Manu
Members-
Posts
2652 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Manu
-
Coś ty zrobił ze swoim pięknym psem ??? :o Miał prysznic, bo mu za gorąco było ? A z Hebe to się teraz prawdziwa piękność zrobiła...fju, fju... Tak wyjaśniała...?
-
Agacia: zdjęcie doszło i "przejrzałam na oczy"... :P
-
Czy byl ktos moze na zawodach w uciagu w Dziergowicach?
Manu replied to Rav's topic in Weight pulling
Ewaka, na fotoreportazu widziałam takiego slicznego białego futrzaka... Czy to jakiś Husky w typie mojego Manu, czy Samojed, czy jeszcze jakiś inny ? -
A bo PaYooK napisał: ... :-?
-
Ja też chcę, ja też ! :multi: W końcu to ja zaczęłam ten podtopik... :) Jestem ciekawa, co to jest to, co dla mnie wygląda jak jakiś wąski, czerwony języczek. I gdzie to oko...?
-
Tajraga, to jest możliwe ! Moje psy codziennie (na ogół dwa razy dziennie) biegają luzem. I jest ich dwójka, czyli tworzą już stado, które trudniej jest opanować... Z Manu dochodziłam do tego stopniowo i zajęło mi to niemal rok, by doprowadzić do takiego stanu rzeczy. A przecież to był pies po przejściach, olewający wszystkich ludzi w zasadzie. Błąkał sie od domu do domu, był ukradziony, był na ucieczce (dwa miesiące dzikiego życia na wolności). W życiu nie marzyłam o tym, że pies będzie biegał wolno ! A jednak tak bardzo było mi go szkoda, chciałam dla niego większej wolności. Właściwie to nie mam recepty na to, jak to zrobić. To była kwestia podejścia, stopniowego dawkowania wolności, poznaniu psa i jego nawyków, przeżycie kilku sytuacji, kiedy pies się bawił ze mną w kotka i myszkę... i nauczenia sobie z tym radzić. Nie jest tak, że one są blisko mnie. Często tracę je na chwilę z oczu, często lecą do psów, często polecą gdzieś w cholerę i wracają za dwie-trzy minuty. Nauczyłam się, że mogę im zaufać, że same sie pilnują. Z Chinookiem to w ogóle nie było tematu, mam go od szczeniaka i trzyma się stada. Po takich dalszych wycieczkach na ogół on wraca pierwszy. Chodzimy po polach i lasach (nawet po gonitwie za zającem wracają, mało ich na szczęście), gdzie mają dużo przestrzeni. Sporo tam psów, bo osiedle jest psiarskie, ale mam to szczęście, że mam bardzo ostrożne, wręcz dość strachliwe psiaki, które unikają wszelkich starć. Zachowują się wzorowo w przypadku bliskich spotkań III stopnia. Jedyne walki, jakie były ich udziałem, to właściwie utarczki, kiedy same były zaatakowane przez jakieś niezsocjalizwane psy, które nie wiedzą co to sygnały uspokojenia. ( :x ). Zresztą te "walki" to zwykłe chamrania i mają potem poślinioną sierść. Wiem, wiem, zaraz odezwą się głosy, że ryzykuję, że kiedyś mogę trafić na jakiegoś groźnego, "psychicznego" psa, który zrobi krzywdę moim. Może i ryzykuję, ale nie puszczam ich wszędzie, tylko w miejscach mi znanych. Na terenie, gdzie mieszkamy, nie ma takich zwichrowanych doszczętnie psów, aby stanowiły zagrożenie, a ta część z grupy bojowych chodzi zawsze na smyczy. Podczas trzydniowego pobytu nad Zalewem Sulejowskim psy chodziły całe dnie samopas. Nie wybierały się na wycieczki do lasu, nawet kiedy się dokumentnie nudziły. Ale wcześniej zrobiliśmy wywiad, jakie psy przyjechały, czy są "normalne", czy nie ma syuli z cieczką itp. Ale sie rozpisałam... Tajraga, nie mówię, że też tak mogłaś zrobić. Bo zawsze jest to jednak sprawa osobnicza i pewnie nie z każdym Huskim by mi tak poszło. Ale twierdzę, że jest to czasem możliwe, aby dojść do porozumienia ze swoim psem, zaufać mu i kiedy pies będzie szczęśliwy, wybiegany dostatecznie, to będzie się trzymał utartych zasad, jakimi rządzą się spacery. Oczywiście zawsze może się zdarzyć jakaś suczka z cieczką, ale to już dotyczy wszystkich psów, nie tylko Huskich, prawda ? Znowu się rozpisałam...
