że jednak nie wszędzie) odbierane. Pozdrowienia
  13. Moniko, to fantastycznie, że udało Wam się przełamać kryzys ;-) A co do aportu to generalnie są dwie pułapki. Jedna to ta o której wspomniała kyane - pies robi jedną rzecz na raz. Czyli jak siada to nie trzyma ;-) To po prostu wymaga wyćwiczenia. Pani Ania sugerowała, żeby trzymać aport jak pies podejdzie i trochę się "przeciągać" - wtedy pies powinien lepiej trzymać. Ja mam wątpliwości jak to się potem będzie miało do odbierania aportu... A druga to taka, że pies oczekując nagrody wypluwa aport zaraz po siadzie. No bo jak już wreszcie zacznie siadać z tym aportem, to będziesz go sowicie nagradzała. A nie można trzymać aportu i pobierać smakołyka. Przedłużenie siedzenia z aportem też wymaga trochę pracy. Powodzenia PS. Zwłaszcza cieszy mnie zamiar zdjęcia kolczatki ;-) Tak trzymać! Przy okazji - wiesz, że do egzaminu nie wolno przystąpić z psem w kolczatce?
  14. I to jest bardzo dobry punkt zaczepienia. Bo widzisz, że jak Chip ma jakieś zadanie i jest skupiony na jego wykonywaniu, to zachowuje się bardzo dobrze. Problem zaczyna się wtedy, gdy pies sam zaczyna sobie organizować czas... ;-) To wygląda dobrze. A nie próbujecie za bardzo zwiększać wymagań? Na początku pies jest przyzwyczajony, że nagroda była zawsze. Więc jeśli nagle bardzo zmniejszycie częstotliwość nagradzania, to może się zniechęcić. Więc na początek proponowałabym NIEnagradzać raz na trzy-cztery nagrodzenia. Najpierw nawet niezależnie od tego, czy zadanie wykonuje lepiej czy gorzej. Potem stopniowo zmniejszać ilość nagrodzonych wykonań i ograniczyć je tylko do tych lepszych. Ale nie możecie przedobrzyć - jeśli raz nie było ładnie (brak nagrody) i drugi raz nie było ładnie (brak nagrody) to za trzecim razem musicie coś zrobić (trochę ułatwić zadanie) aby zadanie zostało wykonane i nagroda mogła być dana. Jeśli będziecie czekać dalej, to pies się znowu zniechęci. Powodzenia
  15. Oczywiście. I mam nadzieję, że w Waszym przypadku właśnie o to chodzi. Chociaż z drugiej strony jeśli po tygodniu mu nie "przeszło" to niedobrze. Tyle, że ten weekend był wykańczający jeśli chodzi o pogodę - to też ma wpływ na chęć do pracy psa. Niektóre myślą tylko o tym, jak zwiać do cienia ;-). Czy dużo pracujecie w domu, czy tylko w weekendy na szkoleniu? Jeśli systematycznie codziennie ćwiczycie, to zróbcie może Chipowi "wakacje" - takie 2-3 dni, kiedy nie ćwiczycie nic. A potem sesja szkoleniowa tylko z nagrodami, żeby mu przypomnieć, że szkolenie jest fajne. Na szkoleniu też starajcie mu się życie urozmaicać - nawet przy chodzeniu w kółko można ćwiczyć siad i waruj w marszu, podbieganie, chodzenie slalomem itp. Znasz moje zdanie na ten temat. Uważam, że kolczatka nie jest rozwiązaniem ani problemu agresji ani tym bardziej niechęci do szkolenia. Wręcz uważam, że w obu przypadkach może tylko zaszkodzić. Zastanówcie się nad jednym - Chip jest szarpany kolczatką już 2 miesiące, prawda? Jak w tym czasie zmieniło się jego zachowanie? Czy jesteście zadowoleni z kierunku, w którym się rozwija? Być może "dołek szkoleniowy" nie jest wynikiem znudzenia, ale po prostu efektem ciągłych korekt kolczatką? Eeee, dlaczego robisz z Chipa bandyte? ;-) Jak przechodziłaś z nim koło Atosa, który był do niego odwrócony