-
Posts
313 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mag
-
Wiesz z czasem robie sie coraz mniej subtelna. Zreszta czegos sie mozna spodziewac po wlascicielce TAKICH psow. Teraz juz sie nie uzeram tylko mowie, ze jesli nie zabiora psa to zdejmuje mojemu smycz i kaganiec i niech sie "pobawia". Jescze sie nie zdazylo, zeby nie podzialalo. :evil: Strasznie mnie to wkurza, ze dopoki jestes mila to nikt cie nie traktuje powaznie.
-
Jesli Cie to pocieszy, to mi sie tez podnosi i to bardzo czesto. A to pies sasiada przylazi nam sie zalatwiac o ogrodu i niefortunnie trafia na mojego. Wtedy sie dowiedzialam, ze w moim ogrodzie moj pies powinien chodzic w kagancu bo "jego zawsze do mnie chodzi sie zalatwic" :o A to moj pies pogryzl malucha, ktory poszedl za nami do lasu. Ja przepraszam, glupio mi strasznie, nagle sie przyjrzalam i dotarlo do mnie co to za pies. Nie raz przed nim uciekalismy i nie raz dziabnal mojego w tylek, natualnie moj w kagancu. Pan zwykle pijany, wiec psa odwolac nie moze. A to biega taki maly kundel, ktory atakuje ludzi, psy i samochody. Leci za nami, rzuca sie na mnie albo na mojego psa, ja wrzeszcze, zeby pan go zabral a pan stoi. Musial slyszec bo stal kilka metrow dalej i przygladal sie ze spokojem. W koncu strzelilam psu z buta i wtedy dopiero pan zauwazyl !
-
KATI wychodzenia na spacer sie nie boj. Jesli duzy pies umie porzadnie chodzic na smyczy to nie ma problemu. Maly bedzie mogl szarpac ile chce, nie poradzi sobie, a duzy moze sie wkurzyc, ze mu maly biega przed nosem. Jak juz bedzie silny to akurat bedzie czas szkolenia, wiec sie nauczy. Cieczki sie nie boj. Trzeba poprostu zdecydowac sie na jakas metode antykoncepcyjna. Problemow z wyjazdami sie nie boj, jesli tylko pies, ktory "rzadzi" jest dobrze wychowany to sam pilnuje drugiego. Z drugim szczeniakiem jest calkiem inaczej niz z pierwszym, jesli masz dobry kontakt z pierwszym psem i jest wychowany to odwali za Ciebie wiekszosc roboty. Z malym pieskiem trzeba naturalnie cwiczyc. ale wiekszosc rzeczy przydatnych w zyciu pojmie szybko nasladujac duzego psa. Np. malucha nie musielismy uczyc czekania przed drzwiami na zalozenie smyczy, ani zostawania pod drzwiami kiedy ide je otworzyc gosciom, ani stania pod drzwiami jesli piesek chce wyjsc itd. Wszystkiego nauczyl sie robiac to z duzym. No i jak dla mnie najwieksza rewelacja, jesli np przez godzine walczylam z mala o to, zeby nie wchodzila na kanape to wystarczylo tam tylko zaprosic duzego. Moje godzinne gadanie nie jest tyle warte co jedno jego klapniecie szczeka. Przyznam sie, ze w chwilach kiedy nie mialam sily na uzeranie sie ze szczeniolem stosowalam taka sztuczke. No i jedzenie. Rewelacja. Teraz mozna nawet piachu nasypac do misek i pewnie by zjadly. Od kiedy pojawila sie konkurencja jedzenie jest na wage zlota a jakie psy sa wdzieczne hmmmm...cudo. Jest jeden wg mnie naprawde duzy problem. Moje psy nie chca przebywac oddzielnie, uczymy je tego wychodzac czasem z jednym pozniej z drugim, ale oba wtedy wyja i wrzeszcza. Jedno nie chce odejsc od furtki a drugie nie chce dalej isc. Obled. Ogolnie nie wiem czy jest latwiej czy trudniej z dwoma psami, jest inaczej. Trzeba sie do tych zmian przystosowac, dom musi troche inaczej funkcjonowac niz do tej pory.
