-
Posts
1099 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by dorotak
-
Atos dzisiaj szalał z inną koleżanką - też średniaczką, ale pieprzaczką Niki. Niestety złośliwe słońce wyszło dopiero jak już wracaliśmy do domu, stąd fotek wspólnych prawie nie ma. :( Za to Atosowi tak pięknie zamarzła broda (prawie dzwoniła), że większość zdjęć właściwie zdjęcia jego paszczy (ze szczególnym uwzględnieniem brody) :cunao: :cunao: :cunao: Miłego oglądania. [img]http://www.dorotak.net/atos/atos_nik1.jpg[/img] [img]http://www.dorotak.net/atos/atos_nik2.jpg[/img] [img]http://www.dorotak.net/atos/atos_nik3.jpg[/img] [img]http://www.dorotak.net/atos/atos_nik4.JPG[/img] [img]http://www.dorotak.net/atos/atos_nik5.JPG[/img] [img]http://www.dorotak.net/atos/atos_nik6.JPG[/img] [img]http://www.dorotak.net/atos/atos_nik7.JPG[/img] [img]http://www.dorotak.net/atos/atos_nik8.JPG[/img]
-
[quote name='Justa']dorotak masz racje! Czarnmuchy to po rpostu kłopotliwe są ;) pod każdym względam ;) [/quote] No właśnie - rudzieją, mają krawaciki, nie da się tego porządnie wytrymować ani nawet zrobić fotki... To jakaś pomyłka ewolucji :evilbat: :lol: :lol: [quote name='Ka-Vanga']Na spacerku bylysmy chyba ze 2,5 godzinki jak nie dluzej, ale bylo suuuuuuper[/quote] Się nie chwal, tylko chcemy to [b]ZOBACZYĆ[/b] Pozdrowienia
-
Luna pięknie wkomponowuje się w [b]swój[/b] :lol: kocyk. A Denis ślicznie wytrymowany - gratulacje. Czarnuchy nie dość że źle wychodzą na zdjęciach (jak wspomniała Justa) to jeszcze źle się je trymuje, bo nie widać, gdzie się już wyskubalo, a gdzie nie. Wszystko czarne w czorta :cunao: Tylko faktycznie zdjęcia takie śpiąco-statyczne. Jest [b]WEEKEND[/b] i trzeba to wykorzystać. Atos jest już umówiony z dziewczynami na :Dog_run: , a Wasze pociechy? Pozdrowienia
-
Dobra, jeszcze raz. Twoje zarzuty, że nikt Ci nie daje szczegółowych rad są... dziwne. To jest Internet. Tak jak pisał twa1001 - Twojego psa znamy tylko z Twoich relacji. Nie wiemy, na ile dobrze interpretujesz to, co widzisz. Ja przynajmniej staram się tylko sugerować pewne postępowanie. Zakładam, że jeśli zainteresujesz się i będziesz chciał się czegoś dowiedzieć, to spytasz o szczegóły. A Ty piszesz - "dzięki za takie rady, próbowałem, nie działa, dajcie coś innego". No to ja Ci niczego innego nie zasugeruję, dlatego EOT. Jak nie chcesz czyichś rad, to nie bądź zdziwiony, że Ci ich nie daje. Odrzuciłeś z założenia smycz. To po co mam Ci mówić o tym jak ćwiczyć z psem na smyczy? Skoro nie zamierzasz jej używać? Proponowałam wspólny spacer - nie zareagowałeś. A więc moje rady Cię nie interesują. Nie czuję się tym urażona - nie ma jednej metody szkolenia i jedne mogą Cię interesować a inne nie. Od każdego z nas pewnie szczegółowe rady dostałbyś inne. O ile w ogólnych zarysach wydaje się, że się z twa1001 zgadzamy o tyle ja nigdy nie zaleciłabym szarpania psa jak się wyrywa do innych psów. Tylko raczej przeczekanie tego wyrywania się a jak tylko zwróci na Ciebie uwagę to smakołyk i wspólną zabawę. Ale przecież nie chcesz słuchać takich rad. Więc dlaczego się dziwisz, że EOT? Pozdrowienia Pozdrowienia