-
Z tym to ja się nie bardzo zgadzam. Że brązowe są odporniejsze na zaćmę, to może... Ale, że ludzie z niebieskimi oczami sa nieodporni na słońce to..., nie.... Na pewno nie... Ja mam niebieskie oczy (nawet bardzo niebieskie) i włosy koloru ciemny blond, a opalam się konkursowo. Po godzinie widać już u mnie dużą opaleniznę i na dodatek opalam się od razu na brązowo (jedynie twarz na czerwono). Niewiele razy zdarzyło mi się w życiu, że schodziła mi skóra, a i to dlatego, że przesadziłam. Więc sam widzisz. Więcej sie spotkasz z tą nieodpornością na słońce u rudowłosych i to jest ważniejszy czynnik, niż niebieskie oczy. Rudowłosi maja na ogół delikatną skórę i dośc jasną, często piegowatą. Ale to tak na marginesie było... :)
-
:confused: ...Agacia !!! :modla: :o
-
Ja nie mam wiele do opowiadania. Standardowo Manu nie jest Huskim, bo ma brązowe oczy. Dziwne, że mało kto argumentuje to jego długą sierścią. To im rzadziej "przeszkadza". :wink: No, i kiedyś został nazwany Malamutem, bo taki potężny. :o Zreszta ja często muszę ludziom tłumaczyć, że potężny (ani zapasiony :x ) to on nie jest, że to jest chudzina ! Jakby odjąć tę sierść, byłby węższy o połowę ! A tak na marginesie: Agacia, zdradź mi pewna tajemnicę ? Co ty masz w avatarku ???! :o
-
No..., przepraszam, Tobie na pewno teraz na żadne żarty sie nie zbiera... Zajrzałam do innych postów na Szpicach i... ...moje wielkie wyrazy współczucia... Mniej więcej wiem, co czujesz, bo sama kiedyś pożegnałam 10-letnią sunię, mojego pierwszego pieska (jeszcze u rodziców). Miałam ją na kolanach, kiedy odeszła - serce jej nie wytrzymało. Miała poważne problemy zdrowotne: nawracający się rak był jednym z powodów. Jeszcze mnie ściska w gardle, kiedy o niej myślę, ale nigdy w życiu nie chciałabym o niej zapomnieć tylko dlatego, aby mi było lżej. Tacy już z nas, miłośników psów, "masochiści". Nasze pieski pozostaja nam w pamięci na zawsze i tak jest mimo wszystko dobrze. Tak powinno być. Więc trzymaj się, czas ukoi nieco ból, a niech Twoje wspomnienia o niej będą jak najmilsze i najradośniejsze.
-
Żartujesz ?!? :o Brały udział, czy tylko ich własciciele mieli nadzieje, że wezmą...? :wink: Przecież w Jakuszycach na ME jeden zaprzęg odmówił biegu w chwilę po wystartowaniu, bo było im (psom :) ) za ciepło...! A temperatura była tylko trochę dodatnia...
-
Mnie dokładnie chodziło o to, że taki wolfdog to jest coś zupełnie innego niz pies. Pies na przestrzeni wielu, wielu lat zmienił się, jak wiemy - przystosował do życia z człowiekiem, nauczył sie do pewnego stopnia rozumieć mowę ciała człowieka i jego też jest już inna od jego dzikich przodków. Tymczasem wolfdog bardziej przypomina wilka biorąc pod uwagę to kryterium, niż psa. Czyta mowę ciała człowieka po swojemu, jego mowa ciała jest raczej wilcza i wychowanie go od szczenięcia niewiele tu zmienia. Więc po prostu zachowanie wolfdoga jest tak nieprzewidywalne w stosunku do innych ludzi (którzy przecież wezmą go za psa), że ja bym się bała go puścić luzem. W ogóle bym się bała go trzymać w domu ! Przeczytajcie sobie taką historię
-
Na jednej stronie internetowej wyczytałam, że jedna osoba w RPA (może i nie jedna, ale kto to wie) ma w domu wolfdoga (pół-haszczaka w tym wypadku i pół-wilka) i chodzi z nim na spacery na plażę na przykład. :o I co wy na to ? Nawiasem mówiąc, ciekawe, czy go kiedykolwiek puszcza luzem. Bo to nawet już nie to, że mógłby pójść w długą - tylko strach !
-
U nas Manu, jak tylko widzi, że odkurzacz jest wyciagany, chowa sie w swój kącik. Natomiast Chinook kiedys w ogóle sie nie bał, a potem mu się zmieniło. To wyglądało tak, jakby zaobserwował, że Manu się boi, więc coś w tym jest i też należy sie bać. :D Ale jego strach (czy też może rezerwa wobec tego hałasującego pudła) jest mniejszy, więc odkurzyć go można. Choć za każdym razem wygląda tak, jakby to z jego strony był wielki akt poświęcenia. :D
-
Moje jakoś to przeżywają. Młody (Chinook) już ma linienie za sobą i jest OK. Ale dorosły (Manu) jeszcze nie liniał. Widać go w emblemacie - to jest niezły Futrzak i nie wiem, jak on to wytrzymuje. Woda w domu jest na okragło, to fakt. Ale słuchajcie, nie jest tak źle. Na dworze hasają, biegają, nawet w słońcu, choć wtedy nieco mniej. W tym tygodniu jest chłodniej i psy ciągnęły rower (dwa razy: w poniedziałek wieczorem i dziś) jak szalone po przerwie spowodowanej upałami. Chciało im się bardzo ! Zresztą powiedzmy sobie szczerze - czy te nasze lata sa naprawde takie upalne ? Non stop ? Mamy ciepłe i słoneczne dni poprzetykane dniami chłodnymi i deszczowymi.
