-
Posts
313 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mag
-
Zazdroszcze Wam :evil: I nie wiem czy bardziej tego co za dnia czy tego co wieczorkiem :wink:
-
Jaka jest szansa na to, ze sie zmieni? Olbrzymia. Po tylu pogryzieniach jak dla mnie 100%. To jest moja szczera odpowiedz. Nie ma znaczenia, ze sie nie bronil i ze ostatnie pogryzienie bylo ilestam czasu temu. Widywalam psy, ktore wskakiwaly wlascicielom na rece przy pierwszym, czy drugim kolflikcie, zeby po kilku miesiacach same zaatakowac. Myslisz, ze wystarczy uwaznie obserwowac psa, zeby zauwazyc? Mylisz sie. Zeby zauwazyc trzeba miec praktyke, a doslownie oznacza to, ze trzeba widziec przynajmniej iles razy jak pies atakuje. Wiesz co robi moj przed atakiem? Na moment zastyga, na sekunde, dwie. Poprostu przez krotki moment nie robi nic.
-
A ja rozumiem. Jako nie student psychologii ani nikt z nia zwiazany widze to tak: Meksyk narazie cieszy sie, ze jego pies nie jest agresywny ale jednoczesnie boi ze wkrotce sie taki stanie, bo latka leca. Poniewaz przyklada sie do wychowania no i zaden przecietny czlowiek nie chce agresywnego psa bo to same klopoty Meksyk chcial potwierdzenia, ze tak sie nie stanie i uspokojenia jego niepokojow. A Astania napisala prawde i zle zrobila bo nie tego oczekiwal. Dla mnie to bylo pytanie w stylu "ladnie mi w tej fryzurze?" po wyjatkowo nieudanej wizycie u fryzjera. Kazdy mowi, ze i owszem. I o to wg mnie chodzilo. Ja juz przestalam tlumaczyc i przekonywac wlascicieli mlodych pieskow, predzej czy pozniej i tak okaze sie, ze mialam racje. I kiedy zobaczylam ten topic napisalam nawet pierwsza odpowiedz na pytanie, ale zaraz skasowalam, bo pomyslalam, ze on nie chce tego wiedziec tak naprawde.
-
I ze wszystkim sie zgadzam. Swojemu psu pozwalam na zabawy tylko z wybranymi psami, tylko z takimi, ktorych zabawy polegaja glownie na gonieniu sie, tylko w kagancu i tylko do momentu kiedy zauwaze, ze za bardzo sie pobudzil ta zabawa. Ze swojego ponad 4 letniego doswiadczenia moge powiedziec, ze wszystkie wspolne zabawy zwiazane z kopaniem dolow, aportowaniem, przeciaganiem, silowaniem sie lub jakiekolwiek inne w ktorych moze pojawic sie element rywalizacji sa niebezpieczne.
-
Speed naprawde bardzo sie ciesze, napisz jak Twoj pies ja przyjal.
-
Jesli chodzi o DOKLADNE wykonywanie komend, to ja to sobie wogole odpuscilam, jest to niejako uklon w strone ich niezaleznego charakteru. :wink: I tak aportowanie np wyglada tak, ze pies sie trzesie z podniecenia, zebym wreszcie rzucila, leci po aport potracajac wszystko i wszystkich po drodze a nastepnie przynosi i rzuca pod nogi, a jak wyciagne reke to czasem z tego podniecenia po 5 razy podnosi i wklada bo nie moze trafic. A jesli chodzi o zapewnienie rozrywki, to codziennie ok 6.00-7.00 budzi mnie wielka morda, ktora sprawdza, czy nie otworzylam przypadkiem oka. Nastepnie poganianie do lazienki, prowadzenie w strone drzwi. Poranny spacer to ok 45 min intensywnego wysilku. W ciagu dnia bawie sie kilka razy po pare minut w wykonywanie polecen, jeszcze kilka wizyt w ogrodzie niezaleznie od pogody, zabawki, ktore sa niszczone w blyskawicznym tempie, wieczorny spacer i chwila zabawy przed snem. A moj pies ma w domu drugiego, ktory jest dla niego towarzystwem, no i leci mu juz 5 rok, wiec czasy szalonej mlodosci ma za soba.