-
[quote name='M@d']Sorry, za gorzki to, ale zaczyna mi już siadać psycha, bo w przeciwieństwie do was dla mnie NIE jest to temt "wirtualny"[/quote] To widać i dlatego nie czytasz naszych postów ze zrozumieniem :-( Nikt nie sugerował, abyś psa trzymał całe życie na smyczy! Ale DOPÓKI nie załagodzisz problemu smycz jest konieczna. Właśnie po to, żebyś nie musiał mieć wizji swojego psa zagryzionego przez innego, który w końcu straci cierpliwość. Nikt nie sugeruje, żebyś psa puszczał wolno i "jakoś sobie musi poradzić". Mam wrażenie, że to właśnie Twoje podejście do problemu, którego nikt z nas nie popiera. Żeby nie było wątpliwości - mój pies też jest lękliwy, zaczynaliśmy od tego, że na pierwszym spacerze dał w długą jak zobaczył psa jakieś 100m od siebie (to znaczy dałby gdyby nie smycz). W panice rzucał się na końcu smyczy gdy jakiś pies zaszczekał na balkonie na 10 pietrze. Na pierwszych zajęciach w psim przedszkolu na przerwie szczeniaki szalały razem - ludzie stali obok w grupce i rozmawiali. A gdzie mój Atos - między naszymi nogami, bo towarzystwo ludzi było OK a szczeniaki były przerażające. Myślę, że wyrósłby z niego taki Beksa, tylko 3 razy większy. A ja najbardziej się bałam, że po okresie uciekania od psów zacznie być agresywny ze strachu - bo to już potem idzie z górki. Wiele pracy włożyłam w to, żeby Atos był taki, jaki jest. I mimo, że do końca życia pozostanie "strachulcem" to w codziennym życiu nam to nie przeszkadza. Jeździliśmy na wystawy, jeździmy na zawody sportowe (psie) i nie ma większych problemów. Dla mnie to też nie był wirtualny problem i jeśli coś proponuję to - wierz mi - z własnego doświadczenia a nie z książek. Uważasz, że nasze metody nie działają - może je źle, za krótko stosowałeś? Wiesz, kiedy zacząć spuszczać psa ze smyczy? Jak z nim na tej smyczy ćwiczyć? Widziałeś psa naprawdę napalonego na piłeczkę (czy inną zabawkę)? Ponieważ jednak widzę, że chciałbyś Beksę "naprawić" najlepiej w tydzień, to rzeczywiście EOT. Ja nie wiem, jak to zrobić. Co gorsza JA jestem przekonana, że to nierealne. Ale powodzenia...
-
W najnowszym (lutowym) Moim Psie jest artykuł na temat sztucznej inseminacji. Wywiad prowadzony jest z doktorem Robertem Marczakiem, dyrektorem banku psiego nasienia - filii International Canine Semen Bank z Oregonu. Filia ma stronkę [url]http://www.icsb.com.pl[/url], ale dosyć ubogą... Pozdrowienia
-
[quote name='M@d']A ty myślałaś, że jakbym miał o.e., to stałbym śliniąc się z radości patrząc jak zwierze wije się z bólu gdy naciskam raz po raz najwyższy stopień (ustawiony na "Bernardyn") :lol: :lol: :lol: :lol: [/quote] Przyznaję, że coś w tym jest :lol: [quote name='M@d']Chodzi o to, ze jak on jest 20 m ode mnie i zobaczy psa, to staje, stroszy uszy, zamiera ... nie reaguje wtedy na komendy, jest skupiony na "celu" trwa to kilka sekund (ale przecież wtedy nie będę sprintował do niego ... :wink: )[/quote] Po pierwsze - smycz. Po drugie, jak już Ci się coś takiego zdarzy, to nie "sprintował [b]do[/b] psa" (Twój pierwszy krok w jego kierunku prawdopodobnie już go "wystartuje") ale "od psa". Sam napisałeś wcześniej, że Twój pies jest taki chojrak, jak jesteś obok niego. [quote name='M@d']Gdybym w takim momencie mógł mu "przypomnieć", że Pan ma "długie ręce" za pomocą choćby słabego mrowiącego impulsu to po kilku razach myślę, że dotarłaby do niego "nieopłacalność" tego zachowania.