-
Jak ciągnie rower to tak... :D Ale ja akurat myślałam o normalnych spacerach (wiem, wiem, pisalismy o treningach... :) )
-
Nie wiem, greg :niewiem: Nie mam zdania...
-
No tak - na trningach mozna się z tego cieszyć... może... Ale traci sie czas. A taka sytuacja na zawodach jest baaardzo niewskazana... Zresztą wyobrażam sobie ten śmiech ! :lol: Manu ślicznie wymija przeszkody z tej samej strony, co ja. Chinook tak na 80%... Nie no, to jest po prostu również dobry przykład jak dobre wychowanie (powiedzmy... :wink: ) szkodzi Huskiemu, który ma biegać - nie łudźmy się.
-
No, my tez juz w rowerach popsuliśmy przerzutki, łańcuch, tarczę na kole i tarczę ochronną na łańcuch, koło wygięliśmy... Teraz mamy zamówiony wózek do odebrania niedługo i mam nadzieję, że ten będzie wytrzymalszy nieco. Ale słuchajcie, mam mały problem z Chinookiem. Kiedy ciągnie rower w pojedynkę, to robi mi numer, kiedy przejeżdżamy przez jakieś wąskie przejście (dwa drzewa, krzaczki, itp): przepuszcza mnie ! :o Za dobrze go, cholera w tym względzie nauczyłam... Bo moje psy na schodach w klatce i przy przechodzeniu przez drzwi idą za mną. I Chinook stosuje to również podczas ciągnięcia. Manu nie. Macie na to jakąs radę ???
-
I dodam jeszcze, że z tego, jak ciągną, jesteśmy z mężem bardzo zadowoleni. Nie mam niestety wielkiego porównania - mam nadzieję, że w następnym sezonie takie zyskamy.
-
No to ja teżpoopowiadam... Moje psiaki mają różnie. Z jednej strony na spacerach ciągną średnio-mocno, w zależości od różnych czynników: zapachy od suczek, inne psy, niewybieganie (to rzadko :) ). Ale ja je codziennie spuszczam luzem za osiedlem po łąkach i polach i małym lesie. Kiedy chcą, to biegają jak wariaty, ale trzymają się w polu widzenia i reagują na narzucany im kierunek. Ze złapaniem na smycz czasem sie natrudze i nakombinuję, bo odwlekają ten moment, ale dla mnie jest OK. A ostatnio - i tu muszę się pochwalić ! - bylismy nas Zalewem Sulejowskiem, gdzie z jednej strony woda, a z trzech lasy. I psy całe Boże dnie latały samopas. Dodam, że byli i ludzie i psy (cztery, w tym jedna suka) oprócz nas. Psy przez cały czas byłu w pobliżu i nawet, kiedy już się dokumentnie nudziły, to nie poszły w las szukać wrażeń ! Szok, nie ? I pomysleć, jaki kiedyś Manu był uciekinier...!
-
I ja :angel: I ja :angel: Bardzo to jest ciekawe..
-
My mamy takie linki z amortyzatorem dwie - na każdego psiaka i rower ! Jedna ManMata a druga Roverlandu. Ta pierwsza jest według mnie lepsza. I faktem jest to, co napisała Tajraga - rewelacyjnie się chodzi z psem na lince obkręconej naokoło pasa - nawet można przeżyć brak tego specjalnego pasa... Też to odkryłam jakiś czas temu. I poszłam jeszcze dalej w kombinacjach: na jednym końcu "rowerowej" linki doczepiona jest własnej roboty pętla na mocnym kółku z grubej linki. Z obu "rowerowych" linek w ten sposób zrobiłam sobie fajne smycze. :)
-
No nikt przecież nie jest idealny a ważne jest, czy się chce poprawić, nauczyć itp. A Yellonek chce, nie ? Też mi sie wydaje, że na forum zbyt łatwo o ostre tony, kiedy same słowa wystarczą... Pisząc, wiekszość nie zastanawia się w ogóle nad formą, tylko pisze, jak im "myśli lecą"... Nie zastanowią się, jak to ktoś (niepewny, wrażliwy np., ale niekoniecznie) to odbierze... A szkoda. :(
-
Metros, uważam, że Twój pomysł z prezentacją forumowiczów (nowych i starych :wink: ) jest trafiony w 10 !