-
Jedziesz na szkolenie?
-
Chetnie, ale moja mala jest strasznie glupia i moze sie kapac, a to nie jest dobra pora na kapiele. Duzy wykapal mi sie w lutym i od tej pory jestem ostrozna z zimowymi spacerami nad woda.
-
Myslalam o trojmiejskich lasach, wejsc mozna wlasciwie w dowolnym miejscu. A Oliwie np. w Dolinie Radosci, albo kolo ZOO.
-
To moze w Oliwie? :wink:
-
Kati mam AST i bullterierke. Bardzo balam sie brania drugiego psa i odwlekalismy ta decyzje jak tylko bylo mozna. Jeszcze dzien przed umowionym odbiorem szczeniaka chcielismy sie wycofac. Jak chcesz to napisze Ci dokladnie jak sobie radzilismy z klopotami i jak to bylo, ale na priv. Nie ma sensu tutaj wypisywac
-
Najlepszym towarzyszem jest taki pies z ktorym sie zaprzyjaznisz. Suka napewno nie bedzie uciekala kiedy inne suki beda mialy cieczke. Co do kontaktow z innymi psami to jesli Ci zalezy na zabawach z innymi psami, poprosu wybierz inna rase. Z AST czeka Cie ciezka praca i niekoniecznie takie efekty o jakich marzysz. Roznie to bywa. Polecam suke, bo wg mnie jest latwiejsza, ale zamiast tak bardzo skupiac sie nad wyborem pies czy suka ja raczej skupilabym sie na wybraniu konkretnego szczeniaczka z miotu.
-
Mialam psy i suki, polecam suke. Zdecydowanie. Zwlaszcza jesli chodzi o ASTy. Jesli chodzi o agresje to nie rozumiem pytania. Generalnie podkreslam, ze jest to uogolnienie, samiec ma skonnosci do zachowan dominacyjnych, ktore faktycznie wiaza sie z agresja. Bardziej lubi dominowac domownikow, na spacerach tez czesto chce "pokazac". Suka moze byc bardziej zdeterminowana podczas obrony. Duzo zalezy od konkretnego "egzeplarza". Ja widzialam przepiekna akcje obronna w wykonaniu pinczerki miniaturowej. Nie miala zadnych szans a bronila najdzielniej jak umiala.
-
Ja jestem oburzona i przerazona faktem, ze taka osoba reprezentuje "moje" rasy. Czy ktos moze mi podac numer telefonu i godziny przyjec tej szacownej organizacji?
-
Marta co TY gadasz? Czy Tobie nie jest pozniej glupio jak to czytasz? Wbrew pozorom jednak Twoje opinie maja wiele wspolnego z opinia Beni. Doskonale sie uzupelniaja. Ktos kto uwierzy w Beniowy obraz ASTa i kupi go babci albo 11 letniej siostrze bedzie mial pozniej problemy i nie zdziwie sie jesli beda to rowniez problemy z agresja w stos. do domownikow. Wiekszosc ASTow wie, ze sa wrecz stworzone do rzadzenia. :wink: Na szczescie AST to pies. Ani maskotka ani maszyna do zabijania. Silny, inteligentny, uparty, lubiacy dominowac, majacy problemy z agresja w stos. do innych psow. Pies dla kogos kto mu poswieci mase czasu i pracy i bedzie sie liczyl z tym, ze nie musi ona przyniesc takich efektow jak sobie wymarzyl.
-
Asia, tak, oczywiscie. Tak powinien robic dobrze wychowany AST. Ja czasem kaze mojemu psu usiasc przed plotem, za ktorym inne psy sie dra i wrzeszcza i zostac (bez plotu bym sie nie odwazyla). Ostatnio siedzial tak kolo trzech psow, nawet na nie nie patrzyl. Kiedy zawolalam przyszedl. Innym razem spotkaly sie 4 psy mniej wiecej w polowie drogi miedzy wlscicielami, tylko moj wrocil. TYLKO.