[/quote] Rozumiem tą pokusę :evilbat: ale cały czas uważam, że nie tędy droga. Bo po efekcie zaskoczenia pies może zacząć ignorować to "mrowienie"... Ja jednak cały czas będę za wersją, że pies ma po prostu chcieć do Ciebie wrócić, bo [b]wrócenie[/b] mu się [b]opłaca[/b]. A nie, że wraca do Ciebie, bo [b]niewrócenie[/b] mu się [b]nie opłaca[/b]. Niby to samo a jednak nie :wink: [quote name='M@d']Żeby nie zostac zlinczowany chyba będe musiał używać procy... :wink: bo nie budzi tylu emocji. [/quote] Nie procy, tylko SMYCZY. Ja rozumiem, że to może sprzęt mało zaawansowany technologicznie, ale sprawdzony ;-) Ty cały czas szukasz czegoś, czym mógłbyś wymierzyć karę. Dla mnie nie ma znaczenia, czy będzie to oe., proca, granat przeciwpiechotny (sorry, przeciwpsi), bazooka czy cokolwiek innego :cunao: Aha, oczywiście proponuję smycz, ale nieużywaną do karania (szarpania, uderzania), tylko jako środek uniemożliwiający atak na innego psa. [quote name='M@d']Myślałaś, że nie mam nic innego do roboty tylko znecać się nad zwierzęciem ?? :cunao:[/quote] Odnoszę się tylko do tego, co napisałeś o swoich zamiarach względem Beksy. No, ale jak masz ochotę porozmawiać, to może się umówimy na spacer. A tu dajmy się wypowiedzieć innym :wink:
-
[quote name='M@d']Co do Waszej tezy, że trzeba sprawić psu ból, żeby zareagował, to pozwolę się nie zgodzić.[/quote] Nie, nie, to nigdy nie była i nie jest [b]moja[/b] teza. Po prostu tak odebrałam Twoje "sięgnięcie" psa (i wydawało mi się, że taka jest [b]Twoja[/b] teza :wink: ). Ale skoro sam jesteś przekonany, że nie o to chodzi to super i tu się zgadzamy... Pozdrowienia
-
[quote name='M@d']I powiem, że ten przyrząd na wyższych poziomach kopie mocniej niż ta cała O.E. :lol: Tak więc "przerażenie" jest tutaj nie do końca słuszne. Poszukaj w sklepach takiej o.e. i przekonaj się :wink: [/quote] Nie dziękuję ;-) Moje przerażenie wzbudziła wizja tego, że będziesz podkręcał pilocika, aż pies "padnie". Bo skoro - jak piszesz - bodźce wysyłane przez oe. nie są bolesne, to JAK chcesz, aby Twój pies w stanie pobudzenia, pogoni za innym psem, w ogóle zwrócił na nie uwagę? Czy w tej sytuacji efekt zastosowania oe. nie będzie podobny do efektu gwizdka? [quote name='M@d']Ponadto świadomośc psa, że można go "sięgnąć" gdy nie jest na smyczy z pewnosią także zmienia jego nastawienie...[/quote] No, ale znowu powraca problem JAK chcesz go sięgnąć? Cały czas poruszasz problem kary. Ale z drugiej strony sam piszesz, że ten impuls to żadna kara. A nawet gdyby była? Wiesz, mój sznaucer jak goni za piłeczką, to świat dla niego nie istnieje. Może w pełnym pędzie wpaść na drzewo, zapiszczeć boleśnie i leci dalej. Czy myślisz, że po takich doświadczeniach zwraca baczniejszą uwagę, czy na jego drodze nie wyrosło jakieś drzewo? Nie, zupełnie go to nie obchodzi. Bo jak jest odpowiednio pobudzony "PIŁECZKA!!!!" to ból nie robi na nim wrażenia. [quote name='M@d']A może wystarczy pewniejszy ton głosu i pozwalanie na więcej, bez panicznego zapinania na smycz "żeby go nie pogryzł" ?