Jump to content
Dogomania

mag

Members
  • Posts

    313
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mag

  1. Nasz pies bardzo dlugo zalatwial sie w domu. Mial juz prawie 8 miesiecy a jeszcze mu sie zdazalo. Strasznie nam to juz dzialo na nerwy i generalnie bylo nieprzyjemnie. Kiedy mial jakies 10 miesiecy wzielismy do domu kota. Kot jak to zwykle bywa zalatwial sie do kuwety. Po kilku dniach zaczal sie nowy problem. Pies zjadal kocie kupki, albo wynosil je i chowal za kanapa...W wielkiej tajemnicy naturalnie W koncu do nas dotarlo, ze tak go zestresowalismy, ze jakakolwiek kupa w domu to psi koszmar. Trzeba bylo sporo pracy, aby wszystko wyprostowac. Moim zdaniem to moga byc dwa problemy a nie jeden. Po pierwsze pies z jakiegos powodu nie chce sie juz zalatwiac na dworze. Po drugie wie, ze nie powinien zalatwiac sie w domu i zaciera slady zbrodni. Gdyby chodzilo TYLKO o jedzenie odchodow to rownie dobrze moglby to zrobic na dworze...
  2. [quote name='MSMIMI']i tym drugim pewnie jest BULL !!! :evil_lol::evil_lol::evil_lol:;)[/quote] Ha ha ha!!! :-) No naturalnie, a ktoz by inny!!! :-)
  3. Moj AST mial 4,5 roku kiedy wzielismy sunie. Po przyjezdzie z sunia, maz poszedl do domu po psa a ja poszlam z nia do lasu w dosc odludne miejsce, w ktorym sie umowilismy (chodzilo o to, zeby nam nikt nie przeszkodzil). Czekalam z sunia (miala wtedy 8tyg) a maz spacerowal z psem i w koncu doszli do nas. Pies mial kaganiec, tak na wszelki wypadek. Z daleka poznal, ze to ja, przybiegl i zobaczyl ze kucam trzymajac piskacza. Przywitalam sie z psem trzymajac sunie w rekach. Pozniej postawilam ja na ziemi. Poszlismy na spacer, na ktorym zdjelismy psu kaganiec. Szczeniak mu sie srednio spodobal, byl zdenerwowany. Oboje poswiecalismy psu bardzo duzo uwagi, ale jednoczesnie dawalam mu do zrozumienia, ze szczeniak jest moj. Pies staral sie go omijac. Wchodzac do domu wzielam szczeniaka na rece, zeby pies nie przezyl szoku, ze mu cos tu wlazi ;-). Pozniej obeszlismy ze szczeniakiem caly dom. Na poczatku faktycznie byly jakies punkty zapalne, pies mial straszne problemy, chudl, przezywal pojawienie sie szczeniaka, nie mogl spac. Tak naprawde dobrze zrobilo sie po prawie roku. Najwieksze problemy byly kiedy sunia miala ok 9-11 miesiecy. Wtedy najbardziej sie z nimi namordowalismy.
  4. Kilka dni temu nauczylam psa znajomych oddawania :-). Wlasnie na smakolyk. Moim zdaniem to jedna z najprostszych komend do nauczenia. Za to zawsze kiepsko szlo mi z "zostan". Jeden moj pies zostaje, a drugi tylko jak patrze :-(
  5. Ja mam sporego psa i znacznie mniejsza suke ;-) Bardzo ladnie sie dogaduja, a jesli dochodzi do klotni, to zawsze pies wychodzi bardziej poszkodowany, bo bardzo uwaza, zeby nie zrobic jej krzywdy. Ona natomiast nie zawraca sobie glowy takimi drobiazgami i gryzie go na calego.
  6. Na Twoim miejscu przyjrzalabym sie zachowaniu jego miotowego rodzenstwa. Stawiam w pierwszej kolejnosci na kiepskie krycie a nie na traumatyczne przezycia. Drazysz temat na innym Forum, ale skoro zaczelam tutaj, to tu juz dokoncze. Oto charakterystyka Amstafa, ten fragment przekopiowalam akurat ze strony Nasze Psy, ale jest po tak zwana prawda ogolna: [I][B]WYGLĄD OGÓLNY: Jak na swoje wymiary pies ten powinien sprawiać wrażenie wyjątkowo silnego. Jego budowa jest mocna, muskulatura wydatna, a jednak jest zwinny i elegancki. Żywo reaguje na otoczenie. Zwarty, krępy, ale nie wysokonożny lub lekkiej konstrukcji. [COLOR=red]Jego odwaga jest przysłowiowa.[/COLOR][/B][/I] [B][I][COLOR=#ff0000][/COLOR][/I][/B] [COLOR=black]To cecha rasy, tak jak ogon, stop itd. Moim zdaniem (nazwe to brzydko ale po imieniu) wine za jego zachowanie ponosi material genetyczny. Nikt nie odpowie Ci co z nim zrobic, albo czy jego zachowanie sie zmieni, bo tego nie sposob w tym wypadku przewidziec. Jest szansa, ze nabierze odwagi, ale wg mnie jedyne co mozesz zrobic, to go wykastrowac, zeby nie dopuscic do rozmnozenia.[/COLOR] Nie wnikam w temat przodkow psa, ale jesli jest tak, jak piszesz, to poinformowalabym o tym fakcie hodowce. Takiego krycia nie powino sie powtarzac.
  7. [quote name='speed'] Zapraszam do mnie i jak odczepisz jej mamusie z liny na której sie bawi innym narzedziem to stawiam dobrą kolacje :wink:,albo może poprostu dobra piane :popcorn:[/quote] Ha ha ha!! Zartujesz sobie chyba ze mnie!! To zaklad nie do wygrania. Ale musze powiedziec, ze nam kijek jest rewelacyjny, bardzo jestem wdzieczna Tomkowi, ze mne na niego namowil.
  8. Speed uprzejmie donosze, ze Bella bawi sie kijkiem nie do zabawy :wink:
  9. mag