-
Netka wcale nie trzeba cale zycie na smyczy i w kagancu. Jesli chodzi o pogon za zwierzyna, to moj odwolany wraca natychmiast lub wogole nie pobiegnie, jesli w pore zabronie. Nie maja tendencji do ucieczek, dzieci beda gonily w nie wiekszym stopniu niz inne rasy, ale dla kazdego szczeniaka wszystko co sie rusza i jeszcze piszczy jest szalenie ciekawe Ja osobiscie bym Ci nie polecala poniewaz to pieski, ktore wymagaja ciezkiej pracy ze strony przewodnika no i sa wyjatkowo absorbujace nie tylko dla poczatkujacych wlascicieli. Masz mala coreczke, wiec napewno masz duzo wazniejsze sprawy na glowie, a ASTowi bedziesz musiala poswiecic sporo czasu i uwagi. A jesli chodzi o hodowczynie, jest takie przyslowie "kazda sroka swoj ogon chwali". Na bokserach wogole sie nie znam. Jesli podobaja Ci sie ASTy to mysle, ze juz lepszym pomyslem bylby stafik. Ale niech na ten temat wypowiedza sie wlasciciele stafikow.
-
Xtro ja sie z Toba zgadzam, tylko ze przesada w druga strone tez jest szkodliwa. A jesli chodzi o szkolenie psa to tak naprawde tylko dwa polecenia sa niezbedne do zycia i musza byc bezwzglednie wykonywane: oddaj i zostan. Nie trzeba w tym celu specjalnego szkolenia. Natomiast zasady panujace w domu pies powinien poznawac od pocztku i powoli uczyc sie ich przestrzegac i tu nie ma znaczenia jak bardzo jest dominujacy i jakiej jest rasy. Rozne moga byc tylko metody tlumaczenia psu tych zasad.
-
Tez sie nad tym zastanawialam, ale doszlam do wniosku, ze nie moge jej chronic przed "strasznymi rzeczami" bo nie chce wychowac agresywnego tchorza. Wiec poprostu mowie calkiem spokojnie "daj spokoj" i stoje tak jak stalam. Ona sie troche chowa za nogami, ale szybko jej przechodzi wychodzi do psa i jest juz dzielna i moga sie pobawic. Co jakis czas przybiega mnie szturchnac wiec sie ladnie bawia i jest wszystko w porzadku to wtedy sie nachylam, poglaszcze i dam ciasteczko.
-
Tufi, a z Ciebie to naprawde bardzo zdolna dziewczyna. Podziwiam :D
-
A ja Wam chcialam napisac (zupelnie nie na temat :wink: ), ze Zemat zrobil swietna robote w dziale "Prawo". Zemat naprawde jestem pod wrazeniem, bo wiem ile to pracy wymagalo.
-
Wiesz Zemat popadasz w obled i przestaje mi sie to podobac. To nie jest referat na uczelni tylko forum dyskusyjne, a dyskusja ma to do siebie, ze czasem rozwija sie w rozne strony.
-
Ha ha ha!! Nie przejmuj sie, ja prowadze zwykle dwa psy, czyli razem ok 55kg i to na 8 nogach. Jak nauczysz chodzic przy nodze to beda chodzily. Moja najpierw odstawiala fochy z obroza, wiec zmienilismy na jakis czas na szelki. Nie chciala chodzic wcale, ale przekupywalam ja smakolykami, a pozniej zabieralam do psow, wiec tez chetnie szla. Potem byl okres miotania sie na smyczy jak wsciekly zajac, w kazda mozliwa strone, pogon za kazdym lisciem, papierem itd. Teraz ma 7 miesiecy (co dopiero kilka dni temu do mnie dotarlo) i chodzi przyzwoicie, no przynajmniej widze, ze sie stara.
-
Jakis czas temu ogladalam na Twojej stronie filmik, jak bulek uklada sie do snu. To jest dopiero kwintesencja bulowej natury. Jakbym patrzyla na moja szczeniare.