[/quote] Cały czas nie rozumiem Twojego bronienia się przed zwykłą smyczą :o Tu nie chodzi o "paniczne zapinanie". Psa masz CAŁY CZAS na smyczy. I tak postępujesz, aby na widok innego psa nawet jej nie napiął. Dopiero jak dojdziecie do takiego etapu, że przechodzicie cały spacer i pies zamiast rzucać się w stronę innych psów przechodzi z Tobą spokojnie to wydłużasz smycz (linka) albo dopiero zaczynasz go puszczać luzem. [quote name='M@d']Największy problem, to ten, ze on potrafi przebiec ulicę w pędzie ku innemu psu i to się może skończyć jego śmiercią ...[/quote] No właśnie. I uważasz, że oe. go powstrzyma? Bo moim zdaniem tylko wtedy, gdy zamierzasz jej użyć w takim natężeniu, że impuls psa natychmiast "powala". Co do Twoich pytań szczegółowych ;-) Pamiętaj, że nie widziałam Beksy, więc to co tu napiszę, to tylko "jedna z interpretacji". Ciekawa też jestem jak inni to zinterpretują. A dla Ciebie i tak najważniejsze musi być, co powie osoba, która Twojego psa zobaczy i "przetestuje". Dlaczego pies startuje do psów niezależnie od ich wielkości i wagi, ale tylko wtedy, gdy jesteście w pobliżu? Często pies stara się wyprzedzić wyimaginowany atak na siebie. Im ten drugi pies większy tym bardziej się go boi więc tym bardziej chce go przepędzić. Jeśli kilka razy zdarzyło się, że po takiej "akcji" ten drugi pies uciekł to takie zachowanie się nasila (pies widzi, że przynosi to dobre rezultaty). A co do Waszej obecności. Opowiem Ci historię z naszym zapłotowym szczekaczem ;-) Szczekacz ów przeszedł przez dziurę w płocie na naszą stronę i strasznie się awanturował. No po prostu dziki pies, zaraz zje i mnie i Atosa. Doskakuje, jeży się i okropnie ujada. Atos w końcu nie zdzierżył i udał się w jego stronę. W tym momencie pies zmienił front, wziął ogon pod siebie w panice zaczął szukać dziury w płocie, którą się dostał na naszą stronę a skowyczał tak przeraźliwie, że serce się krajało. Chwilę potem na podwórko wyszła właścicielka zobaczyć co się dzieje. Moim zdaniem pies chciał nas przepędzić, ale jak się okazało, że mu się nie uda, to swoim skowytem przywoływał panią (ktora pewnie sama odganiała czasem psy, które ośmielały się gonić jej Pimpusia :evilbat: ). Wydaje mi się, że podobnie jest w Waszym przypadku. Pies czuje się pewniej, mając Was przy sobie (w razie co pomożecie). A sam, to już tej "odwagi" ma mniej... A co do "swojego podwórka"... No tak to jest ;-) Atos całkiem poprawnie zachowuje się w stosunku do innych spotykanych psów. Ale ma dwóch zajadłych wrogów - ze wzajemnością zresztą. Tych, które mieszkają na naszej klatce. Inne klatki i bloki są OK. Prawdopodobnie, gdyby dać panom ustalić, który tu tak naprawdę "rządzi" to byłoby OK. Ale jakoś nie mamy odwagi zdać się na to, żeby psy same sobie te sprawy załatwiły ;-) Pozdrowienia
-