    Czarne buliki

    Kulka nie jest co prawda czarna, ale ciemna :-) [img]http://img445.imageshack.us/img445/7559/kulka4pl.jpg[/img]
  10. [quote name='asher']Zaraz, zaraz, bo nie rozumiem, o jakich psach tu piszesz? O WSZYSTKICH, jak leci w schroniskach? :o KAŻDY JEDEN porzucony pies powinien zostać uśpiony? :o[/quote] Myslalam, ze jestesmy na forum dla bullowatych i w temacie o Bullterierze, wiec o takich psach mowie. Ale nie tylko, dodalabym jeszcze kilka ras duzych, silnych psow z walczacymi przodkami i trudnym charakterem.
  11. Sledze losy Chipsa od samego poczatku, jednak do tej pory nie wypowiadalam sie, bo nikomu nie spodoba sie to, co napisze. Pamietam moment, kiedy Chipsa miala wziac jakas dziewczyna, czyjas siostra. Miala jeszcze innego psa. Wtedy myslalam sobie "dziewczyno, nie rob tego". Nie wziela... Wtedy pojawila sie Leni. Pomyslalam sobie optymistycznie "a moze?" Jak widac, to byl przesadzony optymizm. Pomimo tego, ze mam w domu dwa psy, NIGDY nie wzielabym do siebie potencjalnie niebezpiecznego, doroslego psa z niewiadoma przeszloscia. Nikt nie chce o tym pamietac, ale te psy nie maja domu z jakiegos powodu. Albo wychowywaly sie o zgrozo w pseudohodowli albo ktos sie ich pozbyl, bo sobie nie radzil... Jedno jest pewne, te psy nalezy traktowac jako _potencjalnie_ niebezpieczne i olbrzymia naiwnoscia jest oddawanie ich do adopcji podpierajac sie radosnymi wypowiedziami typu"nie ciagnie na smyczy, dal wyczyscic sobie oko". To jak sie zachowuje pies w schronisku, czy "na chwile" w innym domu nie jest absolutnie miara jego charakteru. Sama przez kilkanascie lat bylam wlascicielka suni przygarnietej z ulicy. Miala tyle fiobii, ze moznaby napisac o tym ksiazke. Sunia byla wielkosci przerosnietego szczura. I to wszystko na co mi rozsadek pozwolil. To bardzo przykre co napisze, ale uwazam, ze jesli wlasciciel nie zglosi sie po psa w rozsadnym czasie, powinien on zostac uspiony. Nie dlatego, ze na to zasluzyl, ale dlatego, ze nie widze innej mozliwosci. Schroniska nie maja pieniedzy na zapewnienie godziwych warunkow zwierzetom a moim zdaniem nie wolno ich oddawac "zwyklym" ludziom do domow. Powinny trafic do specjalisty od psow, a takich jest duzo mniej niz poszkodowanych psow. I jeszcze jedno. Zaraz obok tego tematu, jest kolejny o poszukiwaniu domu dla kolejnego doroslego bulla, przy czym niby ma wlasciciela ale ten chyba nie jest nim zainteresowany. Dlaczego? Bo byl ulubiencem rodziny? Nie sadze. Prawdopodobnie sprawial im klopoty, z ktorymi sobie nie radzili. Pies przejawia agrese w stosunku do zwierzat. Ile czasu minie, az trafi do nowego domu, ludzi, ktorzy z dobrego serca, ale bez umiejetnosci beda chcieli sie nim zajac? Niewiele...bo to piekny pies.
  12. [quote name='Mrzewinska'] I mam taka propozycje - ciekawam Waszych opinii, napiszcie dlaczego Waszym zdaniem rottka zabila 6-miesieczne dziecko - bylo o tym tez w programie. [/quote] Nie ogladalam programu, o sytuacji wiem tylko tyle, ze rottweiler zagryzl male dziecko, ale zaskoczylo mnie, ze pisze Pani, ze to suka. Mozliwe, ze w swoim mniemaniu 'zajela sie szczeniaczkiem' ktorym wlasnie nikt sie nie zajmowal. Typujac sprawce wyobrazalam sobie doroslego samca, ktory albo ma zbyt duze prawa, albo w jego domu nie zostaly jasno okreslone reguly zachowania i pies moze sie wykazac zbyt wielka inicjatywa.