-
Wydawalo mi sie, ze nie do konca sie zrozumielismy ale skopiowalam nie ten cytat o ktory mi chodzilo. To z pospiechu. No nic, nie wazne. Juz chyba wyjasnione.
-
Buldogu: Mysmy wybierali psa ponad rok, a ten byl za maly, ten za duzy, tamten za dluga siersc mial, inny za bardzo uciekal, a jeszcze inny nie chcial biegac itd. Ktoregos razu moj maz wrocil do domu i powiedzial "sluchaj, ja juz wiem jakiego chce psa, widzialem jak sie bawil z chlopakiem. Wszystko robili razem. Pies patrzyl sie w niego jak w obraz. Ja chce takiego psa" Zaczelo sie szukanie w ksiegarniach na necie itd. W koncu znalezlismy zdjecie. To byl AST. Ja nie chcialam takiego psa "bo agresywny i brzydki jak z kreskowki". On sie uparl. Bedzie najlepszy, bedzie kochany, bedziemy go socjalizowac. "W reklamie napisali, ze mozna go wychowac". Trzeba sie tylko postarac. No i sie staralismy, zabieralam psa do stadniny koni, na firmowe imprezy, na kulig, do pracy, na uczelnie. Zapraszalismy do domu znajomych z psami, czasem szlam sama do roznych znajomych i prosilam, zeby mi dali swojego psa do domu na godzine, dwie. W koncu wpadlismy na pomysl "kupimy mu suczke". Cudowny plan. Nasz pies bedzie kochany, nie rzuci sie napewno NIGDY. Mniej wiecej wtedy spotkalam faceta z dorosla ASTka i opowiadalam mu jak sie staramy i jak jest cudownie a on sie patrzyl na mnie jak na idiotke. Wtedy sie pierwszy raz wystraszylam, ale moj maz powiedzial "on jej pewnie nie wychowywal tak jak my". No jasne. My najlepiej wychowujemy nie? Ale stal sie taki jak ona. Wiesz co zrobilam kiedy moj pies sie pierwszy raz pogryzl? Zadzwonilam do meza do pracy "wracaj szybko do domu, twoj pies pogryzl innego psa." To byl szok. Kiedy powoli dojrzewal znajomy kupil suczke ASTke. Na ktoryms zobaczyl jak moj pogryzl sie z psem. Powiedzial mi "moja nie bedzie taka, bedzie inna". Teraz ma mniej wiecej 2lata. A on mi powiedzial "wiesz, chyba bedzie jednak taka sama". Chcialam zapisac psa do szkoly. Treserka mi powiedziala, ze nie przyjma. Powiedziala "byl tu kiedys taki jeden, slodki i mily, nawet mnie zwiodl. Ktoregos razu rzucil sie na psa. Nie przyjmujemy wiecej ASTow". Ja wierze, ze sa ASTy ktore nie zaatakuja, ale tego nie mozna stwierdzic kiedy pies ma 2 lata. To moze powiedziec wlasciciel 10 letniego psa. Tak mam ASTa ktory sie nigdy nie rzucil. Za duzo takich ASTow widzialam, ktore mialy nigdy nie zaatakowac, szkoda tylko, ze o tym nie wiedzialy.
-
:D :D :D
-
Skoro jestes taka pewna siebie to czemu sie az tak wsciekasz? Poczekaj dwa, trzy lata, pokazesz nam blokersom swoja dorosla suke. Czas dziala na Twoja korzysc. Moze nawet zalozysz szkole tresury? Co do blokersow to hmmm, nie znize sie do Twojego poziomu i nie bede Cie obrazac.