No to lekko spóźnione :lol: życzenia dla Beksy :BIG: :new-bday: :BIG: (to znaczy, że jest praktycznie w wieku mojego Atosa ;-))
-
M@d, przyznam, że przerażasz mnie :( Ty naprawdę myślisz o oe. dla swojego malucha? Wybierz się czym prędzej do behawiorysty. Moim zdaniem Twój pies nie jest ani silny psychicznie ani Was nie broni (raczej broni siebie). Z Twoich opisów wynika, że atakuje (na razie straszy) ze strachu i łatwo podporządkowuje się osobie, którą uważa za silniejszą (jak pani trenerka). Stosując w stosunku do niego terror psychiczny jeszcze pogorszycie całą sytuację. Dopóki nie przełamiecie jego lęków nie masz co liczyć na to, że w chwili pobudzenia będzie do Ciebie wracał na wołanie. Musisz go trzymać na smyczy. Pytanie pomocnicze - JAK chciałbyś używać tej obroży el.? Wołasz, pies nie reaguje i co? Naciskasz guzik - pies nie reaguje (sznaucer "w akcji" długo nic nie czuje). I co robisz dalej? Bo oczywiście jeśli nigdy nie zamierzasz nacisnąć nawet raz tego guzika i chodzi wyłącznie o Twój komfort psychiczny, to OK. Nie mam nic przeciwko temu, żebyś sobie pilocika nosił w kieszeni :evilbat: Ale jeśli zamierzasz go używać... Pozdrowienia
-
[quote name='M@d']Hmm, powiadasz, że Atos ma hopla na punkcie piłeczek? Naprawdę, to dziwne ... :-P[/quote] :lol: :lol: :lol: Pozdrowienia
-
No nie mogło być inaczej - Lord Mister Dogomania 2005 :BIG: :BIG: , Mister Foto :BIG: :BIG: i Najlepsze ujęcie! :BIG: :BIG: Gratulacje!
-
O rany, [b]Mek[/b], no faktycznie te nasze parę płatków się nie umywa... I sznaucery tak nie wyglądają :cunao: :cunao: :cunao: Pozdrowienia
-
[quote name='Mek']bo dostało sie Bogu ducha winnej florances a powinni za to oberwać Ci hodowcy od których kupiła psa, bo na pewno sa zarejestrowani w ZK .[/quote] Ależ wręcz przeciwnie i mam nadzieję, że [b]florance[/b] nigdzie tego tak nie odczuła. W ogóle chyba możemy zakończyć ten temat i teraz czekamy z niecierpliwością na zdjęcia Bubla :lol: i relacje [b]florance[/b] z jego życia. Szczeniaczki są :iloveyou: A małe sznaucerki i to czarno-srebrne to już w ogóle do schrupania :eating: :lol: :lol: :lol: Pozdrowienia
-
[quote name='Ka-Vanga'][quote name='dorotak']Atos [ma hopla] na punkcie piłeczek :cunao: [/quote] Hihi wiemy cos na ten temat, a szczegolnie nasza pileczka na sznurku, yyyyyyyytzn wlasnie ona juz nie jest na sznurku :evilbat: :cunao: :wink: .[/quote] Kurczę, no ostrzegałam... :evilbat: :lol: :lol: :lol: [quote name='Ka-Vanga']czemu nie ma wiecej :evil: :wink: .[/quote] Bo musiałyśmy poplotkować :evilbat: :evilbat: :evilbat: Pozdrowienia
-
[quote name='florance']utarło się, że pies danej rasy z rodowodem MUSI kosztować nie mniej niż tyle i tyle... bo jeśli będzie tańszy, to będzie podejrzane i nikt go nie kupi...[/quote] Wiesz, mnie to nie przekonuje... Czy to znaczy, że gdybyś mogła kupić szczenię z metryczką ZKwP, które oglądasz, jest po przeglądzie miotu, zdrowe i kosztuje np. 400zł, to byś odmówiła, bo za tanie????? Nie [b]florance[/b], to nie ludzie nie kupią takich szczeniąt. Tylko "hodowca" nie będzie mógł na nich zarobić. Pozdrowienia
-