  13. [quote name='Anecia_&_Jura']jak pani mogła skreslić te psy z Otwocka......one nie muszą dalej zabijać i nie wszystkie muszą być uśpione[/quote] Nigdy, przenigdy nie wzielabym zadnego z doroslych psow z ciemna przeszloscia do domu. To bardzo przykre, ale w tym momencie ryzyko jest za wysokie i nie ma sie co mamic opowiesciami o dawaniu szansy. Byc moze moglby sie zajac takim psem ktos z ogromna wiedza na ten temat, pasja i masa wolnego czasu, ale zapewniam Cie, ze takich ludzi w Polsce jest mniej niz psow ze zniszczona przez czlowieka psychika.
  14. To co opisalas jest normalne i naturalne, gdyby chodzilo o dwa jamniki to nawet bym nie interweniowala. Obserwuj psy. Z czasem nauczysz sie kiedy zblizaja sie sytuacje konfliktowe. Pamietaj, ze nawet jesli tego nie okazuja, to nowy czlonek stada jest wielkim stresem dla wszystkich, a zwlaszcza dla psow, ktore z natury tak jak ASTy nie lubia konkurencji. To nie prawda, ze ASTy rzucaja sie nagle bez powodu. ZAWSZE jest powod. Musisz przestrzegac hierarchii w stadzie. Zawsze wybierasz strone silniejszego psa (wylaczamy z tego szczeniaki). Aktywnie uczestnicz w zyciu psow, pamietaj, ze zawsze mozesz sie wtracic, dac, odebrac, przerwac zabawe, zaczac. Korzystaj z tego przywileju na kazdym kroku. Nie wazne, ze teraz psy sie bawia, wolasz ktoregos i on ma przyjsc. ASTce poswiec szczegolna uwage. Przyda jej sie musztra. Jesli juz dojdzie do pogryzienia najpierw ukaraj psy, opatrzysz je pozniej. Bedzie dobrze, tylko przejmij kontrole nad tym, co sie dzieje w domu.
  15. Juz sie zaczynam martwic. Mala caly czas spi od 24 godzin. Wczoraj nie zauwazylam, ze chciala sie zalatwic i zrobila pod siebie. Nie miala nawet sily sama wyjsc. Dopiero dzisiaj z rana napila sie troche wody ale z reki, z miseczki nie chciala. Zjadla odrobine ryzu z marchewka, tez z reki. Doslownie tyle co chomik, a przeciez to jest najbardziej lakomy sukol swiata. Nie rozumiem tez co sie z psem dzieje. Nie chce do niej podchodzic, biega, szaleje, ale kiedy sie zapedzi i podleci do niej na kilka metrow natychmiast mu opadaja uszy i ogon i ucieka. Wczoraj nie chcial do mnie podejsc kiedy 'zalatwialam' mala w ogrodku.
  16. Dziekuje bardzo :D Juz jest lepiej. Sunia spi, kiedy sie przebudza wynosze ja do ogrodka na male siku i wnosze znowu na poslanie. Nic nie chce pic, nie wiem tez kiedy podac jej srodek przeciwbolowy. Psa natomiast energia rozpiera i juz zaczyna nam dzialac na nerwy. Normalnie to by sie odganial od suki i prosil o chwile spokoju, a kiedy mala spi, on nie wie co ze soba zrobic.
  17. A ja jakas godzine temu przywiozlam moja sunie ze sterylizacji. Mala spi a ja siedze i sie denerwuje.
  18. Ciezko mi odpowiedziec na to pytanie. Raczej jest agresywny. Sa suki, z ktorymi sie bawi, to te znane od lat, ale nawet wtedy zabawa musi byc kontrolowana w 100% i czesto przerywana moimi poleceniami. Zostawiony samopas zaatakuje predzej czy pozniej. Musi czuc staly nadzor. No i to sie niestety nie zmienilo. Moim zdaniem zlagodniala jednak forma wyrazania niezadowolenia. Dalej jest zapewne przekonany, ze powinien rzadzic calym psim swiatem, ale nie ma w tym juz takiej sily i determinacji.
  19. Przeczytalam to i w pierwszym momencie bylam w szoku, ale zaraz mi przeszlo. Przypomnialam sobie, ze w naszym kraju lekarze potrafia "uczenie" odmawiac badan prenatalnych. Cinnamon213, wykastrowalam psa, kiedy mial jakies 3.5 roku. Teraz ma 5 lat. Uwazam, ze to byla swietna decyzja. Zmiany nie byly natychmiastowe, ale z czasem faktycznie nastapily. Pies stal sie znacznie milszy, mniej skupiony na tym, zeby sie popisac, porzadzic. (Przy czym chodzi mi o stosunki z ludzmi, bo w stosunku do psow pozostal dokladnie taki sam jak byl.) Jest spokojniejszy, bardziej zrelaksowany, nieco szczeniecy. Dluzej spi, znowu sie bawi zabawkami, odkryl jaka przyjemnosc sprawia wylegiwanie sie na kanapie no i niestety stal sie strasznym lakomczuchem. Moja teoria jest taka, ze przedtem jego zyciem sterowaly hormony, byl zbyt zajety ustalaniem kto i kiedy rzadzi, przed kim sie popisac, kogo postraszyc. Teraz moze odkrywac uroki zycia :wink: Nie tyje tylko dlatego, ze dzielnie opieramy sie tym smutnym, zebraczym oczom :D