-
A wiesz co mnie Benia najbardziej zastanowilo? Ze na wg. mnie calkiem niewinna uwage o tym, ze 2 letniej suce moze sie jeszcze zmienic charakter zareagowalas taka agresja. Wywalilas caly jad i napisalas napastliwego posta. Nie widzac mnie nigdy na oczy i nic o mnie nie wiedzac porownalas do blokersow. Obrazilas i mnie i mojego psa i jak widac swietnie sie z tym czujesz. To wbrew pozorom bardziej swiadczy o Tobie niz o mnie. A to co napisalas do Tomka? Tomek w wiekszosci swojego postu chwalil Twoje metody wychowawcze
-
hmm...kanarki,asty,bulki,dobermany i cane corso biegające po jednym trawniku. To zaiste musi być interesujący widok. Jednak brzmi mało prawdopodobnie. W jednego łagodnego AST-a mogę uwierzyć, ale w taką kumulację bawiących się razem przedstawicieli ras nie słynących raczej z miłości do innych piesków to chyba nie wierzę. Chyba, że u was ludzie też w totolotka raz w tygodniu wygrywają. Dokladnie. Ja w nawet nie jednego moge uwierzyc. Moj pies bawil sie z roznymi ASTami, ale ja nigdy nie bede spokojna przy takiej zabawie i kontroluje do przesady to co sie dzieje.
-
"Blokersi": "Szczegolnych umiejetnosci wychowawczych wymagaja psy stworzone pzez czlowieka do walk z innymi psami.(...)Odpowiedzialny wlasciciel musi miec oczy do okola glowy przez 25 godzin na dobe." Z.Mrzewinska "Pewne rasy celowo zostaly wyhodowane do walk i dlatego nie nalezy sie spodziewac, ze za pomoca tej metody uda sie zmienic ich nature." Rasy(..)zostaly specjalnie wyhodowane do walk i kiedy dochozi do glosu ich natura staja sie trudnymi do opanowania bestiami" J.Fennell "Nie mozna zmienic genetycznych predyspozycji psa" B.Kilcommons "AST(...). Charakteryzuje je barzo zywy temperament, nieustraszonosci i silny poped walki.(...) Pis raz pobuzony do walki bedzie stale poszukiwal do niej okazji." M.Nowicka, A.Boczula "Uważa się, że psychika psów bojowych jest szczególnie trudna do zrozumienia i kierowania. Dzieje się tak dlatego, że u tych ras została naruszona równowaga między pewnymi, zdrowymi chciałoby się rzec, instynktami.(...) Trzeba sobie od razu zdać sprawę, że niezrozumiałe zachowania naszego psa, to na ogół nie błędy wychowawcze z okresu szczenięcego, lub skutki urazów nabytych poza naszą kontrolą, lecz zespół cech odziedziczonych po przodkach, często nie tak odległych." A.Jendrasiak "Amstaf pochodzi od pit-bulli, psów, które wyhodowane zostały w jednym celu: zabijać, walczyć by przeżyć. Użyłam słowa 'pochodzi'. Jest to ważne, gdyż obecnym przeznaczeniem tego psa bynajmniej nie jest walka. Jest to przede wszystkim pies domowy i wystawowy. Pupilek rodziny. Ciapuś. Mordka słodka. Która jednak potrafi rozszarpać Azorka z przeciwka, gdy mu za skórę zajdzie. Psy te agresję mają w genach i ktoś, kto mówi o swoim amstafie, że do rany przyłóż, że nigdy, że ten jeden raz, to on przypadkiem, a poza tym to absolutnie nigdy, po prostu nie zna się na własnym psie i pewnego pięknego dnia nieprzyjemnie się rozczaruje (oby się na rozczarowaniu tylko skończyło). Ludzie, którzy w ten sposób mówią powinni przestawić się na inną rasę, wziąć sobie papużkę, albo pójść do księgarni i zaopatrzyć się w literaturę na temat (jeżeli coś znajdą)." Pieski, pieseczki brak autora "Nalezy pamietac jednak, ze w przeszlosci wykorzystywane byly do walk z psami i innymi zwierzetami. Dlatego konieczna jest konsekwencja i doswiadczenie w ich wychowywaniu. Nalezy