[quote name='malawaszka']tak mało nam pokazujecie tych ślicznych średniaczków a są prześliczne i jak fajnie razem wyglądaja :multi: :D :P [/quote] Och.... Dzięki :oops: :oops: Dzisiaj to już właściwie wszystko. No może jeszcze dwa: [b]Bieg równoległy[/b] [img]http://www.dorotak.net/atos/ato_zuz5.JPG[/img] [b]"Skoro zabrała wszystkie patyki, to muszę sobie znaleźć jakąś piłeczkę..."[/b] [img]http://www.dorotak.net/atos/ato_zuz10.JPG[/img] Ostatnie zdjęcie i komentarz mają o tyle smaczek, że Zuzia ma rzeczywiście hopla na punkcie patyków a Atos na punkcie piłeczek :cunao: Więcej zdjęć po następnym spacerze 8)
-
[quote name='florance']co daje nam łączną kwotę - max 253 zł... Czy coś źle policzyłam? ok, dorzućmy stówkę na "drobne wydatki"... czy to daje sumę tysiąca zł? (czy nawet jak Ty sądzisz 700?).[/quote] Florance, pytasz nas, czy Twój pies czymś się różni. Wyliczyłaś tutaj (nie wnikam, czy dobrze) ile szczeniak powinien kosztować. Sama piszesz, że Twoja "hodowczyni" ma raz miot legalny, raz nie. Zdecydowałaś się kupić z tego bez papierów, bo rozumiem, że było dużo taniej? I czy w związku z tym zadałaś swojej "hodowczyni" pytanie, dlaczego [b]ONA[/b] takie same szczeniaki sprzedaje w tak różnych cenach? Sukę i psa musi tak samo utrzymać, szczenięta wykarmić. Dziewczyny Ci zaraz policzą ile się płaci za wszystkie papierki wymagane przez ZKwP - myślę, że nie więcej niż 100zł. Czy taka była różnica? Nie zastanawia Cię to? Niektórzy dbają aż do przesady o swoje psy, jeżdżą do świetnych reproduktorów nie tylko w kraju ale i poza granicami. Ponoszą duże koszty, które do pewnego stopnia rekompensują w cenie szczeniąt. Niektóre hodowle "jadą" na opinii i podnoszą ceny. A niektóre hodowle specjalnie się nie wysilają - byle suka miała co jeść i była ogólnie zdrowa. Czy potępiam te hodowle? Nie. Ale uważam, że nie mają prawa żądać za szczenię takiej samej ceny jak te pierwsze. Nie ma żadnego przepisu, który mówi, że nie można za rasowe szczenię wziąć mniej niż ...... zł. Więc niech taki hodowca sprzedaje swoje szczenięta dużo taniej - wtedy bez żadnych kombinacji mogłabyś kupić swojego pupila bez podchodów, rasowego z metryczką i nie musiałabyć się wstydzić jego rodziców. Ale tacy "hodowcy" hodowlę prowadzą minimum nakładów, natoomiast za szczenię potem żądają nie wiadomo ile. Tobie życzę pociechy z psiaka, ale Twój "hodowca" to zwykły oszust. Pozdrowienia
-
[quote name='malawaszka']Haloooooooo!!!!!!!!!!!!! Gdzie reszta sznauceromaniaków???????? :D[/quote] Jak to gdzie? Na zimowym spacerze ;-) Zapraszam do Galerii. Pozdrowienia
-
Pozwolę sobie przerwać Wasze dywagacje na temat ubranek serią zdjęć z gatunku "Gry i zabawy sznaucerów". W rolach głównych Zuzia Romasa (i na jednym zdjęciu gościnnie sama Romas ;-)) oraz mój Atos: [b]"A więc mówisz, że masz patyczek..."[/b] [img]http://www.dorotak.net/atos/ato_zuz1.JPG[/img] [b]"Już nie masz!"[/b] :evilbat: [img]http://www.dorotak.net/atos/ato_zuz2.JPG[/img] [b]"Gonię cię!"[/b] [img]http://www.dorotak.net/atos/ato_zuz3.JPG[/img] [b]Tańce towarzyskie[/b] :lol: [img]http://www.dorotak.net/atos/ato_zuz4.JPG[/img] [b]"Teraz ty mnie goń!"[/b] [img]http://www.dorotak.net/atos/ato_zuz6.JPG[/img] [b]"Znowu masz patyczek?..."[/b] :evilbat: [img]http://www.dorotak.net/atos/ato_zuz7.JPG[/img] [b]"Aporcik :lol: przynosi się swojej Pani"[/b] [img]http://www.dorotak.net/atos/ato_zuz8.JPG[/img] [b]"No nie, czy on naprawdę myśli, że może w MOIM lesie bawić się MOIMI patykami?"[/b] [img]http://www.dorotak.net/atos/ato_zuz9.JPG[/img] KONIEC :lol:
-
[quote name='M@d']Żebym go nie znał i nie wiedział, że to tylko poza, to przy obcym psie zrobiłbym w spodnie ze strachu ... :-P[/quote] Uważaj, w pewnym momencie poza może się skończyć. Pies ze strachu może ugryźć naprawdę (nie tylko straszyć). [quote name='M@d'] Ale co mi z tego. Niech się opanuje ... Jak nie mam zamiaru bać sie własnego psa... :wink:[/quote] M@dzie, żeby mógł się opanować nie może być spanikowany, nie może uważać, że jest zagrożony. Bo wtedy adrenalina zalewa mu mózg i możesz sobie darować liczenie na to, że zachowa się "racjonalnie". Musisz go maksymalnie wyciszyć, nie dopuszczać do eskalacji napięcia (w miarę możliwości oczywiście). Izolacja jak coś źle zrobił? Tak, ale tylko wtedy gdy Ty po prostu spokojnie go wyniesiesz i zamkniesz. Nie krzycz, nie bij, nie szarp - złap za kark i spokojnie wynieś. Nie możesz się dać wyprowadzić z równowagi. Piszesz, że nie masz zamiaru bać się własnego psa. Ale Twój pies też nie może się bać Ciebie. Musisz być dla niego ostoją i być dla niego przewidywalny. Pozdrowienia
-
[quote name='malawaszka']dorotko głosuj na LORDA :angel: :angel: :angel: w wyborach mister pupili :angel:[/quote] Oczywiście, głosy już oddane :kciuki:
-
[quote name='M@d']Nie kwalifikuje się do prostych wzorców zawartych w książkach :( [/quote] Ależ M@dzie, wydaje mi się, że raczej jest typowym przypadkiem ;-) Psa agresywnego ze strachu, histerycznego. Praca z takim psem jest trudna, bo wszystko trzeba robić bardzo powoli i w rękawiczkach, choć stanowczo. [quote name='M@d']Psów się boi, ale miał na poprzednim osiedlu psa-przyjaciela, tez sznaucera miniaturę. Poznał go [b]gdy był szczenieciem[/b] i pokochał.[/quote] Zdarza się, że pies nawet strachliwy akceptuje paru kumpli, zwłaszcza tych, których poznał w szczenięctwie. Dodatkowo - nie wiem czy inni mają takie same spostrzeżenia - sznaucery ciągnie do sznaucerów ;-) [quote name='M@d']Ta mieszanina lęku przed psami w połaczeniu z absudralnie wybujałym instynktem obrony stada i terytorium daje mix kamikadze. Bo do Mastiffa i Amstaffa też juz startował, na szczęście zignorowały 8 kilogramowego pajaca[/quote] Ale czy startował do nich, jak były odwrócone tyłem lub bokiem? To typowe zachowanie psa strachliwego. Dopóki inny pies jest odwrócony paszczą, to będą się płaszczyly i same uciekały, ale niech się tylko odwróci zadem to nagle taki zastraszony psiak zmienia się w dziką bestię. Mamy teraz kilka takich burków w sąsiedztwie osiedla. Jak idziemy z Atosem, to ujadają, podbiegają, jeżą się i w ogóle są strasznie "groźne"... dopóki Atos nie zwraca na nie uwagi. Jak tylko się odwróci i chociaż jedną łapą skieruje w ich stronę, to nagle uciekają mało łap nie połamią i skomlą tak żałośnie jakby Atos pogryzł je