-
Gosia wlasnie w tej chwili szczeniara jadla swoja kosc i duzy do niej podszedl. Szczeniara obwarczala go calkiem powaznie, on ja tez, ale w koncu odpuscil i odszedl. A jak zjadla to podbiegla do niego i zaprezentowala caly repertuar gestow uleglosci. A on ja laskawie polizal i wyszly razem pobiegac po sniegu. Mam wrazenie, ze jesli chodzi o jedzenie to zasady sa nieco inne. Jesli warczy na Ciebie tylko przy jedzeniu to moze wystarczy, zebys jej cos dawala? Fajnie sie je obserwuje razem. Sa jak stare malzenstwo.
-
Gosia, zamiast zabierac lepiej cos lepszego dawaj. Moja przy misce nigdy nie warczala, zreszta pies tez nie. One sa przyzwyczajone, ze oplaca sie oddac miske. Wszystko oplaca sie oddac. W kazdym pokoju mam zarcie dla psa i we wszystkich kieszeniach chyba, jak czegos chce to mowie "oddaj" i pokazuje co dostanie w zamian. Pozniej mozna juz tylko chwalic za oddawanie. Gosia a co robisz jak warczy? Ja bardzo ostro zareagowalam, az mialam pozniej wyrzuty sumienia, ale pomyslalam sobie, ze to skandal, zeby mojemu psu bala sie wchodzic na glowe a mi nie. I faktycznie wszystkie warczenia mialy miejsce mniej wiecej w tym samym czasie.
-
W stosunku do ASTa po kilka razy dziennie. On ma to gdzies, a jak juz mu sie nie podoba to ja pogoni i jest spokoj. Nie piesci sie z nia szczegolnie, kilka razy tak ja ugryzl, ze ciagala noge za soba. Teraz najczesciej starcza, ze na nia warknie, wtedy bulka ucieka. Raz go ugryzla na powaznie kiedy chcial jej zabrac miske i raz sie pogryzly. W stosunku do mnie zdarzylo sie jej moze dwa razy, moze trzy, ale szybko zrozumiala, ze lepiej z ASTem zadzierac niz ze mna. A dom smutny bo nic nie wolno. Ani smietnika wyciagac, ani kwiatami rzucac po scianach, ani rwac poscieli, ani gryzc ubran. Wogole nic nie wolno.
-
1. Wszystkie teriery bulowate trzymaja sie raczej blisko ludzi. Jesli bulek zobaczy cos interesujacego i nie chce wracac to jest tylko jeden sposob JEDZENIE. Nadzwyczaj skuteczny. 2. No jasne. Moja gada caly dzien. Ale po jakims czasie mozna sie nauczyc, czy to jest prawdziwe warczenie czy gadanie. Gadanie brzmi raczej jak "alalalalala" czy cos w tym stylu, ale jest bardzo podobne do warczenia. AST warczal na powaznie jak byl maly, bulek raczej marudzi i okazuje niezadowolenie. Pol dnia jest niezadowolony, bo mamy bardzo smutny dom i nic fajnego w nim nie wolno. 3. Podobno wiekszosc buli jest alergikami. Moja chyba nie, przynajmniej niczego narazie nei zauwazylam. Podobno biale maja wieksze sklonnosci do alergii niz kolorowe, ale zadnych oficjalnych danych na ten temat nie czytalam. Slyszalam tylko.
-
Mysle o tym i mysle i kolor mogl mi sie przewidziec. To bylo po ciemku a ci ludzie z psem szli calkiem szybko w inna strone niz ja. Widziala psa przez chwile. Glowa psa siegala kobiecie mniej wiecej do konca uda, moze troche wyzej, siersc mial taka jak Misia. Ktotkie, poczochrane loczki. Faktycznie w mroku moglam nie zobaczyc ciemniejszego ubarwienia na grzbiecie i caly moglby mi sie wydawac zloty. To moglby byc airedale, ale byl masywny. Naprawde potezny, duzy pies. Siersc mial krociutka, wiec nie mogla to byc zasluga siersci. Nie spasiony. Lapy mial duze, wielka klatke. Nie, sznaucer napewno nie. Ich siersc to raczej fale a nie loczki.