tyłem, to nie robiło to na Chipie żadnego wrażenia. Czyli nie próbuje zeżreć każdego psa, który się koło niego znajdzie ;-) Według mnie powinniście podążać tym tropem, ale pamiętać, że nagradzać można tylko za spokojne zachowanie. Jeśli pies już zaczął się gotować i "ma na oku konkurenta" to nagrodzisz go za zachowanie agresywne!!! (oczywiście o ile w ogóle będzie jeszcze zwracał na Ciebie uwagę). No i praca nad zmianą zachowania jest długotrwała - musisz być na to przygotowana. Zwłaszcza, jeśli Chip ma już "dobre" doświadczenia z odganianiem innych psów. Pozdrowienia
  16. Bo to nie jest dobry pomysł, aby czyjeś prywatne dane podawać do wiadomości publicznej. Wysłałam Ci PW ;-) Pozdrowienia
  17. He, he, jak to pozory mylą ;-) Dzięki za miłe słowa (w imieniu Atosa), ale moje diablisko raczej na nie nie zasługuje. :-D Cały czas jedną nogą, ale w Jabłonnie. Pozdrowienia
  18. Tak, to chyba ja pisałam ;-) W każdym razie, chip, chyba się mijamy na zajęciach w Legionowie, prawda? Postaram się jutro przyjechać trochę wcześnej. Atos jest trzy tygodnie po zabiegu. Możecie go sobie pooglądać ;-) To co prawda za wcześnie aby wszelkie zalety kastracji dały znać o sobie, ale widać, że na pewno nie "zrobił się smutny i ociężały" i "nie ma mi tego za złe" ;-) Przy okazji możemy porozmawiać o agility... ;-) Pozdrowienia
  19. To dokładnie tak, jak ja ;-) Mój poprzedni pies był bezproblemowy - nigdy więc nie zastanawiałam się nawet nad zabiegiem. W wieku 9 lat zaczęły się problemy z prostatą. Został więc wykastrowany. Ale to, co ja przeżywałam oddając 9-letniego psa pod nóż (to był pierwszy w jego życiu zabieg pod narkozą) to był koszmar. I wtedy obiecałam sobie, że jak będę miała kolejnego psa, to wykastruję go w chwili, w której zdecyduję, że nie będzie reproduktorem. No i Atos (2,5 letni) jest obecnie dwa tygodnie po zabiegu. Już następnego dnia po operacji szalał i biegał, jakby się nic nie działo. Trochę próbowałam go uspokajać, ale musiałabym go chyba związać w kij ;-) To trudna decyzja, operować psa gdy nie ma takiej konieczności medycznej. Ale zawsze warto sobie uzmysłowić, że pies nie będzie już ani młodszy ani zdrowszy. Jak jest młody, dojdzie do siebie momentalnie. A nie wiadomo w jakiej będzie formie i wieku, jak kastrację trzeba będzie przeprowadzić z powodu problemów z prostatą. Pozdrowienia
  20. Kasiaa, czy potrzebujesz jeszcze tych danych z katalogu? Pozdrowienia
  21. Na ostatniej wystawie w Warszawie p. Szwarc wystawiała swoją suczkę. Jeśli masz dostęp do katalogu, to tam powinny być dane adresowe. Ja - o ile nie zapomne ;-) - mogę Ci je podać w poniedziałek. Pozdrowienia
  22. Wielkie dzięki. :-) Pozdrowienia
  23. A czy możecie podać więcej szczegółów typu geograficznego :-) Ja wiem, że Pomiechówek to nie Warszawa, ale czy to jest oczywiste gdzie dokładnie odbywają się zawody? Gdzie się kierować, jak już się dotrze do tablicy z napisem "Pomiechówek"? Z góry dzięki
  24. dorotak

    STERYLIZACJA

    Tak, dokładnie do tej. Mam nadzieję, że to nie przekroczenie regulaminu forum, ale tel. tam to 834-54-53. Pozdrowienia
  25. dorotak

    STERYLIZACJA

    To czym prędzej dzwoń do kliniki. Bo ja na konsultację do dra Wyparta umówiłam się wczoraj na... 22 kwietnia. Pozdrowienia
×
×
  • Create New...