śmiertelnie. :evilbat: A on tylko na nie popatrzył :lol: [quote name='M@d']Domu pilnuje fanatycznie i nikt oprócz najbliższej rodziny nie może wejść nie obszczekany. A nawet jak się już uspokoi, to zawsze jest w pobliżu i pilnuje. Nawet jak już zje z ręki goscia, to gdy gość wykona gwałtowny ruch lub wstanie, pies okazuje się nagle zamaskowana Alfą i rzuca ze szczekaniem i stawaniem łapami na gościa - merda przy tym ogonem (?) [/quote] Jak bym widziała mamusię mojego psa. Przy tej suce czułam się jak na przesłuchaniu. Nie można było nawet zbyt gwałtownie wstać z krzesła :evilbat: Niestety taki urok posiadania psa stróżującego a jak dodatkowo nie jest zbyt pewny siebie to tak to wygląda... Bo wbrew pozorom tak wcale nie zachowuje się dominant, Alfa czy po prostu pies pewny siebie, ale histeryk. [quote name='M@d']Ma też objawy "shizofrenii", tzn. jak np. nie chce żeby go ubierac w ubranko, to szczerzy zęby, warczy głucho i ... jednocześnie merda ogonem i przez wyszczerzone zeby ... liże w rekę ... (!?) :-? [/quote] Nie podoba mu się, więc się szczerzy i warczy. Ale jednocześnie się Was boi i boi się Waszej reakcji więc zachowuje się poddańczo. Machanie ogonem nie zawsze jest objawem sympatii i zadowolenia. Może być poddańcze albo nerwowe. Musicie pomóc swojemu psu trochę się wzmocnić psychicznie. I stopniowo będzie lepiej. Pozdrowienia
-
[quote name='M@d']Noszę się z zamiarem udania do behawiorysty.[/quote] To dobry pomysł. [quote name='M@d']Zaczyna, sie umawiać z dogomaniakami na Polach Mokotowskich na takie "spacery z psami", może jak pochodzimy razem - właściciele i psy, to skuma, że nic złego się nie dzieje ...[/quote] I to również świetny pomysł. Wydaje mi się, że podstawą - o czym już napisała [b]Romas[/b] - jest zaakceptowanie pewnych zachowań psa. I zrozumienie, że z psa strachliwego [b]nie zrobi się[/b] psa odważnego. [b]ALE[/b] można mu pomóc przezwyciężyć ten strach na tyle, aby możliwe było w miarę normalne funkcjonowanie psa wśród ludzi i wśród innych psów. Z Twojego wcześniejszego opisu ja też odniosłam wrażenie, że za bardzo się śpieszysz. Na razie wydaje mi się, że powinieneś umawiać się "indywidualnie" z innymi psami, na niezapsionym terenie i na początek skupić się na jakiejś pracy-zabawie. Czyli Ty bawisz się ze swoim psem a w pewnej odległości druga osoba bawi się ze swoim. Chodzi o to, aby ten drugi pies robił po prostu za "tło", element krajobrazu ;-) Na początek żadnej interakcji pomiędzy zwierzakami. Dopiero jak Twój pies swobodnie bawi się z Tobą i nie interesuje "tym drugim", to możecie przejść bliżej. Oczywiście musisz swojego psa trzymać na smyczy lub lince, aby nie miał możliwości podejść do tego drugiego. Generalnie "odstrachiwanie" psa jest bardzo długotrwałym procesem i nie wolno Ci się śpieszyć. Z tego, co pisałeś wcześniej wynikało, że po prostu puściłeś psa wśród innych psów i on wpadł w panikę. W takim stanie niczego go nie nauczysz a on nie czuje w Tobie oparcia. To jest żmudna praca na tygodnie, miesiące... Ale wystarczy raz za bardzo się pośpieszyć i będziecie zaczynali od początku... Pozdrowienia