  20. Jestem specjalista od zabawek i przez ostatnich kilka lat utwierdzilam sie w przekonaniu, ze najlepiej aby bawily sie...tanimi zabawkami. Bawily to za mocne slowa. 1. Zwykle zabawki gumowe. Taka zabawka starcza na 3 do 15 minut. Najpierw "odpadaja" oczy, ogonki i generalnie kazdy nieco bardziej wystajacy element. 2. Piszczace zabawki z gumy. Fajnie jak sobie piszcza, ale po 15-30minutach pies sie wyraznie nudzi i konca jak zwykle gumowe zabawki. 3. Zabawki z lanej gumy. Teoretycznie powinny starczac na dluzej, ale to bzdura. Przy okazji ciagnieta lana guma fajnie strzela, czasem nie tylko w psa. Generalnie bez sensu jelsi kosztuja wiecej niz 10 zl i czegos sie po nich spodziewamy. 4. Koce, sznury, spodnie, reczniki i tym podobne. Fajnie sie rwie, gorzej zbiera z podlogi. Bylyby nie glupie, ale niestety suka kazda czesc, ktora sie odlaczy od czesci glownej MUSI zjesc, a to juz jest niebezpieczne. 5. Pilki, pileczki. Male koncza jak zwykle zabawki z gumy, tenisowe tak samo. 6. Zabawki drewniane. Bez sensu. Lepszy juz kawal drewna z kora, przytaszczony z lasu. Drewniane zabawki chocby byly z nie wiem jakiego drewna to i tak koncza jako drzazgi po kilku minutach i moga wbic sie w paszcze. 7. Buciki, woreczki i inne badziewia z wedzonej skory (do jedzenia). Nie glupie, choc na 10 min. Pod warunkiem, ze pies nie jest lakomy. Moja suka jest i w wieku 4 miesiecy wsadzila sobie calego takiego buta w gardlo. Paniczna akcja ratunkowa, w ktorej zuzylam opakowanie kredek (zeby utrzymac ryj otwarty) zakonczyla sie na szczescie tylko wielkim stresem i rozwalonym palcem, nie moim zreszta. 8. Nieglupia byla pilka od kosza, przetrwala z dobry tydzien jak nie dluzej. 9. Kongo. Ha ha ha! Bez sensu 10. Maskotki na wage, ze sklepu z uzywanymi rzeczami. Niezle, pod warunkiem, ze moment dania zabawki przeciagniesz tak dlugo, az pies bedzie chcial za nia zabic :wink: . Wtedy zanim ja rozniesie w drobny mak, to jeszcze z kilka minut pobiega ze szczesciem w oczach i zabawka w mordzie.
  21. To w takim razie ostroznie z nagrodami. Nie denerwuj sie, ale tez nie uspokajaj psa, ani nie chwal zbyt gorliwie. Kiedy moj sie czegos wystraszyl najlepiej dzialalo na niego lekkie zniecierpliwienie polaczone z niezadowoleniem, typu "co ty znowu wymyslasz durny psie, nie podoba mi sie to". Powolutku, malutkimi kroczkami pokaz mu, ze jego strachy to glupoty, a kiedy sie do czegos przekona nagrodz laskawie i probuj czegos trudniejszego.
  22. Troche pozno sie za to zabralas. Idz na targ z samego rana, kiedy handlowcy sie dopiero rozkladaja, albo popoludniu, kiedy juz zwijaja stragany i nie kreci sie tak wielu kupujacych. Nie wchodz od razu, to zajmie sporo czasu, musisz sie z tym liczyc. Najpierw obejdz targ dookola, gdy pies sie przyzwyczai mozesz wejsc w pierwsza alejke, kup cokolwiek i daj psu nagrode. Kaz usiasc jak bedziesz kupowala i grzecznie siedziec, niech nie kombinuje sam co robic. Stopniowo mozecie wchodzic coraz glebiej, byle nie za szybko, pospiechem mozna latwo zepsuc to na co sie pracowalo.
  23. mag