-
ASTa mysle, ze mozna lepiej wychowac, bedzie karniejszy, bedzie dokladniej spelnial polecenia. Z nim jest taki problem, ze musi sie postawic na poczatku. Czasem nawet ostro. Jesli zdecyduje, ze jednak bedzie Cie sluchal to wykona. Z bulkiem jest inaczej. Bulek moze cos robic i nagle przestac. Np mowie mojej "idz spac" ona biegnie przez caly dom grzecznie na poslanie, podchodzi, wskakuje przednimi lapami i... koniec. Koniec poprostu. Bedzie tak stala i stala i stala. Mozesz prosic, wydzierac sie, karac, sam ja wlozyc. Do wyboru. Szansa na to, ze jak sie zaciela to sie znowu poruszy jest niewielka. Ja to przyjmuje ze spokojem i poprostu wkladam jej tylne lapki sama. I AST i bul sa bardzo zywiolowe, ale AST jest jednak delikatniejszy. Mimo wszystko. Moga zrobic krzywde przypadkiem. Jesli chodzi o celowe ugryzienie czy odepchniecie itd to raczej stawialabym na ASTa. Nie znaczy to naturalnie, ze jak go wezmiesz to Cie ugryzie czy cos takiego. Poprostu jesli mialabym wskazac potencjalnego sprawce to wybralabym ASTa. Do ASTa trzeba miec silny charakter i trzeba sie porzadnie przylozyc jesli chodzi o wychowanie. Do bulka tez, ale w razie czego jesli nie podolasz to bedziesz mial niegrzecznego i rozpakryszonego bulka. AST moze w tej samej sytuacji byc niebezpieczny. Obiektywnie to nawet jamnik moze byc niebezpieczny, ale chodzi mi o pokazanie roznicy. Mam nadzieje, ze dobrze to zrozumiesz. Z niszczeniem w domu to duzo zalezy od egzemplarza, raczej niszcza podobnie, tylko bulek jest bardziej pomyslowy. AST tradycyjnie kanapy, nogi od stolu itd, bulek moze wszystko. Doslownie. Bulek jest bardziej zaczepialski i wszystko wg niego jest strasznie zabawne, nawet to, ze Ci dokucza. Gryzie nie dlatego, zeby Cie bolalo, ale dlatego, ze gryzienie jest fajne. Wszytko jest fajne, dopoki nie zepsujesz mu humoru glupimi zakazami i nakazami. Mam wrazenie, ze bulkowi chodiz glownie o to, zeby sie w zyciu dobrze urzadzic. Zabawic, duzo zjesc i zeby mu za duzo nie zabraniali. A AST raczej chcialby wszystkim pokazac, kto tu rzadzi. Jesli ASTowi cos stanowczo karzesz i bedziesz przekonujacy to on to zrobi, bulek niekoniecznie. Bulka lepiej przekonac, przekupic. Jesli chodzi o nastawienie do obcych to raczej jest to samo, sa przyjazne. AST mniej, ale to moze byc kwestia wieku. Juz sie tak nie podnieca ludzmi jak kiedys.
-
Wczoraj widzialam swietnego psa i nie bardzo wiem gdzie zapytac co to za rasa. Moze Wy bedziecie wiedzieli. Wygladal jak airedale, tylko jednokolorowy(zloty) i baaardzo masywny. Naprawde duzy chlop. Czekam na propozycje :wink:
-
Jahu czy Twoja tez przechodzila okres fascynacji seksem? I kiedy to sie skonczy? Szczeniara uzywa na kocach, kocykach, zabawkach, krzeslach, fotelach, poslaniu, kanapie i wogole na wszystkim co jej wpadnie w lapy.
-
Dokladnie. A ja pracuje w domu... Chwilami mialam jej tak dosc, ze ciezko sobie wyobrazic. Sypialam wtedy kiedy ona, nie moglam sie skupic na pracy, obled. Kiedys chcialam pojechac na noc do kolezanki, a moj mezczyzna odwalil protest na calego "nigdzie bez niej nie pojedziesz, ja z nia nie zostane sam, chcesz jechac, bierz psa". Ale to mija. Naprawde, powolutku i z oporami ale mija. Z tygodnia na tydzien jest lepiej i gryzie coraz mniej i dokucza mniej.
-
Albo polizac zapalona zarowke....4 razy. Zeby sie upewnic, ze to nic fajnego.