w zarodku zdusic chec do dominacji i wszelkie objawy agresji." D.Capricorn a teraz Benia... Jesli dzisiaj Twoja suke pogryzie obcy pies, to dwa lata Twojej pracy nie beda mialy zadnego znaczenia. Inne psy unikaja walki. ASTy nie. Malo im trzeba, zeby zaczely jej same szukac. Rozumiesz roznice miedzy takim zachowaniem a atakowaniem w amoku wszystkiego co sie rusza? Po kazdym incydencie trzeba pracowac od poczatku. Myslisz, ze popracowalas 2lata i juz skonczylas? To bardzo zludna nadzieja. Mojego psa zaatakowal inny, kiedy mial mniej wiecej rok. Prawie rok pracy w kilka minut poszedl na marne. Wlasciciel w koncu zabral swojego, a ja musialam zaczynac od poczatku. Myslisz, ze Ciebie to nie spotka? Ooooo, spokojnie.2 letnia suka jest za mloda, zeby wydawac takie opinie, jesli przez kolejne dwa lata nie pogryzie sie z zadnym psem to faktycznie masz szanse. Moj pies dal sie ugryzc w zadek. Tylko sie spial i postawil siersc. Jak myslisz, wrodzony spokoj? Nieee...silna wola, moja i jego. Ciezka praca. Czy to, ze ilestam razy nie ugryzl psa oznacza, ze juz nigdy nie ugryzie?Nie!! Wiec zamiast bajdurzyc powiedz wprost "Nie kupujcie ASTow, to masa pracy, zycie kreci sie wokol psa, po co Wam to, wybierzcie cos innego". Jesli mimo to ktos sie nie zniecheci, to znaczy, ze naprawde powinien go miec. Mi milosniczko rasy nie zalezy na tym, zeby miala ja jak najwieksza liczba ludzi. Chce zeby mieli ja ludzie odpowiedzialni, ktorzy wiedza co ich czeka.
-
Nic nie rozumiesz prawda? Moj pis mial jeszcze 2.5 roku kiedy bawil sie z obcymi nieagresywnymi samcami. Ja Ci wierze w te zabawy. Powinnas sie tylko liczyc z tym, ze to MOZE sie skonczyc i prawdopodobnie sie skonczy. Wydaje Ci sie, ze wychowalas psa? Grubo sie myslisz, kolejne dwa lata pracy przed Toba. Jeszcze trudniejsze.
-
powinienes
-
Benia, BossTone Nie bede cytowac, bo za duzo by tego bylo, licze, ze pamietacie co pisaliscie. Wlasciwie to nawet rozumiem Wasza napastliwosc. To co zaprezentowaliscie jest "mysleniem zyczeniowym" i niewiele ma wspolnego z rzeczywistoscia. Prawda jest taka, ze ciezka praca mozna sprawic, aby AST nie atakowal wszystkich spotkanych po drodze psow. Przyjaznic sie z nimi nie bedzie. Jesli komus zalezy na wspolnych zabawach obcych psow w parku to poprostu ASTa miec nie powinien. Ciezko to zaakceptowac. Zamiast wierzyc w swoje umiejetnosci i bardzo sie zawiesc jesli Benia nie okaze sie taka, jaka sobie wyobrazacie, lepiej byc przygotowanym i nie mec pozniej pretensji do psa. Tak jak trudno jest nauczyc pewne rasy, zeby np nie uciekaly tak trudno jest nauczyc AST zeby nie atakowal innych psow. Fragmentow o zagryzaniu wlascicieli nie bede wogole komentowala, bo to nie ma sensu. BossTone, a teraz tylko do Ciebie. Po co kupilam takiego psa? Bo ma miliony zalet. I jedna powazna wade. Mowie o niej otwarcie. A jesli chodzi o prace z psem, to nie bede sie licytowac na godziny i dni. Znana treserka poznala mnie i mojego psa. Powiedziala, ze nie widziala jeszcze tak swietnie wychowanego ASTa.
-
Mi sie wydaje, ze AST powinien byc szkolony cale zycie. Po pierwsze dlatego, zeby mial zajecie i byl zmeczony. Wtedy glupoty nie chodza po glowie. Po drugie dlatego, ze kazda rzecz jakiej nauczylismy psa i jaka udalo sie wyegzekwowac wzmacnia autorytet wlasciciela. Ale nie jestem pewna czy to koniecznie musi byc grupowe szkolenie. Tak jest napewno latwiej, ale czy lepiej?