    Niewidzialne dzieci

    Mamy od kilku dni remont. Wielu obcych ludzi kreci sie domu. Przez ten stres fizycznie jest lepiej, bo mleko nie leci i piersi tez sa wyraznie mniejsze, ale za to psychicznie znacznie gorzej. Krotko mowiac jest roztrzesiona.
  24. mag

    Niewidzialne dzieci

    Dokladnie. To bardzo uciazliwe nie widziec tych dzieci. Troche juz rozumiem gdzie moga sie pojawic. Zawsze siedza w kacie jesli sunia tam siedzi, na poslaniu jesli jest "domek" z koca, chodza z nami na spacery albo spia na moim lozku. Ja tym dzieciom nie przeszkadzam, ale moj maz jest systematycznie histerycznie obszczekiwany i przeganiany. O psie nie ma nawet co mowic. Szkoda mi suni, moze jej cos na uspokojenie kupic ziolowego?
  25. mag

    Niewidzialne dzieci

    Dziekuje wdzystkim, chociaz wcale mnie nie pocieszyliscie, tylko wrecz przeciwnie :D :D . Nata nie wiem ile ma dzieciakow, ale chyba sporo. Musi miec je poupychane w katach w calym domu bo chwila histerycznie atakuje mi psa. Poszlam z nia do weterynarza bo myslalam, ze ma cos z mozgiem. Na szczescie to tylko dzieci. :D DeDe, Pepsi z zabawek ma pilki i sie nimi nie interesuje od kilku dni. Niestety intensywne spacery i zabranie poslania nie wchodza w gre, poniewaz mala ma klopoty z nerkami i z sercem. Poki sa upaly trzymam ja caly dzien w ogrodzie. Tam sie zachowuje normalnie. Ja chyba tym dzieciom nie zagrazam, bo na mnie nie warczy, ale wyglada to jak z kiepskiego filmu, kiedy leze z suka na lozku, wchodzi do pokoju moj maz a suka go desperacko wygania. :-?
×
×
  • Create New...